No wiec drogie macochy kieruje do was to pytanie poniewaz ja swojego ukaralam
i....no wlasnie nie wiem czy dobrze zrobilam....bo kurcze no moze jednak nie
mam prawa jako macocha?
Sytuacja wyglada tak: pasierb jest "uroczym" 14 latkiem, spedza z nami kazdy
weekend, kazda srode w tygodniu i wszystkie wakacje (tu mamy wakacje co 1,5
miesiaca). Z Exia zyjemy sobie mozna powiedziec w "rodzinnej" atmosferze. W
kazdym razie lubie ja i szanuje. Klopot w tym, ze chlopak jest dosyc hmmm
chamski....W wieku 12 lat zlapalam go na paleniu papieroskow i nie tylko
papieroskow....( spoko juz nie pali)w szkole duze klopoty ( grozi mu
pozostanie na drugi rok), matke i ojca i ojczyma wysyla zeby sie odp...jak
czegos wymagaja (wiem, ok nie moja sprawa)nie myje sie (ok matka mowi, ze nie
szkodzi)dobra to tez nie moja sprawa jak probowalam mojego M przekonac ze to
nie jest tak calkiem fajnie jak jego syn sie nie myje i on probowal przekonac
syna zeby sie jednak umyl to ten zwyczajnie powiedzial ze nie i poszedl do
mamy( nikt go nie bedzie do niczego zmuszal!)ok otwieram okno i zyje
dalej

Jedynym jego zajeciem kiedy jest u nas (a jak napisalam wczesniej
spedza tu kazda wolna chwile) jest siedzenie w internecie. Jak jest tu 3 dni
to 3 dni od rana do nocy net jak wakacje to i 2 tygodnie od rana do nocy
(dobra nie moje piora) rodzice mowia, ze nie dobrze i pozwalaja mu dalej....No
i wlasnie ostatnio wyprowadzil mnie z rownowagi a moze raczej nie moc jego
rodzicow....Generalnie staram sie go omijac no ale jadamy wspolnie
posilki...no i przy stole nie opatrznie zaczelam z nim rozmawiac poniewaz
zblizaja sie jego urodziny, na probe konwersacji brak odpowiedzi...ewentualnie
kurw...pod nosem, chlopczyk zjadl, wstal, lupnal drzwiami i sobie
poszedl...ojciec wogole sie do niego nie odzywal, zeby hmmm no nie wiem zeby
co, pewnie nie prowokowac. Wieczorem kolejne spotkanie z pasierbem...weszlam i
usilowalam mu przetlumaczyc, ze jego zachowanie bylo dosc niegrzeczne,
niestety popatrzyl na mnie cielecym wzrokiem i tyle mojego

Tylko, ze tu no
wlasnie nerwy mi puscily i zabralam mu komputer. Zaczela sie ostra wymiana
zdan z wyszarpywaniem kompa i wrzeszczeniem na mnie. Nie dalam. Jak zawsze
lupnal drzwiami i sobie poszedl..do mamusi. Ojciec jego mowi, ze dzieciak mial
zly humor, mamtka, ze nie szkodzi...A mnie kurcze jakos trudno sie
przyzwyczaic do takiego zachowania...No i postawilam ultimatum albo mnie
przeprosi albo 2 tyg. nici z kompa. Kurcze nie podoba mi sie, ze wszystkich
traktuje jak kupe g...nikt nie reaguje a ja zwyczajnie nie chce mu pozwolic
wejsc sobie na glowe. Tylko czy mam prawo jezeli nawet rodzice nie reaguja?