22.08.06, 09:14
buuuuu... jest mi źle... miałam być chrzestną u córeczki mojej kuzynki, a
okazało się, ze nie mogę!!! Nie mam ślubu kościelnego i koniec. Kropas.
Obserwuj wątek
    • lilith76 Re: Chrzestna 22.08.06, 09:55
      Żadne to pocieszenie, ale to w świetle aktualnych praw kościoła katolickiego logiczne sad
      Ja też pewnie nie będę już nigdy chrzestną. Mnóstwo kobiet na tym forum też.
    • e_r_i_n Re: Chrzestna 22.08.06, 10:10
      Jest jedno wyjscie. Białe malzenstwo
    • jayin Re: Chrzestna 22.08.06, 10:15
      Ja mogłam. I to bez ściemniania księdzu (księżom - bo jeden w Warszawie, drugi tutaj lokalnie) na temat związkowo-łóżkowy. Jestem nawet podwójną chrzestną:=) W czerwcu u córki brata, teraz pod koniec września - u synka drugiego brata.

      Ale może to dlatego, że K. nie ślubował nigdy ani kościelnie ani cywilnie i - jak powiedział mi jeden xiądz - "mamy szansę na poprawę stanu istniejącego - w dogodnym czasie i zgodnie z naszymi sumieniami".

      A jak nie da rady kościelnego mieć - to faktycznie "problem".
      Chociaż wg Kościoła - chrzestni muszą być katolikami "praktykującymi", co nie znaczy że idealnymi, ale za to pełnymi "dobrych chęci i podstaw do przekazywania zasad życia religijnego dziecku" (ach, te nauki dla chrzestnych...)


      pozdr.
    • luna67 Re: Chrzestna 22.08.06, 10:21
      Czlowiek sie uczy przez cale zycie, myslalam, ze wiara katolicka na calym
      swiecie jest taka sama, a tu sie okazuje, ze nie. Ja nie mialam slubu
      koscielnego tylko cywilny, a jestem 2x matka chrzestna. Jeden raz za granica
      (tam gdzie mieszkam), a drugi raz w Polsce ale tylko na papierze, gdyz zlozona
      choroba nie moglam dziecka trzymac.
      • lilith76 Re: Chrzestna 22.08.06, 10:24
        A masz ślub cywilny z mężczyzny, który ma ślub kościelny z inną kobietą?
        I to nie było przeszkodą????
        • luna67 Re: Chrzestna 22.08.06, 10:38
          Nie mam slubu ani cywilnego ani koscielnego z moim terazniejszym, gdyz na razie
          jest mi tak dobrzesmile
          Moj M jest ewangelikiem, mial slub koscielny i cywilny. Ewangielicy moga sie
          "chajtac" ile chca. Pytalismy sie w kosciele jak u nas wyglada ze sluben
          koscielnym (ewang./kat.), gdyz ja moge i on tez, i wiesz co sie okazalo? ze
          mozemy wziasc slub, ale na slubie musi byc dwuch ksiezy ewang. i kat.,
          zapomnialam jak sie taki slub nazywa.
          Zyje na szczescie w kraju gdzie jest tolerancja religijnasmile

          Do dzisiaj nie wiem jaka jest roznica pomiedzy ewangielikami a katolikami, wiem
          tylko, ze ksieza moga miec zony u ewangielikowsmile.
          • kasia_kasia13 Re: Chrzestna 22.08.06, 11:08
            > Do dzisiaj nie wiem jaka jest roznica pomiedzy ewangielikami a katolikami,
            wiem
            > tylko, ze ksieza moga miec zony u ewangielikowsmile.

            Nie ma sie czym chwalic. Nawet niewierzace osoby wiedza, jesli uwazaly w szkole
            na lekcjach. A wierzaca matka chrzesna tym bardziej powinna.
            • jula55 Re: Chrzestna 22.08.06, 13:18
              Kasiu, nie to jest najwazniejsze w wierze i naprawde nie o licytacje, kto ma
              najwieksza wiedze teologiczna w tym wszystkim chodzi tylko o COS znacznie
              wazniejszego. No ale tego juz niewierzace osoby niestety raczej nie beda w
              stanie zrozumiec sad.
            • luna67 Re: Chrzestna 22.08.06, 19:13
              kasia_kasia13 jak ty cos powiesz to nie mozna sie od smiechu utrzymacsad((((

              Czy ty nie widzialas na koncu mojego zdania : " smile " wiesz co to znaczy? jak
              nie wiesz to sie doksztalc i nie przekrecaj po swojemu, bo zauwazylam, ze
              odbierasz niektore wypowiedzi za serio (pomimo tego znaku). Teraz wiem dlaczego.
      • lilith76 Re: Chrzestna 22.08.06, 10:27
        Wszystko też zależy od tego jak szczera jest kobieta - ja przecież mogę udawać przed księdzem singla. Ale rodzic chrzestny, to nie człowiek od prezentów na urodziny i Gwiazdkę, ale osoba, która gdy zabraknie rodziców ma wychować dziecko w wierze katolickiej. Czy hipokryta może dobrze to zrobić? Pewnie tak. Bo ja swoje dziecko wychowam i dam mu możliwość wyboru, gdy podrośnie. Ale rozumiem stanowisko Kościoła.
        • luna67 Re: Chrzestna 22.08.06, 10:50
          Lilith76 nie osadzaj kogos po sobie:

          > Wszystko też zależy od tego jak szczera jest kobieta - ja przecież mogę udawać
          > przed księdzem singla.

          Czyli wychodzisz z tego zalozenia ze ja ksiedza oklamalam? mylisz sie, nawet mi
          by do glowy to nie przyszlo, ksiadz sie tylko zapytal czy mamy zamiar wziazc
          slub koscielny i odpowiedzielismy zgodnie z prawda.

          "Bo ja swoje dziecko wychowam i dam mu możliwość wyboru, gdy podrośnie." tego
          nie zrozumialam, mozesz jeszcze raz napisac o co tobie chodzi?
          • lilith76 Re: Chrzestna 22.08.06, 11:20
            > Czyli wychodzisz z tego zalozenia ze ja ksiedza oklamalam?

            Nie. Wasz przypadek jest inny. MACIE MOŻLIWOŚĆ WZIĘCIA SLUBU KOŚCIELNEGO, więc dla księdza jesteście POTENCJALNĄ parą duszyczek dla jego Kościoła.
            Prawdopodobnie alka nie ma takiego wyjścia, gdyż żyje w związku z mężczyzną, który został złączony sakramentam z inną kobietą.
            Nie widzisz różnicy????????????????

            > "Bo ja swoje dziecko wychowam i dam mu możliwość wyboru, gdy podrośnie." tego
            > nie zrozumialam, mozesz jeszcze raz napisac o co tobie chodzi?

            Wychowam je w wierze katolickiej, a gdy będzie dorosłe samo zadecyduje, czy chce być katolikiem, ateistą, deistą, czy wyznawać wiarę w UFO.
            Być może w procesie socjalizacji pierwotnej "wbito" mi do głowy, że jeśli nie ochrzczę dziecka, to po śmierci czeka je ogień piekielny. To rzecz, której juz z siebie nie wydrę. A jak chrzest, to i jakieś podstawy wiary, znajomość Starego i Nowego Testamentu.
    • alka23 Re: Chrzestna 22.08.06, 13:35
      niestety moj mąż złączony już jest sakramentem z inną..
      Dodatkowo dołek mój pogłębia fakt, iż na razie chodzi tylko o moją kuzynkę, za
      chwilę dzidzię będzie miala może moja młodsza siostra i wtedy to się chyba
      zaryczę. No i teoretycznie ja w razie W zajmę się dzieckiem czy owej kuzynki czy
      siostry, ale tak jakos przykro mi..

      Ksiądz powiedział mi ostatnio na kolędzie, że kościół mnie nie odtrąca. Chyba
      tylko jeśli chodzi o przynoszenie co niedziele pieniążków na tacę...
      • khaldum Re: Chrzestna 22.08.06, 13:48
        nie odtrąca a jakże, żyjąc w konkubinacie z mężczyzną, który miał kościelny też
        nie można przystąpic do sakramentu, głupio się czułam jak była msza za powrót do
        zdrowia mojego ojca po poważnym udarze mózgu, i nie mogłam jako JEDYNA przyjąć
        komunii w całym kościele.

        ale miałam napisać o tych mądryh tekstach księży po kolędzie

        Etap zwany spisem dusz
        Ksiądz: no mamy tu pania I., pana A., jest pani M. (czyli ja) i Rurka a gdzie
        jest pan X. (mój exiu)?
        Moja mama: no niestety małżeństwo nie przetrwało, rozwiedli się...
        Ksiądz: Ślub kościelny był?
        Ja: nie
        Ksiądz: NO I DZIĘKI BOGU!

        i jak tu nie stracić wiary w instytucję kościoła ?

        Jak to u Olgi Lipińskiej było.... Chyba dlatego tak nie lubię, twych urzędników
        Panie B.
        • atagag Re: Chrzestna 22.08.06, 14:48
          nie odtrąca a jakże, żyjąc w konkubinacie z mężczyzną, który miał kościelny też
          > nie można przystąpic do sakramentu, głupio się czułam jak była msza za powrót
          do
          > zdrowia mojego ojca po poważnym udarze mózgu, i nie mogłam jako JEDYNA przyjąć
          > komunii w całym kościele

          niedawno ksiądz powiedział mi, że owszem, żyjąc w konkubinacie, można przyjąć
          sakrament komunii, pod warunkiem, że nie współżyjesz z konkubentem, ba podał
          nawet stoswne przykłady.
          Nasza eks chodzi do komunii, bo ... nie zdradziła swojego kościelnego męża
          (mojego M.), nie ma żadnego faceta - ksiądz jej pozwolił
          Zakłamanie
          • lilith76 Re: Chrzestna 22.08.06, 15:37
            > Nasza eks chodzi do komunii, bo ... nie zdradziła swojego kościelnego męża
            > (mojego M.), nie ma żadnego faceta - ksiądz jej pozwolił
            > Zakłamanie

            Dla mnie logiczne. Nie jest z tym, któremu ślubowała (nie wiem kto kogo opuścił), ale żyje w "cnocie". To wystarczy. W optyce kościoła katolickiego nadal jest mężatką, tylko mąż jej się spuścił ze smyczy, a ona dzielnie niesie krzyż.
          • kasia_kasia13 Re: Chrzestna 22.08.06, 15:40
            >> Nasza eks chodzi do komunii, bo ... nie zdradziła swojego kościelnego męża
            > (mojego M.), nie ma żadnego faceta - ksiądz jej pozwolił
            > Zakłamanie

            Dlaczego? Zgodne z zasadami, jakie panuja w kosciele.
          • ab_78 Re: Chrzestna 22.08.06, 15:53
            > Nasza eks chodzi do komunii, bo ... nie zdradziła swojego kościelnego męża
            > (mojego M.), nie ma żadnego faceta - ksiądz jej pozwolił
            > Zakłamanie

            To nie jest zaklamanie. Ona moze, jezeli nie zyje w grzechu z nowym mezczyzna.
            I nie o to chodzi, ze to ksiadz jej pozwolil, to kosciol pozwala rozwodce,
            ktora nie jest w nowym zwiazku na chodzenie do komunii i
            przyjmowanie 'normalnie' wszystkich sakramentow. Ona dla kosciola jest caly
            czas zona Twojego M.
            Pozdrawiam.
    • khaldum a jak to się ma do świadkowania??? 22.08.06, 16:16
      bo już ustaliłyśmy, że jeśli nasi next mają ślubne sakramentalne, to chrzestnymi
      nie możemy być.
      A możemy być świadkami na slubie kościelnym?
      a jeśli mamy cywilnego next i kościelnego ex to możemy świadkować ?

      Jak to jest ?
    • joaska80 Re: Chrzestna 22.08.06, 18:57
      A u mnie to wlasnie bardzo aktualny temat.Moja siostra rodzi niedlugo i wlasnie
      trwaly debaty czy ja mam byc chrzestna,czy brat.Ale stanelo,ze ja
      (SUPER!!!),poki nie jestem mezatka,bo przy drugim ewentualnym dzieciatku juz
      pewnie bede po slubie i tez bym nie mogla.
      • natasza39 Re: Chrzestna 22.08.06, 21:01
        joaska80 napisała:

        > A u mnie to wlasnie bardzo aktualny temat.Moja siostra rodzi niedlugo i
        wlasnie
        > trwaly debaty czy ja mam byc chrzestna,czy brat.Ale stanelo,ze ja
        > (SUPER!!!),poki nie jestem mezatka,bo przy drugim ewentualnym dzieciatku juz
        > pewnie bede po slubie i tez bym nie mogla.

        Wiesz jak dla mnie to jest właśnie zakłamanie.
        Jeśli wiesz, że "grzeszysz" i mało tego "grzech" ten chcesz usankcjonować, to
        po jaka cholere chcesz zostac matka chrzestna dziecka, u którego na I Komunii
        sama nie będziesz mogła jej przyjac?
        • coroline Re: Chrzestna 22.08.06, 21:25
          dokladnie zgadzam sie z natasza. Wogole chyba troche mylicie pojecia, jezeli
          jestescie przed slubem (niewazne czy z rozwodnikiem czy z wolnym facetem) i
          uprawiacie seks a po spowiedzi nie zaprzestajecie tych niecnych praktyk wink to
          spowiedz jest niewazna. Warunkiem dobrej spowiedzi jest ZAL ZA GRZECHY i
          postanowienie poprawy!!!

          Przypomnialo mi sie jak mnie smieszyla moja kumpela na studiach ktora szla do
          spowiedzi zawsze gdy czekala ja dluzsza rozlaka z chlopakiem. Mowila ze bedzie
          mogla przystepowac do komuni zanim on nie wroci. Przeciez taka spowiedz jest
          nie wazna: ani ona nie zalowala tego seksu ani nie planowala sie poprawic wink

          Dlatego ja nie chodze do spowiedzi bo jak mam zalowac? Uwazam sie ze
          chrzescijanke, mysle ze jestem wzglednie dobrym czlowiekiem, zyje w zwiazku z
          jednym mezczyzna, kochamy sie, szanujemy, chcemy zalozyc rodzine, wiec mysle ze
          nie jestem zlym czlowiekiem. Mysle ze jestem nawet lepszym czlowiekiem niz
          niektorzy katolicy regularnie przystepujacy do spowiedzi.

          Moja siostra tez niedlugo rodzi (chyba wysyp jakis wink I bede chrzestna matka
          jej dziecka, jest to moja jedyna siostra, jej pierwsze dziecko i uwazam ze nikt
          (oprocz jego rodzicow) nie bedzie tak kochal tego dziecka jak ja. I moja
          siostra tez o tym wie dlatego nie przeszkadza jej to ze jestem w zwiazku z
          rozwodnikiem. Czy mam dylematy i wyrzuty sumienia? Owszem mam, ale kiedys sie
          wyspowiadam przed Bogiem i zadnego ksiedza jako posrednika nie bede
          potrzebowac.
          O kurcze az sie poryczalam przy tym pisaniu.
          • natasza39 Re: Chrzestna 22.08.06, 21:47
            coroline napisała:
            > O kurcze az sie poryczalam przy tym pisaniu.

            Och nie rycz...
            Najwazniejsze, aby tak zyć, żeby nikt przez nas nie ryczał. Ale autentycznie
            PRZEZ NAS a nie dlatego ryczał, że wygodnie mu na kogoś to zwalić. To róznica.
            Zasadnicza.
            Przykład jesli komuś ukradnę samochód i ten ktos przez to płacze, to się mu
            robi krzywdę, ale jak zazdrosny sasiad płacze bo ja sobie kupiłam lepszy
            samochód to olać!

            W tym watku poruszona jest delikatna kwestia wiary jako takiej i kanonów
            opracowanych przez wieki przez KK.
            Doskonale wiemy, a przynajmniej kazdy kto choc trochę się historia interesuje,
            ze te kanony się przez wieki zmieniały i zmieniaja i zmieniac będa.
            Na dzień dzisiejszy pozycie seksualne z kims, kto kiedys przysięgał przed
            ołtarzem innemu partnerowi jest grzechem. Grzechem tak smiertelnym, że idąc do
            spowiedzi powinnysmy spełnic jej wszystkie warunki, a zatem i mocne
            postanowienie poprawy, jako i zal za grzechy.
            A czego tu żałować skoro nam z nim w łózku dobrze?
            I z czego się tu poprawiać skoro nie zamierzamy z tej przyjemności ani same
            rezygnować, ani jego jej pozbawiać.
            Rodzice chcestni, na chrzcie sa ważniejsi nawet od samych rodziców jeśli chodzi
            o wiarę.
            Jesli rodziców zabraknie to chrzestni winni w zasadach KK owo dziecię wychować.
            To starszny obowiązek. Jak go zatem spełnić, skoro same się do owych zasad nie
            stosujemy?
            Mozna nad owymi zasadami dyskutowac, można się z nimi nie zgadzac, ale na dzień
            dzisiejszy są takie własnie.
            Ja mam dwóch chrześniaków. Oboje zostali nimi na długo przed moim M.
            Ale mnie osobiście boli, że nigdy nie pójdę do komunii jak będa się żenili czy
            wychodzili za maz (bo mam parkę).
            Jednak teraz, na dzień dzisiejszy nie zgodziłabym się zostac matka chrzestna
            dla dziecka.
            Właśnie dlatego, że nikt nie zabroni mi je kochać mimo wszystko, ani im
            prezentów kupowac, ani się nimi interesować, ale przykład katoliczki żyjącej
            zgodnie z zasadami KK ze mnie żaden.
            Owszem w duchu i tak uważam, że milsze i moje "grzechy" niz odwalanie szopek
            przez "prawdziwych katolików". Ale co to zmienia, to tylko PYCHA. A to grzech
            główny.
            A zatem nie palcie się do bycuia tymi chrzestnymi matkami.
            Kochajcie tych bratanków, siostrzeńców. Tego Wam wiara KK ani jej zasady nie
            zabraniaja.
            • madalenka25 Re: Chrzestna 22.08.06, 22:04
              Brawo Natasza - slicznie to ujełaś, u mojego Młodszego urodziła sie córcia i
              Młodzi bardzo chcieli żebym była chrzesną bo w razie gdyby cus pfu, pfu to ja
              przejałabym opieke nad ich Zuzią - w pierwszej chwili straszna radoścć bo to dla
              mnie dowód niesamowitego zaufania ale moja odpowiedź była odmowna bo żyje w
              grzechu i jestem tego świadoma - wprawdzie ksiądz powiedział, że w sumie
              chrzesny i oni jako rodzice sa ok to ja moge być "wybrakowana" . Mam dwie
              bratanice i strasznie je kocham i rozpieszczam i mało tego wiem że będe ich
              najlepsza ciocią pod słońcem - a co wolno mi smile

          • judytak Re: Chrzestna 24.08.06, 08:14
            coroline napisała:

            > (...) kiedys sie
            > wyspowiadam przed Bogiem i zadnego ksiedza jako posrednika nie bede
            > potrzebowac.

            a przejdź ty na protestantyzm, oni to tak właśnie robią ;o)

            pozdrawiam
            Judyta
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka