Do natasza39

07.01.07, 12:06
I tutaj nie masz racji. Od 8 lat jestem po rozwodzie. Była żona od samego
początku utrudniała mi kontakty z dziećmi. Do tego stopnia, że sprawa się
rozbiła o sąd w celu ustalenia kontaktów. I wiesz co Sąd na to. Nie pozwolił
abym dzieci zabierał do swojego domu bo niby moja obecna żona buntuje je (
świadek była teściowa fakty wyssane z palca). Właśnie ta obecna żona
niejednokrotnie wspomagała mnie kiedy chwilowo nie miałam pracy żeby moje
dzieci miały co jeść). Oczywiście oprócz tego, że utrzymuje dzieci, cały czas
to również mam z nimi kontakt. Natomiast mamusia też założyła drugą rodzinę
ma trzecie dziecko (choć ją na to nie stać- nigdy nie utrzymywała naszych
dzieci), czywiście figuruje jako samotna matka i przez wiele lat żyła za
alimeny, które są na dzieci. Nadal siedzi w domu, nie pracuje. To jej
obowiązkiem jest dopilnowanie aby dziecko poszło do szkoły bo dzieci na co
dzień z nią przebywają i również jej obowiązkiem jest zgłaszać problemy do
mnie a by można było podejmować wspólne decyzje w kwestii naszych dzieci - z
nią się po prostu nieda się tak żyć nawet dla dobra dzieci. To wcale nie jest
takie proste jak Ci się wydaje. To matka ma bardzo duży wpływ na dzieci kiedy
na co dzień z nimi przebywa - "robi im burzę mózgu". A sądy to walka z
wiatrakami. Nie mam pieniędzy żeby ze swoją ex ciągać się wiecznie po sądach.
I wiesz co mam jeszcze jednego syna, który powinien chodzić do gminazjum a
wiesz co teraz robi od września siedzi w domu bo mamusia daje przyzwolenie
żeby tak było-(syn będzie miał już dwa lata do tyłu). Sprawa za chwilę
zanjdzie się w Sądzie. I chcesz mi powiedzieć, że ja zmarnowałem swoje dzieci
a co robi matka, nie dość że przez cale życie nie pracuje, żeje za alimenty
dzieci to jeszcze nie posyła dziecka do szkoly i daje przyzwolenie do
siedzenia w domu i spania do pierwszej w poludnie. Z pierwszym synem byla
taka sama historia. Mam nadzieję, że następna sprawa znajdzie się w sądzie i
sądowy kurator przywróci syna do szkoły i ktoś wkońcu zacznie się lepiej
przyglądać metodom wychowawczym mojej byłej żony i będzie miał na to jakiś
wpływ bo ona czuje się kompletnie bezkarnie, jak widzisz robi co chce.
Wszystko co napisałem to prawda.
    • natasza39 Re: Do natasza39 07.01.07, 16:57
      Nie musiałeś zakładac odrebnego wątku, aby mi odpowiedzieć. Wystarczyło dopisać
      w tamtym. To tak na wstepie....

      Po pierwsze Twój pierwszy post odebrałam tak, ze Twoja główna troska jest to
      aby przestać płacic alimenty, bo syn się nie uczy.
      Tam nie było troski o jego los, ale troska o kasę.
      Opisałeś nam swoja walkę o "kontakty". Kontakty to mozna mieć jak matka dzieci
      dba o nie w sposób należyty i wtedy ojciec "kontaktami" moze ja wspierać w
      wysiłkach wychowawczych.
      Jak matka dzieci zaniedbuje, a dla mnie zaniedbywanie kwestii edukacyjnych
      dzieci jest tozsame z ich głodzeniem, to sie walczy o odebranie opieki nad tymi
      dziećmi.
      I w Twoim opisie swoich "przejśc o kontakty" brakuje mi własnie opisu walki o
      odebranie matce prawa do opieki nad dziećmi.
      Zaniechanie rodzica wobec obowiazku edukacji dziecka do lat 18-stu jest
      natomiast bardzo wazna przesłanka do odebrania takich praw.
      Ja nie mówię, że powinieneś płacić na syna, który ani uczyc sie ani pracowac na
      siebie nie chce, ale wyraxnie brakuje mi w Twoich wypowiedziach troski o jegop
      dalsze losy.
      Czy zwolnieniem sie z obowiaku płatnosci alimentacyjnej chcesz zakończyc ta
      sprawę?
      Tłumaczysz się brakiem pieniedzy na walkę w sądzie.
      Znam takich co nie spia na kasie, ale o dzieci walczą.
      Ty nie masz problemu, ze dziecko nie umie się w wieklu lat nastu podetrzec albo
      jeść widelcem i nozem, bo ma nadopiekuńcza matke. Ty masz problem ex zlewajacą
      przyszłosc dzieci. A z taka babą się dzieci nie zostawia i nie ogranicza do
      płatnika co ma kontakty.

      Pewnie sad ci nie karze płacic tych alimentów. Ale Twój problem nie bedzie
      rozwiązany.
      Nadal bedziesz ojcem młodego faceta po podstawówce.
      Co z tym zamierzasz zrobić?
Pełna wersja