Dodaj do ulubionych

Rozwód - kilka pytań

15.04.05, 15:07
Mój M będzie się rozwodził. Mam zamiar stać sobie z boczku, trochę też z tego
powodu, że jakoś za długo na to czekałam żeby mnie to teraz ekscytowało
szczególnie, poza tym poczekamy zobaczymy. Nawet nie wiem czemu nagle teraz,
chyba znalazłam jakiś kluczyk do mojego chłopa bo cos się ostatnio bardzo
starasmile Za co chwała Wam macoszki!

W każdym razie mam kilka pytań, głównie celem zaspokojenia własnej
ciekawości, bo mój M sprytny chłopak i sobie poradzi beze mnie. Ale jak się
mnie czasem coś zapyta czy będzie chciał pogadać to wolałabym wiedzieć z czym
to się je.

Eksia dostaje 5tys na siebie i dwoje dzieci (nie pracuje), drugie tyle M
płaci za szkoły. Stanowi to około 60% jego zarobków. Jak znam M to będzie się
starał uzyskać rozwód bez orzeczenia o winie i w ogóle jakoś polubownie się
dogadać żeby pozostawić to mniej więcej tak jak jest obecnie, bo mierzi go
przepychanka sądowa a poza tym obojgu im na dzieciach zależy więc chyba nie
bardzo byłby powód do przepychanek typu np. ustalenie wizyt itd, ale nie wiem
czy Eksia też tak do tego podejdzie. Mam w związku z tym kilka pytań:
1. Czy Eksia ma szanse na uzyskanie takich (większych?) alimentów w sądzie i
czy może w związku z tym będzie jej się bardziej opłacało jednak sądzić?
2. Czy jeśli tak się stanie fakt, że mieszkamy razem z M od kilku lat,
chociaż formalnie on wciąż pozostawał w związku małżeńskim (do tej pory
formalności nie były załatwione chociaż razem nie żyli) może być argumentem w
sądzie za orzekaniem rozwodu z orzeczeniem winy M (Eksia od ich rozstania nie
jest z nikim związana i szczerze mówiąc nie wiem na ile ona była/jest
zaangażowana emocjonalnie i czuje się skrzywdzona ich rozstaniem)?
3. Nie mam ochoty uczestniczyć w żaden sposób w tym wydarzeniu - czy mogę
zostać wezwana na świadka? Jeśli tak to w jakiej np. kwestii?
4. Ile trwa taka sprawa rozwodowa?
5. Kiedy odbywa się podział majątku? Czy można to zrobić przed założeniem
sprawy rozwodowej?
6. Tyle czytałam na forum o tzw. poziomie życia ojca. Czy zatem moje zarobki
(zarabiam całkiem nieźle) mogą być również brane w sądzie pod uwagę jako te,
które ten poziom życia naszego gospodarstwa domowego podnoszą (nie jestem
żoną ofkors ale może i konkubina jest brana pod uwagęsmile
7. Domyślam się, że dla osoby rozwodzącej się to nie jest bułka z masłem
tylko niezbyt przyjemne przeżycie - jak ja mam się zachowywać żeby pomóc M?
Czy coś mogę zrobić z mojej strony?

Wiem, że było dużo wątków na ten temat więc sorki za repetę ale będę
wdzięczna za odpowiedź.
Dziękuję z góry i pozdrawiam.
B
Obserwuj wątek
    • emikk Re: Rozwód - kilka pytań 15.04.05, 16:32
      ad.1 jeśli ustalenia odnośnie alimentów zostały wpisane do wniosku, a rozwód
      jest za porozumieniem stron, to może jej oddać nawet 100% zarobków, jego sprawa
      jak to sam deklaruje, jeśli deklaruje jej 10 tys miesiecznie (alimenty+opłaty
      za szkołe), to zapewniam Cię, że żona nie będzie się kłócić, żeby dostać
      więcej - żaden sąd jej więcej nie przyzna. Jednak polecam przedyskutowanie tej
      sprawy z facetem, i zastanowienie się, czy on rzeczywiście chce i będzie mógł
      utrzymywać swoją byłą żonę na tym poziomie do końca życia, czy Wy nie
      planujecie potomstwa? Bo potem bardzo trudno to odkręcić (znam z autopsji)
      ad.2 może być argumentem
      ad. 3 możesz zostać wezwana na świadka
      ad. 4 jeśli za porozumieniem stron, wszystko jedno czy z orzeczeniem o winie,
      czy bez, to na rozprawę czekasz do 3 miesięcy, to jest rozprawa pojednawcza, 3
      miesiące później druga i koniec, jeśli będą sie przepychać, to nawet kilka lat
      ad. 5 Według mojej wiedzy majątku nie można podzielić przed rozwodem, ale nie
      jestem pewna (bo teoretycznie można podpisać rozdzielność majątkową)
      ad. 6 Nie sądze, skoro nie jesteście małżeństwem, to nikomu nic do tego, ile
      zarabiasz
      ad. 7 Jeśli jego żona to normalna kobieta, to namówić go na rozwód za
      porozumieniem, bez prania brudów, ale jednocześnie żeby nie dał sie ogołocić ze
      wszystkiego w imię wyrzutów sumienia za rozpad rodziny (znam z autopsji)
      Powodzenia!
      • balladynka Re: Rozwód - kilka pytań 15.04.05, 16:42
        Bardzo dziękuję emikksmile Aha, zapomniałam się o jedno zapytać. Czy sąd bierze
        pod uwagę długość faktycznego związku przy np. ustalaniu alimentów na Eksię
        (gdyby do tego doszło). Mam na myśli fakt, że pobrali się jak Eksia była już w
        ciąży, w którą zaszła po dwóch czy trzech miesiącach znajomości i właściwie
        rozstali półtora roku później. Trochę gmatwam ale chodzi mi o to że nie było u
        nich wspólnego prowadzenia domu latami, dorabiania się jakiegoś majątku,
        długoletniego głębokiego związku emocjonalnego a co się z tym wszystkim wiąże
        konieczności przejęcia odpowiedzialności za Eksię itd. Czy to ma znaczenie przy
        ocenie przez sąd czy jest zupełnie nieistotne?
        • virtual_moth Re: Rozwód - kilka pytań 15.04.05, 17:25
          balladynka napisała:

          > Bardzo dziękuję emikksmile Aha, zapomniałam się o jedno zapytać. Czy sąd bierze
          > pod uwagę długość faktycznego związku przy np. ustalaniu alimentów na Eksię
          > (gdyby do tego doszło).

          Wydaje mi się, że nie bierze tego pod uwagę. Na zdrowy chłopski rozum powinno
          się liczyć to, że w ogóle zawarli związek małżenski, a nie to ile on trwał, a
          już na pewno nie to ile trwał związek przed małżeństwemwink
          • balladynka Re: Rozwód - kilka pytań 15.04.05, 17:34
            OK, dziekuję.
    • bei Re: Rozwód - kilka pytań 15.04.05, 16:36
      Wysokosć alimentów musi byc uzasadniona potrzebami dzieci...jesli maja takie
      wpotrzeby- a tate stac, by je pokrywać- to alimenty będą do tego
      zobowiązywać....
      dzieci nie mogą też miec obnizonego standartu- jesli byly przyzwyczajone, ze w
      czasie trwania małzenstwa rodziców jexdzily na wakacje na Karaiby...to tak
      powinno zosatc...


      tylko...wszystko ma swoje granice..przesadyzm w każdym kierunki jest
      niewłaściwy...
      mam nadzieję, ze Twój partner stanei przezd obiektywnym składem sedziowskim....
      Potrzeby Twojego partnera poiny tez byc brane pod uwage...jesli zalozy
      rodzine...to tej rodziny nie powinno sie krzywdzic..
      Na razie Twoje dochody nie mogą byc brane pod uwage - jeżeli chodzi o jego
      przychody..
    • virtual_moth Re: Rozwód - kilka pytań 15.04.05, 17:34
      Hm, wydaje mi się, że Twój M najlepiej, aby się z exią dogadał przed rozwodem,
      czyli poszli na "układ", ale tylko wtedy, kiedy istnieją poważne przesłanki ku
      orzeczeniu jego winy. To, że z nim mieszkasz działa na jego niekorzyść i exia
      może wnieść o rozwód z orzeczeniem jego winy. Wtedy dogadują się, że rozwód ma
      być bez orzekania, a M ze swojej strony pozostawia jej wysokie alimenty.

      Jeśli exia nie ma poważnych przesłanek ku temu, aby wnosić o rozwód z
      orzekaniem, wtedy Twój M prawdopdodbnie dostanie mniejsze alimenty niz 60%
      zarobków, ale z drugiej strony nie wiem jak sprawy majątkowe - nieruchomości
      itp. Może wyjść tak, że exia zyska na rozwodzie, mimo mniejszych alimentów.

      Zatem jesli M ma jakiś wspólny z żoną majatek, to powinien sie z nią dogadać.
      (np. "dać" jej nieruchomość w zamian za mniejsze alimenty lub na odwrót).

      Z drugiej strony jednak nawet jeśli rozwód byłby z winy M, to i tak to niewiele
      zmienia w jego sytuacji - i tak płaci 10 tys. i takwink (z własnej woli, jak
      mniemam), a możliwe, że nawet po wyroku orzekającym winę płaciłby mniej;-P 60%
      zarobków to - nie ukrywajmy - bardzo dużo.

      Generalnie zatem i exia i M mają sporo do sptracenia/zyskania i powinni się
      dogadać przed sprawą.

      Pzdr
      • chalsia Re: Rozwód - kilka pytań 15.04.05, 22:47
        Skoro dobrowolnie płaci od kilku lat 5000 do ręki i drugie tyle na szkołę, to
        nie ma podstaw do obniżenia tej kwoty, skoro nie macie dziecka a Ty tezs dobrze
        zarabiasz. Można znieść współwłasność małżeńską i podzielić majątek przed
        rozwodem notarialnie. Można też poczekać na zniesienie wspólwłasności do
        orzeczenia rozowodu (bo rozwód jest równoznaczny ze zniesieniem wspólwłasności)
        oraz w trakcie sprawy rozwodowej wnieść do sądu (np. pod koniec sprawy
        pojednawczej) propozycję ugody między stronami co do podziału majątku. Z tym,
        że w tym przypadku to rzeczywiście musi być ugoda - nawet co do kropki i
        przecinka. I obie strony muszą do końca podtrzymywać swoje stanowisko co do
        treści tej ugody - wtedy sąd ja w wyroku rozwodowym "przyklepuje".
        W Twojej sytuacji widzę układ (a nawet dwa) tego typu:
        1. rozwód bez orzekania o winie Twojego M (bo to on jest w konkubinacie od
        dawna, a eksia nie) w zamian za podpisanie przez Twojego M ugody majątkowej co
        do podziału majątku
        2. pozostawienie kontaktów ojciec dzieci na dotychczasowym poziomie (o ile on
        ojcu odpowiada) w zamian za utrzymanie poziomu alimentów na wysokości 5000 na
        eksię i dwoje dzieci oraz pokrywanie kosztów (bezpośrednio przez ojca) szkół.
        Chalsia
    • ludwinia Re: Rozwód - kilka pytań 18.04.05, 10:00
      Nie mam doswiadczenia w sprawach o ktore pytasz – poznalam M na sam koniec jego
      sprawy rozwodowej. Obecnie kiedy chce cos sama wiedziec lub gdy M mnie o to
      pyta zagladam na strone:

      www.poradaprawna.pl

      i tam w Dzial Glowny - Odpowiedzi prawie zawsze znajde to co mnie interesuje.
      Dla Ciebie interesujace pewnie bedzie:
      Dzial – Rodzinne
      Haslo – Rozwod lub Alimenty

      Mozna tez zadac pytanie.

      Pozdrawiam!
    • kraszan1 Re: Rozwód - kilka pytań 19.04.05, 14:26
      Ad.2.

      Według mojego prawnika zamieszkiwanie z kimś po fakcie nastąpienia "faktycznego
      rozpadu pożycia" nie ma wielkiego wpływu na orzeczenie o winie.
      Rozwód z wyłacznej winy jednego z małżonków orzeczony następuje w przypadku np.
      fizycznego lub psychicznego znęcania się (udokumentowanego np. wnioskiem do
      prokuratury) lub faktem zdrady. I tu też zdradę taką trzeba udowodnić:
      świadkowie, materiały obciążające itp. Więc nie jest to wbrew pozorom taka
      łatwa sprawa jak się czasami wydaje. Jeżeli jeszcze małżonek, który nie
      zamieszkuje z dzieckiem płaci wysokie alimenty, utrzymuje regularne kontakty z
      dzieckiem i jest między nimi więź emocjonalna nie ma się za bardzo czego
      obawiać.
      Oczywiście wszystko zależy od sędziego.

      Polecam wynajęcie adwokata, ponieważ sama jego obecność w pewnym sensie
      dyscyplinuje zapędy zarówno drugiej strony jak i sędziów (sędzin) ze
      skłonnościami "wychowawczymi" wobec "niepokornych tatusiów".

      pzdr
      -K
      -------------------------------------------------
      Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszła tu z tymi plikami i z nimi wychodzi.
    • e_r_i_n Re: Rozwód - kilka pytań 19.04.05, 14:26
      balladynka napisała:

      > 1. Czy Eksia ma szanse na uzyskanie takich (większych?) alimentów w sądzie i
      > czy może w związku z tym będzie jej się bardziej opłacało jednak sądzić?

      Większych nie dostanie raczej (szczególnie jesli rozwod bedzie bez orzekania
      o winie, wtedy eks ma mniejsze szanse na alimenty). Klopot w tym, ze ona nie
      pracowala i nie pracuje nadal. Bo nie musi. I kółko sie zamyka.

      > 2. Czy jeśli tak się stanie fakt, że mieszkamy razem z M od kilku lat,
      > chociaż formalnie on wciąż pozostawał w związku małżeńskim (do tej pory
      > formalności nie były załatwione chociaż razem nie żyli) może być argumentem w
      > sądzie za orzekaniem rozwodu z orzeczeniem winy M (Eksia od ich rozstania nie
      > jest z nikim związana i szczerze mówiąc nie wiem na ile ona była/jest
      > zaangażowana emocjonalnie i czuje się skrzywdzona ich rozstaniem)?

      Wg orzeczenia SN zwiazanie sie z kims po faktycznym rozstaniu (przed
      orzeczeniem rozwodu nawet) nie jest podstawa do uznania winy za rozpad
      malzenstwa. W praktyce jest roznie.

      > 3. Nie mam ochoty uczestniczyć w żaden sposób w tym wydarzeniu - czy mogę
      > zostać wezwana na świadka? Jeśli tak to w jakiej np. kwestii?

      Tak, mozesz byc wezwana. Po co? Zeby powiedziec, ze to przez Ciebie sie
      rozstali smile

      > 4. Ile trwa taka sprawa rozwodowa?

      Moze trwac np. 7 mcy.

      > 5. Kiedy odbywa się podział majątku? Czy można to zrobić przed założeniem
      > sprawy rozwodowej?

      Kiedy chcą (tzn. mogą to zrobić polubownie - dowolnie czy przed, czy po
      rozwodzie, lub w trakcie rozwodu - ale to sie wiaze z kosztami).

      > 6. Tyle czytałam na forum o tzw. poziomie życia ojca. Czy zatem moje zarobki
      > (zarabiam całkiem nieźle) mogą być również brane w sądzie pod uwagę jako te,
      > które ten poziom życia naszego gospodarstwa domowego podnoszą (nie jestem
      > żoną ofkors ale może i konkubina jest brana pod uwagęsmile

      Raczej nie - formalnie nie jestescie w zaden sposob zwiazane.

      > 7. Domyślam się, że dla osoby rozwodzącej się to nie jest bułka z masłem
      > tylko niezbyt przyjemne przeżycie - jak ja mam się zachowywać żeby pomóc M?
      > Czy coś mogę zrobić z mojej strony?

      Być, wspierac i nie marudzic smile

      Co do kwoty alimentow to mysle, ze warto sie zastanowic nad nia. Jesli
      bedziecie mieli w przyszlosci dziecko, to moze byc krzyk, ze dzieje sie to
      kosztem dzieci z pierwszego malzenstwa (bo wtedy raczej Twoj M nie bedzie mogl
      dawac 60% pensji eks).

      PS Sprawdz gazetowa poczte.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka