Dodaj do ulubionych

Chcesz zmian??? Zapraszam!!!

02.06.04, 22:00
Poczytałam kilka wątków, we wszystkich rzuciło mi się w oczy nasze
utyskiwanie na niesprawiedliwość sądów, nielogiczność prawa itd.
Wyobraźmy sobie, że mamy ogromny wpływ na zmianę prawa, że możemy je
udoskonalić.
Proszę Was o propozycje. Chodzi mi o sprawiedliwość, której wszyscy szukamy.
Wiem, że nierealne, ale spróbujmy wspólnie zastanowić, czy coś można
ulepszyć. Nie mam tu na myśli zmian typu „Po ustaniu małżeństwa obowiązek
alimentacyjny w całości spada na rodzica, któremu sąd wyznaczył wykonywanie
władzy rodzicielskiej”, tylko sensowne zmiany.

Moja propozycja zmiany wynikająca ze złych doświadczeń:

Możliwość dysponowania kwotą alimentów tak, by płatnik miał 100% pewności, że
idą one na potrzeby dzieci.

Jak to widzę?
1.W sądzie matka przedstawia listę potrzeb dziecka, sąd zasądza alimenty.
Zapadają decyzje, co staje się obowiązkiem finansowym ojca: np. opłata
przedszkola, dodatkowych zajęć itd. Ojciec nie może wydać mniej niż ma
zasądzone, więcej jak najbardziej – stosownie do chęci i możliwości. Jest
zobowiązany do tego, by w każdym miesiącu mógł się rozliczyć (rachunki!), że
koszta te poniósł. Następnie, jeśli strony sobie nie ufają, na rachunkach
składają podpisy – by potem nie było, że np. ojciec wykombinował sobie
rachunek za kurtkę np. 300 zł, a w rzeczywistości jej nie kupił itd.
2.Kompromis: płatnik płaci jakąś część alimentów (np. 1/3 – byłby to zastrzyk
gotówki dla matki np. na nieoczekiwane wydatki typu lekarz itd.), a pozostała
część w naturze – jak wyżej.
3.Wyjścia awaryjne: płatnik może wpłacić całą kwotę alimentów matce na konto
(a więc sposób tradycyjny), gdy np. potrzebuje ona szybko dla dziecka kasę.
Ale wówczas zobowiązania ojca (opłaty) pokrywa ze swych pieniędzy.

Zalety:
O podstawowej nie piszę, bo wiadomo o co chodzi.
Druga: ojciec lepiej się orientuje w potrzebach dziecka, ma pojęcie ile
ono „kosztuje”. Jeśli jest ojcem a nie kutafonem – sam widzi, że należałoby
się postarać, by łożyć na dziecko więcej, bo np. przekonał się, że to na
matce ciąży dużo większy obowiązek utrzymania dziecka (także finansowy!).

Druga propozycja: w konkretnych okolicznościach czasowe spełnianie obowiązku
alimentacyjnego przez ojca w części poprzez sprawowanie bezpośredniej opieki
nad dzieckiem (w sytuacji, gdy wszystko temu sprzyja – dobre relacje z
dzieckiem, miejsce zamieszkania rodziców itd.).

W jakich okolicznościach?
W sytuacji nagłego pogorszenia się stopy życiowej ojca, gdy matka finansowo
radzi sobie dobrze. Jeśli traci pracę lub drastycznie spadają mu zarobki –
więcej się opiekuje dzieckiem, w ten sposób odciąża matkę, a w zamian nie
siedzi na nim komoras, nie rośnie dług u państwa itd. Dotyczy dzieci
małoletnich no i ojców, którzy już dziś chcieliby w taki właśnie sposób
wywiązywać się ze swych zobowiązań wobec dzieci, gdy inne możliwości i szanse
mają marne.

Wiem, że wszystko trochę idealistycznie brzmi, ale możemy sobie pogdybać.
Liczę na miłą dyskusję – polemikę z poglądami a nie ludźmi. Z przyjemnością
będę bronić swoich pomysłów i w myśl mądrych wg mnie sugestii naniosę
poprawki wink))

Pozdrawiam macoszki i matulki wink

Wasza prawlidka wink
Obserwuj wątek
    • badia Re: Chcesz zmian??? Zapraszam!!! 02.06.04, 23:09
      Z mojej perspektywy, prawo jest OK, tylko gorzej z praktyką.
      Gdyby sądy rozkładały koszt utrzymania dziecka na dwa, uwzględaniając "stopę życiową" zarówno matki jak i ojca i przyznając proporcjonalne alimenty, byłoby całkiem w porządku. Jak ojciec ma 3xśrdenią krajową i dobre autko, to rzeczy dla dziecka mogą być ze sklepu chicco. Ale jak ojciec ubiera się w supermarkecie, to i rzeczy dla dziecka z supermarketu. Tak przecież działa normalna rodzina. Ale w naszych sądach alimenty są narzędziem zemsty za nieudane życie, pokuty za grzechy młodości, zadośćuczynienia za niedostatek troski. Tego wszystkiego niby nie sposób wycenić, a jednak sądy wyceniają.
      I dla mojego chłopa alimenty to kara za fakt posiadania dziecka. Nie muszę chyba dodawać, że taki stosunek nie wpływa najlepiej na jego ojcowskie uczucia.
      No i jeszcze alimenty powinny być płynne, zarówno w górę, jak i w dół, tak jak zwłaszcza ostatnio bywa płynna stopa życiowa rodziców.
      Aha, i od wyceniania faktycznych dochodów powinien być jednak urząd skarbowy a nie sąd, który wedle uznania wskazuje z sufitu możliwości zarobkowe ojca, twierdząc, że powinien tyle zarobić.
      Już lepsze byłoby minimum - ma pracę czy nie - musi płacić, powiedzmy 150 zł. Ale określanie "zarobków" na podstawie wyglądu gościa, mimo iż jest bezrobotny, firma mu padła itp. jest nie OK. A jak sądy nie wierzom tatusiom, to niech kurcze sprawniej zacznie działać system kontroli skarbowej.
      Bo w naszym państwie prawa, zamiast ścigać złodziei, zakłada się że każdy jest złodziejem.
      Tak, wyznaczanie alimentów na podsatwie "mozliwości zarobkowych" najbardziej mnie irytuje. I to, że alimenty w praktyce można tylko podwyższać, podczas kiedy nam bardzo często sytuacja sie pogarsza, a nie poprawia wraz z upływem czasu, kolejnymi dziećmi, zobowiązaniami itp.
      • chalsia Re: Chcesz zmian??? Zapraszam!!! 03.06.04, 00:18
        Propozycje Lideczki sa OK.
        A co do poziomu alimentów - Mag zawsze pisała, że (tak jak podatki) powinny być
        wyznaczane nie kwotowo, ale jako procent od dochodów.

        Nie mam dzis głowy na "wnioski własne" (a nawet miałam i dsykutowałyśmy o tym z
        Mag kiedyś, ale już zapomniałam :-0 )

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • lala2002 Re:moje zdanie na temat alimentów 03.06.04, 15:21
          tak od strony osobistej myślę że sądy powinny brać pod uwagę też możliwości
          zarobkowe mamusi a nie tylko ojca.prawo może i jest ok ale mało w nim rzeczy
          poukładanych związanych z rozwiązywaniem konfliktów jak w przypadku że ojciec
          spóźnił się o jeden dzień z alimentami a już ma komornika na głowie.to jest
          moim zdanienm mało sprawiedliwe, dlaczego ojcowie i ich nowe rodziny muszą mieć
          ciągłe problemy przez eks ;-((
          • mag_p Re:moje zdanie na temat alimentów 04.06.04, 07:03
            To nie sa problemy przez eks - ale przez .
            Now lasnie. Probelmy w- jesli spuznisz sie z oplatami placisz kare.
            Sa problemy. I nie wiiny jest urzad - tylko Ty. Tak samo tutaj. Odwocmy
            pytanie. Czemu esk ma miec ciagle problemy przez nowa rodzine ojca?
            mag
          • pelaga Re:moje zdanie na temat alimentów 04.06.04, 07:54
            lala2002 napisała:

            > dlaczego ojcowie i ich nowe rodziny muszą mieć
            > ciągłe problemy przez eks ;-((

            Zapewniam Cie ze nie musza. Nie wszystkie ex sa takie zle. Trafiaja sie tez zli
            ojcowie i zle next. Sa rozne sytuacje i rozni ludzie.

            Pozdrawiam
        • pelaga Re: Chcesz zmian??? Zapraszam!!! 04.06.04, 08:01
          chalsia napisała:

          > Propozycje Lideczki sa OK.

          Tak to prawda, ale dotycza ojcow, ktorzy interesuja sie dziecmi raczej.
          Niektorzy staja sie na wlasne zyczenie, jak jedna z dziewczyn tu
          okreslila "platnikami".

          > A co do poziomu alimentów - Mag zawsze pisała, że (tak jak podatki) powinny
          > być wyznaczane nie kwotowo, ale jako procent od dochodów.

          W 100% sie z Wami zgadzam. Ja mam alimenty zasadzone na procent zarobkow i
          uwazam, ze to swietny pomysl i sprawiedliwy. Jesli dochody ojca rosna, rosna
          alimenty, jak spadna, spadna tez alimenty. Jest oczywiscie okreslone nie mniej
          niz... u mnie to jest 200 zl (nie za bogato, ale trudno).

          A jesli chodzi o prawo to ja nie mam pomyslow, jak powinno wygladac, bo
          sprawiedliwosci obiektywnej i absolutnej nigdy sie nie osiagnie przeciez.
          Strona, ktora sprawe wygrywa powie, ze sad byl sprawiedliwy, a ta, ktora
          przegrywa skrytykuje przepisy. Kazdy jest przeciez przekonany o swoich racjach.

          Pozdrawiam
      • pelaga Re: Chcesz zmian??? Zapraszam!!! 04.06.04, 08:23
        badia napisała:

        > Ale w naszych sądach alimenty są narzędziem zemsty za nieudane życie, pokuty
        > za grzechy młodości, zadośćuczynienia za niedostatek troski. Tego wszystkiego
        > niby nie sposób wycenić, a jednak sądy wyceniają.

        Z drugiej strony barykady wyglada to tak:
        rodzice (swiadomi, czy przypadkowi) maja dwa najwazniejsze obowiazki:
        wychowania i utrzymania dziecka. Oba pwoinni rodzice spelniac i to po polowie.
        Jesli jeden obowiazek nie jest spelniany przez ktoregos z rodzicow, to moim
        (subiektywnym) zdaniem rodzic taki drugim obowiazkiem powinien byc obciazony w
        wiekszym stopniu. Pewnie zaraz dostane za wyrazanie tu niemodnych pogladow wink
        Dodam jeszcze, ze niestety u mnie sad obdzielil nas po rowno obowiazkami, ale
        moj ex z jednego wcale sie nie wywiazuje.

        I teraz przyszla mi zmiana do glowy:
        zmienilabym w polskim prawie to, ze nie wyciaga sie konsekwencji w stosunku do
        ojcow, ktorzy nie wywiazuja sie obowiazku wychowywania dzieci.
        Jakie konsekwencje proponuje???
        Pozbawienie wladzy rodzicielskiej.

        > I dla mojego chłopa alimenty to kara za fakt posiadania dziecka.

        Straszne jest to podejscie sad(( A gdyby tak dla matki kara bylo wychowywanie
        dziecka??? Brrrrrrrrrr... Az strach pomyslec sad((

        Pozdrawiam
    • lubstej Re: Chcesz zmian??? Zapraszam!!! 04.06.04, 08:54
      Ja bym wywalila orzekanie o winie przy rozwodzie
      rozwod mozna by dostac w ciagu miesiaca a ile klamstw, podlosci, chamstwa,
      prania brudow i zlosliwosci dalo by sie uniknac

      jak najbardziej nalezaloby zachowac po rozwodzie okres np 5 letniego wspierania
      sie malzonkow ale na tym koniec
      5 lat powinno wystarczyc zeby druga strona stanela na nogi i zaczela zyc
      wlasnym zyciem

      w dobie kiedy co trzecie malzenstwo konczy sie rozwodem utrzymywanie bylego
      malzonka do konca zycia jest chyba po prostu niesprawiedliwe

      no i jaka kaleka z takiego czlowieka sie tworzy, pasozyt spoleczny, bo do pracy
      nie pojdzie bo nie musi a na starosc tez emerytury nie dostanie bo nie
      wypracowal wiec wszyscy musimy go utrzymywac

      • mag_p Re: Chcesz zmian??? Zapraszam!!! 04.06.04, 08:58
        1.Ona sizajmuje sie doem, dziecmi itd...
        On ksztalci sie podnosi kwalifikacji, awansuje zawodow.
        w iweku 40 lat spotyka mila sytstentke.
        Ona zostaje bez zawodu w wieku 40 lat bez szans a prace , itd...
        On odchodzi z dobrym zawodemi i w duzej czesci sukcesem ktory odnios dzieki
        niej.
        Ona nie ma prawa do emerytury itd...

        Pozdrawim
        Mag
        • lubstej Re: Chcesz zmian??? Zapraszam!!! 04.06.04, 09:16
          wiesz, to chyba zalezy od czlowieka
          ja bym sie nie zgodzila na prace w charakterze "gospodyni" przez cale zycie
          ale ludzie som rozne
          ale np. facet chce podnosic kwalifikacje, awansowac, a ja mam sie w wiekszosci
          zajmowac domem - ok, ale chce miec godziwa emeryture - niech oplaca mi polise
          na- to sie chyba nazywa "dozycie"

          jak sie chce to sie da
          • mag_p Re: Chcesz zmian??? Zapraszam!!! 04.06.04, 09:23
            "Alez kochanie, nie stac nas teraz na dodatkowe wydatki, musimy oplacic ,moje
            drugie studia, malemu przedskzole,, wiesz ze w rpacy musze odpowiednio sie
            prezentowac, jesli chodzi o starosc nie martw sie wszystko co moje to i Twoje".
            "Kochanie nie ufasz mi, jak chcesz zebysmy byli razem skoro wykazujesz taki
            brak zaufania".
            "Kochanie popatrzmy prawdzie w oczy - relatywnie na rynku pracy ja mam wieksze
            szanse na awans- Ty realizuj sie na zasadzie poglebiana wiedz , a ktos musi ,
            sprzatac gotowa, opiekowac sie dziecmi itd.. Twoje zarobki nie starcza na
            opiekunek, wiem moze pote. Poczekajmy jeszcze rok , Tak milo wraca do dmu gdzie
            wszystko jest w nalepszymaladzie, rachunkui poplacne, sprawy w urzwdach
            zalatwoione, dzieci w dobrym kontacie z mata, chcesz im to zabarc. Bede wracaly
            do pustego domu...?"
            "kochanie - jesli polisa to malzenska- ja bede placil - bo ja zarabima
            (Wlasiciel polisy moze byc jeden - ubezpieczonych wiecej) itd..
            Dzieci dostana na wypadek smierci ktorego kolwiek z nas, Albo jeszcze lepiej
            zaluzmy poklise mi - wtedy i Ty dostaniesz na wypdek moje smierci ( potem
            rozwod i wspolnie pwplacane pieniadze na polise sa jego - bo to jego walsnosc"

            Mag
            • lubstej Re: Chcesz zmian??? Zapraszam!!! 04.06.04, 09:34
              ze skrajnosci w skrajonosc
              jak teraz kobita nie potrafi zadbac o swoje interesy to myslisz ze przy
              rozwodzie potrafi zawalczyc o orzekanie o jego winie?
              a jak to nie bedzie jego wina to i tak ona zostanie na lodzie i w
              swoim "kalectwie spolecznym" sie posunie

              ja bym walczyla,ta stowa czy dwie miesiecznie (a jak sie poprawi to wiecej) nie
              zrujnuje finansow domowych a bedzie jedynie swiadczyc ze warto z nim byc, bo o
              mnie dba
              • mag_p Re: Chcesz zmian??? Zapraszam!!! 04.06.04, 09:39
                Ty tak -ale Ty nie jestes jedynym odpowiednym i prawdziwym i dobrym wzorcem
                kobiety . Sa takie co ufaja smile)))
                I jeszcze jedno - one moze nie bede potrafic o siebie zawalczyc- ale ich
                prawnik tak. I dobrze ze jest jakies prawo ktore tego pilnuje. Bo jak sie kogos
                swiadomie krzywdzi to trzeba poniec kare i ona i tak jest nieadekwatna....

                Mag
          • mag_p Re: Chcesz zmian??? Zapraszam!!! 04.06.04, 09:28
            Gdyby kobieta wychoac za maz zakladal ze facet jest lajdak i po 20 latach
            wspolnego ja zosatwi toby nie wychodzila zamąz - przynajmniej ja bym tego nie
            robila.

            Mag
            • derena33 Re: Chcesz zmian??? Zapraszam!!! 04.06.04, 09:32
              Droga Magsmile
              Swiete slowa, ale watpie by na tym formum znalazly zrozumieniesmile
              Pozdrawiam
              • pysia-2 Re: Chcesz zmian??? Zapraszam!!! 04.06.04, 10:54
                a dlaczego nie? hmmm?
                • derena33 Re: Chcesz zmian??? Zapraszam!!! 04.06.04, 11:50
                  echhsmile bo czesto kobiety poswiecaja sie dla mezczyzn, i wykazuja sie zbyt duza
                  ufnoscia, ze taki facet nigdy im krzywdy nie zrobi.. a zycie pisze rozne
                  scenariuszesmile i potem tylko zostaje zgorzknienie i brak zaufania i chec
                  zabezpieczenia w jakis sposob swojej przyszlosci, jakby samodzielne zycie
                  okazalo sie zbyt trudne. Trudno to jest zrozumiec jak sie ma dziescia lat, ale
                  jak sie ma lat 40 to juz nic nie jest takie jednoznaczne i zaczynanie
                  samodzielnego zycia w tym wieku dla kobiety jest duzo trudniejsze. I jeszcze
                  trzeba sie uporac z tym poczuciem wykorzystania i poswiecenia najlepszych lat
                  dla osoby ktora nie byal tego warta. Oczywiscie latwo sie rezygnuje, albo
                  przynajmniej latwiej z orzekania o winie i ewentualnego zabezpieczenia w
                  postaci alimentow, gdy sie jest mlodym i ma sie perspektywy, ale gdy polowa
                  zycia jest za toba to odzyskanie samodzielnosci jest duzo trudniejsze, co nie
                  znaczy ze niemozliwe.
                  Forum macochy to forum w wiekszosci zlozone z mlodych kobietsmile staracie sie
                  uwazacie ze wasi partnerzy to najczesciej chodzace idealy,ktore nigdy nikogo
                  nie skrzywdzily, a oni bardzo rozni sa.. i czesto do idealu im daleko..i nie
                  zawszeb wszystko co wam mowia jest prawda.
                  Ale to wasze niezbywalne prawo wierzyc, tak jak i wasze poprzedniczki kiedys
                  uwierzylysmile
                  Tylko czasem trudno dyskutowac na argumenty, gdy punkt wdzenia zalezy od
                  punktu siedzenia

                  Pozdrawiam
                  ex samodzielna, pracujaca, rozwodka bez orzekania winy smile)
                  • pysia-2 Re: Chcesz zmian??? Zapraszam!!! 04.06.04, 12:15
                    Prawda, tylko ze mozna tez byc z facetem, majac pelna swiadomosc jego
                    nidoskonalosci, wad, przywar i takich tam. I mimo wszystko byc z nim - z
                    rooznych powodoow. I wcale nie trzeba wierzyc komus we wszystkim, a jednak
                    byc.... qrde, dlaczego wobec tego kobiety sa z takimi facetami????? Milosc
                    chyba albo glupota... jesli to nie jedno i to samo...
                    • nooleczka Re: Chcesz zmian??? Zapraszam!!! 04.06.04, 13:03
                      pysia-2 napisała:
                      > byc.... qrde, dlaczego wobec tego kobiety sa z takimi facetami????? Milosc
                      > chyba albo glupota... jesli to nie jedno i to samo...


                      Dobre, pysiu, baaardzo dobre smile))))))
    • badia Re: Chcesz zmian??? Zapraszam!!! 04.06.04, 17:06
      Ale takie gadanie jest trochę bez sensu. Bo tak jak wśród "odzyskanych" facetów są tacy, którzy zostawili żonę po 20 latach wspólnego życia dla asystentki, która ma długie nogi, bo im sie nagle wydało, że dotychczas ani na taki samochód ani na taką laskę sobie nie mogli pozwolić, a teraz dopiero zaczną zyć... Tak i wśród samodzielnych są długonogie łowczynie dobrych partii, którym z jakiś powodów nie wyszło np. złapanie faceta na dziecko (chocby i żonatego)i urządzenie sobie życiorysu dzięki jednemu plemnikowi. Sorki ale zarówno bycie macoszką, jak i bycie "samodzielną" samo w sobie nie stanowi jeszcze powodów do uznania wyższości moralanej.
      A że dzieci cierpią na skutek zarówno jednej jak i drugiej postawy - oczywiście zgoda. Czy cierpienie to można zlikwidować pieniędzmi - chyba nie - bo pieniądze są jednak od czegoś zupełnie innego.
      Moim zdaniem alimenty powinny byc więc oparte na jak najbardziej obiektywnych zasadach - którymi, jak sądzę, są usprawiedliwione potrzeby dziecka, zaspokajane na poziomie zbliżonym do poziomu życia rodziców. Procent od zarobków jest OK. Dorzuciłabym tylko do dolnej granicy także górną granicę, tzn. niezależnie od tego czy ktoś pracuje ma płacić nie mniej niż 200 zł, ale też niezaleznie od tego ile zarabia, ma płacić nie wiecej niż dajmy na to 1500. (I tak trudno mi sobie wyobrazić dziecko, które kosztuje 3000 miesiecznie...)
      A że ktos sobie wiarołomcę na męża wybrał i został po 20 latach oszukany czy zaufał wrednej lasce bo akurat był pod wrażeniem długości nóg, to już za przeproszenieniem także ich wina i ich zły wybór, za który płacić będą z pewnością proporcjonalnie do rozmiarów "pomyłki".
      • mag_p Re: Chcesz zmian??? Zapraszam!!! 04.06.04, 17:18
        Badai
        1. Alimetny nie sa po polwoie. Matak ktora zarabia 1500 - nie moze dac na
        dziecko 1500.
        2. Gorna granica - ok. Ale ciekawe jak ja okreslic- ale owszem czemu nie. Cos
        jak gorna granoica zarobkow- probowali wprowadzic , nic nie wyszlo...
        3.Owszem - ponosi konsekwencje, ale orzekanie o winie decyduje o alimentach na
        te druga strone nie na dzieci i nie o krzywdzie dzieci tu mowial ale drugiej
        strony, ktora w roznym stopniu jak dany pan tyrala na to by - ten pan tyle i
        tyle zarabial i w rownym stopniu jak on mial zycie 9 czasem zlozone z
        wyrzeczen)- a moze bardziej.
        4.Owszem tak samo samotne jak i macoszki - stad jest sad i orzekanie o wine.

        Pozdrawaim
        mag
        • mag_p Re: Chcesz zmian??? Zapraszam!!! 04.06.04, 17:22
          A Alimenty na dzieci nie sa zalezne ani od czy rozeszli sie po 2, 3 czy 20
          latach.
          To sa alimenty na dzieci - a alimenty na druga strone to co innego. Lepiej
          bedzie rozmawiac jak odzielimy tez rzeczy.
          Mag
      • chalsia Re: Chcesz zmian??? Zapraszam!!! 05.06.04, 02:17
        > Moim zdaniem alimenty powinny byc więc oparte na jak najbardziej obiektywnych
        z
        > asadach - którymi, jak sądzę, są usprawiedliwione potrzeby dziecka,
        zaspokajane
        > na poziomie zbliżonym do poziomu życia rodziców. Procent od zarobków jest OK.
        > Dorzuciłabym tylko do dolnej granicy także górną granicę, tzn. niezależnie od
        t
        > ego czy ktoś pracuje ma płacić nie mniej niż 200 zł, ale też niezaleznie od
        teg
        > o ile zarabia, ma płacić nie wiecej niż dajmy na to 1500. (I tak trudno mi
        sobi
        > e wyobrazić dziecko, które kosztuje 3000 miesiecznie...)

        A ja nie dorzucałabym górnej granicy kwotowo. A jeśli Ci trudno sobie wyobrazic
        dziecko, które kosztuje 3000 miesięcznie, to oświadczam, że moje do takich
        należy (w ramach tej kwoty jest niania za 1600). Więcej na ten temat słowa nie
        napiszę, bo było już o tym na tony na samodzielnych w jednym ze starych wątków
        o alimentach.

        Natomiast ja raczej bym sugerowała (przy ustalania alimentów jako % od dochodu)
        ustalanie początkowego podziału kosztów na dziecko między rodzicami na 60%
        całości od rodzica nie sprawującego bezpośredniej opieki, 40% od tego drugiego
        (czyli nie pół na pół), ew. 55/45 aż do 50/50 przy opiece naprzemiennej (albo
        wtedy gdy rzeczywiście niemieszkający z dzieckiem rodzic bardzo się angazuje w
        opiekę np, oprócz "normalnych wizyt" codziennie przywozi z przedzkola.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
    • badia Re: Chcesz zmian??? Zapraszam!!! 04.06.04, 18:22
      Mag,
      Pisałam tylko o wysokości alimentów na dziecko a nie o rozwodzie z orzekaniem o winie. Nie wiem, jak to jest - po prostu na temat rozwodu z orzekaniem nie mam zdania.
      Co do alimentów. W obecnym świecie moim zdaniem koszty utrzymania dziecka powinny byc rozliczane na dwa. Dla rodzica, który nie sprawuje osobistej pieczy nad dzieckiem dolna granica alimentów, OK.
      Dziewczyny piszą, że stroną sprawującą bezpośrednią opiekę nad dzieckiem powinien bywać także ojciec (zwłaszcza w sytuacji, kiedy nie może sobie pozwolic na wypłatę minimum). To też sądzę, że jest OK.
      Górną granicę alimentów stanowią uzasadnione potrzeby dziecka. Na prawdę sądzę że można określić uzasadnione potrzeby i oddzielić je od marzeń i pragnień, które zaspokajane być nie muszą.
      Czyli uzależnienie wysokości alimentów wyłącznie od potrzeb dziecka a nie od uczuć rodziców, czy emocji wysokiego sądu.
      Możliwość kontroli, czy sumy wydatkowane są na rzecz dziecka.
      Obliczanie alimentów od dochodów, a nie "możliwości zarobkowych".
      • pelaga Re: Chcesz zmian??? Zapraszam!!! 04.06.04, 21:43
        badia napisała:

        > Górną granicę alimentów stanowią uzasadnione potrzeby dziecka. Na prawdę
        > sądzę
        > że można określić uzasadnione potrzeby i oddzielić je od marzeń i pragnień,
        > które zaspokajane być nie muszą.

        Ja sie ogolnie zgadzam, tylko, ze to trudno okreslic sume, ze jest to np. 1500
        zl. Teraz bede przejaskrawiac wink Wyobrazmy sobie, ze ojciec lata 3 razy w roku
        na "wakacje" w cieple kraje na przyklad, ze jest naprawde szmalowny, a poniewaz
        dziecko ma prawo do zycia na takim samym poziomie, jak ojciec, to to 1500 zl
        bedzie za malo. Gdyby byli normalna rodzina latalby na wakacje z ojcem,
        prawda??? I to oznaczaloby ten sam poziom, prawda??? Dlaczego dziecko mialoby
        nie zyc tak jak ojciec???
        A teraz sytuacja bardziej przykra, ale jakze zyciowa. Wyobrazmy sobie chore
        dziecko, ktore wymaga codzienej rehabilitacji, oczywiscie wiemy wszystkie, ze
        polski system lecznictwa nam nie pomoze bezplatnie i jak chcemy dziecku pomoc,
        to musimy zdac sie na prywatne wizyty. Moje dziecko bylo rehabilitowane
        codziennie, prywatnie przez okres ponad poltora roku, koszt niby nie az tak
        wielki, bo 15 zl/masaz, ale codziennie, w soboty i niedziele tez, co daje ok.
        450 zl miesiecznie na same masaze, do tego opiekunka 350 zl, bo na zlobek
        moglam nie liczyc, bo przeciez tylko zdrowe dzieci przyjmuja, no i cala reszta
        pozostalych typowych kosztow. Alimentow otrzymywalam wtedy cos kolo 400 zl i ex
        nie bral udzialu w wychowaniu.
        Mam znajoma, ktora pracowala w osrodku zajmujacym sie hipoterapia, napatrzyla
        sie na ludzikie nieszczescia i mowila mi, ze ci ludzie kazda zlowtowke pakuja w
        te dzieciaczki, a taki turnus kosztuje kupe kasy,a zeby byl efekt, to powinno
        sie jezdzic przynajmniej dwa razy do roku.

        Mysle, ze ciezko okreslic gorna granice kwotowo.

        A z drugiej strony dolna granica w przypadku bezrobotnej osoby tez wiekszego
        sensu nie ma w obliczu nieistnienia FA.

        I moze wlasnie z tych powodow prawo jest takie, jakie jest, a ze jest cala masa
        osob, ktore to wykorzystuja, to juz zupelnie inna bajka.

        Pozdrawiam
        • mag_p Re: Chcesz zmian??? Zapraszam!!! 07.06.04, 07:53
          Oczywiscie ojciec moze sie wlaczyc w opieka- ale zadko kiedy mozna spotkac tak
          odpowiedzialnoego ojca zazwycaaj - tak jak umieni zarzuty :
          Dziecko choruje bez uprzedzenia, lekarze o jakis dziwnych porach itd..
          Wszytsko wyglada tak - chccialby ale czemu teraz i o takiej godzinie i mouj
          ulubiony hit - dziecko chore , ze ledwo zycjeje ale on musi zalatwic jkis
          kredyt w banku - czy nie moglabym odlozyc wizyty u lekarza 0- npo na jutro -
          przeciez dziecko przezyje..

          To tak po krotce w praktyce realia wygladaj atak
          zazwyczaj - choc jak wudac nie zawsze ale:
          1. On sami jego potrzeby , hobby , kariera
          2. jego obecna partenrka , rodzina
          i dopiero to dziecko.
          Jesli nawet jest wieksze zainteresowanie dzieckiem , to raczej dodstoswywanie
          do rytmu nowej rodziny a nie wdrazanie sie w rytm rodziny dziecka - domu w
          ktorym zycje i jego potrzeb.
          Patrzac na przypadki mnie otaczajace tak to wyglada...

          Alimenty nie sa podzielone po polowie chocby z powowdu
          1. statyzycia i roznie sie to moze ukadac. Moze byc tak ze status zycia ojca
          jest bardzo wysoki matki bardzo niski i twedy nie sa one placone po polowie
          tak samo jest jesli jest w druga strone.
          Co do ustalaniaod mozliwosci zarobkowych - wiesz to dlatego ze duza liczba
          tatusiw zaczela tracic dochody po rozwdodach i okzaywalo sie ze z facetow
          swietnie zarabiajacych stalisei zerozarabiajcymi choc jak popatrzec na ich
          status zycia nie zmienial sai , ale na ppapierku pozostawlo to co bylo.
          Eks moeje zanjomej tak wlasnie zrobil ale sam sie wspyla na sprawie jak chcial
          opowiedziec jaki to troskliwy "tatus" i ile dzicom kupuje i wyszlo pytanie z
          czego kupuje i czemu nie placi alimentow. No , al reszta potoczyla sie sama..
          Powiedz mi jak komus udowodnic ze pracuje ?
          To rudne...
          Tak samo z nagrodami , w bardzo duzo firamch spsob wynagordzenia jest taki zi
          mala czasc stanowia wnagrodzenie a bardzo duuza premie -wtedy taki delikwent
          twierdzi, ze premi nie musi dostawac i co bedzie jesli nie dostanie- chcoc
          wszyscy wiedza ze od 5 lat dostawal i bedzie dostawal - bo taki jest system
          wynagrodzen ....wtedy mozna powloac sie znowu na mozliwosci zarobkowe...
          Tak samo jest jesli wiadomo ze zasadnicza pensje pan ma mala- ale przeciez
          wszyscy wiemy ze utrzymuje sie z prac na boku a ta pensja potrzebna mu tylko do
          ZUSu..
          To tak mniej wiecej.
          Jesli faceci w ten sposob nie migali by sie od alimentow - to nie bylo by
          takich obostrzen.
          Mag

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka