Dodaj do ulubionych

Wspólna kąpiel

22.05.05, 20:44
no to ja mam jeszcze jedno pytanie do Was dziewczyny,chyba też z serii
"psychologia":
Młody ma teraz skończone 7 latek,w lipcu wybieramy się na wspólne wakacje,jak
co roku no i zastanawiam się nad tym,czy kąpiecie dzieci swoich mężów? Chodzi
mi dokładnie o to,że do tej pory na naszych wspólnych wyjazdach Młody lubiał
kąpać się ze mną pod prysznicem,bo "robie dużo pianki i jest fajnie"smile.
No i nie wiem jak powinnam się zachowywać,bo Młody już coraz większy.Czy nie
powinnam mu pozwalać wchodzic pod prysznic jak ja sie kąpię? Chodzi mi o to,że
oczywiści kapię się bez ubrania,a jego mamusią nie jestem.Jak był mały to
jakoś nie widziałam w tym problemu,no ale teraz to już nie wiem.Lubimy się z
Młodym wygłupiać pod prysznicem,ale może nie powinnam "na golasa" się kąpać z
Młodym? Jak to wygląda u Was?

Nie wiem,może to jest głupie pytanie....?

Obserwuj wątek
    • chalsia Re: Wspólna kąpiel 22.05.05, 22:01
      Nie jest to głupie pytanie.
      Uważam, że możecie się dalej kąpać, ale w kostiumach kąpielowych - oboje.
      Chalsia
      • chalsia Re: Wspólna kąpiel 22.05.05, 22:03
        I lepiej by o Waszych dotychczasowych kąpielach nago nie dowiedziała się matka
        chłopca. Bo to podpada pod nieprawację nieletniego. Rozumiem, że to nie taki
        przypadek smile))), ale jednak lepiej dmuchac na zimne.
        Chalsia
        • cymbeline Re: Wspólna kąpiel 22.05.05, 22:16
          No właśnie,nie chciałabym być posądzona o jakieś "niecne" zamiarysmile
          Gdyby Młody był moim dzieckiem to nie byłoby problemu w tym wieku jeszcze,jeśli
          oczywiście chciałby żebym się z nim kąpała.
          Chyba podzielę role: ja z Młodym pływanie na basenie czy w jeziorze, a tatuś z
          synkiem pod prysznicem,bo jednak ciężko "wypucować pupę" jak ma się majtule na
          niejsmile))
          Najchętniej poradziłabym się jego mamy,ale to chyba nie najlepszy pomysł...
          Z drugiej strony jest przecież jeszcze tatuś z nami,ale on nie ma takich
          problemów jak jasmile
          • bei Re: Wspólna kąpiel 22.05.05, 22:29
            taki problem moze dotyczyć i dzieci biologicznych...z moich doswiadczen było
            tak, ze nikt sie nie narzucał z nagoscią-ale gdy sie razem mieszka- to zdarzaja
            sie sytuacje...jesli nagosć jest uzasadniona- to ona nie razi-np prysznic....z
            biologicznym dzieckiem to jest tak..że dzieci same..i rodzice również..jakos
            tak EWOLUCYJNIe zaczynaja pilnowac- by tych sytuacji widzenai sie bez ubran byo
            jak najmniej...


            co do wychowywania dziecka niebiologicznego postępowałam tak jak
            Chalsia...kąpiel wspólna..ale w bieliźnie....i teraz już bardzo się pilnuję- by
            nie wystąpic bez ubrania...nawet w bieliźnie...
            • cymbeline Re: Wspólna kąpiel 22.05.05, 22:41
              Ja tez nie narzucam się z nagością,tylko tak jak piszesz,czasem trudno jej
              uniknać. Oprócz kapania,do którego można ubrać strój,to są takie jak Młody chce
              żeby go rano ubrać,to ubieram,albo woła,żeby mu pupcie wytrzec bo zrobił kupkę,
              to wycieram,ale to chyba jest ok? bo już zaczynam w paranoje popadaćsmile))
              domyślam się,ze z wiekiem sam będzie się krepował golizny i już nie będzie
              przede mną ganiał na golasasmile
              • mamaadama4 Re: Wspólna kąpiel 22.05.05, 23:11
                Sorry, ale 7 latek to pupe już sam sobie powinien podcierać. Adaś ma 4 lata i
                potrafi. Muszę przyznać, że choć pruderyjna nie jestem to jednak brwi mi się
                podniosły jak czytałam o wspólnej kapieli z pasierbem. Uważam, że jest to po
                prostu niewłaściwe. W końcu to ty obca kobieta dla niego jesteś. Pewnie, że
                czasami trudno jest uniknąc nagości, ale jak się wchodzi do wanny czy pod
                prysznic to wystarczy drzwi za sobą zamknąć.smile)
                Chłopcy są u nas odkąd mieli 3 i 8 lat. I zawsze kapał ich ojciec. A właściwie
                to młodszego, bo starszy robił to sam.
              • ashan Re: Wspólna kąpiel 23.05.05, 11:22
                Hmmm, siedmiolatek powinien też już sam się ubierać... Wiem, że to nie
                Twoja "wina", ale może jego tata powinien zastanowić się nad usamodzielnianiem
                syna.
                pozdrawiam
                a.
          • jayin Re: Wspólna kąpiel 23.05.05, 17:11
            cymbeline napisała:


            > Chyba podzielę role: ja z Młodym pływanie na basenie czy w jeziorze, a tatuś z synkiem pod prysznicem,bo jednak ciężko "wypucować pupę" jak ma się majtule na niejsmile))

            Hmm... W sumie nasza domowa sześciolatka kąpie się sama. Jedynie ktoś "dorosły" ma za zadanie umycie jej włosów (bo piszczy, że jak sama myje, to jej piana włazi do oczusmile, więc jak dla mnie siedmiolatek mógłby sam się chlupać w wannie czy pod prysznicem.

            Co do wspólnych kąpieli - to ja bym zrobiła tak jak piszesz - kąpiele domowe niech "nadzoruje" ojciecsmile Ty ew. możes zmałemu np. głowę umyć czy coś w tym stylu, jeśli niezręcznie jest ci kąpać się z nim wspólnie (mi by byłosmile. A jak mały lubi z tobą chlapać się w wodzie - to połącz przyjemne z pożytecznym i zacznij z nim chodzić na basen i pływać wakacyjnie w jeziorze smile

            pozdr.

            J.
    • wipsania Re: Wspólna kąpiel 22.05.05, 23:23
      Ja akurat poznałam Młodego jak miał 8 lat, tak więc o podcieraniu pupy nie było
      mowy. Robiłam mu kąpiel, siedziałam na brzegu wanny i opowiadaliśmy sobie o tym
      i o owym.
      Natomiast kwestia nagości w naszej rodzinie jest o tyle nietypowa, że jesteśmy
      naturystami - polega to na tym, że korzystamy z plaż naturystycznych (i
      kempingów za granicą), ponieważ nie znosimy opalać się i kąpać w opakowaniu. To
      nie znaczy, że w domu biegamy na golasa, chociaż w gaciach zdarza się, i
      owszem. Młody jeździł z nami na wakacje i było ok.
      Ex wiedziała o tym - sama też uprawiała wcześniej ten niecny proceder.

      Wracając do pytania Cymbeline
      Raz czy drugi powygłupiać się - nic się nie stanie. Ale lepiej, żeby zasadą
      stało się, że kąpie się z nim tato (jeśli już).
      Z tego, co napisałam można wnosić, że raczej nie jestem pruderyjna, ale wasz
      Młody robi się już trochę za duży - szkoła, koledzy, rozmowy.
      Myślę, że ex by to przeszkadzało - MNIE by przeszkadzało na jej miejscu.
      Na szczęście u nas nie jest jeszcze tak jak w USA, bo chyba byłabym dawno
      aresztowana i zakuta w dyby za wakacyjne kąpiele z córką, wieczorne przytulanie
      i inne takie (mamo - zobacz, że cycuszki mi urosły). Ale właśnie - z córką.
      Sądzę, że gdybym miała syna, to nie byłoby miejsca na taką intymną bliskość.
      Córką jest po prostu przedłużeniem mnie....
      Pozdrawiam
      • ania_rosa Re: Wspólna kąpiel 23.05.05, 00:07
        Zgadzam się z Mamą Adama. Też jestem ogólnie tolerancyjny człowiek, ale wspólna
        kąpiel wydaje mi się... dziwna?
        Mój czterolatek przejawiał wielką ochotę na kąpanie się z Niemęzem. Pomijając
        już fakt, ze nie przemówiła do mnie prośba syna, wyobraziłam sobie reakcję Eksa,
        gdyby się o tym dowiedział. Bo gdybym ja się dowiedziała, że obca kobieta kąpie
        mojego syna myjąc mu również pupę, toby mną trzepnęło. Nie ukrywam. I nie sądzę,
        aby Eks miał w tym względzie większe pokłady tolerancji.
        Cymbeline- nie chodzi o to, że podejrzewam Cie o niecne procedery w rodzaju
        Andrzeja S. wink Ale po pierwsze wzięłabym pod uwagę ewentualną reakcję matki (ja
        bym się osobiście wkurzyła i chyba nie jestem osamotniona), a po drugie to, że
        siedmiolatek NIE JEST już małym dzieckiem.
        O nagości wobec dzieci pisze się wiele i ilu ludzi, tyle poglądów. Osobiście
        jestem z frakcji umiarkowanej.
        Swojego syna oczywiście kąpię, ale np. nigdy nie myję mu pupy i genitaliów.
        Poprosiłam kiedyś Eksa, aby obgadał z Młodym temat pod kątem ewentualnej
        stulejki i przykazał mu ściągać napletek. Teraz tylko przypominam mu, aby się
        tam umył. Może jestem skrzywiona, ale mam lekkiego hopla na punkcie dotykania
        dzieci w okolicach intymnych. Nawet przez rodziców. Uważam, że im wczesniej
        zacznie się uczyć dzieciaki poszanowania własnej strefy intymnej- tym lepiej dla
        nich. U nas te granice są bardzo jasne.
        Do jakiegoś drugiego roku życia kąpałam się razem z synem- rzadko, bo rzadko,
        ale jednak. Potem uznałam, że już u trzylatków pojawia się świadomość
        odmienności płciowej (wiecie, różnice między chłopcami, a dziewczynkamiwink ) i
        wspólne kąpiele się skonczyły. Pewnie wpływ ma na to także fakt, ze mam również
        hopla na punkcie przeróżnych kompleksów z kompleksem Edypa włącznie. Nie mam
        ochoty być wzorcem płciowym dla mojego własnego dziecka- a przynajmniej nie aż
        tak bardzo płciowym. Mój syn nie musi znać kształtu moich bioder, ani koloru
        majtek. Pewnie np. Wipsania ma do tego inne podejście z racji naturyzmu, no ale
        ja przedstawiam własne.
        Myslę tez, że gdzieś tak między 3 a 4 rokiem zycia przychodzi czas na
        separowanie dzieci od golizny rodziców. Do tego dołącza się naturalna
        wstydliwośc u dzieci, która jest normalnym etapem dojrzewania trzy-,
        czterolatków. Z rodzicami przybranymi problem sie jeszcze bardziej komplikuje.
        Tak wiec ja bym byla ostrozna.
        Rosa
        • bei Re: Wspólna kąpiel 23.05.05, 00:16
          hmmmmm problem "pupy"...to polecam chusteczki-toaletowe...mogą byc te dla
          niemowlaczków.....

          dzieci sobie swietnie radzą w tych intymnych wycieraniach- sa skuteczne ( sama
          używam teżsmile )
        • ania_rosa Re: Wspólna kąpiel 23.05.05, 01:20
          A swoją drogą naturyzm może być dobrym pomysłem na takie problemy. U mnie (tzn.
          u ludzi o podobnym do mojego podejściu) nie da się obejść "nienaturalności". Mam
          tu na mysli to, że wychodzi z tego nienaturalny przekaz "nie możesz wchodzić do
          łazienki, kiedy ja się kąpię, bo..." No własnie- bo co? Trudno to w sumie
          wytłumaczyć trzylatkowi. Mój trzylatek w każdym razie nie łapał o co chodzi i
          zadawał bardzo logiczne pytania, które nie ułatwiały mi sprawywink
          Tak więc myslę, ze ludzie o swobodniejszym podejściu do nagości mają chyba
          lepszy patent na rozwiązywanie takich kwestii. I może samym dzieciom to wychodzi
          na lepsze w sensie pozytywnego stosunku do swojego ciała. Sama nie wiem.
          Rosa
          • wipsania Re: Wspólna kąpiel 23.05.05, 02:26
            Sama nie wiem.
            > Rosa


            Sama nie wiem.
            > Rosa
            Ja też nie wiem. Ale z mojego doświadczenia wynika, że swobodniejsze, jak to
            nazwałaś, podejście raczej im nie zaszkodzi






            --------------------------------------------------------------------------------
        • e_r_i_n Re: Wspólna kąpiel 08.06.05, 18:06
          ania_rosa napisała:

          > Do tego dołącza się naturalna wstydliwośc u dzieci, która jest normalnym
          > etapem dojrzewania trzy-, czterolatków.

          W wieku lat około 4 wstyd nie jest jeszcze naturalny. Moze byc wywolany
          (co moze miec negatywne konsekwencje), ale sam z siebie sie jeszcze nie
          pojawia.

          Ja mam syna w podobnym wieku do Twojego, a do tej pory myje go (i zawsze myłam)
          całego (zdarza mu sie to robic samodzielnie, ale tylko ze wzgledu na coraz
          czestsze 'ja sam', nie dlatego, ze mu ja przeszkadzam). Tak samo nagosci nie
          traktuje sie u nas jak tematu tabu - tzn. nie ma skrajnosci - czyli totalnego
          chowania sie (moje dziecko wie, jaki mam kolor majtek smile ), ani epatowania
          nagoscia. I to chyba jest z punktu widzenia dziecka najlepsze.
          • e_r_i_n Re: Wspólna kąpiel 08.06.05, 18:07
            Aha, jakis czas temu moj syn wskoczyl mi do wanny - i nie uwazam, ze stalo sie
            cos zlego.
            • cymbeline Re: Wspólna kąpiel 08.06.05, 19:12
              Dzieki Erin za słowa rozsądkusmile
            • monik1981 Re: Wspólna kąpiel 08.06.05, 21:25
              Mnie nigdy nie zdazylo sie kapac syna M (jest baaaaardzo wstydliwy, troszke
              przesadniesmileale za to bardzo czesto kape swoich bratankow (jeden ma 6,5 roku
              drugi 2,5). Starszy z moich bratankow w przeciwienstwie do syna M wcale sie nie
              wstydzi.Ja nadal go kape. I czasem tez wpada do mnie do lazienki, ale nie robie
              z tego zamiesznia.Choc powoli staramy sie mu tlumaczyc, ze nagosci nie nalezy
              tak eksponowacsmile
              Choc z tego tytulu may z M czasem troszke zamieszania kiedy mamy na weeken
              wszystkie dzieciaki(syna M i moich bratankow). Jeden przesadnie wstydliwy a
              drugi biegajacy nago po mieszkaniusmile
              pozdrawiam
              • cymbeline Re: Wspólna kąpiel 08.06.05, 23:11
                No proszę, i kolejna rozsądna wypowiedźwink)))
                Pozdrawiam serdecznie
                • e_r_i_n Re: Wspólna kąpiel 09.06.05, 08:37
                  Cymbeline - ja swoje stanowisko przedstawiłam w odpowiedzi na post ani_rosy
                  i dotyczyło to MOJEGO dziecka, nie dziecka mojego meza.
                  Osobiscie nie wyobrazam sobie kapania przeze mnie dziecka mojego meza (chyba,
                  ze dziecko małe i sytuacja nagła i bez wyjscia), a juz w ogole nie wyobrazam
                  sobie wspolnej kapieli z dzieckiem innym niz moje własne. Tak wiec nie wiem,
                  czy moje zdanie Ci sie spodoba smile (choc tez nie potepiam, po prostu - ja bym
                  tego nigdy nie zrobiła).
                  Zdarzało mi sie pomagać przy kąpieli mojemu kuzynowi (w wieku syna mojego
                  meza) - ale tylko w momencie, gdy był pod moją wyłączną opieką.
                  • chalsia Re: Wspólna kąpiel 11.06.05, 01:31
                    Ja również (co oczywiste) kąpię swojego 3,5 latka. Nawet jeśli bym
                    zaakceptowała jego "jakość" gdy się samodzielnie myje i nie chciała po nim
                    poprawiać (= domywac pewnych części ciała), to i tak muszę umyć mu członek, bo
                    on tego się boi i nie chce robić (niestety dość poważna konsekwencja zabiegu
                    odklejania napletka gdy miał trochę ponad 1,5 roku).
                    Jako samodzielna od maleńkości syna byłam zmuszona mieć go w łazience w czasie
                    własnych ablucji. Dodatkowo w moim rodzinnym domu nagość (w majtkach) jest
                    naturalna do dziś. Tak więc nie mam oporów i uważam za naturalne np. wchodzenie
                    do łazienki gdy ktos (oczywiście z najbliższej rodziny) sie kąpie lub siedzi na
                    kiblu. W związku z powyższym traktuję nagość naturalnie. Nie widzę po synku by
                    on to (na razie) traktował inaczej. I dlatego przynajmniej raz na 2 tyg biorę
                    prysznic razem z małym (bo on to bardzo lubi, a i mnie -ze względów czasowych-
                    czasami pasuje). Jak się nie odczuwa wstydu w związku z własną budową
                    anatomiczną i nie robi się z tego "aj waj", to i dziecko tego tak nie odbiera.
                    Jednocześnie tłumaczę mu, że są to sytuacje intymne, które mogą wywołać
                    zażenowanie, by rozumiał, że nie każdemu i w każdej sytuacji to odpowiada.
                    Chalsia
    • lilith76 Re: Wspólna kąpiel 23.05.05, 09:17
      syn mojego M, wtedy 5-cio letni, najpierw bardzo chciał abym się z nim razem
      kąpała, "bo mama się z nim kąpie", ale wytłumaczyłam mu, że nie da rady.
      dzieciaki kąpią się razem (5 i 7 lat) i na razie nie ma problemów ze wstydem,
      ale być może to już niedługo. pamiętam, że w okolicach 8 roku życia zrobiłam
      się nagle wstydliwa, pruderyjna i nawet przed własną matką nie chciałam się
      rozebrać do naga.
      za to mamy popsute drzwii w łazience, nie można ich zamknąć (kto by wymieniał
      drzwii od łazienki w mieszkaniu wynajmowanym, które lada momnet trzeba będzie
      może opuścić) i czasami zdarza się, że któreś z dzieci wparuje tam, kiedy ja
      się kapię. za pierwszym razem było to dla nich intrygujące, teraz w ogóle nie
      zwracają na mnie uwagi.

      za to ja mam inny problem - pięcioletni chłopiec nagle zaczął dotykać moich
      piersi i próbować mnie łaskotać pod spódnicą - dla żartu. trochę to krępujące,
      ale z tego co zauważyłam dzieci w tym wieku czasami tak mają. M stwierdził, że
      to doskonale - jego syn na pewno nie będzie gejem. faceci...
      • mamaadama4 Re: Wspólna kąpiel 23.05.05, 10:48
        Lilith czym innym jednak jest gdy siedzisz w wannie a koleś nagle wpadnie do
        łsazienki bo drzwi popsute, a czym innym wspólna kapiel. Qrka, gdybym ja się
        dowiedziała, że np jakaś moja next kapie się z moim synem to bym jej łeb
        urwała. Ale dotyczy to next czy innej dorosłej baby - nie mylić z ewentualną
        przyszłą synową.
        Ja rozumiem naturyzm - ale z tego co zrozumiałam autorka naturystka nie jest. A
        poza tym kąpiel w morzu na plazy dla naturystów to jednak co innego niż mycie
        sobie plecków w piance w wannie czy pod prysznicem.
        Zaznaczam, że jestem bardzo tolerancyjna.
    • ashan Re: Wspólna kąpiel 23.05.05, 11:11
      wspólna kąpiel z synem mojego męża nigdy nie wchodziła w grę. Zawsze kąpał go
      (jego, nie "z nim") tata i uważam, że jest to ok. Raz - ze względu na to, że
      jestem dla niego obcą osobą, dwa - różnica płci, trzy - dla malucha kąpiel jest
      także sposobem na bycie z rodzicem: zabawy w pianie etc. Dla starszego dziecka
      obydwa pierwsze powody są wystarczające, żeby to nie partnera taty
      uczestniczyła w kąpieli. To samo z innymi sprawami toaletowymi. Zmana pieluchy,
      mycie pupy, wycieranie po skorzystaniu z toalety to z założenia zajęcia dla
      taty, nie dla jego partnerki (poza sporadycznymi przypadkami). BTW siedem lat
      to już naprawdę najwyższa pora, żeby dziecko potrafiło samo wytrzeć sobie
      pupę... Przyznam, że mój syn w tym wieku sam się kąpał, ja kontrolnie
      zaglądałam do łazienki, a od jakichś dwóch lat prosi, żeby do niego nie
      zaglądać podczas przebierania się. Mój czterolatek zaczął kilka miesięcy temu
      wypraszać osoby z toalety i sam z niej korzysta (przedatne są chusteczki Nivea).
      a.
    • judytak Re: Wspólna kąpiel 23.05.05, 11:33
      za przeproszeniem, ale siedmiolatek już niech się kąpie sam
      i nich się ubiera sam
      i niech się załatwia sam

      a ty się z nim powygłupiaj na basenie czy na plaży, tam też są prysznice...

      pozdrawiam
      Judyta
    • m-m-m Re: Wspólna kąpiel 23.05.05, 12:11
      Nieeeeeeeeee.......to moim zdaniem nie do przyjęcia kapać się pasierbem.
      dziecko lat 7 to już duże dziecko, nawet własne to po prostu przesada.
      • yokono Re: Wspólna kąpiel 23.05.05, 13:58
        podpisuje sie. poznalam pasierba jak mial niecale 8 lat. w tym wieku nie
        potrzebowal juz nawet pomocy taty.
        pozdr
        yoko
    • magdalens dziewczyny nie załamujcie mnie 23.05.05, 12:51
      ja kąpie się z synem od urodzenia go. teraz ma 3 i pół roku. Nigdy nie
      widziałam w tym nic złego nigdy też nie widziałam nic złego w wycieraniu mu
      pupy ani przebieraniu go cz siebie przy nim. On jest tak do mnie przywiązany,
      że muszę sięnawet przy nim załatwiać jak jesteśmy sami w domu bo ma fobięże
      zostanie sam ( to chyba tak po rozstaniu z moim ex) Nie jestem w stanie sobie z
      tym poradzić bo on wpada w jakiś szał płaczu jak tylko mu nie pozwalam wejść do
      toalety. ( Nic nie daje robienie tego na przymus i zamykanie drzwi na zamek.
      W każdym razie moja starsza siostra ma dwóch synów 11 i 8 lat i często
      sięzdarza że jesteśmy u nich na wizycie , dzieci kąpią się w wannie a później
      wybiegająi goniąsięna golasa - nie wstydząc sięnawet obcych - bo to zabawa.
      Nigdy nie widziałam w tym nic złego.
      Nie mam też pretensji do babci młodego, że go myje ani do dziadka ani do ojca
      ani do next - bo rozumiem to jedynie jako utrzymanie higieny. Przecież to nie
      żadne zboczenie!!!
      A jak tak dalej pójdzie to będe do kąpieli zakładać jemu i sobie golfomajtki ze
      strachu przed zwykłą fizycznością.
      • mamaadama4 Re: dziewczyny nie załamujcie mnie 23.05.05, 13:00
        A czy wg ciebie magdalens normalne byłoby żeby ojczym wchodził pod prysznic z
        lubiąca pianke 7-letnia pasierbicą?
        • magdalens Re: dziewczyny nie załamujcie mnie 23.05.05, 13:30
          kórcze ale podajemy tu takie jaskrawe przypadki
          to powiem że mój dziadek jak umierał w szpitalu i żadna pielęgniarka go nie
          chciała umyć po załatwieniu się to robiłam to ja i jakoś nie widziałam w tym
          nic złego.
          Tu chodzi o zwykłe czynności higieniczne, jesli nadamy im sami ubarwienie
          erotyczne to wtedy siętakie staną a jesli będzie to zwykła codzienna higiena
          bez żadnych nakreśleń wtedy nie ma problemu. Zresztą wydaje mi sięże dziecko
          samo dorośnie do momentu kiedy nie bedzie chciało oglądać ciała dorosłych ani
          pokazywać własnego.
          Zawsze śmieszyło mnie na basenie czy w saunie takie mycie się pod prysznicem w
          stroju kąpielowym albo pocenie w saunie w stoju kapielowym. To jakaś chora
          polska mentalność. Często jeżdże do Niemiec i tam nigdy nie zauważyłam tego
          problemu.
          • mamaadama4 Re: dziewczyny nie załamujcie mnie 23.05.05, 13:43
            Mycie chorego dziadka czy ojca jest czymś zupełnie innym. Taki człowiek sam
            tego nie zrobi, a 7-latek umyc się sam potrafi. Będę uparta - czy ojczym
            kapiący sie nago z 7-letnia pasierbicą to też ok? To nie skrajny przykład tylko
            odwrócenie płci.
            • m-m-m Re: dziewczyny nie załamujcie mnie 23.05.05, 14:20
              Uważam, że dziecko lat 7 ma już poczucie wstydu i nie zrobi np. siusiu na
              środku ulicy. Będzie szukało jakiegoś schronienia. To samo dotyczy kapieli z
              rodzicem tej samej płci, a co dopiero płci przeciwnej i to osoby obcej jaką
              niewątpliwie dla dziecka jest ojczym/macocha.
              To - jak nic - podpada pod paragraf molestowanie.
              Zdecydowanie mycie starego ojca, czy nawet teścia to zupełnie co innego niż
              mycie dużego dziecka.
              Poza tym czym innym jest umycie zafajdanej pupy przedszkolaka przez ubraną
              choćby w szlafrok matkę, a co innego radosne baraszkowanie nago z pasierbem w
              pianie.
      • poxywka Re: dziewczyny nie załamujcie mnie 23.05.05, 13:23
        powiedzmy ze co innego jak lata pasierb co innego jak macoszka - i dotyczy to
        tez moim zdaniem rodzicow; gdy dziecko ma 4 lata nie uwazam, zeby nagosc byla
        czyms zakazanym z obu stron; ale przy moim synku gdy bedzie mial lat 7 raczej
        postaram sie nie paradowac w stroju Ewy; moj Niemaz odmawia mycia czesci
        intymnych mojego dziecka jak i wycierania pupy; chyba ze akurat sytuacja tego
        wymaga to nie ma co robic ceregieli; natomiast gdybym miala corke to raczej
        staralabym sie przed nia nie chowac na kazdym kroku uwzgledniajac oczywiscie
        jej preferencje - tak bylo u mnie w domu;
        pozdrawiam
        poxywka
        • ania_rosa Re: dziewczyny nie załamujcie mnie 23.05.05, 13:55
          Myslę podobnie, jak Poxywka.
          A z tym odwróceniem ról to ciekawa sprawa. Mam wrażenie, że włazimy na grunt
          stereotypówwink I biję się od razu w piersi przyznając, że dla mnie to jednak
          byłaby różnicawink Widac też ulegam stereotypom.
          Rosa
          • magdalens Re: dziewczyny nie załamujcie mnie 23.05.05, 14:10
            no właśnie stereotypy.
            Każdy robi tak jak uważa , owszem można wysłuchaćrad innych i przemysleć ale na
            przykład do mnie to wogóle nie przemawia i dalej będę się kąpać z synem i jak
            on zobaczy nagiego M to też mu oczu nie zakryje.
            Aczkolwiek przyznam się że to jeszcze nigdy się nie zdarzyło bo jakoś
            automatycznie zawsze ja dokonywałam działań higienicznych z moim synem a M
            nigdy nie miał szans pokazać się w całej okazałości dziecku ( na basenie mały
            myje się ze mną zresztą nago i ogląda wszystkie panie nie zrwacając szczególnej
            uwagi na nie a one na niego), z dziećmi M wogóle kontaktu nie miałam więc nie
            miałam szansy się przekonać ale są one już chyba zbyt dużo żeby wogóle taki
            problem zaistniał.
            • m-m-m Re: dziewczyny nie załamujcie mnie 23.05.05, 14:24
              Twój syn ma dopiero lat 3, a my tu mówimy o dziecku 7-letnim.
              • magdalens Re: dziewczyny nie załamujcie mnie 23.05.05, 14:32
                ale tak samo kąpałam się z 8 letnim synem mojej siostry po kompleksie saunowym.
                Z tym że jej dzieci mają owszem poczucie seksualności ale tylko wtedy jeśli
                rozmawiamy czy żartujemy na tematy w kontekście seksualnym ( a więc smiejemy
                się że ma dziewczynę, że podgląda dziewczyny w szatni itd.) ale na basenie czy
                na plaży jak się ma przebrać w suche ubranie to się nie wstydzi bo jest to dla
                niego normalne.
                • m-m-m Re: dziewczyny nie załamujcie mnie 23.05.05, 15:01
                  Trudno mi sie odnieć, bo a) małych dzieci niemam, b) sióstr, ani braci też nie.
                  Patrzę na to z punktu widzenia osoby obcej dla dziecka, a do tego przeciwnej
                  płci.
                  No, ja sibie z moim ojczymem pod żadnym prysznicem nie wyobrażam, a wtedy
                  miałam lat 8.
      • jayin Re: dziewczyny nie załamujcie mnie 23.05.05, 17:16
        magdalens napisała:

        > ja kąpie się z synem od urodzenia go. teraz ma 3 i pół roku. Nigdy nie
        > widziałam w tym nic złego nigdy też nie widziałam nic złego w wycieraniu mu
        > pupy ani przebieraniu go cz siebie przy nim. On jest tak do mnie przywiązany,
        > że muszę sięnawet przy nim załatwiać jak jesteśmy sami w domu bo ma fobięże
        > zostanie sam

        Magdalens - u mnie w domu tak samo było z najmłodszą - mama ne mogła do WC, bo młoda miała - jak to piszesz - fobię (bała się być sama np. w pokoju, jak nie wiedziała gdzie jest mama). I u niej nie było "traumy" po odejsciu Exa, tylko mała jest do dziś strasznie przywiązana do mamy (ma skonczone 6 lat). Wspolne kąpiele - jak najbardziej. Sama nie chciałasmile Ale jakos w okolicach piątego roku zycia jej to przeszlo i teraz wygania wszystkich z łazienki, bo chce "Sama!!!"smile Do tego doszło jej wypędzanie ojca, żeby przypadkiem "nie podejrzał" jej w kąpielismile Nie mamy w domu żadnych pruderyjnych zakazów czy konspiracji związanej z tematami płci, więc to jej zachowanie nie wynika z tego, co widzi u nas. Podejrzewam, że w przedszkolu już rysują się wyraźnie jakieś podziały "chłopiec-dziewczynka" i kształtują się pewne zachowania w tym temacie.

        Tak więc - nie musisz sama rezygnowac ze wspolnych kąpieliwink Pewnie ktoregos dnia sam cię syn wygoni z lazienkiwink

        pozdr.

        J.
    • balladynka Re: Wspólna kąpiel 23.05.05, 14:48
      Wydaje mi się to niezbyt stosowne. Mały może i jeszcze nie widzi w tym nic
      niestosownego i nie czuje wstydu ale to my dorośli powinniśmy wiedzieć kiedy
      powinna pojawić się ta granica między małym dzieckiem a małym mężczyzną,
      zwłaszcza, że jednak nie jest to relacja między biologicznym rodzicem a
      dzieckiem, no i jest różnica płci. Mały przecież będzie pamiętał wasze całkiem
      niewinne harce ale jak będzie miał lat 15 to będzie się pewnie zastanawiał co
      ta macocha, do cholery, robiła z nim nago pod prysznicemsmile
      • magdalens Re: Wspólna kąpiel 23.05.05, 15:56
        nie no nie przesadzaj
        raz że jak będzie miał 15 lat to napewno tego nie będą robić razem ( poprostu z
        czasem to się wyklaruje, dziecko poprostu samo nie bedzie wołać o pomoc ani
        asystę przy kąpieli)
        dwa to nie sądze żeby wogóle się nad tym zastanawiał i wogóle o tym pamiętał,
        chyba że ktoś go zapyta ( ale wątpie żeby ktoś go o to pytał)
        • mamaadama4 Re: Wspólna kąpiel 23.05.05, 17:29
          Dalej uważam, że kapiel macochy z 7-letnim pasierbem jest tak samo przegięciem
          jak kapiel ojczyma z 7-letnia pasierbicą.
          A ze stereotypami trzeba walczyć Roska smile))
          • cleopa Re: Wspólna kąpiel 23.05.05, 20:49
            No dooobra wypowiem sie:

            nie,nie ,nie !!!! Uważam że taka wspólna kapiel jest niestosowana! Co wiecej w
            zyciu by mi coś takiego nie przyszlo do glowy...
            Też sobie pomyslałam o wspomnieniach mlodego gdy dorosnie bardziej..
            Az mi sie włos zjeżył gdy pomyslałam ze z moja 7 letnia córką (czy mlodszą!!!)
            mógłby sie kapac ojczym!

            jeju ale ...jestem pewna ze eks nie ma o tym pojecia..
    • cymbeline Re: Wspólna kąpiel 23.05.05, 18:00
      Hmmm....dziękuję Wam za wszystkie wypowiedzi,przy niektorych serce mi stanęło z
      przerazenia jak róznie można zinterpretować jedną sytuację.
      Nie będę ukrywała,że moje poglady sa zgodnie z tym co napisała Magdalens i
      dziękuję Ci szczególnie za Twoje słowa bo one dają mi nadzieję,że nie jestem
      jakąś zboczoną babą,która nic tylko by się kąpała z pasierbemsmile))
      Dziewczyny,powiem tak;
      nasze wspólne kąpania wyglądały jak (i było to rok temu jak Młody był młodszy)ze
      Młody kilka razy wleciał do mnie pod prysznic goły więc wzięłam gąbkę,porzadnie
      namydlilam Młodego,potem polałam wodą,zrobiłam trochę piany zeby było wesoło i
      tyle.Fakt,że w pierwszej chwili nie bardzo wiedziałam jak zareagować,ale
      wybieganie z pod prysznica z piskiem na ustachbo dziecko weszło,to też chyba nie
      najlepszy pomysł.A jak Młody przy usypianiu przytula się do mnie
      (zaznaczam:obydwoje jesteśmy ubrani) to też powinnam mu powiedzieć,ze tak nie
      wolno robić,bo ja zła baba-jaga jestem..?
      Zdażyło sie kilka razy,że Młody przygotowując się do kapania,rozebrał sie w
      pokoju i przeleciał na golasa ze trzy razy wokól stołu,tak,dla zabawy,wtedy
      powinnam lecieć z recznikiem i szybko zakryć jego goliznę...?
      Mój mąż nie widział w tym nic złego,że Młody kilka razy wykąpał sie ze mna,mama
      młodego nie wiem co na to,ale mogę się domyślać,że młody opowiadając o wakacjach
      też pewnie o tym mówił,i jak na razie nie usłyszałam złego słowa na żadny temat
      od jego mamy,a z Młodym znamy się ponad 4 lata.Myślę,że w pewnych sytuacjach
      golizna jest naturalna.
      Któraś z Was napisała,ze jej Młody szczypnął ją w pupe itp.Z moim Młodym też
      miałam kiedyś sytuację,że zaglądał mi pod bluzkę i też uwazam,że to chyba
      naturalne u dzieci,że czasem jak mają.Nie skrzyczałam wtedy Młodego tylko
      potraktowałam to jak zart z jego strony i było po sprawie. Gdybym zaczęła mu
      kazanie o moralności to pewnie nic by z tego nie zrozumiał,ale temat pewnie by
      kontynuował z ciekawości.A tak,to po sprawie.
      Gdyby to były nagminne sytuacje to moze też zaczęłabym się martwić,ale że to
      jednostkowe sytuacje to chyba nie ma co wiecej tego analizować.
      Pozdrawiam serdecznie wszystkie Macoszkiwink)

      P.S. Celem uzupełnienia: nie prowokują "takich" sytuacji,bo zboczona nie jestem.
      Po prostu na wyjazdach opiekuję się Młodym tak jak kiedyś opiekowalam się
      dziećmi mojego rodzeństwa i nikt wtedy nic złego nie widział,że myję ich synka
      czy córeczkę,podcieram tyłek itp.
      Dlatego może troszkę wiecej luzu dziewczyny,bo niektóre Wasze wypowiedzi
      spowodowały,że włosy stanęły mi dęba na głowiesmile))
      • ania_rosa Re: Wspólna kąpiel 23.05.05, 21:37
        To, że nam stają włosy dęba na głowie to mały pikuś. Gorzej jeśli staną Twojej
        Eks. Dlatego niezależnie od interpretacji, poglądów itd. radziłabym przerwać
        takie kąpiele, bo chocby i 100 osób napisało, że jest to ok, to Eks nie musi byc
        tego samego zdania. A po co Ci dodatkowy problem?
        Rosa
      • judytak Re: Wspólna kąpiel 23.05.05, 23:18
        a mnie tu nie przeszkadza sam fakt "golizny"
        czyli tego, że "ktoś kogoś może zobaczyć"
        nic złego nie widzę w tym, jak ktoś przy kimś się przebiera, albo jak ktoś
        wchodzi do łazienki np. umyć zęby, kiedy ktoś inny się kąpie
        to są naturalne, życiowe sytuacje

        ale kiedy
        > Młody kilka razy wleciał do mnie pod prysznic goły więc wzięłam
        gąbkę,porzadnie
        > namydlilam Młodego,potem polałam wodą,zrobiłam trochę piany zeby było wesoło i
        > tyle.

        to takie zachęcanie do wspólnej kąpieli, robienie z tego zabawy, przyjemności,
        zwyczaju, i w tym nie widzę żadnego sensu

        nie, nie trzeba
        > wybieganie z pod prysznica z piskiem na ustachbo dziecko weszło

        tylko spokojnie myjesz się dalej, wycierasz się, nie robisz "specjalnej
        atrakcji" dla dziecka, to i nie będzie ci wchodziło, bo i po co?
        pytasz "szukasz czegoś? chcesz się umyć?" żeby było jasne, że bez powodu nie
        powinno się przeszkadzać komuś, kto się kąpie
        tak mi się wydaje naturalnie...

        a druga strona sprawy, to samodzielność dziecka

        już zdążyłam zauważyć, że ja mam w tej dziedzinie dość skrajne upodobania ;o)
        ale dla mnie przeciętnie zdolny trzylatek załatwia się sam, w razie awarii mogę
        pupy wycierać powiedzmy do czwartych urodzin
        czterolatek ubiera się sam (robię wyjątek rano, kiedy trzeba się spieszyć, plus
        oczywiście mogę zapinać guziki itp.)
        sześciolatek kąpie się sam, wyciera się sam
        ośmiolatek myje sobie włosy
        itp. itd.

        nigdy nie "wymyślałam" takich granic wiekowych, ani dziecka nie zmuszałam
        to "usamodzielnienia się", tak jakoś wychodziło
        dzieci czują, że "mamie imponuje samodzielność", więc im też ta samodzielność
        imponuje ;o)

        pozdrawiam
        Judyta
      • m-m-m Re: Wspólna kąpiel 24.05.05, 09:15
        moje poglady sa zgodnie z tym co napisała Magdalens i
        > dziękuję Ci szczególnie za Twoje słowa bo one dają mi nadzieję,że nie jestem
        > jakąś zboczoną babą,która nic tylko by się kąpała z pasierbemsmile))



        Tyle, ze Magdalens kąpie sie ze swoim własnym dzieckiem i to wieku lat 3, a nie
        7.
        Ewentualnie zajmowała się dodatkowo dziećmi blisko spokrewnionymi (a nie
        obcymi).
        Nie mówię, że jesteś zboczona, ale że nie jest to dobre i słuszne.
        TO NIE TWOJE DZIECKO.
        • magdalens Re: Wspólna kąpiel 24.05.05, 09:56
          a gdyby syn jej M mieszkał z nimi i ona go wychowywała a matka brała go tylko
          na wizyty. Czy to by coś zmieniło??
          Czy wtedy mogłaby go myć???
          • m-m-m Re: Wspólna kąpiel 24.05.05, 11:30
            Tak sytuacja od wielu lat jest u mnie.Mieszkam z pasierbem pod jednym dachem 8-
            rok. Zamieszkałam z nim i jego ojcem, gdy miał lat 8.
            Nie wyobrażam sobie kąpieli z pasierbem lat 8. Tak jak nie wyobrażam sobie
            swojej kapieli z ojczymem, gdy ja też miałam lat 8.


            ona go wychowywała


            Ona nie ma żadnych praw by wychowywać nie swoje dziecko. To, że z nim mieszka,
            nie oznacza, że wolno jej wychowywać. Mój ojczym nie miał prawa mnie
            wychowywać, bo a)miałam rodziców; b)moja matka nigdy na to nie wyraziła zgody.
            Ojczym/macocha musiałby przysposobić dziecko by mieć prawa rodzicielskie.
            Ja mieszkam 8 lat z pasierbem, jego matka ma odebraną władzę rodzicielską, ja
            jednak nigdy nie zdecydowałam się na przysposobienie pasierba.
            • m-m-m Re: Wspólna kąpiel 24.05.05, 11:37
              Przysposobienie nie zmienia faktu, że nadal nie jest to dziecko własne lat 3,
              tylko cudze lat 7, czy 8.
              Nasza ex ma debrana władzę rodzicielską nie tylko dlatego , że tłukła chłopaka,
              ale też ze wzgledu na udowodnione jej molestowanie syna.
              Czyli nawet między dzieckiem , a rodzicami są jakieś granice i to prawnie
              chronione.
              To delikatny temat i nie bedę go tutaj rozwijała. Powtarzam jednak: za kąpiel z
              pzredszkolakiem ex poniosła konsekwencje.
              Oczywiście można badać przesłanki: jakie czyny można juz nazwać lubieżnymi, a
              jakie nie.
              W każdym razie granica jest płynna i trzeba uważać szcególnie wobec OBCYCH
              dzieci.
              • magdalens Re: Wspólna kąpiel 24.05.05, 12:09
                Chyba trochę za poważnie wzięłaś ten wątek.
                Oczywiście kąpanie 8 letniej pasierbicy przez ojczyma wogóle nie wchodzi w grę,
                ale 7 letniego pasierba przez macochę bez żadnych podtekstów. Poprostu zabawa
                jak na basenie w morzu itd. Lub utrzymanie czystości.
                Tak napewno trzeba powoli odchodzić od takich sytuacji w miarę upływu czasu ale
                myślę że w samym chłopcu będzie się budzić taka potrzeba - jakiś wstyd przed
                własną fizycznoscią to chyba normalne.
                • m-m-m Re: Wspólna kąpiel 24.05.05, 12:29
                  Chciałam Ci tylko pokazać, że jeśli rodzicowi zależy to udowodni drugiemu
                  rodzicowi molestowanie własnego dziecka, a co dopiero macosze/ojczymowi.
                  To podstawa nie tylko do zabronienia kontaktów z dzieckiem . To podstawa do
                  odebrania władzy rodzicielskiej beż żadnych "ale".
                  Poza tym rozróżnić trzeba: kapiel z dzieckiem, a kąpiel dziecka. To pierwsze
                  oznacza, że osoba dorosła (całkowicie rozebrana) razem z dzieckiem siedzi w
                  wannie, a to drugie : ze osoba dorosła - ubrana - myje dziecko pod prysznicem .
                  Wydźwięk jest jasny.
                  Cały czas też mówię o kąpieli dziecka CUDZEGO (w żaden sposób nie
                  spokrewnionego) z osobą dorosłą.
                • done2 Re: Wspólna kąpiel 24.05.05, 12:56
                  Jedno małe pytanko: jaka jest różnica między kąpaniem się 7 letniego pasierba z
                  macochą a koąpaniem się 7-letniej pasierbicy z ojczymem? Wg Ciebie przypadki
                  molestowania (i nie piję tu do powyższego tylko tak sobie teoretyzuję) dotyczą
                  tylko mężczyzn?
                  • magdalens Re: Wspólna kąpiel 24.05.05, 12:58
                    teoretycznie tak, zwłaszcza że dziewczynki dojrzewają znacznie szybciej niż
                    chłopcy.
                    • m-m-m Re: Wspólna kąpiel 24.05.05, 14:07
                      A widzisz mój pasierb to przyklad, że to kobita i w dodatku matka miała
                      udowodnione molestowanie swego syna.
                      • magdalens Re: Wspólna kąpiel 24.05.05, 14:11
                        dlatego powiedziałam teoretycznie
            • poxywka Re: Wspólna kąpiel 24.05.05, 12:07
              m-m-m a czy nie majac praw rodzicielskich mozna dziecko przytulic ? czy jesli
              ktos pokocha dziecko i z wzajemnoscia to dopoki nie zdobedzie owych praw nie
              moze traktowac je jak kogos bliskiego? zauwaz ze Ty powielasz jedynie model
              wyniesiony z domu; i jest to jeden z wielu modeli a nie jedyny obowiazujacy;
              jakos za kazdym razem nie moge sie pogodzic z Twoja teoria macochowania chociaz
              niektore jej elementy uwazam za sluszne

              pozdrawiam
              poxywka
              • m-m-m Re: Wspólna kąpiel 24.05.05, 12:33
                Przytulić to nie to samo co razem z dzieckiem siedzieć (nago) w wannie.
                Mój model nie wynika z mojego dzieciństwa. Po prostu mój pasierb ma matkę. Wie,
                kim ona jest. Wie też, że ona cały czas chce utrzymywać z nim kontakt.
                Gdyby jej nie było w ogóle - zapewne łatwiej przyszłoby mi być matką, a nie
                macochą.
              • jayin Re: Wspólna kąpiel 24.05.05, 12:38
                poxywka napisała:

                > jest to jeden z wielu modeli a nie jedyny obowiazujacy;

                Nie jest jednoznaczne CZY WOLNO, CZY NIE WOLNO macosze kąpać 7-latka - w kotekście zasad "społecznych". Poxywko - masz rację, to jest JEDEN z modeli. Jedni nie kąpią się już z dzieckiem sześcioletnim, inni kąpią się z dzieckiem 7-letnim nadal, a jeszcze ktoś moze nie widzieć niczego złego we wspólnym chadzaniu na plażę nudystów z dzieckiem - no bo taki model przyjął. I OK. Jego biznes... jeśli ten model pochwalają rodzice dziecka.

                W sytuacji o jakiej pisze m-m-m wydaje mi się, że chodzi o to, że NIE WIADOMO jaki model "kąpielowy" propaguje matka tego 7-latka i LEPIEJ, żeby nie ryzykować spiecia z nią na tym punkcie, stosując swój własny model - czyli: nic się nie stanie jak się z nim wykąpię. Jeśli matka nie miałabym nic na przeciwko (gdyby wiedziała) - no to luz. A jeśli miałaby?.. Dla takiej matki "anty-kąpielowej" tego dziecka zakrawałoby to na dość dziwne zachowanie macochy (bo matka patrzyłaby na to ze swojego punktu widzenia przecież, czyli "kąpiel z siedmiolatkiem nago jest nie do przyjęcia" albo - w przypadkach skrajnych - zaczęłaby patrzeć na taką macochę jak na jakąś deprawatorkęsmile - nie wiadomo co by taka matka pomyslala - dlatego lepiej NIE RYZYKOWAC. albo dowiedziec sie, czy to jest dla matki normalne zachowanie obcej, acz "znajomej" kobiety w stosunku do jej syna.

                Osobiście nie mam nic przeciwko temu, że ktoś się kąpie ze sowim paiserbem, pasierbicą, synem, córką - jego wola. Ja sama jednak nie zachęcałabym dziecka/mojego pasierba/pasierbicy/ do wspólnych kąpieli łazienkowych. Wg "moich" poglądów, zasad, przyzwyczajeń wyniesionych z domu i towarzystwa - byłoby to niewłaściwe i krępujące dla mnie.

                pozdr.

                J
        • pelaga Re: Wspólna kąpiel 24.05.05, 11:10
          No to ja chyba zboczona jestem smile Dziecko 9-letnie, plci przeciwnej oglada mnie
          nago, choc nie jestem nudysktka, czy naturystka, czy jak to sie jeszcze nazywa,
          dziecko moze wejsc do lazienki, jak sie ja sie kapie, ja oczywiscie wchodze do
          lazienki, jak on sie kapie, baaaaaa nawet dopilnowuje (nie, nie, nie obmacuje
          go, patrze jedyniesmile, jak myje sie od napletkiem, zgodnie z zaleceniem lekarza
          (to nie moj perwersyjny wymysl wyglodnialej seksu, sfrustrowanej exiary smile.
          Co nie zmienia faktu, ze na kapanie sie mojego syna z next nie wyrazilabym
          zgody, ale w MOJEJ sytuacji, nie wiem, jak zachowalabym sie, gdyby kontakty
          byly regularne, a uklady poprawne. A juz zupelnie nie zgodzilabym sie na kapiel
          mojej corki z ojczymem smile No ale to juz stereotypy sie klaniaja.
          A autorka watku raczej tak sympatycznie pisala o dziecku i calej sytuacji, ze
          chyba niektorzy naprawde powinni wziac na luzzzz smile Co nie znaczy, ze jednak
          uwazam, ze najwyzsza pora odzwyczajac dziecko powoli od wzajemnej nagosci, ze
          wzgledu wlasnie na brak wiezi biologicznych (w przypadku, kiedy biologiczna
          matka istnieje i wychowuje dziecko) i na wiek dziecka.
          • cymbeline Re: Wspólna kąpiel 24.05.05, 22:01
            Dzięki Pelaga za słowa rozsądku,bo już zaczełam sie zastanawiać,czy przypadkiem
            nie nalezy mnie odizolować od dzieci,bo niebezpieczna jestem,a Ty mi
            przywróciłaś wiarę,że jeszcze mam szansę być "normalną" macochą,a może i kiedyś
            matkąsmile)))
            Po stokroć dzięki!

            A do innych dziewczyn celem ostatniego wyjaśnienia i tym samym zamknięcia
            dyskusji na powyższy temat:
            Pewnie umknął niektórym z Was fakt,że pisząc o tych "kąpielach z pianą"
            napisałam,że zdarzyły się w ponad rok temu (Młody wtedy miał 6 lat i raptem
            zdarzyło się to może ze 3 razy),a ze Młody coraz większy to chciałabym uniknąć w
            te wakacje podobnych sytuacji,bo w tamtym roku po prostu nie wiedziałam wtedy
            jak powinnam się zachować i dlatego teraz poprosiłam o Waszą radę,co zrobić
            jesli Młody w te wakacje chciałby powtórzyć "akcję z pianą sprzed roku".A tu z
            igły widły się zrobiły,podteksty o molestowaniu itp.....

            Już sama nie wiem czy śmiać się czy płakać.Ja byłam wychowywana w duchu dobrze
            pojętej swobody i to głównie przez mojego ojca,a nigdy nie przyszło mi do
            głowy,że jak mnie przytulał,kąpał czy ubierał piżamkę,to ma kosmate myślismile

            I jeszcze jedno moje przemyślenie,może niezbyt głębokie,ale jednak napiszę;
            wkurza nie,jak ktoś pisze,ze macocha to obca baba i żadnych praw nie ma,
            najlepiej niech siedzi cicho i do niczego się nie wtrąca,bo takowych praw nie
            ma. I tu się nie zgadzam,wcale nie uwazam,że jestem obcą babą dla Młodego bo
            jednak troche wspólnych lat znajomości nas łączy,dużo wspólnie spedzonego czasu
            zabawy,nauki,wychowania.W końcu nie jestem przekupką sprzedajacą marchewkę na
            targu tylko żoną jego taty,w dodatku taką,z którą Młody chce spędzać czas.Mam
            tylko nadzieję,że jak Młody będzie "duzi" to nie usłyszę od niego takich słów,bo
            on dla mnie jest po prostu rodziną,może troszkę przyszywaną,ale ja go tak
            traktujesmile Tak samo traktuję synka przyszłej żony mojego brata,dla mnie i ona i
            jej Młody to tez rodzinka i równie ważna jak ta "prawdziwa" rodzina.Nie ma dla
            mnie znaczenia,że syn mojej przyszłej bratowej nie jest synem mojego brata.To
            dzieciak,który potrzebuje miłości i życzliwości zarówno mamy,taty,wujka,cioci i
            baby-jagi czyli mojejsmileUważam,że równie ważnie,jeśli nie ważniejsze są więzi
            emocjonalne łączące ludzi niż to czy łączą nas więzi krwi,kto kogo urodził,a kto
            kogo nie.Ja po prostu kocham dzieci,a Młodego mojego męza szczególnie i nic tego
            nie zmieni.
            Może różnica zdań między nami wynika z tego,że każda z nas ma różne
            doświadczenia z Ex,Next i ich dziećmi.Ja...odpukać w niemalowane (puk..puk) mam
            raczej dobre,nie mam nic do Ex,ona do mnie też,Młody zadowolony z kontaktu ze
            mną,Ex też.Z mężem jesteśmy zgodni co do wychowywania dzieci i metod. Ex moim
            zdaniem bardzo dobrze wychowuje Młodego jestem pod wrazeniem,i jak już kiedyś
            wspominałam,jeśli będę miała kiedyś okazję to naprawdę mam szczerą ochotę
            pogratulować jej osobiście.
            No i chyba tyle.
            Dziękuję raz jeszcze Wszystkim Wam za Wasze opinie,naprawde wszystkie dla mnie
            cenne,bo dały mi szerszy obraz sprawy (o którym chyba nie miałam do końca
            pojęcia) i mam nadzieję,że jeszcze kiedyś będę mogła liczyć na Wasze radysmile))
            Pozdrawiam serdecznie!
            • m-m-m Re: Wspólna kąpiel 25.05.05, 09:47
              jak ktoś pisze,ze macocha to obca baba i żadnych praw nie ma,
              najlepiej niech siedzi cicho i do niczego się nie wtrąca,bo takowych praw nie
              ma. I tu się nie zgadzam,wcale nie uwazam,że jestem obcą babą dla Młodego bo
              jednak troche wspólnych lat znajomości nas łączy,dużo wspólnie spedzonego czasu
              zabawy,nauki,wychowania.W końcu nie jestem przekupką sprzedajacą marchewkę na
              targu tylko żoną jego taty,w dodatku taką,z którą Młody chce spędzać czas.




              Też jestem żoną taty mojego pasierba i to od 8 lat. I mieszkam z nimi pod
              jednym dachem. Też jakiś tam wpływ na wychowanie młodego mam na pewno. Niestety
              zgodnie z literą prawa dla młodego jesteś obcą osobą. Nie krewną, a jedynie
              powinowata (patrz: kodeks rodzinny i opiekuńczy). To nie jest Twoje dziecko. A
              lata znajomości to tak jak lata znajomości z innymi członkami rodziny: oni nie
              moga decydować o kierunku wychowania, rozwoju i kształcenia dziecka. Gdyby
              dziecku działa się krzywda mogą wnieść do sądu o ograniczenie praw
              rodzicielskich, moga się starać no ustanowienie ich rodziną zastępczą, ale to
              procedura długa i zawiła.
              Nikt nie mówił Ci też, że kąpiąc się z pasierbem masz niestosowne myśli.
              Ja chciałam Ci pokazać, że nago z dzieckiem w wannie to może być podstawa do
              bezwzględnego odebrania władzy rodzicielskiej (Twojemu M.). Może, bo matka
              mojego pasierba między innymi za to była pozbawiona ww. władzy - właśnie za
              kapiele z przedszkolakiem.
              To zależy od nastawienia matki dziecka. Gdyby chciała to mogłaby to wykorzystać
              w całej rozciągłości. I na nic byłyby Twoje tłumaczenia, ze nie miałaś złych
              intencji. Dla sądu liczą się tylko fakty: obca osoba naga z cudzym dzieckiem
              pod prysznicem. Wierz mi, że to dla sądu jest powazna sprawa. I nie ma pomiłuj.
              To, że Twój ojciec się Toba zajmował, mył Cię itp. to żadna rewelacja: ale to
              był ojciec, a nie ojczym. Ty jesteś tylko macochą, a nie matką.
              Wiem, że takie informacje nie są dla Ciebie miłe i niezgodne z tym, co myslisz.
              Ale takie jest prawo.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka