Dodaj do ulubionych

Relacje z dziadkami

14.03.11, 07:44
W tytule mi się nie zmieściło, chodzi mi o relacje Waszych pasierbów z dziadkami - rodzicami ojca. Parę razy w realu się spotkałam z olewaniem dziecka przez takich dziadków, traktowanie jakby było "byłym wnukiem". Nie mogę się nadziwić takiej postawie.
Moi rodzice byli rozwiedzeni od kiedy pamiętam i jeździłam do taty i dziadków w każde wakacje i ferie, byłam traktowana wspaniale, dziadek mnie wręcz wyróżniał. Babcia traktowała czasem surowo, bo tak traktowała wszystkie swoje wnuczki, ale często słyszałam od obcych ludzi, że babcia opowiadała, że niedługo przyjeżdżam, nie mogła się mnie doczekać, Jak się zbliżał koniec roku szkolnego, to zaczynała ojca mojego wypytywać, kiedy po mnie pojedzie. Podobno była też mnie odwiedzić, kiedy miałam coś około roku, a to tez musiało być dla niej niełatwe, bo była ciężko chora, do tego miała straszną chorobę lokomocyjną, w dodatku całe życie spędziła na wsi i taka wyprawa PKSem z przesiadkami to był dla niej na pewno spory kłopot.
Moi teściowie nie mieli kontaktu ze swoją najstarszą wnuczką, moją pasierbicą, przez jakieś dwa czy trzy lata. Eksia nie pozwalała wtedy mojemu mężowi zabierać małej do jego rodziców kilka bloków dalej (jak były w odwiedzinach w Polsce) i tylko on mógł córkę odwiedzać w domu byłych teściów, a i to z problemami, na szarym końcu, jak już eksia odwiedziła z dzieckiem wszystkie swoje liczne ciotki i czasu trochę zostało. Ale o dziadkach miało być. Eksia po tych dwóch czy trzech latach powiedziała M, że jego rodzice mogą wtedy i wtedy przyjść do domu jej matki, porozmawiają i jak się dogadają, to wnuczka będzie mogła chodzić do nich w odwiedziny, tzn. M będzie ją mógł zabierać. Pewnie super się nie czuli, ale poszli i teraz mają kontakt z wnuczką. Gdyby się unieśli honorem, to by wnuczki nie widzieli może do tej pory.
A jak jest u Was z tym kontaktem Waszych pasierbów z ich dziadkami?
Obserwuj wątek
    • illegal.alien Re: Relacje z dziadkami 14.03.11, 09:37
      Takie kontakty nie istnieja. Podobnie jak nie istnieja kontakty naszej corki z rodzicami mojego W.
      Jego tata nie zyje, a mama mieszka w Afryce.
    • 13monique_n Re: Relacje z dziadkami 14.03.11, 09:54
      Kontakty moich dzieci z ich dziadkami istnieją jedynie, kiedy moje dzieci wyjdą z inicjatywą. Dziadkowie mają to w d.... A że dzieci to już nastolatki, więc i oni od pewnego czasu się nie wysilają. A ja nie poganiam - nie widzę powodu. Każdy dorosły JEST ODPOWIEDZIALNY za relacje z dzieckiem. Zwłaszcza, jeśli ma szansę je tworzyć od podstaw.
    • mw144 Re: Relacje z dziadkami 14.03.11, 09:59
      Dziadkowie chcieliby widzieć wnuczkę częściej, traktują jak pozostałe wnuczki. W praktyce widzą się raz na 2-3 m-ce i przy okazji imprez rodzinnych i świąt, bo wnuczka "nie ma czasu" do nich jechaćwink
    • glasscraft Re: Relacje z dziadkami 14.03.11, 10:07
      Istnialy, jak mysmy nasze babsko widywali, bo zatrzymywalismy sie u tesciow. Teraz tesc nie widuje jej zupelnie (tesciowa zmarla w zeszlym roku), bo kontakty z mala sie nam schrzanily a eksia, mieszkajaca w tym samym miescie co tesc w odleglosci 10 mil, nie wpada na to, zeby ja do dziadka zawiezc raz na jakisc czas, a jak dziadek wspomina o jakims wypadzie, to ona wlasnie cos w tym samym czasie zaplanowala...
      • 333a13 Re: Relacje z dziadkami 14.03.11, 10:18
        Nasz Młody kiedy przyjeżdża do ojca, to widuje się z dziadkami, bo oni właściwie przed rozwodem się nim zajmowali i uczestniczyli w jego wychowaniu. Teraz sprawy się skomplikowały jak po naszym ślubie M wyprowadził się od rodziców... Młody woli przebywać z nami a u dziadków okropnie się nudzi... Trzeba go pilnować żeby zadzwonił do nich raz na ruski rok, no ale to chyba przez okres dorastania... Za to dziadkowie bardzo za nim tęsknią.
    • edw-ina Re: Relacje z dziadkami 14.03.11, 10:23
      W moim przypadku dziadkowie nie robili różnicy i po rozstaniu rodziców byłam taką samą wnuczką jak wcześniej. Ani lepszą, ani gorszą. Raz jeden tylko pamiętam, że dziadek z ojca strony, wóczas niemal 80-letni staruszek, zdzielił kilka razy swojego syna, a mojego ojca laską w plecy, bo ten majsterkował z synami jakiejś swojej kobiety, a dziadek powiedział, że ma własne dziecko i to nim ma się zająć. Ale innych ekscesów sobie nie przypominam.

      W przypadku dziadków chłopaków M sprawa jest równie prosta - z rodzicami matki mieszkają, więc układ jest ciepły, a rodzice M dłuższy czas temu zmienili świat na lepszy, jedno tuż przed rozwodem M, drugie niedługo później, więc nie mieli szansy rozeznać się w temacie bycia dziadkami w układzie rozwiedzionym.
    • nightwish_1 Re: Relacje z dziadkami 14.03.11, 11:59
      Moi dziadkowie ze strony ojca byli także po rozwodzie. Babcia jakoś szczególnie nie potrzebowała do szczęscia kontaktów ze mną i bratem, byly więc one sporadyczne przy okazji spotkań z ojcem, ktore też do regularnych nie należały. Dziadek ze strony ojca często u nas bywał, pomagał mamie, bywał u nas na Wigiliach. Kontakty z babcią poprawiły się nieco po śmierci ojca, był jedynakiem i byliśmy jedynymi wnukami, a że mama nie jest zawzięta słała nas do babci i pilnowała wszelakich życzeń, odwiedzin w święta itp. Rozluźniły się gdy dorośliśmy, bo jakoś jednak tej więzi nie było i bez gonienia mamy nie odczuwaliśmy potrzeby uncertain
      Ja mam za sobą dwa związki z potomstwem w tle wink Jedna babcia ma wnuki (podobnie jak i tatuś) w odwłoku, ale miała je tam jeszcze jak byliśmy razem. Dziadek zmarł przed urodzeniem dzieci. Dziadkowie syna z drugiego związku od początku mocno zaangażowani nie zmienili swojej postawy także kiedy się rozstaliśmy. Mama mojego obecnego męża nie ma żadnego kontaktu z wnukiem z jego pierwszego związku i nawet o niego nie pyta. Z naszymi też zresztą jakoś szczególnie zżyta nie jest. Ojciec M nie żyje.
      • konstancja16 Re: Relacje z dziadkami 14.03.11, 13:38
        Rodzice NMa maja niegroznego fijola na punkcie Malego. Oboje sa bardzo zniszczeni zyciem i schorowani (babcia jest niewidoma, dziadek po licznych opeacjach), ale na widok Malego wszystkie ograniczenia pryskaja. Kolomyja zaczyna sie w czwartek: babcia dzwoni sie upewnic czy NM jedzie po Malego w piatek. I czy przyjada na wioske do nich. NM sie wkurza i mowi, ze jeszcze nie wie czy przyjedzie (zazwyczaj o tej porze jeszcze nie ma rozpisanego planu na weekend). Potem babcia dzwoni w piatek upewnic sie czy przyjechali. Zazwyczaj jeszcze ich nie ma (NM dojezdza z Malym po 21, a czasem pozniej) albo Maly juz spi wiec NM sie wkurza, ze dzwonia po nocy i budza dzieciaka. Jesli przypadkiem nie odebralismy piatkowego telefonu (albo nie doprecyowalismy czy zobacza wnuka w ten weekend) kolejny telefon jest w sobote rano. Czy przyjada, czy Maly zostanie na obiad, o moze na noc.

        Ufff. Meczacy sa ci dziadkowie. Ale z drugiej strony – w sytuacjach awaryjnych nie do zastapienia. Nigdy nie odmowili zajecia sie Malym (wrecz przeciwnie, robia to bardzo chetnie), chyba ze naprawde nie mogli. No i Maly ma tam raj – ze 2000 metrow terenu w drzewkami owocowymi, piec psow i dziadek, z ktorym moze zrobic praktycznie wszystko. Strzelac z kuszy (zmajtrowanej przez tegoz dziadka), podgladac ptaki, zbierac drewno, uprawiac ogrodek, co tylko wymysla.

        Ojciec NMa jest na ogol skwaszony, marudny i wszystko krytykuje. Jak zauwazylam (i co potwierdzil NM) jedyny moment kiedy prawdziwy usmiech gosci na jego twarzy to kiedy bawi sie z wnukiem.

        Dal odmiany babcia ze strony matki lubi niezaleznosci i raczej niechetnie daje sobie zrzucic Malego na glowe. Zreszta nie maja wspolnego jezyka wiec kontakt jest ograniczony mimo ze mieszkaja obok.
    • kittykitty Re: Relacje z dziadkami 14.03.11, 17:19
      Dziadkowie (ze strony ojca) mojej pasierbicy byli i są nadal bardzo zaangażowani w wychowywanie Młodej, często mają z nią kontakt, żywo interesują się jej życiem, tylko ona coraz mniej ma czasu dla nich (to w końcu normalne, dziewczyna ma 17 lat i własne pomysły na spędzanie weekendów). Co do dziadków ze strony matki - babcia nie żyje a dziadek od wielu lat mieszka zagranicą i w niewielkim stopniu interesuje się nie tylko wnuczką ale też własną córką.

      Natomiast mój syn z moją mamą (mój ojciec nie żyje) jest w bliskich relacjach - zanim sie mocno pochorowała bardzo mi pomogła w wychowywaniu Młodego. Dziadkowie ze strony ojca - niby są, a jakby ich nie było. Moja była teściowa nigdy nie pałała potrzebą kontaktów, prędzej dziadek, ale też bez przesady. Teraz, z tego co wiem, sami nie kontaktują się z Młodym, widują się w zasadzie w święta, przy czym Młody chyba raczej idzie tam po prezenty (finansowe) niż po cokolwiek innego... Trochę głupio, ale kilka lat po rozwodzie wyszłam z założenia, że o relacje z wnukiem powinni zadbać sami (nigdy im tego nie utrudniałam) lub powinien się o to zatroszczyć mój eks.

    • shedir1 Re: Relacje z dziadkami 14.03.11, 21:16
      Rodzice mojego męża jego córkę uwielbiają, aż do przesady bo doprowadzają do wielu zlych sytuacji. Natomiast jeśli chodzi o naszego syna to teściowa dała jasno do zrozumienia, że nie ma on większego znaczenia dla niej i zawsze najważniejsza będzie tylko wnuczka bo jest z rozbitego domu. No cóż...miło nie było ale przyjełam do wiadomośc,i synek ich nie odwiedza bo nie zna, zresztą ja też tam od tego czasu nie chodze, m specjanie też nie. Teściowa ma chyba problemy psychoczne bo inaczej wytłumaczyć się wielu sytuacji nie da. Teść jest na jej łasce i przez to siedzi cicho i przytakuje jej. Natomiast moi rodzice kazdego wnuka kochają tak samo i wszystkie wnuki ich uwielbiają. Żal mi mojego męża bo widze jak mu przykro, że jego rodzice tak postępują.
      • koni42 A jestem ciekawa... 17.03.11, 20:11
        ...te ktore maja swoje dzieci z pierwszych zwiazkow: jak obecni tesciowie traktuja wasze dzieci i jak wasze dzieci traktuja takich przyszywanych dziadkow?
        U nas jest dziwnie, tzn. jakos tak niezdrowo. Przede wszystkim tesciow mam zupelnie nierodzinnych. Trzeba ich kijem zapedzic do pobycia troche z wnukami (maja w sumie 4 wlasnych z krwi i kosci i moja corke "przyszywana"). Ja przestalam sie juz prosic o nasze wspolne dziecko. Tym bardziej olewam ich stosunek do mojej corki. Moj maz mimo wszystko sie stara, ale to i tak nie ma sensu. jak slysze ile to sie musial tesc nameczyc, bo wnuczek poplakiwal za bratowa...noz sie w kieszeni otwiera.
        • illegal.alien Re: A jestem ciekawa... 17.03.11, 22:47
          To ja powiem z jeszcze innej strony wink jak moi rodzice traktuja mloda smile
          Wreszcie doszlo do ich spotkania - i musze powiedziec, ze wszystkich stron byla olbrzymia sympatia i duzo cieplych uczuc smile
          No, moze moj nastoletni brat nie byl zachwycony, ze byl obiektem 'zalotow' szesciolatki wink
        • 13monique_n Re: A jestem ciekawa... 18.03.11, 09:37
          Moi teściowie (obecni) są zupełnie OK. Trochę inaczej mamy, bo moje dzieci to nastolatki, więc nie mają już takiego "parcia" na bycie u dziadków. W kwestiach spotkań, zaproszeń, czy prezentów, są traktowani jak członkowie rodziny. Moja mama z kolei o córkach mojego męża mówi "bonuski" smile To określenie "bonus-mama", "bonus-tata", "bonus-dzieci" zaczerpnęliśmy z artykułu w GW, który ukazał się podczas naszego wspólnego wyjazdu na wakacje big_grin I tak nam się spodobał, że został.
        • kittykitty Re: A jestem ciekawa... 18.03.11, 17:31
          Moi obecni teściowie traktują mojego syna dobrze, w zasadzie na równi z moją pasierbicą. Poznali się, gdy syn miał 12 lat. Syn mówi do nich babciu, dziadku, dzwoni z życzeniami na dzień babci i dziadka, oni dzwonią do niego zawsze na urodziny itp., zawsze dostaje od nich takie same prezenty jak moja pasierbica. Dziadek ze dwa razy "pilnował" syna tj. mieszkał z nim u nas podczas naszych dłuższych wyjazdów. Na pewno ich relacje z moją pasierbicą są cieplejsze i bliższe, ale w końcu to nic dziwnego.

          Moja mama traktuje moja pasierbicę normalnie, trochę jak członka dalszej rodziny bo z różnych przyczyn spotykają się bardzo rzadko. W każdym razie moja mama np. w święta daje obojgu takie same prezenty i nie faworyzuje mojego syna.
    • morel37 Re: Relacje z dziadkami 12.05.11, 14:26
      babcia z dziadkiem czekaja z utesknieniem. widuja nieczesto, kochaja bardzo tylko nie zauwazaja ze dorasta.wiec traktuja jak mlodsze niz jest .a dziecko to wykorzystuje. no ale.mozna uznac ze tak to bywa z dziadkami. gorzej ze dziadkowie uwazaja ze skoro ojciec dziecka (ich syn) nie mieszka z dzieckiem to nie powinien za bardzo zwracac uwagi dziecku, nie powinien krzyczec, pouczac bo i tak nie ma nic do gadania bo dziecko wychowuje ojczym. i potrafia zwrocic mu uwage przy dziecku. co doprowadza ostatnio do malych "wojenek". aczkolwiek maja zalozenie ze zrobili by wszystko zeby dziecko nam (mi)nie przeszkadzalo bo w koncu nie jest moje.tzn to z ich punktu widzenia pomoc ma byc oczywiscie smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka