06.12.04, 19:43
Pomóżcie mi bo nie wiem co robić.Mój mąż miał ostatnio sprawę o kontakty z
dzieckiem z pierwszego związku.Jego była nie życzy sobie aby ich dziecko
miało kontakt jakikolwiek ze mną czy naszymi dziecmi.Ja wobec tego
poinformowałam go że nie życzę sobie w takim razie żeby jeździł do niej bo
nie widżę takiego powodu.Byli razem rok my jesteśmy 8 lat i uważam że jak po
tylu latach nie chodzi jej o dobro dziecka tylko żeby mąż jeździł do niej do
domu albo zabierał dziecko w miejsce neutralne to do licha ja będę stawiać
warunki.Uczucia moich dzieci są dla mnie najwazniejsze i nikt mi teraz nie
będzię przemeblowywał życia.Nasze dzieci chowają się od urodzenia w pełnej
rodzinie i nie pozwolę aby moje dziecko siedziało w domu kiedy on jedzie na
cały dzien tam bo jego była kieruje się nie wiadomo jakimi powódkami.Ich
córka nie chowała się z nim bo matka zostawiła ją po porodzie u swojej matki
a sama latała po dyskotekach i teraz wydaje jej się że może mi się wtrącać w
życie.TYLKO NAJGORSZE JEST TO ŻE MĄŻ MA PRETENSJE DO MNIE ŻE MU ZABRANIAM SIĘ
WIDYWAC Z DZIECKIEM.Ale ja chciałam żeby się z nią widywał i żeby to było
normalnie tak jak u normalnych dorosłych ludzi.Poradźcie mi jak najszybciej
bo mam dół psychiczny i już nie wiem co robić dalej.
Obserwuj wątek
    • omama Re: RATUNKU 06.12.04, 20:01
      No, ja macochą nie jestem, ale powiem ci: odpuść. Nie wdawaj się z eks swojego
      męża w grę pod tytułem "czyje na wierzchu". To po pierwsze wyjątkowo durna gra,
      a po drugie, powiem ci, czyje będzie na spodzie. Dzieci. Twoich i tamtego.
      Zresztą i twoje na spód trafi - przez męża, któremu w sytuacji jaka jest
      uniemożliwiasz budowanie kontaktu z pierwszym dzieckiem. Po co ci to?
      Szczerze mówiąc, nie wydaje mi się, żebyuś kierowała się chęcią ochrony uczuć
      twoich dzieci - po prostu wkurza cię eks.
      Niewiele piszesz o sobie - czy wkroczyłaś w pierwsze małżeństwo swojego męża,
      czy poznałaś go po rozwodzie, czy kobieta ma do ciebie zrozumiały żal, czy
      niezrozumiału uraz. Ale w gruncie rzeczy nie ma to - w tej sytuacji -
      znaczenia. Myślę, że jeżeli ustąpisz, to jest spora szansa, że twojej eks
      przejdzie za jakiś czas. A jak nie ustąpisz, to twój mąż będzie miał do ciebie
      pretensje - zrozumiałe, jak dla mnie. Warto? Dla byle satysfakcji?
      • beta46 Re: RATUNKU 06.12.04, 20:27
        Napisz mi droga omamo w jakim celu eks męża gra w tą grę? Nie wydaje ci się ze
        to ona powinna po tych pśmiu latach odpuścić? Pogodzić się że jest rodzina? Ja
        z miłą chęcią gościłabym jej dziecko w naszym domu i nie rozumiem czym ona się
        kieruje majac takie durne powody.Wsądzie powiedziała najpierw że wogóle się nie
        zgadza bo jej córka to mała kobietka która może traktowac ojca jak
        mężczyznę.Czy ona po prostu nie próbuje w nasze życie wprowadzic konfliktów?Nie
        prościej byłoby kierowac się dobrem dziecka i normalnie umożliwiac kontakty?Czy
        przypadkiem nie będzie próbowała mu jeśc z butów aby tylko nas skłócić?Poznała
        co to jest brak kasy i chłopa i to ją usprawiedliwia?Ja się czuję ok bo
        życzyłabym sobie takiej macochy jaka sama jestem.Naprawdę.Męża poznałam po
        rozwodzie.Ich dziecko wówczas miało rok.Ona zostawiła dziecko z matką a
        mieszkała z mężem który zreszta szukał jej po lokalach bo i w ich mieszkaniu
        nie nocowała.Odeszła na własne życzenie bo nie pasowało jej zycie
        rodzinne.Dzieckiem się nie zajmowała i wógóle z nim nie mieszkała tylko ono
        mieszkało z jej matką i tak naprawde do tej pory to nie ona decyduje o dziecku
        tylko jej rodzice którzy ją utrzymują.Wierz mi nie jestem złą kobietą .Zawsze
        mi się wydawało że ludzie którzy się rozstają są na tyle dorośli żeby się
        dogadać.To ja wniosłam pozew o kontakty męża bo on nie widział sensu gdyż
        wszystkie jego spotkania z byłymi teściami kończyły się bójkami.Odnośnie Twoich
        ostatnich zdań: co jej przejdzie? Ochota na kogos kto już jest nieosiągalny?
        • omama Re: RATUNKU 06.12.04, 21:37
          Tak mi sie wydaje, że za bardzo, sorry, się wtrącasz i usiłujesz ustawić
          innych. Za męża wniosłaś o kontakty? No ja cię kręcę, a ile on ma lat? Siedem?
          A teraz chcesz ustawiać eks?
          Brutalnie mówiąc, relacje ojca i córki to nie twoja sprawa. Jeżlei twój mąż nie
          ma skłonności by do swojej pierwszej żony wrócić (a jak rozumiem - nie ma) to
          co cię obchodzi co się dzieje w głowie eks?.
          A co jej przejdzie? Chęć na eksa (o ile takową ma), zdenerwowanie nową
          sytuacją, irytacja spowodowana twoją, że się tak wyrażę, nadaktywnością.
          Nie twierdzę, że jesteś zła. Znam cię z trzech postów. Ale za bardzo starasz
          się umeblować życie innych po swojemu. Nawet gdybyś miała najczystsze i
          najszlachetniejsze intencje (o co w kontaktach eks-next niełatwo) i tak tylko
          wleziesz ludziom na odciski i niewiele dobrego zdziałasz.
        • pelaga Re: RATUNKU 07.12.04, 07:40
          > Ona zostawiła dziecko z matką a
          > mieszkała z mężem

          Czyli on zgodzil sie na ten stan rzeczy. ZOSTAWILI dziecko u matki, a nie
          zostawila. Oskarzasz ja, wybielajac jednoczesnie faceta. Jest rodzice tak jak
          ona, mogl, majac pelnie wladzy rodzicielskiej wychowywac dziecko bez pomocy
          tesciow. CO zrobil w sprawie opieki nad dzieckiem??? Po 10 latach zonka zaklada
          za niego sprawe o kontakty??? A co bylo wczesniej???

          > Dzieckiem się nie zajmowała i wógóle z nim nie mieszkała tylko ono
          > mieszkało z jej matką

          A gdzie przez te wszystkie lata byl kochajacy tatusiek??? Wil nowe gniazdko???

          > To ja wniosłam pozew o kontakty męża bo on nie widział sensu

          Nic dodac nic ujac. Kolejna macocha, ktora naciska na faceta o kontakty. Ale na
          wlasnych zasadach, albo wcale. Tylko po co???
          Moze po to, zeby mozna bylo powiedziec znajomym, ze exiara wredna, ze walczyli
          o kontakty, ale nie przyjela zasad, wiec brak kontaktow jest jak najbardziej
          usprawiedliwiony. Zenujace.
    • kamila77 Re: RATUNKU 06.12.04, 20:02
      Moim zdaniem twoj maz ma do ciebie bardzo uzasadnione pretensje. Jego byla co
      prawda utrudnia mu kontakty, ale ty ich de facto zabraniasz.

      > Ja wobec tego
      > poinformowałam go że nie życzę sobie w takim razie żeby jeździł do niej bo
      > nie widżę takiego powodu.

      A ja widze. To jego dziecko.

      > Ale ja chciałam żeby się z nią widywał i żeby to było
      > normalnie tak jak u normalnych dorosłych ludzi.

      U "ludzi" bywa roznie. A ty chcialas, zeby bylo tak, jak ty sobie zyczysz.
      Naprawde chcesz, zeby zerwal kontakty z dzieckiem tylko po to, zeby ciebie
      zadowolic?
      • beta46 Re: RATUNKU 06.12.04, 20:37
        Droga Kamilo dopiero teraz zauważyłam że mój pierwszy post napisałam zbyt
        ogólnikowo w związku z czym został zrozumiany nie tak jak sie sprawy
        mają.Owszem to jego dziecko ale powiedz sama dlaczego nie miałby zabierać
        dziecka gdzie chce? Dlaczego musi jeździć akurat tam i siedzieć cały dzień?Bo
        ja widzę w tym podtekst jednoznaczny.Gdybym tyle lat temu zostawiła męża z
        własnej woli to po latach kiedy miałby dwoje dzieci wstydziłabym sie mieszać w
        cokolwiek.Poza tym skoro ona nie liczy się z dwojgiem dzieci to czy ja mam
        obowiązek liczyć się z jednym?Chciałam i liczyłam się ale te preteksty do
        przebywania z moim mężem to już przesada.Nie boje się o niego bo pamiętam jego
        stan jak go poznałam.Zresztą przebywalismy w jedznym gronie znajomych.I co
        nieco słyszałam.Jaka kobieta doprowadza faceta do stanu jąkania się? Jaka
        kobieta zdradza go z kilkoma kolegami naraz na imprezie? Czego ona szuka teraz
        w jego zyciu? Jaka kobieta w wieku 30 lat nie decyduje sama o swoim dziecku?Nie
        musi mnie nikt zadowalać bo jestem zadowolona z mojego zycia.Mam
        męża,rodzinę,kasę i chciałam tylko żeby ta rodzina była pełna ale nie pozwolę
        żeby mi się teraz w życie wpierniczała osoba która złapała faceta po jednej
        nocy na dziecko.
        • kamila77 Re: RATUNKU 06.12.04, 20:54
          Ale w tej chwili kompletnie sie nie skupiasz na problemie, tylko na
          udowadnianiu nam, jak wstrętną żonę mial twoj mąż. A kogo to obchodzi? Nie
          wiem, dlaczego ona chce, zeby te spotkania byly w jej domu. Ale chce i juz. A
          ty jestes ostatnia osoba, ktora moglaby decydowac o tym, gdzie i z kim jej/ich
          dziecko bedzie spedzalo czas. Psim obowiazkiem twojego męża jest utrzymywanie
          kontaktow z dzieckiem. A ty nie powinnas w zaden sposob mu stawiac co do tego
          warunkow.
    • jannag Re: RATUNKU 06.12.04, 20:45
      Jeśli tak bardzo Ci przeszkadza, że twój mąż widuje się ze swoją ex, to poproś
      go, żeby widywał się z córką w miejscach neutralnych. Może przecież zabrać ją
      do kina, na lody czy w jakieś inne miejsce. Zabranianie mu kontaktów z
      dzieckiem jest najgłupszą rzeczą jaką możesz zrobić. To uderzy nie tylko w
      twojego męża i jego córkę, ale także w waszą rodzinę. Ja jestem w sytuacji
      bardzo podobnej do twojej. Mój mąż może widywać swojego syna tylko w obecności
      swojej byłej (mały ma 2,5 roku). Ja widzę jak bardzo mu szkoda, że ze swoim
      starszym synem, nie może bawić się tak jak z naszym, jak bardzo boli go, że ich
      kontakty są tak ograniczone, nie przyswzłoby mi do głowy żeby ograniczać je
      jeszcze bardziej.
      A ex olej. Nie jest warta tego żeby się nią w ogóle przejmować. Przez jakiś
      czas można się zmusić do niereagowania na jej złośliwości, a potem (mam
      nadzieję) naprawdę nie będą one denerwować. Dla mnie ważne jest żebym miała
      czyste sumienie, żebym to nie ja była osobą, przez którą kontakty ojca z synem
      (w twoim przypadku córką) są powierzchowne lub ich w ogole nie ma.
      Janna
    • agamagda Re: RATUNKU 06.12.04, 21:10
      Beta , Ty po prostu jestes zazdrosna o kontkty Twojgo męza z jego byłą zoną. To
      ludzkie uczucie, czujesz sie zagrozona, badz zwyczajnie nie chcesz aby
      dwuznaczne sytuacje były tworzone. Twoje zachowanie jest zrozumiałe. Ale z
      drugiej strony reakcje są niewywazone. Moim zdaniem twoja postawa doprowadzi do
      glebokiego konfliktu i konfrontacji, nikomu a zwłacza wszystkim dzieciom
      niepotrzebnej. Jaka jest rada nie ma jednej rady - to jest jego dziecko z
      którym czuje się związany, Proponowałaby spróbować "przypadkowego" spotkania w
      parku, czy w Mc Donaldzie. A swoją drogą, jaki jest powód tak kategorycznej
      postawy Ex?
    • kamila77 Jeszcze jedno pytanie 06.12.04, 21:13
      Popraw mnie, jesli sie myle. Dziecko twojego męża ma ok. 10 lat. Jak wygladaly
      jego kontakty z ojcem przez ten czas? Skoro dopiero teraz dochodzi do sprawy o
      ustalenie zasad kontaktow?
    • petrea Re: RATUNKU 07.12.04, 01:49
      Beta, a może spróbuj odpuścić? Przecież to pewnie dwa dni w miesiącu. Wasze
      dzieci mają tatę przez pozostałe dni w miesiącu...
      Hmm, nie mam dzieci, więc pewnie trochę inaczej na to patrzę. Ale jak mój chłop
      spotykał się ze swoimi dzieciakmi, to też nie zawsze uczestniczyłam w tych
      spotkaniach. Chcieli pobyc sami, to przeciez ich prawo.
      A że była żona stawia warunki? Pewnie jej za jakiś czas przejdzie. Tylko
      spokojnie smile))))
      A stawianie sprawy pt. "albo ja albo ona" nie jest najlepszym wyjściem. Także
      dla Ciebie. Być może mąż nawet ustąpi. Tylko co dalej?!
    • m-m-m Re: RATUNKU 07.12.04, 08:04
      A mnie dziwi jedno: dlaczego Twój mąż nie chce, by tamto dziecko poznało swoje
      bądź co bąź przyrodnie rodzeństwo? Bo chęć lub niechęć tamtej pani, czy też
      Twoje "warunki" to jedno, aon jakoojciec wszytkich tych dzieci powinien SAM
      decydować o tych kontaktach. Będzie głupio, gdy dzieci te spotkają się dopiero
      jako dorosłe przy np. przykrej sprawie, jak ogrzeb ich ojca? Uważam za
      niezasadne narzucanie facetowi formy kontaktów, ale dziwi mnie jego
      krótkowzroczność co do spotkań między tymi dziećmi. Narazie jest to rozgrywka
      między Tobą, a tamtą kobietą, a te wasze dzieci są ciągle na uboczu i to jest
      moim zdaniem obowiązek ojca tych dzieci, aby one wszystkie się znały i same
      między sobą wybrały, czy chcą mieć kontakt, czy nie. A Ty, ani ta pani nie
      musicie mieć ze sobą nic wspólnego, nie musicie rozmawiać i utrzymywać
      jakichkolwiek relacji.
    • lilith76 Re: RATUNKU 07.12.04, 09:21
      niech teraz widuje dziecko na warunkach eksi i odbudowuje swoje relacje z
      córką. niech powoli opowiada o macosze i przyrodnim rodzeństwie - może dziecko
      samo będzie chciało was poznać wbrew matce. potem niech złoży w sądzie wniosek
      o miejsce kontaktów - jest to możliwe. kiedy sąd "nakaże" zabieranie
      dziewczynki do was eksia nic nie będzie mogła zrobić.

      zgadzam sie też z dziewczynami - facet olał własne dziecko pozwalając na
      podrzucenie teściowej, potem ignorował je przez wiele lat, a teraz próbuje
      wreszcie zrobić coś sam z siebie, zachować się jak mężczyzna. ale tobie się to
      nie podoba, bo woli dla dobra dziecka ustąpić byłej nie tobie - królowej jego
      życia. tu nie chodzi o dobro ojca, dziewczynki, waszych wspólnych dzieci tylko
      twoja satysfakcję.

      byłam w trochę podobnej sytuacji co ty i wierz wi - lepiej odpuścić. to nie
      jest gra o sumie zero-jedynkowej.
      • beta46 Re: RATUNKU 07.12.04, 09:30
        Doszliśmy do porozumienia.Mąż będzie zabierał dzieci razem gdzieś.Ja jestem
        zadowolona bo dobrze mi zrobią takie samotne niedziele.Chociaż sobie
        odpocznę.Dzieci będą zadowolone bo będą z ojcem.Chyba tak jest dobrze prawda?
        Tylko teraz nie wiem czy była da mu dziecko jak zobaczy nasze.Zobaczymy
        • lilith76 Re: RATUNKU 07.12.04, 09:43
          jesteś rozsądną kobietą i pokazujesz w tej chwili większą klasę niż eks. nie
          wiadomo, czy eks nie odstawi cyrku na widok waszych dzieci, ale miejmy
          nadzieję, że nie.
          po wizycie napisz co ci opowiedzieli smile
        • ashan moje trzy grosze... 07.12.04, 10:49
          zgrabnie ominęłaś podniesioną kwestię, dotyczącą tego, czy Twój mąż miał przez
          te lata kontakt ze swoim dzieckiem. Jeśli nie, jeśli teraz ma tę więź
          nawiązywać (a to trwa dosyć długo...), to spotkania ze wszystkimi dziećmi są
          pomysłem chybionym. Łatwo mogą przerodzić się w rywalizację pomiędzy
          dziećmi "to jest mój tata" i zazdrość. Radziłabym dokonać pewnej gradacji
          oczekiwać wobec tych spotkań: najpierw nawiązanie więzi tata - dziecko (gdzie
          dziecko widzi, że jest dla taty kimś ważnym, że te spotkania są stałym
          elementem życia), potem dopiero spotkania przyrodniego rodzeństwa i wspólne
          bycie -zabawy, wyjścia na place zabaw, do kina (pod warunkiem, że różnica wieku
          pomiędzy dziećmi nie jest zbyt duża). MOżna wtedy również myśleć o spotkaniach
          z Tobą.

          "Tylko teraz nie wiem czy była da mu dziecko jak zobaczy nasze.Zobaczymy"

          Niestety, zobaczycie nie tylko Wy. Będą świadkami tego Wasze dzieci (i te
          wspólne i to Twojego męża). Nie rozumiem tego dążenia do konfrontacji sad

          a.
    • femalespirit Beta, jestes w porzadku 07.12.04, 10:13
      Twoje odczucia i pretensje sa zupelnie normalne i uzasadnione. To Twoj maz ma
      problem z rozwiazaniem tej sprawy i Exia ma chore podejscie zwazywszy na
      sytuacje, a nie Ty masz przesadne oczekiwania.
      Na tym forum uzyskasz jednak przede wszystkim polajanki od rozczarowanych
      wlasnym zyciem exi, ktore najchetniej widzialyby wszystkie nexie w nedzy
      finansowej, pozbawione jakichkolwiek praw.
      Mialam podobna sytuacje i szczesliwie ja rozwiazalam, jak chcesz, chetnie
      pogadam na priva, inaczej pojawi sie tutaj setka umoralniajacych nas obie
      postow od osob, ktore beda lepiej wiedzialy od Ciebie, kim jestes, beda pewne
      jaka zla kobieta, matka i macocha jestes, i beda uwazaly za stosowne oceniac
      podlug swoich wyobrazen Twoje postepowanie.
      • pelaga Re: Beta, jestes w porzadku 07.12.04, 10:29
        > Na tym forum uzyskasz jednak przede wszystkim polajanki od rozczarowanych
        > wlasnym zyciem exi

        Zdaje sie, ze nie tylko exie skrytykowaly podejscie autorki postu. A poza tym
        musze Cie rozczarowac. Jestem exia i jestem zadowolona ze swojego zycia. Jest
        tylko jedna rzecz, ktora mi to zycie upierdliwia, wieczne sprawy o obnizenie
        alimentow, zakladane przez ojca, ktory olal swoje dziecko. Poza tym niemilym
        szczegolem moje zycie jest super smile

        > ktore najchetniej widzialyby wszystkie nexie w nedzy
        > finansowej, pozbawione jakichkolwiek praw

        Kurcze i znowu Cie zaskocze. Nie interesuje mnie, czy next zyje w nedzy, czy w
        bogactwie, bo to nie moja sprawa. Nic mnie z nia nie laczy i nie bedzie
        laczylo, dopoki nie wejdzie mi w droge, na wlasne zyczenie. A do mojego dziecka
        nie ma ZADNYCH praw. Tak jak ja nie mam ZADNYCH praw do jej dziecka. Dla mnie
        to oczywiste.

        I zgadzam sie z twierdzeniem, ze to maz autorki ma problem z rozwiazaniem tej
        sprawy. Z postow wynika, ze od poczatku mial ten problem i przez 10 lat nie
        udalo mu sie go rozwiazac.
        • m-m-m Re: Beta, jestes w porzadku 07.12.04, 11:06
          O,przepraszam, ale mój post np. nie miał być jakąkolwiek połajanką, wyraziłam
          zdziwienie, że mąż bety jest krótkowroczny jeśli chodzi kontakty między
          przyrodnim rodzeństwem i to było moje zdiwienie dotycząc wyłącznie owego męża
          jako ojca dzieci. To, że beta i tamta pani coś między sobą robią to ich sprawa,
          mnie zainteresował tylko "gwóźdź programu", czyli postępowanie ojca tych
          dzieci, a nie postępowanie jego byłej i obecnej kobiety, bo każda z nich ma
          swoje racje.
      • poxywka Re: Beta, jestes w porzadku 07.12.04, 13:03
        smilesmile dobre
        musze przyznac, ze ja tez pisze tu szukajac rady ale i wsparcia duchowego a
        dostaje czasem po lapach; nawet zdarza sie, ze czytajac jakies posty bardziej
        sie doluje niz wzmacniam; nie nalezy jednak podchodzic zbyt emocjonalnie do
        tego; moim zdaniem nawet krytyczne (a nawet bardzo krytyczne lub wrecz
        niesprawiedliwe) wypowiedzi mimo ze bola sieja w czlowieku ziarenko niepewnosci
        i pozwalaja dojrzec druga strone medalu; we mnie przynajmniej z tych ziarenek
        kielkuja mysli czy aby zawsze mam racje

        ja co prawda jestem eksia ale powiedzmy, ze moj next patrzylby z podobnej
        pozycji co Beata; jestem pewna ,ze na pomysl spedzenia przez mnie calego dnia u
        mojego ex zgrzytnalby zebami jak trzeba; cokolwiek zrobisz nie rob na zlosc bo
        to sie potem pieknie potrafi zemscic;ogromnie skrzywdzisz dziecko zabraniajac
        mezowi kontaktow - czlowiek sobie czasem nie zdaje sprawy, co przezywa taki
        dzieciak; trzeba przyjac z gory, ze nie jestescie calkiem normalna rodzina i
        czasem ojca z dziecmi Twoimi nie bedzie; ale do exsi bym nie puszczala - to tez
        by bylo dla mnie za duzo


        pozdrawiam
        poxywka
        ----------
        "tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono"
      • e_r_i_n Do female 07.12.04, 13:08
        Female, napisalam do Ciebie maila na gazete.
      • nooleczka Re: Beta, jestes w porzadku 07.12.04, 14:55
        female jak zwykle strzyknęła jadem i uciekła na priv zamiast zdobyć się na
        post "na poziomie"

        Dziewczyny nie będące z wykształcenia psychologiem napisały parę naprawdę
        dobrych, ciepłych i ujmujących postów, jak, np. cymbeline, lideczka, poxywka i
        kilka innych
        Na tym tle post naszej naczelnej Pani Psycholog jest po prostu żenujacy sad

        Beta: jesli mogę jeszcze cos wtracić - pozwól mężowi na zabieranie dziecka na
        tzw. neutralny grunt - niech na razie to będą spotkania sam na sam, dopóki
        dziecko nie oswoi się ze "świeżo odzyskanym" tatusiem...
        • chalsia Re: Beta, jestes w porzadku 08.12.04, 13:49
          Zauważyłam, ze to co i jak pisze (oraz jak postępuje) Femalespirit bardzo się
          zmieniło od kiedy jest w ciąży. Biologia jednak jest górą - hormony, instynkt
          wicia gniazda, itp.
          Człowiek, jak to mam w swojej drugiej sygnaturce, jest jednak w pierwszej
          kolejności zwierzęciem, a dopiero potem człowiekiem. Przynajmniej większość
          ludzi tak ma.

          Pozdrawiam,
          Chalsia
      • beta46 Re: Beta, jestes w porzadku 07.12.04, 15:19
        Może to smieszne ale nie bardzo wiem co to jet priva i "z czym to się je"
        Bardzo Cię proszę o pomoc w tym temacie-wyjaśnij mi co to jest itd. a napewno
        porozmawiamy.Pozdrawiam
        • e_r_i_n Re: Beta, jestes w porzadku 07.12.04, 15:43
          Priv to prosto mowiac pisanie do siebie maili, ewentualnie kontakt gadu-
          gadowy smile
      • beta46 Re: Beta, jestes w porzadku 07.12.04, 17:14
        Mój numer gg to 5858995. Podaj mi swój
      • beta46 Re: Beta, jestes w porzadku 08.12.04, 12:54
        Napisz proszę w jaki sposób to rozwiązałaś.
        • femalespirit Re: Beta, jestes w porzadku 15.12.04, 14:55
          Napisalam ci maila. Przepraszam, ze z takim opoznieniem. Pozdrawiam smile
    • e_r_i_n Re: RATUNKU 07.12.04, 11:22
      Fakt, ze Twoje dzieci co ktorys weekend spedzaja bez ojca jest naturalna
      konsekwencja tego, ze zwiazalas sie z facetem z dzieckiem.
      Twoj maz ma prawo miec do Ciebie zal o to, ze zabraniasz mu spotkan z
      dzieckiem. Niestety, to, co sie Tobie podoba lub nie jest mniej istotne od
      faktu, ze ojciec ma prawo sie spotykac z dzieckiem.
      To eks stwarza problemy, zgadzam sie, ale rozwiazaniem na pewno nie bedzie
      zakaz kontaktow z Twojej strony. Powiem wiecej, moze on spowodowac jeszcze
      wiekszy opor eks co to wizyt dziecka w Waszym domu.
      Chyba dobrze zauwazyla ktoras z dziewczyn - z tego co piszesz, ze dla Ciebie
      najwiekszym problemem jest fakt, ze facet spotyka sie z byla zona. Pomysl sobie
      tak - z nia byl rok, z Toba jest osiem lat. Chyba nie musisz czuc sie
      zagrozona?! Przeciez on sie z nia rozwiodl, tzn nie chce z nia byc.
      A jaki jest stosunek Twojego meza do tych spotkan? Czy jemu zalezy na wizytach
      dziecka u Was? Jesli tak, to moze niech sprobuje porozmawiac z dzieckiem,
      zapytac dziecka, czego ono chce. Jesli dziecko bedzie chcialo wizyt u Was, a
      matka sie na to nie bedzie zgadzala, wtedy wyraznie bedzie widac, ze dziala nie
      zgodnie z wola i dobrem dziecka, a wg wlasnego widzimisie.
    • cymbeline Re: RATUNKU 07.12.04, 11:45
      Wiesz Beta,byłam w podobnej to Twojej sytuacji,z tą tylko różnicą,że ja i mój
      mąż nie mamy jeszcze własnych. Z nami było na początku podobnie,ex meża chciała
      w ogóle ograniczyć kontakty jego z synem do zera,ale że syn (miał wtedy 3
      latka,a teraz prawie 7)był bardziej z ojcem niż z matką zwiazany emocjonalnie
      (opinię tą potwiedziła pani psycholog,którą ex wynajeła,zeby stwierdziła,że
      ojciec do niczego sie nie nadajesmile)i bardzo przyżywał brak kontaktów z ojcem.
      Ale mój mąż był wytrwały,dzwonił regularnie i pytał czy moze gdzieś wziąć syna.
      No i długo była huśtawka,raz dawała a raz nie.Byłam na początku zazdrosna o
      całą tą sytuację i też nie umiałam sie odnależć w tym całym układzie,czasem
      nawet cieszyłam się,ze mężowi nie udaje się spotykać z synem,ale zaraz potem
      samej przed spbą było mi głupio,że tak w ogóle mogłam pomyśleć,w końcu to ja
      jestem dorosłą osobą i powinnam być mądrzejsza.I z czasem stało się tak,że mąż
      spotykał się z synem coraz czesciej,emocje opadły obu stronom,teraz często
      widujemy sie w trójkę,razem jeździmy na wakacje,eksia się uspokoiła,jak
      zobaczyła,ze nikt jej synowi nie robi krzywdy a wrecz z każdego spotkania czy
      wyjazdu wraca bardzo zadowolony i pyta kiedy znowu gdzieś razem pojedziemy.
      Mamy bardzo dobre relacje,ja go kocham jak własne dziecko (co nie oznacza,ze mu
      matkuje,bo tak nie jest i matki nie mam zamiaru mu zastepować),zawsze bardzo
      dobrze wyrażam sie o jego mamie.Eksai zresztą chyba tak w ogóle jest oki,nie
      wydzwania bez potrzeby,jak jesteśmy na wakacjach np. 2 tygodnie, to zawsze
      dzwoni tylko raz zapytać syna co u niego i tyle. Myśle Droga Beto,że po prostu
      czas leczy wszystko a i my same musimy się odnależć w tym wszystkim.Wiem też,że
      ja osobiście bardzo bym chciala (zresztą mój mąż też)żeby kiedyś nasze dziecko
      i syna mojego męża łączyła wieź rodzinna,zeby naprawde kochali się jak
      rodzieństwo,pomagali sobie w życiu i mieli kiedyś w sobie oparcie,no,ale ja już
      taka niepoprawna optymistka jestemsmile))
      Życze Ci beto,żebyś po prostu dała sobie i Twojej rodzinie troszkę czasu a
      zobaczysz sama,że wszystko się dobrze poukładasmile)
      P.S. Chciałam Ci jeszcze powiedzieć,że naprawdę rozumiem Twoje uczucia i są one
      naprawdę wytłumaczalne,wkońcu to są emocje.
    • lideczka_27 Re: RATUNKU 07.12.04, 11:52
      Beta, życie mnie nauczyło, że czas robi swoje. Warto odpuścić, stanąć z boku i
      poczekać na rozwój wypadków. Twoje zaangażowanie zszarpie Ci nerwy - warto?
      Wiem co Cię irytuje - fakt, że tamta kobieta próbuje ingerować w Wasze życie,
      że pewne jej decyzje (a jeszcze gorzej, gdy chodzi o złośliwości czy fochy),
      rzutują na Twoją codzienność. W temacie "była żona - obecna żona", jeśli nie ma
      porozumienia, najlepszy jest dystans. Byłe żony chcą, byśmy stały z boku i nie
      miały żadnego wpływu na ich dzieci, na kontakty itd., my chcemy dokładnie tego
      samego - o ile rozumiemy, że z uwagi na dziecko ten kontakt z byłą żoną mąż
      mieć musi, o tyle różne próby pogwałcenia naszego życia i prywatności bardzo
      irytują. A gdy jeszcze dochodzi do sytuacji, że chłopina skacze jak mu była
      zagra, bo jeśli nie to wie, że dziecka nie zobaczy - doprowadza nas do furii.
      Piszę z własnego doświadczenia i nie uogólniam - życie to różne przypadki
      przecież. To, że się nie angażowałam i prosiłam byłą, by mnie w swoje awantury
      nie wciągała - nie było szanowane, bo cel był taki, by nam utruć - wiedziała,
      że godząc we mnie i mojego syna, dopieka tym swojemu byłemu. Dziwię się, że
      chcesz się szarpać "na własne życzenie". Szkoda nerwów, naprawdę! Daj mężowi
      (on ma pełne do tego prawo!) samodzielnie podejmować decyzje. Jesteście
      małżeństwem z dużym stażem, przecież go znasz, możesz mu ufać. Niech nie czuje
      Twojej presji. Ma dzieci, z różnymi kobietami i musi to jakoś wszystko
      pogodzić - nie utrudniaj mu tego. To delikatne sprawy i wymagają pewnej
      kolejności. Na Twoim miejscu doradziłabym mu (ale tylko doradziła!) kontakty z
      dzieckiem sam na sam - wszak mają sporo do nadrobienia. Dziesięciolatek to już
      rozumna, inteligentna osóbka - ale także wrażliwa, analizująca, czasem już
      przeżywająca okres buntu. Twojemu mężowi nie będzie z tym łatwo. Popatrz - jego
      dziecko jest wychowywane przez babcię - tak postanowiła matka, a ojciec
      zostawił sprawy jakimi są, przystał na to. Nie jest więc ten młody człowiek
      ugruntowany w poczuciu posiadania dwojga kochających go rodziców, a zwłaszcza
      taty, którego się długo nie widziało. Dlatego doradzam, by oni się choć trochę
      zżyli. Wiem, to dla Ciebie trudne i wymaga cierpliwości, ale warto! Wtedy żaden
      problem, by powoli i konsekwentnie wprowadzać zmiany. Lata lecą, dziecko
      dojrzewa, dorasta. Gdy poczuje przemożną chęć poznania swojego rodzeństwa i
      żony ojca, myślisz, że coś stanie temu na przeszkodzie? Jeśli to się stanie
      celem i marzeniem? Choćby nie wiem jak matka się starała do tego nie dopuścić
      podając setkę prawdziwych i wydumanych powodów dla których "nie", to dziecko
      Was pozna. Ale dla spokoju wszystkich moim zdaniem winno to być rozłożone w
      czasie. Targają Tobą teraz emocje - żal, bunt, niezgoda na to co się dzieje, a
      dzieje się - kłótnie z mężem, ruina rodzinnej harmonii itd. Zobaczysz, że
      ochłoniesz szybciej niż Ci się wydaje, ale machnij ręką i powiedz mężowi by
      robił to, co uważa za słuszne pamiętając, że to na nim spoczywa obowiązek
      załatwienia sprawy tak, by żadna ze stron na tym nie ucierpiała (co nie znaczy,
      że nie będzie pewnych kompromisów, bo bez tego się nie obejdzie).

      pozdrawiam
      lidka
    • kaszmirka Re: RATUNKU 07.12.04, 12:49
      A ja rozumiem Betę.Przecież to Ona tworzy teraz z M rodzinę,dzielą razem swoje
      radości i smutki i jako rodzina są jednością.Rodziną jest też oczywiście
      dziecko z ex,ale nie rozumiem dlaczego ex dyktuje prawa spotykania się z
      dzieckiem,a raczej nie rozumiem dlaczego M się im poddaje.To właśnie Beta i jej
      mąż powinni RAZEM wyjść temu naprzeciw,bo to ONI są rodziną.A ex powinna
      zrozumiec,ze facet ułożył sobie życie z kimś innym i z jakiej racji ma się
      podporządkowywać jej regulom,które zaburzają jego życie.Z własnego
      doświadczenia wiem,ze owszem,nie mależy tworzyć niepotrzebnych konfliktow,ale
      nie mozna też pozwolić,by ktoś dyktował nam czy mamy iśc z dzieckiem na
      spacer,do wesolego miasteczka czy po prostu siedziec w domu.Ten czas jest
      przeznaczony dla dziecka,ale nie można zapominać,ze M ma rodzinę.Razem na pewno
      jest latwiej i wszyscy są wtedy szczęśliwi.
      • e_r_i_n Re: RATUNKU 07.12.04, 13:04
        No zgadzam sie z Toba, ze wszystko jest sprawa zarowno meza Bety, jak i jej.
        Zawsze mnie mierzily stwierdzenia - nie Twoja sprawa, wara ci, bo wszystko, co
        dotyczy mojego meza dotyczy i mnie. Czy sie to komus podoba, czy nie. Ale tez
        nie popadajmy w druga skrajnosc i nie zajmujmy sie wszystkim, czym powinien
        zajac sie w tej sprawie facet.
        Zgadzam sie, ze dyktowanie takich warunkow przez eks jest troche dziwne. W
        takich wypadkach, moim zdaniem, bardzo rzadko chodzi o dobro dziecka i dbanie o
        jego szczescie, niezaleznie od tego, co mowi taka eks. Zazwyczaj jest to
        rozgrywanie swojej gry z facetem. Natomiast nie pochwalam tego, ze Beta w
        odpowiedzi na nieodpowiednie zachowanie eks swojego meza zakazuje mu spotkan z
        dzieckiem. Bo nie tedy droga.
      • poxywka Re: RATUNKU 07.12.04, 13:24
        ja rozumiem, ze Beata nie chce, zeby maz przebywal u exsi, ale cala reszta
        wydaje mi sie nieco gra 'czyje na wierzchu'; emocje sa naturalne ale daja
        gorsze wyniki
        nie ten wygrywa, kto najglosniej krzyczy
        negocjacje sa lepsze; warto zdusic w sobie zlosc i emocje i obmyslec plan i
        uzbroic sie w cierpilowsc; to naprawde dziala; jesli zalezy Wam na dziecku
        warto zdobyc sie na uprzejme gesty; zawsze uwazam ze dobrocia mozna wiele; w
        niektorych to hamuje agresje a niektorych po prostu zaskakuje
        tyle z moich doswiadczen

        pozdrawiam
        pozywka
        ----------
        "tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono"
        • e_r_i_n Re: RATUNKU 07.12.04, 13:38
          poxywka napisała:


          > zawsze uwazam ze dobrocia mozna wiele

          Ech, tez tak kiedys uwazalam, ale sa oporne egzemplarze smile
      • nangaparbat3 Re: RATUNKU 15.12.04, 23:31
        Cały dowcip polega na tym, że możemy sobie wypisywac, co eksia powinna, a ona i
        tak ma to w nosie. Beta do niczego jej nie zmusi, bo nie jest w stanie - inna
        osoba na miejscu eksi brałaby pod uwage dobro własnego dziecka chocby, ale
        wyglada na to, ze ona nie. Więc Beta moze decydowac tylko o WŁASNYM
        postępowaniu. Ale myslę, że najwazniejsza w tym wszystkim jest ta mala
        dziesiecioletnia dziewczynka, która - jak rozumiem - nie ma oparcia we własnej
        matce. Utrudnianie jej kontaktow z ojcem i stawianie warunków - nie pomoże.
        Moze jej jest przykro ogladać nową pełną rodzinę swego taty?
    • nangaparbat3 Beta, nie karz dziecka 15.12.04, 23:08
      za to, że ma matkę, jaką ma. Moze daloby sie jakoś pogodzić wyjazdy męża z
      Waszym zyciem rodzinnym. Piszesz, ze Twoje dzieci od początku chowały sie w
      pełnej rodzinie, tamto - nie. Tamto dziecko obrywa od początku, a przecież nie
      ma w tym jego winy. Daj spokój. Apoza tym wydaje się, ze Twojemu mężowi na tym
      dziecku zależy - bedzie mial zal do Ciebie, myślę, że ułatwiając mu te
      kontakty, mozesz tylko zyskać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka