Dodaj do ulubionych

Nie moge mu tego zrobic...

22.11.06, 08:56
Wczoraj bylam jak wiecie juz u kresu wytrzymalosci wiec korzystajac z wolnej
chwili w drodze na sluzbowa kolacje i z powrotem zaczelam sobie planowac
zycie bez chlopa. Policzyłam w mysli koszty utrzymania, dochody, potencjalne
alimenty, odwiedziny u Groszkowca, organizacje opieki itp.
Wróciłam do domu, kontunuujac planowanie podczas mycia i pomyślałam o zyciu
jakie chłop będzie wiodl w takiej sytuacji: Zostaje w Warszawie?, czy będzie
chciał wrociclc do Gdanska – ale w sumie nie za bardzo ma jak, wiec co, ma
wynająć mieszkanie w Warszawie? W takiej sytuacji, placac alimenty na 2
dzieci, wynajmując mieszkanie nigdy się niczego nie dorobi, no i w ogóle. Po
poprzednim rozwodzie dochodzil do siebie 6 lat zanim zaczął się za kims
rozglądać. Slabo widze by znalazla się chetna ma faceta z 2 dzieci do
alimentowanie, z 2 rożnych związków.
No jednym słowem makabra. Poczulam, ze nie mogę wziasc na siebie
odpowiedzialności za cos takiego. Po prostu chcialo mi się plakac.
Obudziłam chłopa i powiedziałam mu, ze go nie zostawie, i powiem wam, ze
bardzo się ucieszyl.
Obserwuj wątek
    • swieta_1 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 09:24
      Kiciu, ale Ty go nie zostawisz, a on? Co niby? Zgadza się łaskawie? Czy ucieszył i też wyraził chęć. Czy znów Cię zostawi bez słowa wyjaśnienia. Trudne decyzje przed Tobą, trzymaj się cieplutko.
      • kicia031 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 09:29
        No trudne rozmowy przed nami. I pewnie jeszcze nie raz bede sie skarzyc, ze to
        nie ma sensu, ale czuje, ze musze sprobowac.
        Czuje sie za niego odpowiedzialna, kurcze blade, chyba mam jakis przerost
        gruczolow odpowiedzialnosci.
        • geos Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 09:50
          Kiciu a jak ty sie czujesz z ta decyzja i z reakcja partnera?
          Mam nadzieję, że sie wszytsko ułozy.
          Zwłaszcza, że chcecie
        • m-jak-magi Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 10:14
          wiesz co kicia - jakbym siebie widziala. tylko ze ja codziennie powtarzam
          sobie - durna ty durna........
          zycze ci duzo powodzenia.
        • glonik Re: Nie moge mu tego zrobic... 23.11.06, 01:38
          kicia031 napisała

          > Czuje sie za niego odpowiedzialna, kurcze blade, chyba mam jakis przerost
          > gruczolow odpowiedzialnosci.

          Masz przerost.
          Każdy dorosły człowiek odpowiada sam za siebie.
          Ja nie będę odpowiadała za - potencjalnie - śmierdzące skarpetki Glonikowego,
          bo to Jego sprawa.
          Trywializuję. Ale zdaj sobie sprawę, że w ten sposób zamęczysz wszystkich.
          Włącznie z Tobą.
          PS Jakoś tak mi się nie podoba nazywanie czternastolatka - Groszkowcem - może
          odczuwam infantylizowanie dorastającego mężczyzny?
          Nie wiem...
          Wiem, że jest trudno, czytam Cię, ale jednak... może na początem zmień
          sygnaturkę?
          Pozdrawiam Cię, ale i czujnie i bacznie obserwuję. Uważaj wink
          • kicia031 Glonik 23.11.06, 09:04
            Groszkowiec ma 18 miesiecy.
          • m-m-m Re: Nie moge mu tego zrobic... 23.11.06, 10:45
            PS Jakoś tak mi się nie podoba nazywanie czternastolatka - Groszkowcem


            Bąbelek też nie lepiej...
            • nini6 Glonik i m-m-m 23.11.06, 11:16
              Podsumowały nomenklaturę dzieciową dwie kobiety o silnie rozwiniętych
              instynktach macierzyńskich.
              • m-jak-magi Re: Glonik i m-m-m 23.11.06, 11:31
                i jaki to ma zwiazek z tematem glownym ??
                poza tym przy calej sympatii i szacunku dla glonika - nazwanie siebie ( kobiety
                jak sie domyslam po 30ce ) glonikiem tez traci lekkim infantylizmem
                • glonik Re: Glonik i m-m-m 23.11.06, 18:56
                  m-jak-magi napisała:

                  > i jaki to ma zwiazek z tematem glownym ??
                  > poza tym przy calej sympatii i szacunku dla glonika - nazwanie siebie (
                  kobiety
                  >
                  > jak sie domyslam po 30ce ) glonikiem tez traci lekkim infantylizmem


                  Już się tłumaczę. Jestem swoja literówką. Napisałam kiedys kumplowi na gg, ze
                  mi "gloniki wysiadły" i od razu enter. Przeczytałam dopiero, jak przeszło, a
                  chodziło o głośniki, stąd, być może, infaltylny nick.
                  Ale de gustibus wink
                  • m-jak-magi Re: Glonik i m-m-m 24.11.06, 10:09
                    no wiec sama widzisz moze babelek i groszkowiec to tez efekt jakiejs tam
                    sytuacji. poza tym uwazam ze fakt iz kicia takich okreslen uzywa na necie nie
                    zonacza ze w ten sposob zwraca sie do swojego nastolatka.
                    pozdrawiam smile
              • m-m-m Re: Glonik i m-m-m 23.11.06, 11:42
                Mój M. też mówił podobnie infantylnie do syna. Jednak ten już mając lat 12-e
                kategorycznie prosił by nie traktować go jak dzieciucha z piskownicy. Od
                tametej pory M. stara się do syna mówić po imieniu. I nic do tego nie ma
                stopień mojego instynktu macieżyńskiego.
                14-latek to nie małe dziecko.
                • chalsia Re: Glonik i m-m-m 23.11.06, 12:19
                  ja akurat matką jestem i rownież uważam, że pisanie o nastolatku Bąbelek (co
                  swiadczy o tym jak matka o nim myśli) nie jest OK.
                  Chalsia
                  • kicia031 Re: Glonik i m-m-m 23.11.06, 13:35
                    Alescie sie rzucily do ataku.
                    Informuje ze: Groszkowiec, Bąbelek, Mala i chłop są i będą tak wlasnie
                    nazywani, bo nie czuje się uprawniona do ujawniania ich imion w Internecie, a
                    nie chce pisac bezosobowo. Pisze na Forum od dawna i kiedy zaczynalam, Babelek
                    był słodkim malym Babelkiem i nie zamierzam wprowadzac zamieszania zmianami,
                    wiec Babelkiem pozostanie chocby miał lat 44.
                    A jak się zwracamy do siebie w domu to nasza slodka tajemnica.
                    • nini6 Re: Glonik i m-m-m 23.11.06, 14:21
                      Słusznie i naukowo smile
                      • m-m-m Re: Glonik i m-m-m 23.11.06, 14:26
                        Powiedziałabym raczej, że zabawnie.
                        Jak bedę miała zły chumor to do tego wątku wrócę.
                    • m-m-m Re: Glonik i m-m-m 23.11.06, 14:21
                      wiec Babelkiem pozostanie chocby miał lat 44.



                      Dobre... big_grin
    • nini6 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 09:40
      kontunuujac planowanie podczas mycia i pomyślałam o zyciu
      > jakie chłop będzie wiodl w takiej sytuacji: Zostaje w Warszawie?, czy będzie
      > chciał wrociclc do Gdanska – ale w sumie nie za bardzo ma jak, wiec co, m
      > a
      > wynająć mieszkanie w Warszawie? W takiej sytuacji, placac alimenty na 2
      > dzieci, wynajmując mieszkanie nigdy się niczego nie dorobi, no i w ogóle. Po
      > poprzednim rozwodzie dochodzil do siebie 6 lat zanim zaczął się za kims
      > rozglądać. Slabo widze by znalazla się chetna ma faceta z 2 dzieci do
      > alimentowanie, z 2 rożnych związków.
      > No jednym słowem makabra. Poczulam, ze nie mogę wziasc na siebie
      > odpowiedzialności za cos takiego. Po prostu chcialo mi się plakac.
      > Obudziłam chłopa i powiedziałam mu, ze go nie zostawie, i powiem wam, ze
      > bardzo się ucieszyl.


      Kiciu kochana, toż to scenariusz na komedię smile
      Uśmiałam sie serdecznie wyobrażając sobie Ciebie tak rozsądnie, na spokojnie
      rozważającą sytuację Huopa na rynku matrymonialnym i dochodzącą do wniosku,że
      skoro konkluzje są niepokojące to trudno darmo-sama się nieboraczkiem zajmiesz smile
      Kochana, obudzenie faceta, uświadomienie mu jego beznadziejnej sytuacji,a
      następnie zakomunikowanie mu,że odpowiedzialnośc każe nam wziąć to brzemię na
      własne wątłe barki że to swietna forma przełamania lodów.
      Cieszę się,że próbujesz.
      Trzymam kciuki,żeby się Wam udało.
      Pozdrawiam
      • kicia031 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 10:12
        Kazdy dramat ma swoja komediowa strone wink)
        Tylko ze teraz czeka nas szereg rozmow i mysle, ze jednak tak, czeka nas
        terapia. Na pewno nie bedzie latwo, bo kazde z nas jest takie, jakie jest.
        I na pewno wiele bedziemy tez musiali zmienic w naszym stylu zycia, sposobach
        spedzania czasu.
        jak sobie pomysle, ile to bedzie roboty, to mi sie wszystkiego odechciewa wink)
    • lilith76 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 09:48
      Kicia, ty jednak jesteś idealistka...

      Ale ja czasami myślę podobnie - jak urodzę dziecko, to już chłopa nie zostawię, bo która go zechce z trojką dzieci z dwóch związków, a on przecież dla mnie wywrócił swoje życie do góry nogami. Ale to zdradliwy kanał, w jaki można się wpuścić.

      Dobrze, że masz możliwy plan awaryjny dla własnego życia solo. Kobieta, która wie, że da sobie radę, nie czuje się jak w potrzasku. Nie będąc w potrzasku jest równoprawnym graczem w związku.
      • nini6 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 10:32
        Kobieta, która wie, że da sobie radę, nie czuje się jak w
        potrzasku. Nie będąc w potrzasku jest równoprawnym graczem w związku.

        Swięte słowa.
        • nini6 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 10:33
          Dopisałam do mojej prywatnej desideraty smile
    • m-m-m Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 10:19
      Ciekawa jestem, czy on podchodzi tak samo i czy takie same dylematy miałby
      gdyby to on planował rozstanie. Uważam, że nie.
      • kicia031 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 10:26
        m-m-m napisała:

        > Ciekawa jestem, czy on podchodzi tak samo i czy takie same dylematy miałby
        > gdyby to on planował rozstanie. Uważam, że nie.

        To jakby nie jest wazne w tej sprawie. Cudze nieprzyzwote zachowanie nie
        zwlania nas od obowiazku bycia przyzwoitymi ludzmi.

        Zreszta chyba nie mailaby prwodu by miec takie wlasnie dylematy, bo mnie
        zostaje wszystko: dzieci, mieszkanie, bliskosc rodziny i przyjaciol, w miare
        udana praca.
        Jemu nie zostaje nic.
        On mialby powod, by czuc sie jeszce bardziej pokrzywdzony taka sytuacja.
        • nini6 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 10:31
          No ale nie z litości z nim zostajesz, co?
          • kicia031 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 10:34
            No ale nie z litości z nim zostajesz, co?

            Oczywiscie ze nie.
            Zanim poznalam chlopa krecil sie przy mnie wiele lat taki osobnik, ktory
            chcial, ale nie chcial i nie mogl sie zdecydowac. Pogonilam pare razy, ale on
            wracal jak bumerang (dalej wydzwania od czasu do czasu) bo rzeczywiscie ja
            bylam jakads jego ostatnia deska ratunku. Wiedzialam o tym, ale jego podle
            zycie beze mnie raczej sprawialo mi msciwa satysfakcje.wink)
            • reksia Re: Nie moge mu tego zrobic... 23.11.06, 14:46
              kicia031 napisała:

              > No ale nie z litości z nim zostajesz, co?
              >
              > Oczywiscie ze nie.
              > Zanim poznalam chlopa krecil sie przy mnie wiele lat taki osobnik, ktory
              > chcial, ale nie chcial i nie mogl sie zdecydowac. Pogonilam pare razy, ale on
              > wracal jak bumerang (dalej wydzwania od czasu do czasu) bo rzeczywiscie ja
              > bylam jakads jego ostatnia deska ratunku. Wiedzialam o tym, ale jego podle
              > zycie beze mnie raczej sprawialo mi msciwa satysfakcje.wink)


              Kicia TY DOBRA KOBIETA JESTEŚ ;P
      • nini6 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 10:36
        Eeeeee, m-m-m, a co to ma do rzeczy czy on miałby ewentualnie taki dylemat w
        razie "W"?
        Kicia ma się mścić na zapas?
        Z takim podejściem daleko nie zajedziemy, więcej empatii i (uzasadnionego)
        optymizmu życzę.
        • dominika303 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 11:00
          Kiciu - gratuluję !! pierwsze koty za płoty smile)
          Teraz juz tylko musisz mu powiedzieć, że nie godzisz się na rolę drogoplanową w
          waszym związku i wszytko będzie oki smile) pod warunkiem, że mąż tez sie przyłoży
          do poprawy waszych stosunków smile
          pozdrawiam i życze powodzenia smile

          PS
          Kiciu, jeśli moge coś radzić, to kochana znajdz jeszcze jakies powody , aby
          ratowac wasz związek nie tylko litość, bo to nie jest najlepszy punkt
          zaczepienia przy ratowaniu związku sad
        • m-m-m Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 11:00
          Kicia ma się mścić na zapas?
          > Z takim podejściem daleko nie zajedziemy, więcej empatii i (uzasadnionego)
          > optymizmu życzę.


          A kto tu mówi o mszczeniu? Dla mnie to niepojęte, że mozna z kimś być tylko
          dlatego, że on na tym 100% straci. Chłop Kici jest w moim wieku - póki co nie
          jest to jeszcze wiek emerytalny i ma ogromną szansę pomoimo dwójki dzieci z
          różnych związków na ułożenie sobie życia jescze nawet po kilka razy jak dobrze
          się zawinie. Nie trzeba daleko szukać, choćby na naszym forum są dziewczyny -
          obecnie partnerki facetów, którzy mają za sobą dwa i więcej związków i z ich
          dzieci.
          Moim zdaniem gorzej ma ten kto dzieci ma przy sobie : dwoje dzieci z dwóch
          różnych nieudanych związków + nowy partner pod jednym dachem to dla tego
          partnera może być problem, ale jeśli ktoś nie sprawuje bezpośredniej opieki nad
          swoimi dziećmi z poprzednich związków tylko widuje się z nimi od czasu do czasu
          + płaci alimenty to ma ogromną szanse na kolejny związek.
          Więc myślę, że to Kicia byłaby w gorszej sytuaji niż on, bo to z nią pewnie
          zostałyby dzieci z dwóch różnych związków.
          • nini6 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 11:15
            Dla mnie to niepojęte, że mozna z kimś być tylko
            > dlatego, że on na tym 100% straci.

            Myślę,że Kicia nie zostaje z facetem li i jedynie dlatego,że on na tym 100% straci.
            Raczej był to dla niej dodatkowy, ważny argument, którego się uczepiła (w
            pozytywnym sensie),żeby spróbować ratować związek. Bo jej na nim zależy mimo
            wszystko. A wtedy każdy powód jest dobry.

            > Moim zdaniem gorzej ma ten kto dzieci ma przy sobie : dwoje dzieci z dwóch
            > różnych nieudanych związków + nowy partner pod jednym dachem to dla tego
            > partnera może być problem, ale jeśli ktoś nie sprawuje bezpośredniej opieki nad
            >
            > swoimi dziećmi z poprzednich związków tylko widuje się z nimi od czasu do czasu
            >
            > + płaci alimenty to ma ogromną szanse na kolejny związek.
            > Więc myślę, że to Kicia byłaby w gorszej sytuaji niż on, bo to z nią pewnie
            > zostałyby dzieci z dwóch różnych związków.

            Mam wrażenie,że dla Ciebie dzieci z poprzedniego związku są przeszkodą i złem
            koniecznym w tym obecnym. Kobieta z dziećmi przy sobie może owszem odstraszać
            potencjalnego kandydata na faceta.
            Mnie osobiście bardziej odstraszałby facet posiadający dzieci z różnych
            związków, na które nawet płaci alimenty i "widuje się z nimi od czasu do czasu".
            Nie uważam,że taki ktoś ma ogromną szansę na kolejny związek, poważny związek,
            chyba,ze mówimy o kolejnym zapyleniu.. Taki facet jest dla mnie podejrzany
            związkowo i koniec.
            • poxywka Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 12:13
              a ja mam nieodparte wrazenie, ze Kicia wyobrazila sobie obraz opuszczonego,
              samotnego i smutnego mezczyzny, zeby poczuc nadzieje, ze partenr nie jest
              naprawde taki na jakiego w tym momencie wyglada; trzyma sie teraz tego obrazu
              co nadaje sens walce o zwiazek; w sumie tez uwazam, ze kazdy sposob jest dobry
              aby znalezc sile ale - jesli przelozy sie to na ulgowe traktowanie partnera i
              bycie 'za dobrym' dla niego nie ma szans na uzdrowienie relacji; chyba ze Kicia
              zamierza prowadzic zycie meczennicy, lubi sie czuc ciagle potrzebna i zarobiona
              oraz miec wszystko na swojej glowie
              pozdrawiam
              poxywka
            • m-m-m Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 13:45
              Mam wrażenie,że dla Ciebie dzieci z poprzedniego związku są przeszkodą i złem
              koniecznym w tym obecnym.

              Czyżby? a skąd takie wnioski?
              Jednak się grubo mylisz, bo nie byłabym od tylu lat całodobową macochą.


              Kobieta z dziećmi przy sobie może owszem odstraszać
              > potencjalnego kandydata na faceta.


              Szczególnie jeśli to dzieci z dwóch róznych związków. No, jedno, dwoje, nawet
              troje z tego samego związku - to zrządzenie losu, ale dwa związki i oba
              nieudane to gorzej.


              Taki facet jest dla mnie podejrzany
              > związkowo i koniec.


              Dotyczy to też kobiet z dziećmi z różnych związków.
              • kicia031 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 13:49
                Ale ja wcale nie chce nowego zwiazku. Zreszta juz po poprzednim nastawialam sie
                na to, ze raczj bede do konca zycia sama - wyszlo inaczej, ale dla mnie to nie
                jest jakis problem. Potrafie sobie zajac czas, nawet gdybym nie miala 2 dzieci.
                Mezczyzna nie jest dla mnie warunkiem szczescia, czasami mysle, ze wrecz
                przeciwnie.
                • m-m-m Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 13:54
                  Kiciu, nie o tym pisałam. Odniosłam się do tego, że niedobrze, iż zapewniasz go
                  o swoim 100% nie-odejściu. Tym bardziej starał się o nic nie będzie jeśli
                  będzie pewny, że i tak go nie zostawisz. Taka była moja intencja - reszta to
                  wywody poboczne.
                  • kicia031 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 14:02
                    No przeciez zawsze moge zmienic zdanie. Jak ludzie biora slub, to tez sie
                    zapwniaja o 100% nieodejciu i co? Ile sie rozowdzi - 30%. Tak wiec sama wiesz,
                    gdzei sobie mozna wlozyc takie obietnice.
                    Na razie moje poczucie odpowiedzialnosci przewazylo nad wkurzeniem, ale
                    przeciez to nie gwarancja, ze tak bedzie zawsze.
                    I tak jeszcze dodam, ze to nie litość, ale współczucie dla człowieka, który w
                    sposób oczywisty nie chce rozpadu związku, a jednocześnie nie jest się w stanie
                    powstrzymac od zachowan, które wioda w kierunku destrukcji.
                    Nie wiem, czy to jakąś własność meskiej osobowości, ale mój Bąbelek jak już
                    robi cos nie tak, to wlasnie na ogol tez tak, ze sam sobie robi najwieksza
                    szkode.
                    • m-m-m Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 14:08
                      jednocześnie nie jest się w stanie
                      powstrzymac od zachowan, które wioda w kierunku destrukcji.
                      Nie wiem, czy to jakąś własność meskiej osobowości, ale mój Bąbelek jak już
                      robi cos nie tak, to wlasnie na ogol tez tak, ze sam sobie robi najwieksza
                      szkode.


                      Twój Bąbelek ma dopiero 14 lat i jest zaledwie kandydatem na faceta, jego
                      niedojrzałe zachowania wynika z jego wieku, ale Twój chłop to może na jakąś
                      terapię małżeńską by z Tobą poszedł?
                      Poza tym to, że jemu związek nie uwiera na tyle by się z Tobą rozstać może (ale
                      nie musi) wynikać z innej cech facetów: z wygodnictwa. Musiałby organizować
                      sobie mieszkanie i w ogółe nagle "przemeblować" życie, a to co faceci lubią
                      najbardzej to jest święty spokój.
                      • kicia031 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 14:15
                        Idziemy na terapie. Dzis po poludniu dzwonimy sie umowic na pierwsza sesje.
                        Ale pewnie wiesz, ze cudow nie będzie. Nie po to człowiek sobie hoduje przez 35
                        lat swoja urocza ososbowosc, by ja zmienic w ciągu paru miesięcy. Zobaczymy.
                        Ja nie popadam w hurraoptymizm. Na myśl o pracy jaka nas czeka i tym całym
                        miedleniu naszego związku dostaje dreszczy. Ale trzeba, inaczej to nie ma sensu.
                        • m-m-m Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 14:21
                          Nie po to człowiek sobie hoduje przez 35
                          lat swoja urocza ososbowosc, by ja zmienic w ciągu paru miesięcy. Zobaczymy.
                          Ja nie popadam w hurraoptymizm. Na myśl o pracy jaka nas czeka i tym całym
                          miedleniu naszego związku dostaje dreszczy. Ale trzeba, inaczej to nie ma sensu.


                          Ale co to jest tych parę miesięcy na przeciwko perspektywy iluś tam lat życia
                          razem. Głowa do góry. Ważne, że i on idzie, czyli, że mu zależy na Waszym
                          związku. Bo iluejest takich "wszechdoskonałych" męskich egzemplarzy, którzy
                          nawet nie dpouszczają myśli, że to z nimi coś jest nie tak. Nie jest więc tak
                          źle.
                        • m-jak-magi Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 14:45
                          gratuluje!!! napisz koniecznie jak oceniasz spotkania. moze i my sie wybierzemy
                          albo wygnam samego m.
        • lilith76 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 11:10
          > Eeeeee, m-m-m, a co to ma do rzeczy czy on miałby ewentualnie taki dylemat w
          > razie "W"?
          > Kicia ma się mścić na zapas?

          Też przyszło mi to samo do głowy co m-m-m.
          Tu nie chodzi o zemstę na zapas smile
          Tu chodzi o brak naiwności życiowej.
          W 9 przypadkach na 10 okazuje się, że biedny misio doskonale da sobie radę sam i planując lądowanie na boku kompletnie nie bierze pod uwagę jak jego partnerka na to zareaguje. Ona na pewno da sobie radę.
          Ja zdaję sobię z tego sprawę - mam przemyślenia dotyczące opuszczenia M opisane wyżej, ale wiem na 100%, że kiedy on będzie miał na prawdę dość to tak wymóżdżać nie będzie.
          • m-m-m Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 13:58
            Oj, Lilith... ostatnio czym bardziej się ze mną zgadzasz tym więcej obrywasz
            przeze mnie po głowie.
            • lilith76 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 16:42
              No własnie...
              Bo ja się ostatnio zrobiłam bardziej zasadnicza i racjonalna.
              Ale wyrażenia ważę przed wystukaniem na klawiaturze wink
    • weronka77 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 10:57
      Kicia jest po prostu dobra kobieta.Za dobra..I coś przez skórę czuję że ten jej
      chłop kiedyś wywinie jej jakiś chamski numer bo ten typ tak ma niestety.I Kici
      będzie smutno.I mnie też.
      • braktalentu Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 11:22
        Kiciu, przepraszam, że tak w środku Twojego wątku.
        Wernko, a jak u ciebie? Lepiej, gorzej, czy bez zmian czyli gorzej?
        • weronka77 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 11:27
          Dziękuję lapiej-tzn.szalejącemu z wściekłości do wszystkoch mężowi
          zaproponowałam powrót do mieszkania aż do momentu kiedy mu przejdziewink
          Twierdzi że to "juz" ale profilaktycznie niech jeszce posiedzi na "kuracji". Ja
          za tydzień jadę po mamę i córeczkę które szaleją razem w Puszczywink)Śpię sobie
          dłużej,nikt mi nie chrapie,w domu porządek,zero fochów i humorów.Podoba mi
          się.A mąż ma czas do namysłu i dokonania wyboru,który jes tylko i wyłącznie
          jego sprawą.
    • braktalentu Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 11:54
      Kiciu, to już zawsze coś "do przodu", chociaż faktycznie jak z komedi-smile.

      Tak sobie przemyślałam to co pisałaś wcześniej, o Waszych wspólnych
      pretensjach. I zauważam pewne analogie. Nasza Młoda (rok młodsza od Bąbelka)
      żyje w nieustannym konflikcie z Nexiem Exa Exi-smile czyli przyjacielem matki.
      Oczywiście, jak przystało na prawdłowo rozwijającą się nastolatkę Jej relacje
      są bardzo dramatyczne i nigdy w życiu nie powiedziałay nawet połowy tego co nam
      swojej mamie. Jak tak oddzielić ziarno od plew-smile, to facet ma pretensje
      dokładnie o to samo co ja (Młoda bałaganiara, zapominalska, roztrzepana,
      rozlazła, itd). Tylko, że ja mam Młodą raz na ..., a On na codzień. Ja mam Was
      i już wiem, że pewne zachowania Młodej są normalne, a tylko mój brak
      doświadczenia / dojrzałości sprawia, że postrzegam je jako "niewłaściwe" i
      rośnie we mnie przekonanie, że M. i Ex źle wychowują Młodą. Mam Was i wiem już,
      które z moich zachowań / spostrzeżeń to efekt podświadomej zazdrości o Młodą i
      konkurowanie z Nią. Mam Was i uczę się co w kwestii Młodej jest, a co nie
      jest "moją sprawą". Nie wierzę, żeby Bąbelek był nastolatkiem patologicznym,
      nie wierzę, żeby Twój M. był jakąś straszną szują, ale mieskanie z pasierbem
      bez wsparcia ze strony mądrych facetów w tej samej sytuacji ("ojczymowie") to
      musi być codzienna walka z całą masą atawizmów (lew zabija młode swojego
      porzednika-sad). A Twój M. , tak jak Next naszej Exi zostaje z tym całkiem sam
      (nasz Next ma trudniej, bo sam jest bezdzietny i kwestii, które mnie
      uświadomiło dopiero macieżyństwo też nie ma jak ugryźć, biedaczek).
      Spójrz na swojego M. tak jak patrzysz na początkujące na forum macochy-smile. A do
      tego "facet"-smile. i rozmawiaj z Bąbelkiem, duuużo rozmawiaj właśnie o tym, żeby
      wiedział, że to nie przez Niego (macie kłopoty (nasza Młoda tak sobie wymyśliła-
      sad)

      Co do okazywania czułości, to myślałam, że mój M. bije wszelkie rekordy
      nieumiejętności w tym kierunku. I jak się zdziwiłam... Przed którymś, kolejnym
      wyjazdem (bo tak de facto, to ja jednak jestem "samodzielna"-smile, żona
      marynarza), chłop zaczyna mnie instruować jak używać rożna w piekarniku. Ja
      oniemiałam, a On na to: "no co? no co? nie umiem inaczej okazywać czułości.
      Musze tak jakoś konkretnie" i od razu inaczej spojrzałam na Jego wymądrzanie
      się co do zapinania przeze mnie kurtki i zakładania czapki. Myślałam, że tyran,
      despota i że się mądrzy, i że mnie jak dziecko traktuje, i że mnie to wk..., a
      On okazuje czułość-smile Konkretnie!
      A Twój idzie do roboty i przynosi pieniądze (zresztą sama chciałaś-smile)).
      Konkretnie!

      A teraz jarzmo na plecy, wypiąć pierś, spiąć posladki i na terapie. I do
      przodu, do przodu!
      • braktalentu Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 12:02
        I całkiem zapomniała i kapuście! Myślę, że każda z nas ma taką historię, którą
        przypomina sobie w chwili kryzysu. Zły, niedobry i 16-go października 1957 roku
        zrobił, wzgędnie nie zrobił to i tamto-smile.
        Ja od soboty jestem tak rozgoryczona postępowaniem mojego M., że co i rusz
        wspominam jak 9 miesięcy temu nie kupił mi białej kapusty, chociaż Go z pięć
        razy prosiłam i na kartkach pisałam. Wbrew pozorom sprawa nie była bagatelna,
        bo kapusta była lekiem na nawał pokarmu. Jak mi złość przejdzie, to i o
        kapuście zapomnę (i kilku innych), ale niech no znowu mnie zdenerwuje, to
        pewnie i za 30 lat Mu tę kapustę wypomnę!!!

        I Tobie też Kiciu życzę, żebyś swojemu chłopu za 30 lat mogła tę wyprawę do
        lekarza z Groszkowcem wypomnieć. Jak na ten przykład znowu naświni wchodząc do
        domu bez wycierania butów lub zostawi deskę od sedesu
        podniesioną. "Niewyuczalny, niewyuczalny, a jeszcze do tego 30 lat temu..."
      • lilith76 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 13:30
        chłop zaczyna mnie instruować jak używać rożna w piekarniku. Ja
        > oniemiałam, a On na to: "no co? no co? nie umiem inaczej okazywać czułości.
        > Musze tak jakoś konkretnie"

        Słynne zdanie z "Płci mózgu" - poproszono pewnego mężczyznę aby okazał miłość swojej partnerce, a on... umył jej samochód. Kobieta pewnie na co dzień tego nawet nie zauważała.
        • kicia031 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 13:39
          okazał miłość s
          > wojej partnerce, a on... umył jej samochód.

          Byloby bardzo fajnie, gdyby chlop okazal mi milosc i zmienil opony na zimowe wink

          Ehhh, marzenia...
          • lisek78 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 13:57
            Lisek kiedyś powiedział do Małego Księcia,że jest za niego odpowiedzialny,bo go
            oswoił.Czy cos w tym rodzaju. Więc tak czy inaczej,Kiciu,jesteś odpowiedzialna
            za w jakimś sensie odpowiedzialna za swojego chłopa,bo kiedyś go
            oswoiłaś,pokochałaś...
            Dasz radę,bo chcesz i jak sądzę on także.
            Trzymam kciuki!
            • m-m-m Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 14:00
              . Więc tak czy inaczej,Kiciu,jesteś odpowiedzialna
              za w jakimś sensie odpowiedzialna za swojego chłopa,bo kiedyś go
              oswoiłaś,pokochałaś...


              A w czym odpowiedzialny jest owy chłop?
              Ja jestem przeciwniczką zrzucania na kobiety wyłącznej odpowiedzialności za
              jakość związku.
            • kicia031 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 14:04
              Wiesz,ze dokladnie o tym sobie myslalam wczoraj. Co nie znaczy, ze zdejmuje to
              automatycznie odpowiedzialnosc z chlopa.
    • neinka Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 14:50
      kicia, dlaczego litujesz sie nad swoim M?
      To co, ze :
      ze bedzie placił alimenty na 2 dzieci;
      i bedzie musiał poszukac sobie mieszkania;
      zapewniam cię, ze mimo tego znajdzie sobie nastepną frajerkę, która dopłacac mu
      bedzie do tych alimentów i do jego utrzymania. Ta kolejna nexia oczywiście
      wkrótce zapisze się do klubu "macoch" i bedzie sie użalała nad swym nieudanym
      życiem u boku takiego
      pseudo-mężczyzny.
      • m-jak-magi Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 14:55
        dlaczego w tak nieprzyjemny sposob oceniasz meza kici?? znasz go osobiscie??
        sama zyjesz z chodzacym idealem ??
      • m-m-m Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 15:14
        Ta kolejna nexia oczywiście
        wkrótce zapisze się do klubu "macoch" i bedzie sie użalała nad swym nieudanym
        życiem u boku takiego
        pseudo-mężczyzny.


        Skoro nie jesteś frajerką to co robisz w tym klubie?
      • lilith76 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 15:19
        bet miała urlop zdrowotny, czy ja wpadam już w paranoję?
        • kicia031 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 15:42
          lilith76 napisała:

          > bet miała urlop zdrowotny, czy ja wpadam już w paranoję?
          >


          Nie masz paranoi wink)
          Jayin zrobi porzadek pewnie soon wink)
        • imola11 Re: lilith 22.11.06, 16:11
          jaki urlop? bet to silny babochlop.
    • chalsia Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 15:33
      Nie czytałam watku, więc nie wiem co już napisano.

      Przepraszam Kiciu, ale IMHO to wszystko to są złe powody dla bycia z kimś.
      Bo to jest LITOŚĆ a nie miłość.
      Czemu bierzesz na SIEBIE (oprócz odpowiedzialności za 2 dzieci)dpowiedzialność
      za życie dorosłego faceta???????????????
      A złe powody do pozostawania z kimś w związku znaczą ni mniej ni więcej, że
      nadal w tym związku szczęsliwa nie będziesz.
      Chalsia
      • kicia031 Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 16:05
        Tak mi sie wydaje, ze skoro czuje odpowiedzialnosc, to ze wzgledu na jakies
        uczucia do chlopa. Bo w koncu nie czuje odpowiedzialnosci za calo zlo tego
        swiata, i czasam(pisalam wczesniej) meskie cierpienie nawet mi sprawialo
        frajde wink)
        I zawsze moge ponownie rozwazyc swoja decyzje.
      • neinka Re: Nie moge mu tego zrobic... 22.11.06, 16:20
        chalsia, masz 100% rację?
        skoro to jest jej świadomy wybór i ostateczna decyzja to juz wiecej wątków
        kicia nie wyprodukuje na temat chłopa, ktory nie potrafi zyć w zwiazku i z
        nim się nie da życ.
        • lisek78 Re: Nie moge mu tego zrobic... 23.11.06, 14:12
          Mówiłam o odpowiedzialności za uczucia - nie za czyjeś życie, mniej lub bardziej
          udane.Należy brać odpowiedzialność za WŁASNĄ miłość do człowieka.Chłop także
          kiedyś pokochał i na równi oboje są odpowiedzialni za to,co się dzieje (lub nie
          dzieje).Miłość jest wystarczająco trudna sama w sobie,więc nie trzeba jej
          dodatkowo komplikowaćwink
    • reksia Re: Nie moge mu tego zrobic... 23.11.06, 14:52
      a cała historia zapewnie skończy się tym, że to On zostawi Kicię;P
      • kicia031 Re: Nie moge mu tego zrobic... 23.11.06, 15:12
        > a cała historia zapewnie skończy się tym, że to On zostawi Kicię;P

        Moze i tak by byc. Ale jeszcze nie teraz. Teraz wie, ze dostal druga szanse,
        cieszy sie i bardzo stara. Pewnie jeszcze ze 2 dni to potrwa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka