Dodaj do ulubionych

POTRZEBUJE INFORMACJI NA TEMAT ROZWODU

07.02.06, 21:34
KOŚCIELNEGO, GDZIE SIE TO ZAŁATWIA ILE TO KOSZTUJE, JAK DŁUGO SIE CZEKA JAKIE
PODSTAWY I POWODY SA KWESTIONOWANE. BARDZO PROSZE DZIEWCZYNY O INFORMACJĘ,
WIEM ŻE ZNÓW ZACZYNAM TEN TEMAT BO KILKAKROTNIE BYŁ PORUSZANY ALE NIE MOGE
ZNALEŚĆ TEGO POSTU. POMÓŻCIE MÓJ M ZDECYDOWAŁ SIE NA ROZWÓD KOŚCIELNY I
DLATEGO POTRZEBYJEMY INFORMACJI.
Obserwuj wątek
    • mrs_ka Re: POTRZEBUJE INFORMACJI NA TEMAT ROZWODU 07.02.06, 21:41
      stwierdzenie nieważności małżeństwa sakramentalnego.

      a.
      • mrs_ka Re: POTRZEBUJE INFORMACJI NA TEMAT ROZWODU 07.02.06, 21:42
        wróć: uznanie malżeństwa sakramentalnego za nieważnie zawarte.

        a.
        • kwiatek1974 Re: POTRZEBUJE INFORMACJI NA TEMAT ROZWODU 07.02.06, 21:43
          DOBRA ALE GDZIE SIE O TYM WSZYSTKIM DOWIEDZIEĆ GDZIEo tym mozna poczytac jak
          sie to załatwia jakie papiery sie składa, co jest potrzebne itp. o to mi chodzi.
        • kanonista Re: POTRZEBUJE INFORMACJI NA TEMAT ROZWODU 09.02.06, 19:44
          do mrs_ka

          Stwierdzenie nieważności małżeństwa jest pojęciem poprawnym.

          pozdrawiam

          świecki adwokat kościelny
          • mrs_ka Re: POTRZEBUJE INFORMACJI NA TEMAT ROZWODU 09.02.06, 23:06
            Możliwe, ale widac chcialam być poprawniejsza od kanonistówwink Obiecuję poprawęwink

            pzdr

            a.
            • mrs_ka Re: POTRZEBUJE INFORMACJI NA TEMAT ROZWODU 09.02.06, 23:08
              Cholera, znowu nie wyszło: miało być, że obiecuję pogorszenie (?). No coś w tym
              stylu w kazdym razie.
              Mój przesadny puryzm kiedyś mnie zeżre, to wiem na pewnowink

              a.
              • kanonista Re: POTRZEBUJE INFORMACJI NA TEMAT ROZWODU 09.02.06, 23:51
                ha ha ha ha...

                pogarszaj się z umiarem...

                pozdrawiam
      • barbara001 Re: POTRZEBUJE INFORMACJI NA TEMAT ROZWODU 07.02.06, 21:54
        Kuzyn męża dostał niedawno taki rozwód. W tym celu najpierw udał się do kurii
        biskupiej. A jak tam dalej sie kierował to nie wiem, musiałabym przy okazji
        zapytać lecz nie widuje go często. Ale sądzę, że w kurii powiedzą. Powodem
        unieważnienia mąłżeństwa kuzyna było zatajenie poważnej choroby psychcznej
        przez byłą zonę i jej rodzinę.Generalnie jest chyba 7 przyczyn dla których
        można uzyskać taki rozwód (wszystkie wiążą się z niemożnością bycia rodziną,
        posiadaniem dzieci itp). Ale i nasza koleżanka 2 lata temu również uzyskała
        taki rozwód. Przyczyną było to, że wtedy jeszcze nie mąż skłaniał ja ku
        pobraniu się sugerująć, że jeśli z nim nie będzie to zycie dla niego nie ma
        sensu. Więc przyczyną było przymuszenie wbrew wolnej woli owej koleżanki (choć
        to nieco moim zdaniem naciągane i wszyscy byliśmy trochę zdziwieni, że dostała
        taki rozwód). Mówimy o tym precedens.
        Co mogę poradzić- kosciół dominikanów, to sa braciszkowie bardzo przyjaźni
        ludziom, umówcie się na rozmowę a taki zakonnik wszystko Wam wytłumaczy a może
        i pomoże (oni nie oceniają źle ludzi więc nie masz czego się obawiać).
        Pozdrawiam.
        • mrs_ka Re: POTRZEBUJE INFORMACJI NA TEMAT ROZWODU 07.02.06, 22:58
          No więc po pierwsze uznanie małżeństwa za niewaznie zawarte. Bardzo Was proszę o
          nieużywanie terminu "rozwód kościelny", bo jest on bzdurą i w ogóle bebechy mi
          się przewracaja jak to słyszę, więc wyświadczcie mi tę uprzejmość, ok?wink

          Po drugie: udać się do Sadu Metropolitalnego, który mieści się w Warszawie przy
          ul. Nowogrodzkiej i tam zaspokoić swoją ciekawość. Nawet jeśli zacznie się od
          zaprzyjaźnionego księdza to o tak na końcu ląduje się w SM, więc lepiej sobie
          skrócić drogę. W SM jest czynna kancelaria, w której można zasięgnąc porady co,
          jak i dlaczego.

          Po trzecie: przyczyny, dla których można uznać zawarte małzeństwo za nieważne
          reguluje prawo kanoniczne. Dociekliwych odsyłam do źródła, mniej dociekliwym
          podaję chałupnicze streszczenie:

          1. Przyczyny formalne z punktu widzenia prawa cywilnego i kanonicznego:
          niepełnoletniość, pokrewieństwo (nie rozdrabniam się na linie boczne i proste,
          ale wchodzą w to także więzi adopcyjne), niedopełnienie wcześniejszych
          sakramentów (lub zatajenie niedopełnienia), bigamia, śluby wieczyste bez
          uzyskanej dyspensy, itd.
          2. Przyczyny natury psychicznej: brak dojrzałości psychicznej do podjęcia
          obowiązków męza i żony, ale także upośledzenia i wszystko, co sprawia, że
          decyzja o małżeństwie mogła nie być decyzją świadomą i suwerenną
          3. Małżeństwo nie może zostać zawarte pod presją (okoliczność wolnej woli i
          suwerennej decyzji)
          4. Małżeństwo unieważnia całkowita i UPRZEDNIA niezdolność którejkolwiek ze
          stron do spełnienia stosunków małżeńskich ( w tym samym stopniu non consummatum,
          co zatajona przed współmałżonkiem niepłodność)
          5. NIeważne jest małżeństwo, które zostało zawarte dzięki przyczynieniu się do
          śmierci (moralnie lub fizycznie) poprzedniego małżonka
          6. NIeważne jest małżeństwo, w którym jedna ze stron zataiła przed drugą istotną
          informację nt. własnego zdrowia fizycznego, psychicznego bądź uzaleznienia,
          która to przyczyna (choroba) jest TRWAŁA.

          To by było na tyle, jakby co pytajcie, bo mam KK pod reką.



          a.

          ps. wprawdzie nie wiem, czy powinnam doradzać Kfiattowi, ale może informacje
          będą przydatne wielu osobom
          • lilith76 Re: POTRZEBUJE INFORMACJI NA TEMAT ROZWODU 08.02.06, 10:35
            > 3. Małżeństwo nie może zostać zawarte pod presją (okoliczność wolnej woli i
            > suwerennej decyzji)

            tak sobie złośliwie pomyślałam, że 99% rozstających się po ślubie zawartym z
            powodu ciąży, może myśleć, że podpada pod ten punkt...
            ale to chyba nie jest takie proste smile
    • natasza39 Re: POTRZEBUJE INFORMACJI NA TEMAT ROZWODU 07.02.06, 23:49
      Nie wiem dlaczego, kwiatku tak krzyczysz?
      Nie musisz az do sadu w Warszawie, jak M-ska sugerowała, biegać.
      Przy własnej metropolii, w Szczecinie tez będziesz miał taki sąd.

      Na co twojemu M ten papierek, pojecia nie mam, ale jak cierpicie na nadmiar
      gotówki i nie macie co robic z forsa, macie tak bezstresowe zycie, że jeszcze
      taki stres chce sobie twoj M zafundowac, a zapewniam Cię ze sędzia-ksiądz nie
      jest taki "delikatny" jak sedzia cywilny, to startujcie z tym pomysłem.
      Zycze szczescia.
      Zawsze po takim "rozwodzie koscielnym" (sorry m_ska, ze obrazam Twe uczucia)
      mozna przeciez następne "szopy" tym razem juz przy kościelnych organach
      urzadzic i wszystko bedzie git!
      • mrs_ka Re: POTRZEBUJE INFORMACJI NA TEMAT ROZWODU 08.02.06, 00:35
        Nie obrażasz moich uczuć religijnych, Nataszo, a jedynie mój puryzm językowy,
        który mam dość silnie rozwiniętywink Od tego są prawidłowe nazwy, aby z nich
        korzystać, choć odczytuję głęboką ironię we frazie "rozwód kościelny", która
        wyszła spod Twojej klawiaturywink))

        Odpowiadam dalej merytorycznie, choć między Bogiem a prawdą, to nie wiem, na co,
        Kwiecie, to unieważnienie Twojemu chłopowi.
        Unieważnienia się nie "załatwia" wbrew temu, co twierdzą rozmaite osoby. Głownie
        twierdzą tak ci, którzy słyszeli, że koleżanka...i tak dalej.
        Zapewniam, że procedura jest
        a) skomplikowana
        b) długotrwała
        c) stresogenna
        Jestem własnie świeżo po pisaniu wniosku do Sądu Metropolitalnego, bo tak sie
        złożyło, że monitoruję sprawę sąsiadkiwink Bujamy się tak już cztery lata (kurczę,
        dopiero teraz do mnie dotarło, jak długo to już trwa). Sprawę założył męzulek,
        wyjątkowa kanalia zresztą, czytałam opinię biegłego psychologa, więc wiem, że
        nie jestem odosobniona w swojej konkluzjiwink Na tej podstawie (jak również na
        podstawie dwóch innych spraw, w których miałam /nie/przyjemność brać czynny
        udział jako pisacz wniosków, odpowiedzi i takich tam) stwierdzam, że oszukanie
        Sądu Metropolitalnego nie jest prostą sprawą.
        Abstrahując oczywiście od moralności, etyki i uczciwości.
        Mianowicie księza i biegli pracujący dla warszawskiego SM do idiotów nie należą,
        za co ręczę. Jak jest w innych miastach nie wiem.
        Jak to wygląda z kosztami? Nie wygląda tragicznie, acz tanio nie jest. Płaci
        strona wnosząca sprawę czyli powód.
        Ogólnie napiszę tak:
        Występować o stwierdzenie unieważnienia warto oczywiście zawsze, bo -jeśli ktoś
        jest katolikiem- zycie w konkubinacie jest grzechem i nie powinien dopuszczać do
        dalszego życia w grzechu jak i do gorszenia otoczenia (jest to nomenklatura
        kanoniczna, więc prosze się mnie nei czepiać).
        Należy jednak zachować uczciwość i powiedzieć sobie jasno, czy te podstawy
        naprawdę są, bo papier przyjmie wszystko, ale tu nie o papier chodzi.
        Lepiej- jak sądzę- być grzesznym katolikiem świadomym własnej ułomności, niż
        "czystym" formalnie hipokrytą. Ostatecznie chodzi tu o Boga, a On podobno
        miłosierny jest, więc może nam ten konkubinat wybaczy, ale świadome kłamstwo z
        pełną premedytacją- niekoniecznie.
        Tak w każdym razie myślę.

        a.
        • natasza39 Re: POTRZEBUJE INFORMACJI NA TEMAT ROZWODU 08.02.06, 00:50
          mrs_ka napisała:

          Lepiej- jak sądzę- być grzesznym katolikiem świadomym własnej ułomności, niż
          > "czystym" formalnie hipokrytą. Ostatecznie chodzi tu o Boga, a On podobno
          > miłosierny jest, więc może nam ten konkubinat wybaczy, ale świadome kłamstwo z
          > pełną premedytacją- niekoniecznie.
          > Tak w każdym razie myślę.
          >


          I za to własnie Cie rosa cenię!
          Tym jednym zdaniem ujęłaś to co mnie najbardziej "trzącha" gdy poruszane sa te
          kwestie.
          Jak potrafię zrozumiec kogoś, kto przezył tragedię i gehenne procesu w
          koscielnym sadzie, tak nie potrafię zrozumiec co pcha ludzi do takiej
          hipokryzji?
          Sąd biskupi nie ma "gumki", która wymazuje przed Bogiem słowa przysiegi.
          Chyba lepiej jest byc "grzesznym" proszacym Boga na końcu o przebaczenie, niz
          udajacym ze wszystko jest w "porzo".

          Jak Bóg to ojciec, a my jego dzieci, to zastanów się kwiatku jakie dziecko
          wolisz:
          To które ukradło cukierka, zezarło je, ale potem przyznało sie do tego przed
          tobą i poprosiło o przebaczenie, czy tez takie, które zezarło tego cukierka,
          włozyło do srodka wacik u wmawia ci, ze to ten sam cukierek, tyle tylko, ze ty
          masz zwidy?

          I naprawde decyzja o tym żeby ów "rozwód kościelny załatiwac", to taka
          samodzielna decyzja twojego M, czy tez wasza "wspólna"?
          Nie musisz mi odpowiadac, sama sobie przed soba odpowiedz....
          • mrs_ka Re: POTRZEBUJE INFORMACJI NA TEMAT ROZWODU 08.02.06, 02:32

            Ja się w kwestiach ideolo wypowiadać dalej nie będę, bo chyba oczywiste jest, co
            bym napisaławink Uznaję więc temat za jasny.

            Warto jednak dodać, że brud cywilnego rozwodu z orzeczeniem winy jednej ze stron
            jest niczym w porównaniu z procesem o stwierdzenie nieważności małżeństwa w SM,
            gdzie TRZEBA wykazać winę jednej ze stron i robi się to WSZYSTKIMI MOŻLIWYMI
            środkami. Bo ludzie naprawdę nie mają skrupułów i skoro się już na proces
            decydują to nie po to, aby jednak uznać, że szanują swojego byłego męża/zonę.

            Jedną z cech charakterystycznych procesu o unieważnienie jest to, że strony nie
            mają możliwości konfrontacji i są przesłuchiwane (względnie badane) osobno.
            Prowadzi to do tego, że dostęp do akt sprawy mają dopiero po skończeniu
            postępowania, a przed wydaniem orzeczenia. I wtedy zaczyna się ostra jazda.
            Okazuje się na przykład, że pan mąż pisze, co następuje:
            "powódka chciała uprawiać seks analny, aby nie dopuścić do zapłodnienia i
            trzykrotnie przerwała ciążę"

            A Wy sobie to czytacie w zaciszu kancelarii w SM i jedyne co możecie zrobić, to
            ciskać w milczeniu gromy lub ryczeć w rękaw. I nikogo nie obchodzi, że nie jest
            to prawdą, że jest to dla was upokarzające, że zostało to wymyslone tylko po to,
            aby was zdyskredytować i zgnoić. Tu chodzi o to, aby strona, której na tym
            świstku zalezy, wykazała Waszą maksymalną niedojrzalość, świniowatość i podłość.
            Na co się więc powołuje? Ano najczęsciej wali w sypialnię (włącznie ze
            wszystkimi żenującymi szczegółami, analizowany jest- za przeproszeniem- śluz na
            waszych gaciach), w rodziców (ciekawych rzeczy się można dowiedzieć. Z reguły
            matka jest puszczalska, a ojciec pije, bije lub był członkiem KC PZPR), oraz
            powołuje się na zeznania przyjaciół i znajomych, co bywa potwornie upokarzające
            i zawsze kończy taką znajomość. Może zresztą słusznie.

            Walka jest bezpardonowa. Inna sprawa, że księza patrzą na to bardzo różnie i
            wyznania o seksie analnym świadczą raczej p/ko zeznającemu, a nie temu, kogo
            zeznający obciąża. Ale ziarno zostaje zasiane i przy najbliższym spotkaniu
            zostaniecie o ten seks zapytane.
            Jest to ścieranie szlifierką tarczową i dobrowolne wystawienie się na
            oszczerstwa i pomówienia, których nie ma się jak zbijać, bo druga strona powie
            dokładnie tyle, ile chce i nikt jej tych słownych wymiocin nie przerwie.
            A z drugiej strony: ile można pisać sprostowań i odwołań? Ja pisałam w sumie
            trzy (w jednej sprawie) i po tych trzech miałam poczucie całkowitej jałowości,
            bo facet pluł, jak mu się chciało i podobało, a kobita była załamana całkowicie
            i nie miała sił tłumaczyć, że jej matka jednakowoż się nie puszczała, a ona sama
            aborcji nigdy nie dokonała.

            Weźcie pod uwagę, że sąd cywilny aż tak bardzo pod kołdrę nie zagląda, zaś
            Metropolitalny nie ma w sumie wyjścia, bo "okoliczności seksualne" są jednymi z
            regulowanych przez KPK i strony się na nie często powołują. Księza muszą więc to
            badać, a nie da się tego zrobić bez wejścia z butami w bardzo intymną strefę.
            Ogólnie więc jest to cięzka, brutalna i bolesna droga przez mękę. POnadto w
            Cywilnym uzyskanie rozwodu jest formalnością, zaś w Metropolitalnym Powód musi
            się mocno nagimnastykowac (czytaj: obrzucić furmanką gnoju pozwanego), aby
            przekonać Sąd do niezaistnienia sakramentu. A Pozwany będzie żyć w błogiej
            nieświadomości aż do czasu odtajnienia akt, czyli momentu, w którym jest
            zasadniczo po herbacie.

            Wprawdzie nie sądzę, aby powstrzymało to Kffiata, ale może ktoś inny się
            zastanowi, czy na pewno chce przechodzić przez takie bajoro.
            To, co napisałam wyżej odnosi się głownie do paragrafu KPK 1095/3, bo on jest
            najbardziej moralnie elastyczny, ale tak naprawdę odnosi się do wszystkich
            innych także.

            a.
            • mimi_mami Re: POTRZEBUJE INFORMACJI NA TEMAT ROZWODU 08.02.06, 10:14
              Przeczytałam wszytskie Twoje wypowiedzi i jestem w szoku.
              Jestem w trakcie procedury uniewazniajacej , juz po przesłuchaniach i oczom nie
              wierze w to co czytam?! Jakie bagno? Jakie obrzucanie błotem?! Nie wiem jakiego
              unieważnienia byłaś świadkiem ale mnie po prostu zatkało. Ja nie obrzucam
              nikogo błotem, nie piore brudów, kulturalnie składam zeznania , nie naginajac
              prawdy i nie wygrzebując smieci jak było i dlaczego. Nie wkładam waty w
              papierek i nie udaję ze to cukierek. Jestem wierząca i mam prawo do popełniania
              błędów. Taki błąd popełniłam bo byłam bardzo młoda i pod wpływem osób trzecich
              i ze stu innych powodów i mam prawo naprawić te błędy starając się unieważnic
              ten slub. Bo niestety dojrzałość psychiczna nie jest od nas zalezna. Za swoje
              błędy zapłaciłam najwyższą cenę z mozliwych wiec czemu mam nie miec prawa
              naprawic tych błędów? Nie wziełam specjalnie osobiście Twoich wywodów , staram
              sie tylko przedstwaic inny punkt widzenia. Nie znam kwiatka i jej sytuacji ,
              ale nie mozna aż tak uogólniać. Kazdy ma prawo do wyjscia z bagna w które
              wdepnął i czy to przed sedzia czy przed Bogiem nie ma znaczenia. Bardzo brakuje
              mi slubu z moim obecnym mężem, komunii, spowiedzi ... Czemu nie mam miec prawa
              tego naprawic??!! Ja głeboko wierzę, że tam na górze jest to zrozumiane i
              pozostaje kwestia wyjaśnienia tego tu na dole.
              Chciałabym , żeby jednak więcej tolerancji w kwestii unieważnienia pojawiło sie
              na tym forum.
              Do Kwiatka: Nie jest źle. Zdecydowanie wole przesłuchania w Sadzie
              Metropolitalnym niz Okręgowym. Nikt nie pietnował, było zrozumienie wieksze
              bądź miejsze dla konkretnych argumentów. Sedzia był przemiły. Koszty takiego
              procesu to równowartośc pensji osoby wnoszacej, rozłozona na raty wraz z
              postepem procesu.
              I nie trzeba wcale właxic w gówno czy wyciagać brudy. Pytania są krótkie i
              treściwe.
              Jesli komus bardzo brakuje takiego unieważnienia to powinien sie o nie starac.
              Ja wierze ze jesli je dostane to bedzie wola Boga a jesli nie tez i pogodze się
              z tym, ale mam parwo i szanse spróbowac wyjść z dołka w który weszłam lata temu.
              Jesli kogos uraziłam to przepraszam, nie miałam takiego celu, ale przykro mi
              sie zrobiło czytajac te opinie o hipokryzji , cukierkach, oszustwach itp.
              Jestem uczciwa, nie kłamie i jesli te argumenty które mam wystarcza to dobrze
              jesli nie widac taka wola.
              Prosze nie uogólniajcie.

              Pzdr
              Mimi
              • mrs_ka Re: POTRZEBUJE INFORMACJI NA TEMAT ROZWODU 08.02.06, 11:57
                Mimi
                Chciałabym Cię wyprowadzić ze stanu szokuwink
                Wyjaśnię parę rzeczy.
                Dla mnie jest wiele subtelnych różnic, czy raczej możliwości różnic między
                naszymi wypowiedziami. Znam na przykład przypadek non consummatum (unieważnienie
                oczywiście uzyskano), był to przypadek absolutnie czysty, w szczegóły nie
                wchodzę na forum, ale obie strony miały świadomość tego, że związek po prostu
                nie zaistniał na płaszczyźnie spełnienia obowiązków seksualnych. Nie powiem, że
                obyło się bez sypialnianych szczegółów (musiały zaistnieć), ale tej "furmanki
                gnoju" tam nie było.
                Uważam, że wszystko (chodzi mi o przebieg sprawy, jak i jej finał) zależy od
                MOTYWACJI powoda/powódki. Jeśli jest to motywacja stricte religijna lub mająca
                uzsadnienie w oczywistych faktach (np. zatajona schizofrenia, niepłodność, brak
                sakramentów czy coś rownie ewidentnego) to jest przynajmniej o tyle łatwiej, że
                istnieje silny punkt odniesienia, który daje wsparcie i utwierdza w słuszności.
                Nie wiem, czy jasno to napisałam, ale chyba tak.
                Jednak gros spraw to sprawy ludzi, którzy się obudzili z ręką w nocniku. PO paru
                latach konubinatu przyszło im do głowy, że własciciwie można pierwszy związek
                unieważnić, choć w kościele są raczej rzadkimi bywalcami. I robią to z różnych
                przyczyn, ale kwestia uczciwości jest tu co najmniej kontrowersyjna. Najczęsciej
                dopasowują człowieka do paragrafu i muszą zadać sobie wiele trudu, aby coś
                wygrzebać. Stąd popularność KPK 1095/3.
                Ja Twojej sprawy nie znam. Jeśli masz już dostęp do odtajnionych akt i Wiesz, że
                Twój eks małżonek zachował się godnie, uczciwie i z szacunkiem wobec Ciebie i
                vice versa- to gratuluję. Piszę to szczerze. Jest naprawdę rzadkością zachowanie
                elementarnych norm przyzwoitości w takich sprawach. Chciałam napisac, że im
                bardziej zdeterminowany, a mnie wierzący Powód tym jest gorzej, ale znam bardzo
                gorliwego katolika, który nie zawahał się przed pomówieniami grubego kalibru,
                aby unieważnienie dostać. Reguły więc nie ma.
                Zgadzam się z całą częścią ideolo Twojego postu: tak, oczywiście, że masz prawo
                naprawić błąd i tak dalej. To jest zasada ogólna- gdyby jej nie było, to nie
                byłoby opcji uniewaznienia; wszak Kościoł wychodzi z tego samego założenia, bo
                zalezy mu na sakramentach istniejących i przyjętych z szacunkiem, a nie na
                hipokryzji.
                Jak jednak mówię: motywacje są różne, a im silniejsza determinacja osobista
                (głownie pozostawanie w nowym związku) i im mniej oczywistych przesłanek
                unieważniających (regulowanych przez KPK) tym na ogół mniej pardonu wobec
                przeciwnika.

                Życzę Ci powodzenia

                a.
                • mimi_mami Re: POTRZEBUJE INFORMACJI NA TEMAT ROZWODU 08.02.06, 12:29
                  Oki już wyszłamwink
                  Generalnie odebrałam Twój post jako jedno stronny i jednokierunkowy.
                  Mój Ex nie bierze w tym udziału i nie bedzie brał bo jak rzekł on juz sie ze ma
                  rozwiódł i dla niego to koniec tematu.
                  Oczywiście, że pytania są osobiste i nie ma się co łudzić, że takie nie będa
                  ale jak juz pisałam dla mnie wrto bo cięzko mi z takim balastem funkcjonować.
                  Głeboko wierzaca i praktykujaca nie jestem, ale ten własnnie slub jest dla mie
                  bardzo ważny i bardzo wazne jest dla mnie zycie zgodnie z normami kościelnymi.
                  Teraz musze się jakoś pogodzić z faktem, że w tak waznym dniu jakim jest
                  komunia mojej córci, nie będę mogła w pełni uczestniczyć w tym ważnym dla
                  niej dniusad ale chciałabym miec szanse uczestniczyć w komunii synka za pare lat
                  i nie bede sie juz rozpisywac jak wazne jest to dla mniesmile.
                  Wasze posty odebrałam jako krytyke osób które próbuja unieważnic kościelne
                  małżeństwa więc postanowiłam zabrac głos. Nie znam nikogo kto przez to
                  przeszedł, ale wiem jacy sa ludzie. Ja wnosząc sprawe wyszłam z założenia ze
                  nie za wszelka cene. Godnie i uczciwie i zgodnie z prawda bo inaczej to nie
                  miałoby sensu , moze własnie dlatego zabolała ta hipokryzja i te cukierkismile bo
                  uogólniłyście.
                  Nie miałam nigdy na celu oczerniania mojego Ex i nigdy tego publicznie nie
                  zrobie chociaz w duchu i w domowym kącie sle setki niecenzuralnych słów i bije
                  głowa jak mogłam byc az tak slepasmile.
                  Nie mam silnego powodu do uniewaznienia , mysle ze raczej gdzies wisze na
                  granicy kodeksu, ale prawda jest taka ze majac lat 20 nie kazdy jest dorosły do
                  podjecia takiej decyzji . Ja na pewno nie byłamsad
                  U mnie determinacja jest silna a przesłanek małosad ale pardon zawsze bedziesmile
                  bo to kwestia człowieka i jego sumienia. Nic za wszelka cene, chociaz o niczym
                  innym tak bardzo nie marze jak o tym zeby sie udało, zeby mój ten jedyny mógł
                  uslyszec te słowa ode mnie przed Bogiem z pełna swiadomoscia ich wypowiadania i
                  z pełna swiadomoscia włozenia wszytskich sił aby jej dopełnic.
                  Nie dziekuje za zyczeniasmilebom tyc przesądna.

                  Mimi
    • kwiatek1974 Odpowiadam na wszystkie wasze pytania i zarzuty 08.02.06, 11:12
      Jeśli któraś z was pomyślała że krzyczę, to nie krzyczę napisałam dużymi
      literami, nie mając na mysli tego że krzyczę.
      Jeśli chodzi o rozwód kościelny mojego M, to powiem szczerze że w głębi serca
      chciałabym aby do tego doszo, ale wiem z drugiej strony ile jest zachodu przy
      tym. Co do tego czy to mój podioł taka decyzje sam czy ze mną, nie nie
      ingerowałam w to żeby to robił, sam podioł taką decyzje na którą exsia wyraziła
      zgodę, sama wie dlaczego wzieli ślub kościelny, co zrobiła aby do tego doszło,
      i co zrobili rodzice mojego pod tym względam, mój M biorąc ślub nie był jeszcze
      pełnoletni, dostać zgodę z sądu, aby wziąść ślub cywilny nie wiem tylko jak to
      sie tyczy co do kościelnego ślubu, bo sie na tym poprostu nie znam.
      Rozmawiałam wczoraj o rozwodzie kościelnym z exsią, spytałam sie sama czy
      chciałaby tego rozwodu , czy wie co się przechodzi, powiedziała że chciałaby i
      jest do tego pozytywnie nastawiona.

      Czy są przesłanki do otrzymania unieważnienia ich małżeństwa nie wiem, wiem co
      sie działo, wiem jak było nie tylko z opowiadań ludzi, ale i mój M powiedział
      mi całą prawdę,teściowa tez opowiedziała mi co było i dla czego musieli czekać
      na zgode sądu, bo ona niby była w ciąży, co okazało sie kłamstwem, juz po
      sprawie, mój był pewny że jest w ciąży ale okozało sie że zrobiła to bo bała
      sie że on ja zostawi. Wiem że potem po 2 latach od małżeństwa urodziła sie ich
      córka, ale wiem też że to była wpadka, małżeństwo od początku nie byłoo udane,
      walka o pieniądze bo ona nie pracowała, długi, mój został przeniesiony do innej
      jednostki i wtedy juz całkiem zaczeło sie walić. Dużo by o tym pisać co było.
      Nie wiem po której stronie leży prawda, exsia tez mówiła o tym wiec twierdze
      że, mój brał ślub z przymusu rodziny, a ona z tego że wiedziała że bedzie miała
      profity z małżeństwa z żołnieżem, który ma stałą pensję dodatki, dostanie
      mieszkanie, i ona nie bedzie musiała sie o to w życiu martwić. Nie pracowała
      nawet wtedy kiedy nie było dziecka.

      Nie mnie jest opceniać to czy są powody czy nie, wiem że jest ich wiele łącznie
      ze zdradą z jej strony. Ja juz napisałam w głębi serca chciałabym aby ten
      rozwód, miał ale z drugiej strony nie moge tego wymagać bo wiedziała jakie
      konsekwencje są, wiążąc się z facetem, który był w trakcie rozwodu, i miał
      dzieckio.

      Kocham go za to że jest, że trwa przy mnie w każdej sytuacji, ze razem
      przechdzilismy koszmar i szczęścia jakie nas spotkały, że wytrzymywał ze mna
      kiedy byłam nie do zniesienia, był przy mnie kiedy rodziło sie nasze dziecko,
      nie opuszcza mnie w żadnej sytuacji. Teraz wiem że byliśmy sobie naprawdę
      przeznaczeni, i że tak musiało być teraz wiem po roku małżeństwa że nasze
      przypadkowe spotkanie, po moim powrocie do Polski, nie było przypadkowe że Bóg
      nad tym czuwał, i nie chciał abym brała ślub z facetem którego nie kochałam, że
      mój przyjazd był celowy, i dobrze że zrobiłam to przed ślubem, w Stanach, niz
      po nim bo wiem że byłabym teraz nieszczęśliwa. Tamten facet zrozumiał wszystko,
      wiem że napewno go zraniłm bo wszystko byo juz przygotowane i Slub miał sie
      odbyć po moim powrocie do Stanów, ale ciesze sie że tak sie nie stało, bo mam
      miłość do której nie miałam wcześniej szczęścia.

      Ale sie rozpisałam... ok kończe bo nie ma sensu wiecej pisać, nie zmuszam
      mojego M do podjęcia decyzji to jest jego wola, ale na pewno nie bede go o to
      prosiła bo dla mnie ślub Cywilny jest tak samo ważny jak kościelny,
      rozgrzeszenie dostała od kapelana, i błogosławieństwo też, i to mi starczy. A
      co on z exsia uzgodni to bedzie ich decyzja.


      • kwiatek1974 Re: Odpowiadam na wszystkie wasze pytania i zarzu 08.02.06, 11:21
        A i moge powiedzieć jeszcze jedno dla mnie oni nie byli dojrzali do tego aby
        brać ślub, i uznałam wiec że mój M był wtedy niedojrzeły bardziej niz ona,
        dletego że był młody,i nie wiedzia co to jest miłość, bo jego rodzice juz byli
        w separacji i nigdy nie zwracali na niego uwagi, i pchali go w to małżeństwo po
        to aby szybciej opuścił ich dom, teraz dopiero teściowa ma wyrzuty sumienia i
        wcale sie nie dziwie że mój m nie lubie odwiedzac swoich rodziców.
        • mrs_ka Re: Odpowiadam na wszystkie wasze pytania i zarzu 08.02.06, 12:01
          Kffiecie, według KPK za związek zawarty nieważnie z przyczyny wieku uznaje się
          związek kobiety poniżej 15 roku zycia i mężczyzny poniżej 17 roku życia. Kościoł
          jednak zwraca uwagę, że w tym przypadku prawo kanoniczne powinno współgrać z
          prawem cywilnym danego kraju. Jesli jest to np. Afganistan to inaczej się patrzy
          na 15letnią żonę, niż w Austrii. Temat szeroki interpretacyjnie, wiec nie
          rozszerzam. Uważam, że powinniście się skonsultowac z kanonistą i on najlepiej
          by to ocenił.
          Z tego, co piszesz dalej, można by się też powołać na okoliczność zawarcia
          związku pod presją ciąży. Jesli była to presja fałszywa (tzn. okoliczności ciąży
          nie było) to jest to dodatkowa okoliczność nieważności.

          a.
          • mrs_ka Re: Odpowiadam na wszystkie wasze pytania i zarzu 08.02.06, 12:02
            Aha, pamiętaj też, że niewazność można uzyskać jednostronnie!

            a.
      • kleo1 Re: Odpowiadam na wszystkie wasze pytania i zarzu 08.02.06, 11:23
        Nie przeczytałam całej Twojej wypowiedzi ostatniej Kwiatku, bo początek mi
        wystarczył... normalnie jak w telenoweli, ale pewne połowa historii stąd jest
        właśnie taka. Doskonale Cię rozumiem. Dla niektórych ślub kościelny jest
        ważniejszy niż cywilny(mimo, iż prawnie to ten cywilny taki jest) i byc może
        pragniecie wziąć taki ślub. A nawet nie, to świadomość, że wg. kościoła on
        nadal jest w związku, może nie być przyjemna(na pewno nie jest). Zapewnie każda
        kobieta chce mieć swojego M tylko dla niej, i nawet jeśli ma tego tzw. garba,
        to chociaż niech tego kościelnego nie mają...


        Mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi...
        • mimi_mami Re: Odpowiadam na wszystkie wasze pytania i zarzu 08.02.06, 11:32
          Dla mnie cywilny ma znaczenia ale tak naprawde niewielkie. Slubem dla mnie i
          slubowaniem dozgonnej miłości jest wlaśnie kościelny i wiem jak jest cięzko jak
          sie popełniło błąd i trzeba teraz ponosic konsekwencje, ale jesli istnieje
          najmniejsze światełko nadziei , że można od nowa spróbowac to uważam, że trzeba.
          Mimi
      • natasza39 Macie szansę! 08.02.06, 15:33
        znam przypadek, gdzie małżeństwo zostało uniewaznione, poniewaz dziewczyna
        symulowała ciążę, a facet został niejako "przymuszony' tym faktem do przejścia
        się pod ołtarz.
        Co prawda orzeczenie ostateczne było nieco inne, bo oni nie mieli juz dziecka,
        tak jak Twój M, tylko facet po 6 tygodniach, jak się okazało, że ona
        ponoć "poroniła" wyprowadził się do rodziców i powiedział PA!
        Na tej podstawie dostał orzeczenie "non consumatum bez taksy". Zabij mnie, nie
        wiem dokładnie co to oznacza, poza "non consumatum" ale w każdym bądź razie
        zrobił to chyba tak, zeby papieró jej nie zasrać jako oszustce, było nie było.
        Dzisiaj oboje są w innych związkach i mają sluby kościelne oboje.
        W każdym bądź razie zyczę w zaistniałej sytuacji powodzenia.
        Jeśli było tak jak opisałaś powinni to uniewaznienie dostać, bo on został
        przymuszony.
        Udowodnienie tego to inna sprawa....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka