beata33.1
17.11.08, 21:18
Jestem macochą 9 latka, nia mam jeszcze swoich dzieci, mieszkamy
wszyscy w trójkę razem pod jednym dachem!!!! ....i to jest moja
gehenna...mąż od czasu ślubu( a już minęły prawie 2 lata) chyba
poczuł się winny, że syn mógłby poczuć się "źle" i nadskakuje
chłopcu...potrafi go ubierać, nieraz nakarmić,oczywiście kładzie go
do łóżka, często już tam zostaje do rana. Nie mamy wspólnych spraw,
chyba że porządkowanie mieszkania...mogę owszem coś z nim robić, ale
to oznacza,że także i z synem, bo inaczej nie wyobraża sobie - mogę
np. zagrać z nimi na komputerze. Nie mamy prywatnego dorosłego
życia,a cokolwiek robimy to pod chłopca...dla niego weekend,
sylwester,kino,wyjazd na wakacje czy nawet podróż poślubna..też z
nim i pod niego.Tak chce małżonek,a mały widząc to staje się
roszczeniwy i opryskliwy....mówi np. i tak tato mi pozwoli, a Ty idź
mi stąd...oczywiście nie pozwalam sobie, ale tak zdarza się prawie
codziennie...a potem rozmowy, dowiaduję się że przesadzam itp. Tak
źle stało się po ślubie, mały poczuł się zagrożony, zawsze chował go
ojciec....a ja mam dość i dziękuję(może to dziwne) że mogę robić w
pracy nadgodziny - bo to wykorzystuję!!!Mały ma oczywiście matkę,
widuje ją raz w m-cu,a wtedy mąż jest niebecny i wisi na telefonie
wypytując co robi w danej chwili...nawet był w święta u niej bo tak
chciał syn aby był przy nim jak wyjdzie pierwsza gwiazdka....mąż
oczywiście wychodził zawieźć go ale niewiedziałam że tam
wchodził...mam dość!!!! Jestem zwyczajną dziewczyną...tak zawsze
chciałam zwyczajnie żyć a tymczasem mam totalnie zaburzoną sytuację
w domu!!!!