Dodaj do ulubionych

trochę statystyki

17.03.05, 12:05
Na innych forach są prowadzone sondy na różne tematy.Mnie interesuje ile
macie dni niepłodnych w ciągu cyklu?
Obserwacje prowadzę od 2 lat(jeśli chodzi o temepraturę-wcześniej
obserwowałam śluz i szyjkę) i w cyklu mam tylko 7 dni,które mogę uznać za
niepłodne.Cykle mam 26-27 dniowe,a na dodatek skok temp.występuje dopiero 3
dnia suchego.Czy któraś z was też ma takie "szczęście"jak ja?
Obserwuj wątek
    • artus1231 Re: trochę statystyki 17.03.05, 12:28
      U nas wychodzi średnio 9, w porywach 11 dni bezpiecznych na cykle 28-30 dniowe.
      Ot, rozkosze NPRu :)
    • fiamma75 Re: trochę statystyki 17.03.05, 12:35
      Kasiula - a czy Ty nie masz za krótkiej fazy lutealnej?

      Sprawdziłam z ciekawości 12 swoich ostatnich cykli - średnia dł. 29 dni, ale najkrótsze 27.
      6-8 dni niepłodności przedowulacyjnej (7 dni wg zmodyfikowanej reguły Doringa, czasem dodatkowy dzień wg samobdania szyjki), z czego 3-4 wypada z powodu okresu.
      10-13 dni niepłodności poowulacyjnej, z tym że te 10 dni zdarzyło się raz (cykl 27 dniowy), zazwyczaj 11 dni.
      Razem min. 17 dni - max. 21 dni - zazwyczaj 18 dni.
      Wygląda optymistycznie :-)
      • kasiula_a Re: trochę statystyki 17.03.05, 13:03
        Miesiączkę dostaję zawsze 12 dnia od pierwszego dnia suchego -a 10 od skoku
        temp.-jest to więc w dolnej granicy-ale jednak w normie.
        Dni niepłodności przedowulacyjnej(5) przypadają na miesiączkę.
        • fiamma75 Re: trochę statystyki 17.03.05, 13:08
          No to masz pecha :-( Spróbuj jednak wydłużyć fazę lutealną np. biorąc Castagnus - zawsze to 1 dzień więcej.
          • brzydka_kasia Re: trochę statystyki 18.03.05, 18:22
            Albo biorąc prezerwatywę. To wydłuża o 30 do 31 dni w miesiącu. No, poza lutym.
      • artus1231 Re: trochę statystyki 17.03.05, 13:24
        Fiammo, tak z ciekawości..., bo chyba ma kłopoty z matematyką. :)
        Jakim cudem wychodzi Ci:
        > Razem min. 17 dni - max. 21 dni - zazwyczaj 18 dni.

        Jeśli od 7 (z samobadaniem szyjki 8) dni odejmiemy 3 dni miesiączki, zostaje co
        najwyżej 5. Plus 11 fazy poowulacyjnej wychodzi co najwyżej 16, a nie 18, max
        21 :)
        Podejrzewam, że lubicie ryzyko. (też tak można :)

        Co do 12 cykli jako podstawy obliczeń. Dla ciekawości znalazłem w zeszycie żony
        12 kolejnych cykli, wśród których najkrótszy miał 28 dni, czyli 9 dni z
        niepłodnością przedowulacyjną według reguły Doeringa. Prawda jest taka, że
        dotychczasowy najkrótszy cykl nam znany miał 24 dni, czyli 6 dni Doeringa.
        Ot i cały NPR - im mniej informacji, tym lepiej. :)
        • fiamma75 Re: trochę statystyki 17.03.05, 14:01
          artus1231 napisał:

          > Fiammo, tak z ciekawości..., bo chyba ma kłopoty z matematyką. :)

          Albo z czytaniem i to chyba poważne
          :-)
          > Jakim cudem wychodzi Ci:
          > > Razem min. 17 dni - max. 21 dni - zazwyczaj 18 dni.

          Podawałam dni niepłodne a nie dni do współżycia :-)
          Nie odejmowałam dni okresu.
          >
          > Jeśli od 7 (z samobadaniem szyjki 8) dni odejmiemy 3 dni miesiączki, zostaje co
          >
          > najwyżej 5. Plus 11 fazy poowulacyjnej wychodzi co najwyżej 16, a nie 18, max
          > 21 :)
          > Podejrzewam, że lubicie ryzyko. (też tak można :)

          Przeciętnie 7 dni (reguła Doringa + samobadanie) - 3(4) dni okres= 4(3)dni + przeciętnie 11 dni niepłodności poowulacyjnej (ale bywa też 13 - mam raczej dłuższą fazę lutealną)=min. 14 dni (albo więcej).
          Dopiero od niedawna staramy się o dziecko a przedtem na ryzyko nie mogliśmy sobie ABSOLUTNIE pozwolić na dziecko, dlatego też zawsze łączyłam obserwację śluzu, szyjki i temp. a w sytuacjach niepewnych rezygnowaliśmy ze współżycia.
          Tak trudno Ci, Artusie, uwierzyć, że są pary, które bez ryzyka poczęcia mają wiele dni na współżycie?
          Może sęk tkwi w tym, że npr poznałam jako nastolatka (tak, tak), obserwacje mniej lub bardziej dokładneprowadziłam od lat - w naprawdę różnych sytuacjach (łącznie z problemami hormonalnymi) i kiedy jeszcze nie myślałam o slubie porządnie nauczyłam się Rotzera. Takie obserwacje na "sucho" :-) bardzo procentują.
          >
          > Co do 12 cykli jako podstawy obliczeń.

          Podałam 12 ostanich cykli, ale prawda jest taka, że mogłabym z wiekszej ilości :-) W ciągu ostatnich 12 cykli nastąpiło u mnie skrócenie fazy niepłodności owulacyjnej o 1 dzień. Zreszą od jakiegoś czasu skraca mi się raz w roku (co zgodne jest z badaniami naukowymi - u większości kobiet w moim wieku nastepuje skócenie fazy folikularnej, a więc i cyklu), więc przypuszczam, że w ciągu kilku najbliższych cykli skok temp. nastapi dzień wcześniej - gdybym nie starała się o dziecko już bym rezygnowała z ostatniego dnia niepłodności przedowulacyjnej.

          > Ot i cały NPR - im mniej informacji, tym lepiej. :)

          Odwrotnie - im więcej wiem, tym mi łatwiej.
          • artus1231 Re: trochę statystyki 17.03.05, 14:23
            No tak, z wyliczonych min. 17 (pisałaś, że miesiączka odpada) nagle robi się
            rzeczywiste min. 14. To się nazywa optymistyczne podejście do rzeczywistości :)

            > > Ot i cały NPR - im mniej informacji, tym lepiej. :)
            >
            > Odwrotnie - im więcej wiem, tym mi łatwiej.

            Skoro jesteś taką weteranką, to jaką masz pewność, że następny cykl nie bedzie
            miał np. 24 dni?
            Co ciekawe, zaraz po moich wynalezionych (w zeszycie żony) 12 "optymistycznych"
            cyklach pojawił się 26 dniowy, a kilka miesięcy później 24 dniowy. Czy to
            naukowo stwierdzone skracanie "fazy folikularnej"? :)
            • fiamma75 Re: trochę statystyki 17.03.05, 14:37
              artus1231 napisał:

              > No tak, z wyliczonych min. 17 (pisałaś, że miesiączka odpada) nagle robi się
              > rzeczywiste min. 14. To się nazywa optymistyczne podejście do rzeczywistości :)

              Wiesz te min. 14 dni to można wykorzystać na maxa :-) Te 3-4 dni na okres to tylko chwilka przerwy, żeby złapać oddech :-) Trochę gorzej jest przy 9-dniowej abstynencji (czas płodny), ale jak ma się ważny powód, to żeby w ścianę i trzeba przetrzymać :-)
              >
              > > > Ot i cały NPR - im mniej informacji, tym lepiej. :)
              > >
              > > Odwrotnie - im więcej wiem, tym mi łatwiej.
              >
              > Skoro jesteś taką weteranką,

              Nie jestem :-) Po prostu lubię wiedzieć co się ze mną dzieje :-)

              to jaką masz pewność, że następny cykl nie bedzie
              > miał np. 24 dni?

              Bo w życiu nie miałam tak krótkiego (poza jednym, gdzie na skutek wyjazdu szlag trafił fazę lutealną, ale to było chyba z 8 lat temu) :-)
              A poważnie - objawy płodności wystąpiłyby odpowiednio szybciej - do złapania w szyjce. (Oczywiście zakładając, że faza lutealna odpowiedniej długości.)
    • kasiula_a dziewczyny wpisujcei się n/t 17.03.05, 14:47
      • zamia1 Re: dziewczyny wpisujcei się n/t 18.03.05, 07:51
        Ja już kiedyś tłumaczyłam się w tej sprawie
        jakiemuś dociekliwemu matematykowi;-)

        Cykle mam teraz +/- 26 dniowe, z fazy III wychodzi 10 -11 dni. Do tego dodaję 3
        dni następnego cyklu.

        Mam zatem pół na pół - w dwóch blokach.


        DO Artusa:
        "Co do 12 cykli jako podstawy obliczeń. Dla ciekawości znalazłem w zeszycie
        żony
        12 kolejnych cykli, wśród których najkrótszy miał 28 dni, czyli 9 dni z
        niepłodnością przedowulacyjną według reguły Doeringa. Prawda jest taka, że
        dotychczasowy najkrótszy cykl nam znany miał 24 dni, czyli 6 dni Doeringa.
        Ot i cały NPR - im mniej informacji, tym lepiej. :)"

        COś tu nie gra. Reguła Doringa nie dotyczy długości cyklu, tylko
        najwcześniejszego wzrostu temperatury.

        Książka - objawienie, wyd. III, str.96:
        "Najwcześniejszy dzień wzrostu temperatury z 6-24 ostatnich cykli minus 7 daje
        ostatni dzień fazy I. (...)
        Ta reguła może być dobrym zamiennikiem dla reguły 21 dni dla kobiet z krótka
        fazą lutalną.
        W badaniach prowadzonych w 1960 r. małżeństwa stosowały tę regułe bez zwracania
        uwagi na śluz, ponieważ w tym czasie zasady dotyczące śluzu nie były jeszcze
        znane. W LMM radzimy modyfikować regułę dr. Doringa, uwzględnaijąc objaw śluzu:
        pojawienie się odczucia mokrościlub śluzu oznacza początek okresu płodności."

        Zostawmy Doringa. Pytam z ciekawości - jak wyliczyliście 9 z 28 i 6 z 24? Bo
        nie znam takich reguł?

    • zxcvbn1 Re: trochę statystyki 18.03.05, 11:06
      Cykle od dwóch lat trwają min 26 dni (co nigdy neiwyklucza, że nie zdarzy się
      krótszy). Wg reguły Doringa daje to 6 dni w pierwszej fazie, z czego ok. 3
      kompletnie wypadają z kalendarza ze względu na bóle. Czyli zostają 3. Faza
      trzecia: 7-11 dni z często złym samopoczuciem, w tym niektóre z zespołem
      napięcia przedmiesiączkowego. Razem 10-14 dni, w tym część z miesiączką (ale te
      akurat lubię), a część - gdy jestem tłusta, spuchnięta, płaczliwa i boli mnie głowa.
    • toya3 Re: trochę statystyki 18.03.05, 15:44
      A ja bym pytanie w temacie sformułowała nieco inaczej: ile macie dni, które
      reguły npr pozwalają/każą uznać za niepłodne? Bo ile mamy dni niepłodnych, tego
      chyba żadna z nas nie wie. Dni uznawane za potencjalnie płodne,w których było
      współżycie, a do poczęcia nie doszło - też po fakcie okazują się dniami
      niepłodnymi, nieprawda?
      U mnie rozmaicie, ale z tych bardziej pewnych to jakieś 10 się wykroi...;).
      I fazy nie biorę w ogóle pod uwagę, bo często ostatnio wyjeżdżam i skoki
      zdarzyły się parę razy w 10-11 dniu.
    • maandarynkaa u mnie nie jest za różowo... 18.03.05, 18:59
      Mam długie i nieregularne cykle - skok tempki zazwyczaj po 20 dc, tylko raz
      zdarzył się w 17 d.c a śluz płodny pojawia się zawsze ok 11 dc - nawet wtedy
      gdy skok jest po 30 dc. Śluz pojawia sie i znika, trudno się w tym połapać a że
      nie zamierzam ryzyzkować to niepłodności przedowulacyjnej mam nie więcej niż 10
      dni - z czego 6-7 to okres. Zostaja 3-4 dni, kiedy możemy współżyć. A faza
      lutealna trwa u mnie 12 dni. Więc z całego cyklu wychodzi ok 13 dni (3-4 przed
      owu i ok 9 po). Problem w tym, że czasem oczekiwanie na owu trwa u mnie nawet i
      40 dni :/ I niewiele da się z tym zrobić, bo badałam się na wszystkie strony i
      próbowałam różnych sposobów na skrócenie cyklu. Jak twierdzi lekarz - taka moja
      uroda i dopóki nie staram się o dziecko nie ma sensu podejmować żadnego
      leczenia :/ Oczywiście, jak tu pewnie ktoś zaraz napisze, to nie wina npr, że
      mam takie cykle, no ale jednak, jak widać nie u każdego stosowanie npr jest
      równie proste. Ale przynajmniej dzięki npr nigdy nie schizuje sie, że mi sie
      okres spóźnia - co napewno by sie działo, gdybym nie stosowała npr ;-) Teraz
      mogę sie najwyżej wkurzać [frustrować], że mi sie spóżnia owu. Ale to już inna
      bajka :/
    • artus1231 Re: trochę statystyki 18.03.05, 22:00
      zamia1 napisała:

      > DO Artusa:
      > "Co do 12 cykli jako podstawy obliczeń. Dla ciekawości znalazłem w zeszycie
      > żony
      > 12 kolejnych cykli, wśród których najkrótszy miał 28 dni, czyli 9 dni z
      > niepłodnością przedowulacyjną według reguły Doeringa. Prawda jest taka, że
      > dotychczasowy najkrótszy cykl nam znany miał 24 dni, czyli 6 dni Doeringa.
      > Ot i cały NPR - im mniej informacji, tym lepiej. :)"
      >
      > COś tu nie gra. Reguła Doringa nie dotyczy długości cyklu, tylko
      > najwcześniejszego wzrostu temperatury.

      > Pytam z ciekawości - jak wyliczyliście 9 z 28 i 6 z 24? Bo
      > nie znam takich reguł?

      Gra. Przy założeniu 12-dniowej fazy lutealnej (informowałem o takiej fazie
      wyżej). Długość cyklu wzięłem dla wygody.

      > Książka - objawienie, wyd. III, str.96:
      > "Najwcześniejszy dzień wzrostu temperatury z 6-24 ostatnich cykli minus 7
      > daje ostatni dzień fazy I...

      No właśnie. Jaki sens mają te wyliczanki (Doringa i innych), skoro wynik zależy
      od okresu, który bierze się pod uwagę? Czy nie lepiej kierować się
      najwcześniejszymi objawami płodności, które i tak są ważniejsze?
      • zamia1 Re: trochę statystyki 19.03.05, 12:33
        > Gra. Przy założeniu 12-dniowej fazy lutealnej (informowałem o takiej fazie
        > wyżej). Długość cyklu wzięłem dla wygody.

        Sama do tego doszłam, ale nie maiłam już "wolnego dostępu" do kompa, zeby
        odkręcić;-)

        Jeśli chodzi o Doringa i najwcześniejszy objaw płodności, to dr Wrochna podaje
        dane wg których Doring jest bardziej skuteczny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka