15.09.06, 11:33
Moi dziadkowie ,czy od strony ojca ,czy od strony matki przenigdy w sądzie
nie byli.Podobnie rzecz ma się z obecnością na policji .Co za tym idzie
bardzo poważnie traktowali te instytucje.Podobnie rzecz z wieloma innymi
ludźmi tego pokolenia których znam.Sąd to była ostateczność.Właśnie
przeczytałam czyjś wpis który brzmi cytuję "nie chcę tak mocno skręcać w
prawo by zakręt nie zamienił się w rondo"i tak sobie myślę.....

w związku z Exią,alimentami itd,itp obecnie moja rodzina jest obciążona 3
sprawami w sądzie, które na dodatek ciągną się i ciągną,pochłaniają
kasę,ogromne ilości nerwów,rodzą stres niemiłosierny,dla nas i chodz staramy
się chronić przed tym wszystkim dzieci, to wiadomo że w jakimś tam stopniu na
dzieciaki to tez wpływa

na dzień dzisiejszy to wszystko przypłacam chorobą ,bo jestem już tak
osłabiona ,że potrafię w połódnie położyć głowe na sekundkę na stole i
zasnąć,są dni gdy w nocy mogę spać tylko po zażyciu srodków uspokajających,a
moja pani doktor kręci głową oglądając coraz to kolejne wyniki badań...

..i tak się zastanawiam ,gdzie zniła mądrość tamtych ludzi...myślę sobie że
tamto pokolenie to klasę miało...jak wynikał spór rodzinny to załatwiano to
między sobą ...a obecnie mam wrażenie ,że ludzie nie potrafią rozmawiać i ja
też nie potrafię sad ... na dzień dzisiejszy z byle pierdołą "to do sądu"...a
przecież gro z tych spraw można by załatwić bez kosztów przy odrobinie
drobnej woli z dwóch stron...


...tylko jakiś taki dziwny model powstał... byle pierdoła "to sąd"


..oglądam TV ,przestępstwa ,grabieże,morderstwa,nieletni bandyci,itd,itp...i
do sądu ...
i myślę sobie albo ze mną już tak źle ,że nie potrafię wpłynąć na to by
sprawy wokół mnie polubownie załatwić bez szkody dla kogokolwiek....albo
czasy takie ...dziwne

..a przecież adwokaci i prawnicy to jedna z najlepiej uposażonych grup, a
jeszcze w obecnych czasach koniunkturę im się notorycznie nabija...

...a może to tak się dzieje tylko w przypadkach gdy wpadnie się w
machinę "ponownych małżeństw",może to faktycznie takie dno moralne tylko ,że
ja tego nie widzę ,albo widzieć nie chcę sad ...no i muszę się teraz po sądach
włóczyć

moje życie ,życie "Nexio-Exi" to "Proces" Kafki .....a to taka drętwa lektura
była...ups chyba mam dołasad
Obserwuj wątek
    • emparia Re: sądy 15.09.06, 11:49
      dziadkowie mieli zasady moralne, które przestrzegali, ale zawsze ktos w
      rodzinie musi być pierwszy.
      • reksia Re: sądy 15.09.06, 11:55
        emparia napisała:

        > dziadkowie mieli zasady moralne, które przestrzegali, ale zawsze ktos w
        > rodzinie musi być pierwszy.


        daruj sobie... empario.. wg mnie to Ty małolat jakiś jesteś... młodzian robiący
        sobie jaja na forum... a co za tym idzie nie nazbyt bystry...znudzony
        życiem...skrzywdzonym przez bliskich...żal mi Cię to ostatnie słowa jakie
        wypowiem na twój temat i daruj sobie jakiekolwiek prowadzenie dialogów empario
        ze mną bo Ty jak dla mnie, raz jeszcze powtórzę -nie jesteś partnerem(ką) do
        jakichkolwiek rozmów...

        czytałam kilka Twych wpisów ..nie ma w Tobie nic co by mnie zaintrygowało
        • emparia Re: sądy 15.09.06, 12:02
          to dlaczego tak aktywnie piszesz w moich wątkach?

          To przez co przechodzisz masz na własne zyczenie .
          Masz swiadomość tego, ze dobrowolnie wpakowałaś się w takie bagienko i stąd
          ten stres.
          • reksia Re: sądy 15.09.06, 12:06
            emparia napisała:

            > to dlaczego tak aktywnie piszesz w moich wątkach?

            a dlaczego tak aktywnie milczysz gdy pytam?
    • lilith76 Re: sądy 15.09.06, 11:58
      Reksiu, to zależy od rodziny.
      "Zemsta" Fredry nie wzięła się z sufitu, tylko obserwacji zachowań polskiej szlachty. A sejmiki I RP? Mamy wieloletnie tradycje pieniactwa w Polsce.
      Za PRL-u pieniactwo miało małe pole do popisu, bo i sądownictwo było kulawe. Teraz rozkwita i zaczynamy powoli dążyć w kierynku Stanów Zjednoczonych, gdzie ludzie żyją z procesów i odszkodowań.
      • babe007 Re: sądy 15.09.06, 12:26
        A ja myślę, że wiele tego typu spraw wynika z braku wzajemnego zaufania
        (zapewne w wielu przypadkach uzasadnionego). Bo cóż z tego, że pewne rzeczy
        ustali się polubownie podczas kulturalnej rozmowy, kiedy jedna ze stron w
        najmniej oczekiwanym momencie z umowy sie wycofa (bo przecież i tak nie będzie
        można tego wyegzekwować) i wracamy do punktu wyjścia. Poprostu ludzie wolą mieć
        pewne sprawy ustalone sądownie, żeby później móc dociekac swoich praw. Smutne
        to, ale prawdziwe.
      • anastazjapotocka Re: sądy 15.09.06, 12:30
        Lilith, no z ust mi to wyjęłaś (proszę źle nie odebrać. Jak kiedyś tak
        powiedziałam do mojego męża, parsknął na mnie herbatką).
        Mam jeszcze "w archiwum rodzinnym" parę pożółkłych kart sądowych z różnych
        procesów. Niektóre są tak zaskakująco głupie, że wirzyć mi się nie chce w
        mądrość mężów moich prababek.
        Dla "spokojności" (mojej ulubionej - obok Glonika) Reksi napiszę, że drogę
        sądową obierają ludzie praworządni.
        Poza tym w dzisiejszej Europie nie wolno "brać sprawiedliwości" w swoje ręce, a
        dogadać się nie zwsze można.
        Reksiu, czy Ty badałaś sobie hemoglobinę? To zasypianie jest być może wynikiem
        niedotlenienia ze względu na zaawansowaną anemię. Też to miałam, nawet lekarz
        skierował mnie na transfuzję krwi do szpitala (nie poszłam, bo bałam się
        wszczepienia mi żółtaczki typu C, już ja tam nikomu nie wirzę), ale biorę
        preparaty krwiotwórcze i jest szybka poprawa. Dbaj o siebie, kochana Reksiu,
        zdrowie jest bezcenne i najwazniejsze. Reszta to tylko mniej lub bardziej udany
        dodatek.
        • reksia Re: sądy 15.09.06, 13:06
          ostatnie badania robiłam w poniedziałek po ostatnich kuracjach ,pół roku
          wcinania tabletek różnego rodzaju,poziom żelaza wrócił do "normy" czyli
          osiągnął niezbędne minimum 11 smile ,natomiast mam jak powiedział wczoraj pan
          doktor (bo zmieniłam chwilowo lekarza by porównać diagnozy,poprzednia pani
          doktor od kilku lat ograniczała sie głównie do "pakowania" we mnie tardyferonu)
          mam ponoć przerażająco niski poziom czerwonych krwinek,

          w tym tygodniu mam dopiero zrobić badania "wiązań" czy jakoś tak sie to nazywa
          ogólnie chodzi o ustalenie na "którm odcinku mam zastój z produkcją" jelita
          czy szpik kostny

          jesli chodzi o zasypianie to też mam taką świadomość że anemia jest tego
          przyczyną,ale mierzi mnie taki stan okrutniesad wydaje mi się ze wogóle znika
          gdzieś moja radość życia i ja nad tym nie panuję sad....mam dziś okrutnego doła
          chybasad
    • mary_lu Re: sądy 15.09.06, 13:26
      Dla mnie sądy były ostoją sprawiedliwości i sposobem na rozwiązanie konfliktów,
      dopóki sama nie zaczęłam się tam pojawiać. Nawet nie w swoich sprawach, ale na
      początku jako "osoba zaufania", kiedy pracowałam w jednej z organizacji
      kobiecych. Teraz boję się sądu, bo napatrzyłam się na panie sędziny (jakoś
      nigdy nie trafiłam na mężczyznę), które siedzą niesamowicie znudzone i ciągle
      powtarzają te same frazesy... Ani razu nie trafiłam na osobę, która by sobie
      zadawała trud dotarcia do sedna sprawy.
      Ale bez sądu teraz trudno się obejść. Mam wrażenie, że kiedyś prawa moralne
      silniej obowiązywały... Teraz społeczeństwo nie radzi sobie nawet z prostymi
      konfliktami. Czasem tylko wyrok sądowy może zaprowadzić (jako-taki) porządek.

      I dbajcie o siebie dziewczyny. Pare dni temu sądziłam, że jestem na skraju
      depresji, bo życie mnie tak dobiło. A to tarczyca... Kilkanaście dni
      przyjmowania leków i już mi trochę lepiej.
      • anastazjapotocka Re: sądy 15.09.06, 14:03
        No właśnie. Tarczyca to też nie przelewki. Ja się dopiero zorientowałam, że coś
        jest nie tak, jak nie byłam w stanie wejść na DRUGIE piętro (nie palę). A to
        był po prostu brak czerwonych ciałek, okazało się, że mam ich 4,8.
        Teraz wchodzę na to drugie pietro bez zadyszki i bez wiszenia na poręczy co pół
        piętra. Krwinki zbadam sobie w poniedziałek, bo dzisiaj MUSZĘ oddać pracę.
        Finiszuję, to się lekutko obijam.
        Przypominam Dziewczyny, że w całym kraju można sobie zrobić bezpłatną
        mammografię i cytologię. Płaci NFZ.
        • reksia Re: sądy 15.09.06, 14:41
          no ja mam niecałe 2 sad
          • anastazjapotocka Reksiu!!! 15.09.06, 14:53
            Ależ Ty MUSISZ isć NATYCHMIAST do szpitala!!! Na transfuzję!!! NATYCHMIAST!!!
            • reksia Re: Reksiu!!! 15.09.06, 15:13
              nie strasz mniesad ja przecież żyję i lekarz nigdzie mnie nie wysyłał.W
              poniedziałek mam mieć robione dalsze badania ,ale nie było mowy o jakimś
              tragicznym stadium
              • reksia Re: Reksiu!!! 15.09.06, 15:16
                żelazo też wzrosło mi w ostatnim okresie ,nie strasz mnie proszę
                • reksia Re: Reksiu!!! 15.09.06, 15:23
                  czy mówimy o tych samych jednostkach RBC-1.98 x10 do potęgi 6/(znaczek jakiego
                  na klawiaturze nie ma)L ???
                  • anastazjapotocka Reksiu!!! ale mnie nastraszyłaś... 15.09.06, 16:58
                    Reksiu, nie. Mówimy o poziomie hemoglobiny (norma 10-15). Jakbyś miała 2, to
                    wolę nie myśleć co by się stało... Tak też sądzę, że lekarz by Ciebie z
                    gabinetu nie wypuścił...
                • m-jak-magi Re: Reksiu!!! 15.09.06, 15:34
                  mysle reksiu ze jesli jestes pod opieka lekarza, do ktorego masz zaufanie to
                  panika jest ostatnia rzecza, ktora jest ci potrzebna. to w koncu tez stresuje.
                  tak wiec nie pakuj torby do szpitala tylko w spokoju czekaj na nastepna wizyte
                  i na tyle co mozesz staraj sie oszczedzac.
    • tarzynka Re: sądy 18.09.06, 14:48
      Wiesz Reksiu, Ty to czasami bardzo rozsądnie mówisz, jak się akurat nie
      zapieniasz wink. Coraz bardziej lubię czytać, to co piszesz. Akurat mojej rodzinie
      udaje się dogadać bez sądów na szczęście, zarówno mnie i mojemu eks, jak i
      mojemu M i jego eks. Myślę, że bardzo dobrze, bo pozwala wszystkim oszczędzić i
      nerwów i kosztów. Wymaga to chodzenia na kompromis i zaufania, to prawda, ale na
      razie się nie sparzyliśmy.
      Oprócz sądów są jeszcze mediatorzy, może warto najpierw tędy? No i zawsze po
      dogadaniu się, jeśli ktoś nie ma zaufania, można podpisać ugodę w sądzie, która
      jest wiążąca dla obu stron, a generuje mniej nerwów. No ale wymaga to dobrej
      woli od byłych...
      Trzymaj się Reksiu ciepło i zdrowiej jak najszybciej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka