smutna macocha

28.05.07, 08:34
2 lata temu gdyby ktoś mi powiedział, że napiszę taki post umarłabym ze
śmiechu, lub wydrapałabym oczy, nawet pół roku temu bym temu zaprzeczyła..

a jednak
po prostu mi smutno, tak po macoszemu smutno

wczoraj była komunia syna NM, exiara zabroniła mi nawet w kościele się
pojawić, więc spędziłam dzień w domu

i smutno mi, ze nie widziałam się z Młodym, że mu nie złożyłam życzeń
osobiście, że prezent musiałam przekazać przez NM.

wszelkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że "za chwilę" będę macochą
całodobową, i nawet mnie to nie przeraża, może to dziwne, ale czuję jakiś
spokój związany z tym, że sytuacja się "układa".
Oswoiłam się z tą myślą, można powiedzieć, że emocje mi nie buzują, układam na
razie "plan działania" jeśli takie zmiany w ogóle można zaplanować.

Pomysł "przekazania" dzieci NM wypłynął od exiary, ona chce do stolicy,
karierę robić, dzieci jej przeszkadzają.

czuję sie tak jakby zbliżał się termin porodu... głupie porównanie, wiem, ale
jest to jakieś oczekiwanie na TEN dzień.

i mając świadomość tego, co ma się wytłumaczyć, nie rozumiem, może nie chcę
zrozumieć, po prostu nie wiem jak to wyrazić, ale smutno mi, że wczoraj mnie z
młodym nie było.

czy któraś z Was ma podobne uczucia/odczucia?
że jest Wam smutno z powodu nie uczestniczenia w ważnych chwilach życia
waszych pasierbów?
    • swieta_1 Re: smutna macocha 28.05.07, 09:30
      Tez tak miałam, nawet bardzo długo to trwało. Teraz już mniej, szkoda mi tylko Małej, bo słuchy nas dochodzą że nienajlepiej się dzieje.
      Trzymaj się ciepło.
      Przed Tobą perspektywa "codzienności", będziesz miała okazję złożyć niejedne życzenia.
      • barbara001 Re: smutna macocha 28.05.07, 10:17
        Kazda taka sytuacja- "eksia, zabroniła, eksia nagadała....itd", to wynik
        głupoty i braku logicznego myślenia ze strony eksi. Nie martw się, nie
        zasmucaj, gdyby dziecko mogło poukładałoby ten dzień inaczej, a na głupotę
        matki ani ono ani tym bardziej Ty nie znajdziesz lekarstwa.
    • ewunia92 Re: smutna macocha 28.05.07, 11:45
      Oj tak! Wiesz jak było mi smutno jak nie wolno mi bylo pokazac sie nawet w kościele na slubie pasierbicy, ktora zreszt a tez u mnie mieszkala przez rok? A wiesz jak mi smutno, ze nie znam i nie poznam wnuka bo jestem czarownica, poniewaz po moim dotknięciu brzucha( tak lekko dotknęłam pytając, jak tam maluszek? kopie) miala ciężki poród. Wiesz jak mi smutno, że mój M to toleruje, umawia sie na obiadki z córką, nic mi nie mówiąc, jedzie do nich na parę dni do wnuka, ja zostaję sama. Wiesz jak mi smutno, że jestem na dalekim miejscu w jego życiu i jest strona jego życia dla mnie niedostepna, gdy ja tymczasem zrobiłam wszystko aby on miał z moimi dziećmi juz dorosłymi, normalne, zdrowe kontakty, rodzinne. Był na ich slubach, chrzcinach, wszystkie świeta spędzamy wspólnie.
      Bardzo, bardzo serdecznie przytulam Cię do serca. Smutno mi sad
      • natasza39 Re: smutna macocha 28.05.07, 12:01
        ewunia92 napisała:
        Wiesz jak mi smutno, że jestem na dalekim miejscu w jego życiu i j
        > est strona jego życia dla mnie niedostepna, gdy ja tymczasem zrobiłam
        wszystko
        > aby on miał z moimi dziećmi juz dorosłymi, normalne, zdrowe kontakty,
        rodzinne.
        > Był na ich slubach, chrzcinach, wszystkie świeta spędzamy wspólnie.
        > Bardzo, bardzo serdecznie przytulam Cię do serca. Smutno mi sad

        Wierzę, że może Ci być smutno z tego powodu.
        Ale czy rozmawiałaś o tym z nim?
        Dlaczego on odsuwa Cię od spraw związanych ze swoja córka, ze swoim wnukiem?
        Może niezdarnie i nieporadnie nie chce narażać Cię na nieprzyjemności, a może
        nie chce, abyś była częścią tej akurat bajki? Chyba motywy są tu ważniejsze od
        samego faktu bycia czy nie bycia z nim przy córce, przy wnuku.
        Jesli chce Cię "chronić", to może warto to docenić? Może on robi to
        nieppradnie, ale ma dobre intencje.
        Jesli sobie "nie zyczy", abyś była z nim w takich chwilach, odsuwa Cię od tej
        części swego zycia, to problem jest głębszy. I nie wszystko zalezy w tym
        przypadku od jego córki. Raczej w waszych relacjach jest cos nie tak.

        Generalnie jednak powiedz sobie ewuniu tak: "Po co się mam narażać na kontakt z
        dorosłą juz pasierbicą, która z różnych powdów mnie nie lubi i nie toleruje?
        Lepiej zostać z tymi, którzy mnie lubią"

        Problem khaldum polega raczej na tym, ze ex blokuje kontakty z dziećmi NM.
        Choćby nawet dzieci chciały i khaldum chciała, jest ta zapora ze strony ex.
        Ty juz masz etap wyższy, to sama pasierbica, dorosła już nie zyczy sobie abyś w
        jej zyciu uczestniczyła.
        A przykro Ci jest chyba nie przez to, ale przez to, że Twój mąz to akceptuje,
        rozdzielajac absolutnie to co boskie od tego co cesarskie.
        Pogadaj z M koniecznie.
        • ewunia92 Re: smutna macocha 28.05.07, 16:35
          miło mi, że odpisałaś.Dziekuję.Rozmawiałam, prosiłam, płakałam, tłumaczyłam. Nie bo nie! To nie tylko nieporadność w kontaktach bo to człowiek bardzo kontaktowy. To jest jednak zupełne nie liczenie sie ze mną i moimi odczuciami i jest to też w wielu innych sprawach. Jestem potrzebna do codzienności. Ch.....brzmi to okropnie ale prawda. Ale najgorsze jest w tym to, ze pierwszy był egoista egocentryk wpatrzony tylko w siebie a drugi jest narcystyczny egoista, ktory lubi aby było tak jak on chce i już. Na spotkania tez woli chodzić sam a ja mam robic za żywą kłódkę domu i psów. No niestety jest juz za późno na zmiany. Jestem w wieku mocno średnim, inwalidką z rentą po wypadku. Cały swój majątek wpakowalam w to co mamy wspólnie i taka jest moja codzienność, ktorej nie jestem juz w stanie zmienić.Mogę popłakac na forum macoch smile) Czasem mogę jeszcze przestrzec inne młode macochy aby nie popełniały moich błędów. A ja żyję jak ten ptaszek w złotej klatce i dziwi się mlodym....smile
      • barbara001 Re: Ewunia czy mogłabyś...? 28.05.07, 12:02
        Nauczyć mnie czarować? Od dziecka o tym marzęsmile W sumie to niesprawiedliwe,
        gdyby z macochowanie wiązała się umiejetnośc czarowania to czy nasze zycie nie
        byłoby usłane różami?
        • ewunia92 Re: Ewunia czy mogłabyś...? 28.05.07, 16:40
          Ależ mogę!!!!! tylko moje dzieci wiedzą,ze mama czaruje pozytywnie: zabiera wysoką gorączke, daje amulet( pierścionek) na szczęśliwe zdanie dyplomu. Czarami uspokajała placzącą wnusię i usypiała.........
          A tu nagle takia zmiana...........złe czary: ja ewa master wzywam cię duchu do czynienia zła smile)))))
    • mamaika Re: smutna macocha 28.05.07, 12:48
      A moim zdaniem czasem obecność i eksi i neksi jest dla dziecka niekoniecznie
      komfortowa i miła i to bez względu na stosunki jakie panują miedzy
      pasierbem/pasierbicą a macochą. Dzieciak chce mieć przede wszystkim rodziców
      przy sobie . I komunia jest według mnie taką chwilą .
      • delika1 Re: smutna macocha 28.05.07, 15:13
        nie rozumiem-jak to zbroniła?Przecież masz prawo iść do Kościoła tak jak
        każdy.I dziecku twojego partnera też masz prawo złożyć życzenia.Nic jej do
        tego.Tamten związzek się skonczył, chlopczyk wie przecież ,że teraz Ty jesteś
        partnerką Jego ojca-zna Cię, spędzacie jakś czas razem, dlaczego nie miałabyś
        być na mszy komunijnej?Po co stwarzać dziwaczne , sztuczne sytuację?Co eks na
        to?Nie zaproponował Ci byś jako jego partnerka poszła do Kościoła?
        • natasza39 Re: smutna macocha 28.05.07, 15:18
          delika1 napisała:

          > nie rozumiem-jak to zbroniła?Przecież masz prawo iść do Kościoła tak jak
          > każdy.

          Pewnie, że tak, ale w takich przypadkach "odpuszcza" się zeby nie było
          tzw. "jazd".
          Gdyby matka zrobiła po mszy jazdę z tego powodu, to pewnie lepiej odpuścic.
          Takie przedstawienia nikomu i niczemu nie służą.
        • mamaika Re: smutna macocha 28.05.07, 15:30
          Delika a nie przyszło Ci do głowy , że dla dziecka najważniejsi są jego rodzice
          i że dzieciak niekoniecznie chce widzieć swoją mamę złą i smutną a mocno wydaje
          mi się,że czy partnerka jego taty jest czy nie aż tak ogromnego znaczenia nie
          ma dla dziecka . Chryste czasem trzeba odpuścić a nie pokazywać się za wszelką
          cenę i wszelkim kosztem .
          • delika1 Re: smutna macocha 28.05.07, 15:40
            nie chodzi o odpuszczenie, dziewczyny to nie tak.Zresztą wiele zależy od tego
            jaka jest eks>kazdy przypadek jest inny, inne osoby.
          • jayin Re: smutna macocha 28.05.07, 22:41
            z tego co pisze Khaldum, to chyba tylko Ex "zabroniła" jej przyjścia do kościoła. Nie wiadomo, czy Mały był przeciwny też jej przyjściu, czy może chciał ja zaprosić, ale "mama się nie zgodziła" - moze Khaldum nam napisze. Wtedy bedzie mozna dywagowac o tym, "czego chce dziecko"...


            Khaldum - też mi się zdarzało. smutkować tak. kiedy mi zależało na tym wszystkim bardzo. bo to fajne dziecko było (i jestsmile

            ale czasem trzeba być ponad to. albo nic się nie zmieni, bo rodzice dziecka tak chcą "BO TAK" i ich decyzji nie zmienisz, bo nie masz do tego ani prawa ani mozliwosci, albo dziecko któregos dnia bedzie moglo samo zapraszać tych, ktorych chce widziec i decyzje jego rodzicow nie beda mialy na to wplywu zadnego.

            pomysl sobie, ze przed toba jeszcze wiele okazji, kiedy to ty bedziesz "gospodynią imprezy", ktora z twoim M zrobicie dla jego syna - a Ex bedzie gosciem. jeszcze zdążysz spedzic z Małym sporo świąt i jego "specjalnych dni" smile Komunia była, było smutno ci i przykro, ale już mineło. Trzeba patrzeć do przodu.

            I powodzenia w ewentualnym nadchodzącym Całodobowym Dyżurze smile

            J.
            • barbara001 Re: smutna macocha 29.05.07, 08:16
              Dokładnie tak, trzeba być ponad to.
              Córa M miała chrzest jak miała kilka lat, ponieważ jej matka się nie zgadzała,
              ale w końcu M postawił na swoim i zorganizował chrzest. Oczywiście z pomoca
              moją i swojej matki. Ja, mimo że pomagałam na chrzcie nie byłam, była za to
              oczywiście matka dziecka, która jeszcze tego samego dnia odmówiła podpisania
              dokumentów w Kościele, a na uroczystość przyszła nadęta i z pretensjami.
              Wczesniej, przed chrztem robiła takie złośliwości, ze rodzina M obawiala się,
              ze nie przywiezie dziecka na czas i przed uroczystością dzień wczesniej
              zabraliśmy dziecko, żeby rano było ładnie ubrane, nakarmione i gotowe do tego
              wydarzenia. Więc ja rano dziecko myłam, ubierałam i czesałam koczki, żeby
              ładnie wyglądała. A na chrzest nie poszłam, właśnie żeby nie być katalizatorem
              jakiejs gorszej atmosfery. Za to na przyjęciu po chrzcie eks brylowała jako
              gospodyni i królowa balu, choć nie dołozyła się do tego ani grosza nie mówiąc o
              wsparciu i emojonalnym zaangażowaniu. Z komunią bedzie podobnie. Dziecko choć
              małe, samo wywalczyło chodzenie na religię, jako jedyne dziecko nie posiada
              zeszytu bo wszystkie w dziwny sposób zagineły, pisze na karteczkach z bloku
              (niestety nie mamy na to wpływu bo oficjlnie winnego nie ma). Wiem, ze pomoge
              wszystko zorganizować ale czy sie wybiorę wątpie, po co dzieciak ma mieć stres,
              i ogladać wykrzywioną złością matke, która jak zwykle przyjdzie na gotowe a
              bedzie się zachowywała jak worek pełen zasług. Ale nie czuje się z tego powodu
              odrzucona przez dziecko, czy jak piate koło u wozu, czasem niepotrzebne, bo
              ja , alez to zabrzmismile, jestem od niej lepsza i mądrzejsza i na komunię swoich
              dzieci jej nie zaproszę, he he he.
Pełna wersja