Male pytanko

05.05.05, 09:16
Czesc Dziewczynysmile

Ja mam male pytanko do Was. Mam nadzieje, ze nie rozpetam burzysmile

Otoz:
Nie wiem jak u Was bylo, ale przyjmijmy hipotetyczna sytuacje.... jestescie
ze swoim Facetem, on ma ex z dzieckiem, niejako jestescie przyczyna rozstania
i... Dazycie do kontaktu z dzieckiem waszego Faceta? Jezeli tak, to po co? A
jezeli ex jest przeciwna temu kontaktowi, to co robicie? Nadal dazycie? I co
Wami kieruje?

Troche mnie to interesuje i mam nadzieje, ze mi odpowieciesmile

Pozdrowka poranne,
Leeya
    • jayin Re: Male pytanko 05.05.05, 09:25
      "Niejako"?smile Czyli jak?
      Rozumiem, że chodzi ci o sytuację, kiedy Next JEST powodem rozstania smile

      HIPOTETYCZNIE - gdyby to mi się zdarzyło tak być powodem rozstania rodziców jakiegoś dziecka, to ja myślę, że nie chciałabym dążyć specjalnie do kontaktu z tym dzieckiem. Niezależnie od jego wieku. Chyba miałabym za duże wyrzuty sumienia - nie w stosunku do Ex, ale w stosunku do dziecka. I jeśli już kontakty z nim - to może "KIEDYŚ" (w bliżej nieokreślonej przyszłości, albo jak już tak się zdarzy, to uciekać nie uciekałabym, żeby przed dzieckiem się schować i go nie poznać, czy utrzymywać znim kontaktówsuspicious). Chociaż pewnie popierałabym "ręcamy i nogami" kontakty faceta z tym dzieckiem. Ale słabo sobie wyobrażam w takiej sytuacji (przynajmniej na początku) - MOJE kontakty z takim dzieckiem.

      Tyle o hipotezie wink

      Leeya - takie dążenie Next, będącej powodem rozstania się rodziców dziecka, do zawiązania kontaktu z tym dzieckiem - jest dla mnie w dużej części (bo nie tylko czasem o to chodzi usilnym dążeniem do własnego lepszego samopoczucia i może rozgrzeszenia/zadoścuczynienia, albo czegoś w stylu "udowodnienia" sobie i wszystkim, że "mimo wszystko nie jestem taka niedobra dla tego dziecka, chociaż przeze mnie nie ma pełnej rodziny". Takie moje zdanie.

      J.
      • leeya Re: Male pytanko 05.05.05, 09:56
        No dobrze.. Udawadnianie sobie/innym, ze nie jestem taka zla to dzialania exi w
        celu poprawienia sobie samopoczucia. A jezeli ja jako ex mam w glebokim
        poszanowaniu odczucia nexi?? W sumie tak samo jak nexia miala w poszanowaniu
        moje odczucia zwiazujac sie ze swoim facetem... To czy nexia i jej facet (czyli
        moj ex) maja prawo posunac sie do klamstwa, zeby zabrac corke do nich? Czy maja
        prawo robic to wbrew mojej woli?? I komu tak na prawde jest potrzebne to
        spotkanie, skoro dziecko ma 8 miesiecy??? No i po tym wszyskim czy mozna exie,
        czyli matke tego dziecka, oskarzac o popsucie atmosfery?

        Tak, mowie o sobie i o swoim ex+next. Mowie o swojej aktualnej sytuacji. I
        mowie, ze jestem wsciekla!!!

        Leeya
        • leeya Re: Male pytanko 05.05.05, 09:57
          leeya napisała:

          > No dobrze.. Udawadnianie sobie/innym, ze nie jestem taka zla to dzialania
          exi* w
          >
          > celu poprawienia sobie samopoczucia.

          Oczywisci mialo byc NEXIsmile))))

          Leeya
        • poxywka Re: Male pytanko 05.05.05, 10:20
          leeya ta kobieta moze nie czuc sie wcale winna; Twoj ex przedstawil swoja
          wersje wydarzen i ona raczej wierzy jemu, co jest zrozumiale; niewykluczone, ze
          on chce jej po prostu pokazac swoje dziecie a ona jest ciekawa i tyle; fakt, ze
          8 miesiecy to troche za male dziecko na zaspokajanie ciekawosci, ale tak czy
          inaczej ex kiedys je bedzie zabieral do siebie; czemu tak bardzo Ci zalezy, aby
          ta kobieta go nie widziala ? postaraj sie myslec o tej osobie obojetnie- bedzie
          Ci sie lzej zylo;
          pozdrawiam
          poxywka
          • 7em ja tez moge? 05.05.05, 10:42
            ja nexiom pokazuje dziecko zeby nie bylo ze cos ukrywam ale maja zakaz
            zblizania sie na odleglosc ponizej 2m. mysle jak to bedzie z ta glowna nexia.
            ta wazna. taka nexia na dlugie lata.

