typson
29.04.05, 16:54
czyli pieprzenia sie ciag dalszy.
Jak wiecie, w czechach ktos zrobil mi mielonke w obu drzwiach. Wkladki do
wymiany i prawa klamka w kawalkach.
Wczoraj bylem w serwisie, by zakodowali mi piloty/kluczyki, bo przy okazji i
to przestalo dzialac. Niestety okazalo sie, ze musze miec sprawny zamek w
lewych drzwiach. Zamowilem wiec lewa i prawa wkladke.
Dzis przyszla wkladka lewa. Prawa bedzie w przyszlym tygodniu. Postaram sie
wieczorem usprawnic lewe drzwi ale pewnie nie bedzie to proste. Zreszta
obawiam sie, ze po rozebraniu drzwi okaze sie ze podczas lamania zamka
uszkodzilo sie jeszcze cos.
Nic to, zakladajac, ze naprawie dzis lewe drzwi, plan wyglada nastepujaco.
- rozbieram prawe drzwi i sprawdzam, jakie elementy klamki musze kupic.
- w srode jade do audi, zamawiam brakujace elementy i czekam kolejny tydzien
na ich dostarczenie.
- w miedzyczasie postaram sie umowic na serwis, by zakodowac klucze, skoro
lewe dorsy beda sprawne
- gdy juz przyjda elementy prawej klamki musze udac sie do lakierni i
poproscic o trysniecie odpowiednim kolorem
- na koncu, moge zlozyc prawe drzwi.
- acha, zapomnialem dodac, ze wkladki kupuje sie bez tych bolcow/zapadek,
ktore "konfiguruja" je pod konkretny klucz. I o ile uda mi sie je przelozyc w
lewych drzwiach, to prawego bebenka nie ma, podobnie jak i kawalka prawej
klamki. Dlatego bede musial udac sie do gosica od zamkow przerabiania na ul.
Dąbrowskiego w wawie.
pisze to tylko po to, by sobie ulzyc. Bo nie moge zniesc, ze trace tyle czasu
na nakie pieprzenie sie, tylko dlatego, ze jakis czeski matkojebca nie
potrafil otworzyc drzwi. Grrrrrrrr
p.s.
chyba wolalbym, by mi rura w kuchni wywalila, jak Tomkowi.