typson
04.01.04, 23:25
Witam,
kilka pytan odnosnie akumulatora:
Kupilem nowy akumulator (bosh silver 62Ah / 480A) na poczatku stycznia 2003.
Jest to model pasujacy do mojego auta. Alternator jest sprawny, laduje
bardzo dobrze. W sierpniu auto stalo u blacharza, gdzie bylo malowane i
otrzymalo nowa maske. Pomimo moich upomnien blacharz debil nie odpial
akumulatora tylko auto stalo tak kilka tygodni bez drzwi, ze swiecacymi
swiatelkami w bagazniku. Odebralem samochod z naladowanym akumulatorem -
przynajmniej tak mi sie wydawalo. Nastepnego dnia nie chcial odpalic -
akumulator pusty. Jakims cudem dostalem sie do auta (centralny nie dzialal z
braku pradu a wszystkie zamki sa nieczynne, bo sie zastaly kilka lat temu) i
naladowalem go porzadnie. Wszystko bylo OK az do grudnia. Auto stalo przez
swieta nieuzywane, okolo tygodnia. Oczywiscie nie dalo sie uruchomic.
- czy rozladowany do prawie zera (4V) akumulator ma szanse byc jeszcze
dobry po solidnym naladowaniu, czy tez ulega on uszkodzeniu?
- czy mozliwe jest ze jakos go przewrocili w warsztacie, elektrolity sie
poprzelewaly i jest juz w tzkim przypadku do wyrzucenia?
- byc moze panowie fachowcy zrobili jakies male zwarcie w instalacji i
akumulator sie rozladowuje, bo jest jakis maly pobor pradu caly czas? Bede
mogl to sprawdzic dopiero jak go naladuje i podepne sobie amperomierz. Choc
i to moze byc klopotliwe, bo po podpieciu akumulatora, alarm wykonuje rozne
czynnosci "na dziendobry". Czyli trzebaby odpiac alarm, bla, bla, bla.
czy ktos ma jakas wiedze w tym temacie?
pzdr