M wspomniał mimochodem, przy temacie planów na weekend, że będzie odnawiał
mieszkanie eks w sobotę. zażartowałam, że jeżeli będzie chciała zapłacić w
naturze, niech zaręczy, że maluje z dobrego serca, a nie dla korzyści.
pochlebiło mu, że jestem odrobinę zazdrosna.
dopiero dzisiaj dotarło do mnie, że do końca wakacji dzieci są u dziadków i
oni w tym mieszkaniu będą sami. jeśli ona to ukartowała? nie podoba mi się to.
jasne, łatwiej odnowić mieszkanie, gdy dzieci się nie kręcą, ale nie podoba
mi się to.
jasne, on już jakiś czas temu wybrał jedną, ale nie podoba mi się to.
jasne, że trzeba być rozsądną i racjonalną, ale nie podoba mi się to.
no nie podoba mi się.
chyba - tak jak obiecywałam żartem - jednak obwącham go po powrocie...
hi hi hi, sama siebie rozbawiłam

))
też tak macie czasami?