Dodaj do ulubionych

dodawanie i odejmowanie temperatury

21.06.05, 12:34
dopiero zaczynam sie interesowac tematem i znalazlam w linkowni ze gdy
obudzimy sie pozniej czyli zmierzymy temp pozniej to dodajemy czy odejmujemy
iles tam st Celcjusza i odwrotnie - nie pamietam juz dokladnie ile :-((
czy zeczywiscie mozna na tym polegac??? czy Wy tak robicie ????
Obserwuj wątek
    • misia_7 Re: dodawanie i odejmowanie temperatury 21.06.05, 20:03
      u mnie sie to sprawdza, plus minus 2 godziny, ale nie wieksza roznica, bo nie
      mam zaufania do korekty temp. powyzej 2 h. Czytalam, ze mozna korygowac w
      godzinach 4 do 11, ale nie sądze by wynik byl miarodajny skoro powiedzmy
      mierzy sie zawsze o 4 , a raz sie zaśpi i zmierzy sie o 11. Trzeba by bylo
      wtedy odjąć teoretycznie aż 7 kresek.
      poza tym wg Roetzera najbardziej miarodajny pomiar jest do 7.30
    • jur_gor Re: dodawanie i odejmowanie temperatury 21.06.05, 21:51
      Badania, które przeprowadziliśmy ostatnio wspólnie z kol. Burczykową dowodzą,
      że reguła dodawania/odejmowania 0.1 stopnia na godzinę nie działa. Średnio
      rzeczywiście wychodzi około 0.1st/godzinę, ale jak się przyjrzeć szczegółowo to
      jednego dnia temperatura jest stała przez 2 godziny, a drugiego idzie w górę o
      0.3 st./godzinę. Osobiście odradzam kombinowanie - pomiary o stałej porze po
      obudzeniu, przed 7.30 (do momentu wejścia na rynek ATOs-a, bo wtedy ta
      cała "reguła" straci rację bytu :)
    • modernista spisek Celcjusza i LMMu czyli św. Grall NPRu 22.06.05, 00:59
      Gdyby tak było, że natura jest w jakiś tajemny sposób idealnie rachuje według
      systemu dwunastkowego (godzin) i dziesiętnego (stopnie C) to odkrycie na miarę
      co najmniej Nobla mogące zatrząść nie tylko medycyną, ale i fizyką!

      To bardziej ezoteryka albo numerologia niż nauka, ciekawe kto to wymyślił?!
      Czyżby NPR należał jednak do magii i krył spisek Różokrzyża a może i ...samego
      Syjonu? :))) Przecież jest powiązany z Watykanem. ;) Dobry temat dla Dana
      Browna ;)
    • burczykowa Re: dodawanie i odejmowanie temperatury 22.06.05, 18:03
      Z tym dodawaniem i odejmowaniem sprawa jest o tyle ciekawa, ze w NPRze
      korzystamy w tej sprawie z odkryć i badań fizjologii. Według doniesień jest
      tak,ze od godziny 4.00 do 11.00 (zakładając, że spimy cały czas, do 11-tej), co
      godzinę nasza podstawowa temperatura ciała zwieksza sie o o,1 C. Ja bardzo
      podejrzliwie patrzam na takie badania, gdzie nie ma rograniczenia na mężczyzn i
      kobiety, ponieważ w medycynie wiekszość badań wykonuje sie na osobnikach płci
      męskiej i uogólnia na cala populację. Niestety :(
      Wyjatek stanowia badania nad sfera rozrodczości czy chorobami występującymi
      tylko u kobiet. Ponoc nawet badania na myszach tudzież innych zwierzaczkach
      także dotycza męskich osobników. Dlaczego? Bo u nas mieszaja hormony i
      naukowcom trudno jest cos stałego ustalić (ponoć).
      Wiem, że np. badania nad wzorem zachowań A były robione własnie na mężczyznach,
      a każdej kobiecie z takim wzorem (?) też snuje sie historie o zagrożeniu
      zawałem. Skąd niby wiadomo, ze kobiety tez "tak mają"?
      Również dopiero niektóre ośrodki na świecie raczkuja w badaniach np. nad
      ustalaniem własciwej dawki leków stosowanych w psychiatrii w zalezności od
      płci. Jeśli dzisiaj jakos róznicuje sie leczenie, to raczej ze względu na masę
      ciała. A przeciez wiadomo, ze np. nasza przemiana materii jest zróżnicowana ze
      wzgledu na fazy cyklu, a co za tym idzie- nawet te same leki w zalezności od
      fazy cyklu, moga działać szybciej czy skuteczniej. Co zaś dotyczy leków w
      psychiatrii- mamy inaczej zbudowany mózg, np. wiecej połączeń między neuronami,
      inna sieć połaczeń, a to musi sie przeciez jakoś przekładac na skutecznośc i
      sposób działania leków. Np. zauwazono, że leki rozszerające naczynia krwionosne
      mózgu tylko u kobiet powoduja polepszenie pamięci.
      Dlatego zawsze ze sceptyzmem podchodziłam do dodawania i odejmowania
      temperatur, jednak zasada jest zasadą.
      Od siebie mogę dodać (ja jako Burczykowa, a nie jako nauczyciel czy instruktor
      NPR), ze korektę robiłam tylko wtedy, gdy róznice między godzinami pomiaru były
      wyjatkowo duże, tj,. więcej niz 2 godz. I miałam "nosa", po potwierdził to
      jur_gor. Jednakże nie przyjęłabym tego za zasade, bo myśle, że najlepiej byłoby
      to najpierw sprawdzic na sobie. Problem: pomiary w czasie snu- nie mozna się
      wybudzac co godzine i mierzyc, bo przecież PTC mierzymy po conajmniej 3 godz.
      snie (ta zasada tez chyba padnie, ale trzeba poczekac na dalsze badania).
      Póki co- najlepiej mierzyć o mniej więcej stałej porze (u mnie np. oznacza to 1
      godz. w obie strony).
          • burczykowa Re: dodawanie i odejmowanie temperatury 22.06.05, 20:16
            poprzezknieje!
            Zasady zostały opracowane na jakichs podstawach. Jesli coś nowego wyjdzie, to
            zasady tez się zmienia (patrz: wyznaczanie końca okresu płodności, czy
            kryterium skoku owulacyjnego w metodzie angielskiej 4 lata temu i obecnie).
            Jako nauczyciel i instruktor mam obowiązek przekazywania wiedzy aktualnej,
            opartej na aktualnym stanie wiedzy.
            Ja stosuję- na własny uzytek- mocno zmodyfikowana metodę wieloobjawową. Czy
            uważasz, że na podstawie obserwacji własnego organizmu innych mam uczyc, że tak
            własnie ma być???
            Ja nie wiem, jak PTC zachowuje się u innych kobiet, bo nie ma na to badań. To,
            co jur-gor pisał, to sa tylko mocno przedwstepne wyniki, niepotwierdzone
            badaniami na wiekszej grupie kobiet. Będą chetne, to beda badania i dopiero na
            tej podstawie bedzie mozna myslec powaznie o ewentualnej korekcie zasad. I
            kropka.
            Czuję, że byłoby bardzo ciekawie, gdyby kazdy nauczyciel uczyl NPRu wg własnych
            poglądów i na podstawie własnych obserwacji. Ciekawe, kto by np. wtedy
            odpowiadał za skuteczność metody?
            Ja np. nie korzystam z "wyliczanek" i kieruje się tylko śluzem. Poznałam dobrze
            swój organizm i jestem w satnie zaakceptowac ewentualne ryzyko wpadki (nawiasem
            mówiąc- gdyby tak sie stało nie obwiniałabym metody angielskiej, bo przecież
            nie przestrzegam jej zasad, mimo, że sie z niej wywodzę). Poprzezknieje, czy
            uwazasz, że tego tez powinnam uczyć???
            • poprzezknieje Re: dodawanie i odejmowanie temperatury 22.06.05, 20:59
              nie mam zamiaru pisac ci co masz uczyc
              tylko zastanawia mnie jak mozesz uczyc ludzi aby robili cos do czego sama nie
              jestes przekonana ?
              tego zupelnie nie rozumiem!
              jak mozesz mowic ludziom aby postepowali wg takiej reguly gdy sama masz
              watpliwosci ? Informujesz ich o swoich watpliwosciach?

              piszesz ze byly robione badania - czy wiesz jakie to badania byly, kto je robil
              i kiedy?
              • burczykowa Re: dodawanie i odejmowanie temperatury 22.06.05, 21:13
                poprzezknieje napisała:

                > nie mam zamiaru pisac ci co masz uczyc

                Chwała Bogu!

                > tylko zastanawia mnie jak mozesz uczyc ludzi aby robili cos do czego sama nie
                > jestes przekonana ?

                Mam np. nasladowac lekarzy, którzy nie są przekonani do NPRu?
                Ja np. mam zajęcia z metod planowania rodziny po porodzie. Czy uważasz, że moge
                omaiwać tylko zasady NPR? Pracuję na uczelni swieckiej i moje osobiste
                przekonania nie moga miec wpływu na to, czego uczę.
                To, ze nie jestem przekonana do "dodawania i odejmowania", nie oznacza, ze mam
                negować zasady podpierając sie własnym przykładem.
                To, że antykoncepcja hormonalna woła o pomste do nieba, nie oznacza, że nie
                mogę wspomnieć o Cerazette, jesli omawiam okres po porodzie pod kątem płodności.

                > tego zupelnie nie rozumiem!

                Ja rozumiem, ale to nie oznacza, że akceptuję, albo że nic nie robie, by tego
                nie zmienić, tylko ograniczam się do totalnej krytyki nie mając wiarygodnych
                podstaw.

                > jak mozesz mowic ludziom aby postepowali wg takiej reguly gdy sama masz
                > watpliwosci ? Informujesz ich o swoich watpliwosciach?

                O swoich watpliwościach w zakresie "dodawania i odejmowania"- tak, bo zawsze
                zalecam, aby jednak trzymac sie godzin z tolerancja do 0,5 godz. To, czy jest
                to bez sensu, czy nie, to moje prywatne zdanie i jako takie moge wyrazic w
                rozmowie ze znajomymi, a nie uczącymi sie metody.
                >
                > piszesz ze byly robione badania - czy wiesz jakie to badania byly, kto je
                robil
                > i kiedy?

                O które badania Ci chodzi?
      • jola_ep Re: dodawanie i odejmowanie temperatury 22.06.05, 19:25
        > Dlatego zawsze ze sceptyzmem podchodziłam do dodawania i odejmowania
        > temperatur, jednak zasada jest zasadą.

        W moim podręczniku NPR Kippley'ów (starsze wydanie) nie ma reguły dodawania i
        odejmowania. Piszą tylko dlaczego powinno się mierzyć o tej samej porze: otóż
        przyjmując, że temperatura rośnie o 0,1 stopnia co godzinę, pomiar zamiast o
        6-tej wykonany o 8-ej da wynik większy o 0,2 stopnia. Nie zakładając więc, że u
        każdej kobiety temeratura rośnie w podany sposób.

        Pozdrawiam
        Jola
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka