19.07.07, 12:14
Dziewczyny! To moj pierwszy list choc czytam Was praktycznie od dwoch lat.
Czyli od momentu kiedy poznalam NM. I kiedy okazało się ze te wszystkie moje
zaklinania ze NIGDY juz nie zwiaze sie z facetem z dzieckiem sa oczywiscie
nic nie warte...
Mam 33 lata. Spotkalismy sie juz po jego rozwodzie. Na szczescie. Na razie
mieszkamy dosyc daleko od siebie, ale to tylko kwestia czasu bo wkrotce
wracam do Wwy.
NM ma 10 letnia corke i w zwiazku z tym przeszlam kolejno przez wszystkie
bolesne fazy przyzwyczajania sie do calej sytuacji,od zazdrosci (wciaz
obecnej), poprzez bycie ta druga, alimenty, brak mozliwosci slubu koscielnego
i dlugie etc.
To w ramach wstepu i przy okazji podziekowan za przyjecie do grona smile
A pytanie mam takie - jak to jest z wakacjami? Jak podzielic czas miedzy
wyjazd w trojke a nasze wypady? Bo ostatnio mam wrazenie, ze kiedy wyjezdzamy
we dwoje to NM teskni i zaluje ze jej z nami nie ma. Ja niestety nie zaluje i
nie chce zeby bylo tak, ze ja sie staram, marze o romantycznych wakacjach,
ale zawsze bedzie cos nie tak bo mu brakuje corki.
Obserwuj wątek
    • dominika303 Re: wakacje 19.07.07, 13:09
      Chyba musisz swojego NM uświadomić, ze to jego dziecko, a nie wasze, i ty jako
      tako nie masz potrzeby przebywania z mała każdego weekendu czy wypadu na
      wakacje itp .
      Myślę, ze jeśli zrobisz to delikatnie, to NM napewno zrozumie i wspólnie
      znajdziecie jakieś rozwiązanie.
      Tylko wykaz się duża delikatnością, aby przypadkeim NM nie poczuł się
      zaatakowany itp .
    • marusia1 Re: wakacje 19.07.07, 22:47
      Kiedy poznałam mojego M. wszystko potoczyło się szybko. Pokonywał odległość
      setek kilometrów, by mnie zobaczyć w weekend, a za tydzień ja jechałam do Niego
      (za pozwoleniem Jego syna, bo był co drugi weekend u ojca). Zaręczyny,
      przeprowadzka do mnie, wspólne wyjazdy na weekendy do dziadków i weekend z Jego
      synem, wspólne wakacje (we trójkę) - ex oddała Młodego, bo przestał być jej
      potrzebny jako karta przetargowa i wyrok sądu ją zadowolił na sprawie
      majątkowej. Wakacje były zwariowane i pełne wrażeń (w tym nasz ślub). Musieliśmy
      przyzwyczaić się do siebie, nauczyć się być we trójkę. W te wakacje (po roku)
      Młody pojechał do matki, później będzie u dziadków. Z nami nie chce nigdzie
      jechać (bo ma nas na codzień?). Ja mojemu M. postawiłam warunek - chcę urlopu
      tylko we dwoje. Obraził się na mnie, ale w efekcie zrozumiał i planujemy wyjazd
      w góry (oby nic nie wypadło!!!). Koniec wakacji już będzie wspólny i powrót do
      domu, szkoły i pracy...
      Ale zdarzyło mi się usłyszeć, że przeze mnie nie widział, czy był za krótko z
      córką, która została u ex. Powiedziałam krótko: "TO BYŁA TWOJA DECYZJA i
      musiałeś liczyć się z konsekwencjami. Dokonałeś wyboru". I tu też nastąpi
      zmiana. Przestanę jeździć te kilkaset kilometrów (przynajmniej nie za każdym
      razem), a w tym czasie zajmę się sobą. Będę odpoczywała po ciężkim, pracowitym
      tygodniu... I nie zamierzam być rozżalona, czuć się opuszczona. :o)
      • coccolona Re: wakacje 20.07.07, 09:11
        marusia1 napisała:
        Pokonywał odległość
        > setek kilometrów, by mnie zobaczyć w weekend, a za tydzień ja jechałam do Niego
        > (za pozwoleniem Jego syna, bo był co drugi weekend u ojca).

        Parierb decydowal, czy mozesz pojechac do Swojego M czy nie??? Niezle kwiatki...
        • m-m-m Re: wakacje 20.07.07, 10:12
          >>>>cryingza pozwoleniem Jego syna, bo był co drugi weekend u ojca


          Naprawdę tak było? Oczom nie wierzę: jego syn łaskawie powała na Twoje wizyty u
          jego ojca? To kpina.
        • marusia1 Re: wakacje 20.07.07, 19:04
          Parierb decydowal, czy mozesz pojechac do Swojego M czy nie??? Niezle kwiatki.

          Młody mieszkał wtedy jeszcze u swojej matki i mój M. miał zasądzony co drugi
          weekend z synem (gdy nie miał wyroku, to oczywiście miał problemy z widzeniami).
          Jak wynika z matematyki - po naszym wspólnym weekendzie przypadał Jego weekend z
          synem. Dlatego też, gdy doszło już do poznania - zapytałam, czy mogę spędzić z
          nimi ich męski weekend. Młody oczywiście był mną zauroczony, więc odpowiedź
          brzmiała "tak" - na zawsze. A gdy się okazało, że jest bardziej za mną jak za
          własną matką i ex się o tym dowiedziała - zaczęły się moje problemy. Jak jest
          teraz wiecie. Różnie - od miłości do wielkiej nienawiści.
      • mariadelmar Re: wakacje 20.07.07, 10:54
        u mnie to jest raczej tak, ze NM owszem zgadza sie na nasze wyjazdy we dwoje,
        ale mam nieodparte wrazenie ze robi to tylko dla mnie. Tzn. gdyby to od niego
        zalezalo to spedzilby cale lato jednoczesnie z mloda i ze mna. I dlatego coraz
        czesciej sie zastanawiam czy facet w takiej sytuacji jest jeszcze w stanie
        cieszyc sie z romantycznych wakacji bez poczucia winy i ciaglej tesknoty za
        corka???
        • kasiaksena Re: wakacje 20.07.07, 12:48
          mariadelmar napisałaś :"poprzez bycie ta druga, alimenty," przecież jesteś
          teraz tą pierwszą, a alimenty wiedziałaś że będą nieodłączną częścią Waszego
          życia ponieważ Twój misio ma dziecko i nie da się tego odkręcić, a że tęskni i
          kocha swoją córkę to tylko dobrze o nim świadczy, w przyszłości gdy być może
          będziecie mieli wspólne dziecko zostanie wspaniałym ojcem...
        • chalsia Re: wakacje 25.07.07, 01:06
          wiesz co? ciesz się, że on jednak na te wakacje we dwoje chce jeździć i
          przestań się przejmowac jego poczuciem winy i jego tęsknotą.
          Tęsknota to naturalne uczucie i nie ma w nim nic złego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka