jowita771
14.03.11, 07:44
W tytule mi się nie zmieściło, chodzi mi o relacje Waszych pasierbów z dziadkami - rodzicami ojca. Parę razy w realu się spotkałam z olewaniem dziecka przez takich dziadków, traktowanie jakby było "byłym wnukiem". Nie mogę się nadziwić takiej postawie.
Moi rodzice byli rozwiedzeni od kiedy pamiętam i jeździłam do taty i dziadków w każde wakacje i ferie, byłam traktowana wspaniale, dziadek mnie wręcz wyróżniał. Babcia traktowała czasem surowo, bo tak traktowała wszystkie swoje wnuczki, ale często słyszałam od obcych ludzi, że babcia opowiadała, że niedługo przyjeżdżam, nie mogła się mnie doczekać, Jak się zbliżał koniec roku szkolnego, to zaczynała ojca mojego wypytywać, kiedy po mnie pojedzie. Podobno była też mnie odwiedzić, kiedy miałam coś około roku, a to tez musiało być dla niej niełatwe, bo była ciężko chora, do tego miała straszną chorobę lokomocyjną, w dodatku całe życie spędziła na wsi i taka wyprawa PKSem z przesiadkami to był dla niej na pewno spory kłopot.
Moi teściowie nie mieli kontaktu ze swoją najstarszą wnuczką, moją pasierbicą, przez jakieś dwa czy trzy lata. Eksia nie pozwalała wtedy mojemu mężowi zabierać małej do jego rodziców kilka bloków dalej (jak były w odwiedzinach w Polsce) i tylko on mógł córkę odwiedzać w domu byłych teściów, a i to z problemami, na szarym końcu, jak już eksia odwiedziła z dzieckiem wszystkie swoje liczne ciotki i czasu trochę zostało. Ale o dziadkach miało być. Eksia po tych dwóch czy trzech latach powiedziała M, że jego rodzice mogą wtedy i wtedy przyjść do domu jej matki, porozmawiają i jak się dogadają, to wnuczka będzie mogła chodzić do nich w odwiedziny, tzn. M będzie ją mógł zabierać. Pewnie super się nie czuli, ale poszli i teraz mają kontakt z wnuczką. Gdyby się unieśli honorem, to by wnuczki nie widzieli może do tej pory.
A jak jest u Was z tym kontaktem Waszych pasierbów z ich dziadkami?