            5040
            • e_r_i_n Re: ja tez moge? 05.05.05, 10:43
              A dziecko to jakis zwierzaczek, ktorego sie oglada? Bosz...
              • 7em Re: ja tez moge? 05.05.05, 10:56
                e_r_i_n napisała:

                > A dziecko to jakis zwierzaczek, ktorego sie oglada? Bosz...

                widze ze masz czera chec mnie tu dokopac. wiet tak. pokazuje palcem i mowie
                popatrz zeby nie bylo ze nie mowilem.

                5040
          • jayin Re: Male pytanko 05.05.05, 11:03
            poxywka napisała:

            > niewykluczone, ze on chce jej po prostu pokazac swoje dziecie a ona jest ciekawa i tyle;

            Być może.
            Ale nawet wtedy, w tej KONKRETNEJ sytuacji - nie uważasz, że chociaż trochę powinni dać luzu Leeyi w tym temacie? Ciekawość ciekawośćią. Może zobaczyć dziecko na zdjęciach smile Gdyby sytuacja była inna - np. to Leeya zostawiłaby faceta, a potem on by chciał pokazac ich dizecko swojej Next - to podejrzewam, ze nie byłoby aż takiego z tym problemu. Dlaczego? Bo nie byłoby negatywnych emocji związanych z Next. A tak, to jak dla mnie troszkę 'bezczelne" ze strony Exa i Next... Usiłować (bo nawet nie "poprosić", "zasugerować" spotkanie z dzieckiem...) - kontaktować się z maleństwem, mimo wyraznego sprzeciwu Leeyi (z tego co ona pisze, zrozumiałąm, ze nie chodzi o "rzucenie okiem na dziecko", ale na utrzymywanie kontaktów - czyli ?.... zabieranie dziecka do domu Next i Ex? Next chce się tym dzieckiem zajmować??.... Hmmm...)


            > fakt, ze 8 miesiecy to troche za male dziecko na zaspokajanie ciekawosci, ale tak czy inaczej ex kiedys je bedzie zabieral do siebie;

            Wtedy minie więcej czasu i wszystkim będzie łatwiej ułożyć swoje kontakty z innymi.

            > postaraj sie myslec o tej osobie obojetnie- bedzie Ci sie lzej zylo;

            Dokładnie.
            Nie ma co pielęgnować w sobie złych uczuć do innych. Bo wtedy samemu się nakręca coraz bardziej - i na dobrą sprawę, tylko samemu się odczuwa tego skutki. Innych to i tak nie ruszy.

            J.


            > pozdrawiam
            > poxywka
          • leeya Re: Male pytanko 05.05.05, 11:26
            poxywka napisała:

            > leeya ta kobieta moze nie czuc sie wcale winna; Twoj ex przedstawil swoja
            > wersje wydarzen i ona raczej wierzy jemu, co jest zrozumiale;
            -----------------------
            Co do tego jestem pewna. Ale bycie kobieta nie zwalnia od myslenia, wiec skoro
            dowiaduje sie, ze facet z ktorym jestem zwiazana jest ojcem jeszcze
            nienarodzonego dziecka to.... Wlaczam myslenie i wyciagam wnioski. I chyba juz
            tak do konca nie wierze jego slowom i probuje sie dowiedziec prawdy. Ale to ja
            tak robie. Tamta jest zwolniona z obowiazku poznawania prawdy, prawda?


            niewykluczone, ze
            >
            > on chce jej po prostu pokazac swoje dziecie a ona jest ciekawa i tyle;
            ------------------------
            Swoja ciekawosc niech zaspakaja gdzie indziej. Ex powinien ze mna skonsultowac
            ewentualna konfrontacje.


            fakt, ze
            >
            > 8 miesiecy to troche za male dziecko na zaspokajanie ciekawosci, ale tak czy
            > inaczej ex kiedys je bedzie zabieral do siebie;
            ------------------------
            W tym wszystkim chodzi mi glownie o Kulke. KULCE to spotkanie nie bylo
            potrzebne, bo jest za mala. Potrzebne one bylo ex i next. Gdzie jest
            powiedziane, ze mam spelniac ich zachcianki??? Jak KULKA podrosnie, to nie ma
            sprawy, nie zamierzam jej izolowac od rodziny ojca.


            czemu tak bardzo Ci zalezy, aby
            >
            > ta kobieta go nie widziala ? postaraj sie myslec o tej osobie obojetnie-
            bedzie
            >
            > Ci sie lzej zylo;
            -----------------------------
            Mi nie zalezy, zeby ona Kulki nie widziala, ja po prostu nie rozumiem PO CO
            mialaby ja TERAZ widziec. I paradoksalnie, ja na prawde nie myslalam o niej
            negatywnie. Raczej jeszcze pomagalam exTesciom w zaakceptowaniu tej sytuacji.
            To ja im tlumaczylam, ze tamten zwiazek to cos powaznego, ze nie mam juz
            pretensji, ze ex mnie zostawil, ze jestem teraz szczesliwa. I to jest prawda.
            Teraz jednak, niestety, mam dosc nieprzyjemne skojarzenia z ta kobieta. Nie
            jest to nienawisc czy tego typu odczucia, ale jakos nie mam w stosunku do niej
            sympatii, co mialo wczesniej miejsce. Dziwi mnie ich postepowanie i tyle. I
            irytuje w szczegolnoscismile

            Echhhhh....

            Pozdrowka,
            Leeya
        • jayin Re: Male pytanko 05.05.05, 10:57
          leeya napisała:

          > To czy nexia i jej facet (czyli moj ex) maja prawo posunac sie do klamstwa, zeby zabrac corke do nich? Czy maja prawo robic to wbrew mojej woli??

          Żadne z nich nie ma prawa robić czegokolwiek wbrew twojej woli. Next - w ogóle nie ma ŻADNEGO prawa żądać widywania się ztwoim dzieckiem,no bo niby dlaczego?smile

          Tyle, że w przypadku układu Ojciec-Dziecko-Matka - niestety zawsze będzie trzeba brać pod uwagę to, czego chce w związku z dzieckiem drugie z rodziców... Nawet jeśli nam się to nie podoba, to - w sytuacji kiedy dziecko samo nie jest w stanie podejmować decyzji za siebie i wyrażać swojej woli, kórą rodzice mogliby brać pod uwagę - zarówno matka ma prawo nie zgadzać się na coś (widywanie dziecka przez Next) jak i ojciec może się nei zgodzić również (zakaz widywania się dziecka z nim, w czasie gdy jest razem z Next, więc: również z Next). Wtedy pozostaje jedynie szukać kompromisów.

          To cholernie trudna sytuacja. Naprawdę, bardzo współczuję ci, że musisz sobie z nią radzić, Leeyo. Sama nie potrafiłabym oddawać swojego kilkumiesięcznego malucha Exowi pod wyłączną opiekę, jesli miałabym z nim raczej złe doświadczenia i wspomnienia, a tym bardziej jego Next - szczególnie gdyby to przez nią bezpośrednio doszło do rozpadu mojej rodziny.

          Szczerze mówiąc, wtedy to raczej bym miała instynkty mordercze wobec Nextwink

          > I komu tak na prawde jest potrzebne to spotkanie, skoro dziecko ma 8 miesiecy???

          Zapewne Next.

          > No i po tym wszyskim czy mozna exie, czyli matke tego dziecka, oskarzac o popsucie atmosfery?

          Nie sądzę. W twojej KONKRETNEJ sytuacji - to nie ty psujesz atmosferę. To oni powinni wykazać się większym taktem i zrozumieniem dla ciebie. Bo i dziecko malutkie (wprawdzie bez mamy na spacer może iść, ale na dłużej?...) - i okolicznośći powstania kolejnego związku twojego EX nie były "normalne".

          pozdrawiam

          J.

          >
          > Tak, mowie o sobie i o swoim ex+next. Mowie o swojej aktualnej sytuacji. I
          > mowie, ze jestem wsciekla!!!
          >
          > Leeya
    • capa_negra leeya 05.05.05, 11:22
      Zaczynam sie powtarzac, ale weź dupsko w troki i ustal kontakty sądownie.

      Gdyby dziecko było starsze ( nie wiem ile - bo własnych nie mam), ale powiedzmy
      miało by 2 lata może 3 to o ile chcialabys, żeby mialo więź z własnym ojcem to
      jego wizyty w domu ojca i ewentualnie jego nowej rodziny byłyby konieczne,
      niezbędne i wskazane.
      Nie dla twojego komfortu psychicznego tylko dla komfortu Kulki
      Po to żeby poznała zycie ojca, nie bała sie z toba o nim czy tym zyciu ( neks)
      rozmawiac etc..
      Tak żeby miała mozliwie normalne zycie na dwa domy.

      Ale teraz z jakiej racji???
      Dziecko ma dopiero 8 miesięcy, a tatus odpowiedzialnościa nie grzeszy
      A neksia nie zona i znając twojego eks to nie wiadomo czy wogóle kiedys
      bedzie.

      A ...i jak wreszcie pójdziesz do sadu to nie zapomnij przy okazji kobieto
      wnieść o alimenty.
      • leeya Re: leeya 05.05.05, 11:43
        Capa,

        Wzielam dupke swa zgrabna w troki i poszlam do prawnika, juz ladny pozew jest
        upichcony i zlozony w sadzie. I o dziwo jest tez tam wzmianka o swiadczeniach
        alimentacyjnych. Zmadrzalam? Raczej nie. Zostalam do tego zmuszona. Ale niech
        bedzie jak ma byc.

        Zebrana w trokismile
        Leeya
        • capa_negra Choc tu i daj pyska !!! 05.05.05, 11:48
          Na reszcie leeyya, nareszcie.

          Kochałaś kiedys tego człowieka, miałas jakieś plany i rozumiem ze czasami
          trudno jest o radykalny krok.
          Tylko że twój ksiąze z bajki zmienił sie w ropuchę niestety.
          Siły, wytrwałości i wygranej zycze smile
          • leeya Re: Choc tu i daj pyska !!! 05.05.05, 11:50
            No dobra, jak bedzie po wszystkim przyjade z jasiem wedrowniczkiem, wezmiemy
            Natasze i uczcimy moje zmadrzeniesmile Inni "przyjaciele" oprocz jasia tez mile
            widzianismile)))

            Leeya
            • capa_negra Re: Choc tu i daj pyska !!! 05.05.05, 11:55
              Oj to dobrze bo ja akurat za jasiem i jego rodzina to nie przepadam smile
              • leeya Re: Choc tu i daj pyska !!! 05.05.05, 11:56
                Ja tez, ale Taszka to wrecz maniakalnie ich lubismile

                Dla nas co innegosmile

                Leeya
            • natasza39 Re: Choc tu i daj pyska !!! 05.05.05, 12:58
              leeya napisała:

              > No dobra, jak bedzie po wszystkim przyjade z jasiem wedrowniczkiem, wezmiemy
              > Natasze i uczcimy moje zmadrzeniesmile Inni "przyjaciele" oprocz jasia tez mile
              > widzianismile)))


              Dobrze prawisz kobieto!!!
              To ja stawiam Balantines
    • lilith76 Re: Male pytanko 05.05.05, 11:23
      to coś o mnie i nie o mnie.

      początkowo eks kategorycznie nie życzyła sobie aby dzieci miały ze mną kontakt,
      równocześnie chciała aby co drugi weekend przebywały (od piątku wieczorem) w
      domu swojego ojca. M też bardzo na tym zależało, aby wspólny czas spędzały w
      jego domu. w końcu machnęłam ręką - to nie konkurs, która mądzejsza, czy
      silniejsza - i na te weekendy przenosiłam się do rodziców (dobrze, że miałam
      gdzie).
      po dwóch miesiącach eks wyraziła chęć zobaczenia mnie i ocenienia, czy
      bezpiecznie jest zostawiać dzieci w moich rękach. od tamtej pory mam z nimi
      kontakt, kiedy przyjeżdżają do ojca (co drugi weekend, czasami w środku
      tygodnia na noc). może wpływ miał na to fakt, że była kogoś poznała i
      potrzebowała więcej czasu dla siebie, albo musiała wyjeżdżać w środku tygodnia
      w delegacje, szkolenia.

      pisząc tylko o mnie - chciałam mieć z nimi kontakt, bo były częścią mężczyzny
      którego kocham. nie wiem dlaczego twoja eks chce widywać dziecko uciekając się
      do krętact, szczególnie, że to jeszcze taki maluch. może to twój eks chce
      koniecznie stopić swoją "rodzinę". kiepsko, że zawodzi twoje zaufanie - gdyby
      trzymał się twoich zasad być może za jakiś czas poszłabyś na ustępstwa.
      • leeya Re: Male pytanko 05.05.05, 11:48
        lilith76 napisała:

        > po dwóch miesiącach eks wyraziła chęć zobaczenia mnie i ocenienia, czy
        > bezpiecznie jest zostawiać dzieci w moich rękach.
        -----------------------
        Oj, co to to nie!! Po co mam poznawac nexie? I jeszcze ja oceniac?? Przeciez
        Kulka pozostaje pod opieka OJCA a nie PARTNERKI OJCA. I to OJCIEC jest za swoje
        dziecko odpowiedzialny. Wiec po jaka cholere mam poznawac nexie. Anim jej
        ciekawa, ani spragniona jej widoku.

        Dla mnie bez sensu...

        Leeya
        • capa_negra Re: Male pytanko 05.05.05, 11:54
          Leeyka bez sensu to jest to dopuki neks jest "dochodząca".

          Faktycznie po co twoje dziecko ma poznawac kolejne nażeczone tatusia.
          Ale moze byc tak ze któras kolejna nażeczona awansuje na zonę .
          I co wtedy ????
          Tez nigdy nie pozwolisz dziecku pójśc do domu ojca bo tam mieszka jego druga
          zona ????
          Bez sensu.

          Ale sadze , że nie o takiej hipotetycznej sytuacji rozmawiamy tylko o
          konkretnym zamiłowaniu twojego byłego do dość szybkiej zmiany aktualnego
          obiektu uczuć.
          I akurat w tym konkretnym przypadku będąc na twoim miejscu tez bym sobie nie
          zyczyła smile
    • natonek Re: Male pytanko 05.05.05, 12:11
      Tak sobie siedzę...czytam .....i myslę
      Co prawda jestem tą next (może niekoniecznie taką o jakiej piszesz ponieważ
      poznałam swojego męża prawie rok po rozwodzie i nie maczałam swoich paców w tym
      co się podziało między moim i ex) ale zastanawiam się jak zareagowałabym w
      Twojej sytuacji. Jest mi o tyle łatwiej, że sama mam 8-miesięczną córeczkę.
      I wiesz co... nigdy w życiu nie pozwoliłabym na zabieranie takiego malucha
      (nawet przez ojca) poza obszar mojego wzroku. Może wynika to z mojej
      nadopiekuńczości ale zdecydowanie nie pozwoliłabym na coś takiego. A zupełnie
      nie rozumiem juz dlaczego owa nex ma poznać Twoją Kulkę.
      Tak jak było już pisane wcześniej... rozumiem to w przypadku gdy dziecko jest
      już starsze i poniekąd rozumie, że tatuś ma nową rodzinę (o ile nie jest to
      kolejna panienka tausia). Przeciez jest to sytuacja z którą dziecko będzie
      miało styczność bo przecież (o ile tatus nie jest patologicznym okazem) to nie
      ograniczy mu się kontaktów z dzieckiem - dla dobra tego drugiego oczywiście.
      Nie sądze jednak aby wiek 8 miesięcy był na to odpowiednim okresem.
      A może to po prostu chodzi nie o oswajanie dziecka z next tylko odwrotnie?
      Straszne to i przyznam, że nie zazdroszcze Ci sytuacji choć uważam, że
      rozwiązanie jakie wybrałaś (sądowne ustalenie kontaktów) jest strzałem w
      dziesiątkę. Bedziesz wtedy spokojniejsza, że tatuś dziesięć razy przemysli
      zanim znowu zrobi coś wbrew Twojej woli

      Pozdrawiam
      Agnieszka
      • e_r_i_n Re: Male pytanko - OT 05.05.05, 17:16
        natonek napisała:

        > Jest mi o tyle łatwiej, że sama mam 8-miesięczną córeczkę.
        > I wiesz co... nigdy w życiu nie pozwoliłabym na zabieranie takiego malucha
        > (nawet przez ojca) poza obszar mojego wzroku. Może wynika to z mojej
        > nadopiekuńczości ale zdecydowanie nie pozwoliłabym na coś takiego.

        Naprawdę Twoje dziecko nie wychodzi na spacer tylko z tatą/babcią/ciocią, albo
        Ty nie wychodzisz gdzies sama z domu, zostawiając córkę?
        • wipsania Re: Male pytanko - OT 05.05.05, 18:28
          e_r_i_n napisała:
          >
          > Naprawdę Twoje dziecko nie wychodzi na spacer tylko z tatą/babcią/ciocią,
          albo
          > Ty nie wychodzisz gdzies sama z domu, zostawiając córkę?

          Dlaczego nie? Ja też tak miałam - zajmowałam się dzieckiem i pracowałam w domu,
          M. mógł chodzić na spacery - może nie codziennie, ale chadzał. Babcia
          przychodziła - niezbyt często ale mogłam pozałatwiać swoje sprawy. A czasami
          wieczorem - druga babcia. Zresztą nie ciągnęło mnie wówczas do nocnych eskapad,
          więc po co miałabym jeszcze kogoś obcego zatrudniać?
          • e_r_i_n Re: Male pytanko - OT 05.05.05, 18:32
            Natonek napisała: "nigdy w życiu nie pozwoliłabym na zabieranie takiego malucha
            (nawet przez ojca) poza obszar mojego wzroku". Mnie osobiście to zszokowało,
            bo nie wyobrazam sobie sytuacji, w ktorej zakazuje np. mojemu mezowi
            samodzielnego wyjscia z dzieckiem na spacer (pomijam juz fakt, ze czasami ma
            sie ochote na chwile samotnosci, czy chociazby zalatwienie jakichs pilnych
            spraw).
            I nie mowie tu o nagminnym wyreczaniu sie kims w opiece nad dzieckiem, ale tez
            nie mozna popadac ze skrajnosci w skrajnosc i nie spuszczac dziecka z oka nawet
            na sekunde (mowie oczywiscie o sytuacji, gdy ktos inny tym dzieckiem w danym
            momencie sie opiekuje).
            • jayin Re: Male pytanko - OT 05.05.05, 21:02
              e_r_i_n napisała:

              > Natonek napisała: "nigdy w życiu nie pozwoliłabym na zabieranie takiego malucha (nawet przez ojca) poza obszar mojego wzroku". Mnie osobiście to zszokowało, bo nie wyobrazam sobie sytuacji, w ktorej zakazuje np. mojemu mezowi samodzielnego wyjscia z dzieckiem na spacer

              Dominika, ale co innego wyprawić takiego malucha z ojcem na spacer, jeśli ojciec mieszka z dzieckiem i dziecko mając go na co dzień, jest do niego przyzwyczajone,a i ty orientujesz się PRAKTYCZNIE w tym, jak ojciec zajmuje się dzieckiem, czy daje sobie radę, czy potrafi z nim postępować (nie łudźmy się, że z chwilą urodzenia się dziecka każda mama i każdy tata to potrafią z urzędu niejakosmile) - a co innego wyprawić maleństwo takie z ojcem - który widuje je raz na ruski rok, ty też nie za bardzo masz wgląd w to, jak on zajmuje się tym dzieckiem, więc i kwestia zaufania "opiekuńczego" jakby mniejsza.

              Powiem ci, że prędzej "wysłałabym" kilkutygodniowego szkraba na dłuższy spacer "wózkowy" z nie-ojcem, ale opiekunem/np. moim Next, który się nim zajmuje w domu, albo nianią dziecka - niż kilkumiesięczne bejbi "oddałabym" na weekend jego własnemu ojcu, ale "dochodzącym".

              I tu chyba nie chodzi o "nadopiekuńczość" matki, czy złą wolę (chociaż i tak bywa czasem) - ale o to, czy matka czuje się pewna tego, że jej dziecko jest
              dobrze "zaopiekowane" podczas jej nieobecności przy nim - więc i zaufanie musi miec do danej osoby, i swiadomosc, ze ktos umie zająć sie jej dzieckiem, ze dziecko czuje sie bezpiecznie i znajomo. A na weekendy, czy dłuższą niż spacer "separację" od mamy - to chyba przychodzi czas dopiero wtedy, kiedy dziecko jest już kilkuletnie. IMO. (kiedys był o tym wątek).

              J.
              • e_r_i_n Re: Male pytanko - OT 05.05.05, 21:09
                jayin napisała:

                > Dominika, ale co innego wyprawić takiego malucha z ojcem na spacer, jeśli
                > ojciec mieszka z dzieckiem i dziecko mając go na co dzień, jest do niego
                > przyzwyczajone,a i ty orientujesz się PRAKTYCZNIE w tym, jak ojciec zajmuje
                > się dzieckiem, czy daje sobie radę, czy potrafi z nim postępować (nie łudźmy
                > się, że z chwilą urodzenia się dziecka każda mama i każdy tata to potrafią z
                > urzędu niejakosmile) - a co innego wyprawić maleństwo takie z ojcem - który
                > widuje je raz na ruski rok, ty też nie za bardzo masz wgląd w to, jak on
                > zajmuje się tym dzieckiem, więc i kwestia zaufania "opiekuńczego" jakby
                > mniejsza.


                Oczywiscie, ze co innego. Ale Natonek chyba nie jest samodzielna mama (na ile
                sie orientuje), dlatego tez w temacie napisalam OT. I ojciec nie jest kims, kto
                widzi dziecko raz na miesiac, tylko troche czesciej. No i Natonek odrzuca
                w ogole zostawienie dziecka z kimkolwiek.
                A i u Leei jest tak, ze ojciec sie dzieckiem zajmuje i potrafi 'wziac' je na
                spacer.

                > A na weekendy, czy dłuższą niż spacer "separację" od mamy - to chyba
                > przychodzi czas dopiero wtedy, kiedy dziecko jest już kilkuletnie.

                No ja nie mowie o oddawaniu osmiomiesieczniaka na weekend do taty (takiego
                dochodzacego). Natomiast ja zostawialam na 5 dni moje roczne dziecko z tata
                i/lub moimi rodzicami. Bez szwanku dla jego psychiki smile
                • jayin Re: Male pytanko - OT 05.05.05, 21:30
                  e_r_i_n napisała:
                  > Natomiast ja zostawialam na 5 dni moje roczne dziecko z tata
                  > i/lub moimi rodzicami. Bez szwanku dla jego psychiki smile

                  Ja bym się zatęskniła smile))) Jak już za ZWYCZAJNĄ siostrą osobistą, gdy miała roczek tęskniłam jak głupia, jak jechałam na tydzień na rejs, to co dopiero za własnym...wink

                  A swoją drogą - jak matce nie sprawia to problemu ani dziecku - to fajnie jest móc mieć gdzie dzieciątko zostawić pod opieką, ze spokojem ducha własnego.
                  • e_r_i_n Re: Male pytanko - OT 05.05.05, 21:36
                    jayin napisała:

                    > Ja bym się zatęskniła smile)))

                    Ja też się prawie zateskniłam (tak, ze zamiast wracac w piatek, juz w czwartek
                    zerwałam się z zajęć). Ale niestety mus to mus. Nie miałam wyboru
                    (no ewentualnie rzucenie studiów). Na szczęście trwało to tylko 4 tygodnie.

                    > A swoją drogą - jak matce nie sprawia to problemu ani dziecku - to fajnie
                    > jest móc mieć gdzie dzieciątko zostawić pod opieką, ze spokojem ducha
                    > własnego.

                    Zazwyczaj matce sprawia rozstanie/oddanie do zlobka czy przedszkola itd wiekszy
                    problem, niz dziecku smile Ja wiedzialam, ze Wiktor zostaje z ludzmi, ktorzy beda
                    go strzec jak oka w glowie (tata oczywiscie, plus moi rodzice, ktorych moj syn
                    kocha miloscia niezmierzona - i z wzajemnoscia). Tak wiec to nieco lagodzilo
                    moje zszargane nerwy. Teraz natomiast, wyteskniony wnuk w ogole nie potrzebuje
                    nas, rodzicow, przez dwa dni nawet. Dziadkowie rulez smile
                    • natonek Re: e_r_i_n 05.05.05, 22:03
                      nie mogłam napisac wczesniej ale chyba wszystko to co miałoby rozwiać Twoje
                      wątpliwości co do mojej wypowiedzi zostało tu już napisane.
                      Starałam sie postawić w sytuację w jakiej znalazła sie leyla.... a w tej z
                      pewnością nie dałabym "tatusiowi" dziecka.
                      Moja sytuacja jest znacznie różna i oczywiście zarówno tatuś jak i babcie
                      chadzaja z moją córą na spacery - bo wiem, że są to osoby którym mogę zaufać.
                      Powtórzę jeszcze raz... nie pozwoliłabym "dochodzącemu tatusiowi" na inne
                      kontakty z dzieckiem niż tylko te w mojej obecności... zwłaszcza, że "tatuś"
                      nie wykazywał wczesniej żadnego instynktu tacierzystego
                      • e_r_i_n Re: e_r_i_n 05.05.05, 22:07
                        Ok, ja zinterpretowałam Twoja wypowiedź wprost - że Ty, będąc w takiej
                        sytuacji, w jakiej jestes, nie pozwalasz na to, zeby opiekowal sie nim ktos
                        inny niz Ty. Przepraszam w takim razie za zamieszanie.

                        A co do Leeyi - to ojciec dziecka, z tego co ona sama pisze, widuje Kulke kilka
                        razy w tygodniu, stad zgoda na wspolne spacery. I nie jest problemem to, ze
                        Kulka spedza czas tylko z ojcem (bo przeciez na to leeia dobrowolnie sie
                        zgadza), tylko fakt, ze do tych indywidualnych kontaktow, wbrew woli
                        Leei, 'dodawana' jest next.
                        • poxywka Re: e_r_i_n 06.05.05, 09:04
                          dokladnie; tu chyba nie jest problemem, ze ojciec wzial dziecko, tylko ze byla
                          przy tym next; ja tez bym 8 -miesiecznego szkraba nie oddala np. na noc;
                          zreszta nikt by nie wzial, bo mlody wiszacy w nocy dosc regularnie przy cycu
                          zrobilby pokazowa awanture;
                          zrozumiala jest niechec leei do nexi i niechec do dzielenia sie z nia wlasnym
                          dzieckiem; tylko koniec koncow to nieuchronne w pewnym zakresie i im szybciej
                          sie do tego zdystansuje tym szybciej osiagnie spokoj; wiem, ze mnie takie
                          uczucia doprowadzilyby do obledu w koncu wiec ich unikam dla dobra interesu
                          spolecznego i wlasnego zdrowia; a dziecku takie spotkanie szkody nie wyrzadzi
                          bo dziecko ma je w glebokim powazaniu jak sadze
                          pozdrawiam
                          poxywka
                          • leeya Re: e_r_i_n 06.05.05, 09:10
                            Hejjjjj!!!! Dziewczyny!!!!!!!

                            Alez ja NIE ZAMIERZAM izolowac dziecka od RODZINY ojca!!!!!!!!! Tylko, ze TA
                            kobieta NIE JEST rodzina ojca!!!!! Poza tym robie to dla Julki, a Julce jeszcze
                            nie jest to szczescia potrzebne, prawda???? I nie ma tu nic do rzeczy jakimi
                            uczuciami czy niecheciami darze nexie, bo jak pisalam gdzies wczesniej, nawet
                            ja lubilam (czas przeszly). Spotkania z ojcem maja rozwijac jego wiez z corka.
                            Nie z osobami corce obcymi. Echhhh.. Nie wkladajcie mi slow, uczuc czy odczuc,
                            ktorych nie mamsmile))

                            Leeya
                • chalsia Re: Male pytanko - OT 06.05.05, 10:39
                  > No ja nie mowie o oddawaniu osmiomiesieczniaka na weekend do taty (takiego
                  > dochodzacego). Natomiast ja zostawialam na 5 dni moje roczne dziecko z tata
                  > i/lub moimi rodzicami. Bez szwanku dla jego psychiki smile

                  I tu cały pies pogrzebany - zostawiałaś dziecko z ojcem ale w dziecka własnym
                  domu, a nie w obcym miejscu.

                  Chalsia
                  • e_r_i_n Re: Male pytanko - OT 06.05.05, 10:52
                    Nie, w domu moich rodzicow. I parokrotnie od tego czasu moje dziecko zostawalo
                    z domu moich rodzicow beze mnie czy meza.
    • agamagda Re: Male pytanko 05.05.05, 12:55
      Nie przeczytałam wszystkich wypowiedzi, wiec jeśli powtarzam po kimś, to sorki.
      Leeya, przeczytałam Twój list i mam wrażenie że chodzi tu o Twoją konkretna
      sytuację. Jeśli tak, to uważam, że po pierwsze, ponieważ facet porzucił Cię w
      ciąży i Kulkę przed jej urodzeniem, po drugie dziś nie płaci alimentów. Oznacza
      to, że nie wykonuje swoich podstawowych zobowiązań w związku z tym Ty masz
      prawo decydować z Kim Twoje dziecko ma się widywać, a z kim nie, ponieważ TY
      jesteś odpowiedzialna za dobro Twojej córki, ojciec niestety nie dorósł i nie
      dojrzał do tej roli. TY MASZ PRAWO DECYDOWAĆ CO JEST DOBRE A CO NIE DLA TWOJEJ
      CÓRKI
      Next w tej relacji nie ma nic do rzeczy. Ona pozostaje obcą osobą, - nawet
      jeśli żyje razem z ojcem dziecka. Czy czuje się winna - na pewno nie, na pewno
      znalazła dobre argumenty które tłumacza jej zachowanie. Dlaczego chce widzieć
      dziecko, w sumie dla Ciebie to jest nie istotne, może to Twój Next
      chce "tworzyć" pozory "super nowej rodziny, może ona chce pokazać jaką jest
      super macocha - powodów jest tysiące i na pewno nie odgadniesz prawdziwych.
      Widzisz mi się zdaje że w życiu, najlepiej jest postawić sprawy jasno, nawet
      jeśli patrząc z boku będą Cię osądzać jako wredną Exiarę która mści się za
      zachowanie Exa i szantażuje. Nie ma to znaczenia, (dlatego że i tak będą Cię
      zle oceniać, psychologicznie siebie w ten sposób wybielając) Ty jako matka
      wiesz że Twój facet po rozstaniu miał kalejdoskop babeczek, pocieszycielek,
      obawiasz się, tych spotkań z kolejnymi Nextiami, a w ogóle Kulka jest za mała,
      na dawanie jej do obcych mieszkań i osób. Koniec, kropka. Nie filozofuj, bo
      zawsze znajdziesz argumenty za i przeciw. Rób to co Ty uważasz za stosowne. Tak
      będzie najlepiej.
    • wipsania Re: Male pytanko 05.05.05, 19:12
      Znałam Ex i Młodego jeszcze zanim byliśmy razem z M. Młody miał 8 lat, kiedy M.
      zamieszkał ze mną. Kontakty oczywiście były od początku - i o ile pamiętam, ex
      próbowała sprzeciwiać się wizytom Młodego u nas. Niedługo zresztą, bo M.
      stwierdził, że kontakt z synem nie powinien polegać na odwiedzinach u ex, piciu
      herbaty i rozmowach w niezręcznej atmosferze. Ex zgodziła się bez większych
      protestów, bo zależało jej na tych kontaktach - ale podkreślam, Młody miał 8
      lat.
      Jak wspomniałam - mnie znała, niezbyt blisko, ale zawsze. Tylko przy pierwszym
      wyjeździe M. z Młodym na ferie postawiła warunek, że muszą jechać sami.
      Oficjalny powód - obawiała się, że M. będzie "zajmował się" mną a nie
      dzieckiem.
      Szczerze mówiąc, pewnie podobnie bym się zachowała na jej miejscu. Później już
      nie było żadnych oporów, ponieważ to ja zajmowałam się Młodym podczas wspólnie
      spędzanych dłuższych czy krótszych chwil. Młody zresztą chętnie bywał u nas czy
      wyjeżdżał z nami, a jeśli miał inne plany (imieniny kolegi czy odwiedziny
      kuzynów), to zostawał w domu i tyle.
      Co do Twojego pytania - ja nie dążyłam do tych kontaktów. Pewnie na początku
      nie miałabym nic przeciwko temu, żeby M. tylko odwiedzał Młodego a nie zabierał
      go na noc. No, może nie podobałoby mi się, że tyle przesiaduje u ex i ona
      mogłaby próbować go odzyskać. Po latach zrozumiałam, że nie miałam się czego
      obawiać w tej materii ale zazdrość jest mało racjonalna.
      Natomiast nie wyobrażam sobie, żebym namawiała M. do przyniesienia niemowlęcia
      do domu, żeby mi go "pokazać". Pomijając fakt związania się z facetem, który
      zostawia żonę w ciąży czy z niemowlęciem - różne rzeczy zdarza się w życiu
      robić, ale są pewne granice. I moim zdaniem, nawet jeśli on uznaje, że ten
      związek to tylko życiowa pomyłka, to jego psim obowiązkiem jest zostać i być
      oparciem i pomocą dla matki dziecka. Jak długo? Nie wiem....
      Chyba że ona ma go dość.
      Reasumując - masz święte prawo nie zgadzać się, żeby ex zabierał gdzieś tak
      małe dziecko. W pale mi się nie mieści, jak czytam - tu czy na samodzielnej -
      żadania " tatuśków", żeby zabierać na noc paromiesięczne niemowlę czy w
      ogóle "opieki naprzemiennej". Chyba posiwiałabym podczas takiej nocy (pod
      farbą, oczywiście).
      Matka sprawuje bezpośrednią opiekę nad dzieckiem i dlatego ma największe prawa.
      Bo i obowiązki też. A jeśli napisane jest, że oboje rodzice mają równe prawa,
      to dla mnie jest to tylko zapis formalny. Niektóre rzeczy są równe a
      inne "równiejsze".
      Wracając do sytuacji ex - dziecko - on + next. Ex nie narzucała nam, jak
      postępować z Młodym, co robić a czego nie, ale z drugiej strony jeśli miała
      jakieś życzenia w tej mierze (katar - nie puszczać na podwórko albo nie iść na
      basen) to oczywiście to uwzględnialiśmy. I nie wyobrażam sobie, żeby było
      inaczej.
      Życzę Ci, żebyś mogła kiedyś z zaufaniem powierzyć dziecko exowi i jego next.
      Ale kiedyś tam, w przyszłości - po latach, kiedy będziesz sama czuła, że możesz
      to zrobić.
      Pozdr
      • chalsia Re: Male pytanko 06.05.05, 10:44
        > postępować z Młodym, co robić a czego nie, ale z drugiej strony jeśli miała
        > jakieś życzenia w tej mierze (katar - nie puszczać na podwórko albo nie iść
        na
        > basen) to oczywiście to uwzględnialiśmy. I nie wyobrażam sobie, żeby było
        > inaczej.

        He he, tu gorzki śmiech. Dla mnie to też jest niewyobrażalne, jednak musiałam
        tego doświadczyć (basen mimo prośby by nie iść, bo dzień wcześniej mały mocno
        kichał).
        Chalsia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja