Dziewczyny! To moj pierwszy list choc czytam Was praktycznie od dwoch lat.
Czyli od momentu kiedy poznalam NM. I kiedy okazało się ze te wszystkie moje
zaklinania ze NIGDY juz nie zwiaze sie z facetem z dzieckiem sa oczywiscie
nic nie warte...
Mam 33 lata. Spotkalismy sie juz po jego rozwodzie. Na szczescie. Na razie
mieszkamy dosyc daleko od siebie, ale to tylko kwestia czasu bo wkrotce
wracam do Wwy.
NM ma 10 letnia corke i w zwiazku z tym przeszlam kolejno przez wszystkie
bolesne fazy przyzwyczajania sie do calej sytuacji,od zazdrosci (wciaz
obecnej), poprzez bycie ta druga, alimenty, brak mozliwosci slubu koscielnego
i dlugie etc.
To w ramach wstepu i przy okazji podziekowan za przyjecie do grona

A pytanie mam takie - jak to jest z wakacjami? Jak podzielic czas miedzy
wyjazd w trojke a nasze wypady? Bo ostatnio mam wrazenie, ze kiedy wyjezdzamy
we dwoje to NM teskni i zaluje ze jej z nami nie ma. Ja niestety nie zaluje i
nie chce zeby bylo tak, ze ja sie staram, marze o romantycznych wakacjach,
ale zawsze bedzie cos nie tak bo mu brakuje corki.