Moj chlop spedza z malym Groszkowcem wcale nie mniej czasu niz ja, ale jakos
nie za bardzo rozumie ani tego, co dziecko mowi - maluszek mowi bardzo duzo
jak na swoj wiek, ale wiekszosc slow jest znieksztalcona. Ani nie rozumie,
czego dziecko chce - Maly cos pokazuje, domaga sie czegos, a chlop jakby tego
nie widzial.
I wlasnie jak zaczelam o tym myslec, to do mnie dotarlo, ze czesto musze mu
tez tlumaczyc, czego chce jego 12-letnia corka, choc przeciez ona umie sie
bardzo dobrze wyslowic i nie znieksztalca slow

).
A kto mu przetlumaczy czego ja chce? Bo jakos do niego slabo dociera...