mg_123
07.01.07, 12:06
I tutaj nie masz racji. Od 8 lat jestem po rozwodzie. Była żona od samego
początku utrudniała mi kontakty z dziećmi. Do tego stopnia, że sprawa się
rozbiła o sąd w celu ustalenia kontaktów. I wiesz co Sąd na to. Nie pozwolił
abym dzieci zabierał do swojego domu bo niby moja obecna żona buntuje je (
świadek była teściowa fakty wyssane z palca). Właśnie ta obecna żona
niejednokrotnie wspomagała mnie kiedy chwilowo nie miałam pracy żeby moje
dzieci miały co jeść). Oczywiście oprócz tego, że utrzymuje dzieci, cały czas
to również mam z nimi kontakt. Natomiast mamusia też założyła drugą rodzinę
ma trzecie dziecko (choć ją na to nie stać- nigdy nie utrzymywała naszych
dzieci), czywiście figuruje jako samotna matka i przez wiele lat żyła za
alimeny, które są na dzieci. Nadal siedzi w domu, nie pracuje. To jej
obowiązkiem jest dopilnowanie aby dziecko poszło do szkoły bo dzieci na co
dzień z nią przebywają i również jej obowiązkiem jest zgłaszać problemy do
mnie a by można było podejmować wspólne decyzje w kwestii naszych dzieci - z
nią się po prostu nieda się tak żyć nawet dla dobra dzieci. To wcale nie jest
takie proste jak Ci się wydaje. To matka ma bardzo duży wpływ na dzieci kiedy
na co dzień z nimi przebywa - "robi im burzę mózgu". A sądy to walka z
wiatrakami. Nie mam pieniędzy żeby ze swoją ex ciągać się wiecznie po sądach.
I wiesz co mam jeszcze jednego syna, który powinien chodzić do gminazjum a
wiesz co teraz robi od września siedzi w domu bo mamusia daje przyzwolenie
żeby tak było-(syn będzie miał już dwa lata do tyłu). Sprawa za chwilę
zanjdzie się w Sądzie. I chcesz mi powiedzieć, że ja zmarnowałem swoje dzieci
a co robi matka, nie dość że przez cale życie nie pracuje, żeje za alimenty
dzieci to jeszcze nie posyła dziecka do szkoly i daje przyzwolenie do
siedzenia w domu i spania do pierwszej w poludnie. Z pierwszym synem byla
taka sama historia. Mam nadzieję, że następna sprawa znajdzie się w sądzie i
sądowy kurator przywróci syna do szkoły i ktoś wkońcu zacznie się lepiej
przyglądać metodom wychowawczym mojej byłej żony i będzie miał na to jakiś
wpływ bo ona czuje się kompletnie bezkarnie, jak widzisz robi co chce.
Wszystko co napisałem to prawda.