Dodaj do ulubionych

wolałabym być macochą

05.09.07, 16:58
Witam i dziękuję za przyjęcie na forum.
Podczytuję Was od jakiegoś czasu, ponieważ mój Mężczyzna ma dwókę
dzieci z swojego małżeństwa. Jesteśmy razem już od roku, planujemy
sie pobrać.
Niestety każdą sobotę i niedzielę mój ukochany spędza z dziećmi w
ich mieście. To zaczyna mnie męczyć, ponieważ chciałbym spedzać z
nim więcej czasu. Rozumiem jego potrzebę kontaktu z dziećmi i
dlatego nie prostestuję w sprawie jego wyjazdów. Chłopcy są mali,
mają trzy i cztery latka. Dziewczynka ma sześć lat.
Wolałabym chyba, żeby dzieci co drugi weekend przyjeżdzały do nas,
chociaż troche sie boję jak się pomieścimy w dwóch pokojach. Marzy
mi się większe mieszkanie, ale przy takich alimentach nie bedzie nas
na nie pewnie stać.
Mój ukochany spędza ze mną czas od poniedziałku do piątku, a potem
pakuje się i jedzie do dzieci. Wiedziałam, że ma dzieci i byłą żonę,
wiedziałam że ich odwiedza. Jednak chyba liczyłam, że może zacznie
jeździc do drugi weekend, albo przywiezie dzieci do nas.
Rozmawialiśmy o tym kilka razy, ale zarzeka się, że dzieci kocha i
nie chce z nimi stracić kontaktu. Nie chcę wyjść na "tą złą" co to
go odrywa od dzieci, ale po prostu mi ciężko.
Co będzie kiedy sami zdecydujemy się na dzidzię?
Wiele tu postów jak trudno jest wytrzymać z dziecmi z poprzedniego
związku, ale chyba nawet bym wolała, niż samotne weekendy.
Obserwuj wątek
    • ataner30 Re: wolałabym być macochą 05.09.07, 17:00
      witaj,

      moze sproboj jezdzic z nim lub niech on faktycznie przywozi te dzieci do was?
      Dlaczego tego nie robi?
      • anka26.07 Re: wolałabym być macochą 05.09.07, 17:27
        Nie rozumie dlaczego Ty nie jezdzisz z Nim w czym problem? Nie chce Cie zabierac, dzieci nie chcca Cie poznac? Czy sama sie od tego separujesz.Wszystkie wiedzialysmy w co sie pakujemy i nie jest łatwo.Ja tez jestem z facetem co ma dzieci i teraz mamy wspolne.Zobaczymy jak to bedzie kiedy bedziemy w Polsce i dojdzie do spotkania z jego dziecmi.Widze jak bardzo kocha Nasze malenstwo ale uczucie do tamtych dzieci zawsze bedzie.Ja nie czuje sie zazdrosna o tamte dzieci ale widze ze to bardziej go interesuje niz pozostale.
        • wera_84 Re: wolałabym być macochą 05.09.07, 17:47
          No niby mogłabym chyba jeździć. Tylko trochę obawiam się kosztów
          hotelu. No i mój Mężczyzna większość czasu spędza jednak w domu u
          byłej żony.
          Nie znam jego dzieci ani byłej żony. Nigdy ich nie widziałam.
          Wcześniej chyba nie wiedziałam ten nasz związek sie rozwinie, ale
          odkąd mieszkamy razem i dobrze sie nam układa, planujemy małżeństwo
          to po prostu chyba powinno się zmienić.
          Nigdy nie było tak, że On chciał, żebym poznała jego dzieci, dzieci
          to nawet nie wiem czy by chciały. Bo po co ja tym dzieciom jestem
          potrzebna? Czy może to nrmalne i one by chciały mnie poznać? Nie
          wiem, jak to jest. Tak jak była żona. Nawet nigdy z nią nie
          rozmawiałam przez telefon. Wydawało mi sie, że to ok, bo niby po
          co ? W końcu dla mnie to jest jakaś obca kobieta. I to ponad
          dziesięć lat starsza. A może powinnam o to zabiegać?
          Trochę nie wiem jak się takiej sytuacje rozwiązuje. A niestety nie
          mam za bardzo kogo spytać. Moi bliscy nie akceptują naszego związku.
          Moje koleżanki mają raczej takie niezobowiązujące znajomości, a ja
          mieszkam, planujemy ślub. To jest jednak inna rzeczywistość.
          Mam troche dosyć tekstów "to po co się wiązałaś ze starszym
          rozwodnikiem z dziećmi?" albo "chciałaś to masz"
          • ira2121 Re: wolałabym być macochą 06.09.07, 07:38
            Możesz powiedzieć swojemu facetowi że chciałabyś uczestniczyć w CAłYM jego życiu
            i że chcesz też spędzać czas z jego dziećmi. Niech przygotuje odpowiednio dzieci
            do waszego spotkania. Pamiętaj, że dzieci też nie muszą chcieć się spotykać i to
            też trzeba uszanować. A jak rozwiążecie kwestie samego spotkania to zależy już
            od wielu czynników. Czy ex pozwoli wam się spotkać u niej w domu czy wolałaby
            cię nie spotkać itp. Jeżeli budujecie poważny związek to twój mężczyzna musi się
            liczyć, że będzie musiał scalić dwie rodziny- jego dzieci i jego rodzinę oraz
            może przyszłe wasze dziecko.
            U nas też nie miałam wsparcia w nikim z otoczenia. Rodzina tylko dołowała a
            koleżanki zupełnie co innego miały na głowie a nie takie poważne problemy
            rozwiązywać. To mój facet podjął decyzje kiedy jego córka pozna "przyjaciółkę" taty.
            Życzę powodzenia i nie martw się na zapas.
    • skarbeniek1 Re: wolałabym być macochą 06.09.07, 08:58
      Dla mnie to troche dziwne- plany slubne a nierozwiazana kwestia
      dawnego zycia.
      Troche to nieodpowiedzialne i z jego strony i twojej. Tak wiem każda
      marzy o sukience, przysiędze itp. Ale wierz mi nie zna się człowieka
      po roku a juz napewno nie rozwodnika. ZZobaczysz ile dziwnych kwesti
      wypłynie jak zaczniesz się "udzielać" w temacie dzieci, widzeń, kasy
      itp. W jakims innym wątku napisałaś, ze ci nie mówi ile przeznacza
      na dzieci?!!!Plan małżeńskie a tu już tajemniceuncertain Tak, alimenty to
      opciążenie na długie lata. A jak do tego dojdzie upierdliwa EX( bo
      praktycznie nic o niej niewiesz)to już tragedia. Zapomnij o
      kredycie, zarobić na włsne M też będzie ciężko, no chyba że jakiś
      krezus ci się trafił. A co do własnych dzieci- pewnie kiedys będą i
      co wtedy? pozwolisz aby tatuś przez 2 dni w tygodniu był całkiem
      wyłączony, a w tygodniu to pewnie pracuje...
      To moje takie małe uwagi, przemysl i się nie śpiesz. I więcej
      rozmawiaj ze swoim M na te tematy. Bo my ci doradzimy ale jak jest
      naprawdę to tylko on ci powiesmile
      Powodzenia i daj znać co dalej u ciebie.
      Problemy typowe dla młodej, jeszcze nie uswiadomionej NEXT. Teraz
      będzie tylko gorzejsmile
    • lilith76 Re: wolałabym być macochą 06.09.07, 14:15
      Rzecz jest ciężka.
      Rozumiem, że brakuje ci weekendów tylko dla was - czasem to jedyny czas w tygodniu gdy można normalnie pobyć ze sobą. Z drugiej strony, jeśli dzieci widują ojca tylko w te dni, to głupio im ograniczać jeszcze ten czas (to raptem 8 dni w miesiącu).

      Powiem ci jednak, że plany aby trójka maluchów przyjeżdzała do dwóch pokoików są idealistyczne. Zaliczyłam dwojkę maluchów w kawalerce i wierz mi czasem czułam się klaustrofobicznie. Szczególnie, że małe dzieci chcą aby się z nimi bawić, zajmować. Weekend, teoretycznie czas odpoczynku, kończyła padnięta. Teraz jest lepiej - wynajmujemy większe mieszkanie, dzieci mają w bloku kolegów i wchodzą w wiek, kiedy fajniej jest z innymi dziecmi na podwórku niż z dorosłymi.

      Spróbuj wynegocjować może jeden weekend w miesiącu tylko dla was.
      • wera_84 Re: wolałabym być macochą 11.09.07, 15:27
        Dzięki. Wreszcie dorwałam komputer u koleżanki i mogę popisać.

        Rzeczywiście taki jest główny argument.Poza tym ja się uczciwie
        przyznaję, że na dzieciach się nie znam bo nie mam. (może i ta
        dziewczynka też jest mała, ale podejżewam, że z sześciolatką
        potrafiłabym sie dogadać i jakoś nią zająć.

        Przeprowadziłam rozmowę z N. i on wykluczył możliwość jeżdżenia z
        nim, bo po pierwsze zatrzymuje się u byłej żony i ja tam nie mogę
        mieszkać, a po drugie jak mówi chce się skupić na dzieciach.
        Jego zdaniem to są jego dzieci i jego sprawa, mają mamę i tatę.
        Trochę mnie to zabolało.

        Ani jego eks żona, ani on nie widzą powodów, żebym się widywała z
        ich dziećmi. Był zły, bo wspomniał, że ma taki układ już dawno i ja
        o nim wiedziałam.
        Jestem trochę w kropce. Bo to dobrze, że opiekuje się dziećmi i
        dobrze, że trzyma się ustaleń z byłą żoną. Myślę, że to duży plus.
        No i zaczął mnie urabiać, że może co dwa miesiące będziemy mieli
        weekend dla siebie. Żal mu, że nie jest przy dzieciach jak są chore
        itp. Jeden na dwa miesiące to lepsze niż nic ale i tak za mało.

        Poza tym napomknął, że w listopadzie jedzie na kilka dni do dzieci.
        Troszkę się tego uczepiłam, że moglibyśmy razem pojechać. Albo bym
        przyjechała na dwa dni.
        Nie był zadowolony. I nie chce, żebym z nim jechała. Może nie palę
        się żeby poznać jabo eks żonę, ale ten układ też mi nie pasuje.

        Najgorsze, że nie wiem jak powinno być. Czy u was partner po prostu
        poznał was z eks, czy najpiew dziećmi?
        No i wiele tu historii o tym jak to eks żona potrafi zepsuć humor.
        U mnie eks żony po prostu nie ma. Nigdy jej nie widziałam, nie
        wtrąca się, nie dzwoni. Nie wymyśla mi. Może wpychanie się tam na
        siłę nie ma sensu?
        Ale to, że nikt mnie tam nie chce też nie jest super miłe.
        • lilith76 Re: wolałabym być macochą 11.09.07, 15:39
          Zobacz plusy:
          - normalna eks,
          - to ojciec zajmuje się dziećmi i nie widzi powodu, by obarczać tym partnerkę - to nie takie częste, większość forumowych panów zwala dzieci na kark next i pasie oko z kanapy widokiem szczęśliwej rodzinki;
          - jest mocno związany z dziećmi, co znaczy, że dla waszego też będzie oddanym ojcem;

          Dzieci są jeszcze w takim wieku, że dla nich światem jest mama i tata, inny dorosły nie jest tu obowiązkowy. Ale czas będzie płynął i będa się pytać o ciebie, będą chciały odwiedzić ojca w JEGO domu. Uświadom o tym swojego partnera.
          Wydaje mi się, że on ma układ z eks i trochę boi się go naruszać. Absurdem jest by ona nocowała was dwoje. A z lektury forum "SM" widac, że dla matki jej dziecko długo pozostaje dzidzią, której nie wypuszczam się w zły świat (czyli nie wywozi do domu ojca).
          To, że on wspomina o jednym weekendzie na dwa miesiące, to znak, że myśli o tym by i was zadbać.

          Ja bym na razie zostawiła to tak jak jest, ale dała do zrozumienia, że z biegiem lat być może nie uda się utrzymać takiej sytuacji i on musi być przygotowany na zmiany.
        • joanna9969 Re: wolałabym być macochą 11.09.07, 16:10
          ja na twoim miejscu sprawdzilabym czy aby ta EX- zona jest de facto ex
          i czy ona napewno wie o twoim instnieniu bo po tym co piszesz
          ta cala sytuacja wydaje mi sie mocno podejrzana..
          • wera_84 Re: wolałabym być macochą 11.09.07, 17:06
            To dopiero smile
            Chyba bym zauważyła, że mój narzeczony jest żonaty smile))
            I raczej by mi nie proponował ślubu.
            A tak poważnie, to oczywiście sytuacja mnie uwiera mocno, ale nie
            mogę go przecież zmusić do porzucenia dzieci i olania obietnic
            danych eks żonie przy rozwodzie. To by nie było przyzwoite.
            Życie z rozwodnikiem to nie sielanka. Ale go kocham i chcę z nim
            być. Byleby tylko te dwa weekendy w miesiącu jakoś razem spędzać.

            • wera_84 Re: wolałabym być macochą 11.09.07, 17:08
              no i mi się wcisnęło dwa razy. Przepraszam.
            • joanna9969 Re: wolałabym być macochą 11.09.07, 17:38
              > To dopiero smile
              > Chyba bym zauważyła, że mój narzeczony jest żonaty smile))
              > I raczej by mi nie proponował ślubu.

              Bys sie zdziwila do czego faceci sa zdolni , ja wcale nie mowie ze akurat twoj
              ale oni jak chca to niejedno potrafia ..

              Narazie to mieszkacie w innym miescie a on kazdy weekend spedza u bylej i dzieci
              ktorych ty na oczy nie widzialas i nie slyszalas i na wzajem, mysle ze nie jedna
              tu macocha zgodzi sie ze mna ze ta sytuacja nie jest do konca normalna
              • skarbeniek1 Re: wolałabym być macochą 11.09.07, 20:37
                Mój wujek całe życie pracował w delegacjach. Do domu zjeżdzał tylko
                na wekend. I tez sie po paru latach okazało że prowadził podwójne
                życiebig_grin
                EX nie dzwoni, skąd możesz wiedzieć czy ona wogóle o tobie wie???
                No ja bym się zastanowiła i to nocowanie u EX;/
                No niewiem...
                Kochana dopóki niemasz obrączki na palcu to dużo o ślubie mozesz
                słyszeć i mówić.
                • zamia35 Re: wolałabym być macochą 12.09.07, 15:30
                  Ja również uważam, że ta sytuacja jest bardzo dziwna. Proponuję Ci
                  wero dokładnie się w tym rozpatrzyć. On wyjeżdża na każdy weekend,
                  mieszka u podobno byłej żony i wręcz nienaturalnie strzeże przed
                  Tobą swego życia. Dla mnie to niezrozumiałe i brzydko mi pachnie. A
                  to, co on mówi to wcale nie musi być prawda.
                  Pozdrawiam.
          • wera_84 Re: wolałabym być macochą 11.09.07, 17:07
            To dopiero smile
            Chyba bym zauważyła, że mój narzeczony jest żonaty smile))
            I raczej by mi nie proponował ślubu.
            A tak poważnie, to oczywiście sytuacja mnie uwiera mocno, ale nie
            mogę go przecież zmusić do porzucenia dzieci i olania obietnic
            danych eks żonie przy rozwodzie. To by nie było przyzwoite.
            Życie z rozwodnikiem to nie sielanka. Ale go kocham i chcę z nim
            być. Byleby tylko te dwa weekendy w miesiącu jakoś razem spędzać.
        • pucia14 Re: Wera_84 17.09.07, 09:49
          -"Jego zdaniem to są jego dzieci i jego sprawa, mają mamę i tatę.
          Trochę mnie to zabolało."-
          czemu Cię to zabolało? taka jest prawda. rozumiem Twoje poczucie osamotnienia w
          weekendy ale niestety- to dla odmiany jedyny czas, który Tata moze poświęcić
          SWOIM dzieciom.Jeśli zaczniesz upierać się przy jeżdzeniu razem z NM może
          skończyć się na tym ,że eks przestanie być normalna a do Twoich dylematów
          dojdzie jeszcze niechęc dzieci... nie dlatego ze zrobisz coś nie tak ale że
          wogóle COŚ zrobisz.możesz wynegocjowac jeden weekend w miesiącu tylko dla Was
          ale ja radziłabym Ci uzbroić się w cierpliwość. z czasem dzieci będą potrzebowac
          rzadszego kontaktu z ojcem(wyjścia z kumplami, sobotnie zajęcia itp)na plus dla
          niego liczy sie taka troska o dzieci. wyobraż sobie że masz z nim dziecko i
          rozwodzicie sie jakiego taty chciałabyś dla swojego maleństwa??pozdrawiam Cię
          serdecznie
    • nangaparbat3 Re: wolałabym być macochą 06.09.07, 23:20
      >>> Chłopcy są mali,
      mają trzy i cztery latka. Dziewczynka ma sześć lat.

      Dziewczynka tez jest mała.
      • delika1 Re: wolałabym być macochą 18.09.07, 14:09
        czy Twój partner jest "do końca" szczery? Czy w ogóle jest
        rozwiedziony-posiada rozwód?
        Albo inaczej-może puścił wersję eks,że jest sam, i eks nie ma
        pojęcia o Twoim istnieniu.Bo dlaczego nie dzwoni w weekendy, kiedy
        jest z dziećmi?telefon , dwa telefony do Ciebie -5 minutowe w
        weekendy na pewno by dzieciom nie zaszkodziły.Sorrki, dziwnie trochę
        to pachnie. Nie postępuj pochopnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka