i mała ma ospe.
i na slub pewnie nie przyjdzie.
A tak sie cieszyla
no powtarzam sobie, ze tak moze mialo byc, ze to zycie zadecydowalo za nas o
obecnosci malej...
ech. ja to jestem, najpierw uwazam ze nie ma jej byc, a potem latam z nia,
kiecki kupuje i sie ciesze, a jak jej nie bedzie, bedzie mi cholernie smutno.
ech.