Już tu kiedyś pisałam jak świetnie się między nami układa,jak sobie
pomagamy a nawet jak ją "bronię" przed ojcem...
No to koniec sielanki

Ojciec się na mnie obraził na śmierć i życie i wogóle się z nim nie
widuję-mało tego utrudnia mi kontakty z siostrą przyrodnią.Macocha
idąc za ciosem też mnie unika.Wydawało mi się,że się przyjaznimy...
Wiem,że chce być solidarna z mężem ale...kurcze przykro mi

Sprawa jest między mną a ojcem-jej nie dotyka.
Przecież nie będę się prosić,no nie???