Dodaj do ulubionych

Zwariuje..;(;(;(:(

05.07.05, 19:40
pierwszy post sie nie udał.. uncertain
wiec zaczen od poczatku...syn mojego faceta ma 17 lat a je jestem od niego 2
lata starsza...Norbert ( bo tak nazywa sie młody) nie umie mnie
zaakceptowac.staram sie jak tylko umiem nie utrudniam zadnych kontaktow z
ojcem...Młody daje mi popalic...włamuje sie na gg , poczte wyzywa moich
znajomych..robi wszytsko zeby zartruc mi zycie crying
juz nie mam siły do niego....rozmawiam z andrzejem ( moim facetem ) na ten
temat zeby porozmawiał z młodym ale on tez jest bezradny...kiedys przy
naszych znajomych powiedział ; " olka poleciała na kase mojego ojca i nic
wiecej" wybiegłam z płaczem bo co miałam innego zrobic....rozmawaiałam tez z
jego matka ( bardzo sympatyczna kobieta w porownaniu do młodego ).mowiła ze w
domu tez potrafi zmieszac mnie z błotem...rozmowy z nim nic nie pomagaja...to
jest diabeł wcielony...co ja mam zrobic ?
najgorsze jest to ze niedawno dowiedzialam sie ze jestem w ciazy...kiedy
młody sie dowie to wpadnie w furie ...... boje sie zeby mojemu dzidziusiowi
nie stała sie krzywda sad
pozdrowionka
Obserwuj wątek
    • bet66 Re: Zwariuje..;(;(;(:( 05.07.05, 20:21
      "zabrałaś mu ojca, rozbiłas jego rodzinę" - tak postępują wszystkie nastolatki
      i 17-latek nie jest tu wyjątkiem w sytuacji jaką zafundowali mu jego rodzice +
      TY. Długo Cię będzie oskarżac za całe zło , które go spotkało, az kiedyś (
      moze ) jako dorosły zrozumie pewne rzeczy , inaczej na nie spojrzy.
      • oledzga Re: Zwariuje..;(;(;(:( 05.07.05, 20:27
        kiedy poznałam Andrzeja( jego ojca) oni byli juz w trakcie rozwodu juz
        wczesniej im sie nie układało....
        • bet66 Re: Zwariuje..;(;(;(:( 05.07.05, 20:32
          Stałaś się dla jego ojca ważniejsza niż on, stąd żal i rozgoryczenie.
          • ania_rosa Re: Zwariuje..;(;(;(:( 05.07.05, 21:44
            Ponieważ nie mogłabym napisać autorce niczego, co nie byłoby ironiczne, więc
            ograniczę post do informacji, że była tu kiedyś na forum Lala2002 o identycznej
            sytuacji życiowej i może warto poszukać z nią kontaktu? Dziewczyna też związała
            się z ojcem chłopca w prawie swoim wieku i miała z nim dziecko, więc może
            mogłaby Ci pomóc.
            Rosa
            • capa_negra Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 09:58
              Tez mi jakos dziwnym trafem zadne dobre słowo do głowy nie przychodzi...

              Ale ja zła macocha jestem wiec czego innego mozna sie po mnie spodziewac???
              • leeya Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 12:31
                Ufffff...

                Ania, Capa, a ja myslalam, ze mnie jednej sie cisna zlosliwosci pod palce, jak
                chcialam odpisac na ten postsmile

                Taaaa... Posty Lali2002 to dobry odsylacz.

                Leeya
                • kotka.na.dachu Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 13:03
                  No to chyba przyjdzie jednak zacisnąć zęby.
                  Chłopak duży, więc wie skąd się biorą fasolki. Nie przypuszczam jednak, aby
                  posunął się do zrobienia krzywdy maleństwu.

                  Tobie biedulko się dziwię. Nieziemsko.
                  Choć z drugiej strony, jak już na tych forum był wątek - są takie filmy a la
                  Wenezuale, w których zdarzają się różne historie miłosne.

                  Z uwagi na stan fasolkowy nic więcej nie dopiszę.
                • capa_negra chciałabys..... 06.07.05, 22:08
                  byc osamotniona smile

                  Nie ma tak dobrze moja droga .... ja od dawna głośno krzycze, że nie wazne czy
                  jest sie eks czy neks...- wazne jest aby miec rozum na własciwym miejsu.
                  A nie ekhem ... smile))

                  I tylko moje wrodzone lenistwo ( niedzielne dziecko jestem wiec sie czuje
                  rozgrzeszona ) jak równiez mój wrodzony takt smile ( koń by sie usmiał)
                  powstrzymuje mnie niejednokrotnie od napisania siarczystego postu smile
                  A teraz to mam dodatkową wymowke - rece mnie bolą ....niestety budowa to cięzki
                  kawałek chleba ...szczegolnie jak ma sie ma meza typu " pomysłowy Dobromir w
                  kombinacji z Zosia Samosią"

                  Dodatkowo mam PSM albo ZNPM ( jak kto woli) i pani w firmie robiacej meble mnie
                  wkurvviła..
                  Za 1,5 szafki + 3 pólki na krzyż i blat ( doróbka do istniejących mebli)
                  zaspiewała 2,5 tys.

                  Pomijam wypita 2 piwka na rozstresowanie.
                  Podsumowując smile
                  Wole nie wnikac w niektóre tematy bo przypadkowo moge zabic...
                  Za co ku....va, za co ???
                  • chalsia Re: chciałabys..... 07.07.05, 02:42
                    I za to Cię lubię Capa smile)
                    CHalsia - też leniwa (bo sobotnia)

                    PS, jakoś sporo nas łączy (mózg, piwo, samosiowanie oraz umiejętność
                    zagryzienia zębów w celu nieuszkodzenia kogoś) smile)))
                    • capa_negra :-)))))))))) 07.07.05, 09:20
                      Taaaaa, tylko jak mi sie wydaje to tys ciut młodsza smile
                      A odrobina zdrowego lenistwa jeszcze nikomu nie zaszkodziła smile

                      W temacie zagryzanie zębów - straszna egoistka ze mnie bo ja to robie dla
                      siebie tylko i wyłacznie, a nie dla kogos...
                      Wiesz mi nadmierne nerwy na zdrowotnośc żle wpływaja smile wiec szanuje sie jak
                      moge smile))

                      Choc by wczoraj - jak juz wstalam od komputera to chciałam męza uszkodzic o
                      płot...który jeszcze nie istnieje smile
                      Ale jak mi jeszcze raz o nim wspomni, a raczej jakiego on ma plana w tym
                      temacie...
                      Wiec lojalnie uprzedziłam, że nie chce słyszec w tym temacie ani słowa - ja sie
                      denerwowac i wk...iać nie zamierzam.
                      Chłop ma głowe - niech mysli...ja poogladam efekty smile))
    • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 07:28
      Myslę, że m. in. powodem takiegopostepowania chłopaka jest zbyt mała różnica
      wieku miedzy Tobą jako macochą, a nim.
      Skoro rodzice byli juz w trakcie rozwodu, to raczej chłopak wiedział, że nic z
      tego ich związku nie będzie, ale łudził się, że moze jednak jakos sie dogadają.
      On walczy teraz o swoją pozycję. Jest w trudnym wieku dla chłopaka, wymaga
      twardej ręki ojca, a ojciec jest słaby.
      Niestety niewiele mogę Ci poradzić, bo tu kluczową rolę gra jego ojciec, a Twój
      partner.
      Z drugiej strony widząc taką jego nienawiść dziwię, się, że zdecydowałaś się na
      związek z facetem o tyle lat starszym z synem Twoim niemal rówieśnikiem. To
      jak dawa plus dwa równe cztery było pewne, że chłopak da Ci popalić (zresztą ja
      jako dziecko ludzi rowiedzionych rozumiem tego chłopaka - gdyby którekolwiek z
      rodziców moich zafundowało by mi taką niemal w moim wieku macochę/ojczyma to
      zrobiłabym wszystkim takie piekło, że szybciutko taki "kandydat" by musiał
      uciekać, gdzie pieprz rośnie).
      Tu nic nie pomogą słowa Twojego faceta, ze on ma Cię szanować. On ma to gdzieś,
      bo jestes za młoda, na dobrą sprawe też mogłabyś być jego dziewczyną, a nie
      jego ojca.
      • bet66 Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 10:05
        brawo m-m-m.
        Panienka szuka tatusia?,czy sponsora?
        Andrzej szuka młodego mięska , przy którym chciałby się odmłodzić, a przy tak
        młodym mięsku dopiero widać , jaki jest stary.
        Resume: młode niedojrzałe mięsko zwiazało się ze starym ciągle niedojrzałym a
        już zepsutym mięchem.
        W tym wszystkim jedynie ten młody chłopak trzeźwo patrzy i ocenia sytuację i
        potrafi nazwać rzecz po imieniu.
        • oledzga Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 10:22
          nie szukałam ani tatusia ani sponsora...kiedy sie zwiazalismy andrzej był juz w
          separacji...
          • bet66 Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 10:29
            I na co liczysz wiążąc się z facetem przeszło 20 lat starszym od siebie?
            • bet66 Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 10:32
              wiem, wiem, nie odpowiadaj....na dojrzałego, ustabilizowanego życiowo partnera,
              który zapewni Ci odpowiedni standart zycia......bo Twoi rówieśnicy to
              niedojrzałe szczyle i gołodupcy.....po co się całe zycie dorabiać, jak mozna od
              razu wejść na gotowe.
              • elf28 Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 10:42
                Znowy generalizujesz, odbijając na dziewczynie własnie życiowe frustracje.
                W tym co napisała m-m-m jest dużo racji. Ale osobiście mam koleżankę, która
                związała się z mężczyzną o 17 lat od siebie starszym. Jego córka ma 18 lat i
                obie dziewczyny przepadają za sobą. Problem, to różnica wieku między macochą a
                synem faceta z którym się związała. Wg mnie rozwiązanie leży w po stronie jej
                partnera a ojca 17-latka.
                • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 11:07
                  Elfiku,
                  to bardzo tolerancyjna jest ta corka. Pogodzila się z rozwodem rodziców. Poza
                  tym dziewczyny w tym wieku sa bardziej dojrzałe niz chłopcy. Chłopak lat 17-e
                  to zwykle smarkacz i wymaga cały czas akcji wychowawczych.
                  Jak sięgnę pamięcią moi rodzice nie mieli by wpływu na rozkurz jaki bym im
                  zrobiła na wieść o ojczymie/macosze w moim wieku.
                • oledzga Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 11:44
                  my z młodym za soba nie przepadamy ale tworzymy udany zwiazek z jego ojcem.i to
                  jest najwazniejsze.
              • oledzga Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 11:42
                nie poleciałam na jego kase....nie obchodza mnie jego pieniadze.kocham go za to
                jaki ma chatakter,jaki jest w srodku a nie za konto w banku.
            • olvi Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 10:34
              bet66 - czasem mimo takiej roznicy wieku ludzie tworza udany zwiazek. Mowie z
              doswiadczenia, bo mam takie 2 pary w rodzinie. To tak dla przypomnienia, ze
              stereotyp ma to do siebie, ze nie zawsze obowiazuje.

              W przypadku autorki postu problemem jest MALA roznica wieku miedzy nia a jej
              pasierbem a nie roznica wieku miedzy nia a jej partnerem. Te
              wszelkie "mieska", "sponsorow" i "tatusiow" mozesz sobie darowac, no chyba ze
              lubisz szufladkowac na podstawie paru zdan na forum.
              • oledzga Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 11:47
                andrzej nie jest dla mnie ani tatusiem ani sponsorem.jest facetem przy ktorym
                sie czuje bezpiecznie i jest mi z nim dobrze.nieliczy sie dla mnie ile on ma
                lat ( choc 40 nie przekroczył )

                mam tylko problem z młodym i nie wiem jak mam go rozwiazac
                • bet66 Drogie dziecko 06.07.05, 11:51
                  czy zwiazek jest udany, czy nie to mozna okreslić dopiero po x czasie
                  Masz problem z "młodym"...uwiedź go...a wszystko zostanie w rodzinie.
                  • jayin Re: Drogie dziecko 06.07.05, 21:00
                    bet66 napisała:


                    > Masz problem z "młodym"...uwiedź go...a wszystko zostanie w rodzinie.

                    Za dużo telenowel?
                    wink
                • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 11:54
                  mam tylko problem z młodym i nie wiem jak mam go rozwiazac


                  Bo to jest nie do rozwiązania...no i nie myślę, że to jest TYLKO problem z jego
                  synem...to jest AŻ problem, bo jeśli uda Ci się ten związek to do końca życia
                  musisz mieć doczynienia z tym chłopakiem.

                  Co do dokladania Ci: sama jestem dzieckiem ludzi rozwiedzionych i mieszkam pod
                  jednym dachem z pasierbem lat 16-e, więc wiem jakie emocje kierują takim
                  dzieckiem. Trudno, żebym pogłaskala Cie po główce i np. Ci współczuła, że ten
                  chlopak Cię nie trawi (powody przedstawiłam w postach wyżej), bo to było DO
                  PRZEWIDZENIA.
    • lilith76 Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 10:38
      coście tak na nią napadły?????????????????

      jeśli to nie ona robiła tę rodzinę, to w czym jej wina. inne macoszki też
      robiły rachunek zysków i strat zanim się zakochały w swoich facetach???

      do oledzga, sytuacja jest patowa i nie ma co nawet doradzić. chłopak się
      wścieka, ma swoje teorie, które statystycznie są trafne. schodź mu z drogi.
      waszemu dziecku krzywdy fizycznej nie zrobi, chodź przygotuj się, że będzie je
      nazywał bękartem, ubocznym produktem prokreacji, niewyskrobkiem - paleta
      możliwości jest nieograniczona.
      buduj swój związek z facetem, a z pasierbem kontakty ograniczaj. odetnij się od
      tego emocjonalnie.
      chłopak w końcu będzie miał własne życie.

      PS: nie badź urażona, ale poetyka twjego postu nasuwa niekiedy skojarzenia, że
      zyciowo i emocjonalnie jesteś na prawdę niewiele starsza od pasierba.
      wpakowałaś się w sytuację, która cię przerosła.
      • oledzga Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 11:40
        lilith76 dzieki ze Ty choc jedna nie dołozyłas mi smile
        staram sie mu schodzic z drogi , nie utrudniam andrzejowi kontaktow z synem
        wrecz przeciwnie.moze młody z czasem dojrzeje i jakos mnie zaakceptuje,choc
        wiem ze moje dziecko spokoju przez niego nidy nie beda miały.sama mam 2
        przyrodnie siostry.starsza agnieszka mnie i ojca akceptuja,a magda wrecz
        przeciwnie...i wiem ze tak bedzie z moim dzieckiem i młodym jak ze mna i z
        magda.
        z andrzejem tworzymy udany zwiazek i nie poleciałam na jego kase ...poprostu
        zakochalam sie w starszym mezczyznie cos w tym złego ?? chyba kazdy ma prawo do
        miłosci ......jest inny niz wszyscy moze dlatego ze z takim facetem nigdy nie
        byłam...
        pozdrawiam
    • johana2 Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 12:20
      Mnie też sytuacja przerastała kiedy pakowałam się w sytuację podobną, choć
      różnica wieku miedzy mną a pasierbem to 14 lat, a gdy go poznałam miał lat 15.
      A ja w okolicach 30-stki więc nie tak mało. Przerosło mnie to, bo ZUPEŁNIE NIE
      SPODZIEWAŁAM SIĘ takich problemów. Przed slubem nie wyglądało to tak źle. Poza
      tym zakochałam się w moim facecie a nie w jego synie, i nie widziałam i nadal
      nie widzę dlaczego ktokolwiek miałby mi w tej miłości przeszkodzić. Nie będę
      nigdy uzależniała swoich wyborów uczuciowych od osób trzecich. Bez przesady!
      Oledzga! Na pocieszenie Ci powiem, że 17-latek niedługo wydorosleje.
      Przemęczysz się trochę, ale później powinien być spokój. Sama wiesz ze to
      taki "głupi wiek", kiedy wszytko urasta za bardzo. Pamiętaj też, że nie ma
      słabych mężczyzn, jak to próbuje ciągle wmawiać m-m-m . Są tylko ojcowie,
      którzy czasem kochają za bardzo.... a tego nie uważam akurat za karygodne.
      Staraj się nie zwracać uwagi na młodego, ogranicz swoje konatkty z nim do
      minimum i tyle. Teraz i tak nie będziesz mogła z nim normalnie porozmawiać, bo
      obydwoje działacie w emocjach. Pozdrawiam i trzymam kciuki.
      • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 12:59
        Pamiętaj też, że nie ma
        słabych mężczyzn, jak to próbuje ciągle wmawiać m-m-m . Są tylko ojcowie,
        którzy czasem kochają za bardzo....


        Po pierwsze nikomu nic nie wmawiam.
        Po drugie wygodnym jest powiedzieć, że to są ojcowie, którzy kochają za bardzo,
        to tak jakby powiedzieć, że kaleka to "sprawny inaczej", czyli to samo, ale
        innymi słowy ujęte.
        Nie ma ojców kochających za bardzo, bo czy w ogóle można kochać za bardzo
        własne dziecko?
        Chyba, że pod tym kuriozalnym terminem rozumiesz zaślepienie, brak umiejętności
        wychowawczych i właśnie ową słabość (często wynikającą z poczucia winy wobec
        tegoż dziecka).
        Chłopak lat 17-e potrzebuje twardej ręki, przewodnika i ojca dowódcy, a nie
        tatusia ofermy. Do tego jak każde dziecko rozwiedzionych rodziców walczy o
        swoje, czyli o należne mu miejsce w hierarhii. Dziewczyna starsza od niego o
        lat dwa w takiej hierahii się nie liczy.



        i nie widziałam i nadal
        > nie widzę dlaczego ktokolwiek miałby mi w tej miłości przeszkodzić.



        Oczywiście, bo nie jesteś dzieckiem rozwiedzionych rodziców i nie miałeś nawet
        perspektywy posiadania macochy/ojczyma w swoim wieku.
        • ania_rosa Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 14:25
          Lubię czytać m-m-m, bo rozsądnie pisze i operuje konkretami.
          Dokładnie o to chodzi: można nazwac dziecko z zespołem Downa "sprawnym inaczej",
          ale od tego nie ubędzie mu jednego chromosomu. Takie są fakty.
          (I bardzo przepraszam, ale ja także nie byłam złośliwa, za to podałam przydatny
          adres czyli Lalę2002)
          Ponieważ bliżej mi do okresu pokwitania niż do klimakterium, więc dośc dobrze
          pamiętam okres, kiedy sama miałam 17 lat. I różowo na pewno nie będzie. Co
          więcej: Twój pasierb posiada okreslone racje, które albo wytrzymają próbę czasu
          (jesli Twój związek się rozpadnie), albo nie wytrzymają (jesli nadal będziecie
          razem). Jednak nawet jeżeli weryfikacja przebiegnie pozytywnie, a Wy stworzycie
          stadło, to wcale nie oznacza, że pasierb Cię polubi czy tylko zaakceptuje. Dla
          mnie fakt związania się mojego ojca z kobietą w moim wieku (czy niewiele
          starszą) byłby postrzegany jako aberracja. Może z czasem bym na to spojrzała
          inaczej, ale na wejściu byłabym nastawiona na pewno negatywnie.
          Jako osoba o 2 lata starsza nie liczysz się jako autorytet, co słusznie napisała
          m-m-m. Dlatego schodź z drogi i powoli rób swoje wchodząc raczej w rolę
          koleżanki niż macochy. W tym przypadku- jak sądzę- lepiej się sprawdzi układ
          partnersko- kumplowski, niż klasyczny macocha- pasierb. Głową muru nie przebijesz.
          Jest jeszcze jedna kwestia: Jesteś w ciązy. Andrzej nie jest Twoim męzem.
          Ponieważ występuję na tym forum w roli wybryku natury (ani macocha, ani
          samodzielna), więc poczuwam się do dania jednej dobrej rady: ureguluj tę
          kwestię. Jesteś jeszcze młoda, a życie plecie się różnie. Nie wiem, czy w grę
          wchodzi małżeństwo, ale w każdym razie zabezpiecz się na przyszłość.
          Siedemnastolatek na pewno sobie poradzi, a Ty będziesz mieć maleńkie dziecko
          jako panna. Studiów na pewno jeszcze nie skończyłaś (choć mam nadzieję, że
          studiujesz) i przed Tobą szereg kwestii takich jak zabiezpieczenie dziecka, czy
          środki na kontynuację nauki. Pomyśl o tym, bo umowy na tzw. gębę są patykiem po
          wodzie pisane, co potwierdzi każda macocha i każda samodzielna matka. Tak więc
          zadbaj o własne i dziecka interesy.
          I co więcej? Trzymaj się jakoś, czas działa na Twoją korzyśc, bo dorastasz i
          wzbogacasz się w doświadczenie. Mam nadzieję, że się Wam uda.

          Rosa
          • oledzga Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 15:11
            wezmiemy slub kiedy andrzej sie rozwiedzie a sprawa juz jest w toku.studia
            miałam zaczac w pazdzierniku ale nie wiem czy przez ciaze mi sie uda....dla
            młodego starałam sie byc kolezanka a nie macocha ale nie wyszło...mam nadzieje
            ze z czasem nasze stosunki sie poprawia
            pozdrawiam Ola








            • e_r_i_n Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 16:03
              oledzga napisała:

              > studia miałam zaczac w pazdzierniku ale nie wiem czy przez ciaze mi sie
              > uda....

              Ciaza nie jest zadna przeszkoda w studiowaniu. Dla wlasnego dobra nie powinnas z
              nich rezygnowac.
        • oledzga Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 15:13
          zapamietaj sobie ze andrzej nie jest tatusiem ofermą
          • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 15:31
            zapamietaj sobie ze andrzej nie jest tatusiem ofermą


            Hi, hi... autorytetem też nie jest, bo nie umie syna przywolać do porządku.
    • cleopa Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 14:20
      No no no dziewczyny..zaczynacie przesadzać z tym osądzaniem.."niech pierwsza
      rzuci kamieniem..."..śmiem podejrzewać że na tym forum same idealne macoszki
      sie znajdują..Nic takiego co napisała oledzga nie spowodowało żeby ja tak
      osądzać..To że jest młodziutka i jest z partnerem o 20 lat starszym? czy to że
      facet,prawdopodobnie, ma kasę..??
      Oledzga musisz koniecznie poważnie pogadać z Partnerem,przedstawic mu
      sytuację ,poprosić (zarządać) pomocy. Jesteś w ciąży on powinin Cie chronić.
      Mlody ma 17 lat niedługo zacznie się jego dorosłe życie może jakaś dziewczyna i
      wtedy być może odczepi się od Ciebie..jednak dopoki Twój facet będzie tylko się
      przyglądał sytuacji Mlody będzie sobie coraz bardziej pozwalał.Za wlamanie i
      ataki na Twoich znajomych ojciec powinien jakoś go "ukrócić"..opieprzyć czy
      coś..Komputer zablokuj..
      Ja bym się odcieła zupełnie od Mlodego i psychicznie i emocjonalnie, unikałabym
      go i nie zwracałabym uwagi na niego..
      • bet66 Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 14:32

        Krótko mówiąc niech ojciec sprawi mu lanie.
        Idę o zakład, ze ojciec w tej sytuacji czuje się bezsilny i ma wobec syna
        wyrzuty sumienia i konflikt lojalności...czy być dobrym dla syna, czy kochanki,
        czyją stronę wybrać....chciałby by owca była cała i wilk syty, więc nic nie
        bedzie robił...przeczeka.
        • cleopa Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 14:59
          nie mowię o laniu smile) bo to za duże chlopisko smile)

          ale lojalne opowiedzenie sie po stronie swojej kobiety (!!) życie to nie jest
          bajka skąd pewność że synus nie bedzie miał kochanki kiedyś tam...???
          czlowiek nie może zaufać sdam sobie więc nie powinno się innych oceniać..bo
          życie może spłatać figla...każdemu smile))
          • megan58 Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 15:01
            Widzisz cleopa. Mysle , ze dla ojca to trudne bo tak jak to u jelas i kobieta
            jego jest i syn rowniez jego .
            Na moj nos facet schowa głowe w piasek.
          • jayin Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 20:56
            Kij z lojalnością.
            Ale czy ten facet... Zero reakcji?...On niby co... dumny jest, że sobie takiego "chakiera" i "chulturnego młodego człowieka" wychował???... Że potrafi włamać się, zdolniacha, na kompa czyjegoś, albo naubliżać obcym ludziom?... No, dajcie spokój...

            Czy to moze jakiś objaw bezstresowego wychowania jest (bo to niby ten "rzut pokoleniowy" właśnie dorasta), a ja się nie znam i jestem wredna, nieczuła i zimna, że młoda miewa "kwarantanny" wychowawcze w domu, opierdyl dostaje za niekulturalne zachowanie się wobec innych, jak jej się zdarzy, a jakby miała jeszcze komuś się na kompa włamywać... No, sorry... Ja sobie nie wyobrażam, że przeszłabym nad tym do porządku dziennego :=) Nieważne, czy "brak kultury" i "chakierstwo" dotyczyłoby mojego faceta, sąsiada, czy koleżanki ze szkoły...

            Ale jak już wspominałam, ja jestem ogólnie nienormalna.

            Więc po czorta rozpatrywać tutaj lojalności (które OCZYWIŚCIE są ważne w takich układach) - skoro sytuacja pada już na przedmieściach na pysk, bo chuop BOI się zwrócić uwagę synowi, ze ten robi coś... powiedzmy: niewłaściwie. To nie jest nielojalność wobec tej dziewczyny. To po prostu uniki na całym froncie, żeby facet czuł się mniej winny (?) wobec syna. Co i tak tej ewentualnej winy nie umniejsza, a młody nauczy się BYĆ MOZE to z biegiem czasu doskonale wykorzystywać. Jak większosc ludzi. W takiej sytuacji, ta dziewczyna zawsze będzie miała "przechlapane".

            Nastolatek ma swoje "humory". Owszem. I to one są pewnie przyczyną "takich zachowań" wobec "przyszłej (?) macochy". Ale to od jego rodziców/opiekunów zależy, jak je przejdzie i jakie będą ich skutki. Albo się temperuje młodzieńca i WYCHOWUJE, albo się daje na luz i ma się gdzieś, jak się młody zachowuje "w świecie". Chociaż w wieku lat 17-tu to raczej "marneszanse". Ale są. Jeszcze.
      • oledzga Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 15:02
        staram sie odciac od młodego ale on ciagle tu przyłazi (do domu ojca ) bo wie
        ze ja tutaj jestem i chce zatruc mi zycie...rozmowy krzyki na młodego nic nie
        daja...teraz młody wyjezdza na wakacje a ja bede miała troche spokoju...
      • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 06.07.05, 15:27
        Mlody ma 17 lat niedługo zacznie się jego dorosłe życie może jakaś dziewczyna i
        wtedy być może odczepi się od Ciebie..jednak dopoki Twój facet będzie tylko się
        przyglądał sytuacji Mlody będzie sobie coraz bardziej pozwalał.Za wlamanie i
        ataki na Twoich znajomych ojciec powinien jakoś go "ukrócić"..opieprzyć czy
        coś..Komputer zablokuj..



        Jakoś to ukrócić...droga Cleopo to nierealne w wypadku chłopaka lat 17-e,
        jeżeli ten ojciec nie jest autorytetem i dowódcą.
        Świat mężczyzn to świat hierarchii, jeśli tego chłopak nie ma to szybko bryka.
        Wiem, bo patrzę jak za tępienie rogów "naszego" młodego bierze się jego ojciec,
        a mój mąż i ile pracy to go kosztuje.
        Jeśli ten ojciec był mało wydolny wychowawczo przez lat ileś to teraz niezwykle
        trudno będzie wziąć chłopaka w karby. Tu potrzebna jest żelazna konsekwencja ze
        strony tego ojca.
        Tu nie chodzi o rzucanie kamieniem, ale trudno też tylko dawać radę odcięcia
        się od pasierba. Moim zdaniem to jest nierealne, ponieważ ten chłopak to bardzo
        bliska rodzina jego ojca i ZAWSZE będzie miał z nim styczność.
        Nie da się całe życie udawać, że kogoś się nie widzi.
        Znam przypadek, że już dorosły syn do końca życia zwalczał macochę i nie
        popuścił jej ani o jotę, szczególnie gdy ojciec umarł i spotkali się wsądzie na
        sprawie spadkowej.

    • bet66 No i wszystko jasne 06.07.05, 19:14
      Rodzice chłopaka nie mają jeszcze rozwodu, a już panienka w ciązy chce ustawiać
      cudze zycie rodzinne.
      Chłopak cyt." przyłazi do domu ojca" a dlaczego do domu ojca ma nie "
      przyłazić"?
      Wg następnej... panienka ma być ważniejsza dla faceta od syna...od kiedy to
      krew z krwi, kość z kości ma być mniej ważna od panienki, ktora dzisiaj jest a
      jutro mozna ja wymienić na nowy model.
      • jayin Re: No i wszystko jasne 06.07.05, 21:07
        bet66 napisała:

        > Rodzice chłopaka nie mają jeszcze rozwodu, a już panienka w ciązy chce ustawiać cudze zycie rodzinne.

        Ustawiać...? Ale chyba nie doczytałam tych postó, więc się nie wypowiem.
        W sumie ona teraz sobie musi poustawiać swoje życie rodzinne. Skoro dziecko w drodze.

        > Chłopak cyt." przyłazi do domu ojca" a dlaczego do domu ojca ma nie "
        > przyłazić"?

        Masz rację. Dzieci zawsze powinny móc bywać w domach swoich rodziców. Chociaż i to zależy też od relacji "rodzice-dzieci". Są dzieci, któe nie chcą bywać u rodziców - i rodzice, którzy nie chcą widywać dzieci - wystarczają im spotkania raz na ruski rok na Wigilię, a i to nawet czasami nie jest "konieczne" dla nich. Różne rodziny bywają.

        Oczywiście nikt postronny nie ma prawa ustawiać tych relacji.
        Jazda się zaczyna, jak relacje rodzinne rodziny A (facet-Ex-ich dzieci)zazębiają się z relacjami rodzinnymi rodziny B (facet-Next-ich dzieci). Wtedy każdy ustawia jak moze i jak chce - i czasami nie sposób ominąć "zgrzyty" i wypominanie sobie "a ty mi nie ustawiaj życia, bo to nie twoje!"

        > Wg następnej... panienka ma być ważniejsza dla faceta od syna...od kiedy to
        > krew z krwi, kość z kości ma być mniej ważna od panienki, ktora dzisiaj jest a jutro mozna ja wymienić na nowy model.

        Dla normalnego faceta - NIGDY nie będzie ważniejsza.
        Ale bywają też tacy nienormalni.

        Faceta też można wymienić na lepszy model. Tylko kobiety jakoś mniej "chętne" są do tego. Może po prostu łatwiej się przywiązuję (uwiązują?:=) do jednego modelu.
      • natasza39 Do bet66 06.07.05, 21:36
        JAk dla mnie bet to Ty dawno nie miałaś orgazmu, moja droga.
        Naprawdę spróbuj znaleść sobie ,jak ty to mówisz? Acha! .... "mięsko" i od razu
        mniej jadu bedzie ci się lało....
        • madalenka25 Re: Do bet66 06.07.05, 21:49
          Natasza ja sie do Ciebie po sciereczke zgłosze jak nic - kurna kobieto
          normalnie az mi siły do roboty powróciły
          • natasza39 Re: Do bet66 06.07.05, 22:07
            madalenka25 napisała:
            >...az mi siły do roboty powróciły<

            A ja jakaś oklapła dzisiaj jestem.
            Pewnie to zasługa pomysłów jeszcze małzonki mojego M, ale to temat na inny
            watek i nawet mi sie o tym pisac nie chce, bo i tak byscie nie uwierzyły, a
            wszystkie "prawe", cnotliwe i świete zeżarłyby mnie żywcem.
            a ja wiekowa już jestem i łykowata, niestrawność by po mnie miały.
            • kotka.na.dachu Re: Do bet66 07.07.05, 08:18
              natasza39 napisała:

              > A ja jakaś oklapła dzisiaj jestem.
              > Pewnie to zasługa pomysłów jeszcze małzonki mojego M, ale to temat na inny
              > watek i nawet mi sie o tym pisac nie chce, bo i tak byscie nie uwierzyły, a
              > wszystkie "prawe", cnotliwe i świete zeżarłyby mnie żywcem.
              > a ja wiekowa już jestem i łykowata, niestrawność by po mnie miały.

              A kto by chciał jeść stare mięcho? Czyżby desperat?
    • capa_negra No dobra - zarty na bok 06.07.05, 22:23
      Postaram sie w miare sprawnie przedstawic mój punkt widzenia.

      Po pierwsze.
      Wspólczuje oli - nierozwiedziony facet, jego syn prawie w jej wieku, iść czy
      nie iśc na studia??, ciąza ..mało komfortowa sytuacja i niechciałabym nigdy w
      niej byc.

      Z drugiej strony.
      Niedojrzałość.
      Bo trudno mówić o dojrzałości w wieku 19 lat, a tu nagle tyle spraw na głowie.
      Miłośc...miłośc jest slepa ..i nie wazyłabym sie wysnuc wniosku, że związała
      sie z Andrzejem dla pieniędzy, ani robic afery z 20 lat róznicy miedzy nimi.
      Nie mniej... inaczej wyglada 20 lat róznicy gdy para jest w wieku 30-50 lat,
      czy 40 - 60 bo to juz dojrzali ludzie..
      Inaczej ( przynajmniej dla mnie) wyglada sprawa gdy dziewczyna ma tak jak Ola
      19 lat, a facet prawie 40..
      Ona ciagle jeszcze nastolatka ...może juz nie dziecko, ale .. jak to sie mówi w
      doopie była i goowno widziała i do doroslości/dojrzałości jeszcze daleko, a on
      stary koń po przejściach...

      Trudno mi ja winic, choć i trudno czytając jej post nieroześmiać sie.
      Ale tego Andrzeja to mam ochote serdecznie kopnąc w doope.

      Ide spac , bo przez to nocne pisanie image sobie rujnuje smile
      • m-m-m Re: No dobra - zarty na bok 07.07.05, 08:28
        Ale tego Andrzeja to mam ochote serdecznie kopnąc w doope



        Popieram Capa, Ty to mądra baba jesteś.
        • bet66 Re: No dobra - zarty na bok 07.07.05, 08:33
          No nie , zwalacie cala wine na faceta !!!!
          A przeciez panienka, jak sama pisze , zakochala sie w jego wnetrzu.
          • m-m-m Re: No dobra - zarty na bok 07.07.05, 08:47
            Bett,
            tak jest, ale to smarkula, on mógłby być jej ojcem.
            Słusznie Capa napisała, że jest róznica w dojrzałości: kobieta lat 30, a facet
            50, a niemal dziecko lat 19 i facet lat 40. W tym drugim wypadku główną
            odpowiedzialność ponosi ten facet: w sumie ma teraz dwoje dzieci + trzecie w
            drodze. Oczywiscie nadal uważam, że do przewidzenia był taki rozwój wypadków i
            negatywne nastawienie jego syna i z panny odpowiedzialności nie zdejmuję, acz
            mam trochę wyrozumiałości dla jej braku doświadczenia życiowego.
            • bet66 Re: No dobra - zarty na bok 07.07.05, 08:56
              Zgoda, dziewczyna nie ma zyciowego dowiadczenia.
              Ale rozumu nikt chyba jej nie odebral???
              Wydaje mi sie, ze syn widzi , ze ojciec wymienia matke na dziewczyne
              niedojrzala ,glupiutka i to go najbardziej w tej calej sytuacji boli.
              Tak , jak wczesniej napisalam, wymienia na nowszy , a nie na lepszy model.
              • e_r_i_n Re: No dobra - zarty na bok 07.07.05, 09:15
                bet66 napisała:

                > ojciec wymienia matke na dziewczyne niedojrzala ,glupiutka

                Zaskakuje mnie ta łatwośc oceny na podstawie trzech zdań na forum. Niedojrzałośc
                - ok, ja w tym wieku tez dojrzała nie byłam. Ale głupia? Warto czasami pohamowac
                palce...
                • bet66 Re: No dobra - zarty na bok 07.07.05, 09:25
                  e_r_i_n napisała:
                  > Ale głupia? Warto czasami pohamowac
                  > palce...
                  ============================================

                  Madre dziewczyny zabezpieczaja sie przed pojsciem z facetem do lozka.
                  • e_r_i_n Re: No dobra - zarty na bok 07.07.05, 09:26
                    No tak, jesli ktos tym mierzy madrosc, to pozostaje tylko wspolczuc.
                    Poza tym sporo na tym forum, i na samodzielnej, glupich kobiet.
                    • bet66 Re: No dobra - zarty na bok 07.07.05, 09:28
                      To nie miara mdrosci tylko jej oznaka.
                      • bet66 P.S. 07.07.05, 09:28
                        glupich nie sieja , sami sie rodza.
                        • elf28 Re: P.S. 07.07.05, 09:29
                          a ja myślałam, że to rodzice ich na takich wychowują. Ale jak mniemam w Twoim
                          światopoglądzie prawa psychologii nie istnieją. Bo co to psychologia????
                        • e_r_i_n Re: P.S. 07.07.05, 09:30
                          No i Elf ma juz odpowiedz na pytanie, skad sie tu wzielas.
                    • elf28 Re: No dobra - zarty na bok 07.07.05, 09:28
                      No właśnie Erin, to samo miałam na końcu języka. Już miałam bet pytać, skąd ona
                      się tu wzięła, bo chyba nie z głupoty? No ale pewnie mi odpisze, że z głupoty
                      faceta, hehe
                  • oledzga Re: No dobra - zarty na bok 07.07.05, 10:14
                    Kochana Bet przesadziłas....czy ty nieuprawiłasnigdy spontanicznego seksu gdzie
                    nikt nie mysli o zabezpieczeniu ? najwidoczniej nie ..... w ogole sadze ze brak
                    ci orgazmu dlatego jestes taka jedza...choc nie wiem czy orgazm cos zmieni w
                    Twoim przypadku.
                    zreszta andrzej jest moim facetem i na dziecko zdecydowalibysmy sie predzej czy
                    pozniej...
                    • m-m-m Re: No dobra - zarty na bok 07.07.05, 10:20
                      czy ty nieuprawiłasnigdy spontanicznego seksu gdzie
                      >
                      > nikt nie mysli o zabezpieczeniu ? najwidoczniej nie .....




                      Ja ZAWSZE byłam zabezpieczona i nie znaczy to, że nie uprawialam spontanicznego
                      seksu.
                    • lilith76 Re: No dobra - zarty na bok 07.07.05, 10:33
                      >....czy ty nieuprawiłasnigdy spontanicznego seksu gdzie
                      >

                      i tu właśnie jest ta różnica - dojrzała kobieta uprawia spontaniczny seks i
                      potrafi się zabezpieczyć. wierz mi! choć czy ja w tym wieku już "dojrzała"?
                      o ile da się wybaczyć brak chwilowego rozmumu u nastolatki, to jest to
                      karygodne u jej partnera, faceta przed czterdziestką...
                      • m-m-m Re: No dobra - zarty na bok 07.07.05, 10:34
                        o ile da się wybaczyć brak chwilowego rozmumu u nastolatki, to jest to
                        karygodne u jej partnera, faceta przed czterdziestką


                        Trafiony zatopiony Lilith.
                    • bet66 Drogie dziecko 07.07.05, 10:47
                      oledzga napisała:
                      > Kochana Bet przesadziłas....czy ty nieuprawiłasnigdy spontanicznego seksu
                      gdzie nikt nie mysli o zabezpieczeniu ? najwidoczniej nie ..... w ogole sadze
                      ze brak ci orgazmu dlatego jestes taka jedza...choc nie wiem czy orgazm cos
                      zmieni w Twoim przypadku.zreszta andrzej jest moim facetem i na dziecko
                      zdecydowalibysmy sie predzej czy pozniej...\
                      ============================================================================

                      Bez poufałości, bo mogłabym być ci matką. Gdybym miała corkę starałabym się ją
                      wychować na mądrą , świadomą swoich czynow i konsekwencji kobietę.

                      A czy Ty dziecko wogóle wiesz co to jest ORGAZM?
                      • e_r_i_n Re: Drogie dziecko 07.07.05, 13:00
                        bet66 napisała:

                        > Bez poufałości, bo mogłabym być ci matką.

                        <ROTFL>
              • m-m-m Re: No dobra - zarty na bok 07.07.05, 09:31
                Ale rozumu nikt chyba jej nie odebral???


                No widzisz Bett, rozumu też się nabywa z wiekiem wraz z doświadczeniem.
                Ja bym nigdy nie wzieła takiego faceta w wieku lat 19-u, bo sama pasierbicą
                byłam (na szczęście mój ojczym był 9 lat starszy od mamy) i znane mi były
                odczucia dziecka w takiej sytuacji. Bazowałabym na takim właśnie doświadczeniu
                i nie zrobiłabym tego młodszemu o dwa lata chłopakowi.
                • e_r_i_n Re: No dobra - zarty na bok 07.07.05, 09:34
                  m-m-m napisała:

                  > No widzisz Bett, rozumu też się nabywa z wiekiem wraz z doświadczeniem.

                  Otóż to. Z wlasnego doswiadczenia smile wiem, ze w pewnym momencie nie mysli sie
                  o takich przyziemnych sprawach, jak kasa, dzieci itd. Po prostu nie jest to
                  w danej sytuacji istotne. Oczywiscie z perspektywy czasu zauwaza sie, ze to byl
                  blad, ale w wieku lat 19-stu takie refleksje do glowy nie przychodza.
      • capa_negra Zastanawia mnie jeszcze jedno.... 07.07.05, 09:12
        Każdy z nas funkcjonuje w jakims srodowisku, grupie znajomych etc.

        Większość z nas ma znajomych przeważnie w przedziale wiekowym x +/-5 lat gdzie
        x to nasza liczba lat.
        Oczywiście sa wyjatki, ale generalnie tak jest, że majac np. 30 lat mamy taki
        znajomych , którzy maja 25 lat i takich którzy maja 35.
        Idąc tym tropem ola ma wsród swoich znajomych takich co maja 15-16 lat i takich
        którzy maja ok. 25 , natomiast Andrzej 35-45.
        Sadzicie ze kiedykolwiek te dwa swodowiska moga sie spotkac i dobrze razem
        czuc - watpie
        Byc może dogadali by sie ludzie z górnej granicy wieku znajomych Oli i dolnej
        Andrzeja, ale reszta to watpie...
        I ich własne relacje...
        Ona ledwo wyszła z lat szkolnych on stary koń ...jaki wspólny temat do rozmów???
        Chyba tylko dzieci - jego i ich nienarodzone.
        Wiele rozumiem - fascynacje seksualna, soba na wzajem, poszukiwanie nowości,
        ale co z proza zycia ????, która niestety juz stoi za drzwiami..
        Wszystko było by troche łatwiejsze gdyby Ola miała pare latak więcej.

        A co na to rodzice oli - jakos nic o nich nie słychac
        • lilith76 Re: Zastanawia mnie jeszcze jedno.... 07.07.05, 09:22
          bo chyba oladzga się spłoszyła...
          co się dziwić.
        • bet66 Re: Zastanawia mnie jeszcze jedno.... 07.07.05, 09:27
          Tez mnie to zastanawia, bo oprocz uprawiania seksu jest cala przestrzen
          zyciowa, ktora trzeba wypelnic.
        • m-m-m Re: Zastanawia mnie jeszcze jedno.... 07.07.05, 09:39
          Mądrze godocie Capo.
          • capa_negra Re: Zastanawia mnie jeszcze jedno.... 07.07.05, 10:06
            Nie chwal dnia przed zachodem słońca .......smile))))
            • m-m-m Re: Zastanawia mnie jeszcze jedno.... 07.07.05, 10:15
              ...a kobiety przed smiercią - dodaje mój M. wink)))))))))
        • oledzga Re: Zastanawia mnie jeszcze jedno.... 07.07.05, 10:07
          Jak widzisz capa moglismy sie spotkac i razem sie dobrze czujemy.Nie łaczy nas
          tylko seks...lubimy isc do kina na dobra komedie , siedziec w ogrodzie i
          przesadzac kwiatki...dobrze nam ze soba , dogadujemy sie ,rozumiemy bez
          słow...wiem ze on jest tym jednym i chce tylko jego....moze jak mowcie "sparze
          sie" i czegos sie naucze albo spojrze na to inaczej.
          a moi rodzice wiedza o nim...były wrzaski na mnie , awantury ale juz
          odpuscili...rozumieli ze kocham go i nic tego nie zmieni...a dziecko jeszcze
          bardziej nas ze soba złaczy smile
          pozdrawiam
          • bet66 Re: Zastanawia mnie jeszcze jedno.... 07.07.05, 10:55
            oledzga napisała:
            >Nie łaczy nas tylko seks...lubimy isc do kina na dobra komedie , siedziec w
            ogrodzie i przesadzac kwiatki...dobrze nam ze soba , dogadujemy sie ,rozumiemy
            bez słow......a dziecko jeszcze bardziej nas ze soba złaczy
            ==========================================================================

            No proszę, jaka sielanka.....komedie, przesadzanie kwiatkow....az chce sie
            zawołać:
            SAMO ZYCIE.
            Tia, dziecko was złączy..... ,jak jego żonę z nim połączył ich syn....na wieki
            wieków amen.
        • lilith76 Re: Zastanawia mnie jeszcze jedno.... 07.07.05, 10:08
          wiem, że to hermetyczne środowisko, ale można by spytać o to:
          Magdaleny Zawadzkiej (młodsza żona Gustawa Holułubka)
          Beaty Ścibakównej (młodsza żona Jana Englerta)
          Beaty Cwenówny (młodsza żona Hanuszkiewicza)
          różnica wieku pewnie około albo i ponad 20 lat w każdym przypadku.

          chodź w tym co pisała capa jest sporo racji - szybciej to oladzga będzie robić
          za paprotkę na spotkaniach przyjaciół jej faceta, niż on będzie podrygiwał u
          jej znajomych.

          PS: kiedyś króciutko spotykałam się z facetem pod czterdziestkę (miałam 24
          lata) i tu nie było problemu, bo poznaliśmy się w ekipie zjeżdżającej do tego
          samego bieszczadzkiego schroniska i facet doskonale dogadywał się w młodszymi.

          trzeba mieć wspólna pasję i jest nieco lepiej.

          PS2: co najśmieszniejsze, taka różnica wieku jeszcze sto lat temu byłaby
          uważana za całkiem słuszną smile
          jeszcze dziś w niektórych społecznościach nikt nie widzi w tym nic zdrożnego -
          sama miałam takie znajome.
          • ania_rosa Re: Zastanawia mnie jeszcze jedno.... 07.07.05, 10:17
            Lilith tez mądrze gada. Jeszcze 50 lat temu taka różnica nie byłaby zdrożnawink
            Przypomniało mi się tez, że mam wujka, który własnie związał się z kobietą
            młodszą od siebie 20 lat, z tym że tu mamy do czynienia z rozpiętością 30- 50
            lat. Jesli o moją ocenę chodzi to i tak się dziwię, że nie wybrał jeszcze
            młodszej, bo facet jest tak infantylny, że tylko z młodymi dziewczętami potrafi
            się dogadać.
            Byc może więc partner Oli wybrał słusznie, bo własnie młodej dziewczyny
            potrzebuje i taka zaspokaja jego potrzeby emocjonalne.

            Rosa
            • m-m-m Re: Zastanawia mnie jeszcze jedno.... 07.07.05, 10:22
              HE, HE...a mnie mama mówiła, że ma tylko dwa wymagania wobec mojego pana: po
              pierwsze ma mieć co najmniej maturę i...być młodszy od niej!
            • olvi Re: Zastanawia mnie jeszcze jedno.... 07.07.05, 10:30
              Ludzie, nie demonizujmy roznicy wieku. Pomijajac Holoubka etc. moja wlasna
              prababka miala meza starszego o 25 lat. Notabene, byla jego druga zona (wiec
              mam to w genach smile) ) i jako ze oboje dlugo zyli, do dzis w rodzinie pamietamy,
              ze bylo to wyjatkowo dobrane malzenstwo.

              Mam kolezanke, ktora jest od 10 lat ze swoim mezem i nic nie wskazuje na
              rozstanie. 23 lata roznicy.

              Moj M jest starszy ode mnie o 14 lat prawie. Ja mam 28, on 42. I sorry, ale
              uwazam, ze doskonale sie dogadujemy NIE TYLKO w lozku. Czasem wiek metrykalny,
              moim zdaniem szczegolnie u kobiet, jest rowny z wiekiem psychicznym i
              dojrzaloscia emocjonalna. A nasi znajomi sa glownie w wieku 25- 40+ lat.
              • m-m-m Re: Zastanawia mnie jeszcze jedno.... 07.07.05, 10:33
                ok.
                Miedzy mna, amoim M. jest 11 lat; miedzy moimi rodzicami - 14 było...i to nie
                chodzio wielkość, tylko o czas i wiek samych zainteresowanych: 19 i 40 to jak
                ojciec z córką; ale już 30 i 50 to większa szansa na porozumienie i wieloletnią
                trwałość związku..
                • olvi Re: Zastanawia mnie jeszcze jedno.... 07.07.05, 10:40
                  Z jednej strony tak - bo pomijajac partnerow, nawet z wlasna o tylko 6 lat
                  mlodsza siostra inaczej sie dogaduje kiedy mamy 22 i 26 lat niz 14 i 20. Inny
                  swiat.

                  Ale z drugiej strony, ja mam dzis 28, ale kiedy poznalam mojego M, mialam 22 a
                  on 36. On - praca, malzenstwo za soba itd - a ja studia i wlasnie mialam zaczac
                  prace. Zupelnie inne tlo i warunki dorastania itp. - inne kraje. Ale nie jest
                  to problem nie do przeskoczenia.

                  Aczkolwiek, z drugiej strony, 19 lat Oli i 22 moje wtedy - widze tu jedna
                  roznice - choc nie znam oczywiscie warunkow dorastania Oli - mianowicie taka,
                  ze z jednej strony to tylko 3 lata, a z drugiej az 3 lata samodzielnosci,
                  studiow, zycia na wlasny rachunek i daleko od rodzicow = przyspieszony kurs
                  dojrzewania i samodzielnosci.
                  • m-m-m Re: Zastanawia mnie jeszcze jedno.... 07.07.05, 10:43
                    Aczkolwiek, z drugiej strony, 19 lat Oli i 22 moje wtedy - widze tu jedna
                    > roznice - choc nie znam oczywiscie warunkow dorastania Oli - mianowicie taka,
                    > ze z jednej strony to tylko 3 lata, a z drugiej az 3 lata samodzielnosci,
                    > studiow, zycia na wlasny rachunek i daleko od rodzicow = przyspieszony kurs
                    > dojrzewania i samodzielnosci.


                    Tak jest, w tym wieku 3 lata to kolosalna różnica, dlatego dopiero 30 lat na
                    karku zaciera różnice z dużo starszymi.
          • capa_negra Powoli moje drogie 07.07.05, 10:30
            Ja nie krytykuje róznicy wieku 20 lat - sama mam męza 12 lat starszego.
            Zwracam uwage jedynie na moment KIEDY to sie dzieje
            Dla mnie INNA jest to róznica gdy w gre wchodza lata 20 - 40 , a inna gdy np
            30,35 - 50,55
            Zawadzka nie miała 20 lat gdy została młodsza zona swojego męza.

            Chodzi mi o brak dojrzałości mlodszej strony w przypadku gdy jest naprawde
            bardzo młoda tak jak ola.
            Nie studiowała, nie pracowała - miała jedynie kontakt ze środowiskiem szkolnym.
            Świat dorosłych to był świat rodzićów , nauczycieli , a nie dorosłych partnerów
            zyciowych po przejściach.

            I tu OLU - teraz zwracm sie bezposrednio do ciebie- widze pewne
            niebezpieczeństwo dla wszego związku.
            Co bedzie gdy minie pierwsza euforia, zauroczenia a zaczna sie kłopoty
            obowiązki???
            Nie mam zamiaru cie straszyc jedynie wskazuje na pewne sprawy które wcześniej
            czy później ( raczej wcześniej bo dziecko w drodze) zaczna odgrywac znaczna
            role w waszym zyciu.
            Pieluchy, gary, zupki, kupki ....a twoje kolezanki na dyskotece z rówiesnikami.
            Myslałas o tym??
            A o tym, że za dziesieć lat ty dalej chetnie pójdziesz na dyskoteka, a Andrzej
            niekoniecznie???

            Wybrałas tak , a nie inaczej i to twój wybór.
            Proponuje jednak, żebys dla własnego dobra jak najszybciej uregulowała sytuacje
            prawną swoją i dziecka.
            Co Andrzej na twoją ciążę??
            • m-m-m Re: Powoli moje drogie 07.07.05, 10:36
              Co Andrzej na twoją ciążę??

              Pewnikiem się cieszy (albo tak deklaruje).
              • capa_negra Re: Powoli moje drogie 07.07.05, 10:38
                mam pewne przemyslenia na ten temat......ale zachowam je dla siebie
                • m-m-m Re: Powoli moje drogie 07.07.05, 10:41
                  Ja też.
                  Bo w tę spontaniczną radość faceta z ciąży Oli zwyczajnie nie wierzę.
                  • capa_negra Re: Powoli moje drogie 07.07.05, 10:44
                    No cóz zawsze może byc to chło bardzo rodzinny, który o niczym innym nie marzy
                    jak o powiekszaniu rodziny i obowiazkach wynikających z mienia malutniego
                    dziecka zamiast..... radosnego seksu, pelnego nowości...
                    • m-m-m Re: Powoli moje drogie 07.07.05, 10:46
                      Taaaaaaaak, facet w separacji z żoną i z 17-letnim synem na pewno o niczym
                      innym nie marzy jak o dzidziusiu z 19-latką.
                      • capa_negra Re: Powoli moje drogie 07.07.05, 10:52
                        No .....
                        Spadam ( niestety) do mniej przyjemnych zajęc od siedzenia na forum.
                        Wpadne wieczorem, poczytam jak sie watek rozwinął i znów bedzie okazja sie
                        powymądrzac smile))
                        • m-m-m Miłej pracy Capa :))))) 07.07.05, 10:53
            • oledzga Re: Powoli moje drogie 07.07.05, 11:12
              Andrzeja tak szczesliwego jak teraz nie widziałam.Ma dopiero 36 lat wiec nie
              jest stary jak tu niektore panie mowia.
              wiem ze czekaja mnie pieluchy,zupki,kupki itd. ale skoro chce tego dziecka to i
              chce te pieluchy itp.
              • m-m-m Re: Powoli moje drogie 07.07.05, 11:18
                Andrzeja tak szczesliwego jak teraz nie widziałam


                Ano nie mówiłam, ze facet deklaruje, że się cieszy???


                Ma 36 lat i syna lat 17-ec? To dlatego mu nie przeszkadza, że ma mieć dziecko z
                dziewietnastolatką, bo sam ojcem został w wieku pacholęcym (też 17-e)? To nie
                dziwne, ze jego syn jest jaki jest, bo on zwyczajnie niedorosły był jak go
                zrobił.
              • bet66 Re: Powoli moje drogie 07.07.05, 11:20
                oledzga napisała:
                > Andrzeja tak szczesliwego jak teraz nie widziałam.Ma dopiero 36 lat wiec nie
                > jest stary jak tu niektore panie mowia.
                > wiem ze czekaja mnie pieluchy,zupki,kupki itd. ale skoro chce tego dziecka to
                i chce te pieluchy itp.
                ========================================================================

                Oj, cos mi się wydaje , ze jestes kłamczuszka.
                W jednym z poprzednich postów napisałaś, ze ma prawie 40 lat.
                Czyzby syn mu się urodził w 19 roku zycia??? No wiem, wiem, ze to mozliwe.
                • bet66 Re: Powoli moje drogie 07.07.05, 11:25
                  Ola napisała cyt: choć 40 nie przekroczył !!!!!!!!!!
                • oledzga Re: Powoli moje drogie 07.07.05, 11:27
                  a po co miałam wam mowic ile ma lat dokładnie ?
                  • bet66 Olu 07.07.05, 11:33
                    oledzga napisała:
                    > a po co miałam wam mowic ile ma lat dokładnie ?
                    ====================================================
                    Przestań ściemniać....imiona syna i faceta podałaś bez skrępowania, czekałam
                    kiedy jeszcze podasz ich adres i nazwisko....
                    swój wiek podałaś i chłopaka tez, a kiedy zorientowałaś się , ze tematem postów
                    stała się wasza różnica wieku, wyskoczyłas z "36" ...hahahaha
                    • balladynka Re: Olu 07.07.05, 11:57
                      bet66 napisała:

                      > oledzga napisała:
                      > > a po co miałam wam mowic ile ma lat dokładnie ?
                      > ====================================================
                      > Przestań ściemniać....imiona syna i faceta podałaś bez skrępowania, czekałam
                      > kiedy jeszcze podasz ich adres i nazwisko....
                      > swój wiek podałaś i chłopaka tez, a kiedy zorientowałaś się , ze tematem
                      postów
                      >
                      > stała się wasza różnica wieku, wyskoczyłas z "36" ...hahahaha

                      Ty, bet, a możesz ty mi wytłumaczyć co cię tak rozśmieszyło dokładnie bo nie
                      rozumiem? Ty w teście na inteligencję to nie najlepszy byś miała wynik z części
                      logicznej. Uważaj teraz:
                      Ola napisała, że facet ma 36 lat.
                      Bet napisała, że Ola napisała, że facet nie przekroczył czterdziestki.
                      Wybierz właściwą odpowiedź:
                      Czy:
                      a) facet nie przekroczył czterdziestki chociaż Bet uważa wręcz przeciwnie?
                      b) Ola ściemnia i facet już jest na łozu śmierci?
        • e_r_i_n Re: Zastanawia mnie jeszcze jedno.... 07.07.05, 10:35
          capa_negra napisała:

          > Większość z nas ma znajomych przeważnie w przedziale wiekowym x +/-5 lat gdzie
          > x to nasza liczba lat.

          Ja jestem wyjatkiem od tej reguły. Tzn. może nie całkiem - bo znajomych mam
          starszych od siebie i to o kilka lat. Z rówieśnikami (czyli typowymi
          studentkami) jako wspolnych tematow nie mam smile A jedyna moja dobra kolezanka ze
          studiow to mezatka smile
          I bardzo dobrze sie czuje wsrod znajomych mojego meza (maz po 30-stce, znajomi
          tez - wiec roznica wieku 10+).
          • m-m-m Re: Zastanawia mnie jeszcze jedno.... 07.07.05, 10:39
            ale nie 20...20 to już różnica pokolenia...


            Zresztą jak wyżej napisałam, 20 lat między 30, a 50 to jedno, a20 lat między
            19, a 40 to drugie.
            • e_r_i_n Re: Zastanawia mnie jeszcze jedno.... 07.07.05, 10:45
              Nie no, jasne. Ja tu napisalam abstrahujac od tematu watku smile
              20 lat starsza ode mnie to jest, jak wiesz, moja mama smile
              • m-m-m Re: Zastanawia mnie jeszcze jedno.... 07.07.05, 10:46
                Wiem, wiem...bo mój mąż i Twój ojciec to rówieśnicy wink))))
                • e_r_i_n Re: Zastanawia mnie jeszcze jedno.... 07.07.05, 10:47
                  Ano wlasnie smile Widzisz, a jakos sie dogadujemy (tzn. Ty i ja) smile
                  • m-m-m Re: Zastanawia mnie jeszcze jedno.... 07.07.05, 10:50
                    Dogadujemy się, bo jestem w wieku Twojego męża wink)))
                    • e_r_i_n Re: Zastanawia mnie jeszcze jedno.... 07.07.05, 10:50
                      No tak, tak, chodzilo mi o to, ze Twoj krag znajomych pewnie sporo starszy ode
                      mnie jest smile
                      • m-m-m Re: Zastanawia mnie jeszcze jedno.... 07.07.05, 10:52
                        hi, hi... mój krąg jest raczej w wieku zbliżonym, acz np. niektórzy koledzy
                        mojego M. to panowie wieku 50+
                        • e_r_i_n Re: Zastanawia mnie jeszcze jedno.... 07.07.05, 10:53
                          No i dobrze - czyli tak jak u mnie, przekroj szeroki, dzieki temu roznorodny smile
                          • m-m-m Re: Zastanawia mnie jeszcze jedno.... 07.07.05, 10:56
                            Przez tyle lat się już przyzwyczaiłam, ale początkowo byłam trochę zaskoczona,
                            że mam "tykać" osobom w wieku mojej mamy...
    • leeya Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 11:11
      A co tam, najwyzej mi nie odpowiesz...

      Ja to ogolnie jestem malo doswiadczona jezeli chodzi o zwiazki z facetami, w
      moim troche dluzszym zyciu bylo tylko 2 facetow. Tez mialam 19 lat, kiedy na
      moim palcu wyladowal pierscionek zareczynowy, ale nie dlatego, ze bylam w
      ciazy. Dlatego Olu, prosze Cie, oswiec mnie w kilku kwestiach, bo, przepraszam,
      ale za cholere nie rozumiem...

      1. Spontaniczny sex spontanicznym sexem, ale czy nie slyszalas o hormonalnych
      metodach antykoncepcji? W sumie teraz to juz luzik, bo sa takie plasterki,
      ktore sie raz na tydzien nakleja i nawet zapominalska nie musi pamietac o
      codziennym lykaniu tabletek. No i jakos mnie o tym uczyli w szkole. Czyli,
      jezeli 10 czy 12 lat temu mowiono o tym w liceum na lekcjach (o zgrozo)
      religii, to chyba teraz tez mowia, co? Znaczy, o ja sie glupia pytam, moja 16
      letnia siostra jest lepiej wyedukowana w tych kwestiach niz ja, wlasnie ze
      szkoly, dokladnie z przedmiotu "przygotowanie do zycia w rodzinie". Wagary czy
      jak? I jeszcze do tego tematu... Czy Twoi rodzice nie rozmawiali z Toba na
      temat sexu i mozliwosci zajscia w ciaze? Ja tam w sumie poszlam z moja sister
      do ginekologa mojego i Marek jej odpowiedni wyklad zrobil. Twoja mama czy
      starsza siostra, ciotka, ktokolwiek (!!) nie zaliczyl z Toba takiej wizyty u
      ginekologa??

      2. Czy nie wstydzisz sie przed rowiesnikami maturzystami tego, ze jestes z
      takim starym facetem? Powinnam raczej napisac z facetem w wieku Twojego ojca??

      3. Jestes w ciazy. Jestes w zwiazku z facetem. Umiesz prowadzic dom? Gotowac
      obiady? Czy wiesz, jakie obowiazki bedziesz miala, kiedy juz sie urodzi
      dziecko? Tylko nie pisz mi, ze Andrzej ci pomoze przy dziecku, pliiis. On teraz
      musi pracowac. Na alimenty na syna, pewnie na alimenty na byla zone (Twoja
      ciaza to koronny dowod zdrady i kobieta nie bedzie miala trudnosci z uzyskaniem
      rozwodu z orzekaniem o jego winie, a co za tym idzie z alimentami na siebie),
      na Ciebie, na Wasze dziecko, na siebie, na dom... Bo Ty jestes maturzystka,
      urodzisz dziecko, na studia jak widac za bardzo nie masz ochoty, a nie sorry,
      nie wiesz, czy dasz sobie na studiach rade... Czy zdajesz sobie sprawe, ze w
      wieku 19 lat zwalilas sobie na glowe tyle obowiazkow, ze nie starczy czasu na
      kolezanki, ploteczki, zabawe itd??

      4. Jak Twoi rodzice znajduja sie w tej sytuacji?? Pomagaja Ci finansowo??
      Pomoga Ci przy dziecku?? Zaakceptowali Andrzeja?? Tego, ze ma jeszcze zone??
      Czy akceptuja to, ze jestes na utrzymaniu faceta zonatego??

      5. No i moje koronne pytanie... Jak Andrzej reaguje na Twoja ciaze? Czy jestes
      pewna, ze nie zostawi Cie samej w tej sytuacji??

      Jej.. wspolczuje Ci, bo zdaje sie, ze tym wspanialym, spontanicznym sexem bez
      zabezpieczenia to sobie ciut przerabalas najpiekniejsze lata zycia... Ja w
      kazdym razie wlasnie tak wspominam ten czas, kiedy mialam te 19-20 lat... Nie
      szkoda Ci troche??

      Leeya
      • m-m-m Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 11:27
        Ten facet kipiz radosci,ze ma mieć dziecko z dziewietnastoltką, bo ma 36 lat i
        syna 17-letniego, a więc sam dzieckiem byl jak go zrobił.

        Antykoncepcja? Wizyta u gina? Kochana, to trzeba miec pozytywne relacje z
        rodzicami - a ci ograniczyli sie do jobów na córkę za starego chłopa.

        Praca na alimeny i na nowe dziecko?
        O święta naiwności! Ważne, że on jest rzekomoszczęśliwy (pewnikiem na tym
        szcęściu ugotują zupę) i ze lubia komedie i kiwiatki w ogrodzie.
        A to, że po urodzeniu dziecka nie będzie czasu, ani na kwiatki, ani na komedie -
        to insza inszość, to nieważne, jakoś to będzie.

        W ogóle będzie super, zeby tylko syn z pierwszego związku się odczepić raczył,
        to jedyny i podstwowy problem.


        • leeya Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 11:39
          Ano wlasnie m-m-m, ja to ogolnie naiwna jestem i mam raczej takie rzeczowe i
          analityczne podejscie do zycia. Spontaniczny sex to mi sie ostatnio zdazyl
          kilka lat temu, hihihi, wiec sie pytam, bo moze ja juz nic nie rozumiem z
          nowoczesnego zycia? Kurka, ze tez ja zawsze mysle, potem dzialam...

          Leeya

          PS. A pasierba to z domu wyrzucic, przeciez to ICH gniazdko z kwiatkami, wiec
          co sie szczyl niedorosly tam placze..??
          • m-m-m Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 11:46
            Spontaniczny sex to mi sie ostatnio zdazyl
            > kilka lat temu, hihihi


            A mnie całkiem niedawno i jakoś z tego powodu na porodówkę się nie wybieram, bo
            dla mnie spontaniczność = zabezpieczenie, a nie odwrotnie.
            • leeya Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 11:51
              No wlasnie mowie o sexie bez zabezpieczenia i teoretycznie z mozliwoscia
              zajscia w ciaze. Jakis miesiac pozniej sie dowiedzialam, ze tak latwo nie zajde
              w ciaze i potem kazdy sex byl bez zabezpieczenia. A bylo to dokladnie...
              hmmm... niech policze... 9 lat temusmile

              Leeya
              • m-m-m Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:00
                Czyli zabezpieczeniem było to, że łatwo w ciążę zajść nie mogłaś.

                Mnie drażni jedno: wzięcie sie za faceta z synem lat 17-e i żal o to, że
                chłopak nie wykazuje pełnego zachwytu dwa lata starszą panną tatusia.
                Przy czym panna - niedojrzała, ale ten facet - to jego głównie
                odpowiedzialność - jemu się dziwię. On powinien znać konsekwencje, bo o ile sam
                w młodzieńczym wieku sprokurował dziecko - to teraz do naiwności młodzieńczej
                mu daleko.
                • leeya Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:13
                  m-m-m napisała:

                  > Czyli zabezpieczeniem było to, że łatwo w ciążę zajść nie mogłaś.
                  ----------------
                  Poniekadsmile Ale glownie dlatego, ze chcialam jednak miec dziecko. I liczylam na
                  cudsmile Cud sie nie zdarzyl, moje cudenko mam miedzy innymi dlatego, ze medycyna
                  sie tak fajnie rozwinelasmile

                  >
                  > Mnie drażni jedno: wzięcie sie za faceta z synem lat 17-e i żal o to, że
                  > chłopak nie wykazuje pełnego zachwytu dwa lata starszą panną tatusia.
                  -------------------
                  Tu jestesmy calkowicie zgodne.

                  > Przy czym panna - niedojrzała, ale ten facet - to jego głównie
                  > odpowiedzialność - jemu się dziwię. On powinien znać konsekwencje, bo o ile
                  sam
                  >
                  > w młodzieńczym wieku sprokurował dziecko - to teraz do naiwności młodzieńczej
                  > mu daleko.
                  -------------------
                  Jak widze wiek faceta okolo 40, to mnie szlak trafiasmile Tak jakos wydaje mi sie,
                  ze ta ciaza z 19-stka to wynik "drugiej mlodosci" faceta i burzy hormonalnej u
                  pzekwitajacego osobnika. Ale po cholere dorabiac do tego ideal story???? Tak na
                  prawde pozyjemy, zobaczymy co bedzie dalej. Dla niej, a wlasciwie dla dziecka
                  mam nadzieje, ze sie wszystko dobrze ulozy....

                  Leeya
                  • m-m-m Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:19
                    Dla uszczegółowienia: facet ma lat 36 i 17-letniego syna, więc zrobił go w
                    wieku w jakim teraz jest jego syn wink
                    • e_r_i_n Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:23
                      Eee, nie. Starszy byl. Jak sie syn urodzil, to mial lat 19.
                      • m-m-m Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:28
                        To jakos rachunki sie nie zgadzają: 36-17=18, a nie 19.
                        • e_r_i_n Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:29
                          36 - 17 to jak wół 19 smile
                          • m-m-m Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:35
                            mea culpa, ale to też śmieszna sprawa
                            • ajmj Re: E.... niektóre głupoty gadają;))))) 07.07.05, 12:41
                              Jakoś ta rozmowa chyba w nie tym kierunku poszła. Dziewczyna jak sobie poscieli
                              tak się wyśpismile
                              Macie następny wspaniały przykład młodocianej matki, która urodziła synka jak
                              miała 19 latsmile To JA.
                              Super dawałam sobie radę i daję do tej pory. Megan58 znów mi aureola nad głową
                              wylazławink haha
                              Pewnie, ze dziecko to problemy zwłaszcza w tak młodym wieku, ale też i ile
                              radości!Nigdy, przenigdy nie cofnęłabym czasu. Nie miałabym teraz takiego
                              kawalerawink
                              Człowiek jest człowiekiem i na WŁASNYCH błędach musi sie uczyć. Jakie wnioski
                              wyciągnie to będzie jego.
                              • m-m-m Re: E.... niektóre głupoty gadają;))))) 07.07.05, 12:45
                                Ale wtedy dwa lat młodszego pasierba nie miałaś, prawda?
                              • ajmj Re: E.... niektóre głupoty gadają;))))) 07.07.05, 12:50
                                Nie miałam pasierba.wink Znałam moja pierwszą miłość od szkoły podstawowej, a od
                                8 klasy razemwinktakie tam...
                                ale chodzi o to, ze Ola sama sie przekona, my jej nie przekonamy jaki
                                to "miód". Może jej zycie będzie ... jak w bajce, a moze nie.
                                Pamiętacie siebie jak byłyscie dziećmi? Mamy mówił: nie wolno tego, tamtego.
                                Same musiałyśmy sie przekonać. I co mądrzejsze wyciągnęły wnioski, i więcej
                                czegos tam nie robiły. Tak to już jest.
                                • m-m-m Re: E.... niektóre głupoty gadają;))))) 07.07.05, 12:52
                                  Ja jej nie przekonuję, mam tylko swoje zdanie, a głónie chodzi mi o jej żal, że
                                  dwa lata młodszy pasierb jej nie akceptuje i że go rozumiem.
                                • ajmj Re: E.... niektóre głupoty gadają;))))) 07.07.05, 12:53
                                  Ja jestem o kilkanaście lat teraz mądrzejsza... Z perspektywy czasu może wielu
                                  błędów bym nie poełniła. Ale sama musiałam do niektórych spraw dojść. Z Ola
                                  jeśli kumata z niej babka, będzie tak samosmile
                              • megan58 Re: E.... niektóre głupoty gadają;))))) 07.07.05, 13:12
                                ". Megan58 znów mi aureola nad głową
                                wylazławink haha"
                                Samam sobie włozyłas - Ja bym Ci jej nigdy nie dała. Ja tylko wyraziłam
                                zdziwienie...


                                • ajmj Re: E.... niektóre głupoty gadają;))))) 07.07.05, 13:46
                                  megan58 napisała:

                                  > ". Megan58 znów mi aureola nad głową
                                  > wylazławink haha"
                                  > Samam sobie włozyłas - Ja bym Ci jej nigdy nie dała. Ja tylko wyraziłam
                                  > zdziwienie...
                                  >
                                  > Nie dałabyś? Jeju... to po co ja się tak staram???????wink
                                  To będąc wcielonym ZŁEM tez mnie tak oceniszwink
                                  Jak będę wydzierała z gąb ICH dziecku i jej też będę TAKA SAMA jak jestem
                                  teraz?.
                                  Jak zacznę JEJ ubliżać przez telefon, i wogóle obciachy będe robić to też będę
                                  taka jak teraz?
                                  Jak zacznę na ICH dziecko czatować i ubliżać do niej na matkę, to też?
                                  Mogę tak długo...
                                  Jak zacznę mordować? Kraść?
                                  Ej...wink

                                  Żartuję.

                                  Ci co chcę, aby moją "auroela" widzieli, widzą ją.
                                  Ta "aureola" - to taka przenośnia.
                                  • megan58 Re: E.... niektóre głupoty gadają;))))) 07.07.05, 13:52
                                    Pomiedzy aureola a zlem wcielonym jest torche przestrzeni...Coz za czarno białe
                                    spojzenie...
                                    • ajmj Re: E.... niektóre głupoty gadają;))))) 07.07.05, 14:01
                                      Widzisz Megan? Mamy swoj podwątek w tym wątkusmileMy zawsze się znajdziemysmile
                                      Ok, i wreszcie się dogadałyśmy! Pójde do czyśca!!! Tam jest zapewne wiele
                                      szarości... Ale po nim, zawsze jest już NIEBOsmile
                                      A tam aureolka jak sie patrzy!
                                      • megan58 Re: E.... niektóre głupoty gadają;))))) 07.07.05, 14:03
                                        I znowu wkładsza w moje usta to czego nie powiedziałamsmile)
                                        I czego nie wiem.

                                        To sa Twoje zyczenia.

                                        • ajmj Re: E.... niektóre głupoty gadają;))))) 07.07.05, 14:06
                                          hhihismile ale juz usmiech widze u Ciebie oczyma mojej wyobraźni...
                                          • megan58 Re: E.... niektóre głupoty gadają;))))) 07.07.05, 14:08
                                            No dobrsmile) Bawie mnie te nasze potyczkismile))
                                            • ajmj Re: E.... niektóre głupoty gadają;))))) 07.07.05, 14:10
                                              Wiedziałamsmilewięc duzo uśmiechusmile Dla Ciebie i dla mnie i dla wszystkich.
                                              I dla Oli.
                                              Spadam bo mi za bardzo wesoło, a to smutaśny wątek.
              • mikawi Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:13
                i nie zastanawiałaś się jak poradzisz sobie w wieku 19 lat z dzieckiem po
                zajściu w ciążę (kłopoty kłopotami ale w takim razie nie mogłaś jej zupełnie
                wykluczyć)? czy też zrobiłaś listę pytań pt. czy umiem gotować i czy zrezygnuję
                z plotek z koleżankami? zapomniał wół jak cielęciem był, a teraz wielka mądrość
                życiowa i rady uniwersalne jak to sobie dziewczyna życie przesrała, a skąd to
                wiesz? może będzie szczęśliwa i wychowa to dziecko z jego ojcem tworząc rodzinę
                przez następnych 50 lat?
                • leeya Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:18
                  Mikawi, schowaj zabki, albo pokasaj kogos innego. Jak ja mialam 19 lat i
                  uprawialam spontaniczny sex, to mialam solitera na palcu, zajeta bylam
                  wybieraniem mebelkow i zaslonek do nowego domciu, do ktorego nota bene nigdy
                  sie nie wprowadzilam, faceta z ktorym spontanicznie sie seksilam znalam 5 lat,
                  byl starszy ode mnie tylko 5 lat, wiec problemy natury niewiele mlodszy pasierb
                  i prawie ex nie wchodzily w rachube, gotowac umialam, studia zaczynalam. A
                  zapytalam konkretna osobe o jej konkretne przemyslenia/widzenie aktualnej
                  sytuacji. Jak napisalam, najpierw mysle, potem dzialam. Tak bylo tez jak mialam
                  19 lat.

                  Leeya
                  • mikawi Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:26
                    ale autorka TEZ jakoś nie czuje się nieszczęśliwa z powodu zajścia w ciąże,
                    pisze że oboje z partnerem są szczęśliwi więc po co to umoralnianie o
                    antykoncepcji i gotowaniu? czujesz się lepsza bo twój facet był starszy o 5 lat
                    a nie kilkanaście i nie miał dziecka z poprzedniego związku? czy dlatego że
                    wybierałaś meble i zaczynałaś studia? jak widać życie układa się różnie i nie
                    rozumiem po co te przycinki i złośliwości wobec dziewczyny?
                    • leeya Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:39
                      mikawi napisała:

                      > ale autorka TEZ jakoś nie czuje się nieszczęśliwa z powodu zajścia w ciąże,
                      > pisze że oboje z partnerem są szczęśliwi więc po co to umoralnianie o
                      > antykoncepcji i gotowaniu?
                      ------------------------
                      HELP!! Zapytalam, czy nie myslala o tym!! Nie umoralnialam!!! Pytalam, czy
                      zdaje sobie sprawe z tego wszystkiego.

                      czujesz się lepsza bo twój facet był starszy o 5 lat
                      >
                      > a nie kilkanaście i nie miał dziecka z poprzedniego związku?
                      -----------------------
                      Nie czuje sie lepsza. JA inaczej podchodze do tych spraw inaczej to wszystko.

                      > jak widać życie układa się różnie i nie
                      > rozumiem po co te przycinki i złośliwości wobec dziewczyny?
                      -------------------------
                      PYTALAM dziewczyne tylko. Nie przycinalam jej. Odpowiedz o zaslonkach i reszcie
                      byla do CIEBIE a nie do niej, wiec jak sadze zlosliwosci rowniez. Poczytaj, co
                      jej napisalam, potem sie czepiaj, oki??

                      Leeya
                      • mikawi Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:47
                        >Poczytaj, co jej napisalam,

                        ależ właśnie o to mi chodzi - przeczytaj co i JAK jej napisałaś to może
                        zrozumiesz jaki wydźwięk to miało

                        > Nie umoralnialam!!!

                        taaa, zwłaszcza o tym jakie metody antykoncepcji są i jak to ty świetnie
                        wyedukowana byłaś a teraz swoją siostrę edukujesz. Wyobraź sobie że nie wszyscy
                        są tacy doskonali jak ty (a może i na szczęście)

                        "Jej.. wspolczuje Ci, bo zdaje sie, ze tym wspanialym, spontanicznym sexem bez
                        zabezpieczenia to sobie ciut przerabalas najpiekniejsze lata zycia..." a to
                        jasnowidzenie po prostu

                        litości...
                        • leeya Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:55
                          Zesz kurde no.. Jak chce sie walnac to sie zawsze kij znajdzie..

                          Ja tak zawsze pisze, to moj styl. Pisalam, ze nie bylam wyedukowana w kwestii
                          antykoncepcji, a ze nas uczyli w szkole. Sorry, jezeli mam az taki straszny
                          styl pisania. ALE TAKI MAM.

                          Widzisz Mikawi, ja mam 28 lat i WIEM jak ciezko jest z dzieckiem. Dlatego te
                          pytania byly troche po to, aby uswiadomic dziewczynie, ze JEST ciezko z
                          niemowlaczkiem. A ze ma jeszcze niezbyt ciekawa sytuacje domowo-wiekowa, to tym
                          bardziej. Wyluzuj troche i zejdz na kogos innego. Ja nie ma dzis czasu na
                          pyskowki.

                          Leeya

                          PS. Napisalam, ze JA najlepiej wspominam okres, kiedy mialam 19-20 let i ze
                          szkoda by mi bylo tego okresu na zajmowanie sie pieluchami, sorry, moje zdanie,
                          moj punkt widzenia.
                          • mikawi Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:58
                            > pytania byly troche po to, aby uswiadomic dziewczynie, ze JEST ciezko z
                            > niemowlaczkiem.

                            no tak, uświadomienie jej tego jest podstawą tylko czemu ma służyć że się tak
                            zapytam?
                            • leeya Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 13:01
                              mikawi napisała:


                              > no tak, uświadomienie jej tego jest podstawą tylko czemu ma służyć że się tak
                              > zapytam?

                              Tego, ze jej glownym problemem nie jest psierb, a JEJ osobista sytuacja.

                              I tyle juz ode mnie, na prawde nie mam czasu na przerzucanie sie postami,
                              wybacz Mikawi, nie dzis.

                              Leeya
                              • mikawi Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 13:07
                                "Tego, ze jej glownym problemem nie jest psierb, a JEJ osobista sytuacja"

                                ... której CZĘŚCIĄ jest niewątpliwie postawa pasierba i brak akceptacji z jego
                                strony. Bo to dla autorki jest problemem a nie to, że będzie miała dziecko
                                (którego nota bene pragnie), więc może nie wmawiaj jej, co jest dla niej
                                problemem, a co nie.
                                • m-m-m Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 13:50
                                  NO, ale Mikawi ta postawa pasierba z czegoś wynika: moim zdaniem ze zbyt małej
                                  różnicy wieku między nia a chłopakiem. On sie z nia nie liczy i z tego, że jego
                                  ojciec nie umiał go wziąć w karby, bo chłopak sobie pozwala na atak.
                                  Ja chłopaka rozumiem, ale to od tego ojca głownie zalezy jak kontakty na linii
                                  pasierb - młodociana macocha nbędą wyglądały. Jak narazie facet ten nie umie
                                  okiłznac 17-latka. I tu jest problem: to jego zadanie, by go wychowywac i
                                  stępiac mu rogi, a nie jej.
                                  • mikawi Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 13:53
                                    tak - i nad wzajemnymi relacjami trzeba pracować, nad poukładaniem wszystkiego
                                    żeby życie nie było piekłem a nie zastanawiać się czy nie mogła stosować
                                    tabletek albo czy aby wie jak ciężko jest z niemowlakiem.
                                    • m-m-m Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 13:57
                                      To watki poboczne, rozwinięte.
                          • e_r_i_n Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 13:06
                            leeya napisała:

                            > Dlatego te pytania byly troche po to, aby uswiadomic dziewczynie, ze JEST
                            > ciezko z niemowlaczkiem. A ze ma jeszcze niezbyt ciekawa sytuacje
                            > domowo-wiekowa, to tym bardziej.

                            Te pytania miałyby racje bytu, gdyby dziewczyna przyszła tutaj i zapytała: czy
                            w takiej sytuacji, w jakiej jestem, decydowac sie na dziecko.
                            A gdy juz jest w ciazy, to co jej takie uswiadomienie da? (pomijam juz fakt,
                            ze srednio inteligentny czlowiek moze sie domyslac, jakim obciazeniem jest male
                            dziecko). Ma po Twoich postach stwierdzic - ma racje dziewczyna, ide usuwac
                            ciaze/wyrzuce dziecko/oddam je do adopcji/wrzuce do beczki?
                            Sytuacja wiekowa - zmienie metryke?
                            Sytuacja zyciowa - zafunduje dziecku rozbita rodzine i dla zasady rozstane sie
                            z jego ojcem.

                            Nizej juz napisalam - jest po ptakach, jest w ciazy, ma 19 lat, facet ma lat 36.
                            I m-m-m madrze napisala, ze jedyne, co mozna zmienic, to uklady z pasierbem.
                            I po to tu dziewczyna przyszla - zeby powiedziec, ze z tym ma problem, nie
                            z ciaza, wiekiem, brakiem imprez i zajmowaniem sie dzieckiem. A juz na pewno nie
                            po to, zeby sluchac pseudopouczajacych wywodow idealu, ktoremu i tak nigdy nie
                            dorowna.
                            • leeya Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 13:19
                              e_r_i_n napisała:

                              > Ma po Twoich postach stwierdzic - ma racje dziewczyna, ide usuwac
                              > ciaze/wyrzuce dziecko/oddam je do adopcji/wrzuce do beczki?
                              > Sytuacja wiekowa - zmienie metryke?
                              > Sytuacja zyciowa - zafunduje dziecku rozbita rodzine i dla zasady rozstane
                              sie
                              > z jego ojcem.
                              --------------------
                              Nie, lepiej by bylo, gdyby pomyslala, "olac pasierba, ja jestem wazna" i dbac o
                              wlasna osobe. A wlasciwie o dziecko.

                              A juz na pewno ni
                              > e
                              > po to, zeby sluchac pseudopouczajacych wywodow idealu, ktoremu i tak nigdy nie
                              > dorowna.
                              -----------------------
                              No tak, zapomnialam, Ty masz monopol na wiedze najlepsza i najprawdziwsza na
                              kazdy temat, kazdy kto smie sie z Toba nie zgodzic jest beee.

                              Pytam i wyrazam zdanie. Nie moge? To popros jayin zeby mnie stad wywalila.

                              Leeya
                              • e_r_i_n Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 13:20
                                leeya napisała:

                                > No tak, zapomnialam, Ty masz monopol na wiedze najlepsza i najprawdziwsza na
                                > kazdy temat, kazdy kto smie sie z Toba nie zgodzic jest beee.

                                Nie, moja droga. Własnie dlatego, ze takiego monopolu nie mam, nigdy spod moich
                                palcow nie wyszłyby takie posty, jakie spod Twoich regularnie wychodzą.
                                • leeya Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 13:39
                                  e_r_i_n napisała:

                                  > Nie, moja droga. Własnie dlatego, ze takiego monopolu nie mam, nigdy spod
                                  moich
                                  > palcow nie wyszłyby takie posty, jakie spod Twoich regularnie wychodzą.
                                  --------------------
                                  Ide posypac glowe popiolem i obciac palce.

                                  Zycze milego dnia
                                  Leeya
                                  • e_r_i_n Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 13:42
                                    leeya napisała:

                                    > Ide posypac glowe popiolem i obciac palce.

                                    Obiecujesz?
                  • e_r_i_n Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:28
                    Co nie zmienia faktu, ze musialabys z plotek i kolezanek zrezygnowac
                    i przerabalabys sobie najpiekniejsze lata zycia.
                • m-m-m Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:20
                  Ja jej tego życzę i oby nie były to pobożne życzenia wink
      • oledzga Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 11:53
        1) rzadko kochamy sie z zabezpieczeniem miałam wykłady robione prze mame
        lekarza i siostre.ale oboje chcielismy tego dziecka wiec nie jestesmy zalamani
        faktem ze jestem w ciazy

        2) nie wstydze sie mojego faceta przed moimi znajomymi.umie sie z nimi dogadac
        wiec jest ok

        3) wiem jakie obowaiazki na mnie spadły
        - umiem gotowac i gotuje
        - pranie segregowac tez umiem o wrzuceniu do pralki nie wspomne
        - wiem ze nie bede miała czasu na ploteczki i kolezanki
        - andrzej napewno troche mi bedzie pomagał przy dziecku

        4) moi rodzice znaja andrzeja , akceptuja go i ciesza sie ze zostana
        dziadkami.mieszkaja we wrocławiu ale napewno kiedy bedzie potrzeba przyjada do
        poznania i mi pomaga.a andrzej utrzymuje dom a nie mnie.pieniadze mam swoje i
        nie prosze go o nie.

        5) jestem pewna ze mnie nie zostawi , szczegolnie teraz kiedy bedziemy mieli
        dziecko.starsznie sie cieszy i ma nadzieje ze to bedzie dziewczynka.

        nie załuje tego bo wiem ze mam faceta ktory mnie kocha i ja kocham jego.to ze
        bedziemy mieli dziecko nie znaczy ze przestaniemy sie bawic.nie mowie ze co
        wieczor bedziemy wychodzic ale raz najakis czas napewno.

        pozdrawiam
        • bet66 Po ostatnim poście Oli 07.07.05, 12:00
          wymiękam !!!!!

          W następnym dowiemy się, ze tak naprawdę to Ola zaszła w ciązę z 17-letnim
          Arturem , a nie z jego ojcem Andrzejen ....i co my właściwie od niej chcemy,
          kiedy jest wszystko o'key.
        • leeya Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:08
          W yakim razie gratuluje optymizmusmile

          Odezwij sie, jak urodzisz dziecko, wtedy pogadamy.
          Wiesz, przykro mi, ze wlasnie tak pisze, ale ja mam 28 lat i jestem sama z
          dzieckiem. Po piecioletnim zwiazku z facetem, ktory byl ode mnie tez duzo
          starszy (11lat). Tez sie cieszacym na dziecko, tym bardziej, ze ja
          nie "wpadlam" a leczylismy sie dlugo, zeby miec dzieciatko. Mam nadzieje, ze Ci
          sie ulozy. Mam nadzieje, ze bedzie dobrze, mam nadzieje, ze to nie Twoje
          pobozne zyczenia.

          Leeya
        • m-m-m Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:10
          moi rodzice znaja andrzeja , akceptuja go i ciesza sie ze zostana
          dziadkami.mieszkaja we wrocławiu ale napewno kiedy bedzie potrzeba przyjada do
          poznania i mi pomaga.a andrzej utrzymuje dom a nie mnie.pieniadze mam swoje i
          nie prosze go o nie.



          Ale zachwyceni rodzice z poczatku nie byli? pogodzili się, bo musieli.


          Nie oddzielaj kosztów utrzymania domu od utrzymania siebie. Skoro on utrzymuje
          dom to pośrednio i Ciebie (jak wcześniej rodzice), a swoje pieniądze masz na
          swoje wydatki, chyba, ze dokładasz się do czynszu, jedzenia i artykułó
          wgospodarstwa domowego takich jak płyn dom mycia naczyń, rachunki za prąd też
          płacisz Ty? Jeśli nie , to znaczy, że on Cię utrzymuje, a Twoje pieniądze to
          Twoje kieszonkowe.


          to ze
          > bedziemy mieli dziecko nie znaczy ze przestaniemy sie bawic.nie mowie ze co
          > wieczor bedziemy wychodzic ale raz najakis czas napewno.


          Bo to oczywiste, że ktoś musi (dziadkowie) zajmować się dzieckiem, przecież
          taka ich rola stale być na usługach dzieci, bo dzieci muszą się pobawić, a oni
          starzy - już nie. Oni muszą przy wnuku zaprztalać.
          • bet66 Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:13
            No przeciez dziadkowie mieszkają we Wrocławiu, a oni w Poznaniu...
            • m-m-m Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:16
              Ola napisała przecież:

              ciesza sie ze zostana
              dziadkami.mieszkaja we wrocławiu ale napewno kiedy bedzie potrzeba przyjada do
              poznania i mi pomaga


              No problem. Przyjadą, by córcia mogła beztrosko się pobawić.
              • mikawi Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:19
                myślę m-m-m że jesteś bardzo niesprawiedliwa; coś nienormalnego widzisz w tym
                że rodzice pomogą córce przy dziecku? sądzisz że o zabawę tu chodzi? mało jest
                kobiet którym mama pomaga po urodzeniu dziecka - np. by mogły skończyć studia,
                czy wrócić do pracy? ja mam nadzieję że moja mama przyjedzie mi pomóc jak
                urodzę dziecko, bynajmniej nie po to bym mogła się bawić
                • m-m-m Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:27
                  Mnie nie chodzi opomoc dziadków przy dziecku jesli tego CHCĄ, ale chodzi o to,
                  by nie był to ich OBOWIĄZEK. Ja mojej mamie bym tego nie zrobiła bym jako 19-
                  latka urodziła dziecko i oczekiwała, że mama weźmie i mnie wyręczy. Tak mnie
                  wychowała, że liczyłam się z nią i z tym, że ona też ma prawo do własnego
                  czasu. Gdyby chciała mieć małe dziecko to pewnie by miała własne, a nie
                  obowiązki wobec wnuka. Mnie babcia nie wychowywała. Mamę było stac na opiekunkę
                  (urodziła mnie pod 30-estkę) i dlatego zdecydowała się na dziecko (czyli mnie).
                  Zdecydowała sie wtedy, gdy była już dawno dorosła, dojrzała, finansowo
                  niezależna i tego samego nauczyła mnie.
                  • e_r_i_n Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:33
                    Ale Ola chyba nie napisala, ze oczekuje, ze ktos ja w czyms wyreczy.
                    Ja urodzilam mojego syna w wieku lat 20 i poza pomoca przez pierwsze dwa
                    tygodnie po porodzie (w kapaniu tak naprawde, no i podawaniu obiadu -mi) moja
                    mama w niczym mnie nie wyreczala. A i studiuje, i dom prowadze i chadzam do kina
                    czy na impreze (a moja mama wtedy jest w siodmym niebie, ze wnuka ma tylko dla
                    siebie).
                    Ale taka pomoc bezcenna jest niezaleznie od wieku matki.

                    Nie wiem, na jakiej podstawie sadzisz, ze dziecko matki 19-letniej = dziecko
                    wychowywane przez babcie.
                    • m-m-m Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:36
                      cytat z Oli:

                      ciesza sie ze zostana
                      dziadkami.mieszkaja we wrocławiu ale napewno kiedy bedzie potrzeba przyjada do
                      poznania i mi pomaga



                      • e_r_i_n Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:38
                        No i co w tym dziwnego? Ja tez uslyszalam od moich rodzicow, ze gdyby byla
                        potrzeba, to sie cos wykombinuje, zeby pomoc. Normalna deklaracja normalnych
                        rodzicow w obliczu narodzin wnuka. Po raz kolejny - niezaleznie od wieku matki.
                        • m-m-m Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:41
                          Co do zasady: deklaracja - dobrze, ale by ich nie wykorzystywać. Jeśli sami
                          chcą -ok, ale nie, ze MUSZĄ
                          • e_r_i_n Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:44
                            Oczywiscie, wszystko prawda. Tylko dlaczego od razu zakladasz, ze akurat Ola sie
                            wyreczy rodzicami? smile
                            • m-m-m Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:45
                              Ona sama to założyła, cytowałam Ci już jej wypowiedź.
                              • e_r_i_n Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:48
                                Nie, ona napisala, ze wie, ze rodzice sa gotowi jej pomoc. Ja tez moglabym
                                dokladnie to samo napisac - co nie znaczy, ze wykorzystuje taka deklaracje moich
                                rodzicow.
                                • m-m-m Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:50
                                  cytat z Oli:


                                  .to ze
                                  bedziemy mieli dziecko nie znaczy ze przestaniemy sie bawic.




                                  A tak w ogóle to mnie to powiewa, czy jej rodzice będą sie wnukiem zajmować czy
                                  nie.
                                  • e_r_i_n Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:53
                                    No domyslam sie, ze Ci powiewa smile Tylko kurcze sie czuje urazona, bo w pewnym
                                    momencie z Twoich postow wynikalo ze mloda matka=kukułka podrzucalaca dziecko
                                    dziadkom smile

                                    A o zabawie - coz, przekona sie, jak to bedzie, dopiero jak urodzi. Ja tez nie
                                    mam jakies rozrywki (sabaty smile), choc oczywiscie w ograniczonej ilosci. Ale ja
                                    to wiem z doswiadczenia. Ona sie dowie smile
        • bet66 No proszę!!! 07.07.05, 12:10
          -mama lekarz i siostra robiły Oli wykłady o antykoncepcji....ale Ola nie była
          pilną uczennicą i rzadko się kocha z zabezpieczeniem
          - oboje chcieli tego dziecka...... a wczesniej CO pisała?
          - Andrzej będzię TROCHĘ pomagał przy dziecku.....no gratuluję
          -Jej rodzice o wszystkim wiedzą, cieszą się
          • oledzga Do najwiekszej jedzy na tym forum - Bet66 07.07.05, 13:15
            powiedz wiedzmo cos sie mnie tak uczepiła.to jest moja sprawa z zego zyje ,
            jaka mam meteode antykoncepcji , co moi rodzice mysla na ten temat.
            chciałam rade jak sie dogadac z młodym a nie pisac tu cały moj zyciorys,a Ty
            jedzo najwiecej w to wtykasz nosa.
            • bet66 Re: Do najwiekszej jedzy na tym forum - Bet66 07.07.05, 15:50
              Ej, ej mała.....krów z toba nie pasałam....i takie panienki, jak ty mam w
              głebokim poważaniu.
              • oledzga Re: Do najwiekszej jedzy na tym forum - Bet66 07.07.05, 17:37
                wyobraz sobie ze ja tez mam cie gdzies.....i to bardzo głeboko

                aha i nie mow do mnie mała
      • e_r_i_n Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 12:21
        leeya napisała:

        > 1. Spontaniczny sex spontanicznym sexem, ale czy nie slyszalas o hormonalnych
        > metodach antykoncepcji? W sumie teraz to juz luzik, bo sa takie plasterki,
        > ktore sie raz na tydzien nakleja i nawet zapominalska nie musi pamietac o
        > codziennym lykaniu tabletek.

        Ja tam w wieku lat kilkunastu nie chcialam brac pigułek - po to, zeby potem nie
        miec problemow z ciaza - a takowe moga byc. Wiec nie jest to uniwersalna rada smile


        > Czy zdajesz sobie sprawe, ze w wieku 19 lat zwalilas sobie na glowe tyle
        > obowiazkow, ze nie starczy czasu na kolezanki, ploteczki, zabawe itd??


        Piszesz tak, jakby urodzenie dziecka było jakaś tragedia. Ploteczki, kolezanki?
        A dlaczego na to od czasu do czasu nie moze sobie pozwolic? I rodzac dziecko
        w wieku lat 30 trzeba z czegos zrezygnowac.

        > 4. Jak Twoi rodzice znajduja sie w tej sytuacji?? (...) Pomoga Ci przy
        > dziecku??

        A ona jakas niepelnosprawna, ze przy dziecku jej trzeba pomagac?

        > Jej.. wspolczuje Ci, bo zdaje sie, ze tym wspanialym, spontanicznym sexem bez
        > zabezpieczenia to sobie ciut przerabalas najpiekniejsze lata zycia... Ja w
        > kazdym razie wlasnie tak wspominam ten czas, kiedy mialam te 19-20 lat... Nie
        > szkoda Ci troche??

        Czy szkoda Ci, ze urodzilas Kulke? Jak w ogole mozna mowic w obliczu narodzin
        dziecka o przerabaniu sobie zycia??
        • leeya Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 13:12
          e_r_i_n napisała:

          > Ja tam w wieku lat kilkunastu nie chcialam brac pigułek - po to, zeby potem
          nie
          > miec problemow z ciaza - a takowe moga byc. Wiec nie jest to uniwersalna
          rada :
          ---------------------------
          Taaaa... Szczegolnie wtedy, gdy terapie hormonalna zapisuje sie 14-15 latkom
          jako walke z tradzikiem uporczywym. Erin, DOBRZE dobrane tabletki hormonalne
          lecza wiele schorzen i nie dzialaja na problemy z plodnoscia!! Co wiecej, ja
          bralam hormony raz w zyciu: wlasnie na leczenie klopotow z plodnoscia. Echhh...

          >
          > Piszesz tak, jakby urodzenie dziecka było jakaś tragedia. Ploteczki,
          kolezanki?
          > A dlaczego na to od czasu do czasu nie moze sobie pozwolic? I rodzac dziecko
          > w wieku lat 30 trzeba z czegos zrezygnowac.
          ------------------
          Nie porownuj psychiki 19 i 30 latki, pliiiiiis.


          > A ona jakas niepelnosprawna, ze przy dziecku jej trzeba pomagac?
          --------------------
          Sama wiesz, ile jest obowiazkow przy dziecku. Dalas sobie sama rade? Medal za
          samowystarczalnosc. Nie zakladam, ze dziewczyna sobie NIE DA RADY, tylko
          pytalam, czy zdaje sobie sprawe, ILE tych OBOWIAZKOW bedzie.


          >
          > Czy szkoda Ci, ze urodzilas Kulke? Jak w ogole mozna mowic w obliczu narodzin
          > dziecka o przerabaniu sobie zycia??
          -------------------
          Urodzilam Kulke w wieku 27 lat majac skonczone studia i wyrobiona pozycje
          zawodowa. Niec sobie nie przerabalam: mialam czas na zabawe, studia, "pozylam"
          sobie wczesniej, teraz przeszlam do kolejnego etapu, zgodnego z moim rozwojem
          psychologicznym. Nie musialam dorastac szybko do jakistam ukladow, obowiazkow,
          a przyszly one naturalnie i stopniowo, mozna powiedziec NATURALNIE.
          Boszszsze... Czy Ty na prawde nie widzisz roznicy Erin??

          Leeya
          • mikawi Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 13:18
            leeya, sama sobie zaprzeczasz - sama napisałaś że byłaś gotowa na dziecko w
            wieku lat 19 (bo pierscionek, firanki w domku itp) a brak dziecka w tamtym
            czasie był spowodowany tylko problemami z zajsciem w ciąże. A co z psychiką
            dziewiętnastolatki? ty byłaś dojrzała, oledzka nie? ty pogodzilabyś WTEDY
            studia, ploteczki, zabawę i dziecko, oledzka tego nie zrobi? daj spokój
            • leeya Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 13:28
              mikawi napisała:

              > leeya, sama sobie zaprzeczasz - sama napisałaś że byłaś gotowa na dziecko w
              > wieku lat 19 (bo pierscionek, firanki w domku itp) a brak dziecka w tamtym
              > czasie był spowodowany tylko problemami z zajsciem w ciąże.
              ----------------------------
              Gdzie napisalam, ze bylam gotowa na posiadanie dziecka jak mialam 19 lat???????
              Napisalam, ze jak mialam 19lat to ostatnio uprawialam spontaniczny sex, po
              ktorym w moim owczesnym mniemaniu moglabym zajsc w ciaze. Pewnie to moje
              przygotowanie na dziecko w wieku 19 lat pognalo mnie wtedy do gina po srodki
              anty. Ale pech chcial, ze sie wtedy dowiedzialam, ze z dziecmi nie tak latwo u
              mnie bedzie. No a potem juz nie mialam z kim zachodzic w ciaze.

              Leeya


              • mikawi Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 13:36
                >Jakis miesiac pozniej sie dowiedzialam, ze tak latwo nie zajde
                >w ciaze i potem kazdy sex byl bez zabezpieczenia

                w takiej sytuacji (braku zabepzieczenia) MIMO trudności NIE WYKLUCZAŁAŚ w 100%
                że w ciąże nie zajdziesz
                • leeya Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 13:47
                  Mikawi,

                  Tak sie zlozylo niestety, ze moj pierwszy facet zginal w wypadku bardzo
                  niedlugo po tej slawetnej wizycie u gina. Kiedy znow zaczelam uprawiacc sex bez
                  zabezpieczenia mialam 23 lata i troche inne spojrzenie na swiat. Tak, wtedy juz
                  chcialam miec dziecko. I wtedy juz bylabym szczesliwa, gdybym zaszla w ciaze.
                  Jak dla mnie koniec dyskusji na temat mojego zycia i mojego sexu bez
                  zabezpieczenia.

                  Leeya
                  • ajmj Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 13:50
                    A zycie toczy się dalej.
                    I życze WAM wszystkim, abysmy wszystkie były sczęsliwe....
                    • ajmj Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 13:51
                      pijana nie jestemsmile ale zaczynają mnie bawić te przepychankismile
                      a życzenia szczere, ale nikt mnie nie czyta, hahaha
                      • m-m-m Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 14:32
                        ajmj, biedaku , zakręciło Ci się coś wink)))))))
                        • ajmj Re: m-m-m 07.07.05, 14:34
                          biedaku?wink
                          nie nic mi sie nie pokręciło. Wszystko na swoim miejscu. Szare kómórki teżsmile
                          • m-m-m Re: m-m-m 07.07.05, 14:40
                            to miał być ŻART (jak widzę nie udał się)
                            • ajmj Re: m-m-m 07.07.05, 14:41
                              spokojnie, ja do obrażalskich nie należęsmile widocznie nie poczułam czaczysmile
                    • e_r_i_n Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 13:57
                      Dzieki smile
          • e_r_i_n Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 13:18
            leeya napisała:

            > Taaaa... Szczegolnie wtedy, gdy terapie hormonalna zapisuje sie 14-15 latkom
            > jako walke z tradzikiem uporczywym. Erin, DOBRZE dobrane tabletki hormonalne
            > lecza wiele schorzen i nie dzialaja na problemy z plodnoscia!! Co wiecej, ja
            > bralam hormony raz w zyciu: wlasnie na leczenie klopotow z plodnoscia.
            > Echhh...

            Wiem, do czego sa stosowane pigulki, ja mialam przekonanie, ze do pierwszego
            dziecka ich brac nie bede - moje zdanie, moge je miec?

            > Sama wiesz, ile jest obowiazkow przy dziecku. Dalas sobie sama rade? Medal za
            > samowystarczalnosc.

            Dziekuje bardzo. Dwa tygodnie po porodzie bylam u rodzicow, a potem pojechalam
            do Gdanska i tam zajmowalam sie dzieckiem praktycznie sama, bo moj maz pracowal.
            Wiec tak - dalam sobie rade sama.

            > Czy Ty na prawde nie widzisz roznicy Erin??

            Widze roznice, mierzi mnie natomiast nazywanie narodzin dziecka przerabaniem
            zycia. Bo co nieco to zdarzenie 'odbiera', ale daje w zamian duuuzo wiecej.
            I gdybym miala wymienic imprezy (ktorych mialam za zycia sporo) i beztroske na
            nieposiadanie syna, to z doplata bym tego nie zrobila.
            Pomijam juz fakt, ze za kilka lat, gdy moje rowiesniczki beda kombinowaly, gdzie
            by tu wstrzelic dziecko, ja bede miala sporego mezczyzne i luz blues.

            • leeya Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 13:34
              e_r_i_n napisała:

              > Widze roznice, mierzi mnie natomiast nazywanie narodzin dziecka przerabaniem
              > zycia. Bo co nieco to zdarzenie 'odbiera', ale daje w zamian duuuzo wiecej.
              > I gdybym miala wymienic imprezy (ktorych mialam za zycia sporo) i beztroske na
              > nieposiadanie syna, to z doplata bym tego nie zrobila.
              > Pomijam juz fakt, ze za kilka lat, gdy moje rowiesniczki beda kombinowaly,
              gdzi
              > e
              > by tu wstrzelic dziecko, ja bede miala sporego mezczyzne i luz blues.
              ----------------------
              Parafrazyjac: dla mnie rodzenie dzieci w wieku 19 lat to w jakims sensie
              przechlapane. Moge miec swoje zdanie na ten temat? Niezaleznie co daje a co
              zabiera posadanie dziecka. Moim priorytetem zawsze bylo byc niezalezna pod
              kazdym wzgledem. Nie moglabym sobie na taka niezaleznosc pozwolic, kiedy bym
              miala 19 lat. I egoistycznie rzecz biorac JA zle bym sie czula w takiej
              sytuacji. Teraz mam pewien komfort psychiczny. I czuje sie DOBRZE w zaistnialej
              sytuacji, czego nie mogla bym powiedziec w momencie, gdybym od kogos byla
              uzalezniona w jakimkolwiek sensie.

              Leeya
              • e_r_i_n Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 13:39
                To sa tak subiektywne sprawy, ze co osoba, to inne odczucie.
                Ja w swojej sytuacji czuje sie wrecz BARDZO dobrze. Ale ja tak mam, ze w kazdej
                sytuacji szukam pozytywow (wiesz: "... always look at the bright side od lofe...").
                • leeya Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 13:50
                  e_r_i_n napisała:

                  > To sa tak subiektywne sprawy, ze co osoba, to inne odczucie.
                  > Ja w swojej sytuacji czuje sie wrecz BARDZO dobrze. Ale ja tak mam, ze w
                  kazdej
                  > sytuacji szukam pozytywow (wiesz: "... always look at the bright side od
                  lofe..
                  > .").
                  ---------------------
                  I chwala Ci za to. Ja natomiast wole planowac to co moge zaplanowac i na co mam
                  wplyw. Ogolnie lubie niespodzianki, ale jakas tam kontrola nad wlasnym
                  jestestwem jest mi do funkcjonowania niezbedna. Po prostu inaczej do zycia
                  podchodzimy i tyle.

                  Leeya
                  • e_r_i_n Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 13:57
                    O ja tez planuje, ale czasami plany planami, a zycie zyciem. I jak juz sie cos
                    niezgodnie z planem zdarzy, to nie mozna zalamywac rak, tylko trzeba zrobic
                    wszystko, zeby w sytuacji, na ktora juz wplywu nie mamy, było wszystkim jak
                    najlepiej.

                    Ty o tym, ze plany czasem biora w leb wiesz chyba bardzo dobrze, bo raczej nie
                    rozpisalas sobie w "planie na najblizsze dziesiec lat" samodzielnego macierzynstwa.

                    W sumie z tych moich planow to tylko mi sie synek wczesniej, niz w zlaozeniach,
                    pojawil. I sie bardzo z tego ciesze - bo to radosc ogromna.
                    Reszta poki co idzie jak trzeba.
                    • leeya Re: Mam kilka pytan, moge?? 07.07.05, 14:06
                      Nie no.. ja po prostu wysiadam... Czy Ty zawsze musisz miec ostatnie slowo??
                      Napisalam przeciez wyraznie: PLANUJE TO NA CO MAM WPLYW. Nie mam i nigdy nie
                      bede miala wplywy na innego czlowieka.

                      A co do planu na nastepne 10 lat... Znana jestem z mojego przeciez
                      materialistycznego i wrednego podejscia do zycia. Kulka pojawila sie w
                      odpowiednim momencie. I wiesz co, lekkomyslnoscia jest wedlug mnie zakladanie,
                      ze NIGDY nie zostanie sie samotna matka. A ja, z moim strachem przed smiercia
                      partnera, ktorego podejrzewam, ze nigdy sie nie pozbede, jakos tak nie
                      wykluczalam samotnego macierzynstwa. A ze facet odszedl? Bywa. Nie on pierwszy
                      i nie on ostatni porzucil kobiete w ciazy/z dzieckiem. I nie ja pierwsza i nie
                      ostatnia zostalam w ten sposob samotna matka.

                      Leeya
    • cleopa Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 11:20
      Wszystkie tu jesteśmy po przejściach zyciowych lub jesteśmy z facetami po
      takich przejściach...Wiele z nas było jeszcze przed rozwodami swoich M (lub
      swoimi)..Po co te wymądrzanie i przycinki>>?? Dziewczyna poprosiła o konkretną
      poradę a tu takie gromy od niektórych macoszek...Nie podoba mi się to..
      Cholera wie jak wyglądała sytuacja w małżeństwie Andrzeja..Cholera wie co
      kierowała oledzgą ..A tu takie niegrzeczne uwagi nt. jej związku, Andrzeja,
      ciąży, ..
      • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 11:29
        Nic niegrzecznego nie napisałam.
        Z faktami sie nie dyskutuje, fakty są.
      • mikawi Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 12:09
        zgadzam się z tobą cleopa, mam dokładnie to samo odczucie sad
        • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 12:13
          A ja się nie zgadzam, bo męża poznałam długo po jego rozwodzie, lat miałam 27 i
          doskonale wiedziałam w co się pakuję, a od pasierba starsza jestem o 18 lat, a
          nie o dwa.
          • cleopa Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 12:27
            m-m-m napisała:

            > A ja się nie zgadzam, bo męża poznałam długo po jego rozwodzie, lat miałam 27
            i
            >
            > doskonale wiedziałam w co się pakuję, a od pasierba starsza jestem o 18 lat,
            a nie o dwa.


            i tym samo uzurpujesz sobie prawo do krytykowania innych i ich losów i do
            obrażania???


            • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 12:34
              Czym obrażam?

              Że przedstawiłam punkt widzenia pasierba? Że chłopaka rozumiem i uznaję jego
              prawo do nieakceptowania macochy, choć sama macochą jestem, a pasierbicą
              byłam ?
              Że nie podoba mi się brak wyobraźni u faceta lat 36, bo to on ponosi
              odpowiedzialność za takie nastawienie jego syna?
            • cleopa Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 12:34
              I powiem Wam jeszcze jedno (nie bedę wymieniać które ):
              jesteście wredne....i bardzo przykro mi jakoś się zrobiło...bardzo..
              • e_r_i_n Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 12:36
                Wredne jak wredna. Ale tak naprawde cokolwiek by nie napisaly, to i tak jest juz
                po ptakach. Bo ani ciaza nie zniknie (oby), ani Andrzej nie odmlodnieje, ani Ola
                nie bedzie miala nagle 29 lat. Wiec jakiekolwiek moralizatorstwo w tej chwili
                i tak jest bez sensu.
                • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 12:39
                  cokolwiek by nie napisaly, to i tak jest ju
                  > z
                  > po ptakach


                  Nie jest, bo Ola główny problem ma z nieakceptujacym ją pasierbem, więc ja
                  pokazałam punkt widzenia tego pasierba i to, że go rozumiem.
                  • e_r_i_n Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 12:45
                    No ok, racja - to nie jest rozstrzygniete. Ale tu debata zeszla na temat ciazy
                    w nlodym wieku i wyboru takiego, a nie innego partnera. A to juz sie stalo.
                    • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 12:47
                      Ano i owszem.
              • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 12:37
                Czy to ja wredna jestem?
                Lubię jak ktoś mówi mi prosto w oczy.
                • cleopa Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 12:48
                  ..miedzy innymi Ty smile)
                  • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 12:53
                    Podaj szczegóły.
                    • cleopa Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 12:55
                      m-m-m napisała:

                      > Podaj szczegóły.
                      nie che mi się...poczytaj dokladnie to wszystko co napisalaś...czy nie bylo
                      tam kąśliwości..???

                      wpadnę wieczorkiem..
                      • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 12:58
                        Topowiedz, ze jestem kąśliwa, bo trzymam stronę pasierba, a nie, ze jestem
                        fałszywa, podła i zła (wziete z definicji wredność).
                        • cleopa Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 13:08
                          Nie powiedzialsm że jesteś:fałszywa,podła i zła smile

                          Nooo dobra nic do Ciebie nie mam smile) ale moim zdaniem zachowujesz się wrednie
                          bo:
                          -uczepiłaś się dziewczyny o:
                          jej ciążę
                          mlody wiek
                          o wiek jej faceta
                          wiek kiedy zrobił pierwsze dziecko
                          o wiek jej pasierba
                          o zabezpieczenie
                          o pomoc rodziców (aby córeczka miała lżej) itp itd

                          dziewczyna prosiła o konkretna poradę a nie o wykład moralno-etyczno-
                          seksualny...cóż tak Cie tak drażni jej życie??
                          Jej problem relacje z pasierbem..a nie to co wymieniłam wyżej więc po co ta
                          jazda???


                          naprawdę musze spadać...
                          • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 13:31
                            dziewczyna prosiła o konkretna poradę a nie o wykład moralno-etyczno-
                            > seksualny...
                            Jej problem relacje z pasierbem..a nie to co wymieniłam wyżej więc po co ta
                            > jazda???

                            To sie nawzajem wiąże: złe relacje zpasierbem wynikaja moim zdaniem z
                            niewielkiej różnicy wieku, on się zwyczajnie z nia nie liczy i liczył sie nie
                            będzie.
                            Druga przyczyna nieporozumień z chłopakiem to to, że ojciec tego chłopaka nie
                            ma na niego wpływu wychowawczego (sama pisała, że krzyki nic nie dają), bo
                            wychowanie chłopaka to ciężka praca (widzę po "naszym" pasierbie).


                            Nooo dobra nic do Ciebie nie mam smile) ale moim zdaniem zachowujesz się wrednie
                            > bo:
                            > -uczepiłaś się dziewczyny o:
                            > jej ciążę
                            > mlody wiek
                            > o wiek jej faceta
                            > wiek kiedy zrobił pierwsze dziecko
                            > o wiek jej pasierba
                            > o zabezpieczenie
                            > o pomoc rodziców (aby córeczka miała lżej) itp itd



                            To cały czas nie wyczerpuje definicji wredności, czyli fałszywości i podłości.
                            To też sa przyczyny takiego, a nie innego nastawienia pasierba: wiek, ciążą z
                            żonatym facetem (a jego ojcem), młody wiek ojca, gdy zrobił syna (nie umiał go
                            wychować) i o to, ze utożsamia ona sex spontaniczny z brakiem zabezpieczenia (
                            to akurat watek poboczny).
                            • cleopa Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 13:40
                              ..he ..liczy się jeszcze styl i FORMA wypowiedzi..
                              • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 13:42
                                To tak mów, a nie, że jestem wredna = fałszywa, zła, podła.
                    • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 12:56
                      wredny (ros. wrednyj szkodliwy) fałszywy, zły, podły

                      Gdzie i kiedy w moich wypowiedziach byłam fałszywa i podła???
                      Czy wtedy, gdy pokazałam, że trzymam stronę pasierba???
                • oledzga Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 13:07
                  TAK JESTES WREDNA
                  • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 13:20
                    oledzga napisała:

                    > TAK JESTES WREDNA


                    Co nie zmienia postaci rzeczy, że nie podajesz konkretów: wredny = fałszywy,
                    zły, czyli nie piszesz, że przez to, ze rozumiem Twojego pasierba (na jego
                    miejscu postępowałałabym dokładnie tak samo, albo i gorzej), że nie głaszczę
                    Cię po główce za to, że dziwisz sie takiemu jego postępowaniu, że dziwi mnie
                    postawa Twojego faceta, który powinien wiedzieć, jakie skutki będzie miał
                    związek z Tobą dla relacji z jego synem, że nie umie sobie z nim poradzić?


                    To jest fałszywość????
                    Sama sobie zaprzeczasz: fałszywy, czyli uśmiecha się, a za plecami obgaduje: ja
                    piszę publicznie, wszystkie moje wypowiedzi możesz przeczytać, znasz ich treść
                    i nic z fałszywości tu nie widzę.

                    Oczekujesz czego?
                    Rozumiem, że zależy Ci na poprawieniu relacji z chłopakiem, ale najpierw musisz
                    poznać jego rację (ja go rozumiem, bo jestem dzieckiem ludzi rozwiedzionych) i
                    zauważyć jaką rolę w takim, a nie innym charakterze tego chłopaka odegrał jego
                    ojciec. Jak go wychował.
                    Tu upada mit faceta doskonałego, gdyby nie ten wstretny chłopak. Uważasz, że on
                    jako ojciec był zawsze ok wzgledem niego, skoro z synem są teraz problemy?
                    Dlaczego pzryjmujesz to jako atak, a nie jko próbę pokazania Ci problemu od
                    innej strony???
                    • oledzga Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 13:27
                      wiem ze andrzej był i jest dobrym ojcem.zawsze kiedy młody o cos go poprosi
                      nigdy mu nie odmowi,
                      probowałam dotrzec do młodego rozmawiac z nim jak kolezanka....ale on nie
                      chce,chciałabym byc z nim w dobrych stosunkach tylko jemu to sie nie usmiecha
                      wiec odpuszczam nie bede zwracała na niego uwagi..dla mnie liczy sie moje
                      malenstwo i to ono jest najwazniejsze
                      • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 13:37
                        W koło Macieju:

                        odpuszczam nie bede zwracała na niego uwagi

                        Całe zycie nie zwracać na niego uwagi nie bedziesz mogła, on bedzie z Twoim M.
                        utrzymywał kontakty na pewno.


                        probowałam dotrzec do młodego rozmawiac z nim jak kolezanka....


                        A ja chciałam Ci pokazać, że nie liczysz się dla niego jako koleżanka, bo
                        pewnie on sam sobie koleżanki dobiera.


                        wiem ze andrzej był i jest dobrym ojcem.zawsze kiedy młody o cos go poprosi
                        > nigdy mu nie odmowi,

                        I w porządku, ale chłopaka w karby posłuszeństwa złapać nie umie, bo chłopak
                        pozwala sobie na różne ataki.
    • lilith76 Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 14:13
      a najlepsze jest to, że wątek i problemy oledzgi powoli stają sie pretekstem do
      kolejnych słownych potyczek pomiedzy tradycyjnymi antagonistkami.

      dziewczyny, przystopujcie, nie startujemy w konkursie na największy wątek dnia.
      • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 14:30
        Strach się bać co będzie do jutra rana, prawda Lilith?

        Ja swoje posiedzenie przy kompie na dziś konczę i wyobrażam sobie tasiemcowy
        watek jak jutro rano znowu tu zajrzę smile)))))))))))))
        • naturella Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 15:07
          Dajcie dziewczynie spokój. Pytała o syna swojego faceta - a to, że napisała
          tutaj nie daje Wam prawa dywagowania, czy się bzykają z zabezpieczeniem, ile
          mają kasy, czy ona umie robic kotlety i kto się zajmie dzieckiem. Tym bardziej,
          że większość facetów macoszek poczęło dzieci w wieku nastu lat, podobnie jak
          większość samodzielnych. A to nagle świętość większa od Papieżasmile)) Coś Wam się
          dziewczyny w główkach przewróciło, ile razy widzicie małolatę, tyle razy nagle
          z Was straszne jędze wychodzą i zapominacie, jak się cielęciem było... To jest
          zasrana sprawa, jak wychowa dziecko, czy jej mąż się cieszy i czy razem sadzą
          kwiatki. Nie ma to zupełnie związku z tym o co pyta.

          Co do tematu wątku - byłabym ostrożna z takimi ocenami. Samodzielne też się
          sparzyły na swoich exach, a faceci macoszek na swoich ex żonach. Nie ma ludzi
          nieomylnych, a założę się, że w większości przypadków padały przestrogi podobne
          jak tutaj (chociaż tutaj poniewczasie). Własne doświadczenia nie dają nikomu
          prawa krytyki i ostrych słów.

          I tylko napomknę, że moi rodzice w tym roku obchodzą 29 rocznicę ślubu. Ja
          jestem dzieckiem poczętym w trakcie rozwodu mojego ojca, który miał wtedy lat
          49, a moja mama 24. Najstarsza córka mojego ojca jest od mojej mamy rok
          młodsza. Oboje są szanowanymi lekarzami, kochają się bardzo, mają dwie udane
          dziewczyny (to ja i moja siostra). Dlatego też czasem takie kwestie jak
          podniesione przez Olę widzę troszkę w innym świetle, mimo, że sama nie
          zaliczyłam wpadki w wieku 19 lat, a w ciązy jestem po raz pierwszy w wieku 28,
          z pełną premedytacją.

          A czuję przez skórę, że Ola da sobie radę w życiusmile
          • elf28 Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 16:18
            dobrze, że to napisałaś.
            Może niektórym Samodzielnym da to coś do myślenia...
          • oledzga Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 16:26
            dzieki naturella za miłe słowa...chociaz Ciebie jednej nie interesuje nasza
            prywatnosc.
            wpadlismy ale ta ciaza jest chciana i oczekiwana bo i tak kiedys
            zdecydowalibysmy sie na dziecko.
            pozdrawiam Ciebie i maluszka
          • virtual_moth Re: Zwariuje..;(;(;(:( 07.07.05, 20:50
            Się zgodzę z naturellą (ło boszszszwink

            Wiecie co, mnie np. rozśmieszyła ta cała sytuacja - to znaczy dokładnie
            sytuacja, że facet 40 letni (dobra, 36) wziął sobie młodą pupcię. To takie...
            rozczulającewink

            Jednakże poza tym wiele do dodania nie miałam - kto wie jak im się tam w życiu
            ułoży. Kwestia z pasierbem jest jak dla mnie patowa, chyba że Andrzej doprawi
            cobie większe cojoneswink

            Jednakże chciałabym pewne sprawy poruszone w tym wątku skomentować - otóż
            wydaje mi się troszkę bezsensownym podkreślać wpadkowość ciaży, bo
            antykoncepcja zawiodła czy jej nie było. Niektórym z nas, starym babom, się to
            zdarzyło, a co dopiero mówić o nastolatce. Żadna metoda antykoncepcji nie jest
            skuteczna w 100%. Ja np. tez mając 19 lat uprawiałam raz seks bez
            zabezpieczenia, bo myślałam, że stosunek przerywany jest antykoncepcjąwink Moje
            szczescie, że nie wpadłam (a może pech, miałabym odchowanego dzieciaka, hehe).

            Druga sprawa - że cieżko opiekować się niemowlakiem i być żoną/partnerką. Może
            i ciężko (a raczej na pewno, hehe), ale ja np. nie chciłabym, aby mnie
            uświadamiano jakie to przerąbane. I muszę Wam powiedzieć, że nie wiedziałam
            będąc w ciaży, że to JEST przerąbane (mówię o opiece bez żadnej pomocy). I
            gdybym mogła wybierać, to chciałabym nie wiedzieć, mimo wszystkowink Po co
            dziewczynę dołować i "uświadamiać".

            Ja to jej nawet zazdroszczę - w moim wieku będzie mieć dziesięciolatka/tkę,
            hehe, i czas na imprezywink O chłopa mniejsza, to rzecz nabytawink

            Pzdr
            • natasza39 Mogłabyś być moja córką.... 07.07.05, 23:54
              Z racji mojego wieku, mogłabyś być moją córką. Sama mam syna w wieku
              twojego "pasierba" (pożal się Boże! - to o przydomku "pasierb") i powiem ci
              tak...
              Ani na miłość, ani na "wpadkę", ani na rozstanie nie ma dobrego czy złego wieku.
              Te wszystkie fiu bzdziu moich poprzedniczek moga sie spełnić, ale nie muszą.
              Możesz być za lat 20 sczęśliwa matką człowieka w twoim wieku i żoną faceta w
              wieku lat 56, a mogłabyś być samodzielna mamą dzieciaka, którego 19-letni
              ojciec poszedł w świat dowiadując się o twojej ciąży.
              I choć nie jest dobrze zaczynać dorosłego życia od pieluch, zupek i kupek, to
              wcale nie zanczy, wbrew temu co wmawia ci tutaj wiekszość, że masz na
              starcie "przesrane".
              Wiele teraz zalezy od Ciebie. Musisz szybko dorosnąć, ale pomysl, że
              najpiekniejsze lata kobiety, wbrew pozorom, to właśnie 40-stka. Ty wtedy
              będziesz miała dorosłe dziecko i to twoje kumpele będą ci zazdrościły.
              A teraz, myśl o dziecku, o tym, żeby skończyć jakąś porządną szkołę, bo kobieta
              powinna być niezależna i żyj tak aby Tobie bylo dobrze.
              A pasierbrm się nie przejmuj tak bardzo. Trudno być matką 17-stolatka. Macochą
              17-stolatka jest być prawie niemozliwe, a jak smarkaty jest od Ciebie tylko o 2
              lata starszy jestes dla niego po prostu gówniara, która śpi z jego ojcem.
              To jak ty się będziesz czuła w tym układzie i jaki stosunek będzie miał ów
              młody człowiek do Ciebie w przyszłości zalezy już tylko i wyłącznie od ciebie i
              trochę od szcześcia, które wszystkim jest nam potrzebne.


              A Wy kochane macoszki nie dołujcie już jej. Virtual mnie natchnęła swym postem
              o tym, że w jej wieku będzie miała 10-latka i jak sobie uświadomiłam, że w moim
              wieku, jej dzieciak będzie na studiach, to prawie jej zazdraszczamsmile))

              A i jeszcze jedno nie przejmuj sie bet.
              Jak juz wcześniej wspomniałam cierpi na tzw. "zespół niedopchnięcia".
              I znalazła sobie adwersarza swojego jadu w twojej osobie.

              Wiesz co bet, może i ona jest "mała", ale ty "wielka" to tez raczej nie
              jesteś.....
              • m-m-m Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 07:12
                Ty wtedy
                > będziesz miała dorosłe dziecko i to twoje kumpele będą ci zazdrościły.


                A to mnie zaskoczyło: czego będą zadrościły? Że mając 40+ babcią zostanie???
                Chyba, że ktoś lubi.



                To jak ty się będziesz czuła w tym układzie i jaki stosunek będzie miał ów
                > młody człowiek do Ciebie w przyszłości zalezy już tylko i wyłącznie od ciebie
                i
                >
                > trochę od szcześcia, które wszystkim jest nam potrzebne.


                Natasza, to w tej chwili zalezy od ojca tego chłopaka, by wziął go wreszcie w
                karby dyscypliny, a prócz tego pomyślał o psychoterapii.
                To nie jest tak, że chłopak wydorosleje i nagle zmądrzeje. W nim stale dziecko
                rozwiedzionych rodziców bedzie siedziało. Jesli chłopakowi nikt teraz nie
                pomoże, to przyszlośc rysuje się nie wesoło: to sie tylko pogłębi, a d emony
                przeszłości będą stale obecne.
                Znałam faceta (i to ktoś z bliskiej rodziny), który dawał popić i popalić
                macosze - rówieśniczce bardzo skutecznie, wygrał wszystko w sądzie po śmierci
                jego ojca i kobieta bardzo sobie w brodę pluła, ze zmarnowała kawał życia.
                Taka sytuacja była wynikiem braku twardej reki ze strony jego ojca: nie umiał
                on sobie z synem poradzić i braku wlaśnie owej psychoterapii.
                Ten facet (pasierb) miałpoza tym normalną rodzinę, tylko tęj macochy nie znosił
                szczerze, m. in. za to, ze zbałamuciła jego ojca i jako stary pryk wziął sobie
                młodą d...
                To przykład z życia i trzeba się z takim rozwojem wypadków liczyć, z nie tylko
                zakładać radosny happy end, że sprawa stosunków z pasierbem sama się rozwiąże.
                Nie rozwiąże się. Ta zadra będzie dalej.
                Nie jestem kasandra, tylko patrzę realistycznie biorąc pod uwagę uwarunkowania
                psychologiczne dziecka ludzi rozwiedzionych i pomimo wszystko nie uważam tej
                sprawy za fiu bździu (jak to określiłaś).


                • cleopa Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 07:41
                  m -m -m zgodzę się że zależy w tej chwili wszystko (prawie ) od ojca..Mój M
                  by sobie poradził jestem pewna że nie pozwoliłby mnie "katować" przez
                  pasierba..Na pewno by nie wrzeszczał ani nie bił ale nie pozwolił by
                  przychodzić ,chyba że z kulturalną wizytą..
                  Z czasem czytając niektóre wątki zaczynam doceniać to że M jest w swoich
                  decyzjach czasami bezwzględny..Nikt nie każe kochać nowej żony ojca ale na
                  litość..17 lat pewne sprawy powinien zrozumieć i załatwiać jak dorosły a nie
                  zasmarkany gówniarz..Wcale nie uważam że za wszelką cenę Mlody ma prawo
                  przychodzić,nachodzić ojca i macochę bo to dom taty..To dom ojca i zycie
                  ojca..z postu oli widać że 1 żona jest milą osobą i nie wnosi jakiś specjalnych
                  pretensji,więc....
                  Nie ma co demonizować 40+ i babcia smile) no i co??? A co lepiej 40 i matka??
                  Pozdrawiam olu trzymaj się i nie przejmuj..masz ciężka sytuację ale nie
                  beznadziejną..
                  • naturella Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 08:34
                    A wiecie co? Na studiach "prowadzałam się" z chłopakiem, którego mama urodziła
                    mając 15,5 roku. Wiem, skandal itp. Ale później, fiu fiu, jakie układy...
                    zazdrość mnie brała. Chłopak miał 20 lat, mama 35, jej znajomi tyle samo...
                    Zupełnie inny poziom porozumienia, na zasadzie bardziej kumplowskiej niż surowo-
                    rodzicielskiej, miało to swoje wady i owszem, ale jaka cudowna atmosfera dla
                    ludzi z zewnątrz była w tej rodzinie! Zwłaszcza, że ojciec był niewiele
                    starszy, bo miał wtedy 38 latsmile
                  • m-m-m Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 08:37
                    Nikt nie każe kochać nowej żony ojca ale na
                    > litość..17 lat pewne sprawy powinien zrozumieć i załatwiać jak dorosły a nie
                    > zasmarkany gówniarz..


                    Natasza, jest mi bardzo trudno na forum wytłumaczyc Ci wszelkie zawiłości
                    psychiki człowieka, który przeżył traumę rozwodu rodziców. Do tego Ty patrzysz
                    na człowieka lat 17-e jak na dorosłego, który ma rozumieć...to nie jest tak
                    łatwo, 17-lat chłopak lub dziewczyna to burza hormonalna, budowanie świata od
                    podstaw, do tego owa trauma jako dokładka i o zachwianie nietrudno. Wiem , bo
                    sama to wszystko przerobiłam na swojej skórze, a do tego teraz cały czas patrzę
                    na "naszego" młodego lat 16-e, dzień w dzień iciężkapracę jego ojca nad nim
                    jako młodym człowiekiem.
                    Jeszce raz podkreślam - to nie jest sprawa wieku: "musi zrozumieć, musi się
                    pogodzić", to demon w głowie, mozna mieć i 80+ i dalej być w świecie dziecka i
                    rozwodu rodziców. To ból jak byk. Tego nikt nie zrozumie, kto tego sam nie
                    przeżył.


                    Nie ma co demonizować 40+ i babcia smile) no i co??? A co lepiej 40 i matka??



                    Z mojego punktu widzenie oczywiscie TAK. Ja znam sprawę od innej strony, kiedy
                    to kobieta cieszyła się, że jej koleżanki to stre baby(40+) ,bo mają juz dzieci
                    lat 20+ i sa babciami, a ona jest jeszcze młoda, bo ma malutkie dziecko...Nikt
                    jej po prostu nie dawał tych 40+ i nie dlatego, że nie wygladała, po prostu
                    koleżanki jej mówiły z wielką zazdrością:" Ty to młoda jesteś, masz takie małe
                    dziecko" - dzieci po prostu strasznie postarzają.
                    Być może i ja będe taka Twoim zdaniem stara matka: na dzieci się szybko nie
                    zanosi (być może wcale), bo w tej chwili mam zupełnie inne cele.
                    Poza tym jest to stary fakt z psychologii, ze dzici starszych rodziców sa i
                    bardzo inteligentne (czego przykładem jest moja już habilitowana koleżanaka,
                    dziecko ludzi po 40-e), bo wyrasta w świecie dojrzałych ludzi, którzy
                    przekazują mu zupełnie inny świat. I to nie są moje prywatne poglady - nie
                    wierzysz - poczytaj.
                    Ja rozumiem Twoją postawe wobec Oli: chcesz to zbagatelizować (czyli linię ona-
                    pasierb) i by jej nie dołować, ale ja taką taktykę określam mianem ucieczki do
                    przodu: sprawa jest nie załatwiona i udawanie, że nie istnieje nie spowoduje,
                    że nie istnieje faktycznie, albo że sama z siebie się rozwiąże.
                    • e_r_i_n Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 08:46
                      m-m-m napisała:

                      > Z mojego punktu widzenie oczywiscie TAK. Ja znam sprawę od innej strony, kiedy
                      > to kobieta cieszyła się, że jej koleżanki to stre baby(40+) ,bo mają juz
                      > dzieci lat 20+ i sa babciami, a ona jest jeszcze młoda, bo ma malutkie
                      > dziecko...

                      No tak, jak ktos ma takie podejscie do zycia, to rzeczywiscie - lepiej dziecko
                      miec kolo 40. A jakie to dobre dla dziecka - miec 18 lat i matke w wieku lat
                      okolo 60. Mam taka kolezanke, ktora mama urodzila, gdy miala 40 lat. Dogadac sie
                      z nia nie mogla.

                      > Być może i ja będe taka Twoim zdaniem stara matka: na dzieci się szybko nie
                      > zanosi (być może wcale), bo w tej chwili mam zupełnie inne cele.
                      > Poza tym jest to stary fakt z psychologii, ze dzici starszych rodziców sa i
                      > bardzo inteligentne (czego przykładem jest moja już habilitowana koleżanaka,
                      > dziecko ludzi po 40-e), bo wyrasta w świecie dojrzałych ludzi, którzy
                      > przekazują mu zupełnie inny świat.

                      Wiesz co - jak wszystko w psychologii, to tez nie jest reguła w 100% sie
                      sprawdzajaca. Myslisz, ze dziecko zony hydraulika (czy kogokolwiek innego)
                      bedzie madrzejsze od mojego, tylko dlatego, ze jego matka miala lat 40, jak je
                      urodzila? Mysle, ze to zalezy od tego przede wszystkim, w jakim srodowisku sie
                      dziecko rodzi, a nie od tego, ile lat ma wtedy rodzic.

                      I jeszcze jedno (nie pamietam źródła):

                      Z badań prowadzonych na świecie wynika, że dzieci urodzone w wieku lat 20-23
                      pomagają kobiecie w karierze zawodowej.
                      Jesteśmy bardziej podatne na cykle niż mężczyźni. Nie tylko te miesięczne ale
                      także rozwojowe. Narodziny dziecka sprawiają, że stajemy się bardziej dojrzałe
                      i odpowiedzialne. Zmienia się nasz sposób myślenia. To moment, kiedy
                      przestajemy być dziećmi i stajemy sie kobietami w pełnym tego słowa znaczeniu.
                      Dlatego dziecko pomaga w rozwoju intelektualnym i zawodowym. Nagle zaczyna
                      docierać do nas, co tak an prawdę mamy ochotę robić w życiu.
                      Doświadczenia z domu przenosimy na sferę zawodową. Łatwiej nam ogarnąć zadania
                      i swoich pracowników. Wraz ze wzrostem naszych pociech zmieniają się nasze
                      relacje z ludźmi. Łatwiej przychodzi nam wydawanie poleceń i ich egzekwowanie.
                      Kolejna sprawa to poczucie bezpieczeństwa. W domu, bo mamy zapewnione środki
                      rozwojowe. W pracy, bo nie musimy już skupiać się na uregulowaniu swojego życia
                      prywatnego.
                      No i czas. Czym pniemy się wyżej po szczeblach kariery, tym więcej czasu musimy
                      poświęcić pracy. A z dziećmi jest odwrotnie. Czym starsze, tym bardziej
                      samodzielne. To idelnie się uzupełnia.
                      Aby mówić o sukcesie jedna i druga sfera powinna być ciągła i funkcjonująca bez
                      radykalnych zmian. A ten stan można osiągnąc jedynie budując najpierw rodzinę a
                      potem dopiero karierę zawodową.

                      Młode mamy, będą zawsze młodymi mamami. Mniej przewrażliwione na punkcie swoich
                      pociech. Bardziej rozwojowe, mają lepszy kontakt ze swoimi dziećmi. Ich
                      potomstwo jest bardziej samodzielne i mniej rozpieszczone. Otrzymują więcej
                      pozytywnych stymulacji a niżeli od starszych rodziców.
                      • m-m-m Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 08:52
                        Oczwiscie w całości się z Toba nie zgadzam.

                        To moment, kiedy
                        > przestajemy być dziećmi i stajemy sie kobietami w pełnym tego słowa znaczeniu.


                        Miło mi: dziecko jestem.


                        Łatwiej przychodzi nam wydawanie poleceń i ich egzekwowanie


                        z tym nigdy nie miałamproblemu.



                        No i czas. Czym pniemy się wyżej po szczeblach kariery, tym więcej czasu musimy
                        > poświęcić pracy. A z dziećmi jest odwrotnie. Czym starsze, tym bardziej
                        > samodzielne. To idelnie się uzupełnia.


                        pod warunkiem, ze nie maja na kraku żadnej traumy i nie nałozy sie ona na
                        proces dojrzewania.


                        mają lepszy kontakt ze swoimi dziećmi. Ich
                        > potomstwo jest bardziej samodzielne i mniej rozpieszczone. Otrzymują więcej
                        > pozytywnych stymulacji a niżeli od starszych rodziców.


                        ja to samo znam, ale akurat dotyczy to strszych rodziców: czyli odnich wiecej
                        stymulacji pozytywnych, wieksza samodzielnośc i spore wymagania.


                        Erin, nie zgdzamy się , bo ty masz dziecko w ieku lat 20+, a ja mam30+ i
                        dziecinie zamierzam teraz mieć. Każda z nas broni swego zdania.
                        • e_r_i_n Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 08:58
                          To, co zawarłam w tym poście, to wyniki badań, nie moge słowa. Także nie
                          zgadzasz się nie ze mną, a z ogólnie rzecz biorac psychologami smile

                          A ja swojego stanowiska nie bronie, tylko sprzeciwiam sie tak autorytarnej krytyce.
                          Szczegolnie, ze nie wiesz, jak to jest miec dziecko w wieku lat 20.
                          • m-m-m Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 09:00
                            Szczegolnie, ze nie wiesz, jak to jest miec dziecko w wieku lat 20.



                            Na szczęście...
                            • m-m-m Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 09:02
                              Ty tez nie zgadzasz sie z psychologami, bo ja sama tego nie wymysliłam, ze
                              starsi rodzice są good. Tez poczytałam wiele opracowań. czyli sa dwie grupy
                              przeciwstawnych poglądów psychologicznych i tyle.
                              • e_r_i_n Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 09:06
                                Ja sie moge zgodzic, ze dojrzalsi rodzice dobrze stymuluja rozwoj dzieci, ale
                                zapytalam, czy inteligentniejsze od mojego bedzie dziecko hydraulika i
                                sprzataczki, tylko dlatego, ze rodzicami zostali w wieku lat 40? Czy moze jednak
                                znaczenie bedzie mialo, ze ja studiuje, moi rodzice i najblizsza rodzina to
                                ludzie z wyzszym wyksztlaceniem i na odpowiednim poziomie?
                                Nie mozna powiedziec - beda inteligentniejsze. Moja mama urodzila mnie w wieku
                                lat 20, jak juz pisalam, a IQ mam wysokie.
                                • e_r_i_n Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 09:08
                                  Zeby jasne bylo moje zdanie - podstawa ksztaltowania sie inteligencji dziecka
                                  jest otoczenie - i mniej tu o wiek chodzi, bardziej o ogolny poziom i podejscie
                                  do zycia (i to zdanie psychologow nt tego, co wplywa na inteligencje).
                                  Bo moga byc 40-latki z fiu - bździu w glowie i poukladane 20stoparolatki.
                            • e_r_i_n Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 09:04
                              No własnie... i to jest rozmowa z Tobą. I w takich momentach ludzie odnoszą
                              wrazenie, ze jestes wredna smile

                              A ja powiem tak - wole miec dziecko w wieku lat 20, niz po 30 zorientowac sie,
                              ze miec go nie moge lub tez nie znalezc czasu, by sie na nie zdecydowac.
                              Choc oczywiscie nie dla kazdego dziecko jest kims waznym.
                              Dla mnie jest i NA SZCZESCIE je mam.
                              • m-m-m Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 09:08
                                Erin, ja już podałam def. wredności: zły, fałszywy, podły.
                                Tylko dlatego, że mam inne zdanie????
                                Że dla mnie to faktycznie szczęście, że nie władowałam sie w pieluchy 20+, bo
                                to dla mnie byłaby katastrofa? I gdzie tu podłość, fałszywośc i zło?????
                                • e_r_i_n Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 09:09
                                  Widzialas usmiech na koncu? smile
                                • e_r_i_n Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 09:10
                                  No i znowu - DLA CIEBIE. A z Twoich postow wynika, ze zawsze to tragedia.
                                  Pomijam juz fakt, ze sporym naduzyciem jest okreslenie 'wladowanie sie w
                                  pieluchy'. Ale to zrozumiec moga matki tylko (rozsadne matki, ktore wiedza,
                                  ze dziecko nie zamyka innych aktywnosci)>
                                  • m-m-m Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 09:12
                                    Erin, to tak, jak z Twoich wynika, ze tosam miód. Punkt widzenia zalezy od
                                    punktu siedzenia: Tobie odpowiada to co masz, a ja cieszę sie, ze jednak nie
                                    zrobiłam sobie "prezentu" w postaci dla mnie za wczesnego maciezyństwa.
                                    • e_r_i_n Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 09:16
                                      Nie sam miod, ale i nie tragedia. Posiadanie dziecka w ogole miodem nie jest -
                                      bo to spora odpowiedzialnosc. Ale jak czlowiek jest inteligentnty (sic!) i sobie
                                      zycie potrafi w kazdej sytuacji poukladac, to nic tak naprawde tragedia nie jest
                                      (poza oczywistymi).
                                      • m-m-m Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 09:20
                                        Erin, dowiedziałam się, że jestem dzieckiem, bo nie mam dzieci i w związku z
                                        tym nie jestem kobietą w pełnym tego słowa znaczeniu, oraz, że nie jestem
                                        inteligentna, bo nie poukładałbym sobie życia z dzieckiem w wieku 20+.
                                        Dzięki.
                                        A Ty sie lepiej teraz czujesz, prawda???
                                        • e_r_i_n Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 09:23
                                          To, co zacytowałam, tyczyło wpływu dziecka na kobietę w wieku lat 20-23.
                                          Poczytaj uwaznie.

                                          A Ty lepiej się czujesz po napisaniu, ze dzieci starszych rodzicow SĄ (nie moga
                                          byc) inteligentniejsze niz dzieci mlodych?
                                          • m-m-m Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 09:26
                                            Tez moge Ci powiedzieć, ze taka z Toba rozmowa, bo wywijasz kota ogonem. Ale
                                            wiesz, nie mam dziś tyle czasu, by cały dzień dyskutować o roli babci i wieku
                                            matki.

                                            Wróćmy do sprawy : jakie widzisz rozwiąznia dla młodocianej macochy???
                                            • e_r_i_n Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 09:29
                                              Nie widze - jedyne, co moim zdaniem moze zmienic sytuacje, to albo powazna
                                              rozmowa ojca z synem (nie wiem, czy realna), albo poczekanie, az chlopak dorosnie.
                                              • m-m-m Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 09:31
                                                I o tym pisałam, ze czekanie na wydoroślenie niczego nie zmieni.
                                                Psychoterapia i dyscyplina - mogą.
                                      • natasza39 miód i smród 08.07.05, 09:29
                                        e_r_i_n napisała:

                                        > Nie sam miod, ale i nie tragedia. Posiadanie dziecka w ogole miodem nie jest -
                                        > bo to spora odpowiedzialnosc.

                                        Moja babcia ma takie powiedzenie: "Kto ma pszczoły ten ma miód, kto ma dzieci
                                        ten ma smród"

                                        Wiadomo, że każdy będzie trwał przy swoim zdaniu.
                                        Można się antagonizować w każdym wątku, obojętniie o czym on jest.

                                        Tutaj przydałaby się sygnaturka ani_rosy, o tym, że w świecie mułów nie ma
                                        regułów.

                                        m-m-m będzie trwać przy swoim zdaniu o zaletach późnego macierzyństwa, a erin,
                                        derena i ja o zaletach wczesnego.
                                        Każdy ma swoje zdanie na ten temat.
                                        Ale tu nie ma reguł. Coć co dobre dla Ciebie m-m-m, niekoniecznie musi być
                                        dobre dla mnie.
                                        To że mi się podoba mieć 17 letnie, a nie 10 letnie dziecko w moim wieku, u
                                        Ciebie może budzić wstręt.

                                        Nieważne....
                                        Ja chciałam tylko autorce wątku wytłumaczyć, że nie ma tak do końca
                                        przechlapane.
                                        Nie napisałam, że sytuację ma taką że tylko zazdrościć, ale nie przechlapaną.
                                        Posiadanie dziecka w wieku lat 19 nie jest szczytem marzeń każdej nastolatki,
                                        ale nie jest też końcem życia.
                                        Posiadanie dziecka w wieku lat 30, 40 jest czasem nie świadomym wyborem, ale
                                        wpadką (bardzo często w tym wieku!!!), albo po prostu niezależnymi
                                        okoliocznościami.
                                        Więc z tą PEŁNĄ ŚWIADOMOŚCIA I MĄDROŚCIĄ macierzyństwa późnego byłabym raczej
                                        ostrożna.

                                        Acha i jeszcze 2 sprawy:
                                        1.Fakt, że bardzo często dzieci starszych rodziców mają ponad przeciętną
                                        inteligencję, ale częściej matkom w tym wieku rodzą się dzieci z zespołem
                                        Downa. Więc w tym przypadku los może spłatać psikusa a nie
                                        wynagrodzić "kiszenie" genów do wieku starczego, ale wręcz za to ukarać.
                                        2.Dobrze znam mentalnośc 17-latka, syndrom dziecka z rozbitejk rodziny również
                                        (moja mama jest takim dzieckiem). Jednak od charakteru głownie, a nie od
                                        wychowania zależy jak ktoś z takim "syndromem" potem zyje. Przy parszywym i
                                        mściwym charakterze nie pomogą psycholodzy, księża i inne takie... bo naprawde
                                        nie ma regołów dla...mułów!
                                        • e_r_i_n Re: miód i smród 08.07.05, 09:33
                                          natasza39 napisała:

                                          > Ja chciałam tylko autorce wątku wytłumaczyć, że nie ma tak do końca
                                          > przechlapane.
                                          > Nie napisałam, że sytuację ma taką że tylko zazdrościć, ale nie przechlapaną.
                                          > Posiadanie dziecka w wieku lat 19 nie jest szczytem marzeń każdej nastolatki,
                                          > ale nie jest też końcem życia.

                                          I to jest dokladnie to, co ja w tych kilkudziesieciu (hehe) postach staralam sie
                                          napisac.
                                        • m-m-m Re: miód i smród 08.07.05, 09:43
                                          Dziecko z zespołem Downa to fakt, ale od tego są bdania (wręcz rutynowe w
                                          sytuacji, gdy kobieta ma lat 35+) i sama podejmuje decyzję, czy swoje ukiszone
                                          geny urodzi, czy nie.


                                          Jednak od charakteru głownie, a nie od
                                          > wychowania zależy jak ktoś z takim "syndromem" potem zyje. Przy parszywym i
                                          > mściwym charakterze nie pomogą psycholodzy, księża i inne takie... bo
                                          naprawde
                                          > nie ma regołów dla...mułów!



                                          Co do stałych cech charakteru sie zgadzam,ale nie możemy od razu zakładać, ze
                                          ten chłopak jest z gruntu zły.
                                          Ja zakładam, że nie.
                                          Z syndromem dziecka rozwiedzionych rodziców nie trzeba żyć. To jest całkowicie
                                          wyleczalne w psychoterapii oraz koniecznym jest stałe korygowaie zachowania u
                                          nastolatka. Jest toproces kosztowny 9psychoterapia) i żmudny- wychowanie, ale
                                          efekty być mogą.
                                          Natomiast bezefektywne jest czekanie na to, aż samo minie, albo czekanie, aż on
                                          wydorośleje.
                                          • e_r_i_n Re: miód i smród 08.07.05, 09:47
                                            m-m-m napisała:

                                            > Dziecko z zespołem Downa to fakt, ale od tego są bdania (wręcz rutynowe w
                                            > sytuacji, gdy kobieta ma lat 35+) i sama podejmuje decyzję, czy swoje ukiszone
                                            > geny urodzi, czy nie.


                                            No to juz wiem, ze mamy ZUPELNIE inne podejscie do zycia. NA SZCZESCIE.
                                          • derena33 Re: miód i smród 08.07.05, 10:05
                                            To jest całkowicie
                                            > wyleczalne w psychoterapii oraz koniecznym jest stałe korygowaie zachowania u
                                            > nastolatka. Jest toproces kosztowny 9psychoterapia) i żmudny- wychowanie, ale
                                            > efekty być mogą.


                                            Niestety nie kazdy nastolatek chce wspolpracowac z psychoterapeuta, a jak
                                            wiadomo to jest podstawa do prowadzenia psychoterapii. Pozostaje czasem tylko
                                            wychowywanie.

                                            Ja niestety czarno widze mozliwosc przemowienia w tej chwili do nastolatka.
                                            Moze powazna rozmowa syna z ojcem pomoze, tym bardziej ze jak Ola gdzies tam
                                            napomknela, ze rodzice mlodego nie sa zaantagonizowani przez rozwod, nie ona
                                            jest powodem. Ale wszystko w rekach ojca.
                                            • natasza39 Re: miód i smród 08.07.05, 10:12
                                              derena33 napisała:
                                              > Niestety nie kazdy nastolatek chce wspolpracowac z psychoterapeuta, a jak
                                              > wiadomo to jest podstawa do prowadzenia psychoterapii. Pozostaje czasem tylko
                                              > wychowywanie.

                                              derena ma rację. Ja ze swoim synem byłam u nastu psychologów, po traumie jaką
                                              przeżył od "tatusia". Z żadnym nie chciał współpracować.
                                              Teraz jest już duuuużo lepiej, ale to tylko moja i mojej matki oraz całej mojej
                                              rodziny cięzka praca.
                                              • m-m-m Re: miód i smród 08.07.05, 10:15
                                                I ja o tej ciężkiej pracy wychowawczej mówię.
                                                O tym, że ten ojciec powinien taką pracę wykonywać, jeśli by udało wspomóc się
                                                psychoterapią to super jeśli nie - to pozostaje tylko ta praca jako jedyne
                                                wyjście.
                                          • elf28 Re: miód i smród 08.07.05, 13:07
                                            M-M-M - nie ma czegoś takiego jak "całkowite wyleczenie" w psychoterapii.
                                            Psychoterapia polega na tym, żeby wczesnodziecięce i dziecięce "skrzywione"
                                            skrypty myślenia, przekształcić w nowe i zdrowe dla człowieka. Ale z tym jest
                                            jak z alkoholizmem. Nigdy się nie wyleczysz. Całe życie musisz się pilnować,
                                            żeby w to bagno po raz drugi nie wpaść. Podobnie jest z emocjami.
                                            • m-m-m Re: miód i smród 08.07.05, 13:10
                                              Elfiku,
                                              rodziców ma się jednych. Jak raz się z nimi pogodzisz, zaakceptujesz ich
                                              rozstanie, to potem ten demon nie wraca. Wiem po sobie.
                                              • elf28 Re: miód i smród 08.07.05, 13:16
                                                Wiesz jak to jest: psychoterapia to jedno a prawdziwe wybaczenie to drugie. Te
                                                dwie rzeczy nie często idą ze sobą w parze.... smile
                      • derena33 Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 09:11
                        Zgadzam sie z Erin.

                        Moja mama miala 20 lat jak mnie urodzila ( a jaka madra jestemsmile))), ja mialam
                        22lata. Teraz mam doroslego syna i zycie a nie starosc przed soba.
                        Czasy dzisiaj sa calkiem inne, i kobieta czterdziestoparoletnia, ktora jeszcze
                        dwadziescia pare lat temu mogla sie tylko z godnoscia starzec, wychowujac
                        wnuki a odmladzac sie majac male dzieci,w dzisiejszych czasach po odchowaniu
                        dzieci moze robic tysiac roznych spraw, zaczynac zycie od nowa, pracowac robic
                        kariere, a posiadanie wnuczat i doroslych dzieci nie ogranicza jej
                        potencjalnych mozliwosci zyciowych w przeciwienstwie do posiadania wlasnych
                        malych dzieci.
                        A byc babcia w tym wieku, to troche jakby byc matka.
                        Moja mama zostala babcia jak miala 42 lata, moj m jak mial 45 lat, i jak
                        pamietam ja, czy tez jak widze jego relacje z dzieckiem, to nie przypominaja
                        one wcale znanych z tradycji stereotypowych stosunkow dziadkowie wnuki.

                        Ale faktem jest ze , znowu mamy szanse na powrot do tradycyjnego postrzegania
                        roli dziadkow, bo kobiety rodza dzieci, coraz pozniej.
                        • m-m-m Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 09:14
                          Takie masz doświadczenie, ja mam inne: ww mojej rodzinie kobiety od zawsze
                          miały dzieci 30+. I rozumiem, ze bedziesz bronić swojej wizji, a ja swojej. Nie
                          dogadamy się.
                          • e_r_i_n Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 09:18
                            A mojej rodzinie sa rozne modele - i nikt tak autorytarnie, jak Ty, nie
                            przekonuje, ze tylko jego był własciwy. Juz Ci ktos kiedys zwrocil uwage -
                            wlasne zdanie wlasnym zdaniem, ale wazna jest jeszcze forma, w jakiej sie je
                            wyraza. Nieodpowiednia wzbudza gwałtowny sprzeciw smile
                            • m-m-m Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 09:22
                              Erin, formy nie zmienię, niech nie czyta, komu się moja forma nie podoba.
                              Mnie sie tez wiele wypowiedzi nie podoba (i ze względu na treśc i ze wzgledu na
                              formę), ale nikogo nie pouczam, by to zmienił.
                              • e_r_i_n Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 09:24
                                Ja nie kaze Ci niczego zmieniac. Wyjasniam Ci jedynie, skad taka, a nie inna
                                reakcja na Twoje posty.
                                • m-m-m Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 09:29
                                  Ale ja o tym wiem i wyjaśnaić mi nie musisz.
                                  Ja nie pytam dlaczego ktos uważamnie za wredną tylko usciśliłam definicję i
                                  oczekuję, zektoś wskaże konkretnie te moje wypowiedzi, które są fałszywe lub
                                  podłe.
                                  To takie rzecenie inwektywy: wredna, a sporo osób nie zna konkretnego znaczenie
                                  tego słowa i tyle.


                        • e_r_i_n Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 09:15
                          derena33 napisała:

                          > Zgadzam sie z Erin.

                          WOW smile

                          > Czasy dzisiaj sa calkiem inne, i kobieta czterdziestoparoletnia, ktora jeszcze
                          > dwadziescia pare lat temu mogla sie tylko z godnoscia starzec, wychowujac
                          > wnuki a odmladzac sie majac male dzieci,w dzisiejszych czasach po odchowaniu
                          > dzieci moze robic tysiac roznych spraw, zaczynac zycie od nowa, pracowac robic
                          > kariere, a posiadanie wnuczat i doroslych dzieci nie ogranicza jej
                          > potencjalnych mozliwosci zyciowych w przeciwienstwie do posiadania wlasnych
                          > malych dzieci.

                          Otóz to. Moja mama ma lat 44, silna, stabilna pozycje zawodowa, dorosłe
                          praktycznie dzieci (moja siostra ma lat 17) i zycie przed soba. Podroze, wakacje
                          i rozwoj - na wszystko ma czas i kase. A do tego jest nadal mloda osoba, z
                          energia do zycia.

                          > A byc babcia w tym wieku, to troche jakby byc matka.
                          > Moja mama zostala babcia jak miala 42 lata, moj m jak mial 45 lat, i jak
                          > pamietam ja, czy tez jak widze jego relacje z dzieckiem, to nie przypominaja
                          > one wcale znanych z tradycji stereotypowych stosunkow dziadkowie wnuki.

                          Wlasnie. I tradycyjne w babciowaniu jest to, ze dziadkowie rozpieszczaja,
                          rodzice wychowuja smile, a poza tym - mlodzi dziadkowie maja sily, zeby dziecko
                          wziac na plaze, polatac po lace czy uczyc jazdy na rowerze. A przede wszystkim
                          maja chec, by to robic. Bo babcie to nie tylko musi na drutach robic (choc i
                          moja mama to robi), moze tez byc taka babcia do zabawy.
                          • m-m-m Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 09:17
                            A przede wszystkim
                            maja chec, by to robic. Bo babcie to nie tylko musi na drutach robic (choc i
                            moja mama to robi), moze tez byc taka babcia do zabawy.


                            moja 80+ miała narzeczonego (10 lat młodszego), kopała na działce grządki,
                            gotowała, i samamieszkała i była całkowicie samodzielna, a gdy miala 70+ a ja
                            byłam w przedszkolu to owszem - jeździła na rowerze. taka to z niej super-
                            babcia była.
                      • chalsia Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 09:29
                        > Młode mamy, będą zawsze młodymi mamami. Mniej przewrażliwione na punkcie
                        swoich
                        > pociech. Bardziej rozwojowe, mają lepszy kontakt ze swoimi dziećmi. Ich
                        > potomstwo jest bardziej samodzielne i mniej rozpieszczone. Otrzymują więcej
                        > pozytywnych stymulacji a niżeli od starszych rodziców.

                        he he
                        ja czytałam akurat zupełnie odwrotne rzeczy do powyższego, a już zwłaszcza
                        jeśli chodzi o kwestię kontaktu z dzieckiem - akurat starsze matki maja duzo
                        lepszy kontakt z dziecmi przede wszystkim ze wzgledu na to, że ich życiowe
                        doświadczenie wyposażyło je w większą ciepliwość niż maja młodzi ludzie.
                        A akurat z mojego doświadczenia wynika, ze starsze matki są właśnie mniej
                        przewrażliwione co do dzieci, niż młodsze - bo po prostu z racji wieku łatwiej
                        im o dystans do wszystkiego.
                        Chalsia
                        • m-m-m Dajmy spokój 08.07.05, 09:34
                          ...trudno, żeby osoba, ktora ma dziecko 20+ lub wczesniej teraz negowała ten
                          fakt - dziecku łba nie ukręci, ani czasu nie cofnie. Szuka wiec pozytywów tej
                          sytuacji. I odwrotnie: kto poczekał z narodzinami, widzi tez tylkopozytywy, bo
                          czasu niecofnie i nagle młodszy nie będzie.
                        • e_r_i_n Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 09:35
                          A z mojego, ze sa duzo bardziej przewrazliwione. Jedna stateczna mama po
                          trzydziestce stwierdzila, ze jestem nieodpowiedzialna, bo nie zrobilam w zlobku
                          awantury, gdy moje dziecko wyszlo z zadrapaniem na twarzy. Ta sama mama plakala
                          oddajac dziecko do zlobka (dziecko wchodzilo bez stresu) i chowala sie za
                          samochodami, zeby podgladac, jak sie dzieci na dworze bawia.

                          I jeszcze jedno - ja tak zacytowalam te wyniki badan w odpowiedzi do m-m-m, ale
                          generalnie smieszy mnie opieranie wlasnego zdania na podrecznikach. Bo one
                          zawieraja wiedze ogolna, a zycie kazdego czlowieka to sytuacja szczegolna.
                  • oledzga Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 10:17
                    smile
                    młody wyjechał na miesiac na wakacje pod namiot.
                    andrzeja pierwsza zona anka jest bardzo miła widziałam sie z nia kilka razy i
                    szanuje to ze andrzej tez ma prawo do szczescia,a kiedy dowiedziała sie ze
                    bedziemy rodzicami cieszyła sie razem z nami.
                    staram sie tym nie przejmowac ale czasem nerwy puszczaja
                    pozdrowionka
                    • m-m-m Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 10:20
                      Ale młody z wakacji wróci. Chyba, że nie chcesz tego kontunuować.
                    • natasza39 Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 10:42
                      oledzga napisała:

                      > smile
                      > młody wyjechał na miesiac na wakacje pod namiot.
                      > andrzeja pierwsza zona anka jest bardzo miła widziałam sie z nia kilka razy i
                      > szanuje to ze andrzej tez ma prawo do szczescia,a kiedy dowiedziała sie ze
                      > bedziemy rodzicami cieszyła sie razem z nami.
                      > staram sie tym nie przejmowac ale czasem nerwy puszczaja
                      > pozdrowionka

                      Trafiła ci się "była" z KLASĄ. Gratuluję!
                      Mam nadzieję, że młody ma klasę swojej mamy i kiedyś zaakceptuje prawo ojca do
                      ułożenia sobie życia z kimś innym.
                      Ale fakt, że twój Andrzej musi włożyć w to duuuzo wysiłku i pracy jest
                      NIEZAPRZECZALNY!
                • e_r_i_n Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 08:36
                  m-m-m napisała:

                  > A to mnie zaskoczyło: czego będą zadrościły? Że mając 40+ babcią zostanie???
                  > Chyba, że ktoś lubi.

                  Ech m-m-m, lubię Cie, ale czepliwa jestes strasznie smile
                  A moze te znich, ktore dziecko wcisnely sobie w grafik kolo trzydziestki, beda
                  mialy przed soba jeszcze co najmniej 8-10 lat 'walki' z nastolatkiem, a Ola juz
                  bedzie miala dziecko na studiach?
                  A nawet jesli babcia zostanie, to co to? Jakas tragedia?
                  • e_r_i_n Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 08:38
                    Jeszcze a propos babci - dla dziecka fajniej jest miec babcie 40+, niz 60 czy
                    70+. Widze po moim synu i porownuje ze soba.
                    • m-m-m Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 08:41
                      Ja miałam babcię 90+ wszyscy moi znajomi zazdrościli mi takiej fantastycznej i
                      mądrej babci (bo zachowała umysł doskonały), tak, ze to tez nie reguła.
                      • e_r_i_n Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 08:48
                        A ja mialam babcie 70+, z ktora sie nie moglam dogadac smile

                        I dokladnie - nie ma reguły, a z Twoich postow wynika, ze inaczej, niz wg
                        Twojego modelu, to NA PEWNO źle. A NIE MA REGUŁY.
                        I nawet cytowanie psychologow niewiele tu daje - bo to zbyt subiektywna nauka i
                        wyniki zalezy od wielu czynnikow.
                        A co do intelogencji - to jej poziom mam wysoki, w szkole zazwyczaj byłam w 'top
                        10", mimo, ze moja mama miala lat 20, jak mnie urodzila. A sporo wokół było
                        dzieci starszych rodzicow. Ale to, tak jak powiedzialam, w duzo wiekszym stopniu
                        zalezy od srodowiska, w ktorym sie wychowuje, nie od wieku rodzica.
                        • m-m-m Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 08:53
                          Znowu sie nie zgadzamsmile)))))))
                          • m-m-m Wróćmy do tematu 08.07.05, 08:57
                            młodociana macocha i pasierb. Nie uważam by należało to bagatelizować.
                            Ten problem bedzie narastał i bedzie stale obecny.
                            Ja postuluje tylko jedno rozwiazanie:
                            ojciec chłopaka powinien wziąć go w garść i zaprowadzic dyscyplinę, oraz
                            powinien pomysleć o pomocy dla niego w postaci psychoterapii.
              • oledzga Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 10:12
                bede miała 20 lai i 5 miesiecy kiedy urodze dziecko.i sie z tego ciesze.moja
                mama tez mnie w takim wieku urodziła, teraz ma 40 lat i widze ze to chyba
                najlepszy okres w jej zyciu...wychodzi z ojcem do kina , pubu , jakies
                weekendowe wypady.i wie ze nie musi szybko wracac bo dziecko w pieluchach nie
                bedzie płakało.
                od pazdziernika zaczynam studiowac prawo , a kiedy bede robiła aplikacje to
                dziecko bedzie juz duze (5 lat )
                ciesze sie z tego i mam gdzies te pojezdzanie mnie,andrzeja,kazania itd.teraz
                najwazniejsze jest malenstwo smile
                pozdrawiam
                • m-m-m Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 10:18
                  Myślałam, że jednak zależy ci na dobrym kontakcie z chłopakiem, o tym napisałaś
                  na poczatku i na to rozwiazania szukamy, a reszta watków jest poboczna. Jeśli
                  nie, to trzeba ten wątek zakończyć.
                  • oledzga Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 10:42
                    m-m-m zalezy mi na dobrym kontakcie z młodym ale co ja moge zrobic ? od roku
                    probuje dojsc z nim do porozumienia ........i co ? młody ma mnie głeboko w
                    powazaniu.
                    • m-m-m Re: Mogłabyś być moja córką.... 08.07.05, 10:50
                      Musisz pogonić andrzeja do działań wychowawczych, do większej stanowczości,do
                      rozmów z młodym, niech wychodzą gdzieś razem (we dwóch), niech maja jakąś
                      wspólna pasję...niech nawet bez pasji będą jak najawiecej sam na sam.
                      To ciężka praca: ja swojego M. poganiam codziennie od 7 lat do wychowywania
                      młodego, bo najchętniej, jak każdy facet schowałby głowę w piasek i najlepiej
                      by ktoś to za niego zrobił, albo jeszcze lepiej - niech samo się rozwiąże...
    • megan58 Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 09:33
      M-M-M Wesz co.Dlamnie syn ma jak najbardziej naturalne rekacje. Na
      psychoterapie to ja bym wysłala tatusia...
      • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 09:50
        Megan. Tak, to jest naturalna reakcja u dziecka ludzi rozwiedzionych, ale weź
        pod uwagę, że jego rodzice i tak nie byliby razem. Kiedyś jego ojciec znalałby
        sobie kogoś innego i ten syndrom znowu by zadziałał. Chodzi o to, by chłopak
        pogodził się z rozwodem rodziców. Opinię o tatusiu oczywiście mam swoją, ale
        głównie interesuje mnie ten pasierb i próba zrozumienia go oraz udzielenia mu
        pomocy.
        A ten tatuś, niech mu się darzy z kim chce i jak chce. Dla mnie najważniejszy
        jest ten chłopak.
        • megan58 Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 11:05
          M-M-M. Ja wersje ze poznali sie po rozstaniu włozyłabym miedzy kwiatki..Syn
          dorosły - oni rowodu nie maja - a dziecko w drodze..
          Ale m-m-M. dla dziecka aby umiało przezyc te trune chwile Ale uwazam ze nie
          tylko "ofiar" - wsensie oni tego tak nie ułozyli maja uczyc sie radzic z tym
          ale a moze przedewszystki s"sprawcy" - zamieszania winni isc na psychoanalize
          by jak najmniej takich sytuacji w przyszłosci stwarzac i by umiec pomc swoim
          bliskim je przezyc.
          • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 11:48
            Ale Megan: rzecz leży w odporności takiego dziecka, raz wyleczony syndrom
            dziecka rozwodnika, potem nie wraca. I trzeba pomóc dziecku, a nie rodzicom.
            A to czy oni sobie strzelili dziecko w takich, czy w innych okolicznościach
            mnie nie intersuje, bo ja święta ikwizycja nie jestem.
            A co Ci rodzice będą robić dalej ze swoim życiem to ich sprawa.
            Chciałbyś wyleczyc kogoś, by potem nie ranił innych . Wielce szlachetne i
            nierealne. Jak sobie wyobrażasz zaciągnięce starego chłopa na psychoterapię?
            Ja patrzę, co można zrobić teraz dla tego chłopaka, a nie czy jego tatuś jest
            taki, a nie inny i czy trzeba go leczyc, czy nie.
            Tak jak patrzę co mogę zrobić dla mojego pasierba, a nie czy jego mamusia się
            leczy, czy nie (teoretycznie nawet sad jej to nakazł), bo co mnie ta mamusia
            obchodzi?
            • megan58 Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 11:54
              Widzisz widze tez małe szanse zacigniecia 17 chłopa jesli nie bedzie chciałsmile
              ale zagdzam sie z TOBAsmile
            • megan58 Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 12:17
              Jedno Ale.. Nic mnie rodzice nie obchcodza..Ale sama mowisz pogon ojca - niech
              zrobi z nim porzadek..
              Widzisz wychowywanie dzieci to nie tylko dyscyplina i skoro ten ojciec ma sie
              zając ta sprawa - a swoim postapowaniem skrzywdził juz syna to moze lepiej
              niech najpier dwoie sie co zmienic w sobie - potem w synu...

              Widzisz w Twoim wypadku - matak chłopca nie jest istotna - patrzac z punktu
              widzenia chłopca- bo ona go nie wychowuje i nie ma wpływu na niego.

              A tu Sama MOWISZ niech ON sie za niego wezmie. Dlatego uwazam ze ON najpier
              powinien wzias sie za siebie..
              • bet66 Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 12:24
                Megan, nareszcie rozsadny głos w tej powodzi dobrych i poboznych zyczeń
              • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 12:49
                A jak to zrealizować, by wziął się za siebie (ten ojciec)?
                Co do poganiania do wychowania: to akurat moja własna praktyka, poganiam M., by
                nie czuł sie zwolniony z obowiązków wychowawczych wobec syna i jakieś tam
                efekty są. Na prawdziwe efekty muszę jeszcze poczekać, kiedy pasierb będzie już
                człowiekiem dorosłym.
                To lepsze niż czekać, aż wydorośleje ze skrzywionym obrazem świata, jak tu
                niektóre dziewczyny radziły. Bo sam wiek, osiągnięce go, nie gwarantuje
                samorozwiązania problemów z negatywnym nastawieniem młodego. Na tej zasadzie
                można by zostawić go w spokoju i jakoś tak sam może by się wychował...
                • megan58 Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 12:54
                  Tak - poganiac do wychowywania mozna..
                  Ale jak ma wychowywac facet - ma uwazac ze inne prawa obowiazuje jego a inne
                  dziecko. Dziecko wychowuje sie patrzac na nas, na nasze zachowania .. I dopuki
                  bede one w sprzecznosci z tym co do niego mowimy - wychowanie nie wyjdzei I nie
                  pomoze dyspylina...
                  Widzisz moze Twoj M poukładał , przemyslał i poradził sobie z pewnymy
                  rzeczami...
                  Powiedz Jak ociec ma tłumaczy temu synowi by nie krzywdzil jego "nowej'
                  rodziny - bo ja kocha - gdy sam go tak strasznie skrzywdził -"czy to znaczy ze
                  go nie kocha, a moze ze on moze - bo jemu tak lepie (egoistyczne zachwanie) a
                  syn juz nie.. Widzisz najp[ierw ojciec musi nauczyc sie jak nie krzywdzic
                  własnego syna i odpwiedzialnosci a poteem moze tego uczyc innych.
                  A jak chcesz zaciagnac i WYCHOWAC 17 chłopaka - ktory jak wiada nie zieje
                  szacunikem do
                  • bet66 Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 13:04
                    Z młodym trzeba rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać
                    To co on robi, to typowa próba zwrócenia uwagi na siebie.
                    Ojciec i matka powinni mu poświecic duzo czasu. Ojciec mu czasu nie poświęca w
                    sposob dostatecznie duzy lub nie chce mu tego czasu poswięcić, bo ma młodą,
                    zacięzną dupkę, której ten czas musi poświęcić......i tu powstaje kwadratura
                    koła.....stad cała złość i nienawiść młodego skupia się na osobie, ktora mu
                    tego ojca zabrała.
                    • oledzga Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 13:10
                      nie mow o mnie bett66 ze jestem "zaciezła dupka" - wypraszam sobie
                      andrzej poswieca czas młodemu , sama go namawiam zeby zabrał go gdzies, i kiedy
                      sa we dwojke to sie rozumieja.jego matka poswieca mu tez czas poniewaz razem
                      mieszkaja.
                      a ja narazie mam miesiac odpoczynku od młodego
                  • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 13:06
                    No oczywiscie, ze ojciec powinienmieć różne sprawy przemyslane. Ale na to rady
                    niema. Macocha tylko moze podpowiedzieć, co zrobić, ale jak on sam nie bedzie
                    chciał to goi końmi nie zaciągniesz.
                    I moja rada to właśnie niukanie, pokazywanie, co zrobić, ale nie realizacja za
                    niego.
                    Tak patrzę z perspektywy, że bycia macochą też trzeba sie nauczyć. Własne
                    doświadczenia w tym pomagają bardzo (np. rozwód własnych rodziców), ale każda
                    sytuacja jest inna.
                    Nie wiem, czy tej młodej osobie uda się cokolwiek załatwić w sprawie
                    wychowywania pasierba przez ojca, ale widzę to jako jedyną drogę.
                    Nawet gdyby jej nie było - to ten chłopak wymagałby zainteresowania, dyscypliny
                    i bycia z nim. Faktem jest, że w tej sytacji wymaga on tego w dwójnasób, ale na
                    to ja osobiście wpływu nie mam, tak jak i na to, że nie ma on szacunku dla tego
                    ojca.
                    • oledzga Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 13:13
                      po tych wszystkich postach byłam u andrzeja w firmie i powiedzialam mu co
                      powinien zrobic....a jak bedzie jego decyzja to czas pokaze
                      • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 13:17
                        Może przemyśli...ale nie oczekuj szybkich zmian. Facet działa jak strażak: gasi
                        pożar i uważa, że to już po problemie.
                        A wychowanie 17-letniego chłopaka, któremu burza hormonów świat przestawia i do
                        tego z syndromem dziecka rozwodników to cholernie żmudna praca. Ale do
                        wykonania. Trzymam kciuki, aby tak było.
                        • megan58 Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 13:20
                          Jesli myslisz ze ta jednorawoa akcja cokolwie zmieni .. Duzo praca przed Taoba,
                          Duzo nerwowo itd..
                          Ale imoze duzo radosci , szczscia ..
                          Dlatego zycze wytrwałosci i pamitaj jedna rozmowa - niczego nie zmieni .
                          100 rozmow - tez nie koniecznie - jak po 1000 drgnie- bedzie dobrzesmile
                          • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 13:23
                            A toż ja napisałam, że to żmudna powtarzalność i stała praca nad facetem. To
                            nie jest rozwiazanie na jeden dzień.
                            • megan58 Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 13:27
                              ha ha ha ..........
                              MMM - fajna z Ciebie kobitka smile
                              Ja to pisłam do OLi.
                              A co dopracy - powinna powtarzac, ze pwinie sam na soba popracowac. Wiesz ona
                              jestna tyle młoda , ze nwybacz ale jej samotna praca nad tym facetem raczej
                              rezultowto nie da.
                              I nie zw wzgelu tylko na jej młodosc
                              ale i niedosaiwaczenie i na to ze bedzie maial teraz na to coraz mnie sił i
                              czasu
                              1.studia
                              2.dziecko
                              3.dom ...
                          • oledzga Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 13:27
                            wiem ze w młodego trzeba włozyc duzo pracy ale wierze ze sie uda wink
                            • bet66 Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 13:30
                              oledzga napisała:
                              > wiem ze w młodego trzeba włozyc duzo pracy ale wierze ze sie uda wink
                              ======================================================================

                              W ciebie też jeszcze trzeba włożyć duzo pracy....hahaha
                              • oledzga Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 13:35
                                bet66 patrz sie na siebie i ile pracy trzeba w ciebie włozyc ... nie wiem czy w
                                tobie jest jakas zazdrosc czy taka jestes z natury... ale uwierz mi głeboko
                                wspołczuje zyc twojej rodzinie z taka jedza jak ty
                            • megan58 Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 14:06
                              OLu ja ostani raz zwroce uwage - ze zanim tak starsznie duzo pracy wlozycie w
                              modeg - to moze ojciec troche pracy włozy w siebie..
                              To wszystko . Pracowac to ojcie głowien musi nad soba i relacjami z młodym.
                        • oledzga Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 13:25
                          mam nadzieje ze jakos sie przekona do mnie...nie mowie ze ma mnie kochac i
                          wielbic jak matke ale zeby chociaz nie gadał takich głupot na moj temat i
                          traktował mnie jak człowieka....a najwazniejsze zeby zaakceptował dzidzie smile
                      • elf28 Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 13:26
                        Ola, Ty się trzymaj. Wg. mnie najłatwiej nie będziesz miała, ale to nie znaczy,
                        że mniej szczęśliwie. Jako młoda kobieta, która jest mocno zaawansowana we
                        własnej terapii, powiem Ci, że prawdziwe i dobre związki są trudne. Są trudne,
                        bo są świadome. W życiu chodzi o to, żeby być w prawdzie ze sobą. Żeby umieć
                        się przed samą sobą obnażyć, przyznać się do życiowych wzlotów i upadków ale
                        też wiedzieć "o co mi chodzi" i "dlaczego decyduję się na taką a nie inną
                        drogę". Świadome decyzje, to dobrze podjęte decyzje.

                        To co tutaj, niektóre panie wygadują, to niestety ich prywatny problem. I wierz
                        mi, nic dziwnego że tym paniom tak a nie inaczej ułożyło się życie. Wybieramy
                        to, na co jesteśmy gotowi.
                        I nie przejmuj się. Walcz o siebie i swoje szczęście.


                        Pozdrawiam,
                        elf
                        • oledzga Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 13:31
                          staram sie nie przejmowac tymi niektorymi jadowitymi paniami co ciagle mi
                          dogryzaja.po powrocie andrzej ostro wezmie sie za mlodego i mam nadzieje ze ten
                          cos zrozumie...
                          wierze w to bardzo mocno ze uda nam sie stworzyc udany zwiazek i bedziemy ze
                          soba do konca smile
                          pozdrowionka
                          • bet66 Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 13:36
                            oledzga napisała:
                            > staram sie nie przejmowac tymi niektorymi jadowitymi paniami co ciagle mi
                            > dogryzaja.po powrocie andrzej ostro wezmie sie za mlodego i mam nadzieje ze
                            ten cos zrozumie...wierze w to bardzo mocno ze uda nam sie stworzyc udany
                            zwiazek i bedziemy ze soba do konca smile
                            ++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

                            Piszcie, radźcie i tak panienka NIC z tego nie zrozumiała....hahahaha
                          • m-m-m Re: Zwariuje..;(;(;(:( 08.07.05, 13:46
                            Olu, ja nie zamierzałam Ci dogryzać.
                            Z racji siedzenia z pasierbem tyle lat pod jednym dachem jakies przemyślenia w
                            temacie mam.
                            I tak naprawdę, nie chwaląc się, cieszę sie, że pogoniłaś tego swego faceta, bo
                            o to mi od poczatku chodziło, byś zmoblizowała go do działania, a nie czekała
                            jak radziły Ci panie-nie-dogryzajace, biernie, bo to nic nie zmieniłoby.
                            A tak to przynajmniej nie będziesz miała pretensji do siebie samej, że nic nie
                            zrobiłaś w tym kierunku, by poprawić kontakty z pasierbem.
                            • oledzga chyba zmieniam co do ciebie zdanie m-m-m 08.07.05, 13:56
                              wpierw powiedziałam ze jestes wredna .... i wiem ze zle powiedziałam sorry smile
                              niestety co do bet66 zdania nie zmienie ... mam nadzieje ze za kilka miesiecy
                              bede mogła tu napisac ze z młodym jest w miare ok smile
                              pozdrawiam
                              • m-m-m Re: chyba zmieniam co do ciebie zdanie m-m-m 08.07.05, 14:01
                                Olu, Bet nie jest tak zła, jak się przedstwia na tym forum. Ma wyraziste
                                poglądy, to tylko pismo. Ja też piszę surowo i jak to okresliłaś wrednie, ale
                                nie jest to moim celem: po prostu taka surowa baba jestem, co nie oznacza, ze
                                mam taki charakter w realu.
                                Tu miała być pomoc dla Ciebie i co prawda po kolcach stapając, ale jakoś ją
                                znalazłaś.
                                • oledzga Re: chyba zmieniam co do ciebie zdanie m-m-m 08.07.05, 14:02
                                  moze i nie jest taka zła ale nigdy jej nie polubie i mam gdzies ja i jej posty
                                • e_r_i_n Re: chyba zmieniam co do ciebie zdanie m-m-m 08.07.05, 14:09
                                  Oj, Ty piszesz zasadniczo - ok, taki Twoj styl, ale przy Bet jestes łagodniutka smile
                                  No i co najwazniejsze - nie ma w Tobie takich pokładów kpiny i wyzszości (nie
                                  wiadomo na jakiej podstawie).
                                  • oledzga Re: chyba zmieniam co do ciebie zdanie m-m-m 08.07.05, 14:19
                                    z poczatku mialam m-m-m za taka sama jak bet wrrrr.....ide robic obiadek
                                    podzdrowionka
                        • bet66 Elf 08.07.05, 13:34
                          Jakie to zwiazki prawdziwe i dobre są trudne i świadome?
                          Facet bez rozwodu bzyka młodą panienkę i robi jej dziecko, czy tak wygląda
                          prawdziwy, dobry związek i na dodatek ŚWIADOMY?
                          • elf28 Re: Elf 08.07.05, 13:40
                            Nie chce mi się z Tobą gadać, bo i tak niczego nie zrozumiesz.
                            Jak to mówią: nie dyskutuj z głupim bo postronni i tak nie zauważą różnicy.
                          • oledzga Re: Elf 08.07.05, 13:41
                            co cie to obchodzi bet czy on ma rozwod czy nie .... kobieto działasz mi na
                            nerwy jak nikt jeszcze
                            az mnie trzesie kiedy czytam Twoje posty
                            • bet66 Olu 08.07.05, 13:47
                              moich postów nie musisz czytać....nie musiałas tez wywlekać publicznie swoich
                              spraw, skoro już je upubliczniłaś oddałaś sie pod sad i opinię innych.
                              A teraz idz i się wypłacz Andrzejkowi w mankiet.....coś mi się wydaje, ze
                              Andrzej_36 ma już dwoje dzieci ...syna i ciebie, a trzecie dziecko w drodze.
                              • elf28 Bet 08.07.05, 13:49
                                Ola napisała z prośbą o wsparcie, a nie z prośbą o ocenianie i krytykowanie.
                              • m-m-m Re: Olu 08.07.05, 13:50
                                Bet Twoje posty są ważne. Ja też obrywam za formę, ale to nieważne. Ważne, ze
                                dziewczyna wie na czym stoi i , ze jakos teraz może z pasierbem się dogada.
                                • elf28 Re: Olu 08.07.05, 13:52
                                  M-M-M, zauważ formę w jakiej bet zwraca się do Oli. To nie jest konstruktywna
                                  krytyka. To jest mieszanie z błotem, naśmiewanie się, etc. A chyba nie o to
                                  chodzi, prawda?
                                  • m-m-m Re: Olu 08.07.05, 13:57
                                    No to co, ze w takiej formie? Tak umie.
                                    Ale jak zdjąć tę formę to wszystkie jej posty sa logiczne i spójne.
                                    Sama zauważyłaś elfiku, ze ja inaczej prezentuję się "w oryginale" niż
                                    wirualnie? A piszę, nie ukrywam , mało przyjemnie. Wizerunek wirtualny mam
                                    surowy, a rzeczywistość jest inna, nieprawdaż ?
                                    • elf28 Re: Olu 08.07.05, 14:04
                                      M-M-M, no bardzo Cię proszę!
                                      Jest duża różnica w formie między Tobą a bet. Ty piszesz swoją prawdę w
                                      kulturalny sposób i nie tryskasz jadem.
                                      • m-m-m Re: Olu 08.07.05, 14:14
                                        No dobrze...a nie pamietasz jak zadna z Was nie dała za mnie złamanego szeląga,
                                        że jestem jowialną blondynką, a nie chudą, surową czarnowłosą macochą? Taki
                                        obraz miałyście.
                                        To tez jakis stereotyp, nie? Elfiku, tak naprawdę to tylko kilka osób tu
                                        poznało się na mojej prawdziwej twarzy (miedzy innymi Ty), a tak to zawsze
                                        robiłam tu za wredną wstretna macochę, taka wypisz wymaluj z bajki o
                                        Kopciuszku.
                                        • elf28 Re: Olu 08.07.05, 14:21
                                          Ja tam nigdy Cię tak nie oderałam. Masz łeb na karku i mądrze godosz smile))
                                          A wyobrażałam sobie Ciebie jako blondynkę smile)
                                          • m-m-m Re: Olu 08.07.05, 14:24
                                            No bo trafiłaś zatopiłaś z moim prawdziwym charakterem, a do tego pasuje
                                            właśnie blondynka smile))))))))) - mam nadzieję, że nie ta z kawałów
                                            • elf28 Re: Olu 08.07.05, 14:26
                                              To jako ta, co ma nosa i intuicje (sic!) to Ci mówię, że między postami bet a
                                              Twoimi jest olbrzymia różnice!
                                              • m-m-m Re: Olu 08.07.05, 14:28
                                                ano nos masz zaiste znakomity. I resztę zresztą też, Ty i balladynka
                                                mogłybyście z powodzeniem brać udział w konkursie na najpiekniejsza
                                                macochę smile)))
                                                • e_r_i_n Re: Olu 08.07.05, 14:33
                                                  Jeszcze bym dołożyła bejbiko i konkurs rozstrzygniety smile
                                                  • m-m-m Re: Olu 08.07.05, 14:37
                                                    Nie widzialam bejbiko w realu, a zdjęcie chyba jakieś tak...ale jakos niezbyt
                                                    mi się podobało.
                                                • elf28 Re: Olu 08.07.05, 14:37
                                                  A bardzo dziękuję smile))
                                            • e_r_i_n Re: Olu 08.07.05, 14:32
                                              No nie, zdecydowanie nie taka z kawałów smile Ale ja sobie Ciebie inaczej
                                              wyobrazalam smile
                                              • m-m-m Re: Olu 08.07.05, 14:36
                                                jako co?
                                                stawiam na:
                                                - strach na wróble,
                                                - nauczycielka matematyki,
                                                - cyklistka,
                                                - taterniczka...
                                                eeeee.......weny mi zabrakło.
                                                • e_r_i_n Re: Olu 08.07.05, 14:43
                                                  Pudło, pudło, pudło smile

                                                  Raczej wysoka, w garsonce biznesłomen smile
                                                  • m-m-m Re: Olu 08.07.05, 15:36
                                                    a co, kurdupel jestem smile)))
                                                  • lilith76 Re: Olu 08.07.05, 16:08
                                                    ja cię "widziałam" jako wysoką, dobrze zbudowaną, krótkowłosą blondynkę smile
                                  • oledzga stwierdzam 08.07.05, 14:00
                                    po moich przemysleniach tongue_out doszłam do wniosku ze kolezanke bet66 zal 4 litery
                                    sciaska ze 19 latka moze byc szczesliwa ze starszym facetem i miec z nim dziecko
                                    • jo.an.na Re: stwierdzam 08.07.05, 20:01
                                      > po moich przemysleniach tongue_out doszłam do wniosku ze kolezanke bet66 zal 4 litery
                                      > sciaska ze 19 latka moze byc szczesliwa ze starszym facetem i miec z nim
                                      dzieck
                                      > o

                                      Dziecko bedzie mialo dziecko. Swoja droga ciekawe, jakie wartosci przekazecie
                                      swojej progeniturze. Jesli swoje wlasne, to bedzie kolejny bachor bez
                                      kregoslupa moralnego i zadnych zasad.
                                      • jo.an.na PS 08.07.05, 20:02
                                        Szczesliwa? Z twoich postow to nie wynika. Raczej widac, ze wpakowalas sie w
                                        niezle bagno z nieodpowiedzialnym frajerem, ktoremu zachcialo sie mlodego
                                        mieska, ale nie wpadl na to, zeby sie zabezpieczyc i nie rozsiewac swoich
                                        cennych genow po swiecie.
                                      • elf28 Re: stwierdzam 08.07.05, 20:35
                                        Żałosna jesteś. Jak czytam te Twoje wypociny i tekściki o "bachorach bez
                                        kręgosłupa moralnego" to stwierdzam, że widać zasłużyłaś na swoj los...
                                        • megan58 ELF28 11.07.05, 11:29
                                          ELF - zeby było jasne , nie bronie joanny. I nie odnosze sie tu w kontekscie
                                          jej wypowiedzi. Czytam to forum i jak czytam Ciebie nie raz i nie dwa i nie
                                          jedenj juz tuu, a czem wrecz ogolnie..Zasuwasz tek ze samodzielnie sobie na to
                                          zasułuzyły..
                                          Mozna to task ujac.. Ale w Twoich wypowiedziach bije jakas złosc na te
                                          samodzielnie i jakby chce jeszcze dowalenia im../ Nie raz kazdem im sie
                                          zastaniwac nad soba itd..

                                          Abstrachujac od tego czy zasłuzyły czy nie zasłuzyły - czy Ty zasłuzyłas na to
                                          by co chwila tak komus zupelnie obcemu mowiC???
                                          Czy nie znajc zycia ani tej ososby masz do tego prawo???
                                          Kto Ci je dał by osadzac na co sobie kotszałuzył a na co nie...??
                                          Wiem to fajnie tak powiedziec - na 90 % dokopie sie tej drugiej stronie.. Ale
                                          czyz bys maiał kompleks??
                                          Co ci daje takie mowienie?
                                          • megan58 Re: ELF28 11.07.05, 11:32
                                            A moze to Ty zasłuzyłas sobie na eks jaka masz - na takie a nie innef jej
                                            zachowanie...

                                            Pamietaj nie wsz co Cie w zyciu spotka dopuki go nie przezyjesz - wiec moze nie
                                            warto...
                                            • elf28 Re: ELF28 11.07.05, 12:11
                                              Otóż to: nie wiesz co Cie w życiu spotka dopóki tego nie przeżyjesz... Otóż to
                                              Megan.

                                              Tak, uważam że samodzielna, która patrzy tylko i wyłącznie na swój własny
                                              czubek nosa i uważa, że wszyscy faceci myślą rozporkami, a wszystkie Neksie, to
                                              zdziry, które tego biednego M do łóżka zaciągnęły na siłę, i jadą po nas
                                              macochach po całości, zasługują na równie ciętą i niemiłą odpowiedź. Tym samym
                                              biorę pod uwagę, że to co piszę może spotkać się z taką a nie inną reakcją -
                                              taką na przykład jak Twoja.

                                              Uważam również, że każda, która zieje taką nienawiścią do swoich Eks i nas -
                                              ich obecnych partnerek, będzie miała trudnosci z ułożeniem sobie życia na nowo.
                                              Tak to już jest, że jak się nie poukładało swojej przeszłości to z
                                              teraźniejszością trudno dojść do porozumienia.

                                              A jeśli czytasz moje posty, to wiesz również, że jestem dzieckiem
                                              rozwiedzionych rodziców (ojciec zostawił mamę dla innej kobiety), córką
                                              samodzielnej, która nigdy w obecności dzieci, nie mówiła źle o ojcu a wręcz
                                              przeciwnie, powtarzała nam że tatę ma się jednego. Moi rodzice rozwiedli się w
                                              kulturalny sposób, i wspierali się wzajemnie w naszym wychowaniu. Do dziś tak
                                              jest.
                                              • megan58 Re: ELF28 11.07.05, 12:19
                                                ELF28 - ze Kos cos zrobił tak a nie inaczej n( np .Twoi rodzice rozwod) nie
                                                znaczy , ze to jedna i własiwa droga ..
                                                Zgadzam sie niewaisc nie prowadzi niczego. Ale widzisz nie trzeba nienwidziec
                                                by miec okreslone zdanie o jakies ososbie. I to włsne prywatne bo sie ja
                                                pozanało.Tylko widzisz miec zdanie i mowic sama sobie na to załsuzyła.. Moze i
                                                wyscie zasłzyli na to by was tak nienawidziec... smile

                                                Moze wrtos sie zastanowic..

                                                Ale porsze bardzo. Mnie zastanowiło ze mowisz to bardzo czesto i ze bardzo
                                                czeto w kontekscie ogolnym.... I mysle ze to nie jest problem Twojej Eks , ale
                                                raczej Twoj..

                                                No coz zycze pwowdzenia.
                                                Jedno tylko chciałam Ci pokazac. _ Ze ty w eiel razy zachowujesz sie tak samo
                                                jak samodzielne jak to mowisz ninawidzace - tez nie nawidzis.. i to da sie
                                                wycztac wałsnie wtych słowach - ktore czesto ogolnie iszczegolnie mowisz...

                                                Zycze zasłuzyc na lepsza eks niz masz...
                                                • elf28 Re: ELF28 11.07.05, 12:32
                                                  oj Megan, to widzę, że kiepskie wnioski wyciągasz z tego co piszę.
                                                  Po pierwsze, fakt, że moi rodzice się rozwiedli i zachowywali się w tym
                                                  wszystkim normalnie, jest dowodem na to, że nie rozumiem takich samodzielnych,
                                                  co to zieją nienawiścią.

                                                  I powiem w takim razie raz jeszcze i wyraźnie: kobieta, która mówi, że jej były
                                                  mąż i jego kochanka, są jedynymi odpowiedzialnymi za rozpad jej małżeństwa,
                                                  powinna się nad sobą głęboko zastanowić. Za rozpad związku zawsze są
                                                  odpowiedzilane obie strony (oczywiście pomijam tu wyjątki takie jak faceci,
                                                  którzy skaczą w bok dla sportu).
                                                  Taki światopogląd i ja kiedyś reprezentowałam, gdy na półtora miesiąca przed
                                                  ślubem zostawiłam swojego narzeczonego, który nie potrafił odpępowić się od
                                                  matki. Od tego czasu minęły 3 lata i dzisiaj wiem, że ja również miałam w tym
                                                  swój połowiczny udział: po pierwsze dlatego, że takiego partnera wybrałam, a po
                                                  drugie dlatego, że również moje zachowanie nie zawsze motywowało go do zmiany.

                                                  Tak więc Megan, jakkolwiek nie uważasz - masz do tego prawo i szczerze Ci
                                                  powiem, że to co myślisz jest mi obojętne.

                                                  Pozdrawiam i życzę naprawdę udanej reszty życia.
                                              • megan58 Re: ELF28 11.07.05, 12:30
                                                Elf - nie chce sie z Toba spierac - nie taki cel. Ale widzisz czasem wrto
                                                oddzielac ludzi od czynow. No Ja nie toleruje zdrady . Nigdy nie tolerowałam..
                                                BZ jeden strony to dla mnie tchorzostawo , zdrugiej .. Nie pora by swoje
                                                uzasadnienia wyciagac..
                                                Długo przed tym niczym nnie to spostała jasno wyrazała swoje poglady na temat
                                                zdrady , zdradzajcy i zdradzonych...
                                                I nie sa to dla zradxzajcych miłe rzeczy..
                                                Ale czy mam zweryfikowac swoj poglad byle tylko , kots nie pomyslał , ze
                                                nienawidze next...
                                                Ze inie uwazam ja za dzdzier .. itd.. czy to ma znaczy c, ze ja ninawidze. A
                                                moze to znaczy tylko tyle, ze zdratad dla mnie i wmoje ocenie jako czyn
                                                pozostała dalej tym samym . I to jest czyn , i czyn potepiam i nie znaczy to ze
                                                jak kots cos zrobi zle , to jes zły do szpiku kosci.. Oceniam czyn 1 z 1000 i
                                                miljonow ktore ta ososba w swoim zyciu zrobiła..
                                                Reszty nie znam. Ale ten jeden znam i pozstał dla mnie zły - dczy to oznaka
                                                ninawisci ?? Dla mnie nie. I bede potepiała zdrade nawet jesliu sama jedokonam
                                                lub moje dziecko..
                                                Nie wiem czy wytłumaczyłam...
                                                • elf28 Re: ELF28 11.07.05, 12:41
                                                  Wytłumaczyłaś. Nie wiem dlaczego zdradził Cię Twój mąż. Tylko widzisz, wydaje
                                                  mi się, że nawet i zdrada ma swój różny kaliber:

                                                  Więc jeśli facet:
                                                  - zdradza dla sportu - to uważam, że to kawał sk...na - ale na to pewnie i
                                                  były sygnały przed ślubem.
                                                  - pojechał w delegację i zdradził z koleżanką z pracy (jednorazowy wyskok)-
                                                  oprócz wściekłości zastanowiłabym się dlaczego i co go do tego skłoniło.
                                                  - odszedł do innej kobiety - tutaj mogą być różne powody. Może lubić skakać z
                                                  kwiatka na kwiatek (sku....yn), a być może źle mu było w domu, od lat nie mógł
                                                  dogdać się z żoną, etc.

                                                  Ale oczywiście, pomijając wyjątki, uważam, że na ogół wina leży po obu
                                                  stronach. TAk samo jak w przypadku moich rodziców wina również leżała również
                                                  po stronie mojej mamy - o czym potrafię jej dzisiaj powiedzieć.

                                                  Uważam również, że zdrada nie zawsze musi być zła. Bo oprócz tego, że wywoła
                                                  lawinęawantur i pretensji, może również scalić związek.
                                                  • leeya Re: ELF28 11.07.05, 12:45
                                                    Mowie z wlasnego doswiadczenia:
                                                    Zdrada nie scala zwiazku. No albo trafil mi sie skurczybyk, ktory lubil
                                                    zdradzac dla sportuwink

                                                    Leeya
                                                  • elf28 Re: ELF28 11.07.05, 12:49
                                                    Z Twojego dośwadczenia tak wynika, ale znam kilka przypadków w któych stało się
                                                    inaczej.
                                                  • megan58 Re: ELF28 11.07.05, 12:48
                                                    Widzisz elf - nie bede z Toba dyskutowac - bo zdrda to zdrada i jak na bicie
                                                    niekt nie zasługuje to i na zdrade . To ze jeste sie wstanie powiedziec to
                                                    mamie - czy dobrze nie wiem - mam nadziej , ze moj syn bedzie inny - no coz
                                                    zdrade najlepiej tlumacza Ci co sami zdradzali i dobrze widziec tam winne
                                                    innych - nie swoja .
                                                    Tłumaczeni , ze ona jest tez winna zdradzie., Przypominaj mi alkoholika - ktory
                                                    twierdzi , ze zona tez ma udział w jego pici, gwałcieila co z gwałcił - bo
                                                    ofiara jest winna itd..

                                                    Temat zdrdy był omowiny - ja mowie o temacie nienawisci... , ktory to podjełas -
                                                    zdrada to tylko elemntn. Moge nie lubic ludzi ktorzy np. zapatrzeni sa w
                                                    siebie. Jesli moja next bedzie taka . to mam zmienic poglad by inni nie uwazali
                                                    ze jaj nie nawidze???
                                                    Itd.. przykładow moze byc duzo. Poglady ktore głosze powstały niczym ona sie
                                                    pojawił i nie sa raczej jej zasługo - bo nie mamy z soba nic wpsolnego .
                                                  • elf28 Re: ELF28 11.07.05, 12:55
                                                    No to coż - mamy inne zdanie - każda z nas ma do tego prawo.
                                                    Ja Cię nie zamierzam do niczego przekonywać. Życie i tak samo weryfikuje różne
                                                    poglądy, a jak to mówią - "oliwa zawsze sprawiedliwa" - jak nie w tym życiu, to
                                                    w następnym.
                                                  • megan58 Re: ELF28 11.07.05, 12:58
                                                    ELF - a czym a sie ta sprawiedlwosc pkacac...
                                                    Tzn po czym bedzie poznac po czyjej stronie sprawiedlowisc???
                                                    Biiroac , to co piszesz naprawde - to np. Patrzac na politek i histoeir
                                                    ludzkosci - niezbyt sprawiedliwa..
                                                    Zycie to nie bajka - nie zawsze zwycieza dobro ...
                                                    Jest tez takie powiedzeni "gowno zawsze wypłynie"

                                                    Z jednym sie z Toba zgadzam - mozna liczxyc na sprawiedliowsc po smierci.
                                                  • elf28 Re: ELF28 11.07.05, 13:05
                                                    wierzę w prawo karmy, przyczyny i skutku. Dlatego wierzę, że jak sobie
                                                    pościelimy tak się wyśpimy, i w to, że jeśli komuś zrobimy coś złego, to
                                                    wcześniej czy później to do nas wróci.
                                                  • megan58 Re: ELF28 11.07.05, 13:06
                                                    Mhh. A ja wierze w Boga smile
                                                  • megan58 Re: ELF28 11.07.05, 13:07
                                                    Elf - ale z tego wynika , ze nie zabardzo mozesz narzekac na eks- w koncu jak
                                                    sie poscielesz tak sie wyspiszsmile
                                                    Tak samo jak według Ciebie neks nie moze nazekac na swoj lossmile
                                                    Wiec bez narzekania !!!! smile Mnie sie podoba.
                                                  • e_r_i_n Re: ELF28 11.07.05, 13:09
                                                    'Jak sobie poscielesz, tak sie wyspisz' - czyli jak sobie poukladasz sprawy,
                                                    na ktore MASZ WPLYW, tak bedziesz zyc. Na to, jaka jest eks jej faceta raczej
                                                    Elf wplywu nie ma... prawda?
                                                  • megan58 Re: ELF28 11.07.05, 13:11
                                                    Widzie Erin - tak samo moze powiedziec kazada eks- dlatego nikt nikomu nie
                                                    powinie wyliczac na co zasłuzył - bo nigdy nie wiesz na coi ten ktos maił badz
                                                    nie wpływ...
                                                    Moze kes tezn i4 maiałwpływu na to jaka bedzie next..
                                                  • e_r_i_n Re: ELF28 11.07.05, 13:13
                                                    Oczywiscie, ze eks nie ma wplywu na to, jaka jest next. A Elfikowi raczej
                                                    chodzi o to, ze eks zyje tak, jak sobie poscielila. I next tu nie ma znaczenia,
                                                    raczej samo pojdescie do zycia, eks meza i calej reszty, jakie reprezentuje
                                                    taka eks. Prosciej nie wytlumacze tego, co Elf miala na mysli - i chyba nie ma
                                                    co sie starac, bo Ty i tak po swojemu to zrozumiesz smile
                                                  • elf28 Re: ELF28 11.07.05, 13:15
                                                    Dzięki Erin za wsparcie i za trafną interpretację tego co mówisz.
                                                    Ale widać Megan i tak nie zrozumie.
                                                  • megan58 Re: ELF28 11.07.05, 13:23
                                                    Elf - i kto tu kogo obraza...??
                                                    Wiara , ze mamy wpływ na wszystko na swiecie jest smieszna. Co powiesz o
                                                    cierpieniu matki - ktore dziecko zgineło w wybuchu bomby - ona tez ma to na co
                                                    zasłuzyła.. Te jak sobie posielesz tak sie wyspisz.. Tak w wielu wypadakch nie
                                                    mamy wpływu na to czy np. Facet przyjdzie i bedzie znamy rozwiazywał problem i
                                                    postawi na uczciwosciczy np. zdradzi - bo nie mamy wplywu na czyny i chceci
                                                    drugiego człowieka...
                                                    Mozemy mowic za siebie nie za innych. I take eks nie moze odpowiadac za zdrade -
                                                    chyba ze sama zdradzi. To jest to na co ma wplyw - na siebie i swoje reakcie.
                                                  • megan58 Re: ELF28 11.07.05, 13:35
                                                    Widzisz tak samo mozna powiedzie ze enext zyja jak sobie posiela i eks tu nie
                                                    maja znaczenia- wiec skad tyle narzekan ..
                                                  • megan58 Re: ELF28 11.07.05, 13:13
                                                    Wiecej powiedziawszy wiekszy wpływ miała elf na to kto bedzie bedz nie jej eks -
                                                    niz eks elfy - czy ona bedzie jej nekst smile Jesli juz tak na to poatrzymy.
                                                  • elf28 Re: ELF28 11.07.05, 13:13
                                                    Nie wiem czy zauważyłaś Megan ale nie jestem wobec Ciebie agresywna ani nie
                                                    zieje nienawiścią, co cały czas próbujesz mi zarzucać. Natomiast, to co Ty
                                                    piszesz odbieram jako nieustanne pokazywanie mi w czym jesteś lepsza: na
                                                    przykład w wierze w Boga. Jak kolwiek by na to nie spojrzeć: Bój jest jeden.

                                                    Widzę również, że to co piszę wykorzystujesz jak Ci wygodnie. Ale jeśli tak, to
                                                    ta dskusja nie ma dla mnie sensu.
                                                  • megan58 Re: ELF28 11.07.05, 13:19
                                                    Nie - tylko ty mi wyliczyłas w co wierzysz i ja Ci napisalm najktrcej jak
                                                    potraf w co ja wierze..I nie ma tu przytykow. Zna wielu ludzi inych religi i
                                                    uwarzam ze wiele z Nich jest naprawde wspaniałych a pozanwanie kutlur i religii
                                                    rozwija... Daje szanse spojrzec na swoja religije z innej prespektywy i
                                                    doijrzec cos czego wczensiej nie widzielismy .. Czemu uwazasz ze napisanie A ja
                                                    w Boga - to przytyk??Mhh- to było zastnowienie - zastanowienie - nad tym co
                                                    powinnam napisac i jak naktorcej to ujac. Dlatego ja wierze w sprawieliowsc po
                                                    smiercie...
                                                    I w to ze Bog daje nam wolna wola itd.. i tu mogła bym sie rozpisac - i dlatego
                                                    tak to ujełam... i wiesz z tta wolnosc ma wiele wspolnego z tyum co ty napisałs
                                                    o tym jak sobie poscielesz tak sie wyspisz..

                                                    Nigdy nie myslałm , o tym ze religija moze stawiac kogos w złym lub dorym
                                                    siwtele zwłaszacza ze jako koatoliczka czi wielki przyjciel religi i wogole
                                                    judaizmu - uwarzam , ze mamy wiele do zrobiena w naszym wyznaniu co do
                                                    toleranci i poszanowani innych religi.
                                                    Co do przykry - napisałas mi na samy wstepie rozmowy ze masz gdzies co ja
                                                    mysle - jednak sie tym nie przejałea..


                                                  • megan58 Re: ELF28 11.07.05, 13:20
                                                    Chyba najbardziej z Tym Bogiem chodziło mi o to , ze wierze w sprawieldiowsc po
                                                    smierci.. Bo wierze , ze On jest sprawiedliwy.
                                                  • megan58 Re: ELF28 11.07.05, 12:55
                                                    A zeby było jasen , to ze potepiam zdrade nie znaczy , ze mi sie nigy nie
                                                    przytafiła. Ludzie czasem robia zle - sztuka sie do tego przynac.
                                                  • elf28 Re: ELF28 11.07.05, 12:57
                                                    Tak, masz rację. Zdrada sama w sobie jest zła. I też sztuką jest się do tego
                                                    przyznać.
                                      • oledzga Re: stwierdzam 08.07.05, 21:04
                                        oczywiscie wszyscy moga po mnie jechac , mieszac mnie z błotem a mam im
                                        przytakiwac
                                        ja.an.na jestes smieszna. na moje dziecko nie mow ze bedzie bachorem bez
                                        kregosłupa moralnego i zadnych zasad.patrz na siebie , jakie ty masz kobieto
                                        zasady a nie oceniaj pochopnie innych.
                                        a poza tym andrzej nie jest frajerem
                                      • m-m-m Re: stwierdzam 11.07.05, 08:13
                                        Swoja droga ciekawe, jakie wartosci przekazecie
                                        > swojej progeniturze. Jesli swoje wlasne, to bedzie kolejny bachor bez
                                        > kregoslupa moralnego i zadnych zasad.



                                        Droga Joanno, nie przenoś własnych negatywnych doswiadczeń z małżenstwa
                                        obecnego, kiedy to masz mężą , który ze skoku w bok ma dziecko, a które obecnie
                                        z Tobą mieszka. Rozwiedź się z tym facetem.
                                        Czego oczekujesz? Że Twoja psierbicę szlag trafi?
                                        Albo, ze zbiorowy szlag trafi wszystkie kobiety, które maja potomstwo ze
                                        starszymi facetami (zresztą tu na tym forum w większosci jesteśmy o ładnych
                                        kilka, kilanaście lat młodsze od swoich mężczyzn)?
                                        Poukładaj swoje życie, rozwiedź sie ze znienawidzonym dawcą genów i niech on
                                        sam dzieciaka wychowuje. Po czorta się męczysz i próbujesz swoich sił na
                                        słabszych? Co to zmieni? Tyle, że sobie pogadasz bezproduktywnie.
                                      • e_r_i_n Re: stwierdzam 11.07.05, 13:30
                                        Joanno, powinnas odizolowac swoja corke od jej ojca. W koncu jakie on wartosci
                                        moze jej przekazac?
                              • oledzga Re: Olu 08.07.05, 13:53
                                nie pojde sie wypłakac andrzejkowi w mankiet bo i ciebie i twoje posty mam
                                głeboko w powazaniu
                          • m-m-m Re: Elf 08.07.05, 13:48
                            Bet, nie przesadzaj. To sprawa tego faceta. Rozmawiamy o kontakcie z młodym, a
                            nie o prywatnym życiu jakiegoś pana.
    • oledzga :))))))))))))) 08.07.05, 17:53
      bylismy u lekarza i jest wszytsko oksmile jestem w 3 miesiacu a dzidzia ma sie
      urodzic 25 stycznia smile
      juz nawet jej jedna pare spioszkow kupilismy smile
      • m-m-m Re: :))))))))))))) 11.07.05, 08:15
        HE, Wodnik będzie, tak jak ja... to najlepszy znak zodiaku smile))
        • oledzga Re: :))))))))))))) 11.07.05, 10:41
          moze byc wodnikiem,choc ja chciałam zawsze rybke ale to
          niewazne.najwaznieszejsze zeby dzidzia urodziła sie zdrowa smilesmile
          • conejito13 Re: :))))))))))))) 11.07.05, 13:20
            Olu, gratuluje dzidzi! Ciesz sie swoim stanem i nie przejmuj gadaniem
            niespelnionych zyciowo kobiet. Poza tym, forum nie powinno (mam nadzieje ze nie
            jest) dla ciebie zadnym wyznacznikiem opinii spoleczenstwa. Jak widac, jest to
            jedynie wymiana zdan pomiedzy kilkoma (kilkunastoma) osobami. Prosze, ciesz sie
            swoja miloscia, nie zadreczaj komentarzami i zyj swoje zycie tak, jak chcesz i
            jak potrafisz. Nigdy nie pisalam na forum, ale to, co przeczytalam tutaj
            zmobilizowalo mnie do napisania do ciebie. Uwazam, ze dalas sobie swietnie rade
            tutaj wsrod ziejacych jadem! Mam jedynie nadzieje, ze nie wzielas sobie do
            serca tych watpliwej jakosci porad. Sama wiesz, co chcesz i co masz robic.
            Zdaje sie, ze masz jasno wytyczone cele wiec pozostaje jedynie je realizowac i
            cieszyc sie z sukcesow. Pierwszy juz niebawem w styczniusmile Trzymaj sie Olu!
            • mikawi Re: :))))))))))))) 11.07.05, 13:29
              POPIERAM i się dołączam smile))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka