Dodaj do ulubionych

juz po komunii młodego

14.05.08, 10:25
w niedzielę była komunia młodego bardzo bałam się jej nie byliśmy na nią zaproszeni ale oboje wiedzieliśmy że musimy na mszy byc nie jesteśmy akceptowani przez rodzinę mojego faceta z wyjatkiem brata mojego M choc mieszkamy już rok razem(zapłonem jest ex robi wszystko by nam uprzykrzyc życie)w sobote podaliśmy prezent mlodemu w kościele stałam z boku by nie wzbudzac sensacji ale i tak gdy mój M poszedł przywitac się z rodziną jego mama spytala czy nie mogłam zostac w domu a ja nie mogłam kocham tego chłopca i uważałam że powinnam tam byc nie chcę by kiedyś chłopiec spytał sie mnie gdzie byłam gdy było jego święto? dobra jestem tylko wtedy gdy opiekuję sie chłopcami mojemu M należy się nie złoty a platynowy medal dba o mnie i o swoich synów ale nie jest on sam na tym świecie czsami czuję sie jak podgatunek chcę wspomniec że jako macocha chybasmile się sprawdzam chłopcy mnie lubią na mszy chłopiec odpowiadał uśmiechem na mój uśmiechem był zadowolony że nas widzi my tez bylismy sczęśliwi że tam jestesmy ale niestety dzien po komunii mój M jak zwylke dostał głupiego sms od ex ona wyłącznie traktuje go jak bankomat boję się każdego jej sms pełnego ironii mój facet jest aż i tylko człowiekiem i może kiedys nie wytrzymac i wtedy mogę już mu nie umiec pomoc innym radzę by olali złe słowa innych ale jesli to dotyczy mnie to tak nie potrafie naszemu związkowi ciągle towarzyszy złośc i pretensje innych my postępujemy tak by chłopcom było dobrze a inni którzy niby kierują się ich dobrem posyepują wbrew wszelkim zasadom czasami już nie wiem kto ma rację czuję sie zagubiona chłopcy czują sie u nas dobrze a i tak wciąż są pretensje
Beata
Obserwuj wątek
    • zonka77 Re: juz po komunii młodego 14.05.08, 11:07
      Beata. Napiszę Ci szczerze. Ja byłam zaproszona na komunię, poszłam a potem były
      pretensje i uwagi od znajomych i ex - a ja nie mogłam załapać dla czego. Parę
      lat nie załapałam. Dzisiaj po prostu bym nie poszła. Bogatsza o doświadczenia i
      świadomość że dla młodej jestem kimś bardzo daleko w kolejce za rodzicami i
      babciami. I szczerze mówiąc ona również dla mnie zmieniła miejsce w kolejce -
      mimo że kiedyś bardzo chciałam żeby było inaczej i starałam się.

      Ja bym nie poszła. Po co robić cyrk. Wierz mi że tak naprawdę dla młodego
      najważniejsi są rodzice a nie ty. A tak to ex miała powód do sceny, ty nerwy a
      młody być może zepsuty nastój bo nie wierzę że w domu obyło się bez komentarzy.
      Mając dzisiejszą wiedzę i doświadczenie nie poszłabym na komunię młodej.
      A na przyszłość: nie ma nic na siłę i nie warto.

      Mnie też się wydawało że młoda tak mnie lubi, i że chciała żebyśmy wszyscy byli
      - wtedy pewnie i chciała ale tak naprawdę nie miało to większego znaczenia dla
      niej jak sądzę. I nie przypuszczam żeby się Ciebie kiedyś młody zapytał gdzie
      byłaś.

      Ja się skupiłam na swojej rodzinie i swoich sprawach. Dla młodej jestem
      życzliwa, w domu u nas miejsce dla niej zawsze jest. Ale się nie zajmuję jej
      życiem ani jej sprawami. Jej sprawami się zajmują jej rodzice. Ja mam swoje
      dziecko (niedługo dzieci)
      Jasne że jak trzeba pomogę ale nie pcham się. Nie raz i nie dwa sparzyłam się
      mocno, byłam posądzana o intencje jakich NIGDY nie miałam. A teraz mam spokój i
      cieszę się swoim życiem - od początku akceptowałam fakt że mój mąż ma dziecko i
      wszystko to co z tego wynika. Ale to dziecko ma mamę, tatę, babcie - ja mam
      swoje życie i swoją rodzinę a młoda drugiem mamusi nie potrzebuje smile
    • 13monique_n Re: juz po komunii młodego 14.05.08, 11:29
      A ja byłam na Komunii córeczki mojego partnera. Towarzyszłam mu w
      tym ważnym dla niego i jego dziecka dniu. Mała cieszyła się z
      wszystkich gości (no, 20 osób, wiec aż takiego tłumu nie było).
      Zajmowałam się przy obiedzie (pomagałam w radzeniu sobie z
      potrawami) młodszej córce - mam z nimi dobry kontakt i to
      zaprocentowało. Ponieważ wszyscy byli mocno skoncentrowani na
      starszej dziewczynce z naturalnych względów. A że moje dzieciaki
      miały już komunię, to wiedziałam, w czym i jak mogę pomóc.
      Ty miałas znacznie trudniejszą sytuację, ale moim zdaniem spisałaś
      się wspaniale. Podobnie, jak Twój mąż. Życie nie jest pasmem
      ułatwień. A czasem bywa nawet trudniejsze. I podziwiam Cię z całego
      serca. Podgatunkiem zaś są ludzie, którzy nawet w takim dniu nie
      potrafią wyleźć ponad swoje uprzedzenia, tylko eskaluja konflikt, w
      który zamieszane jest małe przecież dziecko.
      • zonka77 Re: juz po komunii młodego 14.05.08, 11:36
        wszystko super kiedy ex nie robi problemów. Jeśli jednak robi to uważam że
        straty przewyższają zyski. U nas na komunii młodej ex popłakiwała po kątach, na
        mnie wszyscy poza teściowa patrzyli jak na intruza a potem były pretensje i
        żale. A jak już wiem z doświadczenia najprawdopodobniej żale i pretensje były
        wyrażane głośno przy dziecku nie raz i nie dwa. PO CO?
        Naprawdę jeśli dla ex żony to nie jest problem to jak najbardziej - przyjść,
        pomóc, cieszyć się z dzieckiem (chodzi mi o jakąkolwiek uroczystość rodzinną nie
        tylko komunię) ale jeśli wiadomo że będą sceny i pretensje to uważam że lepiej
        nie iść.
    • micra41 Re: juz po komunii młodego 14.05.08, 15:24
      Macie duzo racji ale macie pewne doświadczenie,którego mi brakuje.Uważałam,że
      robimy dobrze idąc razem na mszę.Wy byłyście na uroczystości po mszy a ja po
      kościele pojechałam do swojego domu.Może kiedyś spojrzę na to inaczej
      • msba Re: juz po komunii młodego 14.05.08, 16:52
        doświadczenie niestety nabywamy z czasem smile) a szkoda, szkoda..
        mam wrażenie, że skrzywdziłaś siebie idąc na komunię, nawet jeśli
        była to tylko msza. Młody pewnie też wysłuchał trochę komentarzy,
        ale jeśli eks jest złośliwa to nie pierwszy i nie ostatni raz wink Ale
        Ty micra wystawiłaś się bezpośrednio na krytykę i odbija się się to
        na Twoim samopoczuciu.
        Sama nie jestem dość odporna na brak akceptacji. Przynajmniej nie
        zawsze potrafię mieć w d..ie to co inni myślą o mnie. Tym samym nie
        wybieram się na komunię córki M.
        Nikomu tym tak na prawdę przyjemności nie zrobię, ani sobie,ani M,
        ani tym bardziej dziecku. To po co wsadzać kij w mrowisko?
      • 13monique_n Re: juz po komunii młodego 15.05.08, 08:48
        Na mszy też byliśmy - ale to Komunia w mieście i dziki tłum
        skutecznie uniemożliwiał kontakt wzrokowy podczas mszy.

        PS Zonka77 - masz rację, jesli chodzi o unikanie złych emocji, kiedy
        eks ma z czymś problem. Ja tylko tego po prostu nie rozumiem do
        końca.
    • kicia031 Re: juz po komunii młodego 14.05.08, 16:56
      Mysle, ze najwazniejsze jest pytanie, czy pretensje Ex sa w
      jakikolwiek sposob uzasadnione. Jesli nie - olac i nie przejmowac
      sie.
      • lisek78 Re: juz po komunii młodego 14.05.08, 17:33
        A ja tak czytam,co piszecie i powiem Wam jak było ze mną rok temu na
        komunii młodego.Owsze poszłam.Byłam tylko na mszy zdala od
        wszystkich,od rodziny, przyjaciół,mojego M i jego eks.Wydawało mi
        sie,że tak będzie najlepiej.To przecież uroczystość dziecka,mamy i
        taty,a ja nijak nie pasowałam do tego zestawu.A jeśli chodzi o
        radość dziecka z mojej obecności na mszy to pewnie był
        zadowolony,choć ani w kościele,ani po uroczystości (na wspólnych
        zdjęciach) mnie nie widział.Następnego dnia natomiast pogadaliśmy o
        tym,co mówił ksiądz i jakie piosenki śpiewały dzieci.
        Efekt był taki:
        dziecko szczęśliwe,bo mama i tata byli razem
        eks szczęśliwa,że wszystko zgodnie z planem
        M szczęśliwy,że jakoś to poszło
        teścioa szczęśliwa,że nie musiała udawać przede mną niechęci do
        eks...itd.
        ja szczęśliwa...
        • konstancja16 Re: juz po komunii młodego 14.05.08, 17:52
          naprawde bylas szczesliwa chociaz stalas gdzies z daleka od
          znajomych osob, jak przechodzien co sobie tak tylko wdepnal do
          kosciola?

          nie rozumiem tego. mnie sie wydaje, ze albo bym poszla za reke z
          NM, jako legalna partnerka ojca dzieciecia albo wcale. aaa,
          zapomnialam ze mnie w ogole zaden problem komunijny nie dotyczy bo
          Maly nie bedzie chyba chodzil na religie. ale to samo dotyczyloby
          kazdej uroczystosci rodzinnej czy szkolnej. jak bym miala przemykac
          kuchennymi drzwiami to ja dziekuje, nie skorzystam. sroce spod
          ogona nie wypadlam, zeby po katach sie chowac.
          • lisek78 Re: juz po komunii młodego 14.05.08, 23:31
            To zupełnie nie tak,przecież ja sie nie chowałam.Nie miałam powodów
            do tego.Mnie po prostu nie odpowiada widok eks mojego M i całej
            rozćwierkanej rodzinki.I tyle.Nie narażę siebie na okrutne
            komentarze eksi.
            • zuzik78 Re: juz po komunii młodego 15.05.08, 07:22
              my mieliśmy komunię w ubiegłym roku. Skończyło się na naszej wizycie w kociele,
              bo do domu M nie chciał iść beze mnie i naszego synka. Ponadto exia stroiła
              fochy na komunii starszego, więc postanowiliśmy sobie oszczędzić jej scen.
          • 13monique_n Konstancjo 15.05.08, 08:52
            ... dokładnie tak. Kiedy nie ma jakieś znaczącego konfliktu (który
            zresztą potrafi rozwalić całą uroczystość), to należy pójść
            oficjalnie jako partnerka ojca dziecka, albo w ogóle. Ani "chęci",
            ani "niechęci" nikt nie musi przesadnie demonstrować. Wystarczy
            prosta grzeczność z zachowaniem zasad. I mówię to jako eksia też,
            która nie oczekuje po swoich teściach, że jakiekolwiek względy będą
            mi okazywać. To moje dzieci i ich syn, a mój były mąż, są ich
            rodziną. Nie ja. I niech ten porządek pozostanie.
      • natasza39 Pytanie kici.... 17.05.08, 14:16
        kicia031 napisała:

        > Mysle, ze najwazniejsze jest pytanie, czy pretensje Ex sa w
        > jakikolwiek sposob uzasadnione.

        Pokaz mi kicia jedna babę (oczywiście po za swoja osoba, bo ostatnio zawsze
        podajesz siebie za przykład), której ewentualne pretensje są nieuzasadnione!
        Obojętnie czy to exia, nexia, stara panna, czy lesbijka, to ZAWSZE będzie
        uważać, ze jak sie do czegoś dopieprza, to robi to SłUSZNIE!

        ---------------------------------------------------------------------
        Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
        głupcami.
        • 13monique_n Nie do mnie pytanie ... :D 18.05.08, 11:28
          natasza39 napisała:


          > Pokaz mi kicia jedna babę (oczywiście po za swoja osoba, bo ostatnio >zawsze
          podajesz siebie za przykład), której ewentualne pretensje są >nieuzasadnione!
          Moim zdaniem takich bab nie ma big_grinDD ! Każdy człowiek, (nie tylko kobieta ;>wink
          zawsze uważa, że jego powody by mieć pretensje, są naj naj naj. Bo są jego.
    • micra41 Re: juz po komunii młodego 15.05.08, 08:17
      macoszkismilemłody po komunii ma "biały tydzień" a my mamy "czarny "od poniedziałku
      mój facet dostaje głupie sms od eks np wczoraj dostał takiego z zapytaniem czy w
      niedzielę zajmie się dziecmi odpisał że oczywiście i wtedy posypały sie sms
      doczepiła się słowa "oczywiście" ja w tym nie widzę nic złego bo to słowo dla
      nas znaczyło że nie ma problemu sama przyczyniła się do rozpadu małżeństwa jej
      problem tkwi w tym że spotyka sie od kilku lat ze zonatym mężczyzną ale ma jasno
      powiedziane że on nie zostawi dla niej żony czyli tak naprawdę poza małymi
      chwilami przyjemności jest sama i swoje frustracje wylewa na nas ja przez ten
      cały czas jestem cicho choc we mnie się gotuje ale boję się zrobic jakiś zły
      krok bo może zacząc utrudniac w kontaktach z dziecmi wiem że czasami dla dobra
      sprawy warto pocierpiec ale jak długo? jestem w siódmym tygodniu ciąży M mnie
      uspokaja ale to raczej nie pomaga ciągle płaczę i wylewam żale na Niego bo jest
      najbliżej moja psychika już siada pozdrawiam Was macoszki i życzę miłego dnia
    • cleopa Re: juz po komunii młodego 15.05.08, 08:28
      Zupelnie nie rozumiem Waszego przekonania o tym ze powinnyscie byc
      na komuni dzieci Waszych facetów. Ja bym nie poszla chocby po to
      żeby ex-owej nie robic na zlość i przykrości ,chocby po to aby to
      byl dzien dla dziecka ...Ex ma prawo byc nie fajnie jak pojawiacie
      sie w kosciele czy na przyjeciu..Rodzina patrzy
      krzywo ,komentuje ,jej jest glupio albo jest wsciekła a to ma byc
      urczysty dzien dziecka i jego rodziców...
      Czasami trzeba zachowac rozsądek i ..troche pokory..po co się pchac
      tam gdzie nie powinnysmy byc?? żeby podkreslić nasz zwiazek z tata
      dziecka?? Pokazać jakie to jesteśmy ładne,mile i jak kochamy
      pasierba?? bzdura..
      • magdmaz Re: juz po komunii młodego 15.05.08, 08:43
        Cleopa - ale to zależy od wielu okoliczności!

        Jeśli neksia (w moim przypadku neksio smile jest świeżą narzeczoną lub partnerką na
        "moze tak, a może jeszcze nie wiadomo" to nad jej obecnością należy się
        zastanowić. To samo, jeśli to jest trzecia kobieta taty od rozwodu - (w moim
        przypadku drugi facet mamy - i tu pytanie: czy na komunii młodszego mama będzie
        jeszcze z tym samym panem, czy już z innym???). Natomiast jeśli to jest żona
        taty, mają wspólne dziecko lub dzieci - czyli przyrodnie rodzeństwo "komunisty"
        - no to chyba być powinna. Bo to praktycznie jest RODZINA dziecka - a to jego
        święto (bardziej jego niż mamy i taty) i ma prawo mieć swoją rodzinę przy sobie.
        Ale w gruncie rzeczy wszystko należy od rozłożenia linii napięc w rodzinie.
      • 13monique_n Re: juz po komunii młodego 15.05.08, 08:56
        Ależ jakie na złość??? Wyżej, także w poście do Konstancji
        napisałam, o tym, czym tego rodzaju dzień jest. NIkt nikomu na złość
        nie robi. Mój syn za chwilę bedzie miał bierzmowanie, zapewne
        powiązane z uroczystym obiadem. I spodziewam się Eksa wraz z jego
        partnerką na tej uroczystości. Nic do rzeczy nie ma fakt, że to
        dziewczyna, która była nianią naszych dzieci i z tej relacji weszła
        w związek z eksem. I co? Ja, excuse le mot, stara baba, mam się
        boczyć w dniu ważnym dla mojego dziecka? No, darujcie, ale to jakaś
        bzdura. Nie przepadam za tą dziewczyną, ale zostałam dobrze
        wychowana i umiem z tego wychowania skorzystać.
        • kopina77 Re: juz po komunii młodego 15.05.08, 10:09
          Opiekunka do dziecka zabrała męża...mam niemowlę w domu i jeżeli
          kiedyś się zdecyduję na nianię...będzie miała 60 lat i krosty na
          twarzy...O takich rzeczach ogląda się w filmach, więc jak coś
          takiego czytam, nóż się w kieszeni otwiera.Współczuję bardzo i
          podziwaim dojrzałość życiową i umiejętność wybaczania.I pozdrowienia
          dla Twoich rodziców którzy wychowali taką córę...
          Ps.do Beaty:W 7 miesiącu ciąży hormony tak wariują,że możesz
          bardziej emocjonalnie podchodzić do różnych spraw.Ja mażyłam że moja
          ciąża to będzie totalny relaks...więc najpierw walczyłam z uczniem
          kryminalistą, którego chciałam umieścić w poprawczaku(nie udało
          się), później miałam komunię z dziadkami dzieci, którzy nie
          koniecznie mnie lubią, później zmarła moja babcia, póżniej ojciec,
          na koniec zwolniono mnie z pracy w 7 miesiącu ciąży więc z wielkim
          brzuchem jeździłam po instytucjach wspomagających...ale do czego
          zmierzam.Dla swojej dzidzi w brzuchu brałam głęboki wdech i
          powtarzałam teraz MOJE MALEŃSTWO JEST NAJWAŻNIEJSZE.Powtarzałam to
          jak mantra i mimo ogromnego stresu moja córcia(pół roku) jest
          pogodnym, spokojnym dzieckiem.
          Pozdrawiam
          • 13monique_n Re: juz po komunii młodego 15.05.08, 10:28
            kopina77 napisała:

            > Opiekunka do dziecka zabrała męża...
            Nie. Ona nie zabrała. To on "biedaczek" potrzebował wiecznych
            atrakcji smile (to nie był jego pierwszy numer, ale stał się ostatnim -
            dla mnie). Żeby było jasne, od męża oczekiwałam wierności i
            lojalności. Ona (jako sąsiadka bliska i niania) była na dalszym
            miejscu.

            >mam niemowlę w domu i jeżeli kiedyś się zdecyduję na
            >nianię...będzie miała 60 lat i krosty na twarzy...
            No, wiesz, jestem zdania, że strzezonego Pan Bog strzeże, wiec
            trudno odmówić słuszności Twemu postanowieniu big_grin

            >O takich rzeczach ogląda się w filmach,
            To chyba teraz już tylko w niskobudżetowych produkcjach klasy C-,
            wink
            szkoda mi czasem, że to taki banał jest.


            > podziwaim dojrzałość życiową i umiejętność wybaczania.
            Wiesz, ja już jestem trochę za stara, żeby sobie pozwalać na
            niechęć, która per saldo mnie zatruwałaby bardziej niż szkodziła
            osobom, których nie lubię. Co mi to miałoby dać? Nic. A z tym
            człowiekiem mam dzieci. I zwyczajnie nie mam ochoty wyglądać w jego
            obecności, jak sfrustrowana czarownica smile Sama widzisz, że początek
            i przyczyna tego wybaczenia miały dość niskie pobudki u mnie.
            PO całości - staram się zachowwywać należycie, bo (teraz będzie
            staromodnie) TAK WYPADA. I stać mnie na to.

            Poza tym, ja też już mam nowe życie. Nawet za długo nie zdążyłam
            pobyć sama, mimo dwójki dzieciaków na stanie.

            >I pozdrowienia dla Twoich rodziców którzy wychowali taką córę...
            Dziękuję, przekażę.

            PS A podejście do siebie w ciąży popieram, podziwiam i zalecam ze
            swojej strony też. Myśleć dobrze i pozytywnie, przede wszystkim o
            sobie i dziaciaczku. Reszta się ułoży, bo musi.
        • konstancja16 Re: juz po komunii młodego 15.05.08, 10:09
          no wlasnie, jak ma byc na zlosc to lepiej odpuscic i nie isc wcale.
          ale jak ma byc big happy family w imie usmiechu dziecka to czemu
          nie? nasz Maly mial w przedszkolu jakichs przebierancow, teatrzyk
          czy inny karnawal i pojechali oboje rodzice podziwiac go tam w jego
          koszmarnym stroju kowboya czy czegos tam podobnego. a Maly na to
          rozglada sie i pyta czy konstancja tez przyjedzie. no to przy
          nastepnej podobnej akcji NM mnie zapytal czy bym nie zechciala sie
          wybrac, mial taki pomysl wlasnie na big happy family, zeby Ex
          przytachala swojego narzeczonego i on mnie (Maly mial dobry kontakt
          z obydwojgiem nowych partnerow).

          nie chcialo mi sie wtedy, nie mialam czasu, Exowa zreszta rozstala z
          tym swoim narzeczonym i nic z tego nie wyszlo. NM w koncu zabral
          swoich rodzicow, zeby Maly mial wieksza publicznosc i poczucie, ze
          to szczegolne swieto. ale jakby w przyszlosci doszlo to tego, ze
          cos podobnego sie organizuje, Malemu zalezy, Exowa tez nie ma nic
          przeciwko mojej obecnosci, a moze tez przychodzi z kims to nie widze
          problemu. moglabym odegrac scenke big happy family dla Malego. ale
          to wszystko w NASZEJ sytuacji, gdzie Ex mnie traktuje normalnie,
          jako stala partnerke ojca Malego. rozmawiamy jak ludzie, w
          awaryjnych sytuacjach zdarzalo sie, ze sama 'odbieralam' Malego na
          weekend, a ona cala zadowolona ze nie musi czekac do soboty rano
          tylko sobie od razu w piatek na impreze poleciec. serdecznie
          dziekuje, przepraszam za klopot, misiaczek w oba policzki. w miare
          zdrowy uklad.

          ale gdyby mialo to cos jatrzyc to rezygnuje bez zalu z takich
          imprez. szczegolnie ze dla mnie takie rodzinno-szkolno-religijne
          szopki to katorga....
          • konstancja16 a przy okazji 15.05.08, 10:39
            to moja mama (zakochana w Malym, a mnie opieprzajaca jako niedobra
            macoche) wlasnie wyjechala z takim innowacyjnym pomyslem, zebym sie
            zaprzyjaznila z Ex i zebysmy sie razem wszyscy do kupy spotykali.
            bo - zdaniem mojej mamy - Maly powinien miec wiecej sytuacji, w
            ktorych ma oboje rodzicow przy sobie RAZEM. no, moze i slusznie,
            ale po co ja do tego stadla. niech sie tam spotykaja beze mnie
            (tyle ze ani NM ani Ex nie maja wielkiej checi na to).

            no, ale zdaniem mojej mamy powinnam sie podjac takiej MISJI. w imie
            dobra dziecka. jak Wam sie podoba taki pomysl? ja sie nie
            podejmuje, mam swoje zycie.
            • 13monique_n Re: a przy okazji 15.05.08, 10:58
              No, Twoja Mama troszkę zaszalała z tym pomysłem. Dziecko powinno
              widzieć rodziców żyjących w naturalnej sytuacji. A
              widzenie "rodziców razem", kiedy rodzice są rozwiedzeni, to jest
              jednak fałszywy obraz. Rozwiedzeni rodzice pojawiają się na wąznych
              uroczystościach w życiu dziecka, towarzyszą im nowi partnerzy.
              Dziecku taka jasna sytuacja w niczym nie przeszkadza. Wie, kto jest
              kim i to tworzy w nim poczucie bezpieczeństwa (tak piszą i ja się z
              tym zgadzam).
              smile
              • konstancja16 Re: a przy okazji 15.05.08, 11:22
                powtorze mojej mamie, ale pewnie i tak zostanie przy swoim bo jest
                niemal tak uparta jak ja smile

                chyba masz racje, Monique i jest naturalna rzecza, ze rozwiedzeni
                rodzice nie maja najmniejszej ochoty na zadne spotkania i
                ograniczaja kontakty miedzy soba do niezbednego minimum. to jest
                OK, moim zdaniem. z drugiej strony, mamy takich znajomych
                (rozwiedziona kolezanka NM, nadopiekuncza matka 5- czy 6-latki),
                ktorzy od lat utrzymuja taka fikcje: w weekendy byly przychodzi do
                domu, zostaje na obiadek, bawia sie we trojke.... w imie dobra
                dziecka. rozmawialismy o tym z NM i traci lekka paranoja. nie
                mowiac juz o tym, ze rozwiedziona kolezanka nie ma chyba szans na na
                zwykly nowy zwiazek. krecil sie kolo niej jakis facet, ale widzac
                uklad wycofal sie szybko. kto by wytrzymal regularna obecnosc
                bylego w domu.

                to oczywiscie jej wybor, ona zdecydowala 'poswiecac sie' dziecku i
                zapomniec o sobie. NM z nia rozmawial i ona chyba juz wie, ze to
                wcale nie jest najlepsze dla jej corki, ale tez nie potrafi
                inaczej. czuje przez skore, ze w glebi serca ma jakas glupia
                nadzieje ze ten byly do niej wroci. pokrecony uklad. do tego ta
                mala jest koszmarkiem, na najmniejsze skrzywienie buzi mamusia jej
                daje wszystko...
                • kicia031 Re: a przy okazji 15.05.08, 11:35
                  ktorzy od lat utrzymuja taka fikcje: w weekendy byly przychodzi do
                  > domu, zostaje na obiadek, bawia sie we trojke.... w imie dobra
                  > dziecka. rozmawialismy o tym z NM i traci lekka paranoja. nie
                  > mowiac juz o tym, ze rozwiedziona kolezanka nie ma chyba szans na
                  na
                  > zwykly nowy zwiazek. krecil sie kolo niej jakis facet, ale widzac

                  Wiesz co, nie oceniaj tego tak pochopnie. U nas byla podobna
                  sytuacja - moj Babelek przez wiele lat nie chcuial sie widywac ze
                  swoim ojcem, jesli nie bylo z nim mamy, albo dziadkow, albo
                  ciociobabci... W rezultacie przez lata byla skazana na spedzanie
                  sobot z Exem, wspolne wyjazdy za miasto, posilki itp. Bylo to dla
                  mnie bardoz przykre, poniewaz tego czlowieka zwyczajnie wtedy nie
                  bylam w stanie zniesc. Ale ciesze sie, ze to robilam, bo mam
                  poczucie ze dalam mojemuy synowi sznase na kontakty z ojcem. I nie
                  przeszkodzilo to ani mnie ani Exowi w wejsciu w nowe zwiazki.
                  • konstancja16 Re: a przy okazji 15.05.08, 11:54
                    kicia031 napisała:

                    > Wiesz co, nie oceniaj tego tak pochopnie.

                    nie oceniam jej pochopnie. juz sie napatrzylam na rozne scenariusze
                    kontaktow miedzy Exami i z dwojga zlego takie 'widywanie sie' jest
                    na pewno lepsze niz utrudnianie kontaktow.

                    ale ja tej dziewczyny nie oceniam tylko po tym, ze regulanie gotuje
                    obiady dla Exa. widzialam ja w akcji z ta rozkapryszona mala
                    (toksyczna, nadopiekuncza matka, podporzadkowujaca wszystko corce).
                    widzialam ja w interakcji ze znajomymi. slyszalam o jej
                    uzaleznieniu od wlasnej matki. duzo elementow jej zachowania
                    wskazuje na to, ze zyje przeszloscia. i chyba glupia nadzieja, ze
                    byly do niej wroci. rozstali sie ze 4-5 lat temu. moze nawet
                    wiecej, ten gosc chyba ja w ciazy zostawil. trudna sytuacja, ale
                    ona nie probuje nawet zbudowac czego swojego: wszystko dla corki,
                    pod plany bylego i jej wlasnej matki. jej wybor, oczywiscie.

                    ale to byla tylko dygresja do tematu obecnosci na komunii.
                • cleopa Re: a przy okazji 15.05.08, 11:36
                  O ile wyczytalam z wątku to ani ex ani jej rodzina ani mama faceta
                  nie zyczyli sobie jej obecnosci..
                  Dla mnie to już wystarczy aby wiedziec że nie należy pchac sie na
                  siłę bo najzwyklej psuje sie uroczystość dziecku. Tematem nr 1 mam
                  byc dziecko a nie kobieta tatusia.
                  Inaczej gdy eksia zaprasza.I nie ma co tu dorabiac ideologi .
                • 13monique_n Re: a przy okazji 15.05.08, 11:50
                  konstancja16 napisała:

                  > powtorze mojej mamie, ale pewnie i tak zostanie przy swoim bo jest
                  > niemal tak uparta jak ja smile
                  Usciskaj mamę i wspomnij o konsekwencji i uporze, jako często
                  mylonych cechach smile

                  > chyba masz racje, Monique i jest naturalna rzecza, ze rozwiedzeni
                  > rodzice nie maja najmniejszej ochoty na zadne spotkania i
                  > ograniczaja kontakty miedzy soba do niezbednego minimum.
                  No, jestem rozwiedzionym rodzicem. Gdyby między eksem i mną było OK,
                  to ni cholery byśmy się nie rozwodzili. Nie było OK. Było coraz
                  mniej dobrze (że tak to eufemistycznie ujmę).

                  A sytuacja opisana przez Ciebie, to dla mnie jakiś koszmar z gatunku
                  najstraszliwszych. Uczenie dziecka hipokryzji w praktyce,
                  zachowywania fikcji na pokaz. I to uleganie na każdym kroku... Brrrr
                  Załóżmy, że młoda wbrew "staraniom" mamusi wyrośnie na ludzi, zerwie
                  się z łancucha i spieprzy na drugi koniec Polski (a może i Europy)
                  na studia i tam sobie życie ułoży. Mamcia bedzie ją (i siebie )
                  dręczyć, że "ja Ci wszystko poświęciłam, Ty niewdzięcznico, życie
                  całe... ble ble ble". Tylko pytanie - czy ktoś te matkę o
                  takie "poświęcenie" prosił?
                  Jej prawdziwym, mądrym, poświęceniem byłaby akceptacja odejścia
                  męża, umożliwienie mu normalnych i zdrowych kontaktów z córką oraz
                  zajęcie się własnym życiem, bo z własnego doświadczenia wiem, że
                  kiedy dziecko idzie do szkoły, to czas jest wydłużać smycz smile

                  Na www.charaktery.eu czytałam krótki felieton Zofii Milskiej-
                  Wrzosińskiej z 1.09.2007 "Bon ton erotyczny". Jest tam
                  fragment: "...jesli dojdzie do niej, że druga strona nie jest
                  zaangażowana, czuje się oszukana i chce się mścić. [...] Bycie
                  niechcianą, pozostawioną, wywołuje w niej silne emocje: furię i
                  rozpacz, które próbuje rozładować, dążąc za wszelką cenę do kontaktu
                  z obiektem uczuć. Zawsze istniały kobiety, którym bardzo trudno było
                  znieść to, że są niechciane. [..] Gdy zalewają nas emocje, gdy
                  miotane między pragnieniem bliskości a nienawiścią, pełne naiwnej
                  nadziei na cud mamy ochotę, by już, zaraz, natychmiast wykrzyczeć
                  niechętnemu mężczyźnie wszystkie swoje uczucia - przypomnijmy sobie,
                  że założenia określające to, co kobiecie "wypada", wcale w swojej
                  istocie nie straciły na aktualności. Uratuje nas to przed
                  śmiesznością i lekceważeniem, a - co ważniejsze - przed nadmiernym
                  cierpieniem".
                  Hmmm, i jak tu odmówić temu komentarzowi pewnej choćby słuszności?
            • jayin Re: a przy okazji 15.05.08, 11:36
              > no, ale zdaniem mojej mamy powinnam sie podjac takiej MISJI. w imie dobra dziecka. jak Wam sie podoba taki pomysl?

              nie podoba.
              jak pokazuje historia - niemal wszyscy misjonarze źle kończyli smile
              w najlepszym wypadku ze zwichrowaną psychiką, albo - to dla wielbicieli duchowości - jako święci. pośmiertnie smile
    • coccolona Re: juz po komunii młodego 15.05.08, 18:57
      Ojej, co za belkot, Beato! Slyszlas kiedys o interpunkcji?
      Wybacz, ale po trzech pierwszych linijkach nie chcialo mi sie tego czytac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka