Dodaj do ulubionych

Macocha vs Ojczym

25.07.07, 07:42
Tak sobie mysle i wydaje mi sie, ze mezczyznie chyba latwiej jest
zaakceptowac, polubic dziecko partnerki z poprzedniego zwiazku, niz kobiecie
polubic pasierby. Nie wydaje Wam sie? Dziecko jest przewaznie bardziej
zwiazane z matka niz z ojcem, jakby bylo niemal jednoscia z matka. Natomiast
dla macochy dziecko partnera bedzie dzieckiem innej kobety w pierwszej kolejnosci.
Obserwuj wątek
    • reksia Re: Macocha vs Ojczym 25.07.07, 08:43
      Nie gniewaj sie bo ne chce Ci atakować ale strasznie bzdurne wnioski wysuwasz smile
      Co ma płeć do sympatii względem pasierbów?Relacje w tak poważnych związakach
      jak "drugie związki" są o wiele bardziej skomplikowane.
      Rownie dobrze bardzo wiele zalezy np od faktu jaki np poziom moralny czy
      poziom wykształcenia prezentują osoby zaangażowane niż od płci, jakie mają
      doświadczenia życiowe.Inaczej bedzie wygladała relacja dorosej osoby choleryka
      z małym flegmatykiem a ineczej malego choleryka z dużym flegmatykiem.

      Są to tak indywidualne sprawy i wpływa na nie taki szereg czynników, że
      spłycanie wszystkiego do roli biologii w naszym zyciu,jest kompletną pomyłką i
      brakiem szerszej wyobraźni.Przemyśl sobie to na spokojnie.Chyba niepotrzebnie
      pod wpływem emocji zapędzasz sie w kozi róg.

      Bo a i owszem płec ma znaczenie ale tylko procentowe i w niektórych przypadkach
      moze stanowić znikomy procent z tego powodu ze mogą przeważać inne czynniki.
      • reksia Re: Macocha vs Ojczym 25.07.07, 08:45
        ech znów pisałam szybko, nie sprawdziłam, wysłałam , narobiłam literówek i
        błędów.polonistki wybaczciewink))
      • m-jak-magi Re: Macocha vs Ojczym 25.07.07, 08:46
        wlasnie reksiu masz racje. coccolona najwyrazniej ilosc watkow przedklada nad
        ilosc, bo popelnia ich tyle jakby to robila na wyscigi.
        • m-jak-magi jakosc nad jakosc mialo byc :-) n/t 25.07.07, 09:11
        • m-jak-magi ilosc nad jakosc LOL :-)))))))))))) n/t 25.07.07, 09:12
        • adwokatdiabla Re: Macocha vs Ojczym 25.07.07, 09:12
          Reksiu, popieram w calej rozciągłości...
          Jestem przekonana, że w całej imprezie pt. rodzina zrekonstruowana poza wkładem
          tausiów i mam, czyli elementem wychowania dzieci, ma ogromne znaczenie
          zbieżność charakterów...
          jako macocha mogę powiedzieć, że najbliżej jestem z tą z dziewczyn, która
          najbardziej przypomina mi mnie, łatwo mi zrozumieć jej reakcje, nastroje i
          postępowanie. jako pasierbicy trafiła mi się macocha, którą po prostu lubię i
          lubiłabym również jako koleżanke z pracy itp. ojczym zjawił się stosunkowo
          niedawno, kiedy nie mieszkałam już w domu i też go darzę wielką sympatią, jest
          świetnym facetem, z którym miło jest spędzić czas.
          ale może to mój taki "hurra optymizm", chociaż zdarzają się ludzie, których nie
          cierpię, ba, nawet znieść nie mogę - tyle, że naprawdę rzadko.
    • nsc23 Re: Macocha vs Ojczym 25.07.07, 09:17
      Wydaje mi sie, ze plec nie ma znaczenia w tym, czy jakies emocje sie pojawiaja
      czy nie i czy sobie z nimi radzimi, ale moze miec znaczenie w tym, czy je
      objawiamy.
      • dominika303 Re: Macocha vs Ojczym 25.07.07, 09:55
        Wiesz dla ojczyma to też w pierwszej kolejności dziecko innego faceta .
        Ale nie ma w tym niczego złego!

        Ty chyba mylisz pojęcia sad
        Kobiety sa bardziej uczuciowe i wrażliwe - faceci po prostu działają wink
        Kobieta widząc płaczące dziecko przytuli je , lub przynajmniej zmieknie jej
        serduszko, a facet - pogra w piłkę i powie nie becz jak baba .
        Ale to że gra z dzieckiem w piłkę nie znaczy , ze zapomina iż to dziecko jest
        innego faceta sad


        • coccolona Re: Macocha vs Ojczym 25.07.07, 10:05
          No w sumie, zawsze to bedzie obce dziecko..
          • reksia Re: Macocha vs Ojczym 25.07.07, 11:30
            to zależy co rozumiesz pod pojęciem "obcy"?smile

            W wielu przypadkach ktoś z kim żyje sie pod jednym dachem przez kolejne 10 lat
            nie jest "obcym" a częstokroć staje sie kimś bardzo bliskim.

            Mój M daje mojemu synowi z siebie tak dużo jak jego rodzony, nietrzeźwy ojciec
            nigdy dać nie potrafił.

            Jak myślisz który z nich będzie dla mojego syna bardziej obcym?

            Nietrzeźwy tatuś zjawiajacy sie raz na dwa lata z kolorowanką i czekoladą czy
            M spedzajacy z małym mnóstwo czasu, uczący małego lutowania kabelków, kopiący
            piłę, czy zaszywający sie z małym w lesie by porobić zdjecia dzikiemu ptactwu?
            Kiedy malec dorośnie który z nich bedzie bliski, a który obcy?

            Natomiast rozpartując sprawę z perspektywy posiadania identycznych genów, to
            mój Ex bedzie z małym związany, a M bedzie obcy.

            acha i jeszcze jedno... tym sie ponoć różni pozycja człowieka na tym świecie od
            pozycji zwierzęcia, że prócz genów, posiada "wolną wolę"wink,

            Ponoć to taki dar od Pana Boga wink

            chodz jak widać po tym forum nie wszyscy go posiadająsmilehehehehesmile
            • reksia Re: Macocha vs Ojczym 25.07.07, 11:32
              chodz=choć uf.... te błędy sorrrki
            • dominika303 Re: Macocha vs Ojczym 25.07.07, 11:37
              Reksiu smile
              ale mimo spędzanego czasu z twoim synem twojemu M chyba nadal jest bliżej
              uczuciowo do jego własnych dzieci niż do twojego syna mimo ze go bardzo lubi (
              z tego co opisujesz)

              I chyba o to cocolinie(chyba dobrze napisałam ) chodziło wink
              • dominika303 Re: Macocha vs Ojczym 25.07.07, 11:39
                Nie chodziło o to co czuje dziecko do dorosłego- tylko co dorosły czuje do
                dziecka partnerki - nie biologicznego, które posiada oboje rodziców.
                • m-jak-magi Re: Macocha vs Ojczym 25.07.07, 11:55
                  ja mysle ze reksi chodzilo rowniez o to ( czemu dala wyraz w 1szym poscie ) ze
                  tego rodzaju tezy sa bez sensu.
                  ile ludzi tyle konfiguracji i moje-twoje, wlasne-obce to wypadkowa wielu
                  czynnikow.
              • reksia do dominiki303 25.07.07, 14:11
                My nie rozważamy mojej sytuacji smile mowa w tym wątku ( gdybyś zechciała
                zauważyćwink) dotyczy zupełnie czegoś innego. Podałam jakiś tam sobie luźny
                przykład.Nie wiemy jednak o co chodziło cocolinie. Stąd moje pytanie.

                Coś mi sie wydaje ze miałaś problemy na lekcji gdy pani pytała"co autor miał na
                mysli";P
                • dominika303 Re: do dominiki303 25.07.07, 14:53
                  > Coś mi sie wydaje ze miałaś problemy na lekcji gdy pani pytała"co autor miał
                  na
                  >
                  > mysli";P

                  No co ty ??
                  ja nie chodziłam na polski tylko na erotykę , doszkalałam, się jak ma mnie
                  zadowoilić partner zwłaszcza w nocy tongue_out
                  • reksia Re: do dominiki303 25.07.07, 16:02
                    rozumiem że Twój partner ukończył jednak inną uczelnię wink
                    • dominika303 Re: do dominiki303 25.07.07, 16:11
                      taaaaa
                      na przysposobienie w rodzinie , ale marnym był słuchaczem, więc niewiele z tych
                      lekcji wyniósł big_grin
            • coccolona Re: Macocha vs Ojczym 25.07.07, 12:35
              reksia napisała:


              >acha i jeszcze jedno... tym sie ponoć różni pozycja człowieka na tym świecie od
              > pozycji zwierzęcia, że prócz genów, posiada "wolną wolę"wink,
              > Ponoć to taki dar od Pana Boga wink
              > chodz jak widać po tym forum nie wszyscy go posiadająsmilehehehehesmile

              O jejku Reksia, ale zes mi dokopala.
              Hahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahah!! smile)))))))
              • reksia Re: Macocha vs Ojczym 25.07.07, 14:22
                i tu się mylisz, bo nie Tobie chciałam dokopać.Wręcz przeciwnie. Z Toba
                chciałam porozmawiać.
                Ja na tym forum podobnie jak Ty wielokrotnie spotykałam sie z atakiem stad moje
                zrozumienie dla twoich emocji. Zamiast rzeczowej wymiany pogądów czesto
                dochodzi na tym forum do nieporozumień.

                Na tym forum pisze jednak bardzo wiele osób z rozrośnietym do maksimum egoizmem
                własnym, stąd takie moje stwierdzenie.Osoby te nie posiadają nawet szczypty
                empatii w stosunku do ludzi z własnych rodzin, których opisują.

                To właśnie takich osób miała dotyczyć moja wypowiedz.

                Czytaj spokojniej bez emocjiwink

                p.s.
                Oj cos mi sie wydaje ze na tym naszym forum brakuje emotikonówwink
    • e_lizabeth Re: Macocha vs Ojczym 25.07.07, 10:08
      Może to jest tez tak, że mężczyźni inaczej okazują emocje. Wydaje mi sie też na
      podstawie obserwacji moich znajomych, że to raczej kobieta jest tą głową w
      rodzinie, scala ją i po prostu inaczej dba niż facet, faceci są raczej skupieni
      na sobie, a kobieta na "stadzie". I to prawda że dziecko jest bardziej związane
      z matką. Nie wiem czy faceci lubia bardziej czy mniej pasierbów, ale na pewno
      inaczej to okazują i inaczej się w to angazują.
      • marusia1 Re: Macocha vs Ojczym 25.07.07, 16:58
        to raczej kobieta jest tą głową w rodzinie, scala ją i po prostu inaczej dba
        niż facet, faceci są raczej skupieni na sobie, a kobieta na "stadzie".

        Przekonałam się o tym na własnej skórze i odbiło mi się czkawką moje scalanie i
        dbanie o to, żeby ex kochała mojego pasierba, okazywała mu to, a mój M.
        pamiętał o prezentach, kartkach dla córki (o wręczeniu, bo oczywiście wszystko
        przygotowywałam ja), która została u ex. Dlatego od kilku dnia dbam tylko o
        siebie i swoje zdrowie psychiczne. Kartkę imieninową dla córki jeszcze kupiłam,
        ale już nie przypominam, że trzeba ją wypisać i wysłać. M. wczoraj coś o niej
        wspomniał, ale ja nie podjęłam rozmowy. Chyba kartka nie pójdzie... smile

    • kalina81 Re: Macocha vs Ojczym 25.07.07, 16:17
      Zarówno moja macocha, jak i ojczym wiedzieli jak mi się wiedzie w szkole, co
      mnie interesuje, jakie mam marzenia, że nie lubię wątróbki, jaki mam rozmiar
      ubrań, jakie czytuję książki, wiedzieli kiedy mnie przytulić, bo mi źle, a kiedy
      ustawic do pionu, bo przesadzam z reakcjami. Znali moich przyjaciół, moich
      facetów, moje poglądy i przemyślenia, jeździli ze mną na wakacje, bawili się,
      grali w karty, w chowanego, cieszyli z sukcesów i martwili potknięciami. Ciężko
      mi uznać, że byłam dla nich obcym dzieckiem. Co więcej niejednokrotnie spędzałam
      wakacje u któregoś z rodzeństwa macochy na wsi, razem z synami mojej macochy i
      nikt nigdy nie zrobił mi żadnego afrontu. Kiedyś szwagierka mpojej macochy
      spytała ją czy nie wkurza jej niańczenie cudzego dziecka, na co macocha
      odpowiedziała "to nie jest cudze dziecko, tylko jedno z dzieci mojego męża". Do
      dziś mam łzy w oczach, że ta wtedy 24 letnia kobieta, wychowana w pełnej
      tradycyjnej, katolickiej rodzinie miała w sobie tyle empatii i kultury, by
      powitać mnie i przyjąć do swojej rodziny. Z drugiej strony natomiast, jeden z
      kandydatów na mojego ojczyma (czyli lowelassmile) podczas jednego z pierwszych
      spotkań rzekł do mojej mamy"jak juz zamieszkamy razem znajdziemy dla kaliny
      jakąś dobrą szkołę z internatem".
      Dlatego wysnuwanie teorii komu łatwiej i dlaczego jest moim zdaniem bzdurne.
      Wszystko zależy od poziomu kultury i empatii zarówno dzieci, jak i dorosłych,
      które tworzą rodzinę zrekonstruowaną.
      • marta_kasia Re: Macocha vs Ojczym 25.07.07, 22:40
        A ja mysle, ze coccolona moze miec jednak troche racji. Z zupelnie jednakze
        innych przycyznsmile)))
        C
        Zazwyczaj jest tak, ze to matka wychowuje dzieci. Jesli jest wiec ojczym, to on
        chcac nie chcac jest z tymi dziecmi na co dzien. Ma czas je poznac, one maja
        czas poznac jego. Maja tez czas i okazje sie do siebie przyzwyczaic. Zaczyna
        ich laczyc coraz wiecej - wspolne rytualy domowe, wakacje... zaczynaja miec
        nawet wspolne wspomnienia.
        A macocha jest czesciej weekendowa - bo to ex wychowuje dzieci. I moze byc tak,
        ze nie beda mieli dosc czasu, zeby sie przekonac, ze moze im byc razem calkiem
        fajnie. Odleglosc rzadko dobrze robi zwiazkowi - to taka filozofia na
        marginesie.
    • natasza39 sama sobie zaprzeczasz cocolona 25.07.07, 22:55
      Najpierw piszesz jakieś pseudonaukowe dywagacje na temat tego, że biologicznie i
      przyrodniczo rzecz ujmując każda macocha jest z góry rozgrzeszona, bo biologia,
      po natura i inne takie pierdoły.
      A potem piszesz o tym, ze ojczym, vel lowelas mamusi bardziej będzie związany z
      bachorem vel pasierbiątkiem, bo to facet.
      No to podaj choć jeden przykład z ssaczego rzędu, na potwierdzenie twoich
      pseudonaukowych tez.
      Bo biologicznie rzecz biorąc łożenie na cudze plemniki i emocjonalna więź z tymi
      plemnikami najnormalniej w świecie się nie opłaca.
      I wytłumacz dlaczego marginesy społeczne, które właśnie kierują się biologią, a
      nie człowieczeństwem zakatowują dzieci konkubin na śmierć?
      Homo sapiens od homo erectusa rożni się zasadniczo.
      Szczególnie w sferze emocji, nie instynktów.

    • coccolona Re: Macocha vs Ojczym 26.07.07, 08:18
      Nawiazujac do biologii i instynktow chcialam tylko zwrocic uwage na to, ze
      oprocz tego, ze mamy rozum i uczucia wyzsze, to jednak natura zwierzecia zawsze
      w nas bedzie. Nie mozemy byc hipokryta i negowac biologii. Sprobujcie przez
      jakis czas nie uprawiac seksu. No chyba, ze ktos tu jest oziebly smile.

      Podobnie jest z innymi instynktami. I nie bez powodu czytamy tu o przypadkach,
      ze stosunek macochy do pasierbow zmienia sie na gorszy po urodzeniu dziecka
      przez nia. Instynkt macierzynski robi swoje. I nie chodzilo mi o to, zeby do
      konca rozgrzeszyc macochy. Zreszta w tytule watku jest usmiechnieta buzka. Ale
      nie oszukujmy sie, ze jestesmy w czesci zwierzeciem.

      A z teoria macocha vs ojczym chodzilo mi glownie o to, ze w kobiecie latwiej
      budza sie negatywne uczucia do pasierbow niz w mezczynie.
      • chalsia Re: Macocha vs Ojczym 26.07.07, 09:26
        > jakis czas nie uprawiac seksu. No chyba, ze ktos tu jest oziebly smile.

        IMHO dużo z tego co piszesz to brednie, więc dobrze by było byś zanim coś
        napiszesz, upewniła się, że rozumiesz to o czym piszesz czyli - sprawdź sobie
        co to znaczy "oziębłość".
        Nikt tu biologii nie neguje, jednak w przypadku ludzi rozum POWINIEN "być górą"
        nad instynktami i biologią. Rozumiem, że akurat w Twoim przypadku tak nie jest.
        • coccolona Re: Macocha vs Ojczym 26.07.07, 09:30
          Prosze ktoregos z adminow o usowanie obelg pod adresem forumowiczow
          • coccolona Re: Macocha vs Ojczym 26.07.07, 09:31
            o usuwanie smile
            • reksia Re: Macocha vs Ojczym 26.07.07, 09:42
              wybacz Chalsi jest Exią ;P

              p.s.
              Witaj Chalsiusmile)
      • natasza39 Re: Macocha vs Ojczym 26.07.07, 09:52
        coccolona napisała:

        > Nie mozemy byc hipokryta i negowac biologii. Sprobujcie przez
        > jakis czas nie uprawiac seksu.

        Rozumiem, że jak będziesz w życiu w sytuacji, kiedy twój partner z przyczyn
        zdrowotnych (Twoich) nie będzie mógł uprawiać seksu z tobą, to odpuścisz
        misiowi zdradę.
        No bo jak wtedy poszedłby sobie pouprawiać, chłopina, ten seks z jakąś inną
        biologicznie myślącą panienką to nie będziesz miała do niego żalu i pretensjismile
        Niby o co?
        O instynkta?
        • coccolona Re: Macocha vs Ojczym 26.07.07, 10:52
          Ktos wycial moj komentarz o tym, jak mozna dbac o partnera? smile Dziwne. Natomiast
          obelga pod moim adresem, ze niby cos nie tak z moim rozumen pozostala. Coz za
          wybiorczosc.
          • jayin OT 26.07.07, 12:43
            Podstawowa norma forumowa:
            nie dziwić się niczemu.
            smile
            Wybiórczośc jest niejako przywilejem szefostwa.
            Każdy ma inną perspektywę oceny co jest obelgą, a co nie. W sumie.

            Forum przyjmuje technicznie perspektywę administracji.
    • jayin Re: Macocha vs Ojczym 26.07.07, 12:42
      Coccolona - trochę więcej luzu, uśmiechu i mniej emocji pisarskich.
      Nie dopatrzyłam się OBELG pod Twoim adresem w poście Chalsi.

      Pozdrawiam

      J.
      • coccolona Re: Macocha vs Ojczym 26.07.07, 13:17
        Chociaz z drugiej strony, gdyby maz wymienil mnie na mlodszy i piekniejszy
        model, to moze tez bym byla sfrustrowana i docinala nexiom smile
        • m-m-m Re: Macocha vs Ojczym 26.07.07, 13:46
          Widzisz, sama nakręcasz, a potem siędziwisz, że ktoś jest nieuprzejmy.
          Nie zawsze next jest tym lepszym modelem i nie ma co na ten temat dyskutować.
    • nangaparbat3 olsniło mnie 26.07.07, 15:05
      i czytajac ten watek uswiadomilam sobie, ze nasz stosunek do pasierba (podobnie
      jak do Ex, Next, Exa i Nexta, i M, i NM, i kogo jeszcze chcecie) w wielkiej
      mierze zalezy od naszej zdolnosci do zobaczenia w ludziach nie tylko funkcji,
      jaka pelnia w naszym zyciu, ale osoby, jaka są niezaleznie od relacji w jakie
      wchodzą z nami.
      Kiedy patrzę na Małą, troche obchodzi mnie, ze jest siostra mojej corki,
      odrobinke, ze coreczka Exa i Next. Widze małą dziewczynkę, ktora smieje sie,
      płacze, martwi, cieszy, usiłuje zrozumiec swiat. Ona JEST - i tak naprawde to
      jest wazne.
      • dominika303 Re: olsniło mnie 26.07.07, 15:16
        > Ona JEST - i tak naprawde to
        > jest wazne.
        Gorzej jak dla partnera/ki ta ONA czy ON tj pasierb jest najwazniejsza/y sad
        i chyba o to chodzi aby złapac równowagę smile
        I aby i mamusia i tatuś nie wymagali od nowych partnerów uczuć rodzicielskich
        wobec "cudzego" dziecka.
        • nangaparbat3 Re: olsniło mnie 26.07.07, 15:23
          dominika303 napisała:

          > > Ona JEST - i tak naprawde to
          > > jest wazne.
          > Gorzej jak dla partnera/ki ta ONA czy ON tj pasierb jest najwazniejsza/y sad
          > i chyba o to chodzi aby złapac równowagę smile
          > I aby i mamusia i tatuś nie wymagali od nowych partnerów uczuć rodzicielskich
          > wobec "cudzego" dziecka.

          Własnie od takich rozważań proponuje sie uniezależnić, tym bardziej, ze w duzej
          mierze są to jedynie fantazje.
          • dominika303 Re: olsniło mnie 26.07.07, 15:42
            > Własnie od takich rozważań proponuje sie uniezależnić, tym bardziej, ze w
            duzej
            > mierze są to jedynie fantazje.
            Oj nie wiem nie wiem czy tylko fantazje macoch.
            Mój Misiu też na mnie próbował tej sztuczki , ale szybko i skutecznie usadziłam
            go na tyłku tongue_out
            • nangaparbat3 Re: olsniło mnie 26.07.07, 18:14
              Mój Misiu też na mnie próbował tej sztuczki , ale szybko i skutecznie usadziłam
              >
              > go na tyłku tongue_out



              tongue_out Pogratulować Misiowi -
          • balladynka Re: olsniło mnie 26.07.07, 20:54
            > Własnie od takich rozważań proponuje sie uniezależnić, tym bardziej, ze w
            duzej
            > mierze są to jedynie fantazje.

            Mówisz Nanga jakby to była tylko projekcja chorej wyobraźni macochy. A tak nie
            jest czasami. U nas było wszystko normalnie na początku, kiedy to M poświęcał
            mi odpowiednią dawkę uwagi (wiadomo, początkismile Myślałam, że nie ma takiej
            rzeczy, której nie pokonamsmile Ale miesiące i lata olewania moich potrzeb,
            stawiania dzieci zawsze na pierwszym miejscu, jakieś chore strachy przed eks
            powodowały coraz bardziej negatywne uczucia u mnie. Owszem, może mogłabym sobie
            z nimi poradzić sama gdybym była bardziej dojrzała, doświadczona itd. Ale nie
            byłam i potrzebowałam wsparcia i zapewnień. Jesteś szlachetną i dobrą osobą,
            więc chyba nie zakładasz, że ludzie są z gruntu źli a i nie wszystko da się
            wytłumaczyć niedojrzałością, chociaż to najprościej. Ja też tak o sobie
            myślałam i jak najgorsze zdanie miałam tylko o sobie. A prawda jest taka, że i
            na forum wypytywałam jak mogę zmienić SWOJE nastawienie, i milion książek na
            ten temat przeczytałam itd itp i nadal było ciężko. A wiesz dlaczego? Bo M od
            pewnego czasu miał mnie w nosie po prostu, uznał, że i tak się będę kręcić w
            okolicy, a za swój główny cel w życiu przyjął bycie dobrym ojcem. Po prostu w
            którymś momencie tak postanowił, chociaż na początku wcale nie radził sobie z
            tym najlepiej. I reszta przestała się liczyć.
            A ja jak dziś pamiętam jedną jedyną chwilę, kiedy jakiś rok temu na jednym z
            wesel na których byliśmy M trzymając mnie na kolanach zaczął (po raz pierwszy i
            ostatni) mówić o tym, że chciałby się ze mną ożenić i mieć czwórkę dzieci. I
            pamiętam jak dziś, że powiedziałam mu wtedy, z całego serca i szczerze w to
            wierząc, żeby się nie wygłupiał bo tyle to ja nie urodzę i że dwoje dzieci to
            my już mamy (mając na myśli jego dzieci). I było mi z tym cudnie, naturalnie i
            spokojnie i bez obaw. I żadne książki mi wtedy nie były potrzebne. No ale to
            było powiedziane na tzw. rauszu i nigdy przedtem ani potem się nie powtórzyło,
            za to powtarzały się sytuacje w których pokazywało mi się nieustannie moje
            miejsce w szeregu.
            A teraz kiedy nie jesteśmy razem już dwa miesiące M potrafi się przyznać, że
            popełnił błędy jeśli chodzi o swoje podejście do tematu dzieci. Tylko co z tego
            teraz jak i tak nic głębszego z tego nie wynika? I nadal z tego samego powodu.
            Także ja akurat jestem wielkim zwolennikiem teorii że najważniejsze jest
            podejście faceta do tematu, no ale wynika to z moich osobistych doświadczeń.
            I wydaje mi się też, że jak ktoś ma takie podejście do związków, że się
            sparzył, że rozwód, że nigdy więcej, że tylko niezobowiązujące romanse, że
            więcej dzieci nie, że najważniejsze dzieci, że nikomu nie ufa, że kobiety czy
            mężczyźni to tacy czy owacy, że możemy się spotykać ale nic poza tym, że
            cośtam, to niech nie zawraca dupy osobom, które jeszcze mają w życiu jakieś
            złudzenia i marzenia tylko niech szukają podobnych sobie przypadków. I niech
            się spotykają w co drugie łykendy na niezobowiązujące bzykanko, przy czym on
            niech zapłaci za kolację a ona za taksówkę do domu. A rano niech się każde
            obudzi w swoim łóżku. I już.

            • natasza39 Re: olsniło mnie 26.07.07, 22:59
              balladynka napisała:
              > A teraz kiedy nie jesteśmy razem już dwa miesiące

              Bardzo mi przykro balladynko.
              • balladynka Re: olsniło mnie 27.07.07, 09:27
                Dzięki Nataszka. Bo nie jest łatwosad Ból istnienia zwalczam winem i godnościom
                osobistomsmile Coś jest w powiedzeniu złamane serce bo jakbym miała teraz
                narysować co czuję, to właśnie dokładnie to.
                • m-m-m Re: olsniło mnie 27.07.07, 09:29
                  >>>>>Ból istnienia zwalczam winem


                  Nie rób tego. W takich momentach łatwo stracić garnicę, między faktycznym
                  rozluźnieniem po lampce wina, a już uzależnieniem.
                  • nangaparbat3 Re: olsniło mnie 27.07.07, 10:06
                    m-m-m napisała:

                    > >>>>>Ból istnienia zwalczam winem
                    >
                    >
                    > Nie rób tego. W takich momentach łatwo stracić garnicę, między faktycznym
                    > rozluźnieniem po lampce wina, a już uzależnieniem.

                    Święte słowa, niestety.
                    Czasem myślę, ze bardzo by sie przydały na "samodzielnych" czy "rozwód, i co dalej".
                    Spotkałam ostatnio koleżanke z klasy - jeszcze niedawno była piekną, uroczą
                    kobietą, ma swietny zawód. Teraz - kobiety jakoś bardziej i szybciej rujnuje to
                    niz mężczyzn.
            • nangaparbat3 Balladynko 27.07.07, 10:02
              Jak kazde uogólnienie, i to co napisalam nie zawsze jest prawdą, oczywiscie.
              Nie czytam tego forum regularnie i w calości, wiec nie znałam Twojej historii -
              poczytałam teraz Twoje posty.
              Przypomniały mi sie czasy, kiedy jako bardzo młoda kobieta związałam się z kimś,
              z kim nigdy nie powinnam była sie wiązać. Nie, nie miał dzieci, nie był w zadnym
              związku - ale i tak czytając Twoje posty czułam chwilami, jakby przeszlość
              ożyła. Ale tez dlatego mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem: odchodząc zrobiłaś
              najlepiej jak mogłaś.
              Jasne, ze pisząc co pisalam, nie miałam na myśli takiej sytuacji jak Twoja, ani
              przede wszystkim takich osób jak Ty i ten pan, który wydaje sie tchorzem i
              manipulantem, nie tyle kochajacym dzieci, co wykorzystujacym je instrumentalnie,
              podobnie jak jak Ciebie.
              Wiesz, kiedy byłam w tamtym złym zwiazku, strach przed tym, ze sie rozpadnie, i
              lęk przed sprawieniem zawodu moim rodzicom (nie mogli znieść, że mieszkamy bez
              slubu, wciąż naciskali na zalegalizowanie) sprawiały, ze nie umiałam powiedzieć
              "dość". Ale zjawiła sie "ta trzecia" - wszysko, co najlepsze spotkalo mnie w
              zyciu, to dzieki niej, bo uwolniła mnie od tamtego meżczyzny. Mineło 20 lat,
              patrząc z dystansu jestem gotowa stopy jej całować z wdzięczności, naprawdę.
              Z całego serca Ci zyczę żebyś za jakiś czas myślała o tym rozstaniu jako o
              zbawiennej decyzji, która odmieniła Twoje zycie.
    • joanna9969 Re: Macocha vs Ojczym 26.07.07, 15:44
      Naprawde rzadko ktory ojczym jest obarczany calkowita
      opieka nad dzieckiem bez mozliwosci wychowywania go.
      Jesli juz cos robi to z wlasnej woli i jest za to bardzo
      chwalony .
      Od bardzo wielu macoch sie tego niestety wymaga.
    • mik261 Re: Macocha vs Ojczym 26.07.07, 22:12
      Nie wiem jak statystyki na to, ale wiem jak jest w naszym przypadku.
      Twoja teoria zgadza się odnośnie do mnie, natomiast odnośnie mojego męża. Mój M
      wiele razy mówił, że w życiu nie związał by się z kobietą z dzieckiem, nie
      mógłby tym bardziej wychowywać obcego dziecka. on kocha ale tylko swoje
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka