khaldum
06.02.07, 08:05
Chłopcy byli u mnie przez 10 dni...
wczoraj pojechali do domu
i mi za cicho, za pusto i troszkę smutno...
przez 4 dni byłam z nimi sama, bo chłop służbowo wyjechał, i DAŁAM RADĘ
nie pozabijaliśmy się
/jeden mały incydent kiedy młodszy mi dziecko przewrócił w kałużę, i
dociskał, żeby nie mogła wstać, ale powstrzymałam odruch lwicy i nie dałam w
dupsko tylko skróciłam mu pobyt w sali zabaw, siedział ze mną przez kwadrans
przy stoliku, gdy pozostała dwójka szalała w kulkach/
byłam z nimi u lekarza, już przyjmują leki na wzmocnienie układu nerwowego,
nasze podejrzenia nerwic się potwierdziły... niestety, ale będzie dobrze...
rokowania są optymistyczne
wczoraj kiedy wyjeżdżali po raz pierwszy się do mnie przytulili przy
pożegnaniu...
tego się nie spodziewałam...
z innej beczki
siostra zdecydowała się, złożyć skargę na lekarza, który nie wykonał naszej
Domisi echa serca w 3 dobie życia, od 4 dni siedzę w przepisach Karty Praw
Pacjenta...
Nawet nie wiedziałam, że tyle praw posiadamy...
przerażające jest że dokumentacja medyczna dziecka które odeszło w 11 dniu
życia zawiera 148 stron...
mineło 108 dni od śmierci Dominiki i nadal ciężko jest nam się pozbierać...
badania genetyczne siostry i szwagra w toku, boję się tych wyników... boję
się, że to nasza rodzina jest nosicielem 22q11.2
że ja też mogę być obciążona, że moja Rurka to szczęście 50% szans na zdrowe
dziecko