diabladko
19.07.07, 09:02
------------------------------------------------------------------------------
--
...nie wierzyla ze to ja spotkalo.W piewrszej chwili poczula ze ktos lub cos
rozpruwa jej serce.Peklo.Glos lekarza wydawal sie echem,poza nim juz nic nie
slyszala.Nie poplynela nawet jedna lza.Niedowierzanie a moze juz rozpacz.Pani
dziecko zmarlo przykro mi...przykro mi...Nie!!!
Wrocila do domu,wykrecony numer meza.Lzy,potok lez.Bedzie jutro.Jutro mnie
przytuli,bedzie obok,ale...Moje dziecko...juz go nie ma.Kladzie reke na
brzuchu-malenstwo daj jakis znak....
Poranek jakby nie jej.Kaza jej sie ubrac,wypic herbate.Szpitalne lozko ktore
juz tak dobrze znala przyprawia ja o mdlosci.Dlaczego???!!!!!!
Twarz lekarza ktory zdaje sie pocieszac ze bedzie dobrze...i sen.
Budzi sie jakby nie w tym swiecie.To nie swiat ktory zaczela sobie
budowac.Boli ja dusza,nawet nie ma juz sily plakac.Jest jak robot.
Jada do domu,wszyscy sa mili,otaczaja miloscia,mowia ze dobrze ze ona jest
zdrowa.Ale to nie prawda,to juz nie ona,nie ta sama.Jej wlasnie wyrwano
serce.........
Mama Aniolka 13.04.06