sofija_biala
22.10.13, 15:55
Zastanawiam się, jaka część macoch jest tą bajkową "złą", bo ma taki charakter, osobowość, a jaka część z nas przechodzi proces od otwartego i pełnego życzliwości zaangażowania, do obojętności i coraz większego dystansu, bo okoliczności po prostu wymuszają na nas tę zmianę.
Tyle kiedyś było pozytywnych postów na forum, a teraz mam wrażenie, że coraz więcej dziewczyn jest zmęczonych tym, że nawet najlepsze starania i intencje nie pomogą, jeśli ma się głupią exię, skonfliktowanych rodziców czy zmanipulowanego we wszystkie strony pasierba.
Sama po sobie widzę, że nie chce mi się starać, jak kiedyś.
Bo nawet jak dziś młody nie chce od nas wyjeżdżać, bo tak było fajnie - to w kolejnym tygodniu nie będzie chciał tu przyjechać. A mnie jest po ludzku przykro. bo naprawdę wiele pozytywnej energii poświęciłam temu dziecku.
Bo w całym tym układzie rodziny paczłorkowej, to macocha ma najmniejsze możliwości ruchu, ale najprędzej będzie obwiniona za każde najmniejsze potknięcie.