Dodaj do ulubionych

Alimenty-konkrety

09.11.04, 19:14
Dziewczyny mam kilka pytan. Dotycza one alimentow. Kto nie chce niech nie
odpowiada, te, ktore uwazaja, ze to nie tajemnica, uprzejmie prosze o
odpowiedz. Prosze tez o nieodbieganie od tematu, zeby z tego watku sie
kolejna pyskowka nie zrobila, bo nie o to chodzi. Tak wiec bede wdzieczna
jesli odpowiecie po prostu na pytania:
1) Ile Wasi partnerzy płacą alimentow (na ile dzieci)
2) Jak duze jest dziecko (dzieci)
3) Jaki to stanowi procent dochodow ojca
4) Co oprocz alimentów kupują/opłacają dziecku
5) Czy uwazacie, ze to sprawiedliwe z Waszego punktu widzenia, a jesli nie
jaka wysokosc byscie proponowaly.

Bardzo prosze bez zlosliwosci, jesli ktos nie chce niech po prostu nie
odpowiada.
Zakladam podobny watek na samodzielnej mamie, gdzie zamieszcze swoje
odpowiedzi na powyzsze pytanie patrzac z drugiej strony.
Dziekuje.
Obserwuj wątek
    • natasza39 Re: Alimenty-konkrety 09.11.04, 20:10
      Ja ci odpowiem:
      1) Ile Wasi partnerzy płacą alimentow (na ile dzieci)

      Mój płaci 2500 zł na 2-ke

      > 2) Jak duze jest dziecko (dzieci)

      nastolatki (13 i 15)

      > 3) Jaki to stanowi procent dochodow ojca

      Ponad 60% jego dochodów

      > 4) Co oprocz alimentów kupują/opłacają dziecku

      prezenty, wycieczki, wspólne (ojca i dzieci wyjazdy)

      > 5) Czy uwazacie, ze to sprawiedliwe z Waszego punktu widzenia, a jesli nie
      > jaka wysokosc byscie proponowaly.

      Ja sie nie odzywam, bo to nie moje pieniadze i nie moje dzieci.
      Jak jemu wystarcza na jego potrzeby, ja zarabiam zas na siebie, moje dziecko ma
      rente po ojcu, a dzieci wspólnych do zycia powoływac nie zamierzamy, to nic mi
      do tego, choc osobiscie namawiam go, aby cześc pieniedzy wpłacał dzieciom na
      fundusze, bo za cos kiedys studiowac muszą, a ich matka nie nalezy do osób
      oszczędnych.
      Osobiscie uważam, że powinien dawac 1500 na dzieci a 1000 odkładac im na
      ksiazeczki.
      Dodam ze matka dzieci tez pracuje, a mieszkanie + inne dobra zostawił dzieciom
      i zonie.
      Czy to sprawiedliwie czy nie?
      Nie wiem osobiscie uważam tylko, że dzieci mojego faceta traktuja ojca jak
      bankomat, a nie jak człowieka, ale cóż... nie ja je wychowywałam
    • pom Re: Alimenty-konkrety 09.11.04, 20:52
      > 1) Ile Wasi partnerzy płacą alimentow (na ile dzieci)
      1200 na dwoje
      > 2) Jak duze jest dziecko (dzieci)
      10 i 9
      > 3) Jaki to stanowi procent dochodow ojca
      zachowam to dla siebie, w każdym razie nie jest to cały jego dochód, bynajmniej
      > 4) Co oprocz alimentów kupują/opłacają dziecku
      wycieczki, wakacje, basen i inne dodatkowe atrakcje jak są u nas. Ja też im
      robię prezenty.
      > 5) Czy uwazacie, ze to sprawiedliwe z Waszego punktu widzenia, a jesli nie
      jaka wysokosc byscie proponowaly.
      Jak na zarobki M i potrzeby dzieci oraz wymagany wkład finansowy matki - to
      uważam, że dzieci nie maja krzywdy. Zresztą, dzieci rosną, zatem z pewnością
      będą miały za jakiś czas płaconą wiekszą kwotę. Jaką - w to nie ingeruję. To
      ich dzieci, ich pieniądze i ich decyzja.
      • gosza26 Re: Alimenty-konkrety 10.11.04, 08:47
        U na s jest nie co odmienna sytuacja, bo dzicko jest z nami i to eks płaci
        alimenty,a ponieważ sytuacja jest dosyć ,,zabawna,, sad więc napisze:

        <1) Ile Wasi partnerzy płacą alimentow (na ile dzieci)
        Eks płaci 200 zł (często trzeba sie wykłócać o nie)

        <2) Jak duze jest dziecko (dzieci)
        gimnazjalista lat 14

        3) Jaki to stanowi procent dochodow ojca( tym wypadku matki)
        nikt nie wie. podaje że zamknęła firmę

        4) Co oprocz alimentów kupują/opłacają dziecku
        NIC

        5) Czy uwazacie, ze to sprawiedliwe z Waszego punktu widzenia, a jesli nie
        jaka wysokosc byscie proponowaly.

        BEZ KOMENTARZA
        • gosza26 żeby było sprawiedliwie 10.11.04, 08:54
          -raz na kilka miesięcy Młody dostaje wpłate na swoje konto 50 zł...

          - z rzeczy materialnych sam zrezygnował, bo np przywoził (jak jeszcze jeździł)
          walkmena lub tel kom. po czym przychodziła jakś kuzynka i mówiła że ma jej to
          natychmiast pożyczyć bo mama dzwoniła i tak kazała zrobic(tak więc prezenty
          nigdy nie były własnością Młodego)- co z tym zrobilł?? wysprzedał co się dało,
          a co nie wyrzucił...
    • lilith76 Re: Alimenty-konkrety 10.11.04, 09:23
      nie wiem, nie mam pojęcia. jego finanse, to jego sprawa i jest bardzo drażliwy
      na tym punkcie. rozwód nie został jeszcze orzeczony i nie ma zasądzonych
      alimentów - to jego dobrowolne opłaty.
      orientuję się, że płaci za przedszkole dwójki, wynajem mieszkania eks, robi
      sporadycznie zakupy żywieniowe, odzieżowe. kiedy są u nas, to opłaca atrakcje,
      upominki, ale to normalne.
      eks ma super pracę, którą jest zachwycona tylko, że jej drobną wadą jest własna
      działalność gospodarcza i wynagrodzenie jedynie prowizyjne (zatrudnia ją
      renomowana instytucja finansowa, widać oszczędzająca na czym się da) -
      podejrzewam, że M dopłaca czasami eks do tego interesu (domyślam się tego z
      rozmów telefonicznych obok mnie i kopert w śmieciach). mam pracę, pieniądze, z
      czego żyć, więc nie myślę nad tym. nie wiem co by było gdyby urodziło się nasze
      dziecko i nagle kołderka okazała się być za krótka.
    • m-m-m Re: Alimenty-konkrety 10.11.04, 09:37
      "Nasza" ex płaci na pasierba 420 zł + 50 zł komornik ją kosztuje. Jaki to
      procent jej dochodów to Bóg raczy widzeć, bo ona zawsze nie ma pieniędzy.
      Jest za toinny problem: jak pasierb był mały, to ona po rozwodzie przez 3
      lata nie płaciła dosłownie NIC, M. nie chciał. Potem zmienił zdanie, gdy mu
      wytłumaczyłam, że to żadna łaska z jej strony, a wręcz jej psi obowiązek płacić
      na młodego i już. Od roku ex próbuje kupić młodego kupując mu dodatkowo markowe
      ciuchy - Bóg jej zapłać za to, tyle, że młody traktuje to jako realizację
      swoich oczekiwań, które są spełniane bez względu na to jaki jest.
      Ostatnio była taka sytuacja, że młody powiedział, że ją odsunie od siebie,
      czyli niebędzie się z nią spotykał...ale chce by ojciec kupił mu gre
      komputerową za ...700 (!) zł. M. byłby skłonny to uczyynić, ale pasierb się
      nie bardzo chce uczyć, praktycznie, jego wykształcenie bedzie w przyszłości
      marne, jakieś tam technikum, co jest zerem w dzisiejszych czasach dla młodego
      człowieka. M. mu powiedział, że jego przyszłość jest ważniejsza, niz doraźna
      korzyść i najpierw musi się uczyć.
      Mnie to poraziło z innego powodu: nie ja kupowałabym grę i nie moje pieniądze,
      ale...młody wykazał się tym, że będzie postę pował tak jak ojciec chce w zamian
      za owe korzyści materialne, bardzo mnie to zmartwiło, bo to nie wróży nic
      dobrego na przyszłość. Poza tym nauka to jego obowiązek, a nie łaska i do
      tego "zmaterializowana".
      Reasumując: pasierb ma lat 15 - ostatnia klasa gimnazjum, 420 zł + powiedzmy
      500-600 od Ojca to daje 900 1000 zł, to pokrywa jego jedzenie, lekarstwa,
      kosmetyki, mieszkanie, wodę , prąd (przypadajace na niego jako członka
      rodziny), ubranie, ale na pewno nie markowe, bez kieszonkowego, dodatkowych
      zajęć i wakacji, czyli tzw podstawa.
      Trzeba pamiętać, że alimenty od jednego z rodziców mają pokryć mniej więcej
      połowę wydatków na dziecko, bo druga połowa należy do drugiego rodzica, chyba,
      że dziecko jest np niepełnosprawne, wymaga stałej opieki, która uniemozliwia
      pracę owemu opiekującemu sie rodzicowi, takie też uzasadnienie dała śędzia
      kiedyś przy podwyżce alimentów.
      • gosza26 Re: Alimenty-konkrety 10.11.04, 11:36
        m-m-m napisała:

        > " Od roku ex próbuje kupić młodego kupując mu dodatkowo markowe
        >
        > ciuchy - Bóg jej zapłać za to, tyle, że młody traktuje to jako realizację
        > swoich oczekiwań, które są spełniane bez względu na to jaki jest....
        -------------------------------------------------------------------------
        no i tu sie zaczynają ,,schody,, bi mysmy przeszli przez to samo, a wbrew
        pozorom to jest walka o to czym sie dziecko będzie kierowało w przyszłości..

        > Mnie to poraziło z innego powodu: nie ja kupowałabym grę i nie moje
        pieniądze,
        > ale...młody wykazał się tym, że będzie postępował tak jak ojciec chce w zamian
        ----------------------------------------------------------------------------
        No i jest to tez twój problem, bo jak się domyslam Młody mieszka z wami, więc
        kłopoty z nim będą rzutowały na Twoje zycie...pieniądze rzecz nabyta, ale w
        wychowaniu nastolatka skutki moga nieść czasami bardzo bolesne..
        --------------------------------------------------------------------------------
        Mój znajomy zawsze miał dobry kontakt z synem, po rozwodzie eks żonie baaaardzo
        się podniósł standard zycia...i kontakt z synem ma coraz rzadszy i bardzo
        monotematyczny (monomaterialny)...

        I bądź tu mądry i pisz wiersze
        • m-m-m Re: Alimenty-konkrety 10.11.04, 12:00
          , bo jak się domyslam Młody mieszka z wami, więc
          kłopoty z nim będą rzutowały na Twoje zycie...pieniądze rzecz nabyta, ale w
          wychowaniu nastolatka skutki moga nieść czasami bardzo bolesne..


          To ja wiem doskonale , bo jestem prawdziwą macochą (drugą żoną jego ojca) dla
          niego od 6 lat. Co do kłopotów z nim, jako pasierbem, po tych 6 latach udało mi
          się zagonić M. do pełnej odpowiedzialności za wychowanie pasierba i nie
          zrzucania tego na mnie. Finanse też mnie nie martwią, bo jestem całkowicie
          niezależna materialnie i mamy z M. intercyzę (właśnie aby ex nie mogła w żaden
          sposób wykręcić się od alimentów, argumentując to wyższym standardem życia ojca
          pasierba).
          Najgorsze jest to, że takie materialistyczne postępowanie pasierba to wynik
          wcześniejszych błędów wychowawczych M., ktory sam go namawiał, by brał od niej
          wszystko co ona chce mu dać. Kiedyś ex powiedziała podobno, że jak on, będzie
          dorosły to ona mu powie , jaki to jego ojciec był wstętny i teraz zaczęła to
          realizować w postaci owego kupowania jego przychylności.
          Co do przyszlości pasierba: jak sobie posciel tak się wyspi, ja już
          zapowiedziałam M. że nie zamierzam pasierba finansować po jego 18-ych
          urodzinach jeśli on nie będzie się dobrze uczył i nie zgadzam się też na takie
          finansowanie przez M., bo uważam, że my też mamy prawo do np. wakacji, a nie
          obowiązek finansowania dorosłego lenia. Ten argument przemówił do M.
          No i teraz on jako ojciec ma problem, co z tym zrobić, a ja tylko mu kibicuję,
          ale też z racji bycia wyłącznie macochą nie zamierzam brać odpowiedzialności za
          wychowanie pasierba. Jest mi przykro, że M. ma takie problemy ze swoim synem,
          staram sie go wesprzeć, ale zasady są zasadami, to jego dziecko, nie moje i już.
          • gosza26 m-m-m ma pytanie?? 11.11.04, 20:14
            m-m-m napisała:
            >jestem prawdziwą macochą (drugą żoną jego ojca) dla niego od 6 lat.
            1)czy to onacza ze Młody przez te 6 at mieszkał z wami?? a jeśli tak to
            dlaczego??
            2)jak sie układały miedzy wami stosunki na poczatku (czyli między Toba i
            pasierbem)???

            z góry dziękuję
            • m-m-m Re: m-m-m ma pytanie?? 16.11.04, 18:22
              Ano gdzieś mi sie zapodział ten wątek i nic nie napisałam, może jednak teraz to
              uczynię.
              No więc tak...ja wzięłam ich dwóch od razu, a to dlatego, że M. był
              rozwiedziony z przyznaną mu opieką, co jest ewenementem w skali polskiego
              sądownictwa.
              Już "za mojej kadencji" matka młodego miała zawieszoną władzę rodzicielską, a z
              czasem odebraną. Rozwód był z wniosku M. za znęcanie się nad rodziną.
              No i tak wyszło, że mieszkamy razem od 6 lat pod jednym dachem.
              Taki układ to ewolucja: chłopak miał lat 8 gdy go poznałam, a dziewięć , gdy
              zostałam dlań macochą.
              Z początku nie bardzo wiedział kto jest kim w tym całym ambarasie, poza tym M.
              popełnił pewien typowy błąd rodzica rozwiedzionego, tzn. zaczął traktować syna
              jak kolegę-powiernika. Wraz z moim przybyciem młody poczuł się odsuniety na
              boczny tor, skończyły się wspólne wieczory przy telewizorze z tatusiem (o godz.
              np. 22-ej filmy klasycznie z przemocą i naprawde dla dorosłych). Długo by
              opowiadać całość tego układu, acz był dzieciakiem małym i hormony nie kotłowały
              się jak opętane.
              W zasadzie byłam nawet zaskoczona, że tak szybko się przyzwyczaił do nowej
              sytuacji.
              Czekało mnie wiele: np. usamodzielnienie obu panów (tak, tak, obu), bo
              teściowa, a matka M. wszystko za nich robiła. Oczywiście protesty były i to
              głośne, ale ja nie ustąpiłam i nie pozwoliłam na traktowanie swojej osoby jako
              darmowej i obowiązkowej służby. W każdym razie udało mi się załatwić to tak, że
              teraz młody ma stałe obowiązki, pt. odkurzanie mieszkania, wynoszenie śmieci,
              kupowanie pieczywa, w ferie i wakacje młody robi wszelkie zakupy warzywne,
              obiera ziemniaki, gotuje kluski, robi ojcu śnaidanie i zmywa naczynia.
              To tak ładnie brzmi, ale to efekty mojej pracy z ostatnich 6 lat.
              Co do stosunków z pasierbem: on matki nie lubi, albo inaczej - wstydzi się za
              jej zachowanie, wstydzi się, że ona jest taka, jak jest, czyli nieobliczalna i
              agresywna. Miałam więc ułatwione zadanie, a czkolwiek nigdy nie oczekiwałam, że
              będę dla niego jak matka. Poza tym mój M. jest leniwy i wygodny i chętnie by
              wszelkie obowiążki wychowawcze zrzucił na mnie. Na to nie mogłam pozwolić, bo i
              niby z jakiej racji. Jako macocha nie mam praw rodzicielskich, a więc de facto
              nie mogę chodzić na szkolne wywiadówki, decydować o jego leczeniu, ale ...dbam
              o to , by wszystkie terminy wywiadówek w szkole jego ojciec miał zapisane w
              kalendarzu, a także wszystkie wizyty lekarskie np. u okulisty czy dentysty. Do
              szkoły i lekarza, chodzi z nim ojciec, ale ja pilnuję, by na paweno poszedł i
              dopilnował sprawy. Czyli wspieram działania wychowawcze M. od zewnątrz, sama
              jednak nie biorę w nich udziału bezpośrednio.
              Teraz pasierb jest w głupim wieku dojrzewania, ma swoje teorie i kiepski
              stosunek do obowiązków szkolnych, obniżoną koncentrację i powszechne nic-nie-
              robienie, czyli lenistwo. Też nie pozwalam M. na bagatelizownie problemu. M.
              wie, żę ja nie będę utrzymywała w przyszłości dorosłego lenia i jeśli pasierb
              edukacji kontunuował nie będzie na zadawalającym poziomie, to zaraz po szkole,
              on, ojciec ma go na swoicm indywidualnym utrzymaniu.

              Ufff...ale się rozpisałam, jak na mnie to straaaaaaaaaszmie długi tekst smile)))
    • alka23 Re: Alimenty-konkrety 10.11.04, 12:27
      1. 500 zl na jedna corke
      2. 8 lat
      3. 25%
      4. basen, angielski, komorka to regularnie co miesiac oraz przy okazji bytnosci
      u nas, rozmaite prezenty, ostatnio np. firmowy plecak, czapka, szalik, nowy ken
      (to podstawa smile ) i ksiazki w ilosci hurtowej (to moja dzialka)
      5. odpowiem z innej strony: dalabym jej nawet wiecej gdyby byla normalna, a to
      jej zebractwo doprowadza do tego,z e wyliczamy JEj, nie dziecku kazdy grosz.
      Nie znosimy jak nam obcy zagladaja do portfeli.
      • new_live Re: Alimenty-konkrety 10.11.04, 12:56
        "Nie znosimy jak nam obcy zagladaja do portfeli."
        I wice versa. A exs sa ciagle rozliczane .....
        • alka23 Re: Alimenty-konkrety 10.11.04, 13:21
          nie wiem na co sloneczko wydaje te pieniadze..
          • new_live Re: Alimenty-konkrety 10.11.04, 13:22
            Ona tez nie wie na co wy....
    • domali Re: Alimenty-konkrety 10.11.04, 12:52
      1) Ile Wasi partnerzy płacą alimentow (na ile dzieci)
      350 zl (jedno dziecko)

      2) Jak duze jest dziecko (dzieci)
      9 lat

      3) Jaki to stanowi procent dochodow ojca

      Pozwole sobie nie odpowiadac

      4) Co oprocz alimentów kupują/opłacają dziecku

      Nie ma regularnych, comiesiecznych dodatkowych wydatkow. W czasie spotkan jest
      jakas suma pieniedzy (syn mojego meza zbiera na komputer i na to ida te
      pieniadze), poza tym wyjscia do kina i inne tego typu przyjemnosci.

      5) Czy uwazacie, ze to sprawiedliwe z Waszego punktu widzenia, a jesli nie jaka
      wysokosc byscie proponowaly.

      Moim zdaniem - optimum (biorac pod uwage nasze mozliwosci i potrzeby dziecka).
      • kamila77 Re: Alimenty-konkrety 10.11.04, 13:23
        > Nie ma regularnych, comiesiecznych dodatkowych wydatkow. W czasie spotkan
        jest
        > jakas suma pieniedzy (syn mojego meza zbiera na komputer i na to ida te
        > pieniadze), poza tym wyjscia do kina i inne tego typu przyjemnosci.

        Nie osmieszaj sie. Z tych "sum pieniedzy" uzbieralo sie najwyzej 100zl w ciagu
        roku (chyba, ze liczymy wszystkie lata, wtedy ta kwota rozklada sie na 4 lata).
        Wyjscia do kina byly dwa, wizyt Kuby u was - trzy. Dac mu kieszonkowe na piatek
        i jedzenie w plecaku?
    • poxywka Re: Alimenty-konkrety 10.11.04, 12:54
      >1) Ile Wasi partnerzy płacą alimentow (na ile dzieci)
      1 dziecko 800pln
      2) Jak duze jest dziecko (dzieci)
      3.5
      3)Jaki to stanowi procent dochodow ojca
      jakies 10%
      4) Co oprocz alimentów kupują/opłacają dziecku
      polisa na zycie - nie pamietam ile, moze 100 a moze 50? prezenty znaczy zabawki
      5) nie chaialam aby placil minimum (przez moment bylo 1000 ale uznal, ze go
      krzywdze ta kwota) a potem wydawal kupe kasy na prezenty, bo male dziecko dosc
      latwo zmanipulowac i w pewnym czasie slyszalam "to tatus kupuje mi najwiecej
      prezentow" ;uwazalam ze to nie do konca sprawiedliwe, bo dziecko ma nizszy
      standard zycia niz przedtem - niestety nie stac mnie na wiele rzeczy; ale ze
      nie znosze sie klocic o pieniadze i dopoki dostaje tyle aby z alimentow i
      pensji oplacic przedszkole (prywatne akurat) lekarstwa i jedzenie nie zglaszam
      protestow

      pozdrowka
      poxywka
    • lubstej Re: Alimenty-konkrety 10.11.04, 15:57
      ponawiam prosbe autorki watku o wpisywanie tylko konkretow
      bez komentarzy dla wypowiedzi innych

      a oto nasze "dane"
      dla uproszczenia beda uzywala zwrotow: "nasza", "my" w rozumieniu: moj M

      1) Ile Wasi partnerzy płacą alimentow (na ile dzieci)
      1750 zl

      2) Jak duze jest dziecko (dzieci)
      4 i 9 lat

      3) Jaki to stanowi procent dochodow ojca
      ponad 30 %

      4) Co oprocz alimentów kupują/opłacają dziecku
      glowny dodatkowy koszt to pobyt dzieci u nas - kilka dni w miesiacu: basen,
      kino, fiku-miku - utrzymanie. oczywiscie prezenty na wszyskie mozliwe okazje
      typu urodziny, imieniny, mikolajki, gwiazdka, dzien dziecka itp oczywiscie
      pozakonkursowe tez mile widziane wink
      no i utrzymanie dzieci i zapewnienie im rozrywek w trakcie 2-3 tyg wakacji i
      ferii

      5) Czy uwazacie, ze to sprawiedliwe z Waszego punktu widzenia, a jesli nie
      jaka wysokosc byscie proponowaly.

      Uwazamy ze to ok ale pod warunkiem ze te pieniadze sa wykorzystywane wlasnie na
      dzieci (a o tym ze nie do konca sa - pisalam wielokrotnie)

      Uklad dla nas prawie idealny to taki: np. 1200-1300 do reki mamy na mieszkanie,
      wyzywienie, szkole, lekarstwa, ubrania czyli utrzymanie.
      300 do dyspozycji ojca na oplaty zajec dodatkowych, basenu, utrzymanie przez
      tate itp.
      200 zl na polisy posagowe dla dzieci
      Nie zapominajmy ze matka tez powinna cos od siebie dorzucic- nie mowie ze 50/50
      ale kurcze, moze z 10-20 %

      aha, teraz M ma dostac podwyzke (oj mocno trzymam kciuki) i z tej okazji chcemy
      przywrocic dzieciom abonament w prywatnej przychodni(matka z niego zrezygnowala
      wybierajac kase do reki, no i bo trzeba dojezdzac 20-30 min!)

      Milo by bylo tez, zeby kiedy dzieci sa z nami min 1/2 miesiaca aliemnty tez by
      wynosily 1/2
      eh, takie marzenia o normalnosci...
    • petrea Re: Alimenty-konkrety 16.11.04, 21:15
      1. 2000zł na dwoje dzieci
      2. 23 i 25 lat
      3. około 60% pensji (mamy jeszcze dodatkowe dochody, ale nie stałe)
      4. w chwili obecnej nic.
      Ale wcześniej, przed rozprawami o alimenty, były prezenty na wszystkie
      uroczystości, dobry komputer, dodatkowa kasa (różne sumy, od 50 zł do kilkuset
      zł), ciuchy. Do tego kompletnie wyposażyliśmy im mieszkanie, które wynajmowały.
      Meble, lodówka, pralka, garnki, naczynia, wieża. Tak, jest, my im
      wyposazyliśmy, bo część rzeczy była za moją kasę, jesli już mamy tu tak to
      dzielić (po prawdzie to każda kasa była i jest naszą wspólną)
      5. Zdecydowanie nie. Ale myślę tak, ponieważ dzieci "studiują" znacznie dłużej
      niż przewidywałby normalny tok studiów. Cudzysłów jest tu jak najbardziej na
      miejscu.
      Moim zdaniem? A jakie alimenty powinne byc przyznane dorosłym, niepracującym i
      faktycznie nieuczacym się ludziom? Moim zdaniem żadne. Jesli już, to ze
      zwykłej, ludzkiej przyzwoitości mogłaby to być kasa wystarczająca na skromne
      życie, dopóki nie zdobedą pracy. I żeby było jasne: nie dlatego, ze sa to
      dzieci mojego faceta!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka