Dodaj do ulubionych

Watek weekendowy - dosadnie

13.07.14, 19:48
Dziewczyny, postanowilam, ze napisze, bo mam wrazenie, ze samodzielne proby ulozenia sobie wszystkiego w sobie pelzna ni niczym.
Jak wiecie, lub nie smile - razem z moim partnerem mieszkamy z jego 5letnia corka. Mloda jest z nami non-stop. Mama ma wyznaczona przez sad opieke weekendowa, ale nigdy nie respektowala tych postanowien, a od jakiegos czasu zdaje sie, ze w ogole zapomniala, ze ma dziecko.

Kiedy mloda jest chora, tak jak teraz i jest zmuszona siedziec w domu (kiedy wszelkie rozrywki poza domem odpadaja, nawet mimo ladnej pogody) nie potrafie sobie poradzic z iloscia uwagi jakiej potrzebuje, z faktem, ze absorbuje swoja osoba wszystko i wszystkich wokol. Nie winie dziecka, ona jest w tej sytuacji osoba najbardziej pokrzywdzona niestety. A taki "urok" dzieci, zwlaszcza aktywnych i takich, ktorych wszedzie pelno.
Nie zmienia to faktu, ze nie moge zaakceptowac sytuacji, w ktorej nie moge spokojnie wypic porannej kawy, nie moge przeczytac rozdzialu ksiazki, ze nie moge w ciagu calego przedpoludnia znalezc chwili ciszy. Mam dosc frustrujaca prace, weekend jest dla mnie chwila wytchnienia i odpoczynku, takze psychicznego, dlatego chcialabym moc wziac z niego dla siebie chociaz troche. Okazuje sie to trudniejsze niz moglam sobie wyobrazic. Dzisiaj moj poziom frustracji osiagnal punkt kulminacyjny, co zaskutkowalo faktem, ze postanowilam odizolowac sie skutecznie i zwyczajnie na kilka godzin wyszlam z domu (dziecko zostalo z ojcem).
Smutny wniosek jest taki, ze w piatek zaczynam albo czuc niepokoj zwiazany z nadchodzacym weekendem, z perspektywa nerwowych sytuacji, albo zaczynam nerwowo planowac aktywnosci na sobote i niedziele, byleby nie dopuscic do sytuacji, kiedy zaczyna się robic nudno czy leniwie, co zaskutkuje z pewnoscia opcją A.
Mam wrazenie, ze wtedy kompletnie nic nie nalezy sie mnie, ze powinnam kompletnie oddac swoj czas i uwage dziecku - no bo przeciez dzieci maja to do siebie, ze potrzebuja uwagi. A ja zwyczajnie kur*** lubie od czasu do czasu miec leniwy niedzielny poranek.
Byc moze uprzedzajac pytania czy sugestie - tak, dziecko ma takze ojca - i nawet jesli ojciec poswieci swojemu dziecku jakis czas, np bawiac sie z nia, mloda i tak w tym czasie pragnie mojej uwagi, chcac pokazac np co zrobili wspolnie, czy informujac, ze cos dla mnie narysowali etc.
Zwlaszcza, ze moj partner takze miewa ostatnio momenty frustracji, zdajac sobie sprawe z ogromu wlasnych ograniczen i tego jak wielu rzeczy, ktore chcialby robic - nie zrobi w tej sytuacji (zwlaszcza w momencie, kiedy mama dziecka nie daje od jakiegos czasu znaku zycia a badz co badz - kiedy zabierala mala do siebie na jakis czas, byl to dla nas moment wytchnienia i naladowanie akumulatorow).
Wyszlo troche chaotycznie, mam nadzieje, ze sens uchwycony.
Bede wdzieczna za rady, najlepiej poparte doswiadczeniem smile
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: Watek weekendowy - dosadnie 13.07.14, 20:07
      Marek Aureliusz powiedział-Boże, daj mi pogodę ducha, abym godził się z tym, czego zmienić nie mogę, odwagę, abym zmieniał to, co zmienić mogę, i mądrość, abym zawsze potrafił odróżnić jedno od drugiego.

      Powtarzaj to sobie jak mantrę.
      • niezlamacocha Re: Watek weekendowy - dosadnie 13.07.14, 20:20
        Chalsia - znam te mantre.
        Tylko widzisz... na rzeczy, ktore powoduja moja frustracje godzic sie nie mam zamiaru, bo wychodze z zalozenia, ze nie za wszelka cene. Ze nie chodzi o to, zeby robic cos mimo robic a w zwiazku ma mi byc lepiej niz bez zwiazku. I jesli mam zagryzac zeby, to chrzanie.
        Niemniej - mam nadzieje na to, ze jednak uda sie to jakos poukladac, zaaranzowac i usystematyzowac.
        • konstancja16 Re: Watek weekendowy - dosadnie 13.07.14, 20:44
          jestem macocha od jakichs osmiu lat i tez na poczatku wkurzaly mnie rozne rzeczy zwiazane z dzieckiem. no, niestety, Chalsia ma racje. albo trzeba zaakceptowac (szczegolnie ze macie dziecko na codzien) albo rozejrzec sie za innym facetem. cudow nie ma. dzieciak w domu to ciezka harowa.
          • niezlamacocha Re: Watek weekendowy - dosadnie 13.07.14, 20:49
            Mamy taka umowe, ze jesli ktores z nas jest sfrustrowane i sytuacja jest mocno napieta, to zwyczajnie wychodzi z domu - przewietrzyc sie, przespacerowac, pobiegac, cokolwiek.
            I to dziala. Tylko akurat dzisiaj frustracja porwala nas oboje.
            • 14anastazja Re: Watek weekendowy - dosadnie 13.07.14, 23:28
              niezlamacocha napisała:

              > Mamy taka umowe, ze jesli ktores z nas jest sfrustrowane i sytuacja jest mocno
              > napieta, to zwyczajnie wychodzi z domu - przewietrzyc sie, przespacerowac, pobi
              > egac, cokolwiek.
              > I to dziala. Tylko akurat dzisiaj frustracja porwala nas oboje.


              TO JUŻ WIEM DLACZEGO TAKA KRYTYKA MNIE W INNYM WĄTKU smile

              ale tu ja Cie w pełni rozumiem. nawet kobiety przy własnych dzieciach maja takie dni ze potrzebuja czasu dla siebie choc bardzo kochaja swoje dzieci.
              nie zmuszaj sie bo bedzie jeszcze gorzej...
              koniecznie wyjdz albo wypraw ich gdzies - tylko to pomoże niestety.
              • niezlamacocha Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 09:42
                14anastazja napisa³cryinga):

                > niezlamacocha napisa³a:
                >
                > > Mamy taka umowe, ze jesli ktores z nas jest sfrustrowane i sytuacja jest
                > mocno
                > > napieta, to zwyczajnie wychodzi z domu - przewietrzyc sie, przespacerowac
                > , pobi
                > > egac, cokolwiek.
                > > I to dziala. Tylko akurat dzisiaj frustracja porwala nas oboje.
                >
                >
                > TO JU¯ WIEM DLACZEGO TAKA KRYTYKA MNIE W INNYM W¡TKU smile
                >
                Anastazja - ze ja Ciebie krytykowalam? Chyba zle zrozumialas moje slowa - daleko mi bylo do krytyki smile
                Po prostu bazujac na swoim doswiadczeniu nie wyobrazam sobie, aby nie pomyslec o kwestiach finansowych przed zajsciem w ciaze, czy nie moc omowic swoich watpliwosci z partnerem smile (zwlaszcza, jesli dziecko bylo planowane).
    • braktalentu Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 08:32
      Mam dość specyficzne doświadczenie, bo dzieci jest pięcioro, z czego mamusia dwójki powinna się pojawić raz w tygodniu i odciążyć mnie na trzy godziny. Nie pojawia się, a jeśli już to tylko pogarsza sprawę (nie można jej spuścić z oka).
      Ja mam Cześka. Czesiek jest poduszką. Każde dziecko ma u nas w domu takiego Cześka-smile. Jak już nie daję rady, a uciec akurat nie można, to idę z Cześkiem do łazienki i spuszczam mu wpierdol tak długo, aż absurdalność sytuacji do mnie nie dotrze (stara baba napieprzająca poduszkę w zamkniętym kiblu-smile).
      A potem grzecznie wracam w kierat-smile.
      • liz-beauty Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 08:53
        Cos chyba przegapilam - kojarze jedna pasierbie, juz chyba dorosla i dwojke wlasnych dzieci... Skad sie wzielo piecioro? Jestescie rodzina zastepcza?
        • braktalentu Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 09:53
          tak
      • niezlamacocha Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 09:31
        braktalentu napisa³a:

        Czesiek jest poduszk±. Ka¿de dziecko ma u nas w domu takiego Cze
        > ka-smile. Jak ju¿ nie dajê rady, a uciec akurat nie mo¿na, to idê z Czekiem do ³
        > azienki i spuszczam mu wpierdol tak d³ugo, a¿ absurdalnoæ sytuacji do mnie nie
        > dotrze (stara baba napieprzaj±ca poduszkê w zamkniêtym kiblu-smile).
        > A potem grzecznie wracam w kierat-smile.

        Doskonały pomysł myślę sobie. Zdecydowanie wart przetestowania. Dzięki! smile
      • litera29 Re: Watek weekendowy - dosadnie 23.07.14, 13:52
        braktalentu napisała:

        > Mam dość specyficzne doświadczenie, bo dzieci jest pięcioro, z czego mamusia dw
        > ójki powinna się pojawić raz w tygodniu i odciążyć mnie na trzy godziny. Nie po
        > jawia się, a jeśli już to tylko pogarsza sprawę (nie można jej spuścić z oka).
        > Ja mam Cześka. Czesiek jest poduszką. Każde dziecko ma u nas w domu takiego Cze
        > śka-smile. Jak już nie daję rady, a uciec akurat nie można, to idę z Cześkiem do ł
        > azienki i spuszczam mu wpierdol tak długo, aż absurdalność sytuacji do mnie nie
        > dotrze (stara baba napieprzająca poduszkę w zamkniętym kiblu-smile).
        > A potem grzecznie wracam w kierat-smile.
        ...........................................................................
        Ubawiłam się, dobresmile
        Jutro idę kupić Cześkasmile
    • jarzebinka_80 Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 08:37
      na pocieszenie mogę Ci powiedzieć, że przeżywałam dokładnie to samo co opisujesz kiedy zamieszkałam ze swoim nm i jego synem. bardzo brakowało mi chwili tylko dal siebie i juz na myśl o nadchodzącym weekendzie nerwowo planowałam soebie czas tak żeby tylko uciec z domu.
      słuchaj, nie jesteś w stanie tego zmienić - to pewne. wzięłaś swojego faceta "w pakiecie" i jedyne co Ci pozostaje to zaakceptować taki stan rzeczy, nie nakręcać się niepotrzebnie i w chwilach gdy jest Ci ciężko po prostu wyjść, spotkać się z kimś, cokolwiek. z czasem przywykniesz do nowej sytuacji i powinno byc dobrze.
      a czy macie opcję podrzucić małą dziadkom np?
      • jarzebinka_80 Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 08:38
        podrzucić dziadkom od czasu do czasu miałam na myśli smile
      • niezlamacocha Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 09:33
        jarzebinka_80 napisa³a:


        > a czy macie opcjê podrzuciæ ma³± dziadkom np?

        Tak, na szczescie jest babcia. Nie zawsze chetna, nie zawsze dostepna, ale jest smile
        Jest tez sasiadka nastolatka, ktora dorabia sobie u nas jako baby sitter i stanowi spore wsparcie. Niemniej kiedy dziecko jest chore sytuacja sie nieco komplikuje.
    • liz-beauty Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 08:48
      Na pocieche - dzieci szybko rosna i staja sie mniej absorbujace. Gdy poznalam Mlodego mial osiem lat, buzia mu sie nie zamykala, byl cholernie egocentryczny i raczej trudny. Im stabilniejszy stawal sie nasz zwiazek, tym zachowania Mlodego sie poprawialy, albo po prostu dojrzal, wydoroslal. Dzis ma 17 lat i swoj swiat. Tesknie czasami za tamtym malym chlopcem.
      Pojawil sie tez nasz wspolny synek, teraz 2,5. Ten to jest dopiero absorbujacy! big_grin
      • jarzebinka_80 Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 08:59
        wzruszające smile
      • niezlamacocha Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 09:34
        liz-beauty napisa³a:

        > Na pocieche - dzieci szybko rosna i staja sie mniej absorbujace.

        Wiem ... i nie ukrywam, że ta myśl jest swiatelkiem w tunelu.
        Ja utwierdzam sie w swojej decyzji, ze wlasnych dzieci miec nie chce smile
        • niezlamacocha Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 09:38
          A tak na marginesie - bardzo Wam dziekuje za dobre slowa. Troche obawialam sie podejscia, ze widzialy galy co braly smile a swiadomosc tego, ze nie jestem sama z takimi dylematami jest naprawde wspierajaca.
          • braktalentu Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 10:01
            Dzieci nie dotyczy opcja "wiedziały gały", bo nawet w przypadku biologicznych się nie wie. Rodzisz cherubinka z błękitnymi oczkami i udkami tłuściejącymi w fałdki, a któregoś dnia pod jego kołderką znajdujesz wielką, śmierdzącą owłosioną nogę i Twój rozkoszny bobasek odzywa się zachrypniętym basem "która?".
            • niezlamacocha Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 10:07
              Tak, na pewno tak. Moze bardziej mam na mysl fakt, ze zwiazek z mezczyzna z dzieckiem nie bedzie nigdy tym samym, co z mezczyzna bezdzietnym, chociaz oczywiscie wiele "kwiatkow" i "niespodzianek" wychodzi dopiero w praktyce.
              Moze to glupawe oczekiwanie w stosunku do samej siebie, aby byc "oazą spokoju, pie*dolonym, k*rwa zaje*iście wyluzowanym kwiatem na tafli je*anego jeziora" wink mimo okolicznosci.
              A takowe jest jak sie okazuje nierealnym, nawet w odniesieniu do wlasnego dziecka ...
              • konstancja16 Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 10:41
                niezlamacocha, normalnie jakbym siebie czytala z siedem-osiem lat temu. i te racjonalne argumenty ze potrzebny jest czas dla siebie i stanowcze stwierdzenie, ze nie chce miec wlasnych dzieci. sporo sie zmienilo od tego czasu wink czas dla siebie i zero problemow tylko jak sie wyplaczesz z tego zwiazku.

                braktalentu, dawno sie nie odzywalas. milo wiedziec, ze zyjesz gdzies tam z wesola piatka i z Czeskiem.
                • niezlamacocha Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 10:53
                  konstancja16 napisała:

                  > niezlamacocha, normalnie jakbym siebie czytala z siedem-osiem lat temu. i te r
                  > acjonalne argumenty ze potrzebny jest czas dla siebie i stanowcze stwierdzenie,
                  > ze nie chce miec wlasnych dzieci. sporo sie zmienilo od tego czasu wink czas
                  > dla siebie i zero problemow tylko jak sie wyplaczesz z tego zwiazku.

                  Hah, ciesze sie, bo to swiadczy o tym, ze pewnie doskonale mnie rozumiesz smile
                  Wiesz - nie oczekuje, ze problemy sie skoncza, bo jesli nie bede generowane przez sytuacje "dzieciową", to zawsze znajdzie sie cos innego, jak w kazdym zwiazku - zawsze jest cos do przepracowania i do przejscia (przynamniej tak bylo w moich). A naprawde zalezy mi na tym mezczyznie, jak na zadnym nigdy chyba smile
                  Z 2 strony to jest tez troche tak, ze dobrze jest tam, gdzie nas nie ma - bo jak sie okazuje, ze masz te cisze i czas dla siebie, to nagle okazuje sie, ze lozko jakies zbyt duze dla Ciebie i przytulic sie nie ma do kogo wink ja przynajmniej zauwazam taka prawidlowosc w swoim zachowaniu smile
                  A Ty? Przywyklas z czasem, zaakceptowalas? Czy sie wyplatalas? wink
                  >
                • 14anastazja Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 10:57
                  niezlamacocha a wlasciwie po co Ci ten związek? dzieci wspolnych nie macie... a z czasem nie bedzie lepiej niestety. moze warto odpuścić nim Cie szlak trafi? wink

                  i macie ich 5 czy jedno w koncu?
                  • niezlamacocha Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 11:13
                    14anastazja napisa³cryinga):

                    > niezlamacocha a wlasciwie po co Ci ten zwi±zek? dzieci wspolnych nie macie... a
                    > z czasem nie bedzie lepiej niestety. moze warto odpuciæ nim Cie szlak trafi?
                    > wink

                    Anastazja - zakochałam sie po prostu. Zakochałam sie niemal od pierwszego wejrzenia - dzieki Bogu z wzajemnoscia smile facet okazal sie madrym czlowiekiem, takim, jakiego szukalam w swoim zyciu, wiec ze tak powiem - nie bylo opcji, zeby nie byc razem smile



                    > i macie ich 5 czy jedno w koncu?

                    Jedno. Piatke ma braktalentu.
                    • edw-ina Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 11:33
                      Masz dziecko w domu z wszystkimi tego plusami i minusami. Nie urodziłaś go, ale żyjesz z nim pod jednym dachem 24/7. W takim wypadku trudno o czas wspólny, o leniwe przedpołudnia. Niestety. Dziecko jest egoistyczne i nie piszę tego jako zarzutu. To mechanizm, który się wykształcił podczas ewolucji, a jego celem jest możliwość przetrwania. Dziecka nie interesuje, że chcesz dłużej pospać, jesteś przemęczona itp. Oczywiście w miarę dojrzewania będzie to łapało, ale często tylko na chwilę, bo po kwadransie będzie KONIECZNIE musiało ci o czymś opowiedzieć. I będzie miało w nosie czy ty jesteś rodzicem, który ma obowiązek wysłuchać, czy kimś postronnym.
                      Niedawno sobie przypomniałam, że kiedy byłam mała to bardzo lubiłam spędzać czas z wujkiem, który mieszkał dosłownie na posesji obok. Kiedy tylko widziałam go przed domem to od razu chciałam do niego pójść. Mama mi tłumaczyła, że wujek jest zajęty, że musi coś zrobić, że przecież wczoraj się z nim bawiłam itp., a ja swoje. Bo w moim odczuciu on się świetnie ze mną bawił, ja mu kompletnie w niczym nie przeszkadzałam, a moja mama wymyśla jakieś idiotyczne powody, dla których nie mogę odwiedzić wujka. Przecież on bez wątpienia na mnie czeka!
                      I właśnie tak rozumują dzieci. Czasami niestety tak.
                    • litera29 Re: Watek weekendowy - dosadnie 23.07.14, 14:02

                      > Anastazja - zakochałam sie po prostu. Zakochałam sie niemal od pierwszego wejrz
                      > enia - dzieki Bogu z wzajemnoscia smile facet okazal sie madrym czlowiekiem, taki
                      > m, jakiego szukalam w swoim zyciu, wiec ze tak powiem - nie bylo opcji, zeby ni
                      > e byc razem smile

                      .......................................................
                      I ta Miłość powinna Cię prowadzić, dawać Ci siłę do przetrwania, matkowania. Musisz być zarówno jego kobietą, jak i matką dla jego dziecka, skoro mieszkacie razem i biologiczna matka ma to wszystko w tyle. Jesli kochasz - poświęcisz się...osiwiejesz pewnie szybciej niż inne, ale dziecko podrośnie i zacznie żyć swoim życiem, znajdziesz wtedy czas dla siebie, znajdziecie chwilę dla Was. Pewnie starsze dziecko przyniesie nowe, inne problemy, ale nie będzie juz tak absorbujące, nie będzie wymagało takiej ciągłej uwagi. Cierpliwość i Miłość powinny pomóc.
                • chalsia Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 10:59
                  > braktalentu, dawno sie nie odzywalas. milo wiedziec, ze zyjesz gdzies tam z we
                  > sola piatka i z Czeskiem.

                  jak wyżej smile
                  ja rąbałam drewno, ale Czesiek jest wygodniejszy, muszę go przedstawić domownikom
                • braktalentu Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 11:05
                  Jakbym Konstancję czytała z siedem osiem lat temu-smile.
                  Albo siebie dziesięć lat temu-smile.

                  A teraz siedzę na macochach, bo mi smutno, że dzieci na wakacje jadą i przez tydzień będzie tylko dwoje-smile
                  • niezlamacocha Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 11:16
                    braktalentu napisa³a:


                    > A teraz siedzê na macochach, bo mi smutno, ¿e dzieci na wakacje jad± i przez ty
                    > dzieñ bêdzie tylko dwoje-smile

                    Aj, zebym ja kiedys byla w takim miejscu ... Zdziwilabym sie zreszta bardzo - gdybym byla, chociaz Waszym przykladem - widac jest nadzieja wink
                  • konstancja16 Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 11:18
                    wysylam Ci maila, jak sie nudzisz to odpisz, moze Ci ten tydzien szybciej zleci wink
                    • niezlamacocha Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 11:22
                      konstancja16 napisa³a:

                      > wysylam Ci maila, jak sie nudzisz to odpisz, moze Ci ten tydzien szybciej zleci
                      > wink

                      Nie mam maila, ale wyslalam od siebie ... moze cos sie "przykorkowało" alboniewiemcowink
                      Sprawdz.
                    • braktalentu konstancja - ntxt 14.07.14, 11:45
                      Maila odebrała, ale odpiszę do końca tygodnia, bo u nas to prawdziwa telenowela brazylijska. Chociaż jak sobie poczyta człowiek trochę macoch, to mu się w pupie lepiej układa i myśli, że "w miarę sielankowo" to adekwatne określenie.
                      • konstancja16 Re: konstancja - ntxt 14.07.14, 11:45
                        wink
      • jarzebinka_80 Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 13:51
        i jeszcze jedno dodam: nie zrzymaj się na (okazyjną) matkę dzieciaka. niczego w ten sposób nie zmienisz a tylko się nawkurwiasz i nadenerwujesz niepotrzebnie.
        traktuj ją jakby jej nie było i nie licz na to, że w jakikowliek odciąży was - nawet od czasu do czasu - w opiece nad dzieckiem, będzie Ci wtedy łatwiej. ja tak robię i dzięki temu nie nastawiam się na nic i nie jestem potem rozczarowana.
        • niezlamacocha Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 13:54
          jarzebinka_80 napisa³a:

          > i jeszcze jedno dodam: nie zrzymaj siê na (okazyjn±wink matkê dzieciaka. niczego w
          > ten sposób nie zmienisz a tylko siê nawkurwiasz i nadenerwujesz niepotrzebnie.
          >
          > traktuj j± jakby jej nie by³o i nie licz na to, ¿e w jakikowliek odci±¿y was -
          > nawet od czasu do czasu - w opiece nad dzieckiem, bêdzie Ci wtedy ³atwiej. ja t
          > ak robiê i dziêki temu nie nastawiam siê na nic i nie jestem potem rozczarowana
          > .
          No takie wlasnie mam ostatnio podejscie, a wlasciwie staram sie takie w sobie wyrobic ... Chociaz jak czasem o niej mysle, to naprawde dochodze do wniosku, ze niektorzy ludzie nie powinni miec dzieci uncertain
    • 13monique_n Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 11:51
      NIezlamacocho, ja jestem macochą okazyjną - czyli w miarę, jak dorastające pasierbiczki mają czas nas odwiedzać (w tym samym mieście). Przeżywałam innego rodzaju trudne chwile, które nawet nie mogą się porównać z Twoimi. Wiesz, dlaczego tak myślę? Otóż mam dwójkę własnych dzieci, z którymi ich ojciec stopniowo rozluźnił kontakt, aż wreszcie i oni kopnęli go w d... (zresztą jego zdaniem z powodu mojego szczucia, a nie jego "łaskawych" wizyt, które ostatecznie odbywały się raz na kwartał lub 4 m-ce i polegały głównie na ciąganiu nastolatków do babci i dziadka oraz kościoła, bądź do kumpli, których ojciec dawno nie widział).
      I wiem, jak to jest potrzebować chwili oddechu od ludzi mniejszych, albo większych, kiedy masz wrażenie, że doszłaś do ściany.
      W pełni się podpisuję pod Waszymi sposobami na frustrację i ogólne przywalenie problemami - wyjść z domu, połazić. A jakby jeszcze lał deszcz, albo wiał wiatr, to pomagało bardziej.
      I kupuję pomysł "Cześka", acz chwilowo wszystko wskazuje na unormowanie się sytuacji domowej. smile Trzymam kciuki. I powiem za dziewczynami, o ile nie planujesz się odkochać, to za wiele zrobić nie możesz. No, ewentualnie możesz, jak mała wyzdrowieje, ustalić z partnerem, że oni wyjdą na ileś tam czasu w ciekawe miejsce - tyle, że po ich powrocie będziesz miała trochę historii do wysłuchania. Powodzenia!
    • karolana Re: Watek weekendowy - dosadnie 14.07.14, 19:31
      No to się uśmiałam big_grin
      Nie jestem macochą pełno, a jedynie półetatową, za to pełnoetatową mamą.
      Natomiast kiedy nie-moje dzieciary są w domu, ja dosłownie nie mam życia.
      Swoje imię słyszę jakieś 5 miliardów w ciągu godziny, ciągle czegoś chcą, koniecznie ode mnie, koniecznie natychmiast i koniecznie obaj na raz.
      Do tego dochodzi moje dziecko będące na etapie przyklejenia się do mamy, bo to MOJA mama jest. Młodsze nie-moje zdetronizowane w ten sposób (przecież do tej pory to ja byłam JEGO nie-mamą) robi się momentami nieprzyjemny, Starsze nie-moje usiłuje zaprowadzić porządek, co skutkuje jeszcze większą awanturą.
      Chłop, choćby nie wiem jak chciał pomóc to nie jest w stanie, bo walka jest o moją uwagę i moje zainteresowanie.
      Doszło do tego, że kiedy mieliśmy mieć pierwszy od 3 lat wolny od dzieci weekend (nie-moje u rodzicielki, moje u dziadków), przez cały miesiąc odliczałam dni i śpiewałam ze szczęścia.
      Chyba trzeba po prostu przyjąć - MAM DZIECKO. Nie jestem już wolnym ptakiem, bo MAM RODZINĘ. Nie przeskoczy się tego, chyba, że zmieni się faceta wink
      Uszy do góry, jeszcze tylko 15 lat i macie dziecko z głowy big_grin
      • 13monique_n Re: Watek weekendowy - dosadnie 15.07.14, 09:35
        Hehheehehe, nie liczyłabym na "z głowy". Wtedy to my się zaczynamy martwić wink
        • karolana Re: Watek weekendowy - dosadnie 15.07.14, 10:24
          No wieeeeeem. Ale staram się myśleć pozytywnie big_grin
    • sofija_biala Re: Watek weekendowy - dosadnie 15.07.14, 12:17
      Dzieci tak mają, nie przeskoczysz.
      Trzeba zadbać o wentyl bezpieczeństwa i czasem się odsunąć, dla równowagi psychicznej.
      Na pociechę powiem, że ze swoim jest tak samowink Od pół roku nie jestem w stanie wyjechać na weekend do przyjaciółki, bo jak tylko mam wreszcie wolną sobotę, to mój syn albo chory, albo w szpitalu, bo rozbił głowę, albo pogody nie ma albo chłop ma nieoczekiwane zleceniewink
      Taki etap...
      A swoją drogą.
      Aktualnie jestem całodobowa, bo Junior jest u nas na wakacjach przez miesiąc.
      I o ile wkurzają mnie kolejne męskie brudne skarpetki na podłodze (choć i tak junior jest wzorem cnót jak na chłopca w tym wieku), to fajny jest taki gwar w domu. Gdy mi junior za bardzo chce towarzyszyć we wszytskiem, to po prostu mówię, że potrzebuję chwili dla siebie.
      • sofija_biala za szybko wysłałam 15.07.14, 12:18
        A jak wyjedzie, będzie pusto
        • independency.today odp na wątek główny 15.07.14, 19:02
          Rozumiem Cię doskonale. Wiosną miałam identyczny kryzys- natężenie pobytów młodego u nas sięgnęło zenitu, od 2 poł maja do końca czerwca nie miałam weekendu dla siebie i w okolicach Bożego Ciała, kiedy znowu się okazało, że on przyjeżdża na 5 dni wybuchła m nami ogromna awantura, bo na myśl o weekendzie dostawałam wścieklizny. To przygnębienie jest nie do opisania. Nie wiem, jak sobie radzisz z tymi emocjami, będąc z pasierbiątkiem non stop, ale mogę Ci powiedziec, że moim zdaniem,na dłuższą metę, sytuacja, w której dziecko ma tylko ojca i u ojca mieszka, jest dużo zdrowsza niż takie szarpanie pół na pół. Unikasz przynajmniej scen zazdrości o uwagę taty, nie narażasz się na zbieranie akcji-manipulacji poczynionych przez mamusię w czasie pobytu u niej, dziecko nie jest Twoim gościem, tylko pełnoprawnym domownikiem.
          To zalety. Co do wad natomiast, to ostatnio przyłapałam się na myśleniu, że syn mojego m będzie probierzem mojej miłości do niego. Kiedy nie będę mogła ich obu znieśc, to będzie nasz koniec. Ale wierzę, że wiele można wytrzymac. W imię miłości oczywiście smile A zatem- życzę dużo miłości. Wszystko inne przyjdzie za nią smile)
    • tully.makker Re: Watek weekendowy - dosadnie 18.07.14, 22:23
      Ja się wam przyznam do czegoś w tajemnicy: jedna z rzeczy które mnie cieszą w związku z rozstaniem z moim partnerem jest wizja tego weekendu co 2 tygodnie, kiedy oddam mu dzieciaki i się wyspie ( oraz ufam z byłą pasierbica na zakupy, już się umowilysmy na wrzesień.
      • karolana Re: Watek weekendowy - dosadnie 18.07.14, 22:50
        Tully rozumiem Cię doskonale smile
        Czasami zastanawiam się czy nie byłoby fajnie rozstać się z facetem i mieć dla siebie te dwa weekendy w miesiącu wink
        Wyspać się, wyskoczyć z psiapsiółą na kawę. .. ehhhh wink
        • litera29 Re: Watek weekendowy - dosadnie 23.07.14, 14:15
          karolana napisała:

          > Tully rozumiem Cię doskonale smile
          > Czasami zastanawiam się czy nie byłoby fajnie rozstać się z facetem i mieć dla
          > siebie te dwa weekendy w miesiącu wink
          > Wyspać się, wyskoczyć z psiapsiółą na kawę. .. ehhhh wink
          ..............................................................
          ehhhhhh.....moja córka nie jest zabierana przez swojego tatusia na wekendy od lat....zaledwie raz na pół roku widzi się z nim na 2 godziny....więc urlopu od własnego dziecka nie mam....
          Niestety nie mam dużej pasierbicy, z którą mogłabym wyskoczyć na miasto, a jedynie piszczącego dziesięciolatka, który jak na ten wiek zadaje za dużo głupich pytań i wciąż potrzebuje uwagi jak 6-latek.....wink
      • chalsia Re: Watek weekendowy - dosadnie 19.07.14, 00:12
        > Ja się wam przyznam do czegoś w tajemnicy]

        ja to od lat na samomamie głosiłam - jako benefit sytuacji smile
      • aragorna71 Re: Watek weekendowy - dosadnie 20.07.14, 13:32
        a ja od lat 2 razy w roku wyjezdzam z siostra lub przyjaciolka i odcinam sie od wszystkiego.
        W domu jest ojciec i radzi sobie. 2 sposobem jest wyjazd z chlopem tylko we dwoje. Staramy sie spedzac tak kilka dni z kazdego letniego urlopu. Dzieki temu daje rade z 2 przeciez zupelnie obcych dzieci w domu i nie czyje sie zmeczona.
      • 13monique_n Re: Watek weekendowy - dosadnie 21.07.14, 14:03
        tully.makker napisała:

        > Ja się wam przyznam do czegoś w tajemnicy: jedna z rzeczy które mnie cieszą w z
        > wiązku z rozstaniem z moim partnerem jest wizja tego weekendu co 2 tygodnie, ki
        > edy oddam mu dzieciaki i się wyspie.
        Miałam tak, póki "super-tatuś-dekady" nie zdecydował, że jego spotkania raz na kwartał (w zaokrągleniu) i to przez kilka godzin z odwożeniem dzieci na noc do mnie, w zupełności wystarczą do budowania jego więzi ( nie wystarczyły).
        Ooooo i jeszcze dodam - miesiąc dzieci u ojca - też dwa razy się zdarzył! Echhhh, co za piękne czasy to były wink
    • jowita771 Re: Watek weekendowy - dosadnie 24.07.14, 10:17
      Przykro mi się czytało Twój post. Żal mi dzieciaka, że tak zabiega o Twoja uwagę, a efekty są odwrotne - Ty się wkurzasz. Może jej się jakoś podświadomie wydaje, że jak będzie dla Ciebie rysować itp, to ją pokochasz i będzie tak, jakby miała mamę?
      • niezlamacocha Re: Watek weekendowy - dosadnie 24.07.14, 10:40
        No bo sytuacja wesoła nie jest, jakkolwiek by na nią nie patrzeć.
        Ona ma mamę i o tym wie. A, że ja mamą dla niej nie będę, bo się zwyczajnie do tego nie nadaję i to było wiadomo od początku. I między innymi dlatego nie podejmuję decyzji o posiadaniu własnych dzieci.
        Z pewnością czas powoduje, że więź między nami się pogłębia, ale do relacji matka-dziecko jeszcze lata świetlne smile
        • 14anastazja Re: Watek weekendowy - dosadnie 24.07.14, 12:03
          jowita771 przesadzasz sad w tym przypadku to raczej autorka watku potrzebuje wsparcia a nie mala. Malej nic sie zlego nie dzieje - ma rodzicow i niech sie nia zajma jesli ktos kto daje z siebie i tak duzo ma kryzys.
          • nangaparbat3 Re: Watek weekendowy - dosadnie 06.08.14, 00:52
            14anastazja napisał(a):

            >. Malej nic sie zlego nie dzieje - ma rodzicow i niech sie nia
            > zajma jesli ktos kto daje z siebie i tak duzo ma kryzys.

            No więc to właśnie malej dzieje sie coś zlego - ma mame, ktora ją ignoruje. Dlatego tak bardzo wymaga uwagi, pewnie ponad miarę. Ignorowanie przez najblizszych jest dla dziecka gorsze niż wrzaski czy - umiarkowane - bicie.
            Ja bym zrobila co tylko można, by matka zatroszczyla sie o dziecko w te weekendy, tlumacząc, jakie to dla malej wazne (oczywiście zadanie dla ojca, nie dla autorki watku). W razie choroby wzywalabym matkę dodatkowo, mowiąc, że dziecko jej obecnosci potrzebuje.
            Ewentualnie - wsparcie psychologa dziecięcego.
            Mamusia, która olewa, zdecydowanie jest ponad siły pieciolatki, i problemy rodziny Autorki watku są zdecydowanie powazniejsze niż brak relaksu w weekend, chociaż i ten potrafi zatruć życie i wykończyć.
    • sofija_biala z innej strony 06.08.14, 09:36
      Przypomniały mi się początki małżeństwa.
      Pomieszkiwaliśmy razem jako narzeczeni, po ślubie na stałe przeniosłam się do chłopa. Wcześniej dłuuugo mieszkałam sama i bardzo sobie to ceniłam.
      I łup. Koniec wolności. Ja chcę spać, on nie, ja chcę wstawać, on śpi, ja chcę poczytać w spokoju książkę, on chce gadaćwink Koszmarwink
      Normalnie szlag mnie trafiał, bo nagle w mój osobisty rytm wszedł ktoś, kto mi wszystko wywraca do góry nogami, i na dodatek muszę się z nim liczyć. I kocham go na maxa. I jeszcze chłop z tych, że lubi wiele rzeczy robić razem.
      Naprawdę było mi ciężko się przestawić.
      Ale poukładało się, choć czasem zgrzyty są na tle walki o swój kawałek wolnego czasu. Ale fakt, mamy kierat i często rezygnujemy z tego czasu tylko dla siebie, żeby więcej pobyć razem.

      Więc tym bardziej trudno z obcym dzieckiem, skoro własny chłop ukochany męczywink
      Czas CI trochę pomoże. Czasem trzeba zawalczyć o siebie, a jak się nie da, to tak zorganizować czas wspólny, żeby dawał CI maksimum przyjemności. Jak mi bardzo trują, że coś chcą razem, to często wymyślam takie aktywności, które naprawdę lubię, wciągam w nie chłopaków i mam spokójwink
      Może metodą na udany wypoczynek weekendowy dla Ciebie będzie wspólna wycieczka do miejsc, które Ty lubisz?
      Bo udawać, że dzieci nie ma w domu raczej się nie da. Nawet nasz junior, który sporo bawi się sam, też wymaga i domaga się uwagi.

      Nasze Dzieci wstają o 6....więc się czasem umawiamy z chłopem, że jedno zamyka się w sypialni w niedzielę i śpi do skutku, a drugie zgarnia wtedy dzieci, żeby nie przeszkadzały.
      Koło 9 szczęśliwemu śpiochowi przynosi się kawę i stęsknioną stonkę do łóżka wink
      • ywwy Re: z innej strony 06.08.14, 11:36
        Jak nie chcesz mieć własnych dzieci to po co ci chłop z dzieckiem?
        • niezlamacocha Re: z innej strony 06.08.14, 11:47
          ywwy napisa³a:

          > Jak nie chcesz mieæ w³asnych dzieci to po co ci ch³op z dzieckiem?

          Bo się zakochałam z wzajemnością?


          • niezlamacocha Re: z innej strony 06.08.14, 11:50
            Dziewczyny, dziękuję bardzo za wszystkie rady.
            Jako, że mama młodej się objawiła, zabrała do siebie dziecko a my od 10 dni jesteśmy tylko dla siebie. Przed nami jeszcze trochę błogiego lenistwa i wolności wink
            Z perspektywy czasu i z dystansu to co wiem na pewno to fakt, że zdecydowanie i absolutnie muszę zadbać o własny spokój i w kontekście sytuacji sama go sobie organizować (i tu cieszę się bardzo, że moje mieszkanie stoi sobie puste i czeka na mnie, jeśli tylko zdecyduję, że chcę cieszyć się samotnością).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka