16.02.12, 09:35
Cześc Dziewczyny i Chłopaki.
Mam wielki problem od pewnego czasu ze Starszą Pociechą m.
Mianowicie KŁAMIE. Ale to okrutnie i w sprawach najbardziej idiotycznych.
Przykład:
Ja - zęby umyte?
Dziecię - tak.
Ja idę do łazienki, widzę szczoteczkę elektryczną z MOJĄ końcówka, znaczy, młode szczoteczki nie tknęło.
Ja - a którą szczoteczką były zęby myte?
Dziecię - noo, tą zwykłą.
Ja - a gdzie jest zwykła, bo nie widzę?
Dziecię - odniesiona do łazienki na górę.
Łazienka na górze nie działa od tygodnia (pękła rura i czekamy na odwilż), dziecię ma pokój na dole, na górę nie łaziło. Dodatkowo widzę rumieńce na policzkach, znaczy KŁAMIE!
Więc mówię - kłamiesz, zęby nie były umyte. Dziecię się przyznało, okazało "skruchę", przeprosiło, umyło zębiska.
Potem rozmowa, któraś z kolei, moja, m.
Dlaczego, w jakim celu???? Przecież to TOBIE szkodzi, to TWOJE zęby będą popsute, to CIEBIE będą bolały!!!
Postałe kłamstwa to np. wyżeranie słodyczy pod naszą nieobecność (ma zakaz, nietolerancja cuktu i spora nadwaga!!) oraz siedzenie przy komputerze, kiedy nas nie ma.
Zdarzyło się 2-3 razy, że młode zostało pod opieką naszej przyjaciółki na jakąś godzinę, jak m zawoził mnie do pracy albo jechaliśmy na zakupy.
Miało zadania do odrobienia, zamiast tego napyskowało naszej przyjaciółce, olało jej prośby żeby zostacić komputer w spokoju i tylko filowało kiedy wrócimy.
No i oczywiście nie wiadomo co tam jeszcze we łbie siedzi!
Wszelkie rozmowy na ten temat kończą się idiotycznym tłumaczeniem, że dziecię jest ZESTRESOWANE sytuacją (no, temu się nie dziwię, ale nie widzę w tym usprawiedliwienia dla kłamstw!) oraz że "nie może się powstrzymać"...
A ja w tym widzę coraz więcej wyrachowania, coraz więcej grania na emocjach, coraz więcej cwaniactwa i manipulacji.
Rodzina m zlała sprawę, zlała prośby o pomoc stwierdzając, że m "ma się dogadać z exiarą".
Exiara zlała sprawę jeszcze bardziej, bo "ona pracuje" i tylko awantury robi o kasę, bo "jej się należy".
A my nie mamy pomysłu co zrobić! Help!
Obserwuj wątek
    • rybkka24 Re: Kłamstwa 16.02.12, 10:14
      a ile ten mały ma lat??
      tak mi przyszło do głowy ze może chce na siebie zwrócić uwagę?
      może mieć w sobie dużo negatywnych/sprzecznych emocji które po unormowaniu sytuacji teraz się odzywają/ wypływają(bo z tego co zrozumiałam sytuacja w miarę się obecnie ustabilizowała)
      kłamie w błahostkach.Ja bym dużo rozmawiała o tym co myśli jaki ma pogląd na sytuację czego się boi czego by chciał co mu brakuje...i zobaczyła co dalej...
      • anula36 Re: Kłamstwa 16.02.12, 10:49
        tez jestem ciekawa ile ma lat.
        Nasza tez klamie jak najeta w rownie glupich kwestiach jak np mycie rak. No tylko wiem po co to robi- zeby z nia isc i myc razem.
        Wiekszosc klamstw jest jednak po cos, zwrocenie uwagi, unikniecie odpowiedzialnosci, nielubianych czynnosci- (dla dziecka, a nawet niektorych nastolatkow kwestia nie myjesz zebow= zepsuja sie jest abstrakcyjna!na moja podzialalo i to umiarkowanie dopiero jak jej zaprezentowalam ubytki ojca i ze mu juz nowe zeby w tych miejscach nie wyrosly) , manipulacja doroslymi ( a tata mi pozwala) itp.
        Kolejna sprawa jedzenie slodyczy a zdrowie nadwaga- dla dziecka to wciaz abstrakcja, widac na razie ma wieksze gratyfikacje z tych slodycz niz mialoby ze szczuplej sylwetki. Po prostu nie kupujecie slodyczy i nei trzymacie w domu,albo pod kluczem i wydzielacie 1 raz w tyg.
        Opiekunke zlewa bo nie ma u dziecka autorytetu, na to tez macie troche wplyw - powiedziec jasno ze ma w tym czasie zrobic to i to i rozliczyc po powrocie.
        Odrobina dyscypliny jeszcze zadnego nieletniego nie zabilasmile
        • karolana Re: Kłamstwa 16.02.12, 12:11
          anula36 napisała:

          > tez jestem ciekawa ile ma lat.

          11 lat.

          > Nasza tez klamie jak najeta w rownie glupich kwestiach jak np mycie rak. No tyl
          > ko wiem po co to robi- zeby z nia isc i myc razem.
          > Wiekszosc klamstw jest jednak po cos, zwrocenie uwagi, unikniecie odpowiedzialn
          > osci, nielubianych czynnosci-

          Tutaj jest to raczej - odwalcie sie ode mnie. Dla zwrócenia na siebie uwagi ma inne metody.

          > (dla dziecka, a nawet niektorych nastolatkow kwe
          > stia nie myjesz zebow= zepsuja sie jest abstrakcyjna!na moja podzialalo i to
          > umiarkowanie dopiero jak jej zaprezentowalam ubytki ojca i ze mu juz nowe zeby
          > w tych miejscach nie wyrosly) , manipulacja doroslymi ( a tata mi pozwala) itp
          > .

          Młode przez ponad pół roku biegało co tydzień do dentysty, bo miało kilkanaście ubytków! Przy pierwszej wizycie zostało stwierdzone, że ma stan zapalny dziąseł spowodowany niedostateczną higieną jamy ustnej. Więc, sorry, ale skutki niemycia zębów zna z autopsji.

          > Kolejna sprawa jedzenie slodyczy a zdrowie nadwaga- dla dziecka to wciaz abstra
          > kcja, widac na razie ma wieksze gratyfikacje z tych slodycz niz mialoby ze szc
          > zuplej sylwetki. Po prostu nie kupujecie slodyczy i nei trzymacie w domu,albo p
          > od kluczem i wydzielacie 1 raz w tyg.

          Dzieciaki u nas nie mieszkają. Szafek zamykanych na klucz nie posiadamy. Młode DOSKONALE zna problem, sam z siebie (na pokaz) opowiada jakie może rzeczy jeść a jakich nie, doskonale wie, że jeśli nie schudnie, grozi mu niemiły zabieg chirurgiczny, w domu ZAWSZE są rzeczy, które może zjeść zamiast słodyczy, ale skoro zostały rzeczy kupione przed przyjazdem dzieci, to przecież ich nie wyrzucę ani nie będę nosić ze sobą w torebce!

          > Opiekunke zlewa bo nie ma u dziecka autorytetu, na to tez macie troche wplyw -
          > powiedziec jasno ze ma w tym czasie zrobic to i to i rozliczyc po powrocie.
          > Odrobina dyscypliny jeszcze zadnego nieletniego nie zabilasmile

          Wybacz, ale na brak dyscypliny w NASZYM domu narzekać nie można. Ta osoba to nie jest OPIEKUNKA, tylko nasza przyjaciółka, która przyjechała do nas na pewien czas. I zostało dzieciakom jasno powiedziane, że pod naszą nieobecność mają słuchać jej, tak jak KAŻDEJ odoby dorosłej, która jest im oraz nam znana. Zasady są jasne - dorosły mówi, a dzieci słuchają.
      • optymist75 Re: Kłamstwa 16.02.12, 10:55
        smile Znam to z naszego domku.
        Temat mycia zębów,raczej nie do pokonania sad Kłamią jak najęci.Przed śniadaniem nie myją,bo po co?Po śniadaniu też nie,a wieczorem jak zapytam czy choć raz umyli okazuje się ,że 0!
        Wtedy M robi "awanturę"i dzieci myją ząbki.
        U nas jest ten problem większy.Otóż mamusia dzieci ,jak się pomyki to prawdę powie smile))
        Nie jestem pewna ,czy nazywa się tak, jak się nazywasmile
        Dzieci to widzą i robią nas w konia gdzie popadnie.Do tego najmłodszy wymyśla rzeczy wzięte z choinki,które szkodzą jego ojcu.Stąd większe problemy z ex.
        Walczę z tym dziadostwem(kłamstwem)od początku,obawiam się ,że niewiele pomoże.
        A wolelibyśmy-czym skorupka za młodu nasiąknie....
      • karolana Re: Kłamstwa 16.02.12, 12:25
        rybkka24 napisała:

        > a ile ten mały ma lat??

        11

        > tak mi przyszło do głowy ze może chce na siebie zwrócić uwagę?

        No, niestety nie.

        > może mieć w sobie dużo negatywnych/sprzecznych emocji które po unormowaniu sytu
        > acji teraz się odzywają/ wypływają(bo z tego co zrozumiałam sytuacja w miarę si
        > ę obecnie ustabilizowała)

        Właśnie problem w tym, że nic nie jest ustabilizowane. Inaczej - dopóki sprawy toczą się jak jego mamusi pasuje (czytaj dostaje kasę i m zajmuje się dziećmi), jest ok. Jak tylko jest problem z kasą, zaczyna się jazda bez trzymanki, więc rozumiem jego stan, sama jest rozwalona na czynniki pierwsze. Ale czym innym jest zła sytuacja, a czym innym wykorzystywanie jej jako alibi dla kłamstw i złego zachowania!

        > kłamie w błahostkach.Ja bym dużo rozmawiała o tym co myśli jaki ma pogląd na sy
        > tuację czego się boi czego by chciał co mu brakuje...i zobaczyła co dalej...

        Rozmowy są. Tyle, ile możemy, oboje z m rozmawiamy. Młode wiedzą, że kochamy, że się staramy. Efektów brak.
        To nie jest tak, że zaczęło się wczoraj czy tydzień temu, trwa od kilku dobrych miesięcy, ale zaczyna być coraz mocniej widoczne sad
    • altz Re: Kłamstwa 16.02.12, 11:05
      Karolana, przesadzasz. Wymagasz więcej, niż od dorosłego. wink
      Po pierwsze, nie wchodź w jakieś kłótnie z dzieckiem. Widzisz, że szczoteczka nie była używana, każesz myć zęby. Jeśli mówi, że już umył, to mówisz "dobra, dobra, myjesz przy mnie" i nie ustępujesz, w końcu to jest jego obowiązek i warto tak mówić. Warto myć razem, razem jecie, więc można ten czas mycia zębów przez dziecko wykorzystać i pokazać, że mama też myje.
      Dziecko ma nadwagę, ma kłopot z cukrem, więc w domu nie powinno być cukierków, nie ma zmiłuj, jak z alkoholikiem. Ustalacie jeden dzień w tygodniu na słodycze i tego się trzymacie, dziecko się dopasuje, o ile wszyscy będą tego przestrzegali.
      Coś trzeba dać w zamian. Może słonecznik, migdały, jabłka, banany, pestki dyni? Trzeba pilnować, żeby te rzeczy były stale i pilnować, żeby dziecko było najedzone i nie musiało podjadać. Niech sobie coś podgrzeje, przygotuje do jedzenia, dziecko rośnie i ma większe potrzeby.
      Do tego wszystkiego potrzeba konsekwencji i współpracy, a z tym bywa trudno. smile
      • anula36 Re: Kłamstwa 16.02.12, 11:12
        Widze ze jak zwykle mam z Altzem podobny tok mysleniasmile
        Jeszcze a propos zebow- uswiadomcie mi swoja droga sens mycia zebow przed sniadaniem i jedzenia na mietowo. Sama nigdy tego nie robie i zawsze mnie to dziwi.
        Przeraza mnie za to ze u mojej pasierbicy w przedszkolu 5 latki nie myja zebow po sniadaniu i tak siedza 7 godzin z brudna paszczekasad
        • optymist75 Re: Kłamstwa 16.02.12, 11:30
          anula36 napisała:


          > Jeszcze a propos zebow- uswiadomcie mi swoja droga sens mycia zebow przed snia
          > daniem i jedzenia na mietowo. Sama nigdy tego nie robie i zawsze mnie to dziwi.

          Jeden sens:uniknięcie oddechu shreka smile
          • ciociacesia ale wtedy wszystko smakuje na mietowo 16.02.12, 12:37
            nie mozna umyc po sniadaniu?
            jako dziecko tez unikalam mycia bo nie znosilam tego mietowego posmaku
            • anula36 Re: ale wtedy wszystko smakuje na mietowo 16.02.12, 12:49
              wlasnie ja tez jestem zwolenniczka posniadaniowasmile Oddechu shrecka nie wyprodukuje za dlugo bo jedyne o czym mysle budzac sie jest sniadanko i kawka. resztakami sily woli myje wczesniej wlosy, dobrze,ze krotkietongue_out
            • optymist75 Re: ale wtedy wszystko smakuje na mietowo 16.02.12, 13:14
              Pasty dla dzieci są o różnych smakach.

              Ale tu nie chodzi o "mycie zębów/rąk/unikania prysznica gdy woda leci a dziecko stoi obok.
              Chodzi o bezsensowne kłamstwa.Zaczyna kłamać o pierdole a kończy na historii SF.wink
              • karolana Re: ale wtedy wszystko smakuje na mietowo 16.02.12, 13:25
                optymist75 napisała:

                > Ale tu nie chodzi o "mycie zębów/rąk/unikania prysznica gdy woda leci a dziecko
                > stoi obok.
                > Chodzi o bezsensowne kłamstwa.Zaczyna kłamać o pierdole a kończy na historii SF
                > .wink

                Jesssu, no właśnie!!! Sam temat kłamstwa jest nieistotny w TYM momencie. Chodzi o całą otoczkę, chodzi o to, że lekceważenie problemu doprowadzić może, że w przyszłości dziecko będzie kłamało na KAŻDY temat dla niego niewygodny - szkoły, wyników w nauce, problemów, używek, znajomości, pracy, itd.
                I codzi o to, że postawa "jestem taaaki biedniutki, więc jestem usprawiedliwiony, bo to przecież nie moja wina" doprowadzi do tego, że w przyszłości dziecko nie będzie robiło nic, tylko jechało na tym, że rodzice się rozwiedli, więc jemu wolno więcej, że wszscy dookoła są winni, a ono jest pokrzywdzone.
                O to mi chodzi, a nie o to, że dziecko kilka razy zębów nie umyło.
                Ehhh
                • morel37 Re: ale wtedy wszystko smakuje na mietowo 16.02.12, 13:35
                  że lekceważenie problemu doprowadzić może, że w p
                  > rzyszłości dziecko będzie kłamało na KAŻDY temat dla niego niewygodny - szkoły,
                  > wyników w nauce, problemów, używek, znajomości, pracy, itd.

                  hmmm chyba za daleko siegaszwink w ten sposob kazdy trzylatek moglby zostac posadzony o bycie przyszlym klamca. jasne ze 11 lat to jzu kawal dziecka.ale ciagle dziecka.

                  > I codzi o to, że postawa "jestem taaaki biedniutki, więc jestem usprawiedliwion
                  > y, bo to przecież nie moja wina" doprowadzi do tego, że w przyszłości dziecko n
                  > ie będzie robiło nic, tylko jechało na tym, że rodzice się rozwiedli, więc jemu
                  > wolno więcej, że wszscy dookoła są winni, a ono jest pokrzywdzone.
                  > O to mi chodzi, a nie o to, że dziecko kilka razy zębów nie umyło.

                  przesadzasz na prawdewink

                  > Ehhh
                  • glasscraft Re: ale wtedy wszystko smakuje na mietowo 16.02.12, 13:50
                    morel37 napisała:

                    > hmmm chyba za daleko siegaszwink w ten sposob kazdy trzylatek moglby zostac posadzony o bycie przyszlym klamca. jasne ze 11 lat to jzu kawal dziecka.ale ciagle dziecka.

                    A ja tam nie wiem... jezeli nie zareaguje sie przy takich pierdolach, jak mycie zebow, to jak szybko dziecku bedzie sie wydawalo, ze mu klamstwa na istotniejsze tematy tez ujda?
                    • morel37 Re: ale wtedy wszystko smakuje na mietowo 16.02.12, 14:38

                      > A ja tam nie wiem... jezeli nie zareaguje sie przy takich pierdolach, jak mycie
                      > zebow, to jak szybko dziecku bedzie sie wydawalo, ze mu klamstwa na istotniejs
                      > ze tematy tez ujda?


                      ale ja nie napisalam ze nie ma reagowac. tylko wydaje mi sie ze stawianie sprawy tak jak karolana stawia jest dramatyzowaniem. albo nie wiem czy to wlasciwe slowo.
                      ja tez zwracam uwage dziecku (nieswojemu przeciez) tez gonie, zmuszam, moze nie chodzi o mycie zebow ale o inne rzeczy.poswiecam sporo swojego czasu jak u nas juz jest (a nie bywa czesto) i walcze z niektorymi rzeczami moim zdaniem istotnymi ktore matka ma w nosie,a ktore maja wplyw na przyszlosc dziecka. i sa zwiazane z wiedza ogolna, rzowjem, zainteresowaniami itd. mnie chodzi tylko o to ze 11 lat to taki okres w zyciu czlowieka ze przestaje powoli byc dzieckiem , i wchodzi w kolejny "skok rozwojowy" i klamstwa , czy raczej klamstewka sa tego czescia.
                      klamie ze umyl zeby? to po prostu niech myje zeby przy rodzicach.smieszne? smieszne. za chwile dla swieego spokoj uzacznie myc, zeby mu macocha z ojcem nie stali nad glowa itd.

                      nie mowei ze mycie zebow nie jest wazne, mowie ze uwazanie ze klamstwa 11 letniego dziecka przyczynia sie do tego ze w przyszlosci zostanie klamca jest mocno na wyrost. jasne ze rozmawiac i liczyc ze do dochodzi do wnetrza glowy.ale zaowocuje kiedys.a nie juz tongue_out
                      • glasscraft Re: ale wtedy wszystko smakuje na mietowo 16.02.12, 14:45
                        Nie chodzi zupelnie o mycie zebow albo ich nie mycie. Mysle, ze Karolana po prostu opisala to, jako przyklad klamania. Mowisz, ze klamstwa sa czescia bycia 11 latkiem... czy to znaczy, ze maja byc tolerowane przez doroslych, bo hormony i takie tam? Imho - nie. Nasze babsko klamie, ze sie zle czuje, jak nie chce robic czegos, czego... nie chce robic smile. Dlatego, ze mamusia to toleruje i zamiast widziec, ze chore dziecko, ktore ma isc na lekcje gry na skrzypcach w cudowny sposob zdrowieje, jak juz nie musi isc (bo chora) - ergo nic dziecku nie bylo. A mamusia (z 40 na karku) daje sie wpuszczac w maliny...
                        • karolana Re: ale wtedy wszystko smakuje na mietowo 16.02.12, 14:54
                          glasscraft napisała:

                          > Nie chodzi zupelnie o mycie zebow albo ich nie mycie. Mysle, ze Karolana po pro
                          > stu opisala to, jako przyklad klamania.

                          Dokładnie tak! W dodatku jako JEDEN Z przykładów kłamania, które są przez samo dziecko tłumaczone, że (w srócie dużym) ono kłamie, ponieważ rodzice się rozwiedli, czyli sam siebie rozgrzesza, usprawiedliwia, obarczając za swoje przewinienia wszystkich dookoła i to właśnie dla mnie jest najgorsze i w tym widzę największe niebezpieczeństwo, bo dokładnie tak samo jego matka funkcjonuje - kłamie, oszukuje, robi różne świństwa, a potem twierdzi, że jest to wina wszystkich dookoła, bo ona jest taaaka biedna, bo po rozwodzie.
                      • optymist75 Re: ale wtedy wszystko smakuje na mietowo 16.02.12, 15:01
                        morel37 napisała:

                        > nie mowei ze mycie zebow nie jest wazne, mowie ze uwazanie ze klamstwa 11 letni
                        > ego dziecka przyczynia sie do tego ze w przyszlosci zostanie klamca jest mocno
                        > na wyrost. jasne ze rozmawiac i liczyc ze do dochodzi do wnetrza glowy.ale zao
                        > wocuje kiedys.a nie juz tongue_out
                        A ja zgadzam się z Karolana .
                        Przez to,że nikt nie reagował na "niewinne kłamstwa biednego dziecka z rozbitej rodziny"
                        mój M ma teraz problemy.Młody naopowiadał swojej mamie totalnych bzdur,jakie dzieją się u nas w domu.Ta oczywiście korzystając z okazji złożyła wniosek o prawie całkowite obcięcie kontaktów.Teraz badanie RODK,sądy i Bóg wie co jeszcze.
                        Więc wcale nie uważam ,że Karolana dramatyzuje.
                        • anula36 Re: ale wtedy wszystko smakuje na mietowo 16.02.12, 16:28
                          Ja tez sie zgadzam, tylko nie widze jakiegos "jednorazowego" rozwiazania, poza kontynuowaniem zwiazku z dzieckiem na tym poziomie na ktorym jest, rozmawianie, tlumaczenie, dawanie dobrego przykladu, za przeproszeniem, do usranej smierci.
                          • optymist75 Re: ale wtedy wszystko smakuje na mietowo 16.02.12, 16:41
                            anula36 napisała:

                            > Ja tez sie zgadzam, tylko nie widze jakiegos "jednorazowego" rozwiazania, poza
                            > kontynuowaniem zwiazku z dzieckiem na tym poziomie na ktorym jest, rozmawianie,
                            > tlumaczenie, dawanie dobrego przykladu, za przeproszeniem, do usranej smierci.

                            Amen
                • optymist75 Re: ale wtedy wszystko smakuje na mietowo 16.02.12, 14:03
                  karolana

                  > Jesssu, no właśnie!!! Sam temat kłamstwa jest nieistotny w TYM momencie. Chodzi
                  > o całą otoczkę, chodzi o to, że lekceważenie problemu doprowadzić może, że w p
                  > rzyszłości dziecko będzie kłamało na KAŻDY temat dla niego niewygodny - szkoły,
                  > wyników w nauce, problemów, używek, znajomości, pracy, itd.
                  > I codzi o to, że postawa "jestem taaaki biedniutki, więc jestem usprawiedliwion
                  > y, bo to przecież nie moja wina" doprowadzi do tego, że w przyszłości dziecko n
                  > ie będzie robiło nic, tylko jechało na tym, że rodzice się rozwiedli, więc jemu
                  > wolno więcej, że wszscy dookoła są winni, a ono jest pokrzywdzone.
                  > O to mi chodzi, a nie o to, że dziecko kilka razy zębów nie umyło.
                  > Ehhh

                  Wlasnie.Przez 1rok tluklam M,ze jeżeli dzieci bedą brały przykład z mamusi ,ze kłamstwo uchodzi na sucho i ze problemy w komunikacji rozwiązujemy poprzez lanie sie z otwartej po buzi,to będziemy mieli problem w przyszłości.
        • damajah Re: Kłamstwa 16.02.12, 21:45
          mycie zębów PRZED śniadaniem? W każdej byle ulotce dentystycznej pisze że zęby się myje PO posiłku, i że mycie PRZED jest błędem. No chyba że ktoś myje i przed i po (psując sobie smak jedzenia) - ja się przyznam że tylko i zawsze PO posiłku myję smile
          • optymist75 Re: Kłamstwa 16.02.12, 22:01
            Ja myję przed i po i nie uważam tego za jakiś karygodny błąd w higienie jamy ustnej smile
      • karolana Re: Kłamstwa 16.02.12, 12:20
        altz napisał:

        > Karolana, przesadzasz. Wymagasz więcej, niż od dorosłego. wink

        Nie, jedynie staram się wychwycić problem w zarodku, dopóki dotyczy rzeczy małych. Zlanie problemu doprowadzi do jego eskalacji do poziomu, z którego nie będzie już odwrotu, bo zacznie to dotyczyć czegoś bardziej szkodliwego niż podżeranie słodyczy czy picie napojów energetyczne i rzucanie telefonem o drzewo żeby coś kolegom udowodnić.

        > Po pierwsze, nie wchodź w jakieś kłótnie z dzieckiem.

        Nigdy tego nie robię. Ale też nie jestem przyzwyczajona żeby mnie dziecko okłamywało.

        > Widzisz, że szczoteczka n
        > ie była używana, każesz myć zęby. Jeśli mówi, że już umył, to mówisz "dobra, do
        > bra, myjesz przy mnie" i nie ustępujesz, w końcu to jest jego obowiązek i warto
        > tak mówić.

        Skąd pomysł, że tak nie robię?

        > Warto myć razem, razem jecie, więc można ten czas mycia zębów przez
        > dziecko wykorzystać i pokazać, że mama też myje.

        Po pierwsze nie jestem mamą, po drugie nie zawsze jest to możliwe, po trzecie zakładałam, że skoro młodsze o połowę dziecko ma nawyk mycia zębów i nie trzeba go pilnować, ze starszym nie ma tego problemu. Niestety, zapomniałam, że młodsze mieszkało z nami przez niemal rok, więc jego nawyki są inne.

        > Dziecko ma nadwagę, ma kłopot z cukrem, więc w domu nie powinno być cukierków,
        > nie ma zmiłuj, jak z alkoholikiem. Ustalacie jeden dzień w tygodniu na słodycze
        > i tego się trzymacie, dziecko się dopasuje, o ile wszyscy będą tego przestrzeg
        > ali.

        Jak pisałam - dzieci nie mieszkają z nami, więc nie uważam abym musiała wszystko dostosować do nich kiedy wpadają co 2 tygodnie na 2 dni.

        > Coś trzeba dać w zamian. Może słonecznik, migdały, jabłka, banany, pestki dyni?

        Rzeczy dostępne są w domu i na widoku, dziecko doskonale o tym wie.

        > Trzeba pilnować, żeby te rzeczy były stale i pilnować, żeby dziecko było najed
        > zone i nie musiało podjadać.

        TO dziecko najchętniej jadłoby 24 h na dobę, 15 minut po dwudaniowym obiedzie jest głodne, bo najzwyczajniej w świecie ma rozepchany żołądek. I sorry, ale żeby to zmienić, musiałoby być dozorowane 24/7, a to jest AWYKONALNE.

        Niech sobie coś podgrzeje, przygotuje do jedzenia,
        > dziecko rośnie i ma większe potrzeby.
        > Do tego wszystkiego potrzeba konsekwencji i współpracy, a z tym bywa trudno. :-
        > )

        Do tego trzeba konsekwencji i współpracy CAŁEJ rodziny, z jego mamusią na czele, a tego nie ma i nie będzie.
        Mnie chodzi o problem KŁAMSTW oraz usprawiedliwiania swojego złego zachowania na zasadzie "bo jestem taaaaki bieeedny, bo rodzice się rozwiedli".
        • morel37 Re: Kłamstwa 16.02.12, 13:43
          nasze pasierbiatko dotychczas krecilo nosem na jedzenie ,na wakacjach odkrylismy ze mzoe zjadac porcje wieksze od naszej tongue_out rosna to jedza. ja na wakacjach nie mialam slodyczy.nie wzielam celowo.nie ejdlismy my , nie jadlo dziecko. nie jestem jego mama, ale uwazam ze katorga dla dziecko byloby gdyby wiedzialo ze mam torbe slodyczy do ktroej nie moze siegnac.
          moje wlasne dwuletnie je non stop i chowam przed nim ciastka.jem je w ukryciu , dokad mu rozumu nie przybedzie;P przed 11 latkiem w ukryciu nie ejsm,a le nie stwarzam pokus. jak ktos pisal :moze marchewki i inne przegryzki? bo miec a nie dawac albo uwazac ze 11 latek bedzie sam pilnowal diety to troche hmmm dziwne...
        • altz Re: Kłamstwa 16.02.12, 18:05
          karolana napisała:

          > Nie, jedynie staram się wychwycić problem w zarodku, dopóki dotyczy rzeczy mały
          > ch. Zlanie problemu doprowadzi do jego eskalacji do poziomu, z którego nie będz
          > ie już odwrotu, bo zacznie to dotyczyć czegoś bardziej szkodliwego niż podżeran
          > ie słodyczy czy picie napojów energetyczne i rzucanie telefonem o drzewo żeby c
          > oś kolegom udowodnić.
          Ja mam ten sam problem i w podobnym wieku jest Najmłodszy. Pisałem, że wymagasz, jak od dorosłego. To jest trudne, nawet dorośli nie dają sobie rady, zobaczysz ile jest grubasów, a problem się powiększa. Niestety, ale dziecku trzeba pomóc, czyjeś doświadczenie nie działa, własne będzie, jak pójdzie do dentysty z dziurami w zębach, a przecież nie o to chodzi.
          U nas ojciec kupuje chłopcom słodycze, nie wiadomo po co? Widocznie ma tylko taki sposób okazywania swojego uczucia. Ciężko jest faceta przekonać.

          > > Po pierwsze, nie wchodź w jakieś kłótnie z dzieckiem.
          > Nigdy tego nie robię. Ale też nie jestem przyzwyczajona żeby mnie dziecko okłam
          > ywało.
          To najwyższy czas się przyzwyczaić. smile I nie traktować tego tak bardzo poważnie. Dziecko kłamie, bo ma jakiś sukces. Jesteś wrogiem bo zmuszasz, a jeszcze pewno się przy tym bardzo denerwujesz. Nie karm potwora, nie denerwuj się. Powiedz, że kłamie i zagoń do mycia. Poproś o wsparcie ojca dziecka. To jest taki wiek, że jeszcze jest dzieckiem, a już by się chciało być nastolatkiem.

          > Po pierwsze nie jestem mamą, po drugie nie zawsze jest to możliwe, po trzecie z
          > akładałam, że skoro młodsze o połowę dziecko ma nawyk mycia zębów i nie trzeba
          > go pilnować, ze starszym nie ma tego problemu. Niestety, zapomniałam, że młodsz
          > e mieszkało z nami przez niemal rok, więc jego nawyki są inne.
          Młodsze też trzeba pilnować, bo może z czasem coraz gorzej myć zęby. Kontrola jakaś musi być, choćby dyskretna. Czasami dzieci nie wiedzą o niektórych sprawach, bo tata nie powie, myśląc, że to zrobiła mama, a mama to samo myśli o tacie.

          > Jak pisałam - dzieci nie mieszkają z nami, więc nie uważam abym musiała wszystk
          > o dostosować do nich kiedy wpadają co 2 tygodnie na 2 dni.
          Musisz się zdecydować czy Ci na tym zależy, czy nie? Nie ma zmiłuj i półśrodków. Myślę, że warto się ograniczyć, choćby na jakiś czas, aż nie będzie zmiany.

          > > Coś trzeba dać w zamian. Może słonecznik, migdały, jabłka, banany, pestki dyni?
          > Rzeczy dostępne są w domu i na widoku, dziecko doskonale o tym wie.
          Sami też to jecie?

          > TO dziecko najchętniej jadłoby 24 h na dobę, 15 minut po dwudaniowym obiedzie j
          > est głodne, bo najzwyczajniej w świecie ma rozepchany żołądek. I sorry, ale żeb
          > y to zmienić, musiałoby być dozorowane 24/7, a to jest AWYKONALNE.
          Rośnie, je za dużo i nie potrafi się opanować. Czy wiesz, że słodycze zwiększają łaknienie i powodują nagłe skoki cukru w organizmie? Trzustka jest obciążona, organizm próbuje sobie poradzić z wysokim poziomem cukru i nagle zaczyna brakować cukru. Dziwne, ale tak to działa.
          Może spróbujcie się jakoś dopasować z jedzeniem? Trzeba jeść potrawy z niskim indeksem glikochemicznym, wtedy cukier nie powinien się tak wahać. Tylko trzeba zawczasu się przygotować, porozmawiać z mężem i z matką, żeby Was uprzedziła. Mąż też mógłby poważnie porozmawiać z matką dziecka. Czasami się nie daje.

          My zrobiliśmy tak, że u nas nie kupuje się słodyczy, gdy są chłopcy, chociaż sami też lubimy słodkie. Są u ojca, wtedy już nie mamy na to wpływu, pomimo rozmów z ojcem. Dobre i to, że nie zawsze źle jedzą. Z czasem się przestawią i pewne rzeczy docenią.

          > Mnie chodzi o problem KŁAMSTW oraz usprawiedliwiania swojego złego zachowania n
          > a zasadzie "bo jestem taaaaki bieeedny, bo rodzice się rozwiedli".
          Nie potrzeba rozwodu, żeby dziecko kłamało. smile Jedne kłamią, a drugie nie. Zależy od rodziców, ale też środowiska, w końcu dziecko połowę dnia jest w szkole. Trzeba pokazywać dobry przykład, tłumaczyć, w końcu sami się przekonają.
          • karolana Re: Kłamstwa 16.02.12, 18:33
            altz napisał:

            > karolana napisała:
            Niestety, ale dziecku trzeba pomó
            > c, czyjeś doświadczenie nie działa, własne będzie, jak pójdzie do dentysty z dz
            > iurami w zębach, a przecież nie o to chodzi.

            Miał dziury, stan zapalny dziąseł, pół roku u dentysty. Nadal siano w głowie.
            >
            > > > Po pierwsze, nie wchodź w jakieś kłótnie z dzieckiem.
            > > Nigdy tego nie robię. Ale też nie jestem przyzwyczajona żeby mnie dziecko
            > okłam
            > > ywało.
            > To najwyższy czas się przyzwyczaić. smile I nie traktować tego tak bardzo poważni
            > e. Dziecko kłamie, bo ma jakiś sukces. Jesteś wrogiem bo zmuszasz, a jeszcze pe
            > wno się przy tym bardzo denerwujesz. Nie karm potwora, nie denerwuj się. Powied
            > z, że kłamie i zagoń do mycia.

            Dla mnie kłamstwo JEST poważną sprawą, bo wiem do czego może prowadzić. A zaczyna się właśnie niewinnie. Coś jak z narkotykami uncertain Nie jest powiedziane, że każdy, kto pali trawkę zacznie dawać w żyłę, ale wielu właśnie tak kończy. Więc przejmuję się i denerwuję. Nie pokazuję dziecku nerwów. Jeśli już, smutek i rozczarowanie. Bo myślałam, że jest mądrzejszy.

            > Poproś o wsparcie ojca dziecka.

            Nie muszę prosić, ojciec dzieci robi to samo co ja.

            > Młodsze też trzeba pilnować, bo może z czasem coraz gorzej myć zęby. Kontrola j
            > akaś musi być, choćby dyskretna.

            Kontrola dyskretna jest, bo jak inaczej wiedziałabym czy myje zęby czy nie? Nie było jedynie permanentnej inwigilacji, jak widać musi być, a to smutne.

            > Czasami dzieci nie wiedzą o niektórych sprawac
            > h, bo tata nie powie, myśląc, że to zrobiła mama, a mama to samo myśli o tacie.
            >
            Akurat te dzieci wiedzą, bo ten tata mówi, bo wie, że matka ma w dupie.

            > > Jak pisałam - dzieci nie mieszkają z nami, więc nie uważam abym musiała w
            > szystk
            > > o dostosować do nich kiedy wpadają co 2 tygodnie na 2 dni.
            > Musisz się zdecydować czy Ci na tym zależy, czy nie? Nie ma zmiłuj i półśrodków
            > . Myślę, że warto się ograniczyć, choćby na jakiś czas, aż nie będzie zmiany.
            >
            Do tej pory po prostu nie było potrzeby. Teraz, jak widzę, będzie bezwzględny brak produktów zakazanych w domu. Trudno.

            > > > Coś trzeba dać w zamian. Może słonecznik, migdały, jabłka, banany,
            > pestki dyni?
            > > Rzeczy dostępne są w domu i na widoku, dziecko doskonale o tym wie.
            > Sami też to jecie?

            TAK!
            > Czy wiesz, że słodycze zwiększaj
            > ą łaknienie i powodują nagłe skoki cukru w organizmie? Trzustka jest obciążona,
            > organizm próbuje sobie poradzić z wysokim poziomem cukru i nagle zaczyna brako
            > wać cukru. Dziwne, ale tak to działa.

            Tak, mam taką wiedzę, ojciec dziecka też. Próbujemy "zapełniać" młode wodą mineralną między posiłkami. Ale stać przy dziecku non stop nie możemy.

            > Może spróbujcie się jakoś dopasować z jedzeniem? Trzeba jeść potrawy z niskim i
            > ndeksem glikochemicznym, wtedy cukier nie powinien się tak wahać. Tylko trzeba
            > zawczasu się przygotować,

            Potrawy gotowane są "pod" dziecko.

            > porozmawiać z mężem

            Ojciec dziecka gotuje.

            > i z matką, żeby Was uprzedziła.

            Z matką o czym? Z TĄ matką nie ma o czym. Karmi dziecko słodkimi bułkami z dżemem i daje do picia słodzoną herbatę. Pfffff

            >Mąż też mógłby poważnie porozmawiać z matką dziecka. Czasami się nie daje.

            No, czasami się nie daje. Każda próba rozmowy kończy się awanturą, jak on śmie MATKĘ pouczać i w ogóle ona wystąpi o podwyższenie alimentów, o alimenty na siebie, wtedy będzie mogła rzucić pracę, z dziećmi w domu być i wszystkiego dopilnować... Tjaaaaa.... Siedziała rok temu bite 4 miesiące na tyłku. Jakoś dzieci przez to opieki zapewnionej nie miały.

            > My zrobiliśmy tak, że u nas nie kupuje się słodyczy, gdy są chłopcy, chociaż sa
            > mi też lubimy słodkie. Są u ojca, wtedy już nie mamy na to wpływu, pomimo rozmó
            > w z ojcem. Dobre i to, że nie zawsze źle jedzą. Z czasem się przestawią i pewne
            > rzeczy docenią.

            Ale przebywają częściej z Wami, z ojcem okazjonalnie. U nas jest odwrotnie, więc oddziaływanie mamy znacznie mniejsze.
            >
            > > Mnie chodzi o problem KŁAMSTW oraz usprawiedliwiania swojego złego zachow
            > ania n
            > > a zasadzie "bo jestem taaaaki bieeedny, bo rodzice się rozwiedli".
            > Nie potrzeba rozwodu, żeby dziecko kłamało. smile Jedne kłamią, a drugie nie. Zal
            > eży od rodziców, ale też środowiska, w końcu dziecko połowę dnia jest w szkole.
            > Trzeba pokazywać dobry przykład, tłumaczyć, w końcu sami się przekonają.

            No, niestety, mamusia dzieci dokłada jak może i wyrabia sukcesywnie w dzieciom poczucie krzywdy wmawiając, że wszystko, co dzieje się złego, ma źródło w tym, że tatuś ICH zostawił. Wpływu na to nie mamy. Dzieci niby wiedzą, że jest inaczej, ale kodują sobie, zwłaszcza, że jest to baaardzo wygodne wytłumaczenie dla lenistwa, olewactwa i innych takich.
    • morel37 Re: Kłamstwa 16.02.12, 12:50
      hmmmm nie przesadzasz? wink nasze pasierbiątko tez w takim wieku i tez zdaza sie mu mijac z prawda, ale to chyba przywilej wieku ? wink przypomnij sobie jak sama mialas 11.... tongue_out nie badz taka surowa. wychowuj ale madrze. nie jestes mama. i jak bedziesz taka sroga to za chwile dzicie odwroci sie od ciebie. mnie tez zdaza sie buczec i fukac na dziecko (nie jestem swieta ani doskonalatongue_out ) ale w gruncie rzeczy w sumie jak sie zastanowic nie to nie ma poco. w dziecku zaczynaja buzowac hormony.zaczyna wchodzic w ciezki wiek wink trza byc madrym i konsekwentnym. ale zeby spalac sie bo dzieck osklamalo ze umylo zeby? ech...my zwyklismy mawiac " ale serio?" i wtedy dziecko czesto mowi" no dobra.serio to..." jak dobrze znasz dziecko to jestes w stanie wyczuc kiedy mowi prawde a kiedy nie...i tak mozesz poprowadzic rozmowe ze sie samo przyzna hehe. widzisz. bycie doroslym polega na tym ze sie ejst madrzejszym od dziecka tongue_out
      • anula36 Re: Kłamstwa 16.02.12, 13:01
        fakt, ja tez jakos potrafie wyciagnac z mloda kiedy to sie z prawda minelawink Ale tez nie robie z tych klamstw wielkiego halo, owszem uprzedzam o konsekwencjach itp, ale generalnie na przeprosinach i wykonaniu zadania koncze.
        No ale ja mam na stanie 5 latke, ktora jeszcze klamie dosc nieudolnie.
      • karolana Re: Kłamstwa 16.02.12, 13:12
        morel37 napisała:

        > hmmmm nie przesadzasz? wink
        Nie.

        nasze pasierbiątko tez w takim wieku i tez zdaza sie
        > mu mijac z prawda, ale to chyba przywilej wieku ? wink przypomnij sobie jak sama
        > mialas 11.... tongue_out nie badz taka surowa. wychowuj ale madrze. nie jestes mama. i
        > jak bedziesz taka sroga to za chwile dzicie odwroci sie od ciebie.

        Mnie nie zależy żeby dzieci za mną "przepadały", wole żeby były dobrze wychowane i nie kłamały.

        mnie tez zda
        > za sie buczec i fukac na dziecko (nie jestem swieta ani doskonalatongue_out )

        Ja nie fuczę i nie buczę na dzieci, ja z nimi rozmawiam.

        ale w gru
        > ncie rzeczy w sumie jak sie zastanowic nie to nie ma poco. w dziecku zaczynaja
        > buzowac hormony.zaczyna wchodzic w ciezki wiek wink trza byc madrym i konsekwentn
        > ym. ale zeby spalac sie bo dzieck osklamalo ze umylo zeby?

        Ja nie wiem jak mam jeszcze napisać - kłamstwa to jedno, a próby tłumaczenia tych kłamstw i robienie z siebie biednej sierotki żeby manipulować otoczeniem i nie musieć się starać to jest prawdziwy problem.
        Nie ma sprawy, mogę olać i być taką "kochaniutką" macoszką, nie moje dzieci, tak?


        ech...my zwyklismy m
        > awiac " ale serio?" i wtedy dziecko czesto mowi" no dobra.serio to..." jak dobr
        > ze znasz dziecko to jestes w stanie wyczuc kiedy mowi prawde a kiedy nie...i ta
        > k mozesz poprowadzic rozmowe ze sie samo przyzna hehe. widzisz. bycie doroslym
        > polega na tym ze sie ejst madrzejszym od dziecka tongue_out

        Tjaaaa....
        • morel37 Re: Kłamstwa 16.02.12, 13:31

          > Mnie nie zależy żeby dzieci za mną "przepadały", wole żeby były dobrze wychowan
          > e i nie kłamały.

          aha. a to mnie zalezy zeby bylo milo.od wychowywania ma rodzicow.nie zebym nie miala wplywu na dziecko. bo mam. ale za chwile jako nastolatek przy buncie nastolatka nie raz powie mi "nie jestes moja matka" .gdyz pamietam jeszcze jak wyglada bunt nastolatka wobec wlasnych rodzicow. mi zalezy zeby nie bylo z dzieckiem problemow z przyczyn egoistycznych. wole zeby kiedy jzu wyjdzie z buntu nastolatka pamietalo ze z nami sie fajnie gada i zeby umialo przychozic do nas z problemami. dziecko nei musi za mna "przepadac" ale lepeij byloby gdyby jednak mnie lubilo.nie chce byc schematem zlej macochysmile ja na prawde sporo wymagam od naszego dzieciecia. ale mowie mu zawsze ze ja nic nie musze.i jesli o mnie chodzi on tez nic nie musi. jak sa sprawy sporne wzywam ojca. najczesciej w koncu to ja z dzieckiem "trzymam sztame" .tak zdecydowanie wole role macochy kumpelki. bo wiem ze od kiedy "zapanowalam" wiele dobrego zdazylo sie dla dziecka.
          >

          > Ja nie fuczę i nie buczę na dzieci, ja z nimi rozmawiam.
          no tak.ale mzoan rozmawiac i rozmawiac. z tego co piszesz to czasem jednak "trujesz", a ktory nastolatek chcialby sluchac trucia macochy? wink tongue_out
          >

          >
          > Ja nie wiem jak mam jeszcze napisać - kłamstwa to jedno, a próby tłumaczenia ty
          > ch kłamstw i robienie z siebie biednej sierotki żeby manipulować otoczeniem i n
          > ie musieć się starać to jest prawdziwy problem.
          > Nie ma sprawy, mogę olać i być taką "kochaniutką" macoszką, nie moje dzieci, ta
          > k?

          ale to nie chodzi o bycie "kochaniutka" zasady sa zasadami.tylko chyba demonizujesz to manipulowanie otoczeniem.kazde dziecko manipuluje otoczeniem na pewnym etapie zycia. twoje czy cudze. takie sa prawa psychologii. tlumaczy klamstwa bo musi z nich wybrnac. ostatnio tez mielismy taki przypadek ze ansz dziec opowiedzial czego to nie wolno mu w domu.chcac wzbudzic nasza litosc chybawink wysluchalismy , powiedzielismy ze ejsli tak jest na prawde to nie fajnie.ze lzami w oczach pasierbiatka uslyszalam " nie wierzysz mi" smile porozmawialismy z ojcem dziecka na osobnosci i potem powiedzielismy dziecku ze faktycznie jesli tak jest to trzeba cos z tym zrobic, ze porozmawiamy z mama, ze wyjasnimy.wink o ile oczywiscie to prawda no ale dlaczego to nie milaby byc prawda, nie? wink oh jaki ciekawy byl proces odkrecania smile nagle okazalo sie ze to nie do konca tak..ze nie zawsze..ze.
          manipulacja??manipulacjawink ale na litosc boska, kto w tym wieku nie manipuluje??a dzieci z rozbitych rodzin maja wieksze pole do popisu bo maja nadzieje ze rodzice miedzy soba nie ebda omawiac takich spraw i im sie upiecze.



          > > polega na tym ze sie ejst madrzejszym od dziecka tongue_out
          >
          > Tjaaaa....

          no ale nie? nie mozna przeciez traktowac 11 latka jak rownego sobie?
          • karolana Re: Kłamstwa 16.02.12, 14:01
            Morel,
            Moje relacje z dziećmi m mają długą historię i są bardzo mocno podbudowane wzajemną miłością. Dzieci nie tylko mnie lubią, one mnie KOCHAJĄ i ja nie muszę się specjalnie starać żeby mnie "akceptowały", bo one mnie "łyknęły" dawno temu całą. Bo przez wiele miesięcy byłam dla nich "drugą mamą". A dla młodszego dziecka wręcz "pierwszą".
            Ja dzieciom nie truję. Ja im tłumaczę to, co można tłumaczyć. W pozostałych przypadkach dzieci mają wykonywać polecenia, a do takich należą np. dbanie o higienę, o dietę, itd. Na ten temat były już rozmowy i nie ma o czym dyskutować.
            Nie jestem macochą od wczoraj. Nie muszę budować mojego wizerunku w oczach dzieci, bo one dokładnie wiedzą jaka jestem i czego mogą się spodziewać.
            Kiedy trzeba przytulę, kiedy trzeba ochrzanię.
            Ja z dziećmi nie "trzymam sztamy", tylko z ich ojcem. Bo to z m mam tworzyć wspólny "front". Moje zdanie liczy się tak samo, jak zdanie m.
            Ja nie jestem "kumpelką" dla dzieci 10x młodszych ode mnie.
            I właśnie dlatego, że nie traktuję dzieci jak równych sobie wymagam. Wymagam posłuszeństwa i mówienia prawdy.
            I wiesz, pomimo tej mojej "surowości" dzieci to mnie się zwierzają, to do mnie przychodzą z problemami.
            Widzę problem, który jest sporym problemem. Szukam na forum pomocy osób, które przeszły to, a nie stwierdzenia "przesadzasz".
            Z moich doświadczeń wynika, że moje "przesadzanie" jakoś z biegiem czasu okazuje się właściwym zainteresowaniem, a problemy, które widzę są rzeczywiste, nie wymyślone.
            Więc pozwól, że pozostanę przy swoim zdaniu, że z dzieckiem JEST problem, na razie jeszcze niezbyt dużego kalibru, ale zaniedbany przyniesie wiele szkód.
            Pozdrawiam.
            • anula36 Re: Kłamstwa 16.02.12, 14:33
              przy takim ukladzie jaki macie ( mamusia biologiczna z klamstwem genach) i twoja mocna pozycja 2 mamy -mozesz chyba tylko zachowac obecny stan postepowania. Cudow nie uczynisz.

              Swoja droga nie wiedzialam ze masz 110 lattongue_out
              • karolana Re: Kłamstwa 16.02.12, 14:44
                >
                > Swoja droga nie wiedzialam ze masz 110 lattongue_out

                No, ostatnio tak się czuję wink
                • anula36 Re: Kłamstwa 16.02.12, 16:30
                  A co byscie zrobily macochy i ojczymowie w sytuacji kiedy dziecie lat 5, przynosi cos z przedszkola, sciemnia ze dostalo za dobre zachowanie od pani, potem ze od kolezanki, na koncu wychodzi ( po mekach i placzu) ze po prostu zabralo sobie, bo mu sie podobalo ze wspolnej puli zabawek przedszkolnych.
                  • optymist75 Re: Kłamstwa 16.02.12, 16:40
                    smile
                    Ja jako dziecko przedszkolne wyniosłam w skarpetkach klocuszki,którymi się (podobno) bez przerwy bawiłam.Mama gdy mnie zobaczyła nakazała mi wrócić,przeprosić i oddać klocki.
                    Wyszłyśmy jako ostatnie z przedszkola po wielkim moim rykusmile i oddaniu klocków.
                    Ale to chyba podpada pod paragraf -kradzież?
                    Od tego czasu nie kradnęsmile
                  • karolana Re: Kłamstwa 16.02.12, 16:41
                    anula36 napisała:

                    > A co byscie zrobily macochy i ojczymowie w sytuacji kiedy dziecie lat 5, przy
                    > nosi cos z przedszkola, sciemnia ze dostalo za dobre zachowanie od pani, potem
                    > ze od kolezanki, na koncu wychodzi ( po mekach i placzu) ze po prostu zabralo s
                    > obie, bo mu sie podobalo ze wspolnej puli zabawek przedszkolnych.

                    Po wyjaśnieniu, że nie można sobie zabierać bez pozwolenia rzeczy, które nie należą do dziecka, bo jest to złe, bo przez to inne dzieci nie mogą się tym bawić, kazałabym oddać, plus dodatkowo oddać do tej wspólnej puli jakąś swoją zabawkę.
                    • anula36 Re: Kłamstwa 16.02.12, 18:54
                      myslalam o tej extra zabawce,ale chyba by mloda zadzwonila na niebieska linie,albo popelnila seppukusmile co jej to swietetongue_out
                  • morel37 Re: Kłamstwa 17.02.12, 10:17
                    no wiadomo ze bym kazala oddac, i przeprosic pania. wytlumaczyc ze nie wolno. kropka. nie kazalabym oddawac swojej zabawki bo uwazam ze to nie ten etap w zyciu. ale nie uwazam ze takie zachowanie jest czyms strasznym. w sensie "patologicznym" . uwazam ze tak postepuje wiele dzieci w tym wieku. po prostu bada ciagle granice i kazdego dnia uczy sie jakis tam norm spolecznych .plus zachowuje sie adekwatnie do wieku. moj znajomy pieciolatek nagminnie mowi ze byl grzeczny w przedszkolu a nie byltongue_out i zadna paczłorkowa familijatongue_out zwyczajne dziecko ze zwyczajnego domu. a znajomy 6 latek na progu krzyczy ze byl grzeczny (chociaz nie byl) bo chce osiagnac tym swoj cel czyli chce pograc na dajmy na to psp.
                    dziecko nie rozumie ze ukradlo. dzieck owzielo bo bardzo chcialo miec. ale jzu jest na tyle inteligentne zeby wiedziec ze takie zachowanie nie spodoba sie w domu wiec wymysla bajke.
                    i w przypadku 5 latka jest to jak najbardziej zrozumiale co nie znaczy ze nalezy na to pozwalactongue_out
                    gorzej jak tak zachowuje sie 21 letnia kobieta. czyli czyni zlo i wymysla historie zeby sie nie wydalo.to jzu dla mnie ejst przestepstwo .ale nie stawialabym znaku rownosci pomiedzy 5 latkiem a 20 latkiem tongue_out
                    ja tam swoje wlasne dziecko wychowuje w poszanowaniu zasad i regul ale nie zapominam ze keidys bylam dzieckiem. i nie zamierzam robic z zycia zakladu karnego.a jesli chodzi o pasierbiatko to na ile moge to ingeruje(to co dzieje sie um nie pod dachem) a reszta nalezy do jego rodzicow. i nic mi do tego. cudzych dzieci tez nie wychowuje, chociaz wiele zachowan dzieci moich znajomych mi sie nie podoba smile
    • karolana Re: Kłamstwa 17.02.12, 12:48
      No więc tak. Poczytałam, pomyślałam i mam konkluzje takie:
      Nie zgadzam się na to żeby dzieci kłamały. Znam teorie o badaniu granic, wiem, jak działają dzieci, doskonale pamiętam własne dzieciństwo, itd.
      Ale nie uważam żeby patrzenie przez palce i myślenie "wyrośnie" było sensowne. Owszem, może wyrośnie. A jeśli nie? Mając na uwadze dom rodzicielki, uważam, że negatywne postwy będą wzmacniane, choćby po to, żeby całemu światu pokazać jaki ten były mąż jest straszny, bo przez niego dzieci zachowują się źle. Szanowna rodzicielka czerpie chorą satysfakcję z tego, że dzieci mają problemy, bo jest to po jej linii - on zostawił RODZINĘ, przez to są problemy. Sama palcem nie kiwnie, ale będzie judzić. Taki typ. Z nią się nic nie zdziała, więc musimy liczyć na siebie, dla przyszłego dobra dzieciarni.
      Świadoma tej sytuacji uważam, że:
      a) moje "gadanie", oraz ojcowe "gadanie" sensu już nijakiego nie ma, dziecię mądrze kiwa główką, robi skruszoną minę, a w sobie, w czesiu, ma olewkę i myśli o maincrafcie uncertain
      b) w związku z powyższym zrobimy dzieciowi w pokoju planszę, podzieloną na dwie części PRAWDA czy MÓWIENIE PRAWDY oraz KŁAMSTWA lub KŁAMANIE (stronę stylistyczą się dopracuje z dzieciem)
      i za każdym razem jak dziecio zostanie złapane na kłamstwie będzie musiało wpisać efekty swojego kłamstwa oraz teoretyczne efekty tego, jakby powiedziało prawdę, razem z naklejeniem ilustrujących to obrazków.
      Myślałam też żebyśmy z m przygotowali swoje plansze - na zasadzie - popatrz, to są sytuacje, w których zachowaliśmy się źle i wyniknęło z tego zło, a gdybyśmy się zachowali dobrze, wyniknęłoby (najprawdopodobniej) dobro, ale to jeszcze do dyskusji z tatusiem dzieciowym.
      c) dziecio zostanie zawleczone do psychologa, gdzie będzie pracowało nad swoją postawą "skrzywdzonej ofiary".

      Jakby ktoś miał jeszcze jakiś pomysł, jak dotrzeć do dziecia żeby zrozumiało a nie tylko poprzytakiwało, chętnie poczytam.
      Pozdrowionka.
      • optymist75 Re: Kłamstwa 17.02.12, 13:35
        karolana napisała:


        > b) w związku z powyższym zrobimy dzieciowi w pokoju planszę, podzieloną na dwie
        > części PRAWDA czy MÓWIENIE PRAWDY oraz KŁAMSTWA lub KŁAMANIE (stronę stylistyc
        > zą się dopracuje z dzieciem)
        > i za każdym razem jak dziecio zostanie złapane na kłamstwie będzie musiało wpis
        > ać efekty swojego kłamstwa oraz teoretyczne efekty tego, jakby powiedziało praw
        > dę, razem z naklejeniem ilustrujących to obrazków.

        Chłopcy mojego M tłuką się namiętnie,wygłupiają oczywiście nie patrząc czy coś przy okazji mogą potłuc.Znaczna część naszego wyposażenia mieszkania została "zniszczona".
        Do tego w ostatnich miesiącach pojawiły się zachowania furiastyczne,kłamstwa młodszego syna.
        Więc,M narysował im tabelę.Wieczorem,następuje rozliczenie dnia.
        Dzieci dostają po uśmiechniętej naklejce jeśli nie zdemolują domu,nie było większych zniszczeń,
        nie kłamali,nie było pokazu furii obojętnie z jakiego powodu etc.
        Jeśli coś przeskrobią,dostają" złą buzię".
        Dzieci same wymyśliły system nagród za odpowiednią liczbę uśmieszków(im więcej tym lepsza nagroda)
        Od 3 miesięcy tabela funkcjonuje,w tym czasie nic nie potłukli,raz młodszy zarobił "złą buzię" i teraz się zastanawia gdy mu coś nie pasuje czy opłaca się znowu cyrk odstawiać.
        Póki co sprawdza się ,więc myślę ,że u Was też zadziała.Ważne jest byście razem bez dzieci przedyskutowali jak miałoby to wyglądać,a potem razem z dziećmi ustalić co i jak.
        Trzymam kciuki
        • karolana Re: Kłamstwa 17.02.12, 13:59
          optymist75 napisała:

          > Więc,M narysował im tabelę.Wieczorem,następuje rozliczenie dnia.
          > Dzieci dostają po uśmiechniętej naklejce jeśli nie zdemolują domu,nie było więk
          > szych zniszczeń,
          > nie kłamali,nie było pokazu furii obojętnie z jakiego powodu etc.
          > Jeśli coś przeskrobią,dostają" złą buzię".
          > Dzieci same wymyśliły system nagród za odpowiednią liczbę uśmieszków(im więcej
          > tym lepsza nagroda)

          Też o tym myślałam, boję się tylko, że przy roznącym materializmie dzieciarni (przeraża mnie to! ostatnio dziecio zażądało nagrody za wygraną w karty!! ale tak jest przyzwyczajane od jakichś 2 lat przez rodzicielkę i dziadków z obu stron, więc co się dziwić sad ) może to dać przedziwne rezultaty...

          > Póki co sprawdza się ,więc myślę ,że u Was też zadziała.

          No, będziemy próbować smile

          >Ważne jest byście razem
          > bez dzieci przedyskutowali jak miałoby to wyglądać,a potem razem z dziećmi ust
          > alić co i jak.

          Taki był też plan smile

          > Trzymam kciuki

          A to nie-dziękuję wink
          • optymist75 Re: Kłamstwa 17.02.12, 14:15
            karolana napisała:


            > Też o tym myślałam, boję się tylko, że przy roznącym materializmie dzieciarni (
            > przeraża mnie to! ostatnio dziecio zażądało nagrody za wygraną w karty!! ale ta
            > k jest przyzwyczajane od jakichś 2 lat przez rodzicielkę i dziadków z obu stron
            > , więc co się dziwić sad ) może to dać przedziwne rezultaty...

            Nasi też nie doceniali tego co dostawali(bo biedne dzieci z rozbitej rodziny).Młody próbował negocjować nagrodę za umycie się ,na szczęście M ukrócił w zarodku jego zapędy smile
            Skończyło się.
            Co do nagród.Za 15 uśmieszków można sobie wybrać nagrodę-15 min dłużej komputera ,
            w miarę jak rośnie liczba uśmiechów(jeśli dzieci nie wybrały po drodze nagrody)są np gazetka moto,wyjście na pizzę,na basen, do kina,do chińskiej etc.Kończy się fajną dwudniową wycieczką poza miasto.
            Kiedyś te wyjścia były na porządku dziennym,niestety przypiliło nas i na dzień dzisiejszy są to luksusy na które dzieci też muszą "zarobić".
      • pianino123 Re: Kłamstwa 17.02.12, 14:11
        karolana napisała:

        > No więc tak. Poczytałam, pomyślałam i mam konkluzje takie:
        > Nie zgadzam się na to żeby dzieci kłamały. Znam teorie o badaniu granic, wiem,
        > jak działają dzieci, doskonale pamiętam własne dzieciństwo, itd.
        > Ale nie uważam żeby patrzenie przez palce i myślenie "wyrośnie" było sensowne.

        [i] Zgadzam się z Tobą w 100% i podpisuje się pod tym co napisałaś. Nie może być zgody na kłamstwo i koniec kropka. Co innego dziecięce konfabulacje, ale kłamstwo NIE !! Pominięcie takich zachowań to danie przyzwolenia na przyszłość, a kto ustali gdzie jest granica? Wieku? Kalibru kłamstwa? Z własnego podwórka wiem, że są dzieci które z tego nie wyrastają.

        > Owszem, może wyrośnie. A jeśli nie?
        Z własnego podwórka wiem, że są dzieci które z tego nie wyrastają.

        Mając na uwadze dom rodzicielki, uważam, że
        > negatywne postwy będą wzmacniane, choćby po to, żeby całemu światu pokazać jak
        > i ten były mąż jest straszny, bo przez niego dzieci zachowują się źle. Szanowna
        > rodzicielka czerpie chorą satysfakcję z tego, że dzieci mają problemy, bo jest
        > to po jej linii - on zostawił RODZINĘ, przez to są problemy. Sama palcem nie k
        > iwnie, ale będzie judzić. Taki typ.

        Masz racje taki schemat panuje w domu "naszej ex"
        Rozstali się lat temu 10++ a na tym patencie jedzie do dzisiaj.


        Z nią się nic nie zdziała, więc musimy licz
        > yć na siebie, dla przyszłego dobra dzieciarni.

        [i]I tu u nas pojawił się problem, bowiem mamusia dobro dzieci widzi zupełnie inaczej. Wszelkie próby pomocy dzieciom traktowane były jako "zamach" na jej prawa rodzicielskie/i]

        > Świadoma tej sytuacji uważam, że:
        > a) moje "gadanie", oraz ojcowe "gadanie" sensu już nijakiego nie ma, dziecię mą
        > drze kiwa główką, robi skruszoną minę, a w sobie, w czesiu, ma olewkę i myśli o
        > maincrafcie uncertain

        Znam to z autopsji wink tak jest do dziś tyle że od jakiegoś czasu już bez mojego gadania, bo i ja postawiłam na olewkę

        > b) w związku z powyższym zrobimy dzieciowi w pokoju planszę, podzieloną na dwie
        > części PRAWDA czy MÓWIENIE PRAWDY oraz KŁAMSTWA lub KŁAMANIE (stronę stylistyc
        > zą się dopracuje z dzieciem)
        > i za każdym razem jak dziecio zostanie złapane na kłamstwie będzie musiało wpis
        > ać efekty swojego kłamstwa oraz teoretyczne efekty tego, jakby powiedziało praw
        > dę, razem z naklejeniem ilustrujących to obrazków.

        Ciekawy sposób, ja testowałam na moim starszym, system punktowy, teraz wdrażam swoją młoda do tego systemu u mnie się sprawdził.

        > Myślałam też żebyśmy z m przygotowali swoje plansze - na zasadzie - popatrz, to
        > są sytuacje, w których zachowaliśmy się źle i wyniknęło z tego zło, a gdybyśmy
        > się zachowali dobrze, wyniknęłoby (najprawdopodobniej) dobro, ale to jeszcze d
        > o dyskusji z tatusiem dzieciowym.

        > c) dziecio zostanie zawleczone do psychologa, gdzie będzie pracowało nad swoją
        > postawą "skrzywdzonej ofiary".

        Napisze jak to było u nas. Starsze z pasierbiątek jedzie na tym patencie tak jak mamusia lat 10++. Cała podstawówkę, gimnazjum, liceum. Ludzie autentycznie wierzą, inni nie chcą się
        wtrącać lub nawet jak swoje myślą to przytakują, bo przecież kto się nie pochyli nad matką polką i biednymi dzieciątkami. Gdy psycholożka powiedziała nastolatce, że może by się trochę ogarnęła
        to oczywiście była "negatywnie nastawiona" do "dziecka" przez ojca smile


        > Jakby ktoś miał jeszcze jakiś pomysł, jak dotrzeć do dziecia żeby zrozumiało a
        > nie tylko poprzytakiwało, chętnie poczytam.
        > Pozdrowionka.

        Pomysłu niestety nie mam, życzę powodzenia i pogody ducha. Jedno i drugie będzie ci bardzo potrzebne bo zmiana takich zachowań to z mojego doświadczenia walka z wiatrakami.
        Nikt nie porzuca zachowań które przynoszą same profity, szczególnie dzieciaki utrzymywane w przekonaniu przez mamusie że przecież nic złego nie robią


        >
        • anula36 Re: Kłamstwa 17.02.12, 15:10
          pomysl z plansza super,ale ja bym chyba szla w ta strone co optymist ( przynajmniej probowala) tzn metoda zbierania punktow i nagrod.
          Walkowanie kazdej kolejnej sytuacji z klamstwem i jego konsekwencjami jakos mi sie skojarzylo z terapia zamknieta w przypadku uzaleznienia i tym walkowaniem wpadek na " spolecznosci"smileZreszta z pewnoscia jego "dobre" bedzie inne niz twoje. a rozumiec to mysle ze dziecie doskonale rozumie, tylko niucha korzysci. To zeby sobie zintenalizowal pewne wartosci "od srodka" to musi byc bardziej dojrzaly niz najdojrzalszy 11 latek. Niestety obawiam sie ze poki co dobry przyklad+ kij i marchewka.
          Psycholog jak najbardziej.Tylko zeby sie chlopie nie nauczylo,ze cokowiek poaskudnego nie zrobi, skonczy sie TYLKO na psychologu, bo on taki biedny i uciesniony. No i musicie sie liczyc pewnie z reakcja ex ktora moze uznac ze tatus tak syna traktuje ze az musial zaczac chodzic do psychologa, chcecie z niego zrobic wariata itp.
          Tak czy inaczej powodznenia Wam zycze. I daj znac jak sie sprawdzila tablica bo jestem ciekawa.
      • takchce83 Re: Kłamstwa 17.02.12, 22:16
        Karolana-Jesteś bardzo dobrym człowiekiem.
        • takchce83 Re: Kłamstwa 18.02.12, 09:57
          Karolana-swego czasu przechodziłam mega bunt.Każde swoje niepowodzenie tłumaczyłam syndromem DDR i wyładowywyłam swoje flustracje na mamie i ojczymie za to , że moi rodzice nie są już razem.Kłamalam , grałam na poczuciu winy, uważałam , że wszystko mi się należy.Było nie wesoło.W wieku 17 lat poszłam na terapie i psycholog od razu brutalnie mnie uświadomił , że nic mi się nie należy ekstra poza ramy zwykłego człowieka.Mówił, że nikogo w pracy nie będzie interować czy jestem DDR., że matura sama się nie zda, że nikt za mnie żył nie będzie.
          • karolana Re: Kłamstwa 18.02.12, 10:26
            takchce83 napisała:

            > W wieku 17 lat poszłam na terapie i p
            > sycholog od razu brutalnie mnie uświadomił , że nic mi się nie należy ekstra po
            > za ramy zwykłego człowieka.Mówił, że nikogo w pracy nie będzie interować czy je
            > stem DDR., że matura sama się nie zda, że nikt za mnie żył nie będzie.

            No, więc ja właśnie wolę wcześniej to wyłapać żeby dziecio miało jak najwięcej względnej normalności smile
            Cieszę się, że doszłaś do siebie smile Znaczy - można!
            Pozdrawiam ciepło.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka