Dodaj do ulubionych

Kawał o słoniu

09.04.14, 23:31
Właśnie mi się przypomniał kawał o słoniu, który kiedyś bardzo lubiłem i postanowiłem się nim z Wami podzileić.

Przychodzi facet do cyrku i mówi do dyrektora "mam dla Was świenty numer, słoń który mówi po niemiecku".
Dyrektor cyrku oczywiście chce zobaczyć, więc pojechali do słonia.
- I co, już będzie mówić?
- Oj, tak łatwo to nie jest, najpierw musi zjeść tone marchwi.
No to nakarmilo słonia toną marchwi.
- Teraz już będzie mówić?
- Nie, teraz musi zjeść tonę kapusty.
No to nakarmili słonia toną kapusty.
- I co, będzie już mówić?
- Teraz musi się przespać parę godzin, ale potem już będzie gotowy.
No to słoń się przespał i za parę godzin dyrektor pyta
- No to jak zrobić, żeby mówił?
- NIech pan podejdzie od tyłu i podniesie mu ogon do góry.
Dyrektor cyrku podszedł od tyłu i podniósł słoniowi ogon do góry, a słoń...











Ffffffffünf!!!
Obserwuj wątek
    • dr.verte Re: Kawał o słoniu 10.04.14, 00:04
      wyjatkowo debilny ale bardzo smieszny :-)))

      od poczatku przeczuwalem jak sie skonczy
      • tomek854 Re: Kawał o słoniu 10.04.14, 09:30
        takie bywają najlepsze :)
    • truskava Re: Kawał o słoniu 10.04.14, 06:57
      A mi przypomniał się kawał o serze.
      Czekaliśmy sobie grzecznie na jakiś egzamin na pierwszym czy drugim roku polibudy i w ramach rozluźnienia koleś opowiedział kawał o serze. Zarechotaliśmy gremialnie, a po chwili naszła nas refleksja, że jeżeli takie kawały nas śmieszą, to chyba cofamy się w rozwoju i nie jesteśmy godni przystąpić do tego egzaminu i poszliśmy do BUM'u na piweczko. BUM to była taka knajpka studencka na terenie polibudy, gdzie piwko było na legalu. Niestety do czasu, bo któregoś razu jakiś napruty koleś wylazł z BUMu i potrącił go tramwaj czy samochód i zaczęła się prohibicja.


      --
      Pozdr@wiam
      TRUSKAVA
      • truskava Aaaa... kawał 10.04.14, 07:03

        Przychodzi facet do sklepu i prosi 5 kg żółtego sera. Sprzedawca lekko zdziwiony podaje, ale nic nie mówi.
        Następnego dnia znowu przychodzi ten sam facet i tym razem prosi 10 kg żółtego sera. Sprzedawca dziwi się, ale podaje mu serek bez gadania.
        Trzeciego dnia gościu przychodzi do sklepu i kupuje 20 kg sera.
        Sprzedawca nie wytrzymuje i pyta się:
        - Panie, po co panu tyle sera ???
        - A to chodź pan ze mną, to sam zobaczysz.
        No i pojechali za miasto, wjeżdżają do lasu, jadą, jadą, dojechali do jakiejś polanki, wysiadają i gościu bierze kawałek sera i rzuca na środek polanki ... a tam spod ziemi słychać głośne „chrmmm!!! mniam!!! chrum!!! mlask!!!” ... i ser znika.
        Sprzedawca wytrzeszcza oczy i pyta:
        - Panie!!! Co to było?!?
        - Nie wiem, ale patrz pan jak ser wpierdala!!!
        • mrzagi01 Re: Aaaa... kawał 10.04.14, 08:15
          A ten o drwalu orle i kanapkach?

          Pewien drwal, wychodząć co rano do pracy w lesie, dostawał od żony pięknie przyrządzone kanapki, praca była ciężka, więc chłop musiał się odżywiać.
          Od jakiegoś czasu, kiedy znużony i wygłodniały robił sobie przerwę na drugie śniadanie i zdążał do pieńka, na którym zwykle zostawiał kanapki, zaczęły one tajemniczo znikać. Jakiś zwierzak, pomyślał drwal i kolejny dzień wracał głodny do domu. W końcu wkurzony, postanowił zaczaić się w krzakach i dorwać złodzieja.
          Po pewnym czasie zobaczył orła, który zataczając na niebie co raz ciaśniejsze kręgi, zanurkował i porwał kanapki z pieńka. Zdesperowany drwal z zadartą do góry głową, puścił się w pogoń za orłem. Biegł przez lasy, pokonywał rzeki, rwące strumienie wspinał się na szczyty.. Kiedy wyczerpany, podciągnął sie ostatnimi siłami na półkę skalną, gdzie w gnieździe wylądował orzeł z jego pyszną kanapką, oczom jego ukazuje się taki widok.: Orzeł zdziera papier śniadaniowy, rozkłada kanapkę i zaczyna wyrzucać z niej ser, szynkę, pomidorki, dosłownie wszystko prócz masła. Następnie zamykając ślepia i odchylając łeb do tyłu, rozciera obie połówki chleba na klacie krzycząc ekstatycznie: "UUUAAAA - ALE JA JESTEM POJEBANY!!!!
          • sven_b Re: Aaaa... kawał 10.04.14, 11:22
            Kawały tego typu, mocno zakrzywiające finał, są społecznie pożyteczne, oczyszczają umysł i łagodzą obyczaje. Podobny w tonie dowcip, opowiedziany mojemu byłemu pracodawcy - człowiekowi o aparycji nagrobka - wydobył z niego cień emocji, a nawet serdeczny rechot:)
            • truskava Re: Aaaa... kawał 10.04.14, 13:08
              sven_b napisał:

              > Kawały tego typu, mocno zakrzywiające finał, są społecznie pożyteczne, oczyszczają umysł
              > i łagodzą obyczaje.

              Z tym to bywa różnie. Ten "mój" dowcip o serze nieopatrznie opowiedziałem mojej ówczesnej Pani, która w tamtym czasie częściowo zarządzała moim czasem wolnym. Pani stwierdziła, że kawał jest głupi, my jesteśmy debile i jak można śmiać się z tego i że jej znajomych to taki kawał by nie śmieszył. Pech chciał, że niedługo później mieliśmy jakiś meeting z większą grupą znajomych ze strony Pani, która była pewna swego i otrzymałem rozkaz opowiedzenia kawału o serze. Efektem był donośny rechot wszystkich zgromadzonych (oprócz Pani, która z kamienną twarzą orzekła, że jesteśmy debile po czym strzeliła focha).
              Eksperyment był powtarzany jeszcze kilka razy na różnych grupach reprezentatywnych (rodzina bliższa i dalsza z jej strony, z mojej strony, różni znajomi) i finał był zawsze jednakowy (rechotało 100% słuchaczy minus 1 szt).
              W końcu trzeba było przerwać badania, bo foch Pani niebezpiecznie przybierał na sile w kierunku złości, potem furii, jakieś embargo na sex się zdarzyło. Robiło się groźnie.

              Z tymi różnymi dowcipasami to musiałem być później czujny. Innym razem sprzedałem Pani kawał:
              - Wiesz czym różni się samica robaczka świętojańskiego od samca?
              - ???
              - Bo samice świecą, a samce ręką.

              Kawał przypadł Pani do gustu na tyle, że postanowiła podać dalej i przy okazji jakiejś imprezy towarzyskiej opowiada:
              - Wiecie czym różni się samiec robaczka świętojańskiego od samicy?
              - ???
              - Bo samce ręką, a samice są świecące.

              I znowu miałem embargo...
              • bassooner Re: Aaaa... kawał 10.04.14, 15:23
                podobnież ma się to do kawału następującego:

                mówi facet do faceta:
                - wiesz jak nazywa się zupa z wielu kur...
                - ???
                - rosół z kur wielu... ;-)

                facet zakumał - muszę go koniecznie "sprzedać" szefowi! - powiada.

                szefie! wie pan jak nazywa się rosół z wielu kur?
                - ???
                - rosół ty chuju!!!
                • bassooner Re: Aaaa... kawał 10.04.14, 15:33
                  sorki się pomyliłem - miało być - "szefie! wie pan jak nazywa się zupa z wielu kur..."
              • tomek854 Re: Aaaa... kawał 10.04.14, 22:39
                Kiedyś mój brat szedł ulicą i sąsiad opowiedział mu kawał: przychodzi ksiądz do burdelu i mówi "Niech będzie pochwalony" a burdelmama "Lona ma dziś wolne".

                Bardzo się uśmiał, przyszedł do domu i opowiedział mi i kuzynowi "przychodzi ksiądz do burdelu i mówi "niech będzie pochwalony" a burdelmama "Lona ma dziś wolne".

                Bardzo nam się spodobało, a że kuzyn akurat wychodził to postanowił sprzedać go sąsiadowi, który wciąż stał przy swojej furtce: przychodzi ksiądz do burdelu i mówi "szczęść boże" a burdelmama "helena ma dziś wolne".

                Ten jak to usłyszał, to mało nie pękł ze śmiechu, więc kuzyn pewny swego zaczął ten kawał opowiadać wszystkim dookoła... I nie mógł zrozumieć, dlaczego nikt poza sąsiadem się nie śmieje, dopiero jak ktoś go poprosił, żeby wytłumaczył to zajarzył, że cały czas opowiadał go w "swojej" wersji :)
                • rapid130 Re: Aaaa... kawał 11.04.14, 13:27
                  Coś w tę broszkę, tylko wersja o 180 stopni odmienna.

                  Siostra zakonna lizie przez ogród, wpada w poślizg na liściach i walcząc o równowagę krzyczy:
                  - Jezus MaRYJAaaaa!!!!! [dup! i leży na glebie]
                  Wkurwiony Jezus wychyla się zza chmury:
                  - A ty masz krzywe nogi!
              • sven_b Re: Aaaa... kawał 11.04.14, 15:34
                > Pani stwierdziła, że kawał jest głupi, my jesteśmy debile i jak można śmiać się
                > z tego i że jej znajomych to taki kawał by nie śmieszył.

                Jest takie ryzyko, bo to jednak żonglerka pod krawędzią smaku. Trzeba czujnie, bo jak w każdej wariackiej zabawie może sie okazać, że jedna dziewczynka płacze:)

                To scena, którą mogę oglądać dziesiątki razy i klimat zawsze mi się udziela.
                www.youtube.com/watch?v=_4JI1tKQiKc
            • tomek854 O takie Ci chodzi? 10.04.14, 22:43
              Miał ojciec trzech synów i swoją ukochaną owieczkę która się nazywała Yellow. I pewnego dnia ta owieczka mu zginęła.

              Wezwał więc najstarszego syna i mówi "idź w świat, poszukaj mojej owieczki Yellow. Ale żeby było jasne, że nie żartuję, wiedz, że jak wrocisz bez niej, to Cię zabiję".

              I powędrował syn w świat, wędrował rok, ale owieczki nie znalazł. Postanowił wrócić do domu, a że wrócił bez owieczki, to ojciec go zabił.

              Następnie wezwał średniego syna i mówi "Twój brat mnie zawiódł. Mam nadzieję, że Ty nmnie nie rozczarujesz - idź w świat, poszukaj mojej owieczki Yellow. Ale żeby było jasne, że nie żartuję, wiedz, że jak wrocisz bez niej, to Cię zabiję".

              I powędrował syn w świat, wędrował dwa lata, ale owieczki nie znalazł. Postanowił wrócić do domu, a że wrócił bez owieczki, to ojciec go zabił.

              Po czym wezwał najmłodszego syna i mówi "Jesteś moim ostatnim synem, moją ostatnią nadzieją, idź w świat, poszukaj mojej owieczki Yellow. Ale żeby było jasne, że nie żartuję, wiedz, że jak wrocisz bez niej, to Cię zabiję".

              I powędrował syn w świat, wędrował trzy lata, ale owieczki nie znalazł. Postanowił wrócić do domu, a że wrócił bez owieczki, to ojciec go zabił.
              • qqbek Zbyt depresyjne... 10.04.14, 23:59
                ...myślę, że bardziej chodziło mu jednak o "klasykę gatunku", czyli na przykład:

                "idą mrówki przez most - pierwsza, druga, pół do trzeciej"

                "Czym się różni gołąb od zwłaszczy?" (odpowiedź na to pytanie zna zapewne każdy, więc oszczędzę wam jej)

                Czy:
                "Siała baba mak. Dobrze wiedząc jak. A dziad widział, zadenuncjował i dostała siedem lat."
                • tomek854 To może taki: 11.04.14, 00:37
                  Jedzie dwóch facetów w pociągu, w przedziale dla niepalących. Nagle jeden z nich wyciąga papierosa i zapala.

                  Drugi mówi "proszę zgasić tego papierosa, bo to przedział dla niepalących". Tamten nic.
                  "Facet, zgaś tego papierosa". Tamten nic.
                  "Facet, jak nie zgasisz tego papierosa, to Cię normalnie wywalę z pociągu"
                  Tamten nic, tylko się zaciąga, to ten drugi wstał, za fraki, do drzwi, otworzył drzwi i wyciepnął faceta z pociągu.

                  Tamten się sturlał z nasypu, uderzył głową o jakiś kamień i stracił przytomność. Kiedy ją odzyskał, już był wieczór. Słońce było bardzo nisko i raziło go w oczy. Nagle słońce zasłonił jakiś kształt. Facet przemógł ból rozsadzający mu głowę, otworzył szerzej oczy, żeby zobaczyć co to, i wiesz co to było? Owieczka Yellow!
                  • qqbek Lepiej. Hihihi. b/t 11.04.14, 00:47
                    • mrzagi01 To jest dobre :D 11.04.14, 13:34
                      Szedł sobie jeżyk przez sad, nagle spadło przed nim jabłko. Już miał je zjeść, gdy nie wiedzieć skąd pojawiła się wielka dupa i zjadła jabłko.
                      Co to było? - powiedział na głos zdziwiony jeżyk.
                      Wtedy wielka dupa pojawiła się ponownie i odpowiedziała:
                      - Antonówka.
                      • qqbek Krecik. 11.04.14, 19:32
                        Traf chciał, że stary krecik wyszedł był kiedyś nie na łące, a w krzaczkach, na skraju plaży nudystów.
                        Że miał przy tym wyjątkowego pecha, trafił z kopcem między nogi opalającej się tam kobiety.
                        Wychodzi z norki.
                        Dotyka łapką.
                        Olśnienie!
                        "Jeżyk! Kopę lat chłopie, co u ciebie? Jak żona? Jak dzieci?"
                        .
                        .
                        "A może byśmy gdzieś się napić poszli czasem?"
                        .
                        .
                        .
                        "Jeżyk?"
                        .
                        .
                        .
                        "Jerzy???"
                        .
                        .
                        .
                        "Co z tobą druhu?"
                        .
                        .
                        .
                        i cisza i nic...
                        podszedł tedy Krecik do Jeżyka, i niucha... niucha i po drugim wciągnięciu powietrza już wie... już wie, na przemian rzygając i szlochając: "Zdechł chłop, a taki był z niego równiacha".
          • jerry_72 mrzagi... 10.04.14, 21:47
            to jest kawał roku a może nawet dekady:)
            dla mnie ZAJEBISTY, co ciekawe- opowiedziałem a właściwie przeczytałem żonie- nawet się nie zaśmiała a nawet mówi, że słaby...nie zna się:)
            • tomek854 Re: mrzagi... 10.04.14, 22:45
              A mojej się podobało. Fajna jest, nie? :)
    • dr.verte Re: Kawał o słoniu 10.04.14, 23:20
      a smieszy was taki kawal?

      - Co to jest , chodzi do tylu i leje mleko?








      - Rak piersi .
      • tomek854 Re: Kawał o słoniu 11.04.14, 13:09
        Nie miałbym nic przeciwko "politycznej niepoprawności" tego kawału, jeśli o to Ci chodzi, ale nie smieszy mnie bo moim zdaniem jest słaby. Natomiast kawały niepoprawne politycznie bardzo lubię.

        Ostatnio słyszałem parę takich narodowościowych tutaj:
        - czemu Szkoci noszą kilty?
        - żeby owce nie uciekały na dźwięk zamka błyskawicznego.

        - Czemu Walijczycy nie noszą kiltów?
        - Bo im sie i tak nie chce uganiać za żywymi owcami.

        - Czym się różni Polak od E.T.?
        - E.T. mówił po angielsku i chciał do domu...

        :-)
    • mrzagi01 wędkarz jeziorko i g... 11.04.14, 13:33
      Był sobie fanatyk wędkowania. Pewnego dnia dowiedział się o fantastycznym wprost miejscu, małym jeziorku w lesie, gdzie ryby o wielkości niesamowitej same wskakują na haczyk. Nie mógł się już doczekać weekendu, zakombinował w pracy, pozamieniał się na dyżury, nastawił budzik na 4 rano, po długiej podróży odnalazł małe jeziorko w lesie, rozstawił wędki i czekał... Godzinę... drugą godzinę trzecią... wreszcie spławik drgnął... wędkarz szarpnął... i wyciągnął ogromne nadziane na haczyk gówno. Zaklął szpetnie i zauważył, że z tyłu ktoś za nim stoi. Był to miejscowy. Wędkarz z żalem powiedział:
      - No patrz pan, taki kawał drogi jechałem, tyle wysiłku, kombinowania, i co? GÓWNO...
      Na to gościu:
      - A bo wie pan, z tym jeziorkiem związana jest pewna legenda. Otóż niech pan sobie wyobrazi, przed 1 wojną światową żyl tu chłopak i piękna dziewczyna, kochali się niesamowicie. Ale wzięli go do wojska. Po jakimś czasie nadeszła wiadomość że on zginął na froncie. I proszę sobie wyobrazić, że ona przyszła tu, nad to jeziorko i z wielkiego żalu się utopiła!
      - Niesamowite - odparł wędkarz
      - Ale to jeszcze nie koniec proszę pana! Otóż po wojnie okazało się, że chłopak przeżył, był tylko ranny. przyjechał tu, dowiedział się o wszystkim, przyszedł tu, w to miejsce na którym pan siedzi, i z żalu i wielkiej miłości również się utopił!
      - To szokująca historia- powiedział wędkarz - ale co z tym gównem?
      - A to nie wiem. Widocznie ktoś nasrał.
    • qqbek Z Bieszczad - o "piwie" 11.08.15, 15:07
      Kawał zasłyszany przy ognisku z sąsiadami (wykonanie - 15 latek, syn byłego punka):

      Czym się różni "piwo" Tatra od piczki?
      Piczka tylko z początku smakuje szczochem :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka