clarence1
23.06.08, 15:32
pisałam tu kiedyś, że mój partner nie uzgadnia ze mną terminów wizyt
swojego dziecka... dzis to juz przeszlosc, bo jest on u nas
poczawszy od wczesnego popołudnia w piątek a skończywszy na nocy w
poniedziałek. Caly czas robi co chce i mowi co chce. Jest
nastolatkiem wiec wiele wypowiedzi i działań wymaga korekty ze
strony dorosłych. Mój partner jednak nic nie widzi i nic nie słyszy.
Ja nie mogę się odezwać, bo jak raz zwróciłam mu uwagę (użyłam
wówczas określeń typu egoista i samolub) to mój partner groził mi
rozstaniem i nie odzywał się ok. dwóch tygodni.
Jedynym moim pomysłem na uniknięcie skutków bezsteresowego
wychowania była ucieczka, tzn głównie wyjazdy do rodziny, do innego
województwa. Wyjechałam też na tydzień wakacji tylko z moją córką.
Ten przebiegły plan ucieczki został jednak zdemaskowany w ostatni
weekend gdy bylismy umówieni na jeden dzień (sobotę) na wyjazd do
mojej rodziny. Mój partner zaproponował, ten wyjazd swojemu dziecku
o czym dowiedzialam się w piątek w nocy. Moje schronienie przepadło
a ja nie potrafiłam się z tym pogodzić. Pojechałam pociągiem.
Po powrocie dowiedziałam się, że niszcze strukturę naszej rodziny.
Ze sprawiłam dziecku zawód i krzywdę. Ze on tak za mną przepada i
traktuje jak matkę a ja niewdzięczna jestem. Oponowałam, że jest
wobec mnie niegrzeczny, że stale apsorbuje całkowitą uwagę ojca a ja
nawet za bardzo nie mam jak się odezwać podczas jego wizyt bo
komentuje każdą moją wypowiedź. Te pożal się boże tłumaczenia
przyniosły odwrotny skutek, tylko w oczach mojego partnera się
pogrążyłam. Na koniec poprosiłam o jedną wolną od pociechy sobotę w
ciągu miesiąca. Usłyszałam, że każę mu wybierać między sobą a jego
dzieckiem i on wobec tego wybiera dziecko. Nijak nie mogłam
zrozumiec dlaczego jeden jedyny dzień stawia go przed takim wyborem.
Ale już nie było dyskusji... miedzy nami koniec a ja mam szukać
sobie mieszkania.
Szczerze mówiąc mam już dość... oglądania tych samych stacji co tata
i syn, słuchania tej samej muzyki, itp, itd. Każdy mój protest i
każda prośba kończy się moją porażką, bo oni już to słuchanie
zaczęli, a program zaplanowali.
Nie wiem tylko co robić, jak zacząć wszystko od nowa w mieście gdzie
nie mam żadej rodziny i przyjaciół. Mam tu tylko pracę.