bezradna

22.10.06, 19:54
Taka sytuacja.
Dwa lata po rozwodzie,5 letni syn z pierwszego małżeństwa, od roku NM. 14
tydzień ciąży.
Okazało się, że mam zapalenie płuc i konieczna jest hospitalizacja.
Poprosiłam eks'a, żeby przez ten czas zaopiekował się synem. I wynikła z tego
afera.
Jego panna i on stwierdzili, że to nie ich problem, że jestem w ciąży i to, że
NM i ja powinniśmy zorganizować opiekę dziecku.
Na rodziców nie mogę liczyć, rodzeństwo mam bardzo daleko, NM ma pracę
wyjazdową i zobowiązania.
Dowiedziałam się od eks'a że nie myślę w ogóle o synu w czasie choroby i że
całkiem przestanę kiedy urodzi się nowe dziecko, i że oni mogą się tylko nim
zająć jeśli go oddam na stałe...
Ręce mi opadły.
Czy walczyć w sądzie o określenie obowiązków ojca czy dać sobie spokój?
Czuję się bezradna, nigdy nie walczyłam z eks;em ze względu na syna, zależy mi
na ich dobrych kontaktach. A dowiedziałam się, że jestem beznadziejną matką i
zaniedbuję dziecko.

    • weronka77 Re: bezradna 22.10.06, 21:08
      A można Ci jakos pomóc? W jakim mieście mieszkasz? Może w tym samym co ja?wink
      Jeśli tak to chętnie pomogę -pięciolatek jakoś się może dogada z dwulatkąwink I
      tak nic nie robię całymi dniami więc mogę popilnowąc dwóch maluchów zamisat
      jednegowink)
      • braktalentu Re: bezradna 23.10.06, 08:40
        Weronka, najpierw prowokujesz, a potem się dziwisz. Dopisz jeszcze, że jesteś
        wykształcona, młoda, ładna i znasz kupę języków obcych, a jutro pod Twoim oknem
        zastaniesz... no, niech tylko tovika skończy dziergać ten beret-smile))))
        • weronka77 Re: bezradna 23.10.06, 10:48
          Oj sztuka interpretacji.Nikogo nie prowokuję tylko chcę jej pomóc bo nie życzę
          nikomu jakiegokolwiek(nawet najkrótszego ) pobytu w szpitalu.Co do języków
          obcych-z wykształcenia jestem nauczycielem angielskiego,więc może i na coś się
          przydamwink
          • braktalentu Re: bezradna 23.10.06, 14:10
            Twoja ostatnia nadzieja w tym, że tovika nie będzie miała czasu na skończenie
            mohera, bo pochłonie ją wbijanie szpilek w woskową figurkę i
            mamrotanie "zbankrutuj, zbankrutuj...". -smile))
            • weronka77 Re: bezradna 23.10.06, 23:23
              eee,wiesz gdzie mam Tovikę?wink
    • m-m-m Re: bezradna 23.10.06, 08:43
      Czy walczyć w sądzie o określenie obowiązków ojca czy dać sobie spokój?


      O ile wiem, to nie jest to możliwe. Nikogo nie można zmusić paragrafami (bo
      takich nie ma) by interesował się dzieckiem. Można tylko zmusić by płacił
      alimenty.
    • kicia031 Re: bezradna 23.10.06, 09:34
      Bardzo ci wspolczuje. Niestety, na takich ludzi nie ma sposobu – przerobilam to
      ze swoim Exem, ktory nie mogl nawet raz pojsc na wazne zebranie do szkoly,
      podczas gdy ja mialam zakrzepowe zapalenie zyl I musialam lezec w 7 miesiacu
      ciazy. Nie mówiąc już o jakimkolwiek wkładzie w opieke nad Babelkiem. Mój Ex
      jednak przynajmniej się poczuwa, ze np. załatwił nam prywatne ubezpieczenie
      medyczne byśmy nie musiali wystawac w NFZtowych kolejkach.
      Może to powinnas zaproponbowac – nie chce się zajmowac, to wystepujesz do sadu
      o pokrycie kosztow opiekunki?
      Moja rada jest taka, żebyś nie załatwiała tego wszystkiego na gebe, a raczej
      wyslij Exowi maila – z potwierdzeniem odbioru. Jeśli nie odpowie, albo odpowie
      negatywnie, będziesz miala jakieś dowody. A jeśli rozmawiasz ustnie, to przy
      świadkach – i po prostu wystepuj o podwyższenie alimentow, w związku z twoim
      nowym malenstwem i koniecznoscia zapewnienie dziecku opieki której Ex mu nie
      zapewnia.
      Trzymaj się cieplo i dbaj o siebie, sama wiesz, ze zapalenie pluc w twoim
      stanie to bardzo powazna sprawa.
    • lilith76 Re: bezradna 23.10.06, 09:49
      Też nie wiem jak ci pomóc.
      To także jego dziecko!
      I nie powinno go obchodzić, że ciąża to twój osobisty foch.
      Mogłabyś mieć ciężki wypadek samochodowy, przewlekłą chorobę i co???
      Zapytaj go, czy woli aby całkowitą opiekę nad jego synem przejął twój obecny partner, co pociągnie za sobą dalsze konsekwencje (ograniczenie władzy rodzicielskie)? Nie ma chyba takiej możliwości, ale może do faceta dotrze, że ojcostwo to także obowiązki.
    • reksia Re: bezradna-wywołam burzę........ale trudno 23.10.06, 11:13
      hm....wiesz różnie to bywa.Moja Exia dała mi tak popalić,że gdyby teraz ona
      poprosiła o pomoc w opiece nad dziećmi to też po tym jak moje dzieciaki
      wyzywała od "bachorów" odpowiedziałabym jej "POCAŁUJ SIĘ..."
      Uwierz moja Exia napisała by tak samo skruszony post jak Twój w tej chwili.

      To że ktoś teraz odmawia Ci pomocy niewątpliwie z czegoś wynika.Może faktycznie
      taki "zły" ten Twój Ex, a może na tyle dałaś im popalić że zbierasz teraz
      własne żniwo.Jeżeli w Twoim życiu zdarzyły się mmmmmmmmmmmmomenty gdy Ty
      odmawiałaś im normalnego kontaktu z dzieckiem,to i masz teraz efekt.

      Tak swoją drogą niejedna Exia powinna się zastanowić właśnie nad tym że życie
      niesie bardzo różne scenariusze i może się zdarzyć,że ojciec dziecka odpowie
      lustrzanym tonem"nie".
      Swoją drogą to,że Twój NM ma stałą pracę wyjazdową i zobowiązania ...wybacz,ale
      w wielu rodzinach pojawiają się takie problemy i są na porządku dziennym i
      rozwiązują taką sytuację żyjąca ze sobą para.Zazwyczaj w takiej sytuacji bierze
      się ZWOLNIENIE.Nie wierzę by Twój NM miał aż tak "wyjątkowe" wyjazdy,bo w
      takiej sytuacji wynajęcie opiekunki nie stanowiło by najmniejszego problemu
      Jak dla mnie żałośnym jest tłumaczenie,że "oni mogą" a "mojego NM i jego
      interesy trzeba chronić".
      To wy jesteście opiekunami dziecka i jeśli sobie nie radzicie z najprostszą
      sprawą jak zorganizowanie kilkudniowej opieki dla dziecka,to może faktycznie
      powinniście zastanowić się nad oddaniem dziecka pod opiekę ojca.
      Skoro ten Twój nietykalny NM taki zapracowany.
      Przepraszam za taki ostry ton,jeśli jest niezasłużony,ale ja neguję kobiety
      które po odejściu od mężczyzny nie potrafią się usamodzielnić ,wziąść
      odpowiedzialności za swoje życie i które gdy tylko jest jakikolwiek najmniejszy
      nawet problem uderzają do Exa i traktują go jak wieczną własność "Bo ja mam z
      nim dzieci więc on musi".Nie kochana wy jesteście po rozwodzie i on "może" a to
      twój "NM MUSI" pomóc Ci w Waszym normalnym życiu.Z tego jednak co piszesz za
      naturalne uważacie,że NM nie ma obowiązków względem Twego dziecka.Hmm...wiesz
      to dość dziwne.
      Ze względu na chorobę w trakcie ciąży współczuję Ci bardzo,i sama osobiście
      chciałabym Ci pomóc,ale uważam że twój NM powinien przestać grać rolę świętej
      krowy wziąść zwolnienie zająć się TObą i dzieckiem,bo teraz to jego
      potrzebujesz,a nie byłego Exa(no chyba że chcesz dziecko wychowywać w komunie)
      • lilith76 Re: bezradna-wywołam burzę........ale trudno 23.10.06, 11:23
        > To wy jesteście opiekunami dziecka i jeśli sobie nie radzicie z najprostszą
        > sprawą jak zorganizowanie kilkudniowej opieki dla dziecka,to może faktycznie
        > powinniście zastanowić się nad oddaniem dziecka pod opiekę ojca.

        Jest w tym coś ciekawego co piszesz reksia - relacje w byłym i ich konsekwencje, ale...

        Opiekunem dziecka jest OJCIEC nie ojczym, więc to jego zasrany interes by chłopcem się zająć gdy matce coś się stanie. Skoro ma teraz to robić ojczym, to po cholerę biologicznemu prawa rodzicielskie??? By się synalem pochwalić na przyjęciu rodzinnym???
        • reksia Re: do lilith 23.10.06, 11:40
          opieki wymaga nie tylko dziecko ale i matka dziecka na czas pobytu w szpitalu
          to jedno,a drugie to fakt że mówimy tu o kiludniowej opiece,W WIELU RODZINACH
          ZDARZAJĄ SIĘ TAKIE LOSOWE PRZYPADKI GDZIE KTOŚ NAGLE MUSI NA KILKA DNI POZOSTAĆ
          W SZPITALU I ZAZWYCZAJ TO DOMOWNICY RADZĄ SOBIE W TAKIEJ SYTUACJI

          Choroba w trakcie ciąży jest niewątpliwie trudną sprawą i to bardzo i ja bardzo
          współczuję autorce i uwierz sama bym jej najchętniej pomogła ,ale będe obstawać
          przy swoim zdaniu że rozwiedzione kobiety powinny podejmować również
          odpowiedzialność za swoją decyzję -"DECYZJĘ O ROZWODZIE".
          Ostatnio też miałam poważne problemy ze zdrowiem i to mój M zajmował się wtedy
          moimi dziećmi i nie wyobrażam sobie inaczej.Nie wyobrażam sobie angażowania w
          takim momencie byłego Exa.Tym bardziej ze mówimy o kilkudniowej hospitalizacji
          a nie kilkumiesięcznej pomocy .Gdyby ojciec dziecka odmówił pomocy w sytuacji
          gdy autorka nie mogłaby się zająć dzieciakiem przez dłuższy okres to ja bym też
          faktycznie znegowała jego postępowanie.
          swoją drogą jeszcze jedna sprawa My nie wiemy jaki jest faktyczny powód odmowy
          ojca.Być może jego sytuacvja w danym momencie jest dużo trudniejsza niż matki
          dziecka .to że Ci ludzie nie poinformowali matki dziecka o być może swoich
          problemachj nie znaczy ze się też z jakimiś nie borykają.
          Dziwi mnie jednak i dziwić będzie stanowisko autorki że Ex MUSI.
          rozwód niesie z sobą też pewne konsekwencje i mi osobiście wydaje się że KAŻDA
          ROZWIEDZIONA KOBIETA Z TAKIMI MUSI SIĘ LICZYĆ .i GDYBY FAKTYCZNIE SIĘ LICZYŁY
          NIE BYŁO BY GŁUPAWYCH PROBLEMÓW Z NP OGRANICZENIAMI WIDZEŃ Z DZIEĆMI
          • kicia031 do reksi 23.10.06, 11:57
            Reksiu, wybacz, ale ciebie chyba pogielo?!?!?!?

            Juz kilka osob cie prosilo, bys najpierw pomysla, zanim cos napiszesz i ja tez
            cie bardzo prosze.

            Nie tylko dziwia mnie twoje poglady - choc oczywiscie szanuje twoje prawo do
            ich posiadania, ale przede wszystkim twoj atak na autorke uwazam za bardzo
            niesmaczny. Nic o niej nie wiesz, a sugerujesz posrednio ze rozbila zlosliwie
            swoje malzenstwo, nie potrafi sobie zorganizowac zycia i ze utrudnia exowi
            kontakty z dzieckiem.

            Naprawde wstyd tak wylewac swoje frustracje na innych.
            • reksia Re: do kici 23.10.06, 12:16
              O czym Ty bredzisz??????????????????????????????????
              Ja w swojej wypowiedzi jasno pisałam że jesli sytuacja autorki jest inna niech
              nie bierze moich słów pod uwagę .
              Ty Kicia chodz raz przeczytaj ZE ZROZUMIENIEM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! O jakim Ty
              ataku bredzisz??????????????????
              I nie powołuj się autorytatywnie "na kilka osób",bo to żałosne gdy ktoś taki
              jak Ty chowa się za cudzą inteligencją.
              Pokaż mi zdanie w którym ja powiedziałam,że autorka postu rozbiła złośliwie
              swoje małżeństwo!!!!!!!!!!!Pokaż zdanie w którym ja powiedziałam że autorka
              postu nie potrafi sobie zorganizować życia!!!!!!!!Pokaż zdanie w którym ja
              powiedziałam że autorka postu utrudnia exowi kontakty z dzieckiem!!!!!!!KICIA
              TY CZYTAJ ZE ZROZUMIENIEM TEKSTU!!!!!!!!!!!!!!!!!!ALBO DARUJ SOBIE NAWIĄZYWANIE
              ZE MNĄ KONTAKTU.
              DO WSZYSTKICH BYSTRYCH MAJĄCYCH PROBLEM Z ROZUMIENIEM TEKSTU- W SWOIM POŚCIE
              CHCIAŁAM WSKAZAĆ NA ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA ROZWÓD I POGODZENIE SIĘ ZE ZWIĄZANYMI
              Z TYM, KONSEKWENCJAMI-A NIE ŻE AUTORKA POSTU JEST TAKĄ CZY INNĄ OSOBĄ

              A TY KICIA -AMBITNIARO- TAK CHĘTNIE POWOŁUJĄCA SIĘ NA "KILKA OSÓB"MIEJ SWÓJ
              HONOR I NIE CHOWAJ SIĘ ZA CHORĄ KOBIETĄ W CIĄŻY BY ODBIĆ SOBIE NA MNIE.NADAL
              UWAŻAM ŻE NALEŻYSZ DO GRONA LIZACZY-TYCH CO MAJĄ GĘBĘ TAK GŁADKĄ JAK TYŁEK.I PO
              RAZ KOLEJNY-ZEJDŹ ZE MNIE!
              • kicia031 Re: do kici 23.10.06, 12:32
                reksia napisała:


                > A TY KICIA -AMBITNIARO- TAK CHĘTNIE POWOŁUJĄCA SIĘ NA "KILKA OSÓB"MIEJ SWÓJ
                > HONOR I NIE CHOWAJ SIĘ ZA CHORĄ KOBIETĄ W CIĄŻY BY ODBIĆ SOBIE NA MNIE.NADAL
                > UWAŻAM ŻE NALEŻYSZ DO GRONA LIZACZY-TYCH CO MAJĄ GĘBĘ TAK GŁADKĄ JAK TYŁEK.I
                PO
                >
                > RAZ KOLEJNY-ZEJDŹ ZE MNIE!
                >
                Reksiu, chyba cos ci sie pomylilo. Ja cie nigdy nie atakowalam, wrecz
                przeciwnie wspieralam przy paru okazjach. Nie prosilas mnie nigdy, bym z ciebie
                zeszla, i obecnej twojej prosby tez nie spelnie, bo wypowiadasz sie na
                publicznym forum i wszyscy uczestnicy maja prawo komentowac twoje wpisy.

                A co do powyzszej wypowiedzi, tak ladnie wykrzyczanej, to mysle, ze tylko
                potwierdza to, co napisalam o tobie. Wiecej nie dodam, bo nie bede sie znizac
                do tego poziomu.
                Milego dnia.
          • m-m-m Re: do lilith 23.10.06, 12:24
            Ostatnio też miałam poważne problemy ze zdrowiem i to mój M zajmował się wtedy
            moimi dziećmi i nie wyobrażam sobie inaczej


            A ja sobie wyobrażam. Jako macocha daję sobie prawo do odmowy zajmowania się
            pasierbem z którym mieszkam pod jednym dachem BEZ żadnych konsekwencji dla mnie.
      • poxywka Re: bezradna-wywołam burzę........ale trudno 23.10.06, 11:30
        Reksiu probowalas kiedys wziac zwolnienie na obce dziecko ? na dziecko
        zwolnienie moze wziac prawny opiekun; ojciec ktory w takiej sytuacji skazuje
        dziecko na byc moze poniewierke po obcych ludziach i rozlaczenie na dluzej z
        obojgiem rodzicow ma to dzieko w glebokim powazaniu i cokolwiek by mu ta exia
        nie zrobila on wlasnie odgrywa sie na dziecku, nie na niej
        jesli bylabym zolza smile to moj ex zemscilby sie na mnie jakos zapewne, ale nie
        tak...
        pozdrawiam
        poxywka
        • reksia do poxywka 23.10.06, 11:48
          Odnośnie zwolnienia na nieswoje dzieci-właśnie mój M miał ostatnio taki problem
          gdy ja chorowałam i się uporał.Masz rację że ojcu dziecka nie spadła by korona
          z głowy i zajął się maluchem i pewnie u jego boku dzieciak czuł by się
          bezpieczniej -chciałam wskazać tylko przy okazji na taki drobny niuans-ŻE
          MÓWIENIE OJCU DZIECKA CZĘSTEGO "NIE" MOŻE SKUTKOWAĆ TYM SAMYM W DRUGĄ STRONĘ.
          CHCIAŁABYM MOJĄ WYPOWIEDZIĄ WSKAZAĆ NA TO ŻE WZAJEMNA EMPATIA OBOWIĄZUJE DWIE
          STRONY. Naprawdę przy tych wszystkich rozwodach i związkach dziwnych nikomu by
          korona z głowy nie spadła gdyby wzajemnie okazywać sobie "odrobinę zrozumienia"
          w przeciwnym wypadku mamy do czynienia a takimi sytuacjami jak ta powyżej"


          • jowita771 Re: do poxywka 23.10.06, 11:56
            uważam, że to ojciec, a nie ojczym ma obowiazek zająć się dzieckiem, ale w
            jednym zgadzam się z reksią - jesli matka izoluje dziecko od ojca, bo ma taki
            kaprys, to później bezczelnością z jej strony jest proszenie eksa o pomoc.
          • poxywka Re: do poxywka 23.10.06, 12:05
            jasne, ze niewlasciwe traktowanie drugiego czlowieka kiedys sie w koncu odbija,
            chociaz nie wiemy czy akurat to taki przypadek; generalnie ludzie sa malo
            zyczliwi obojetne czy w domu, czy w pracy czy tez w sklepie a zemsta jest
            narodowym sportem; jak slysze jak znajomi mowia czasem w pracy o swoich
            obecnych 'drugich polowkach' az sie slabo robi; to jak oni maja sie do siebie
            odnosic po rozwodzie ? na pewno nie kulturalnie, zyczliwie nie wspominajac o
            odpowiedzialnosci
            pozdrawiam
            poxywka
          • m-jak-magi do reksi 24.10.06, 15:57
            mam wrazenie reksiu ze i ty nie czytasz tekstu ze zrozumieniem. autorka postu
            wyraznie napisala ze jej partner nie jest jej mezem. to wiele zmienia chociazby
            w podejsciu do urlopu czy zwolnienia.
            ja osobiscie nie widze powodu dla ktorego obcy skad inad dla mojego dziecka
            czlowiek mialby sie nim zajmowac skoro ojciec ma taki obowiazek.
            nm moze ale nie musi, ojciec musi i opinia nexi jest tutaj najmniej wazna.
            przylacze sie jednak do postulatu kici - nie wylewaj swoich frustracji na
            innych bo to niegrzeczne. chcesz pisac o sobie - zaloz osobny watek bo pisanie
            zeby autorka postu nie brala slow do siebie skoro piszesz je w odpowiedzi na
            jej post jest dla mnie bzdura.
        • m-m-m Re: bezradna-wywołam burzę........ale trudno 23.10.06, 11:58
          Ustalmy jeden drobiazg:
          za dzieci odpowiedzialni są rodzice a nie ich nowi aktualni partnerzy i nie
          ważne, czy zaobrączkowani, czy nie.
          Jeżeli ex odmawia pomocy przy dziecku to matka może zwrócić się do partnera z
          pytaniem, czy zechce nie swoje dziecko pilnować, czy nie. On ma prawo odmówić.
          Jeśli zaś odmówi to powinna wynająć opiekunkę na te dni i ewentualnie wystąpić
          do exa o pokrycie kosztów tejże.
          Sprawowanie opieki nad pasierbem jest zawsze wyłącznie dobrą wolą
          macochy/ojczyma, zaś obowiązkiem matki/ojca.
          Dobra wola oznacza, że partner może odmówić bez żadnych dla niego konsekwencji.
      • kasia_kasia13 Re: bezradna-wywołam burzę........ale trudno 23.10.06, 11:59
        reksia napisała:

        > hm....wiesz różnie to bywa.Moja Exia dała mi tak popalić,że gdyby teraz ona
        > poprosiła o pomoc w opiece nad dziećmi to też po tym jak moje dzieciaki
        > wyzywała od "bachorów" odpowiedziałabym jej "POCAŁUJ SIĘ..."

        Tylko, ze autorka postu nie zwrocila sie o pomoc do swojej nastepczyni, tylko
        Exa, ojca dziecka.


        > To że ktoś teraz odmawia Ci pomocy niewątpliwie z czegoś wynika.Może
        faktycznie
        >
        > taki "zły" ten Twój Ex, a może na tyle dałaś im popalić że zbierasz teraz
        > własne żniwo.Jeżeli w Twoim życiu zdarzyły się mmmmmmmmmmmmomenty gdy Ty
        > odmawiałaś im normalnego kontaktu z dzieckiem,to i masz teraz efekt.

        Chyba za daleko idziesz w swoich przypuszczeniach. Nie znasz sytuacji.

        >> Swoją drogą to,że Twój NM ma stałą pracę wyjazdową i
        zobowiązania ...wybacz,ale
        >
        > w wielu rodzinach pojawiają się takie problemy i są na porządku dziennym i
        > rozwiązują taką sytuację żyjąca ze sobą para.Zazwyczaj w takiej sytuacji
        bierze
        >
        > się ZWOLNIENIE.Nie wierzę by Twój NM miał aż tak "wyjątkowe" wyjazdy,bo w
        > takiej sytuacji wynajęcie opiekunki nie stanowiło by najmniejszego problemu
        > Jak dla mnie żałośnym jest tłumaczenie,że "oni mogą" a "mojego NM i jego
        > interesy trzeba chronić".
        > To wy jesteście opiekunami dziecka i jeśli sobie nie radzicie z najprostszą
        > sprawą jak zorganizowanie kilkudniowej opieki dla dziecka,to może faktycznie
        > powinniście zastanowić się nad oddaniem dziecka pod opiekę ojca.

        Naprawde nie uwazasz, ze to ojcu powinno bardziej zalezec na dziecku niz
        ojczymowi?



        > Przepraszam za taki ostry ton,jeśli jest niezasłużony,ale ja neguję kobiety
        > które po odejściu od mężczyzny nie potrafią się usamodzielnić ,wziąść
        > odpowiedzialności za swoje życie i które gdy tylko jest jakikolwiek
        najmniejszy
        >
        > nawet problem uderzają do Exa i traktują go jak wieczną własność "Bo ja mam z
        > nim dzieci więc on musi".Nie kochana wy jesteście po rozwodzie i on "może" a
        to
        >
        > twój "NM MUSI" pomóc Ci w Waszym normalnym życiu.Z tego jednak co piszesz za
        > naturalne uważacie,że NM nie ma obowiązków względem Twego dziecka.Hmm...wiesz
        > to dość dziwne.

        Dlaczego? Tak jak macocha nie ma obowiazkow wzgledem pasierbow, tak samo nie ma
        ich ojczym. Obowiazki to maja rodzice.
        • reksia Re: DO KASIA KASIA 23.10.06, 12:22
          kasia_kasia13 napisała:

          kASIA KASIE PRZECZYTAŁAŚ CAŁĄ MOJĄ WYPOWIEDZ A DZIWNYM TRAFEM NIE ZAUWAŻYŁAŚ
          ZDANIA

          "> Przepraszam za taki ostry ton,jeśli jest niezasłużony"

          MAM WRAŻENIE ZE NIEKTÓRYM MACOSZKĄ BARDZO ŁATWO PRZYCHODZI PRZEINACZANIE
          WYPOWIEDZI I WYWOŁYWANIE BURZY OT TAK DLA SAMEJ AFERY I BICIA PIANY

          • kasia_kasia13 Re: DO KASIA KASIA 23.10.06, 12:26
            reksia napisała:

            > kasia_kasia13 napisała:
            >
            > kASIA KASIE PRZECZYTAŁAŚ CAŁĄ MOJĄ WYPOWIEDZ A DZIWNYM TRAFEM NIE ZAUWAŻYŁAŚ
            > ZDANIA
            >
            > "> Przepraszam za taki ostry ton,jeśli jest niezasłużony"

            Reksia, atakujesz dziewczyne i jej NM w sposob bardzo bezposredni. PO co?
            >
            > MAM WRAŻENIE ZE NIEKTÓRYM MACOSZKĄ BARDZO ŁATWO PRZYCHODZI PRZEINACZANIE
            > WYPOWIEDZI I WYWOŁYWANIE BURZY OT TAK DLA SAMEJ AFERY I BICIA PIANY

            To TY napisalas w tytule postu "wywolam burze". Wiec wywolalas.
            • reksia Re: DO KASIA KASIA 23.10.06, 12:33
              kasia_kasia13 napisała:
              > > MAM WRAŻENIE ZE NIEKTÓRYM MACOSZKĄ BARDZO ŁATWO PRZYCHODZI PRZEINACZANIE
              > > WYPOWIEDZI I WYWOŁYWANIE BURZY OT TAK DLA SAMEJ AFERY I BICIA PIANY
              >
              > To TY napisalas w tytule postu "wywolam burze". Wiec wywolalas.


              więc raz jeszcze specjalnie dla Ciebie 'Ja napisałam "wywołam burzę....ale
              trudno" a nie "wywołam burzę"

              Czy ty potrafisz dostrzec różnicę?????????????????????
              Jesli NIE to daruj sobie czytanie moich wypowiedzi.
              • kasia_kasia13 Re: DO KASIA KASIA 23.10.06, 12:41
                reksia napisała:

                > kasia_kasia13 napisała:
                > > > MAM WRAŻENIE ZE NIEKTÓRYM MACOSZKĄ BARDZO ŁATWO PRZYCHODZI PRZEINAC
                > ZANIE
                > > > WYPOWIEDZI I WYWOŁYWANIE BURZY OT TAK DLA SAMEJ AFERY I BICIA PIANY
                > >
                > > To TY napisalas w tytule postu "wywolam burze". Wiec wywolalas.
                >
                >
                > więc raz jeszcze specjalnie dla Ciebie 'Ja napisałam "wywołam burzę....ale
                > trudno" a nie "wywołam burzę"
                >
                > Czy ty potrafisz dostrzec różnicę?????????????????????

                Z obu sformulowan wynika, ze swoim postem zamierzalas wywolac burze. Dlatego
                wlasnie to przytoczylam. Dopisek "ale trudno" tego nie zmienia, wnosi jedynie
                dodatwowo, ze mimo iz wiesz, ze wywolasz owa burze, i tak napisze to co chcesz
                napisac.

          • m-m-m Re: DO KASIA KASIA 23.10.06, 12:26
            Nie pisz wielkimi literami bo to zaciemnia tekst, zamiast wyłuszczyć jego sens.
            A tak na marginesie to kasia nie jest macochą tylko obecnie dawno już dorosłą
            pasierbicą.
      • kms111 Re: bezradna-wywołam burzę........ale trudno 23.10.06, 21:31
        Mylisz się. Jestem marzeniem każdej NEXT. Wyprowadziłam się z trzy letnim
        dzieckiem do wynajętego mieszkania jedynie z łóżkiem. Wszystko zostawiłam,
        meble, mieszkanie, samochód, zgodziłam się na rozwód bez orzekania winy, bo
        chciałam jak najszybciej zakończyć ten horror. Znęcanie się się fizyczne a
        przede wszystkim psychiczne.
        Długo trwało zanim się pozbierałam, siłę dawał mi właśnie syn.
        Marne alimenty płacone z opóźnieniem. Np 24 grudnia w Wigilię(nie było jeszcze
        NM, każdy grosz się liczył), kiedy wszystko jest zamknięte, umówione spotkania z
        dzieckiem do których nie dochodziło. Jak święta wypadają na tyg to nigdy nie
        weźmie dziecka, bo ma umówione widzenia w weekend.
        Syn często chorował, kiedy jeszcze byłam sama, nigdy nie mogłam liczyć na eks;a,
        chociażby na telefon jak się mały czuje.

        A jak eks potrzebował pogadać o swojej NEXT to znał mój adres! A panienka ciągle
        szaleje. Potrafi się czepić, że młody po zabawie w piaskownicy ma piach pod
        paznokciami. Ja jestem patologiczną matką, bo odbieram syna o 15ej z
        przedszkola... Powinnam wcześniej, itp.

        Kiedy pojawił się NM NEXT się trochę uspokoiła, ale jak się dowiedziała, że
        jestem w ciąży to jest znów wojna. Mój eks nie chce mieć więcej dzieci.
        Rozeszliśmy się głównie przez to, że przerosły go obowiązki.

        A z synem jest taka sytuacja, że jest bardzo wrażliwy i uznaje w swoim życiu
        tylko 2 osóby. Nie zostanie z dziadkami, opiekunką, czy kimkolwiek innym. Liczę
        się ja i tatuś.


        A eks ma taką filozofię, jak chcemy z NM jechać do Pragi i wziąć młodego, to
        niestety nie zgadza się na wyrobienie choćby dowodu dla dziecka. Ale
        jednocześnie ON MA SWOJE ŻYCIE i dzieckiem się nie zajmie.

        A jeszcze się dowiedziałam, że ja żyję za alimenty dziecka. No słuchajcie... Od
        dwóch lat płaci 350 zł. I uważa, że wyżywienie to tylko koszty utrzymania
        dziecka smile A ile taki niejadek może zjeść?????

        A NM też już się przekonał co potrafi NEXT mojego eks'a. Spotkali się na
        spacerze, młody miał minimalnie rozdrapany nosek. Za przeproszeniem kozę sobie
        wydrapał. A ona od razu zaatakowała NM, że dziecko jest brudne, zaniedbane, a on
        pewnie je w twarz uderzył bo skąd ta krew?!
        P.S. Nigdy nie utrudniałam kontaktów z dzieckiem, wręcz jak napisał sms'a, że
        chce się z młodym spotkać to ja głupia 100 km jechałam, żeby dziecku zrobić
        przyjemność i dostarczyć go do tatusia który weźmie go na dwie godziny.
        • kicia031 kms111 23.10.06, 21:40
          Kochana, co ty tu jeszcze robisz???????????? Musisz, po prostu musisz byc w
          szpitalu. Nawet przeziebienie jest niebezpieczne w pierwszym trymestrze ciazy, a
          coz dopiero zapalenie pluc.
          Wyobrazam sobie jak bardzo martwisz sie o synka, ale teraz chyba nie masz
          wyjscia - musisz byc zdrowa, dla dobra obojga swoich dzieci. Musisz, po prostu
          musisz zostawic malucha z NM, dziadkami, kimkolwiek. Chociaz te pare dni. Tym
          bardziej, ze mozesz mu sprzedac te zaraze - ja mialam zapalenie pluc w zeszlym
          roku w zimie i moj Groszkowiec strasznie sie przechorowal - zarazil sie ode
          mnie, zapalenie krtani z dusznosciami, jednoczesnie zapalenia uszu, makabra.
          Potem, kiedy juz dojdziesz do siebie i minie najgorsze: mdlosci, sennosc, musisz
          niestety zabrac sie za prostowanie spraw z Exem. Niestety, sa ludzie ktorzy
          ustepuja tylko przed rozwiazaniami silowymi i tylko wtedy czuja szacunek. W tej
          chwili to ty o niego zabiegasz i podajesz mu wszystko na talerzu, i to nie robi
          draniowi dobrze na psychike.

          Ale najpierw doprowadz sie do porzadku zdrowotnie, bardzo cie prosze.
        • reksia do KMS111 23.10.06, 22:18
          kms111 napisała:

          > Mylisz się.

          Kms111 dziewczyny mają rację zmykaj do łóżka i zdrowiej jak najszybciej.
          Głupotą było by po przeczytaniu jakiejkowiek krótkiej wypowiedzi oceniać osobę -
          jakąkolwiek-i ja też tego nie czynię.Rozmowę na forum ja rozumię jako "rozmowę
          na dany temat" a nie jak próbe zdefiniowania jakiejkolwiek osoby.Chciałam
          przedstawić tylko odmienne stanowisko i zdanie ,a nie wtłaczać cię w
          jakiekolwiek ramy czy próbować oceniać Twoją osobę.Przykro mi jeśli cokolwiek
          tak zabrzmiało.
          Życzę jak najszybszego powrotu do zdrowia -trzymaj się Cieplutko i
          ZDROWIEJ,ZDROWIEJ I RAZ JESZCZE ZDROWIEJ SZYBCIUCHNO wink
          Pozdrawiam
    • mangolda 100% poparcia dla Reksi 23.10.06, 12:37
      Trudno żeby mężczyzna posiadający nową rodzinę zajmowal się dziećmi exi. Nowy
      partner decydując się na związek z samotną matką powinien wiedzieć w co się
      pakuje ze wszystkimi tego konsekwencjami.
      • m-m-m Re: 100% poparcia dla Reksi 23.10.06, 12:42
        No więc ja pakując się w związek z facetem dzieciatym wiedziałam o
        konsekwencjach jakimi są obowiązki rodzica, a nie macochy.
        Jako maocha mieszkająca pod jednym dachem z pasierbem od wielu lat, nie uważam,
        bym miała jakiekolwiek obowiązki wobec pasierba. Nie mam żadnych. To co robię
        to wyłącznie moja dobra wola z prawem do odmowy BEZ konsekwencji. I z prawa
        tego korzystam jeśli taką mam potrzebę.
        Rodzic nie ma wyboru, rodzic MUSI, a ja jako macocha MOGĘ i absolutnie niczego
        nie muszę.
        • kicia031 m-m-m 23.10.06, 12:44
          No chyba nie dyskutujesz z mangolda? wink)))
          • m-m-m Re: m-m-m 23.10.06, 12:48
            Nie dyskutuję z Mangoldą tylko z osobami, które uważają, że obowiązkiem, a nie
            dobrą wolą ich nowego partnera jest zajmowanie się ich dzieckiem, nawet jeśli
            mieszka się z tym dzieckiem pod jednym dachem.
            • tarzynka Tak sobie myślę 23.10.06, 13:06
              , które uważają, że obowiązkiem, a nie
              > dobrą wolą ich nowego partnera jest zajmowanie się ich dzieckiem, nawet jeśli
              > mieszka się z tym dzieckiem pod jednym dachem.
              Też uważam, że nie jest obowiązkiem partnera rodzica zajmowanie się dziećmi.
              Inna sprawa, że jak żyję z kimś i jego dziećmi, to staram się mu pomóc w opiece
              nad nimi. Dobrowolnie. Tak samo robi mój partner.
              W jednym się z Reksią zgadzam, tak naprawdę, to ojciec po rozwodzie też nie
              musi. Tzn. w sytuacji podbramkowej powinien pomóc, bo to jego dziecko. Ale też
              bym traktowała to jak jego dobrą wolę. Rozwiodłam się, wzięłam na siebie
              obowiązki codziennego bycia z dzieckiem i ponoszę tego konsekwencje. W momencie,
              gdy coś się ze mną dzieje, to szukam pomocy. Czasami u obecnego partnera,
              czasami u dziadków, czasami u ojca dzieci. Ale to moja broszka, żeby opiekę
              dziecku zapewnić.
              Co wcale nie oznacza, że zgadzam się z atakującym postem REksi. Bo Reksia mimo
              wszystko atakuje autorkę wątku, mimo że pisze, że być może problem jej nie dotyczy.
              Tak sobie myślę dalej, że czasami bardzo niepolitycznie postępujemy mówiąc
              eksowi, że jesteśmy w ciąży i dlatego on ma się więcej zająć wspólnym dzieckiem.
              Bo tak naprawdę w takim momencie mogą się w nim obudzić uczucia: a co mnie to
              obchodzi. I tu rozumiem reakcję eks, aczkolwiek nie uznaję jej za słuszną. Bo
              tak naprawdę powinien pomóc, bo matka dziecka musi pójść do szpitala, nieważne z
              jakiego powodu. Cóż, zawsze fajniej jest jeśli rodzice są w stanie się dogadać
              mimo rozstania w sprawach dotyczących ich wspólnych dzieci. Tylko wymaga to
              wyczucia i kompromisu po obu stronach. Też pochowania poczucia zazdrości.
              A autorce wątku nie zazdraszczam, sytuacja jest wcale niefajna. I niezależnie od
              tego, czy ojciec ma obowiązek czy nie, to ona nie ma czasu na egzekwowanie. Jej
              choroba, szpital i konieczność zapewnienia dziecku opieki nie poczekają.
          • dominika303 Re: m-m-m 23.10.06, 12:56
            Autorka wątku napisała, że ex i jego nowa kobieta odmawia opieki nad dzieckiem,
            ale podejmie się jej, jezeli autorka zechce im oddać na stałe pod opieke
            dziecko !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            Nie chce używać nadinterpretacji, ale coś mi się wydaję, że autorka dostaje
            albo wysokie alimenty na dziecko i z nich z łatwością może pokryć koszty
            ewentualnej niańki, albo wcześniej skutecznie umiliła zycie exowisad(((
            Bo żaden człowiek nie odmawia opieki nad swym dzieckiem od "tak" , bez podania
            powodów.
            Po za tym, autorka chce pomocy, bo jest w ciąży z nowym facetem, więc może to
            ten facet powinien jej pomóc w tej sytuacji, przecież sam się do niej
            przyczynił. Nie jest to wypadek drogowy, ani inna losowa tragedia - tylko
            kolejna ciąża ! do tego powodująca komplikacje ze starszym dzieckiem, więc moim
            zdaniem to ojczym chwilowo powinnien pomóc swej lubej w problemie. A co będzie
            jak autorka wątku spędzi połowę ciąży w szpitalu???? Nowy partner nie ma
            obowiązku zajmowania sie pasierbem, ale w takiej sytuacji myślę, że ojciec z
            chęcią zabierze do siebie dziecko- może tam powinno zostać ??? skoro mamusia
            będąca w ciąży nie może sobie dac rady, to co będzie gdy urodzi?????

            pozdrawiam
            • jowita771 Re: m-m-m 23.10.06, 13:05
              ja myślę, że matka nie moze się zająć dzieckiem ze względu na zapalenie płuc, a
              nie przez ciążę. dziwczyny, zapalenie to nie to samo co zapYlenie.
              • dominika303 Re: m-m-m 23.10.06, 13:21
                Oki jowita, ale matka dziecka rozmawiając z exem mogła powiedziec, że jest
                chora i że musi iść do szpitala,a nie że jest w ciąży i musi iść do szpitala -
                bo dla exa to duża różnica uwierz mi!!!!
                Każdy facet podobnie zachowałby sie , bo widziałby by tylko niesprawiedliwość
                wobec własnego dziecka!! tj exi zachciało się dziecka z inny to już mojego
                potomka ma gdzieś!!!
                I wydaje mi się , ze tutaj jest problem. Ex obawia sie, że exia oleje
                wychowanie ich dziecka na rzecz czasu i uwagi młodszemu dzieciakowi!! I nie
                dziwota, że w takiej sytuacji jego propozycja wygląda tak jak wygląda!! On
                poprostu widzi dla siebie szansę na opiekę nad swym dzieckiem - wcześniej był
                pewnie tego pozbawiany !!
            • kms111 Re: m-m-m 23.10.06, 21:56
              Autorka postu ma zapalenie płuc co z ciążą nie ma żadnego związku.
              I uważam, że jeżeli PO POŁOWIE (on 350 zł, mi wychodzi więcej) ponosimy koszty
              utrzymania dziecka to chyba w TAKIEJ SYTUACJI zachowane prawa i OBOWIĄZKI ojca,
              to coś jednak znaczą...
              Ale może się mylę. Zostają tylko prawa!

              I może człowiek odmawia opieki nad własnym dzieckiem, bo po prostu chce byłej
              żonie zrobić na złość?
              Bo oni mi wciąż udawadniają, że nie dają sobie rady z całą sytuacją, a
              najbardziej ta panienka. Widocznie nie czuje się pewnie w swojej roli jak
              próbuje udowodnić światu jaka ja jestem beznadziejna a ona cudowna. Po co to
              wszystko? Nie można żyć jak normalni cywilizowani ludzie? Ja bym im nawet za tą
              opiekę zapłaciła! Chodziło tylko o to, żeby syn był z kimś z kim czuje się
              dobrze! A żebym ja mogła jak najszybciej wrócić do zdrowia i co za tym idzie
              znów zająć się dzieckiem.

              A tak to jestem na antybiotykach, które będę brała ok dwóch tyg, Mam totalny
              zakaz wychodzenia z łóżka, zagrożenie niedotlenienia płodu i mnie, opłacona jest
              pielęgniarka, która do mnie zagląda, zapłacona jest pani do odbierania syna i
              robienia obiadu. A dziecko się mnie dziś pyta czy nie umrę! I że on już nie chce
              mieć brata, bo on jest zły i żebym go z brzuszka wywaliła! Ciekawe skąd taki
              pomysł, że zapalenie płuc to wina maleństwa które ma 9 cm?
        • reksia Re: do m-m-m 23.10.06, 12:52
          Rozumie Twoje stanowisko i masz rację ani macocha ani ojczym nie mają
          obowiązku ,ale czy mówi Ci coś powiedzenie
          "zwykły ludzki odruch?"albo inaczej,z drugiej strony beczki co mówi Ci
          zwrot "spychologia stosowana"?
          • m-m-m Re: do m-m-m 23.10.06, 13:01
            Daję sobie prawo do decydowania, czy akurat mam czas i możliwości by poświęcić
            je na opiekę nad cudzym dziecka i tym samym czy chcę zwolnić z tego obowiązku
            jego rodziców.
            Chodzi mi o zasadę, że ojczym/macocha nic nie musi względem pasierbów. Że jeśli
            wykaże się owym ludzkim odruchem w postaci brania odpowiedzialności za cudze
            dziecko to jest to coś ekstra z jego/jej strony, wcale nie musi mieć takiego
            odruchu i nie musi z tytułu braku owego ludzkiego odruchu czuć się winnym/winną.
            • mangolda Re: do m-m-m 23.10.06, 13:11
              > Chodzi mi o zasadę, że ojczym/macocha nic nie musi względem pasierbów

              mylisz się ojczym/macocha ma obowązek alimentacyjny wobec pasierbow
              • m-m-m Re: do m-m-m 23.10.06, 13:22
                Tylko wtedy jeśli ojciec/matka nie spełniają tego obowiązku i tylko wtedy jeśli
                nie istnieje dalsza rodzina krewnych ojca lub matki. Macocha jest zgodnie z
                KRiO tylko powinowatą wobec pasierba, a nie krewną i obowiązek alimentacyjny
                wobec powinowatych nie wynika wprost jak obowiązek alimentacyjny wobec krewnych.
                I odwrotnie, pasierb może płacić macosze/ojczymowi alimenty jeśli Ci na starość
                zostaną w niedostatku pod ścisłymi warunkami: że macocha/ojczym przyczynili się
                do ich wychowania i utrzymania na co trzeba mieć dowody.
                W wypadku starych rodziców tak nie jest. Rodzic będący na starość w niedostatku
                otrzyma te alimenty na siebie bez względu na to jakim rodzicem był (niezwykle
                rzadko zdarzają się zwolnienia z tego obowiązku i tylko wtedy, gdy np. dziecko
                było w domu dziecka, albo gdy rodzic nastawał na jego życie) - inne przypadki
                jak np. ojciec pijak otrzymują alimenty od dorosłych dzieci.
    • alka23 Re: bezradna 23.10.06, 14:16
      wypisz wymaluj nasza sytuacja - tylko, ze ja występuje tu w roli "tej panny" i
      też po którymś razie powiedziel=iśmy EKS że może nam dziecko oddać, bo już
      zmeczeni jesteśmy tym podrzucaniem dziecka w KAZDY weekend, bo jej tam cos nie
      pasi. Nie chcę cię osądzać, ale... czuję się jakbym czytała moją eks, tylko...
      ona nie jest w ciąży...
      • kms111 Re: bezradna 23.10.06, 22:01
        czytam Twojego bloga i uważam że jesteś super macochą. A co Wasza Eksi wyrabia
        to mi się w głowie nie mieści. Współczuję
    • tovika Re: bezradna 23.10.06, 14:29
      ten post to spojrzenie z drugiej strony i to nie exia jest podła ,
      tylko "kochany" tatuś i jego nex.

      Postawili cie pod ścianą, bo wiedzą, ze ich warunek jest nie do spełniena.
    • braktalentu rozwiązanie drastyczne, ale skuteczne 23.10.06, 14:33
      ...chociaż sama bym tak nie zrobiła.
      Jeżeli w wyroku sąd przyznał matce prawo do opieki nad dzieckiem, to odstawić
      ojcu pociechę ze wszystkimi zabawkami, piórnikami, ubrankami i szyldem "na
      zawsze". Po powrocie ze szpitala odebrać dziecko powołując się na wyrok sądu.
      Przecież nikt nie będzie kobiety z zapaleniem płuc ciągał przed szpitalem po
      sądach, żeby regulować stan prawny.
      Opcja druga:
      Po powrocie ze szpitala odczekać jeszcze jakiś... miesiąc. Next Exa sama
      dziecko przywiezie... -smile)) oczywiście dlatego, że matka nie dołożyła starań i
      gówniarza źle wychowała! Ona (Next) nie pozwoli się traktować jak kucharka i
      sprzątaczka!!
      Bo łatwo powiedzieć widując pasierba raz na dwa tygodnie "kocham Cię i
      akceptuję Twoją przeszłość... tak mi przykro, że nie możesz mieszkać z
      dzieckiem... przecież u nas byłoby Mu lepiej (w domyśle: byłabym lepszą matką-smile
      A być Macochą z perspektywą "for ever i 24/7" to zupełnie inna bajka.
      • m-m-m Re: rozwiązanie drastyczne, ale skuteczne 23.10.06, 14:44
        Ona (Next) nie pozwoli się traktować jak kucharka i
        sprzątaczka!!


        I co w tym dziwnego?


        tak mi przykro, że nie możesz mieszkać z
        > dzieckiem... przecież u nas byłoby Mu lepiej (w domyśle: byłabym lepszą matką-
        :


        Żadna rozsądnie myśląca macocha nie uzna się za lepszą opiekunkę od matki, a
        już na pewno nie ma złudzeń, że matkę tę w jakikolwiek sposób zastapi.


        • braktalentu Re: rozwiązanie drastyczne, ale skuteczne 23.10.06, 15:53
          Ona (Next) nie pozwoli się traktować jak kucharka i
          > sprzątaczka!!
          >
          >
          > I co w tym dziwnego?


          m-m-m, w tym nie ma NIC dziwnego, tylko że z wielu postów na tym forum wynika,
          że większość (nie wszystkie) macoch (ja też!) musiało do tego dojrzeć i w
          trakcie tego dojrzewania przejść również przez etap chęci wymazania pasierbów z
          własnego (tj. macochowego) życia. Przyznaję się, ze wstydem, ale się przyznaję,
          że gdybym w czasach "docierania się" z pasierbicą mogła skorzystać z
          opcji "delete" to bym z niej skorzystała i odwiozła dzieciaka do matki. To jak
          dziś wyglądają nasze relacje zawdzięczam między innymi temu, że Jej odwieźć nie
          mogłam i po prostu MUSIAŁYŚMY obie nad naszymi kontaktami popracować (na
          szczęście, bo to fajny dzieciak!-smile.

          > Żadna rozsądnie myśląca macocha nie uzna się za lepszą opiekunkę od matki, a
          > już na pewno nie ma złudzeń, że matkę tę w jakikolwiek sposób zastapi.

          No włąśnie, "rozsądna macocha".
          A czy rozsądni ludzie w takiej sytuacji mówią " na zawsze albo wcale"?

          • m-m-m Re: rozwiązanie drastyczne, ale skuteczne 23.10.06, 16:32
            Widzisz, mnie natomiast w większości postów rzuca się w oczy to, że wiele
            macoch bierze na siebie odpowiedzialność za kontakty między nimi, a pasierbami,
            że w tych postach ojcowie z wygody lub poczucia winy czuja się zwolnieni z
            obowiązków wychowawczych, że ci ojcowie tak naprawdę nie potrafią się
            komunikować ze swoimi dziećmi i przekazać im brutalnej prawdy, że z ich matkami
            już nigdy nie będą i że walka z macochą/ojczymem to tak naprawdę gol do własnej
            bramki.
            • kasia_kasia13 Re: rozwiązanie drastyczne, ale skuteczne 23.10.06, 16:45
              Mnie sie tez jedno rzuca w oczy. Ze bardzo latwo jest w takiej sytuacji zrzucic
              wine na zle dzieci, na Ex, ktora ich nie wychowala. Trudniej dostrzec, ze to
              ukochany M. nawala i do niego kierowac swoje pretensje.
    • nexi4 Re: bezradna 24.10.06, 09:12
      Naprawde bardzo Ci wspolczuje. I czytam te wszystkie posty z pewnym
      zrozumieniem. Twoj takze. I wiem tez z doswiadczenia wlasnego, ze predzej
      dalabym odciac sobie reke niz poprosic exa o pomoc. Ale ja mam naprawde
      komfortowa sytuacje, zakochanych we wnuku dziadkow (moich rodzicow) i pare
      innych osob z rodziny dla ktorych w takiej sytuacji nie byloby problemu. Mam
      tez swojego obecnego meza i powiem Tobie, ze bylby ostatnia osoba ktora
      poprosilabym o pomoc zwiazana z moim dzieckiem. Ale i tu sytuacja jest inna, bo
      my prawde mowiac nie jestesmy "prawdziwa" rodzina. Poki co nie mamy wspolnych
      dzieci i to sprawia, ze traktuje jego osobe jako troche odrebna w stosunku do
      mojego dziecka. Obowiazek mam ja on moze, kiedy zechce. A poniewaz czasem chce
      ja nie musze go testowac. Ale wracajac do Twojej sytuacji: najlepsze sa
      najprostsze rozwiazania. OPIEKUNKA, to momoze byc ttrudne 24h na dobe obca
      osoba w domu itp, itd. Ale to test dla calej waszej gromady. EKS zostanie
      sprawdzony jako ojciec i ewentualnie jako oplacajacy (wystap o zwrot kosztow),
      NEXT jako potencjalny przyszly ojciec. W tej sytuacji to jednak ojciec Twojego
      nienarodzonego dziecka powinien zadbac o Ciebie. Nie znam do konca calej
      sytuacji, ale jego zobowiazania zawdowe nie moga byc wazniejsze od rodziny. To
      nie jest juz jego dobt\ra wola a obowiazek. Wiem, ze jako kobiety po
      przejsciach jestesmy sklonne na wiele rzeczy przymykac oko "dla swietego
      spokoju", ale mezczyzni ze swej naturu sa jak woda: szukaja zawsze najkrotszej
      i najprostszej drogi. Nie warto nawet dla najbardziej kochanego przez nas
      faceta urabiac samej siebie do konsystencji bezksztaltnej papki w inmie dobrych
      relacji, bo te wlasnie teraz maja szanse sie uksztaltowac. Od bylego nie
      wymagamy tylko egzekwujaemy, od obecnego wymagamy i to wiecej niz od bylego, bo
      nie po to poswiecalysmy rodzine naszego dziecka, zeby ono teraz nie moglo miec
      lepiej.
Pełna wersja