Dodaj do ulubionych

nie podoba mi się to

19.08.04, 14:01
M wspomniał mimochodem, przy temacie planów na weekend, że będzie odnawiał
mieszkanie eks w sobotę. zażartowałam, że jeżeli będzie chciała zapłacić w
naturze, niech zaręczy, że maluje z dobrego serca, a nie dla korzyści.
pochlebiło mu, że jestem odrobinę zazdrosna.
dopiero dzisiaj dotarło do mnie, że do końca wakacji dzieci są u dziadków i
oni w tym mieszkaniu będą sami. jeśli ona to ukartowała? nie podoba mi się to.
jasne, łatwiej odnowić mieszkanie, gdy dzieci się nie kręcą, ale nie podoba
mi się to.
jasne, on już jakiś czas temu wybrał jedną, ale nie podoba mi się to.
jasne, że trzeba być rozsądną i racjonalną, ale nie podoba mi się to.
no nie podoba mi się.

chyba - tak jak obiecywałam żartem - jednak obwącham go po powrocie...
hi hi hi, sama siebie rozbawiłam smile))
też tak macie czasami?
Obserwuj wątek
    • pom Re: nie podoba mi się to 19.08.04, 14:53
      Dla mnie nie do pojęcia jest, że ON W OGÓLE ZABIERA SIĘ ZA REMONT U EX.
      No nie... dzieci, nie dzieci - niech szuka fachowca a nie się byłym chłopem
      wysługuje!
      Pewnego pieknego dnia rozstali się z pełnymi tego konsekwencjami - także
      takimi, że musi SOBIE SAMA RADZIC PRZY REMONCIE.
      A jak by go nie było do pomocy, to co?
      A jak jej kran nawali? Albo spłuczka się zepsuje - woła M?
      Taki chłop na podorędziu do spraw remontowo-organizacyjnych?

      Nik mi nie przetłumaczy, że on tam powinien walić i remont robić dla dobra
      dzieci.
      Facet nie ma dwóch domów, tylko JEDEN.
      Pomogła finansowo, by kogoś wynajęła, to znowu nie jest majątek.
      A dobrem dzieci, to można nieomal wszystko wytłumaczyć.
      • jayin Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 09:30
        pom napisała:

        > Taki chłop na podorędziu do spraw remontowo-organizacyjnych?

        Dokładnie. Ja to nazywam "Syndrom Pogotowia Ratunkowego" smile

        > Facet nie ma dwóch domów, tylko JEDEN.

        WŁASNIE.

        > Pomogła finansowo, by kogoś wynajęła, to znowu nie jest majątek.

        Też bym wolała taką opcję - ewentualnie pożyczyć jej kasę na fachowców, albo -
        jeśli w sumie w grę wchodzi np. pokój dzieci - dać od siebie np. połowę $ na
        ten cel.

        Ale żeby tak osobiście być wzywanym?

        Tak jak pisze pom - rozstali się. Ona jest/ma być - samodzielna. A nie "uzywac"
        chuopa jak swojego. Pomoc - pomocą. A załatwianie wszystkiego za nią - to inna
        sprawa.
      • uzi4u Re: nie podoba mi się to 27.08.04, 19:42
        Nie rozumiesz. Nie chodzi o to że on jest tam razem z nią.
        Obecność "byłej" nie ma tu dokładnie nic do znaczenia. Równie dobrze ona
        mogłaby chodzić nago ...

        _On_ robi to dla swoich dzieci.
        Kocha je tak bardzo że chce zrobić to sam dla nich _swoimi_ rękami.

        Załóżmy że jestem na miejscu twojego męża/faceta/call it what you want.
        Oczywiście mogę zamówić speców którzy, być może, zrobią to samo o niebo lepiej
        i będzie mnie to kosztowało ileśtam $$$. Ale chcę to zrobić _sam_ i włożyć w to
        całe serce bo tak bardzo kocham _mojego_ syna i chcę zrobić to dla niego. Chcę
        by wchodząc do pokoju spojrzał na ściany, na nowe mebelki itp itd i każdego
        dnia wchodząc tam i patrząc na to, pamiętał że jego ojciec nie jest co prawda z
        jego matką ale cholernie go kocha i naprawdę dałby mu gwiazdkę z nieba ....

        Rozumiesz ????

        Jeśli nie to chociaż spróbuj.

        Teraz przełóż sobie to na swoją sytuację.
        A dom. Piszesz:

        > Facet nie ma dwóch domów, tylko JEDEN

        Jest takie stare powiedzenie: "Tam dom twój gdzie serce twoje"
        Owszem DOM ma z Tobą. Ale jego dzieci pozostaną jego dziećmi.
        Nie zapomni o nich i nie przestanie ich kochać.
        Jeśli będzie mógł coś dla nich zrobić to to zrobi. Bo je kocha.
        Jeśli liczysz na to że mu tego zabronisz, to nie wiem jak twój facet ale mam
        nadzieję że masz argumenty które kruszą mur .....

        pozdrawiam
        grzesiek
        /niejako z drugiej strony barykady
        • pom Re: nie podoba mi się to 27.08.04, 21:58
          Grzesku,
          tak sie zlozylo, ze nie musze miec argumentow, ktore cokolwiek krusza.
          M tez przeczytal ten watek, niezaleznie ode mnie. Ma zdanie takie jak ja a wierz
          mi, kocha swoich synow nad zycie. I tez sie bolesnie dla mnie o tym przekonalam.
          Byli i sa jego dziecmi. I nie przestanie ich kochac. Czego mam dowody na codzien.

          Powiem tak: To sa Twoje racje i Twoje zycie. Z uczuciami nie dyskutuje i
          rozumiem, ze chcesz dla dzieci jak najlepiej. Jesli czujesz, ze to dla CIEBIE
          jest wazne - zrobisz to i niewazne, co mysli o tym jakas kobieta z forum. I masz
          racje. Dobrze jednak, by twoja kobieta myslala podobnie jak TY.

          Lecz cokoliwiek bys nie zrobil, to dzieci i tak odczuja i odczuwaja decyzje
          doroslych. Wymalowany pokoj i mebelki nie zastapia taty, ktory ich przytula na
          dobranoc. Przepraszam, jesli rania Cie moje slowa.

          Poczucia winy nie da sie zamalowac. Niestety.
          • uzi4u Re: nie podoba mi się to 28.08.04, 23:10
            Napisałaś:

            > Jesli czujesz, ze to dla CIEBIE
            > jest wazne - zrobisz to i niewazne,
            > co mysli o tym jakas kobieta z forum

            Kurcze, chyba niepotrzebnie przekładałem to na swoją sytuację, bo mam wrażenie
            że zagmatwałem to i nie zrozumieliśmy się. Chodziło mi o to by trochę choć
            przybliżyć punkt widzenia faceta który jest ojcem. Wiesz, sytuacja gdy "oni" są
            tam "razem" i malują mieszkanie może być dla Ciebie stresująca, ale czasem (tu
            podkreślam czasem - wężykiem Jasiu wężykiem wink))) moze mieć takie źródło jak Ci
            napisałem czyli zupełnie niewinne a mające oparcie w chęci dania dzieciom coś
            od siebie.

            napisałaś również:
            > Dobrze jednak, by twoja kobieta myslala podobnie jak TY.

            Tak to prawda. Bardzo bolesna. Widze to najlepiej na własnym przykładzie jako
            że nie tak dawno zakończyłem związek w którym druga strona nie była w stanie
            zaakceptować tego że mam syna i siłą rzeczy w związaku z tym że mały
            jest "mały" i nie możemy sobie porozmawiać przez telefon o wszystkim równiez
            mam kontakt z jego matką. I to bardzo dobry kontakt, ponieważ byliśmy
            przyjaciółmi zanim postanowiliśmy byc razem, a kiedy drogi nam się rozeszły
            nadal nimi pozostaliśmy. Powiem więcej nawet jestem chrzestnym jednego z jej
            dzieci z obecnego jej związku. Co w sumie tez było kolejnym gwoździem ....
            Ech kobiety ... dlaczego jesteście tak nietolerancyjne .... ???

            > Wymalowany pokoj i mebelki nie zastapia taty, ktory ich przytula na
            > dobranoc. Przepraszam, jesli rania Cie moje slowa.
            > Poczucia winy nie da sie zamalowac. Niestety.

            Cholernie madre słowa. Powiedziane tak jak tylko ślepiec opowiada o patrzeniu
            prosto w słońce od którego sam kiedyś stracił wzrok.

            pozdrawiam i dobrej nocy
            g.
    • kasia-j Re: nie podoba mi się to 19.08.04, 14:58
      Mi też by sie nie podobało. Dla mnie taka sytuacja jest nie od przyjęcia. Ty
      też chodzisz np. prasować koszule byłemu partnerowi?
      • mamaadama4 Re: nie podoba mi się to 19.08.04, 15:11
        Pomijając kwestię zazdrosci itp. nie widze powodów dla których eks mąz ma robić
        remont w domu eks zony.
    • lilith76 Re: nie podoba mi się to 19.08.04, 15:22
      mnie ta kwestia pomocy tak nawet nie oburza. to dopiero siedem miesięcy po jego
      wyprowadzce i M ostrzegał, że eks bywa "nieporadna". jak się przez sześć lat
      miało chłopa do wszystkiego, to trudno się przestawić. jeżeli to się będzie
      ciągnąć dłużej, to wysunę pomysł fachowców.
      sama bym nie wiedziała jak poruszyć z nim ten temat z obawy, że się oburzy. on
      tylko pomaga.
      tylko ta zazdrość.
      dzięki za uwagi.
      • sacreble Re: nie podoba mi się to 19.08.04, 16:00
        sorki ze sie wcinam nie zabiarajac głosu w macochowych dysputach i to od
        dlugiego juz czasu ... ale przeczytalam Twoj post, na poczatku mnie zamurowało
        a potem sobie pomyslalam ze jesli Twoj M zgodził sie zrobic remont u ex to
        chyba musieli rozejsc sie w miare pokojowo. Tak ?
        • lilith76 Re: nie podoba mi się to 19.08.04, 16:58
          > a potem sobie pomyslalam ze jesli Twoj M zgodził sie zrobic remont u ex to
          > chyba musieli rozejsc sie w miare pokojowo. Tak ?

          jakiś czas temu każde podryfowało w swoją stronę, miało swoje życie
          towarzyskie, swoje sprawy. pewnie dla niej rozstanie nie było bezbolesne, ale
          bez kłótni ustalili szybko zasady jego spotykania się z dziećmi i kwestie
          finansowe. ona ma nawet już chyba kogoś - widocznie nie na tyle poważnie, żeby
          jej coś majstrował w mieszkaniu.

          po waszych reakcjach wychodzę na WIELKĄ FRAJERKĘ, ale najdziwniejsze jest, że
          mnie nie przeszkadza, że jej pomaga (pomagał w remoncie także i swojej
          kumpeli), tylko, że im sentyment może wrócić.
          • jayin Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 09:32
            lilith76 napisała:

            > ale najdziwniejsze jest, że
            > mnie nie przeszkadza, że jej pomaga (pomagał w remoncie także i swojej
            > kumpeli), tylko, że im sentyment może wrócić.


            A u mnie jest odwrotniesmile Nie obawiałabym się "sentymentów", tylko
            jestem "zaborcza" big_grin O czas mojego J. Bo rozumiem poświęcanie czasu dziecku.
            Ale jeśli mam tracic czas (A J ma mało wolnego czasu po pracy:/) - na Ex, albo
            jego kolezanki, bo akurat nie zadały sobie trudu żeby poszukac
            innego "pomagacza" - to mnie szlag trafi i będę wołać: "VETO!".

            I już.
    • capa_negra Re: nie podoba mi się to 19.08.04, 16:24
      Za cholere nie puściłabym M zeby robił remont u ex.
      Ok. biorąc pod uwage, że mąż lilith mam małe dzieci to niech by poszukał
      fachowca, czy dołożył się do farby i w ten sposób pomógł.
      Jak tak dalej pójdzie i wszystko będzie tłumaczone niepozbieraniem ex to za
      chwile okaze się, że jej trzeba pomóc okna po remocie wymyć....
    • joaska_14 Re: nie podoba mi się to 19.08.04, 16:24
      Ja w ogóle nie rozumiem jak można robić remont EX?? U mnie nie wchodzi to w
      rachubę.
      Pozdrawiam
      Asia
      • mamaadama4 Re: nie podoba mi się to 19.08.04, 17:21
        Pokojowo nie pokojowo. Co z tego, że nieporadna? Tak jak juz ktoś napisał - ok,
        znaleźc fachowca - ale samemu to robić? Całe zycie będzie taka nieporadna?
    • kwiatek1974 on chyba jaja sobie robi!! 19.08.04, 18:21
      nie rozumiem twojego faceta. Ja byłam ostatnio z m i naszym synkiem na wczasach
      u przyszłej teściowej, w tej samej miejscowosci mieszka ex żona mojego
      partnera, moje kochanie chodziło odwiedzać córkę codziennie po kilka godzin
      chociaż to jego mieszkanie do rozwodu mieszka tam ex i ich dziecko. Ex
      zaproponowała mu żeby zostawał u małej na noc bo niby dziecko tak chce tylko że
      my wiemy że ona jest zdolna do wszystkiego i M powiedział jej żeby wybiła sobie
      to z głowy bo i że nocuje ze mną u matki. Kiedy ex dowiedziała się że ja jestem
      chciała za wszelką cenę doprowadzić do tego aby jak najmniej czasu spedzał z
      nami i powiedziała mu że córka chce iść na plaże i on ma być rano. Na początku
      nie wiedział co ona knuje nie domyśleliśmy sie co ona chce takie numerki palić,
      powiedziałam mu żeby poszedł do małej i dowiedział sie jak ma zabrać dziecko na
      plaże i że idzie ze mną i synkiem. A ex wymyśliła sobie że on ma iść na plaże z
      nią i córką a nie z nami, no a ja w tym czasie dostałam telefon od znajomej że
      tamta już pół miasta obdzwoniła że ona idzie na plaże z mężem wiesz jakie były
      jaja, mój M nie zastanawiał sie nad niczym i powiedział ex babie że nie będzie
      zgrywał starego dobrego małżeństwa i nie bedzie z nią nigdzie chodził i żeby
      nie krzywdziła dziecka. Ja już wtym czasie zadzwoniłam do M i powiedziałam mu
      co ex wyprawia a on powiedział mi w prost że nigdy by nie zrobił mi takiej
      rzeczy żeby z tamtą gdziekolwiek iść bo nie jest z nią io mam, sie nie martwic
      cieszyłam sie z jednego że mam wspaniałego partnera i ze tamta przegrała po raz
      kolejny. Potem rozmawiałam z M i powiedział mi ze nawte jak córka bedziue
      chciała cos od niego to tylko za namową ex i nigdy sie na nic nie zgodzi. Ja
      bym nie pozwoliła na to co ty pozwalasz albo tamten związek sie skończył i ona
      niech sobie radzi sama albo ..... . Zadaj sobie jesdno podstawowe pytanie czy
      jeżeli teraz mu na to pozwolisz to czy za 10 lat ex baba znów nie zadzwoni i go
      o coś nie poprosi, a on jak wierny pies poleci bo ty nie masz nic przeciwko.
      Pamietaj że prawie każdą ex stać na coś wiecej jak tylko poproszenie o pomoc.
      • kwiatek1974 sorry za błędy szybkie pisanie:)) 19.08.04, 18:25
      • capa_negra Re: on chyba jaja sobie robi!! 19.08.04, 21:07
        koleżanka na innym forum zacytowała ze zbiory "złotych mysli" swojego męza
        jedno bardzo madre zdanie:
        "jak się coś w dupę kopnie to nie po to aby za
        tym lecieć"
      • chalsia Re: on chyba jaja sobie robi!! 20.08.04, 00:00
        No, ja znam kilka eks ale ani jedna z nich nie należy do takich, które "stać na
        coś wiecej jak tylko poproszenie o pomoc" (w kontekście "podrywania").

        Pozdrawiam,
        Chalsia
    • wipsania Re: nie podoba mi się to 19.08.04, 22:11
      Pozwólcie, że wtrącę moje trzy grosze. Mnie też by się to niezbyt podobało.
      Chociaż jak sięgam pamięcią do początków naszego wspólnego życia, to widzę, że
      ex i owszem, zatrudniała M. do pomocy. Chyba że akurat robiła mu karczemne
      awantury. Ja nie protestowałam, nie bardzo wiedziałam jak się znaleźć w tej
      sytuacji. Później zresztą teść wygadał, że urządzała M. kolacyjki przy
      świecach - no, może jedną kolacyjkę.
      Kiedyś nie wytrzymałam - M. akurat robił doktorat i u nas w domu dosłownie
      niczego nie tknął palcem, nawet śmieci nie mógł zabrać wychodząc z domu. Otóż
      wraca on wieczorem i mówi, że MUSZĘ zejść z nim do samochodu i pomóc, bo
      przywiózł pościel ex, którą jutro trzeba oddać do magla.
      Udawał, że w ogóle nie kuma, o co mi chodzi, kiedy powiedziałam, gdzie mam tę
      pościel (w kontekście jego pomocy w domu). Tłumczył mi, że to przecież dla
      Młodego. Młody miał coś z 10 lat wtedy i na pewno fascynowały go powłoczki i
      inne takie.
      Potem ex zaczęła tracić cierpliwość i zachowywała się coraz gorzej, więc siłą
      rzeczy wizyty ustały.
      A dla lilith mam pomysł - czy nie ma nikogo, kogo twój mógłby wziąć sobie do
      pomocy? Brata, szwagra, kolegę? Możesz mu podsunąć taki pomysł, że niby
      szybciej im by poszło.... I ty byłabyś spokojna i remont cały...
      Pozdrawiam
      Wanda
      • pom Re: nie podoba mi się to 19.08.04, 22:32
        Kobieto, ależ Ty masz cierpliwość...
        ja bym mu te powłoczki do gardła wsadziła i tak wymaglowała!!
        • wipsania Re: nie podoba mi się to 19.08.04, 22:56
          pom napisała:

          > Kobieto, ależ Ty masz cierpliwość...
          > ja bym mu te powłoczki do gardła wsadziła i tak wymaglowała!!

          Oj, miałam ci ja miałam....
          Bywało tak, że w piątki wracałam z pracy ok 19,30 - 20,00. M. brał co tydzień
          Młodego do nas w piątek i oddawał w sobotę wieczorem. No i wchodzę do domu,
          przemarznięta, zmęczona i głodna. W przedpokoju wita mnie pies, którego
          zachowanie wyraźnie pokazuje, że nie był sikany. Z pokoju wypada Młody z
          krzykiem - ciociu! Nareszcie jesteś! jestem taki głodny!
          M. siedzi z piwem przed telewizorem. Na pytanie, dlaczego nie wyszedł z psem i
          nie zrobił Młodemu kolacji odpowiada ze zdziwieniem, że przecież musi najpierw
          obejrzeć wiadomości, a potem by wszystko zrobił!
          Zamiast trzasnąć drzwiami i wyjść ja oczywiście szybciutko robię kanapkę,
          wychodzę z psem, wracam i dorabiam, co tam jeszcze Młody chce zjeść. M.
          zadowolony otwiera kolejne piwa, ja jestem wściekła, ale w końcu to nie wina
          Młodego, więc zajmuję się nim - robię kąpiel, szykuję łóżko. M.
          tymczasem "wymięka" i też udaje się na spoczynek. Młody pyta, dlaczego tatuś
          tak wcześnie idzie spać - opowiadam dyrdymały, że zmęczony po pracy, cha cha.
          Oglądam jeszcze z Młodym telewizję, odpowiadam na przeróżne pytania itp. itd.

          Ale byłam durna, prawda? Najlepsze, że kiedy po paru latach zaszłam w ciążę to
          myślałam, że teraz ja mogę wymagać od M. większego zaangażowania - że tyle z
          siebie dawałam, to teraz mogę oczekiwać, że o mnie też się będzie dbać. Nic
          bardziej mylnego - ale to już inna historia i w wątku o złych macochach opowiem.
          Pozdrawiam
          Wanda
    • asiek25 Re: nie podoba mi się to 19.08.04, 22:46
      He, he, he! Cóż za zbieg okoliczności! smile)))))))

      Dziś rano zadzwoniła do mojego M. eks z prośbą, czy nie mógłby pomalować ścian
      w pokoju ich syna. Czyli u niej w domu. M. zachwycony nie był, ale się zgodził
      i powiedział, że zrobi to w przyszłym tygodniu. I jeszcze wspomniała coś o
      cieknącym kranie, a ojciec M. jest hydraulikiem.

      Nie mam nic przeciwko temu, aby M. pomógł eksi z tym malowaniem. Z co najmniej
      trzech powodów:
      1) Jakoś nie jestem zazdrosna i nie przeszkadza mi, że on tam będzie malował
      ściany w sumie w jej mieszkaniu i że spędzi w ten sposób z nią cały dzień.
      Przecież nie pierwszy raz, chodzi tam w weekendy, aby spotkać się z dziećmi i
      zostaje czasem cały dzień. Poza tym to eks się z nim rozwiodła, więc jakoś nie
      chce mi się wierzyć, aby robiła cokolwiek, by go ponownie zdobyć.
      2) M. właśnie stracił pracę i w momencie, gdy przestanie dostawać pensję,
      będzie chciał rozmawiać z eks o chwilowym zmiejszeniu alimentów. Odmowa
      pomalowania ściany w pokoju syna chyba nie nastroi eksi pozytywnie przy takiej
      rozmowie.
      3) Skoro teraz nie pracuje, to znaczy, że ma dużo wolnego czasu. Więc tym
      bardziej nie jest to dla niego zbyt duży problem, aby jej pomóc. Wymalowanie
      jednego pokoju zajmie mu najwyżej jeden dzień.

      Widzę Lilith, że na tym samym wózku jedziemy smile)) Tyle, że ja nie jestem
      zazdrosna.
    • bejbiko Re: nie podoba mi się to 19.08.04, 22:58
      Podziwiam, .... naprawdę...
      Nie pozwoliłabym aby mój mąż chodził do swojej eks żony i małował jej w ściany
      w mieszkaniu, robił remont czy naprawiał kran. Nawet jak się dowiedziałam, że
      jego eks napisała do niego smsa czy może podesłać jej swojego malarza (M ma
      firmę budowlaną) to byłam niezadowolona... "czy ta kobieta nie umie sobie
      radzić sama? nie ma książki telefonicznej... tyle firm malarskich a ona musi
      eksa o to pytać". Głupie a jednak....
      Z drugiej strony to dlaczego nie? Znaja się tak długo, tyle lat mogli na siebie
      liczyć, dla dobra dziecka nie powinni się kłócić.... itp. Kiedy o tym myślę to
      zupełnie cos innego przychodzi mi do głowy niz w momencie kiedy to dzieje sie
      naprawdę... Może zły mam charakter ale ta pościel to i ja bym wyrzuciła, pędzle
      malarskie razem z mężem po remoncie również.... Każdej ale nie byłej żonie!!
      Mam nadzieję, że jego eks go o to nigdy nie poprosi!!!
      Podziwiam niektóre z Was!
      • asiek25 Re: nie podoba mi się to 19.08.04, 23:27
        No właśnie, dlaczego nie?
        Widzisz Bejbiko, a widzę same plusy takiej sytuacji.
        Jak on jej pomaluje te ściany, to ona będzie dla niego sympatyczniejsza i
        milsza. To spowoduje u niego również wzrost pozytywnych emocji. Nie będzie
        przynosił do naszego domu napięć i frustracji związanych ze spięciami z eksią.
        Gdy mój M. będzie zadowolony, to i ja będę szczęśliwsza. Ich dzieci będą
        szczęśliwsze widząc oboje rodziców uśmiechających się do siebie i odnoszących
        się ze wzajemną sympatią. Jeśli dzieci będą szczęśliwsze, to i M. będzie
        bardziej zadowolony z życia (co i mnie się udzieli).
        I tak można by jeszcze długo. Wniosek jak dla mnie jest jeden - jeśli chce
        pomagać, niech pomaga. I jest mi naprawde wszystko jedno czy pomaga jakiejś
        koleżance, czy byłej żonie. Co to za różnica? A gdyby chciał mnie zdradzić lub
        zostawić, to i tak się przed tym nie uchronię, zrobi to czy będę go pilnować,
        czy nie.
        • mamaadama4 Re: nie podoba mi się to 19.08.04, 23:48
          Tak asiek, żeby jeszcze dopełnic tego obrazu szcęścia, żeby już wszystkim
          zawsze było dobrze, możecie ustalać harmonogramy wspolnych obiadów, pożyczania
          brakującego cukru itd... A jak jej si pralka popsuje, to podrzuci do eks męża
          swoje pranie i poprosi o wyprasowanie przy okazji. Tak dla wspólnego dobrego
          samopoczucia. Eh!!!!!
          • mamaadama4 Re: nie podoba mi się to 19.08.04, 23:50
            Aha, i jeszcze jedno - okazywanie sympatii mozna wyrażać inaczej niż przez
            malowanie ścian.
            • asiek25 Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 00:04
              Na pewno można, ale ja wciąż nie wiem, dlaczego NIE powinien malować ścian w
              pokoju syna?
              W kwestiach, o których pisałaś powyżej - wszystko ma swoje granice. Obiady wolę
              jadać raczej tylko ze swoim M., po cukier eksia ma bliżej do sąsiadki, a z
              samodzielnym prasowaniem nigdy nie miała problemów, z tego co mówił M.

              A skoro mi nie przeszkadza, aby on jej pomógł, to w czym problem?
        • wipsania Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 00:26
          asiek25 napisała:

          > No właśnie, dlaczego nie?
          > Widzisz Bejbiko, a widzę same plusy takiej sytuacji.
          > Jak on jej pomaluje te ściany, to ona będzie dla niego sympatyczniejsza i
          > milsza. To spowoduje u niego również wzrost pozytywnych emocji. Nie będzie
          > przynosił do naszego domu napięć i frustracji związanych ze spięciami z
          eksią.
          I tak dalej i tak dalej... tylko nie zawsze.
          Nasza ex nie stosowała się do schematów. Jeśli M. starał się i robił to, o co
          prosiła, to oznaczało, że jest słaby i trzeba mu dokopać. Nawrzucać przy Młodym
          itp.
          Ex była miła (dla mnie też), jeśli czego potrzebowała albo chciała coś z M.
          załatwić. Jak już uzyskała to coś - nie podchodź bez kija. Można było tylko
          cokolwiek wywalczyć (np termin wizyty Młodego) z pozycji siły. Jak M. raz na
          jakiś czas postawił na swoim, to czuła respekt.
          Nie zawsze jest tak samo, mimo podobnych sytuacji
          W
          • kwiatek1974 Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 07:59
            u nas było podobnie jeszcze na początku jak ex coś chciała dla małej, lub
            jakieś dokumenty związane z jej ubezpieczeniem u mojego M (bo była jeszcze
            ubezpieczona z córką u M lekarz itp.) to była bardzo milutka jak dostawała tego
            co chciała to robiła sie jak potwór nie do wytrzymania, aż w końcu
            powiedzieliśmy sobie basta, dlaczego mamy jej dawać i ustępywać żeby tamta była
            grzeczna, i tak było przez jakiś okres miła. Kiedy M wypisał ją z ubezpieczenia
            potrafiła zmusić Kobietę z Opieki aby tamta wydzwaniała do mnie czy też do jego
            pracy żeby on zmienił zdanie i wpisał ją znów. M absolutnie sie nie zgodził
            pozmieniał również polise na życie i wszystko do czego ona była upoważniona jak
            sie dowiedziała że juz do niczego nie ma prawa dopiero mieliśmy jazde. No a jak
            chciała ksiązki do szkoły dla małej była potulna jak baranek bo ona kase będzie
            miała a niech tata płaci za wszystko, mała dostała od nas całą wyprawkę ksiązki
            i tornister ze wszystkimi potrzebnymi rzeczami nie dlatego żebyśmy mieli spokuj
            ale tam,ta by jej nie kupiła bo kase woli przeznaczyć na siebie. No ale w
            pierwszy dzień kiedy mój dostarczył jej wszystko była potulna jak baranek no i
            kiedy znów jej czegoś odmówił była jazda. Stwierdziliśmy że teraz poczekamy do
            zakończania sprawy rozwodowej i wystąpimy z widzeniami z córką M i ex może nam
            naskoczyć ustępowaliśmy tylko dlatego żeby M mógł mieć widzenia z małą ale
            teraz stwierdziliśmy że nie ma sensu bo babsko sie nauczy i przyzwyczai że jak
            ona dostanie od nas to co chce to na tej podstawie może ale nie musi pozwolic
            widywać sie z córką. Wiec nie ma co popuszczać ex babą w trakcie małrzeństwa
            radziła sobie ze wszystkim a teraz już raptownie nie potrafi nic . Śmiechu warte
            • chalsia Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 09:34
              grzeczna, i tak było przez jakiś okres miła. Kiedy M wypisał ją z ubezpieczenia
              >
              > potrafiła zmusić Kobietę z Opieki aby tamta wydzwaniała do mnie czy też do
              jego
              >
              > pracy żeby on zmienił zdanie i wpisał ją znów. M absolutnie sie nie zgodził
              > pozmieniał również polise na życie i wszystko do czego ona była upoważniona
              jak
              >
              > sie dowiedziała że juz do niczego nie ma prawa dopiero mieliśmy jazde.


              No ja się kobiecie NIE dziwię bo facet był wtedy jej mężem i jako żona miała
              prawo np. do ubezpieczenia.
              Nie znam szczegółów, ale pozbawienie własnej ciągle ŻONY - matki własnego
              dziecka i tegoż dziecka możliwości dostępu do darmowej służby zdrowia to GRANDA.

              Pozdrawiam,
              Chalsia
              • kwiatek1974 chalsia tu sie pomyliłas! 23.08.04, 17:46
                Mój facet miał prawo pozbawić ją opieki zdrowotnej tylko dlatego żeby nie
                wykożystwała sytuacji ale mniejsza z tym. A jesli chodzi o dziecko źle mnie
                zrozumiałaś mała jest u niego ubezpieczona i wcale nie zrezygnował z jej
                ubezpieczenia tylko dlatego że w wojsku ma wiecej możliwości wykożystać tą
                opiekę
          • naczelnikus Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 08:00
            kiedy planujesz rozstać się pokojowo,
            nie zapomnij wymalować sypialni Ex

            --
            maluj ze szwagrem!
            Dla bezpieczeństwa.
            (Nie ufaj malarzom pokojowym)
          • jayin Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 10:55
            wipsania napisała:

            > Nie zawsze jest tak samo, mimo podobnych sytuacji

            Bo to chyba zależy od ludzi, ich nastawienia do pewnych spraw, które jest inne
            u każdego, ich aktualnych potrzeb i okoliczności towarzyszących danej sytuacji.

            J.
        • alicjaczar A "inne" usługi też???????? 27.08.04, 13:16
          Asik, Ty powinnaś sie chyba leczyc albo bajki czytac...Zycie jest troszke
          inne....A jak bedzie potrzebna-sorry za wulgaryzm-pomoc w usługach seks-tez ma
          lecieć? Dziewczyno, zycie idzie dalej...dba sie to co sie ma , reszta za Tobą,
          patrz do przodu.
    • alka23 Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 08:33
      W zyciu i przenigdy bym sie nie zgodzila na taki absurd!!! Mialabym caly dzien
      z glowy, zzarlabym wszytskie paznokcie!! Precz z racjonalnoscia - przeciez to
      jest twoj facet a nie Jakis-Tam-Odnawiacz-Mieszkan-Swoich-Bylych!!! Najlepsze
      wyjscie i namniej stresowe, zaproponuj mu, ze pojedziesz razem z nim, zeby mu
      pomoc- uwiniecie sie wtedy szybciej, bo ty zaplanowlas na wieczor cos
      specjalnego i tu sapnij mu wymownie nad uszkiem wink
      • alicjaczar Re: nie podoba mi się to 27.08.04, 13:19
        Jestem za Toba ALKA> To brzmi jak kretyński dowcip..........brrrrrrrrrr
        Lepiej daj juz kasę....A czy tak zawsze bedzie prosić o pomoc-do jakiego wieku
        życia???Nieporadna bida..hehe
    • lilith76 Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 09:18
      dzięki asiek25 za wsparcie.

      jedna ważna rzecz: ON NIE JEST MOJĄ WŁASNOŚCIĄ, nie będę go trzymała na
      krótkiej smyczy i dyktowała co ma robić, a co nie, zabraniała lub łaskawie
      wydawała pozwolenie. nienawidzę takiego ograniczania w związku i sama chcę -
      jeżeli przyjdzie taka okoliczność - też chcę mieć swobodę spotykania się i
      pomoc dawnym znajomym bez względu na to czy z nimi spałam, czy też kochałam ich
      bezgranicznie, czy tylko fajnie nam się zawsze rozmawiało.

      pogadałam z nim, powiedziałam co mi chodzi po głowie, pośmialiśmy i się na tym
      koniec. rany boskie, to tylko 5 metrów kwadratowych pokoiku dziecięcego.
      • pom Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 09:47
        Lilith. Wróćmy do tego, jak zatytułowałaś swój wątek.
        NIE PODOBA MI SIĘ TO.
        Czyli coś Ci jednak nie gra, w tym pomaganiu, malowaniu. Fakt, że chodzi o
        zazdrość a nie o chęć pomocy nie ma tu większego znaczenia.
        To sytuacja, która rodzi w Tobie wewnętrzny bunt. Zagłaskany rozmową z M, ale
        jednak gdzieś w Tobie się zagnieździł. Nie musisz nam tego przyznawać,
        wystarczy jak porozmawiasz sama ze sobą.
        Może łatwiej to zaakceptować niż egzekwować swoje prawo do spokojnej soboty z
        M, zamiast myślenia "a co oni tam robią". Pokój dziecka niech ma i 2 metry.
        Jakie to ma znaczenie: dziś malowanie dziecięcego pokoju, w kolejny weekend ona
        znowu sobie z czymś tam nie poradzi. No, ale Ty przecież nie bedziesz
        małostkowa i nie będziesz sie pieklić o drobnostki.
        Tylko potem przyjdziesz na forum i opieszesz nam, że nie podoba Ci się to.
        To chyba nie jest sposób na życie...
      • wipsania Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 10:30
        lilith76 napisała:
        rany boskie, to tylko 5 metrów kwadratowych pokoiku dziecięcego.
        >
        Tyle że z Twoich pierwszych postów wynikało trochę inaczej - była mowa o
        mieszkaniu i o pomocy nie dlatego, że pokój wspólnego dziecka, ale z
        powodu "nieporadności" ex. Moim zdaniem to zmienia nieco sytuację, jeśli nie
        maluje sypialni ex...
        pzdr
      • asiek25 Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 11:06
        lilith76 napisała:

        > dzięki asiek25 za wsparcie.
        Nie ma za co smile)))))))))))))))

        > jedna ważna rzecz: ON NIE JEST MOJĄ WŁASNOŚCIĄ, nie będę go trzymała na
        > krótkiej smyczy i dyktowała co ma robić, a co nie, zabraniała lub łaskawie
        > wydawała pozwolenie. nienawidzę takiego ograniczania w związku i sama chcę -
        > jeżeli przyjdzie taka okoliczność - też chcę mieć swobodę spotykania się i
        > pomoc dawnym znajomym bez względu na to czy z nimi spałam, czy też kochałam
        ich
        DOKŁADNIE!!! Ja też jestem zwolenniczką, że faceta nie da się przywiązać
        łańcuchem do siebie. A poza tym nie chcę. I sama też chcę mieć pewną wolność w
        związku. Może to kwestia zaufania? Ja w każdym razie nie mam podstaw ku temu,
        aby mojemu M. nie ufać.

        > pogadałam z nim, powiedziałam co mi chodzi po głowie, pośmialiśmy i się na
        tym
        > koniec. rany boskie, to tylko 5 metrów kwadratowych pokoiku dziecięcego.
        Po przeczytaniu tego wątku, też wczoraj pogadałam z moim M. I w żartach
        zapytałam, czy jeżeli eksia poprosi o remont całego mieszkania, to też jej
        pomoże. Pożartowaliśmy sobie z tematu, a na koniec M. powiedział, że nie
        chciałoby mu się remontować jej całej chaty. A pomalowanie małego dziecięcego
        pokoju nie zajmie mu tak strasznie dużo czasu. Więc cała sprawa z malowaniem
        jest u nas w granicach zdrowego rozsądku.
      • uzi4u Re: nie podoba mi się to 27.08.04, 19:53
        czytam to co piszesz

        > ON NIE JEST MOJĄ WŁASNOŚCIĄ, [...]
        > też chcę mieć swobodę spotykania się i
        > pomoc dawnym znajomym bez względu na to
        > czy z nimi spałam, czy też kochałam ich
        > bezgranicznie, czy tylko fajnie nam się zawsze rozmawiało.


        i bardzo to mądre tylko niewiele kobiet niestety dochodzi do tych wniosków

        pozdr.
        g.
    • jayin Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 09:26
      Hymm...

      A twoj M jest jakims etatowym Odnowicielem Mieszkań, czy jak?...wink

      No też coś. Mi w ogóle nie widzi się pomysł "odnawiania" jako takiego.
      Rozumiem - że koszty mniejsze być może... I tak dalej... Ale mimo wszystko nie
      podoba mi się wizja mojego Osobistego biorącego udział w malowaniu, urządzaniu,
      naprawianiu - w innymm mieszkaniu. To tak jakbym ja polazła odnawiać mieszkanie
      Ex-faceta, bo chce mieć ładne obrazki na ścianie, albo gotować mu przez
      weekend, bo ktoś inny nie możesmile

      Ale ja może wredna jestem, i to dlatego...wink
      • derena33 Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 10:03
        dobrze ze zalozycielka watku nie jest taka ekstremistkasmile i pozwala ojcu
        wymalowac pokoj swojego (tzn tego ojca) dziecka ......
        • pom Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 10:40
          Ok, pokój dziecka. No dobrze.
          Potem trzeba będzie jej pomóc w wyborze nowych mebelków do pokoju dziecka,
          poświęcić weekend na jazdę po sklepacazjeszcze sie coś znajdzie do zrobienia w
          kuchni albo łazience. W końcu dziecko też używa...
          Wiem, wszystko w granicach i bez skrajności. Ale nie bądźmy takie wyrozumiałe
          na każdym koku, bo same sobie zrobimy krzywdę.
          • jayin Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 10:53
            pom napisała:

            > Wiem, wszystko w granicach i bez skrajności. Ale nie bądźmy takie wyrozumiałe
            > na każdym koku, bo same sobie zrobimy krzywdę.

            No niestety...

            A poza tym - widać ojciec dziecka nie jest taki nieodzowny w przypadku
            malowania, naprawiania, urządzania mieszkania - bo kiedy Ex znajduje sobie
            faceta i z nim mieszka - to on wszystko to robi i Ex-mąż jest ostatnią osobą,
            jaką się wtedy woła na ratuneksmile
            No więc jak to połączyć z tłumaczeniem wcześniejszych działań na rzecz "dobra
            dziecka - ojciec musi robić wszystko na zawołanie w mieszkaniu, gdzie dziecko
            przebywa"?smile

            JA NIE MAM POJĘCIA.
            • lubstej Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 11:19
              "A poza tym - widać ojciec dziecka nie jest taki nieodzowny w przypadku
              > malowania, naprawiania, urządzania mieszkania - bo kiedy Ex znajduje sobie
              > faceta i z nim mieszka - to on wszystko to robi i Ex-mąż jest ostatnią osobą,
              > jaką się wtedy woła na ratuneksmile "

              a z tym to roznie bywa
              nasza eks neksia posiada i nie prosi o zadna pomoc ale potem w pozwie do sadu o
              alimenty mozna przeczytac (pisalam o tym w innym watku) ze w zwiazku z 24h
              opieka neksia nad JEGO dziecmi (wspolnie mieszkaja) oczekuje on wynagrodzenia

              wiec i za pomalowanie mieszkania JEGO dziecka nowy pan moze domagac sie
              rekompensaty najlepiej finansowej wink))

              jezu, a oni niedawno mieszkanie malowali, pozew w sadzie o wynagrodzenie jak
              nic!
              • jayin Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 11:58
                lubstej napisała:

                > wiec i za pomalowanie mieszkania JEGO dziecka nowy pan moze domagac sie
                > rekompensaty najlepiej finansowej wink))

                Nie zapomnijcie o napiwku!!! smile

                J.
        • jayin Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 10:50
          derena33 napisała:

          > dobrze ze zalozycielka watku nie jest taka ekstremistkasmile i pozwala ojcu
          > wymalowac pokoj swojego (tzn tego ojca) dziecka ......

          żaden ekstremizm smile to wyłącznie moje zdanie i tyle.

          JEŚLI J miałby tyle czasu, że spokojnie mógłby wymalować pokój swojego DZIECKA -
          to nie mam nic naprzeciw. chociaż jeśli jest taka opcja do wykorzystania - to
          zawsze lepiej zatrudnić kogoś do malowania, a samemu wziąć dziecko na spacer
          albo do kina smile

          Jednak teraz, kiedy tego czasu nie ma - każda minuta dosłownie jest na tyle dla
          mnie ważna, że po prostu NIE MAM OCHOTY dzielić jego czasu z czymś (malowanie) -
          co równie dobrze może zrobić ktoś inny. Więc o co chodzi.
          W końcu efekt ten sam będzie - pokój będzie wymalowany.

          Chyba, że ktos uwielbia hobbystycznie malowac mieszkania, to prosze bardzo smile
          Idz, mężczyzno i się baw.

          W sumie - w tym przypadku chodzi o całe mieszkanie, nie wyłacznie o pokój
          dziecka. Czas poświęcany dzieciom znoszę bezboleśnie w kazdej sytuacji. Ale nie
          poswiecany komoukolwiek innemu smile Jesli nam teraz tego czasu brakuje.

          wiec, gdzie tu niby ekstremizm.
    • asiek25 Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 11:30
      Zastanawiam się skąd takie przypuszczenia, że skoro dziś M. wymaluje ściany w
      pokoju dziecka, to jutro na pewno wyremontuje jej całe mieszkanie, pojutrze
      bedzie jej pomagał w wyborze mebli do sypialni, a za tydzień umyje jej okna.
      Dziewczyny, wszystko w granicach zdrowego rozsądku! To, że dziś jej pomoże
      wcale nie oznacza, że jutro ona wyciągnie rękę po więcej. A nawet jeśli
      wyciągnie, to nie znaczy, że to otrzyma.

      Skoro ma czas - niech maluje.
      Skoro mu się chce - niech maluje.
      Skoro ja nie mam nic przeciw temu - niech maluje.
      Skoro dzieci bedą miały odświeżony pokój i ucieszy je, że to właśnie tato to
      zrobił - niech maluje.

      I już! smile))
      • pom Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 11:37
        Asiu, wszystko się zgadza.
        Kwestia tego, że nie każdy i nie każda widzą wszystko tak samo - o ten zdrowy
        rozsądek mi chodzi.
        Każda pisze przez pryzmat własnych doświadczeń, każda z nas widzi problem
        inaczej.
        Jeżeli nikomu to nie przeszkadza - OK. Ale zobacz tytuł wątku. Lilith nie
        pisze, że jest super fanie, tylko, że ją to gniecie.
        Więc?
        Twój też pomaluje pokój dzieciom, ale Ty na ten temet wątku nie zakładasz, bo
        dla Ciebie to luz i nie ma o czym gadać.
        Ale jeśli coś dziewczynie nie pasuje, tej czy innej, to znaczy, że trzeba
        wypracować inny model. Nie taki, bo zadowolić wszystkich wokół, tylko nie
        siebie i wmawiając sobie, że jest OK, lekceważąc własne reakcje.
        Poza tym każdą sytuację tworzą inni ludzi i trudno o szablony.
        • asiek25 Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 12:22
          pom napisała:

          > Kwestia tego, że nie każdy i nie każda widzą wszystko tak samo - o ten zdrowy
          > rozsądek mi chodzi.
          To chodzi nam o to samo smile))

          > Jeżeli nikomu to nie przeszkadza - OK. Ale zobacz tytuł wątku. Lilith nie
          > pisze, że jest super fanie, tylko, że ją to gniecie.
          Mi się wydawało, że na początku stwierdziła, że jej się to nie podoba (z
          różnych, jej wiadomych względów), a po przemysleniu sprawy, okazało się to już
          nie tak dużym problemem. Do takiego wniosku przekonują mnie jej słowa na końcu
          pierwszego postu, że się sama z siebie uśmiała. Ponadto jej kolejne posty
          robiły na mnie wrażenie, że tak naprawdę nie gniecie jej to tak bardzo, jakby
          sie na początku wydawało. Ale to tylko mój odbiór. Ja samą należałoby zapytać
          jak jest naprawdę.

          > Ale jeśli coś dziewczynie nie pasuje, tej czy innej, to znaczy, że trzeba
          > wypracować inny model. Nie taki, bo zadowolić wszystkich wokół, tylko nie
          > siebie i wmawiając sobie, że jest OK, lekceważąc własne reakcje.
          > Poza tym każdą sytuację tworzą inni ludzi i trudno o szablony.
          Jak najbardziej się z tym zgadzam. I rozumiem, jeśli neksia nie życzy sobie,
          aby jej M. pomagał eksi. Tylko poproszę o konkretne argumenty, bo
          stwierdzenie "nie, bo nie" żadnym argumentem nie jest. Agadzam się z Jayin, że
          gdy M. ma mało czasu na swoje prywatne życie, to malowanie ścian w mieszkaniu
          eksi jest chyba przesadą. Zgadzam się również z tym, gdy na eksia na otrzymany
          palec krzyczy o całą rękę, należy się takim zachowaniom przeciwstawiać. Więc
          jeśli są konkretne przesłanki na nie - to owszem, sama jestem za zaniechaniem
          takiej pomocy. Ale gdy nie ma, to czemu nie?
          • chalsia Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 12:30
            Zazdrość to bardzo mocne uczucie. Pamiętam, jak przy rozstaniu eks obiecywał,
            że pomoże mi, bym nie musiała rezygnować z międzynarodowej kariery (= wyjazdy)
            i że będzie wtedy nocował w moim domu (nie tygodniami przecież, ale ew. jedną-
            dwie noce raz-dwa razy w miesiacu) - czyli przyjeżdżał wieczorem, luzował
            opiekunkę i rano po jej przyjeżdzie jechał sobie do pracy.
            Wiadomo było, że mnie wtedy w domu nie będzie. No i jak przyszło co do czego -
            pierwszy wyjazd (8 miesięcy po rozstaniu - a przypominam,że next była
            katalizatorem rozstania) to juz sie właściwie zgodził, a następnego dnia
            odwołał. Na 100% przyczyną była next.
            No i z karierą międzynarodową musiałam się rozstać.

            Pozdrawiam,
            Chalsia
      • jayin Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 12:01
        asiek25 napisała:

        > Skoro ma czas - niech maluje.
        > Skoro mu się chce - niech maluje.
        (...)
        > Skoro dzieci bedą miały odświeżony pokój i ucieszy je, że to właśnie tato to
        > zrobił - niech maluje.

        W takiej sytuacji też nie miałabym zastrzeżeń smile
    • lilith76 Re: nie podoba mi się to 20.08.04, 13:48
      ech, dziewczyny!
      czasami przelatuje przez człowieka ukłucie zazdrości, ale warto jakoś
      zneutralizować to uczucie i pomyśleć nad tym racjonalnie. w przeszłości bywałam
      bardzo zazdrosna i zaborcza, ale wynikało to raczej z poczucia marnej wartości
      i niepewności. a teraz znam swoją wartość i czuję się kochana, więc jakoś
      to "przepracowywuję". jednak stare nawyki się odzywają czasami smile
      wątek został założony pod wpływem impulsu.
      • lara27 a ex sama nie może pomalować 5m???????? 21.08.04, 02:22
        Czy malowanie to taka straszna filozofia??? Ja myślę że nie, dlatego jest dla
        mnie jakąś paranoją proszenie byłego o taką pomoc. Jeżeli nie potrafi malować
        to jak dziewczyny pisały powyżej są fachowcy (średni cennik 10-
        20zł/m) ...zawrotna sumawink.
        Natomiast jezeli chodzi o remontowanie jej mieszkania...szkoda słów. Nie chodzi
        mi tu o zazdrość ale postawienie głównie nekst w bardzo niezręcznej sytuacji.
        Powody dla których jestem przeciwko takiemu postępowaniu zostały wyżej
        wymienione przez dziewczyny. A po za tym Spaliłabym się ze wstydu gdyby w dniu
        remontu u ex ktoś zapytał gdzie jest mój M...
        a potem wysłuchiwania od wszystkich głupich podtekstów.
        Osobiście jest to sytuacja dla mnie nie do przyjęcia. Wnioskuję zatem że
        wiekszość z was jest przeciw , tak jak ja, bo albo staramy sie wszyscy ułożyć
        sobie życie albo bawimy się w JEDNĄ WIELKĄ RODZINĘ.
        • chalsia Re: a ex sama nie może pomalować 5m???????? 21.08.04, 16:49
          >A po za tym Spaliłabym się ze wstydu gdyby w dniu
          > remontu u ex ktoś zapytał gdzie jest mój M...

          He he he. A bo to ważne co ludzie pomyślą? A Ty oczywiście czujesz się
          zobligowana do odpowiedzi na takie pytania?
          Nie ma to jak życie pod publiczkę (choć w przypadku polskich polityków było by
          chyba jak najbardziej wskazane).

          Pozdrawiam,
          Chalsia
          • lara27 Re: a ex sama nie może pomalować 5m???????? 22.08.04, 22:27
            Chalsiu...
            A Ty oczywiście czujesz się
            > zobligowana do odpowiedzi na takie pytania?

            Zależy kto pyta.
            Czy czułabyś się dobrze (sama przed sobą), gdyby zapytała cię o to twoja np.
            mama, bądz osoba z której zdaniem się liczysz?
            Nie żyję pod publikę i nie interesuje mnie ich zdanie, oprócz najbliższych mi
            osób. Napisałam to zdanie jako jeden z powodów. Nie sprecyzowałam dokładnie
            wyrazu "ktoś" - - przepraszam, ale to nie powód chalsiu abyś po jednym zdaniu
            mnie oceniała.
            lara
            • chalsia Re: a ex sama nie może pomalować 5m???????? 23.08.04, 00:15
              Co się czuje to jedno, a co się odpowiada - to drugie. Nawet Twoja mama nie
              musi wiedzieć, że Twój M akurat maluje pokój dziecka u eks. Po prostu nie ma go
              bo miał coś do załatwienia.
              Skoro dla next ten temat jest trudny i niejednoznaczny, tym bardziej taki
              będzie dla osób z zewnątrz (bliska rodzina czy znajomi).

              Pozdrawiam,
              Chalsia
              • darcia73 Re: a ex sama nie może pomalować 5m???????? 23.08.04, 08:40
                Czytam cała dyskusję i przeraża mnie zachowanie niektórych macoch. Jestem za to
                pełna podziwu dla asiek25 i lilith76 za rozsądne podejście do sprawy.
                Dziewczyny czy wy nie widzicie ile w Was niechęci do eks? Po takiej lekturze
                dziękuję Bogu, ze mój eks zrzekł się praw rodzicielskich, więc mój syn nie
                będzie miał macochy.
                Jeżeli ludzie pomagają obcym, to tym bardziej chyba miło będzie dzieciom, ze
                ojciec pomalował ich pokój. To tez jest oznaka miłości do dzieci bez wyliczanek
                finansowych czy im się to należy czy nie. A poza tym taka postawa jak najlepiej
                świadczy o ojcu czyli partnerze lilith76. Nie każdy umie wyjść poza uprzedzenia
                wynikające z poprzedniego związku.
                Dodam, ze ja sama nigdy bym nie chciała, żeby mój eks jeszcze kiedykolwiek
                wchodził w moje życie, a tym bardziej robił remonty w moim mieszkaniu. Jeżeli
                byli partnerzy są w stanie ze sobą rozmawiać, to jest dobry sygnał i szczęście
                dla ich dzieci.
                • capa_negra Re: a ex sama nie może pomalować 5m???????? 23.08.04, 11:34
                  Nie każdy umie wyjść poza uprzedzenia
                  >
                  > wynikające z poprzedniego związku.

                  Darciu
                  - mój mąz widzi się ze swoją ex codziennie, prowadzą wspolną firmę
                  - znamy swoje numery telefonów, adresy etc
                  - stosunki jako eks i nex mamy bardzo poprawne z "częśc co słychac " i
                  machaniem ręka na powitanie.
                  - kiedyś ona nas holowała
                  - kiedys mąż załatwiał jej mechanika
                  - mąż chodzi do syna który mieszka u niej, wiec poniekąd i do niej na
                  uroczystości rodzinne typu chrzciny i urodziny wnuka
                  etc...

                  podsumowując nie jestem zazdrosna o eks
                  ale
                  - nie zyczyłabym sobie aby mąz w domu ex naprawiał kran, malował obojetnie
                  który pokój czy kopał ogródek
                  - nie zyczyłabym sobie rónież,aby był na każde zawołanie bo akurat cos się jej
                  umyslało i on jest jej niezbędny do realizacji.
                  Są rzeczy i sprawy, które niejako wychodzą poza zakres zwykłej uprzejmości.
                  Czym innym jest pomoc czy kontakt między byłymi małonkami w uzasadnionych
                  przypadkach, a czym innym naruszanie czyjejś prywatności.
                  Dlatego kiedy czasami mąz potrzebuje wpaśc do domu eks po klucze od zakładu to
                  nigdy nie wchodze z nim i czekam w samochodzie - to jest jej teren i jej
                  prywatny świat.
                  I tego samego oczekuje od drugiej strony
                  • pom Do Capy_negry 24.08.04, 15:20
                    Tak w kontekście Twego nie wchodzenia do domu i poszanowania jej prywatnego
                    świata: czy miałabyś coś przeciwko, gdyby ona miała zwyczaj wpadania coś
                    załatwić do Twego domu? Zakładając, że jej przyjście jest rzeczywiście
                    uzasadnione. A jeśli już uzasadnione, to czy wolałabyś, bo to, co mają
                    załatwić, załatwili przed domem a nie w nim?
                    • capa_negra Re: Do Capy_negry 24.08.04, 16:50
                      Tak miałabym cos przeciwko bo po pierwsze widzą sie z moim męzem codziennie w
                      pracy wiec jest okazja niejedno załatwic i omówić, po drugie istnieją telefony
                      za pomoca których tez nie jedno mozna załatwic.
                      Wiec co to by musiało byc ( w tym konkretnym przypadku ) co by wymusiło na niej
                      nagłe i uzasadnione przyjście ??
                      Chyba jedynie jakas tragedia rodzinna typu smierc, wypadek, zaginięcie - reszta
                      mogłaby spokojnie poczekac do jutra kiedy to znów zobacza sie w pracy i
                      obejdzie sie bez naruszania czyjej kolwiek prywatności.
                      Cóz może jestem zbyt przywiązana do własnej prywatności, ale z tego juz nie
                      wyrosnę.

                      Teoretyzując - gdyby faktycznie musiała kiedys przyjść z czyms niecierpiacym
                      zwłoki to oczywiście do domu a nie przed domem.
                      Ostatecznie żadna z nas nie gryzie smile
        • lilith76 Re: a ex sama nie może pomalować 5m???????? 23.08.04, 11:01
          A po za tym Spaliłabym się ze wstydu gdyby w dniu
          > remontu u ex ktoś zapytał gdzie jest mój M...
          > a potem wysłuchiwania od wszystkich głupich podtekstów.

          to akurat najmniejszy problem - potrafię być sobą i bronić swojego życia.

          > Osobiście jest to sytuacja dla mnie nie do przyjęcia. Wnioskuję zatem że
          > wiekszość z was jest przeciw , tak jak ja, bo albo staramy sie wszyscy ułożyć
          > sobie życie albo bawimy się w JEDNĄ WIELKĄ RODZINĘ.
          >

          no właśnie! to dominujący model rodzinny w naszej kulturze - po rozstaniu
          ludzie albo rzucają w siebie nożami, albo oddzielają kamiennym murem przez
          który z łaski przeciskają dziecko. a ja właśnie uważam, że ludzie są w stanie
          stworzyć JEDNĄ RODZINĘ, połączoną siecią zależności i pozostać dla siebie
          przyjacielscy. takie podejście jest strasznie egocentryczne, bo każdy wnosi w
          związek jakiś bagaż - rodzinę, przyjaciół, eks, jedni są ok, drudzy wręcz
          przeciwnie. akceptuje się rodziców swojego faceta, ale jego eks już nie? są
          sytuacje gdy eks jest poniżej standardów - trudno, po cholerę robić z siebie
          Anię z Zielonego Wzgórza? ale jeśli to jest normalna, fajna kobieta?
          ale to temat na odzielny wątek.
          • lara27 Re: a ex sama nie może pomalować 5m???????? 23.08.04, 16:01
            lilith76...
            Wyraziłam zdanie na ten temat - podsumowując: mi nie odpowiada
            tworzenie "jednej wielkiej rodziny", jeżeli Tobie tak, to wporządku, to
            przecież Twoje życie. Nie chcę, w żadnym wypadku negować Twojej postawy. Mi
            taki sposób życia po porostu nie odpowiada. Uważam, również że nie powinno
            się "rzucać nożami", lecz tolerować i szanować się wzajemnie ale z dystansem.
            Ex i jej rodzina (oprócz dziecka/ci mojego M), to przecież dla mnie obcy ludzie
            i nie mam ochoty ich poznawać, bo po co? A po za tym czasem też nie akceptuje
            sie rodziców swojego faceta.
            lara
            • pom Re: a ex sama nie może pomalować 5m???????? 26.08.04, 10:02
              Jeszcze tylko słowo, od strony męskiej.
              Zupełnie niezależnie ode mnie mój M przeczytał ten wątek i powiedział, że dla
              niego to jest chore - sytuacja malowania mieszkania byłej małżonki. Nawet
              pokoju dzieci. Zdecydowali się rozstać, co oznacza, że teraz w życiu musi
              radzić sobie sama. Można ewentualnie odpalić na fachowca, gdyby była taka
              konieczność.
              Tak w nawiązaniu do mojego wątku i jego podejścia do byłej, które odbieram po
              swojemu...
              • lilith76 Re: a ex sama nie może pomalować 5m???????? 26.08.04, 12:05
                Zdecydowali się rozstać, co oznacza, że teraz w życiu musi
                > radzić sobie sama

                pom, to nie jest takie proste jak u większości z was. oni nie zdecydowali się
                rozstać, on od niej odszedł do mnie.
                może w nas obojgu jest coś na kształt poczucia winy i starania wynagrodzena jej
                tego kroku.
                • pom Teraz rozumiem... n/tx 26.08.04, 12:11

            • jayin Re: a ex sama nie może pomalować 5m???????? 26.08.04, 10:57
              lara27 napisała:

              > lilith76...
              > Wyraziłam zdanie na ten temat - podsumowując: mi nie odpowiada
              > tworzenie "jednej wielkiej rodziny", jeżeli Tobie tak, to wporządku, to
              > przecież Twoje życie. Nie chcę, w żadnym wypadku negować Twojej postawy. Mi
              > taki sposób życia po porostu nie odpowiada. Uważam, również że nie powinno
              > się "rzucać nożami", lecz tolerować i szanować się wzajemnie ale z dystansem.
              > Ex i jej rodzina (oprócz dziecka/ci mojego M), to przecież dla mnie obcy
              ludzie

              Też tak myślę.
              Każdy ma swoje zdanie, każdemu odpowiada inny model "układów". I Ok.
              No i każdy ma prawo wypowiadać się wg WŁASNEGO POGLĄDU smile
              Na szczęście nie panuje jeden słuszny wzorzec "układu"
              Next/Ex/Dzieci/Facet/Rodzina - i każdy organizuje sobie życie tak jak chce i
              jak potrzebuje.
              Więc chyba nie można negować czyjejś niechęci do "jednej wielkiej kochającej
              się rodziny", ale też nie mozna negowac tego, ze komus odpowiada wlasnie taka
              forma układów.

              Mi osobiście NIE ODPOWIADA smile

              pozdr.

              J.
    • renjja Re: nie podoba mi się to 28.08.04, 13:31
      ja tak z innej beczki-eks ostatnio po wizycie u dzieci poprosiła M,żeby wszedł
      do mieszkania i w czymś jej pomógł.Chodziło o wyciśnięcie syfka na
      plecach.Niezłe,co??
      Nieźle się uśmialiśmy
      pozdrawiam
      • delecta Re: nie podoba mi się to 28.08.04, 14:14
        renjja napisała:

        > Chodziło o wyciśnięcie syfka na
        > plecach.

        I co? Wycisnął???
      • jayin Re: nie podoba mi się to 28.08.04, 14:22
        smile
        Ynteresujące.

        Czy twój M jest z zawodu "kosmetyczkiem"?smile
        • lara27 Re: nie podoba mi się to 28.08.04, 16:43
          fffffffuj!!!!!!
          Nie dość że żenujące to jeszcze obrzydlistwo!!!

          lara
      • lideczka_27 Re: nie podoba mi się to 28.08.04, 18:11
        kryste panie...
        wink))))))))))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka