Dodaj do ulubionych

naprawiam co zepsułam

04.05.04, 15:23
Pisałam już wcześniej, że od momentu zajścia w ciążę zepsuły się moje
stosunki z synem M. Wcześniej wszystko było super. Kino, basen, rowery...itp.
Ja i syn M byliśmy poprostu kumplami. Rozmawialiśmy o wszystkim, dzwonilismy
do siebie, mieliśmy tajemnice... a potem... ciach... wszystko się skończyło.
Najważniejsza była ciaża i stworzenie nowej rodzinki, ciasnej rodzinki,
własnej rodzinki. Syn M to odczuwał, nie miałam dla niego tyle czasu co
kiedyś i czułam... sama nie wiem, taką obojętność, czasem niechęć, czasem
zazdrość...Doszło do tego, że jak przyjeżdżał do nas to ja zabierałam swojego
syna i wychodziłam do koleżanek, na spacer...
Postanowiłam to zmienić. Dla M, dla jego syna... ostatnio zadzwoniłam do
niego i zapytałam czy chce, żeby go zabrać. Chciał. No więc pojechałam po
niego. Odwiedziliśmy jego babcię razem a potem ojca w biurze. Wieczorem
wszyscy pojechalismy do nas do domu. Oglądaliśmy filmy, szukaliśmy humoru w
internecie. Na drugi dzień wybraliśmy się na wyścigi do Modlina. Było
rodzinnie i fajnie. Od tego czasu puściliśmy do siebie kilka maili. M był w
miłym szoku.
To taki mój mały krok w przód. Mam nadzieję, że nie zrobię następnego do
tyłu.

Dziewczyny, czy między wami a dziećmi M zawsze było dobrze lub żle, czy były
momenty przełomowe, w tą lub drugą strone, czy to się zmieniało czy zostawało
już tak na długi, długi czas......
Obserwuj wątek
    • pysia-2 Re: naprawiam co zepsułam 04.05.04, 16:22
      Bejbiko, przechodze to samo. Tyle ze u mnie to dluzszy proces, juz
      kilkumiesieczny, ale ciagle do przodu, coraz lepiej. Ja musialam zmienic
      najpierw sama siebie, swoje podejscie do nich, swoje mysli o nich, swoje
      uprzedzenia i niechec. Jakos mi sie to udaje. Staje sie znowu normalna,
      spokojna osoba. Pracuje nad soba i nad naszymi kontaktami czego i tobie
      zycze :o)

      PS. Pragne dodac, ze to wlasnie to Forum spowodowalo we mnie chec tych zmian.
      To dopisek dla wszystkich ostrzacych zeby i pazury na Macochach (Forum
      Wybielania Sumienia i inne takie...)
    • m_o_k_o Re: naprawiam co zepsułam 04.05.04, 16:54
      Dziewczyny jestescie wielkiesmile
    • maverick-1 Re: naprawiam co zepsułam 04.05.04, 18:24
      Świetne, co robiszsmile Warto dbać o innych ludzi, tak po prostu, żeby wokół było
      miło. Moja mama, kiedy powiedziałem jej, że związałem się z kobietą, która ma
      dziecko, stwierdziła: "Zawsze to jeden człowiek do kochania więcej". Jej słowa
      po prostu mnie urzekły i od tego czasu tak chcę do tego podchodzić.
      Jednak Twoja opowieść o tym, że kiedy pojawiło się własne dziecko, wszelkie
      chęci w związku z tym drugim siadły, trochę mnie wystraszyła. Bardzo się boję,
      żeby i u mnie tak się nie zadziało. Wprawdzie jeszcze tego drugiego dziecka nie
      ma, ale oby się jakoś wkrótce zmaterializowało.
      A jeśli chodzi o Twoje pytanie (odpowiadam, mimo że to "dziewczyny" do mnie
      raczej nie byłosmile, to moje relacje z dzieckiem przeżyły wielką metamorfozę po
      ślubie. Wcześniej byłem świetnym kumplem, a tu nagle zaistniałem w zupełnie
      nowej roli. Trzeba było wydawać polecenia. Wtedy nasze relacje trochę się
      załamały, ale na szczęście niezbyt mocno i nie na długo. Szybko oboje
      przywykliśmy do nowych warunków i znowu było świetnie. Przez rok, bo teraz
      wracają kiepskie układy. Nie bez znaczenia jest tu na pewno wiek dorastania
      małej, więc mam nadzieję, że uda się to jakoś opanować.
      Byle tak dalej, bejbikosmile Jakub
      • cz.wrona Re: naprawiam co zepsułam 04.05.04, 18:28
        Bejbiko przeczytałam Twój post i..gratuluję! Podziwiam....
        Gdzież tam w najodleglejszym zakamarku duszy chyba też bym tak chciała...
        • chalsia Re: naprawiam co zepsułam 04.05.04, 22:16
          To zrób coś, by urzeczywistnić to coś, co tak głęboko siedzi.

          Pozdrawiam,
          Chalsia
    • lideczka_27 Re: naprawiam co zepsułam 04.05.04, 22:39
      bejbiko napisała:

      > Dziewczyny, czy między wami a dziećmi M zawsze było dobrze lub żle, czy były
      > momenty przełomowe, w tą lub drugą strone, czy to się zmieniało czy zostawało
      > już tak na długi, długi czas......


      Bejbiko, na dokładnie TEN temat to ja już Ci przynudzałam chyba w trzech
      elaboratach speszjal for ju, więc nie będę zanudzać.

      Cieszę się, że u Ciebie lepiej, chcieć to móc!

      pozdrawiam
      lida
      • mamaadama4 Re: naprawiam co zepsułam 04.05.04, 23:35
        Macocha jestem od 9 lat. Ze starszym - 17-latkiem jest lepiej niz dobrze. Żeby
        było ciekawiej jestem jego powiernikiem w sprawach uczuciowo-cielesnych (?).
        Natomiast młodszy - 12-latek - trudno powiedzieć. ma zupełnie inny charakter i
        chyba juz zawsze będziemy na bardziej oficjalnej stopie. Chyba się po prostu
        mało lubimy.
        Nie było jakis przełomowych momentów - ale musze przyznać, że to forum
        baaaaaardzo mi pomogło w krytycznym momencie, kiedy czułam, że się duszę.
        Nie jestesmy modelowi, ale obywa się - przynajniej ostatnio bez starć i spięć.
        danka
    • dona29 Re: naprawiam co zepsułam 05.05.04, 09:03
      Ponieważ równiez jestem w ciąży,ciekawi mnie ,czy odczułaś na własnej skórze
      jakiś rodzaj "chronienia swojego brzucha",niechęć do dziecka M - z niewiadomego
      powodu?

      Dośc dużo na ten temat czytałam i okazało się,że takie zachowanie jest w ciązy
      normalne i podyktowane narastającym i budzącym się instynktem macieżyńskim.

      Walka z tym - to już odrębna sprawa -też po mału zaczynam sobie radzić z
      problemem.Boję sie jednak,że po narodzinach - znów ogarnie mnie
      zaborczość,niechęć.Ciekawa jestem,jak Ty na to patrzysz.Pozdrawiam
      • bejbiko do dona 29 05.05.04, 10:47
        dona29 napisała:

        > Ponieważ równiez jestem w ciąży,ciekawi mnie ,czy odczułaś na własnej skórze
        > jakiś rodzaj "chronienia swojego brzucha",niechęć do dziecka M - z
        niewiadomego powodu?

        Pisałam już na ten temat w kilku postach ale w skrócie napiszę Ci, że sama
        świadomość tego, że jestem w ciąży nastawiła mnie negatywnie do postaci:
        dziecko M. Miałam poczucie, że właśnie narodziła sie nowa rodzina, że niedługo
        pojawi się ktoś kogo należy kochać bez granic, o kogo trzeba dbać i kto będzie
        dla nas najważniejszy. Myślałam, że syn M jest w tym wszystkim przeszkodą,
        zaplątał się tu niepotrzebnie i będzie odbierał mojemu dziecku część miłości,
        uwagi i poświęcenia jego ojca. Chciałam zamknąć nas w trójkę w mocne ramy a
        przeszłość zniszczyć. Bałam się, że dalsze zycie będzie przepychanką o uczucia,
        o spędzony wspólnie czas. Nie chciałam robić nic wspólnie z jego dzieckiem, bo
        były momenty kiedy on brał ojca za rękę, przytulał go.... on nie ja! nagle
        zaczęłam być zazdrosna, no i pomyślałam, że moje dziecko też kiedyś to poczuje.
        Wolałam zaszyć się w domu w te weekendy i nie patrzeć na to. Ale życie ułozyło
        się inaczej. M kocha nad życie naszego syna, duzo przy nim robi i wiele dla
        niego. Opowiadal mi, że majac 20 lat i będąc ojcem nie zrobił dla swojego syna
        nawet 1/100 tego co robi dla naszego. Był za młody na to. Wiem, że moje dziecko
        ma dużo szczęścia. I nawet w pewnym momencie zrobiło mi się żal syna M. On nie
        odczuł tak ojcowskiej miłości. M nie był wtedy na to gotowy a dziś wiem, że
        pierwszy syn nie spełnił też jego oczekiwań i marzeń, chociaż M kocha go mocno.
        Ale przez swoją chorobę nie uprawia żadnych sportów, nie interesują go męskie
        tematy, woli ogladać telenowele, nigdy nie obejrzał meczu... jak dziewczynka
        nie chłopak. Wiem, że mojemu dziecku nic i nikt nie odbierze ojca, nic nie
        zagrozi jego pozycji. Widzę miłość w oczach M i troske. To pomogło mi zmienić
        nastawienie. Walczę znowu o dobre kontakty z jego synem. A na wspólnym spacerze
        M przytulał mnie a nie swoich synów!
        • mag_p Re: do dona 29 05.05.04, 10:54
          To smutne..
          1.Smuca mnie dwie rzeczy..1. Przez chorobe , dziecko rozczarowuje ojca.. Ze
          dziecko rozczarowuje ojca , bo nie jest taki jak sobie wymarzyl i przetso kocha
          go , ale.. wlasnie to ale jest bolesne.
          2. To ze Ty sie uspokoilas i inaczje zaczelas odnosci sie do dziecka wyplywa
          nie ze zmainy w Tobiue , ale z faktu , ze przekonalas sie ze Twoje dziecko
          bedzie wazniejsze..., Ze Jego zawsze bedzie kochal ( wg. mnie bledne
          przekonanie) Ale jak widac na tym to zbudowalas..

          Smutny koniec , a poczatek taki optymistyczny.....


          Mag
          • mag_p Re: do dona 29 05.05.04, 10:58
            Ku... Dziecko nie jest od spelniania oczekiwan i marzen !!!!!!!!!!!!!
            Jestem wsciekla. Jak mozna rozczarowac tatusia - bo nie splenil jego
            oczekiwan.....!!!!!!!!!!!!!!!


            Mag
            • bejbiko Re: do mag_p 05.05.04, 11:12
              nie napisałam, że moje dziecko jest ważniejsze. Napisałam, że wiem, że M mocno
              go kocha. Dla niego oni oboje są tak samo ważni. Nie napisałam też, że M czuje
              się rozczarowany z powodu swojego pierwszego syna!!! To, że nie spełnił jego
              oczekiwań co do sportu nie znaczy, że kocha go mniej! Może chciał mieć syna
              który potrafi kopać piłkę. Każdy marzy o tym by jego dziecko coś umiało lub
              kimś było. Ja też. Jeżeli to sie nie spełni to nie jest to rozczarowanie. Jego
              syn ma inne zalety. Jest niesamowicie dobrym i uczuciowym dzieckiem. Przez to,
              że nie uprawiał sportu to więcej czasu spędzał z książką. Ja się bałam, że mały
              może być zazdrosny i będzie próbował okazać mi, że jest ważniejśzy, że ma
              większe prawo do ojca niż ja. Owszem bałam sie ale teraz wiem, że tak nie jest.
              Napisałam, że jego syn nie odczuł tak miłości ojcowskiej jak mój. I to jest
              prawda, bo przyznasz, że w wieku 20 lat taka wpadka z dziewczyną z podwórka to
              jest niespodzianka i że można nie dorosnąć. Ale kocha ich tak samo i moje
              dziecko jest w tej sytuacji, że teraz jego ojciec mając 33 lata jest dojrzałym,
              rodzinnym facetem a nie gówniarzem, któremu disco w głowie i handel. To jest ta
              lepsza sytuacja. To nie faworyzacja drugiego syna. Nie może zmienić on
              przeszłości, nawet jeżeli żałuje popełnionych błędów! I nie oceniaj go jeśli
              nie znasz, nawet nie oceniaj po tym co napisałam, bo ja nie kocham jego syna
              tak jak on i ja mogę być rozczarowana tylko tym, że dzieciak oglada w kółko
              telewizje a nie skacze z rakietą tenisową. Jego ojciec nigdy tak nie pomyślał.
              A o naszym synu też myśli jak o sportowcu i czy to się spełni nie wiem. Ja też
              mam marzenia i jesli moj syn wyrośnie na inne dziecko to sie nie rozczaruję.
              Pozytyw jest zawsze!
              • mag_p Re: do mag_p 05.05.04, 11:23
                " M nie był wtedy na to gotowy a dziś wiem, że
                pierwszy syn nie spełnił też jego oczekiwań i marzeń, chociaż M kocha go mocno.
                Ale przez swoją chorobę nie uprawia żadnych sportów, nie interesują go męskie
                tematy, woli ogladać telenowele, nigdy nie obejrzał meczu... jak dziewczynka
                nie chłopak. Wiem, że mojemu dziecku nic i nikt nie odbierze ojca, nic nie
                zagrozi jego pozycji"

                Pytam o jakiej pozycij pislals? Pozycji syna - zawsze nim byl..
                Wiesz dla mnie dziecko nie jest od spelniania oczekwian . i dla mnie to co
                napislas nie jest niczym innym niz napisalam powyzej./
                Marza nam sie rozne rzeczy - ale nie rozaczarowuje fakt , ze syn jest chory i
                czegos nie moze .. Moj syn tez mial problemy , ale nie wyobrazam sobie ze
                moglby mnie rozczarowac.
                Wybacz.
                To jest dla mnie nie do pojecia i raczej sobie tego nie moge wyobrazic...Nie no
                to ze nie spelnil oczekiwan i marzen- to mi sie w glowie nie miesc i wybacz jak
                dla mnie niewytlumaczalne.
                Mag
          • domali Re: do dona 29 05.05.04, 11:04
            mag_p napisała:


            > 2. To ze Ty sie uspokoilas i inaczje zaczelas odnosci sie do dziecka wyplywa
            > nie ze zmainy w Tobiue , ale z faktu , ze przekonalas sie ze Twoje dziecko
            > bedzie wazniejsze...,

            Mag, to nie chodzi o to, ze wspolne dziecko jest wazniejsze. Tylko o
            uswiadomienie sobie, ze fakt istnienia innego dziecka w niczym nie umniejszy
            uczuc do wspolnego. Ze to, że jej maz spedza czas z synem nie zmienia jego
            uczuc do ich wspolnego dziecka.
            Jednym dojscie do takiego wniosku zajmuje mniej, innym wiecej czasu. Bejbiko w
            koncu to zrozumiala i dobrze. Bo teraz chce, żeby było tak, jak dawniej.

            Ze Jego zawsze bedzie kochal ( wg. mnie bledne
            > przekonanie)

            Co jest błednym przekonaniem? Że zawsze bedzie kochal pierwsze dziecko? Czy
            drugie? Bo nie zrozumiałam.
            • mag_p Re: do dona 29 05.05.04, 11:07
              Tak , bo jesleli pierwsze dziecko kocha mocno , ale..
              Powiem tak jesli kocha to nie ma ale. Jesli jakies ale istniej to juz nie
              kocha.
              Ona jasno znapisala , ze tamto dziecko go roczarowalo.., bo przez chorobe itd...
              Po takim czlowieku nie oczekiwalabym , ze zawsze bedzie kochal , nie wiadomo co
              kogo w zyciu spotka , czy nastepne dziecko czyms innym go nie rozczaruje ..
              I nie okarze sie ze tego drugiego erz kocha ale.. i wlasnie kolejne dziecko
              bedzie tym najwalsciwszym do kochania...

              Mag
              • domali Re: do dona 29 05.05.04, 11:10
                Miłość teoretycznie jest bezwarunkowa. Ale i w pełnych rodzinach ambicje i
                marzenia przelewa się na dzieci, albo z jednego dziecka na drugie.
                Inna sprawa, że dziecko nie musi realizować oczekiwań rodzica, żeby być
                kochanym.
                • domali Re: do dona 29 05.05.04, 11:11
                  domali napisała:


                  > Inna sprawa, że dziecko nie musi realizować oczekiwań rodzica, żeby być
                  > kochanym.

                  A właściwie nie powinien być to warunek, aby być kochanym.
                  Ale myślę, że tutaj nie jest to kwestia mniejszej/większej miłości, tylko może
                  dojrzalszego ojcostwa?
                  • mag_p Re: do dona 29 05.05.04, 11:15
                    Wybacz domali - ale nie ma co tu dyskutowac. Dla mnie milosc oczywiscie nie
                    powinna byc slepa , ale tez nie warunkowa...
                    I fakt ze moj syn bedzie wola jazde na nartach , albo robutki reczane a nie
                    pilke nozna nie prawi , ze bede go mn9ej kochac czy , to ze mnie rozczaruje. W
                    kocu dostajemy to co wlozylismy..

                    Na tym koncze dla mnie to gatak szmatak . A uczucia czlowieka , ktory w ten
                    spsobsob obdaza nimi innych sa dla mnie nic nierwate.

                    mag
                    • bejbiko Re: do mag 05.05.04, 11:22
                      nie napisałam jasno, że tamto dziecko go rozczarowało przez chorobę!!!!!!!!!!
                      czytaj uważnie dziewczyno, bo teraz to się tak wkurzyłam. Cytuj moje listy
                      jeśli chcesz! napisałam, że nie spełniło oczekiwań i marzeń. Chodziło o sport.
                      To nie znaczy, że rozczarowało!!! Kocha tego dzieciaka nad życie. A jesli
                      chodzi o chorobe to on walczył do konca. Tylko dzieki ojcu i Owsiakowi mały
                      przeszedl operację serca i żyje. Ta choroba ich nawet bardzij związała.
                      Trzymajac na reku umierajace dziecko zrozumiał wiele rzeczy, przede wszystkim
                      to jak mozna kochać. Mały ma wiele zalet i za to wszyscy go uwielbiaja a to, że
                      nie zagrał w meczy młodzików to nic, to tylko marzenie jego ojca! Marzenia ma
                      każdy z nas i za to nie potepiaj człowieka! Nigdy takie marzenia nie zniszczą
                      rodzicielskiej miłości!!!!!!!!
                      • mag_p Re: do mag 05.05.04, 11:28
                        Bebiko to Twoje slowa :"pierwszy syn nie spełnił też jego oczekiwań i marzeń".
                        Ja mam syna ktor tez mial a wlasciwe ma problemy .
                        Duzo pracy kostzowalo to by byl w takiej formie jak jest. Ale w zycoiue nie
                        pomyslama , ze moje dziecko mnie w ajkis sposob rozaczarowala, czy nie
                        spelniolo moich oczekiwan czy marzen...bo nie od tego ono jets.


                        Mag
                    • mikawi Re: do dona 29 05.05.04, 11:32
                      na litość boską - mag, o co ci chodzi? bejbiko nie napisała że mąż NIE KOCHA
                      syna bo ten nie gra w piłkę, tylko że mały nie spełnił jakiś oczekiwań ojca
                      właśnie z tego powodu. Sądzę że wielu tatusiów marzy sobie patrząc na maluszka
                      w wózku, jak to za parę lat pokopie z synem piłkę albo zabierze na wyprawę do
                      lasu czy w góry. Wiadomo że z dzieckiem chorowitym nie da się tych marzeń
                      zrealizować CO NIE ZNACZY że ojciec nie kocha syna! Wiesz - moi dziadkowie
                      marzyli że ich córka (a moja mama) zostanie lekarzem. Długo nie mogli się
                      pogodzić że nim nie została. Odkąd pamiętam - wkładali mi do głowy jako
                      dziecku - że będę lekarzem. Przeniesli swoje marzenia z córki na wnuczkę.
                      Baa... nawet obrali specjalizacje (niestety dwie różne smile. Ale i wnuczka nie
                      chciała byc lekarzem. I wiesz co? Temat zaczął się od nowa jak zaczęła dorastać
                      moja siostra. Tylko że ona też nie chce być lekarzem. Natomiast - mimo że ani
                      moja mama, ani ja - wnuczka nie spełniłyśmy ich oczekiwań i ROZCZAROWAŁYŚMY ich
                      co do wyboru zawodu - kochają nas bardzo. I sądzę że tak samo wygląda to u męża
                      bejbiko.
                      • mag_p Re: do dona 29 05.05.04, 11:46
                        Wiesz mikawi a ja bylam iswiatkiem takiego rczarowania i wiem , ze dziecko to
                        czuje co byscie nie napisaly. Dziecko wyczuwa sytaucje i czuje , ze czegos tam
                        nie spelnia. Latwiej jest to swoei wytlumaczy potem niz jestli sie jest malym
                        dzieckiem.


                        Mag

                        Napislam swoj poglad na ta sprwe i mamado tego prawo . I mam prawo napisac ,
                        ze cos takiego to dla mnie granda. Ani wy sie nie musicie z tym zgadzac , ani
                        ja was do tego przekonac. Wolno wam myslec inaczje. Ja mysle inaczej .

                        Koniec
              • pysia-2 Re: do dona 29 05.05.04, 11:17
                Mag, przepraszam ze sie wtrace, ale czy zdarzylo sie kiedykolwiek, ze NIE
                zanegowalas czegos, co powiedziala inna osoba?
                Bo jak na razie to widze ze czego by ktos nie powiedzial, to i tak zle.

                NIE jestes po tej stronie, NIE wiesz o uczuciach towarzyszacych wlasnie tej
                drugiej stronie, ale notorycznie zbijasz wszystkie argumenty. Bez sensu. To jak
                Dzien Swistaka. Znowu dyskusja i znowu Mag jest anty. Juz nawet czytac sie nie
                chce, bo przeciez wiadomo co napiszesz - dokladna odwrotnosc tematu
    • triss.m Re: naprawiam co zepsułam 05.05.04, 11:21
      hmm.. przeczytalam wszystkie wypowiedzi .. i mysle, ze to bardzo dobrze , ze
      Bejbiko sie stara i naprawia. czasem miedzy ludzmi uklada sie lepiej, czasem
      gorzej, ale wazne jest to staranie wlasnie. poczucie akceptacji to chyba
      najwazniejsze co mozemy dac nie-osobistym dzieciom. odnosze wrazenie, ze Mag_p
      chcialaby idealnego swiata i idealnych ludzi, u ktorych nie spotyka sie
      slabosci typu zazdrosc o uczucia, egoizm itp.. a przeciez to naturalne. gdy
      czujemy sie kochani, latwiej nam wyjsc ze swojej skorupy i otworzyc na drugiego
      czlowieka... tak mysle. pozdrawiam
      • bejbiko Re: naprawiam co zepsułam 05.05.04, 11:30
        dlaczego mag pisze o rozczarowaniu??? Przeczytałam raz jeszcze co napisałam i
        tam nie ma takiego słowa!!! Napisałam tylko o marzeniach i pewnych
        oczekiwaniach. Cóż trudno, nie spełniły się. Nikt o tym nie mówi. Nikt przeciez
        nikogo nie wini. O co dyskusja?? Dzieciak jest swietny i bardzo dzielny. Ja
        marzę o wielu rzeczach dla mojego syna.
        Napisałam: "nie odczuł TAK ojcowskiej miłości jak mój syn" To nie znaczy że: w
        ogóle nie odczuł miłości!!!!!!!!! Odczuł ja i czuje teraz!! Ale prawda jest
        taka, że 13 lat pomiedzy jednym porodem a drugim to szmat czasu! Dorasta sie,
        dojrzewa... sama nie wiem....Poza tym nasz syn jest wymarzony od dwóch lat i
        bardzo oczekiwany! I w zachowaniu ojca widać to uczucie. To wszystko! Nie
        znaczy to, że kocha go bardziej!!!!! Tego nie napisałam!!!!!
        • bejbiko do mag 05.05.04, 11:36
          napisałaś, że nie można nie spełnić marzeń ojca i jego oczekiwań, bo przecież
          dziecko kocha się zawsze...... nie rozumiem. Ja nie spełniłam marzeń moich
          rodziców o tym, że będę architektem jak mama, ale nie rozczarowałam ich bo
          skonczyłam z wyróżnieniem ekonomię. Dalej kochaja mnie tak samo i jak są ze
          mnie dumni, wszystkim pokazują mój dyplom.
          Więc syn M piłkarzem nie będzie i jak jego ojciec w piłke grać nie będzie. Nie
          rozczarował go i nie zawiódł, poprosu nie spełnił tego oczekiwania. Uczy sie
          świetnie, pisze wiersze i ma super pamięć. Ojciec jest z niego dumny i kocha go
          mocno. A to, że w wieku 20 lat gorzej wypełniał ojcowskie obowiązki to nie
          swiadczy i miłości a o jego dorosłości!!! Nie masz prawa pisać, że go
          rozczarował, że kocha go mniej! Tak nie jest!
          • bejbiko Re: do mag 05.05.04, 11:47
            pytasz o jakiej pozycji pisałam. tak o pozycji syna. Miałam wrażenie, że
            podczas wizyt syna M mój przyszły mąż stara się synowi wynagrodzić to, że nie
            mieszka z nim, to, że widują sie tylko w niektóre weekendy... i wtedy brakowało
            mu czasu na kapiel naszego syna, na spacer z nim itd Czułam, że nasze dziecko
            jest jakoś zagrozone, ze jeżeli zawsze tak będzie to w niektóre weekendy
            poprostu nie bedzie miał taty. Ale tak już nie jest. Jego pierwszy syn nie jest
            o maluszka zazdrosny, nie trzeba poświęcać mu każdej minuty kiedy u nas jest.
            Pierwsze dni tak wyglądały a ja się bałam że to się nie zmieni i że jego syn
            będzie to wykorzystywał. Pozycji syna więc nic nie zagrozi, masz rację.....
            • mag_p Re: do mag 05.05.04, 11:50
              I nigdy nie bytla nawet jesli by byly weekendy bez ojca . Gdyby ojvciec ten
              drugi weekend posiwecal tylko jedenmu synowie - ta pozycja i tak nie bylaby
              zagorozoan.

              Wiesz , oby Twoje dziecko nigdy nie poczlo ze niespelnilo oczkiwan i marzen
              ojca.
              A tak aprpop . Mam nadziej ze syn nigdy nie bedzie ocenial ojca z pozycji
              spenianai badz nie jego oczekiwan.
              Mag
              • derena33 Re: oczekiwania 05.05.04, 12:17
                przepraszam ze sie wtrace.. ale ojcowie najczesciej kochaja za cos swoje dzieci
                a matki bezwarunkowo, to nic nowego, tak nas natura stworzyla, ale oczywiscie
                to za cos,ze strony ojca, to moga byc rozne rzeczysmile
                a matka? chocby i dziecko wyroslo na ostatniego zboja to i tak go kocha..
                szczegolnie dotyczy to relacji matka syn, natomiast jezeli chodzi o corki,
                sprawa sie komplikuje..
                to tak z obserwacji swiata wokol mi sie nasunelosmile
              • bejbiko Re: do mag 05.05.04, 12:23
                mag napisała:
                >
                > Wiesz , oby Twoje dziecko nigdy nie poczlo ze niespelnilo oczkiwan i marzen
                > ojca.
                > A tak aprpop . Mam nadziej ze syn nigdy nie bedzie ocenial ojca z pozycji
                > spenianai badz nie jego oczekiwan.
                > Mag


                Moje dziecko nigdy tego nie odczuje, bo pierwszy syn też nie odczuł. Chwalą go
                za coś co świetnie robi i nigdy nikt nie wypominał, że nie lubi grać w piłkę
                czy jeździć na nartach. A powiem Ci tylko, że jego choroba zmieniła M do tego
                stopnia, że od 10 lat licytuje serduszko podczas Wielkiej Orkiestry Swiatecznej
                Pomocy, mamy kilka z numerem 4, 5 czy 10. W zeszłym roku M zapłacił za nie tyle
                co za swoje auto. Dlatego, że dzięki Owsiakowi odbyła się operacja małego i
                teraz dzięki pieniadzom jakie wpłacił tam M przez te lata pewnie i inne
                operacje. Więc nie pisz, że syn go rozczarował i, że mniej go kocha. Bo to nie
                jest prawda. Może ja źle sformułowałam swoja wypowiedz, i żałuję teraz że to
                napisałam. Ale jak się wczytasz to zrozumiesz że źle to odebrałaś. Ja pisałam o
                swoich odczuciach!Ja napisałam, że jak dziewczynka, nie chłopak i ja napisałam,
                że nie spełnił jego oczekiwań. Tak jest... tak mi się wydaje bo M mówi, że nasz
                syn to będzie grał w piłkę i za dwa lata jeździł na nartach. Znam jego marzenia
                odnośnie naszego dziecka. Na pewno tak samo myślał i o pierwszym ale nigdy nie
                powiedział, że marzenia się nie spełniły czy też że dziecko go rozczarowało.
                Ale każdy facet tak myśli o swoim dziecku. Będzie kopał piłkę... i co z tego
                jeśli jej nie kopie? Dlaczego napadłaś na kogoś kogo nie znasz? Dlaczego
                piszesz o rozczarowaniu jeżeli ja nie użyłam takich słów? Zresztą ktoś Ci
                napisał, że nie spełnić oczekiwań nie znaczy kochać inaczej lub w ogóle!
                Potępiłaś akurat nie tego człowieka.... i chociaż ma on wiele wad to nigdy nie
                powiem, że któreś dziecko kocha mniej lub bardziej! A dla dzieci to on zrobił
                bardzo wiele i tylko dzieki swojemu pierwszemu synowi! A o jego wadach napiszę
                Ci innym razem...
                • mag_p Re: do mag 05.05.04, 13:03
                  odnosze sie do tego zdania "M nie był wtedy na to gotowy a dziś wiem, że
                  pierwszy syn nie spełnił też jego oczekiwań i marzeń.......itd".
                  Do tego sie odnosze. Nie znamgo i nie wiem jaki jest. To ze daje czy nie daje
                  pieniedzy , nic nie zmienai.
                  Ja go nie osadzam ja mowie ze dla mnie jako czlowieka milosc warunkowa jest nic
                  nie warta.

                  Moje slowa odnoscnie syba bdotycznyly nie Twojego ale jego syna..

                  Po drugie , dziecku mowi sie wiele rzeczy a wiele rzaczy dziecko tez czuje .
                  Po pierwsze przez dostyk, barwe glosu , sposob mowienie.. i wiem ze dziecko
                  wyczuwa takie rzeczy . Dlatego wiem ze wyczuwa tez i takienawetpodswiadome
                  postawy....

                  Bebiko - ja tak towidze i tak czuej . Ty inaczej. Ja nie uznaje takiego
                  nastawienia, bo sama mialam dziecko z problemaim.
                  Mysle, ze miedzy nami dskusja zakonczona.

                  Mag
                  • bejbiko Re: do mag 05.05.04, 13:42
                    pozdrawiam serdecznie!

                    do usłyszenia - Bejbiko
                    • cz.wrona Re: do mag 05.05.04, 17:53
                      Pozwolę sobię wtrącić swoje 3 grosze...

                      Odnoszę takie wrażenie mag, że z powodu swoich osobistych przejść, przenosisz
                      b. nieżyczliwe uczucia na "macochy'wink Atakujesz, potępiasz- jak nie jedną, to
                      drugą...Jak nie mnie (wątek o nazwiskach) to bejbiko..Karo zrobiła cudowną
                      rzecz- zdobyła się na poprawienie stosunków macoszka- pasierb. Widać po Jej
                      wypowiedziach, że czyje do Niego coś więcej niż sympatię- przeczytaj Jej słowa
                      jak opisuje Go... Ja jestem pełna podziwu dla Niej.
                      A może po prostu zazdrościsz?

                      PS. Mag i bardzo Cię proszę pisz może wolniej lub staranniej- każdemu zdarzają
                      się literówki, błędy (szczególnie w dosyć często teraz panującej modzie nie
                      zastanawiania się nad FORMĄ) ale często muszę po kilka razy czytać co napisałaś
                      by uchwycić sens Twoich słów....
                      &&&&&
                      Do Chalsi- wiesz przecież, że ja nie mam jak...
                      &&&&&
                      • mag_p Re: do mag 06.05.04, 08:57
                        Chybiona psychanaliza... Przykro mi smile)
                        Odpwoeiedz czy zazdrosze nie.
                        Nie odnosilam sie do ctego do czego doazy bebio , ale do tego jak opisala
                        uczuica ojca wobec syna. I co wg.mnie bedzie mialo wpyw na dziecko i to
                        negatywny , nawet jesli jenie jest okazywane dziecku wprost...


                        Mag
                        • cz.wrona Re: do mag 06.05.04, 14:20
                          Bardzo Cię proszę napisz jeszcze raz co chciałaś mi powiedzieć bo kompletnie
                          nic nie rozumiem z tego zlepka słów....

                          Psychoanalizą nie zajmuję się.... ale umiem myśleć i swoje wiem a może się
                          domyślam.
                          • mag_p Re: do mag 06.05.04, 14:30
                            Cz.wrona - jesli czegos nie umiesz nie rub tego zwlaszcza jesli dotyczy to
                            psychyki , to barzo delikatana dziedzina i laikom raczje od tego wara...
                            Mozesz sobie myslec co chcesz , Towje prawo. Tak jak ja o Tobie - moje prawo .

                            Ja tylko zauwazylam, ze podejscie typu Nie spelnil jego oczekiwan" jest coz ,
                            bardzo krzywdzace dla dzieck i na perwnno dziecko taka rzecz wyczuje , zebym
                            niewiem jak gladki tekst mu sie wsickalo....

                            To tyle z mojej strony. Jesli chcesz sie bawic w psychoanalityka - wez sobie
                            kogos innego . Moze jakis chetny na forum . Ja podziekuje - nie jestem
                            zainteresowana. (zwlaszcza , ze To co Ty sie domyslasz , jest dla mnie malo
                            interesujace) i wole bys opierala sie na czyms czego jestes pewna i co
                            potrafisz udowowdnic.

                            Mag

                            Mag
                            • mag_p Re: do mag - jeszcze raz - teraz poprawan wersja 06.05.04, 14:39
                              Cz.wrona - jeśli czegoś nie umiesz nie rób tego zwłaszcza jeśli dotyczy to
                              psychiki , to bardzo delikatna dziedzina i laikom raczej od tego wara...
                              Możesz sobie myśleć co chcesz , Twoje prawo. Tak jak ja o Tobie - moje prawo .

                              Ja tylko zauważyłam, ze podejście typu „ Nie spełnił jego oczekiwań" jest cóż ,
                              bardzo krzywdzące dla dziecka i na pewno dziecko taka rzecz wyczuje , żebym
                              nie wiem jak gładki tekst mu się wciskało....

                              To tyle z mojej strony. Jeśli chcesz się bawić w psychoanalityka - weź sobie
                              kogoś innego . Może jakiś chętny na forum , lub zacznij od siebie..... Ja
                              podziękuje - nie jestem
                              zainteresowana. (zwłaszcza , ze To co Ty się domyślasz , jest dla mnie mało
                              interesujące) i wole byś opierała się na czymś czego jesteś pewna i co
                              potrafisz udowodnić.

                              Ja jeśli będę potrzebowała czyjeś pomoc , zwrócę się do specjalisty – a Ty nim
                              na pewno nie jesteś.
                              Jedno się potwierdza , jeśli ktoś się z Wami nie zgadza – to zagryź go , jeśli
                              nie można na argumenty – to obrażać.
                              Czyli jednak jest to i pozostanie forum wzajemna adoracji i wiary , ze skoro ja
                              tak myślę i to widzę to tak musi być.

                              Mag
                              • domali Re: do mag - jeszcze raz - teraz poprawan wersja 07.05.04, 13:42
                                mag_p napisała:

                                > Jedno się potwierdza , jeśli ktoś się z Wami nie zgadza – to zagryź go ,
                                > jeśli
                                > nie można na argumenty – to obrażać.
                                > Czyli jednak jest to i pozostanie forum wzajemna adoracji i wiary , ze skoro
                                ja tak myślę i to widzę to tak musi być.

                                Wiesz mag, ja czasami się nie zgadzam z opiniami niektórych macoch. Niektóre
                                ich wypowiedzi budzą mój sprzeciw.
                                Tyle tylko, że krytykować też trzeba umieć. A jak widzę u Ciebie jest problem
                                nie tylko z formą, ale i z jakością.
    • judytak o kochaniu i o oczekiwaniach 06.05.04, 15:18
      taka refleksja:
      kochać kogoś, czuć do kogoś miłość, to jedna rzecz,
      a zachowanie w stosunku do tego samego człowieka, to rzecz druga

      zwłaszcza w sytuacjach, gdzie nie ma wyboru:
      nie wybiera się sobie dzieci, czy rodziców, a się je kocha

      można kogoś kochać (zrobić dla niego wszystko, martwić się, czy się dobrze
      czuje, odczuwać dotkliwy brak, kiedy go nie ma, itp. itd.)

      a jednocześnie można uważać, że pewnych oczekiwań ta osoba nie spełniła,
      można czasami odczuwać smutek czy rozczarowanie z tego powodu,

      a można też, bez żadnych wcześniejszych oczekiwań, po prostu nie być "zgranym"
      z daną osobą, nie bardzo mieć o czym rozmawiać, mieć trudności w dogadywaniu
      się, odczuwać niechęć do jego poglądów politycznych czy zainteresowaniach
      muzycznych itp.

      świat nie jest czarno-biały
      bycie macochą uczy tej prawdy szybciej, niż inne stany rodzinne ;o)

      pozdrawiam
      Judyta
      • mag_p Re: o kochaniu i o oczekiwaniach 06.05.04, 15:25
        Judytko - a czy myslisz ze dziecko tego nie wyccuwa? Czy nie ma to wplywu na
        relacje miedzy danymi osobami. Bo ja z tego co wiem na pewno ma . I obie strony
        to czuja i nie da sie tego ukryc za slowami.....


        Mag
        PS. Dlatego jedni sa ze soba zwiazani emocjonalnie bardziej inni mniej.
        • bejbiko Re: o kochaniu i o oczekiwaniach 06.05.04, 23:39
          Po pierwsze to dziecko nie czuje tego o czym pisze mag z dwóch powodów:
          1. z powodu dawnej choroby jest otoczone nadmierną opieka i miłością, chwalone
          za swoją postawę, odwagę i cierpliwość
          2. z powodu tego, że małżeństwo się rozpadło (matka miała kogoś dużo
          wcześniej) rodzice rozpieszczają go i wynagradzają to co w ich mniemaniu on
          stracił.
          Nie wiem jak on ma coś wyczuwać jeżeli nikt nigdy nie powidział mu: stary,
          czemu nie grasz w piłkę?
          Ja napisałam o niespełnionych oczekiwaniach bo M w rozmowie ze mną powiedział
          kilka razy, że nasz syn bedzie kopał piłkę i jeździł z nim na nartach, będzie
          uprawiał sport. Wnioskuję, że marzy o tym i pewnie marzył wcześniej odnośnie
          syna z pierwszego malżeństwa. I nawet jeśli nasz syn nie spełni tych oczekiwań
          nie będzie mniej kochany i nie damy mu odczuć tego o czym piszesz. On nas tym
          nie zawiedzie.
          Jak czytam to co piszesz to trochę mi przykro, że mam tak nieczułego faceta,
          który na ojca się nie nadaje, mniej kocha pierwszego syna, kompletnie się nim
          rozczarował, żałuje..itp.... i żal mi tego dzieciaka, który rozumie jak ojca
          zawiódł, wyczuwa jego rozczarowanie swoją osobą i pewnie jeszcze ukryta
          złość... itp. Jawi mi sie przed oczami obraz jakiejś patologii..już widzę
          mojego faceta który z żalu idzie sie upić i jego dziecko skaczące z mostu bo
          ojciec go nie kocha...Akurat w nosie mam to co piszesz, ale tak sobie
          pomyślałam przez moment i do tego ja, która walcze o miejsce mojego syna w tym
          wszystkim...absurd jakiś...wina spadła na mojego M, a ja się chciałam
          pochwalić, że krok na przód zrobiłam, dla faceta i jeo dzieciaka...dla nich. To
          ja byłam tą złą w całym tym zamieszaniu, nie on... to ja dawałam temu dziecku
          odczuć, że nie jest tu chętnie widziany.. to mnie potepiaj
          • mag_p Re: o kochaniu i o oczekiwaniach 07.05.04, 08:33
            Bejbiko-pocztaj sobie troche psychologi. Dziecko czuje nie porzez slowa , ale
            przez gesty , widzii czuje wiecej niz nam sie zdaje....
            Wyczuwa roiznice w tonie glosu, w dotyku , wyczuwa nasze najskrytsze mysli.
            dzieck sie nie da oszukac...

            WybaCZ - NIE TWIERDZE ZE JEST NIECZULY - ALE ZE DZIECKO WYCZUJE TAKA POSTAWE
            RODZICE ...
          • mag_p Re: o kochaniu i o oczekiwaniach 07.05.04, 08:33
            Bejbiko-pocztaj sobie troche psychologi. Dziecko czuje nie porzez slowa , ale
            przez gesty , widzii czuje wiecej niz nam sie zdaje....
            Wyczuwa roiznice w tonie glosu, w dotyku , wyczuwa nasze najskrytsze mysli.
            dzieck sie nie da oszukac...

            WybaCZ - NIE TWIERDZE ZE JEST NIECZULY - ALE ZE DZIECKO WYCZUJE TAKA POSTAWE
            RODZICE ...
            • cz.wrona do Mag 07.05.04, 10:08
              Mag- nie jestem laikiem w dziedziie psychologii. Na studiach miałam psychologię
              rozwojową, kliniczną i społeczną przez 2 lata. Mimo to za psychoanalizę się nie
              biorę gdyż nie znam Twojego dzieciństwa- i tak na prawdę to nie chciałabym jej
              znać. Więc i Ty nie radź komuś by zaznajmoił się z nią skoro sama się na tym
              nie znasz.

              Twoje posty są banalne i śmieszne. W jednym piszesz brednie o mężczyźnie
              Bejbiko, w następnym zaprzeczasz, nie umiesz po porostu czytać!!! Karolina
              napisała o wszysttkim z Jej PUNKTU WIDZENIA!!!
              Obudź się kobeto wreszcie! Zrzuć klapki z oczu!!!!
              Mam już Ciebie dosyć i Twojego- przepraszam zacofania!
              Karo napisała co ONA o tym sądzi, jak ONA to widzi, a co najważniejsze chciała
              się pochwalić, podzielić z nami (bynajmniej nie z Tobą) swoim krokiem. Ty
              przeczytałaś to (albo i nie) i sklekotałaś jakieś bzdury, że dziecko jest
              niekochane, cierpi, tatuś go nie kocha, ma gdzieś bo teraz ma nową panią i
              nowe dziecko, jeśli tak jest u Ciebie to daruj- i nie mścij się na innych!
              Bosz mam dosyć takich kobiet jak Ty!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              • mag_p Re: do Mag 07.05.04, 10:44
                Wybacz ale ja na studziach tez mialam te psycholigie i Ty piszesz BREDNIE!
                Albo interpretujesz fakty po swojemu. Wroc do ksiazek i przeczytaj sonbie ajk
                takie nawet nei sklowem wypowiedziane nastawienie rodzica do dziecka wyczuwa
                dziecko...

                Radze sie jeszcze podszkolic...

                Mag
                • mag_p Re: do Mag 07.05.04, 10:48
                  I jeszcze jedno nie napisalam , ze dziecko jest niekochane . Napisalm , ze
                  odbiera ta roznice. Bo napewno to czuej . Jesli Ona To wyczula to i On to
                  czuje.W koncu jest chyba zwiazny z tata dluzej niz ona.
                  Pisze to aby porozmawiala z mezemi on zmienil to ..

                  Mag
                  • mag_p Re: do Mag 07.05.04, 10:52
                    A i jeszcze jedno . Nie mam wiecej przyjemnosci rozmwaizc z Toba. Jesli Ci moje
                    wypowiedzi nie pasuja nie czytaj ich , ale nie obrazaj.
                    Tez mam ywksztacenie zwiazane zarowno z psychologia i nie Ty jedna zjadlas
                    wszystkie rozumy !!!

                    Mysle , ze nasza rozmowa zostala zakonczona .
                    W przyszlosci nie mam przyjemnosc z Toba rozmawiac

                    Mag
                    • bejbiko Re: do wszystkich 07.05.04, 12:28
                      koniec wątku.... zaczyna to być śmieszne...
                      pozdrawiam wszystkich
                  • judytak Re: do Mag 07.05.04, 12:50
                    mag_p napisała:

                    > I jeszcze jedno nie napisalam , ze dziecko jest niekochane .

                    ależ owszem, napisałas
                    brzmiało to jakoś tak:
                    albo się kocha bez żadnego "ale", albo się nie kocha wcale

                    pozdrawiam
                    Judyta
        • judytak Re: o kochaniu i o oczekiwaniach 07.05.04, 12:45
          ja uważam, że jeśli dziecko musi to wyczuwać, a nie po prostu wie o tym, to
          jest, jak najbardziej, powodem do zmartwienia

          jeśli natomiast ojciec czasami mówi rzeczy typu "a ja tak zawsze chciałem
          pograć ze swoim synem w piłkę"

          i nie jest to "główną treścią relacji ojca i syna", tylko ot, jeden z kilkuset
          wątków tej relacji,

          to jest wszystko w porządku, takie jest życie,

          i nie ma to wpływu na to, czy ojciec kocha dziecko, ani, czy dziecko kocha ojca

          pozdrawiam
          Judyta

          • mamaadama4 Re: o kochaniu i o oczekiwaniach 07.05.04, 13:04
            Ponieważ wątek w swej obecnej treści nie wiąrze się z tematem prosze o
            założenie - o ile chcecie na ten temat dyskutować - nowego wątku na temat
            psychologicznych aspektów życia w różnych konfiguracjach, bo zacznę ciąć. Mozna
            na ten temat nawet ciekawie podyskutować ale może nie tutaj. Moźe być wątek "o
            kochaniu i oczekiwaniach" - bardzo ładny temat.
            pozdrawiam w ten miły, ciepły majowy dzień
            • cz.wrona Re: o kochaniu i o oczekiwaniach 07.05.04, 15:35
              KOniec nie będę się już wysilać ...
              Ale mam 2 sprostowania-do Mag:
              jeśli piszę brednie to gdzie?
              sama wróć do książek, ja cały czas się dokształcam i uważam , że to ja mam
              rację. Nie myl psychologii z pedagogiką lub psychopedagogiką bo to nie jest to
              samo.
              Howgh!
              • konkubinka Re: w temacie watku 10.05.04, 15:35
                Ja nigdy nie bylam uprzedzona do dziecka M.Byc moze dlatego ze sama mam
                dziecko .Czasem bywam wsciekla na zachowanie jego corki , jakis postepek ,
                slowa ale tez nigdy nie dam jej tego odczuc a poprostu wyzywam sie slownie na
                M.Na drugi dzien zazwyczaj mi przechodzi.
                Nie rozumiem jak mozna winic dziecko za cokolwiek , jak mozna zywic do niego
                uraze.
                Zachodzac w ciaze cieszylam sie ze teraz wreszcie bedziemy prawdziwa rodzina,
                bo to dziecko umocni nasza wiez.Malgosia bedzie przeciez siostra mojej corki -
                i teraz jest , naprawde super siostra i prawie siostra dla mojego syna.Malgosia
                byla wczesniej niz ja , ni moje i M dziecko.Malgosia wiec musi miec swoje wazne
                miejsce w naszym domu.I nie dopuszczam innej sytuacji.
                Zaraz gdy dowiedzielismy sie o ciazy , powiedzielismy o tym 10 letniej wowczas
                Małgosi.Razem z nami wybierala imie , mebelki , wozek.
                A moze ja jestem nienormalna?
              • mag_p Re: o kochaniu i o oczekiwaniach 10.05.04, 15:47
                Ja nie myle...
                Mag

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka