Dodaj do ulubionych

Dobro dziecka czy rozwód????????

15.02.06, 00:24
Powiedzcie mi proszę, co będzie mniejszym zlem : tkwić w beznadziejny związku
dla dziecka, czy uciekać jak najdalej nie oglądając się za siebie
Obserwuj wątek
    • sutra Re: Dobro dziecka czy rozwód???????? 15.02.06, 02:17
      Zwiewać. Dziecko na wychowywaniu się w beznadziejnej atmosferze nie zyska.
      • bea747 Re: Dobro dziecka czy rozwód???????? 15.02.06, 08:20
        Jeśli związek jest faktycznie beznadziejny to kieruj sie dobrem dziecka...i zwiewaj.
        • psottka Re: Dobro dziecka czy rozwód???????? 15.02.06, 08:31
          Ja się właśnie zdecydowałam na rozwód, nie było sensu męczyć dzieciaka i siebie
          w chorym układzie.... a córa ma 3,5 roku.
          Dom i rodzina to miejsce gdzie masz czuć się dobrze, zregenerować się po ciężkim
          dniu. Nie mam złudzeń, wiem że będzie mi ciężko ale gdy tylko się wyprowadził -
          odetchnęłam.
          Rozmawiałam z kilkoma osobami (rodzicami i dziećmi) które męczyły się latami w
          chorych układach utrzymywanych 'dla dobra dziecka' i usłyszałam że nie prowadzi
          to do niczego dobrego - zgorzknienie, nienawiść do świata, żal do rodziców...
          wydaje mi się że nie o to w życiu chodzi.

          Psottka
    • roksi17 Re: Dobro dziecka czy rozwód???????? 15.02.06, 08:31
      ZWIEWAJ!!!!!!!Dam ci przykład z własnego zycia a raczej z życia mojego meza.Jego
      matka (bardzo sie lubimy)przez 27 lat tkwiła w z zwiazku tylko ze względu na
      syna i co z tego wynikło? Syn nie chce znać ojca u mnie w domu temat teścia jest
      temate tabu nie chce o nim słyszeć.Mało tego kiedy byłam w ciąży mój mąz
      uchodzący za ideał spokoju i opanowania udwżył ojca kiedy przegioł w kłutni z
      teściową. Cyba nie chcesz żeby twoje dziecko tak ragowało na swojego ojca??Bo
      jakie by nie były relacje miedzy wami to ojciec to zawsze ojciec i lepiej żeby
      znało jego leprze oblicze.powodzenia trzymaj sie!!
      • bea747 Re: Dobro dziecka czy rozwód???????? 15.02.06, 08:55
        Ja też dam ci przykład.Moja znajoma została z mężem dla dobra dzieci i tak
        twierdzi do dziś po 30latach.U nich chodziło o zdrady.Ale jak spotykamy się i
        widzę jak ta kobieta patrzy na swojego męża to aż mi dreszcz przechodzi.Ona aż
        syczy z nienawiści i myśli, że nikt tego nie widzi.Więc wyciągnij wnioski,bo
        chyba nie chcesz żeby za parę lat twoje dziecko zobaczyło coś podobnego w
        twoich oczach.
    • ewolwenta Re: Dobro dziecka czy rozwód???????? 15.02.06, 09:57
      a co to jest beznadziejny związek Twoim zdaniem?
      • tomek_abc Re: Dobro dziecka czy rozwód???????? 15.02.06, 10:39
        Evo,dobre pytanie
        dla jednych "beznadziejność" zwiazku to to, że nie ma seksu 5 X w tygodniu, albo
        że gorące uczucie, które było po ślubie nie jest juz tak gorace,
        Beznadziejność ma rózne oblicza i bywa subiektywna, zatem nim sie udzila rad ,
        warto zapytać co autor miał na mysli.
        • your_and Re: Dobro dziecka czy rozwód???????? 15.02.06, 17:55
          Beznadziejność to trwanie w związku w którym kobieta i meżczyna mają dla siebie
          głownie negatywne uczucia, karzą się na każdym kroku za zmarnowane życie,
          zawiedzione oczekiwania, ignorują się i afiszują z oschłością, a wszystko dla
          dobra dzieci, zachowania statusu społecznego, zachowania materialnego status
          quo, czy wzgledów religijnych.
          Na pewno jedne z pierwszych co na tym ucierpi to właśnie dobro dziecka.
          • psottka Re: Dobro dziecka czy rozwód???????? 15.02.06, 18:15
            your_and
            to dokładnie ta definicja o której myślę... właśnie tak wygląda chory
            beznadziejny związek

            Psottka
            • your_and Re: Dobro dziecka czy rozwód???????? 15.02.06, 18:30
              oczywiście jaki wpływ wychowywanie sie w takiej rodzinie ma na życie dziecka to
              osobny temat: dramatycznie pragną miłości ale podświadomie ją odrzucają.

              "Otwarte czy też zakamuflowane nieakceptowanie współmałżonka jest kolejną rafą,
              o którą rozbijają się powstające osobowości dzieci. Dziecko musi zaakceptować
              oboje rodziców by, używając biologicznych terminów, zgodzić się na zestaw swoich
              genów. Jeśli jedno z rodziców pokazuje się dziecku jako ten dobry rodzic, a
              drugiego dyskredytuje, ośmiesza, oskarża, odbiera mu wartość, to sprawia, że
              dziecko nie może pogodzić w sobie cech „męskich” i „kobiecych”, których w
              pierwszej kolejności uczy się od rodziców. Najgorszym układem jest odrzucenie
              ojca przez syna i odrzucenie matki przez córkę. Wtedy mamy do czynienia z
              zanegowaniem wartości swojej płci. A to rodzi różnorakie komplikacje, od
              kłopotów z samoakceptacją do niespełnienia w sferze seksualnej a co za tym idzie
              do prawdopodobnych wielkich problemów w związkach po homoseksualizm włącznie."

              Źródła autodestrukcji wyniesione z rodziny pochodzenia
              www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=62
              • woman-in-love Re: Dobro dziecka czy rozwód???????? 16.02.06, 11:59
                your_and bardzo jestem Ci wdzięczna, że zadajesz sobie trud i wklejasz tu
                wartościowe linki. Dzięki!
      • dixia Zgadzam się!!!! 16.02.06, 12:15
        Jestem STANOWCZO PRZECIWNY takim radom jak poprzednie!!!! Nie można nic
        powiedzieć a tym bardziej poradzić jeśłi nie wiemy na czym polega wspomniana
        "beznadziejność" związku!!! Jeszcze raz polecam opowieść autorki o nick'u
        "Mojanoga".... która uczy, że NIE WOLNO ad hoc "radzić" by ktoś zrywał
        związek!!!!!!!
        • woman-in-love Re: Zgadzam się!!!! 16.02.06, 12:17
          Własnie, brawo, dixia! Jestem rzeczniczką testu "walizki" lecz po wyczerpaniu
          wszystkich, ale to wszystkich mozliwości naprawy.
          • dixia Re: Zgadzam się!!!! 16.02.06, 14:09
            WiL i właśnie ten post jest przypadkiem, który bym (gdybym był moderatorem)
            wyciął na "dzieńdobry". Jest wiele osób, które szukają tu nie tyle rady co
            potwierdzenia swojej decyzji. Walizka - jak najbardziej!!! Ale jest to
            ostateczność. Ostatni argument. A co my możemy wiedzieć o tym związku po
            zamieszczonym jednym zdaniu?
            • niezapominajka333 Re: Zgadzam się!!!! 16.02.06, 14:37
              Iga 115 wypowiadała się w sąsiednim wątku "27 miesiecy bez seksu" pod dwoma
              nickami: jako anetig i jako iga115. Pisała:


              "....A ja już myślalam że jestem odosobniona w tej materii, że tylko mnie mój
              ślubny olewa, ale i tak jestem lepsza od ciebie, u mnie to już 36 miesięcy
              ten sam schemat ciąża, dziecko, może później..., dajmy czas czasowi... itd
              a teraz to już nie wiem czy ten czas jeszcze jest, za daleko odeszliśmy, za
              dużo slów zostalo powiedzianych, za dużo pretensji, żalu...

              i dlaczego to wszystko? dziecko? przecież ono mialo scementować nasz związek?
              i nie myślcie że jestem jakąś malolatą, która zlapala faceta na dziecko,
              byliśmy malżeństwem z kilkuletnim stażem, on bardzo chcial rodziny i co?
              dlaczego mnie odrzucil? dlaczego tak to musi być?

              I dalej:

              Tu anetig, zmienilam haslo

              Rozmowy nic nie dają, wyjazd nic nie zalatwil, seksuolog nie wchodzi w grę,
              ja wiem że tu już nic nie można zrobić, po prostu się nie kochamy

              Tylko serce krwawi gdy pomyślę o moim synku, jaki los mu szykujemy, tak bardzo
              wierzylam w to że swojemu dziecko stworzę normalną rodzinę,

              więc co zmarnować resztę życia swojego ale być razem dla synka, czy odejść z
              ulgą????? to pytanie zadaję sobie bezustannie???????





              • dixia Re: Zgadzam się!!!! 16.02.06, 14:46
                Troche to zmienia postac rzeczy...
                • dixia Re: Zgadzam się!!!! 16.02.06, 22:15
                  Ale polecam odszukanie wątku, którego autorka jest "mojanoga"... i dopiero potem
                  pisanie na forum.
                  Muszę przyznać, że ten w/w post wstrząsnął mną na tyle, że z uporem godnym
                  lepszej sprawy (zapewne) będę namiawał każdego kto chce tu cokolwiek napisać -
                  by najpierw się z nim zapoznał!!!!
                  (Ufff - ale długie zdanie mi wyszło...) :o))))
              • mmatylda Re: Zgadzam się!!!! 17.02.06, 14:01
                Jak czytałabym o sobie.U mnie jest tez tak, niestety. Żadne próby rozmów nie
                wchodzą już w grę, ponieważ było tak że to zawsze ja żle mówiłam, żle robiłam
                itd po prostu wyrzucał z siebie żal a nie dochodziło do konkretnych wniosków.
                Nie miałam pomocy i zainteresowania z jego strony. Próbowałam namawiać na
                terapię z psychologiem nie wchodzi w grę on nie chce.
                Ja już jestem sama!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                Dla niego dom to hotel,kino oraz restauracja. Brakuje rozmów i zainteresowania
                się mną i naszym dzieciem.
                też obawiam się o psychikę dziecka, ale czy będzie ono dobrze się rozwijać jak
                zostanę z jego ojcem. To chyba nie będzie zdrowe.Nie chcę zmarnować swojego
                młodego jeszcze życia z kimś kto nawet nie próbuje!!!!!!!!!!
                Właśnie jestem na etapie wewnętrznych rozmów i ostatniej próby.czy się
                powiedzie.???????????? U mnie to trwa ponad 3 lata!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • iberia30 Re: Dobro dziecka czy rozwód???????? 16.02.06, 17:30
      iga115 napisała:

      > Powiedzcie mi proszę, co będzie mniejszym zlem : tkwić w beznadziejny związku
      > dla dziecka, czy uciekać jak najdalej nie oglądając się za siebie

      pokaz mi gdzie w "beznadziejnym zwiazku" jest dobro dziecka?
      Dziecko moze miec oboje rodzicow nawet jesli nie sa oni malzenstwem.
      • iga115 Re: Dobro dziecka czy rozwód???????? 18.02.06, 01:47
        iberia30 napisała:
        Dziecko moze miec oboje rodzicow nawet jesli nie sa oni malzenstwem.


        To jest fakt niezaprzeczalny, tylko jak wytlumaczyć malutkiemu dziecku, że
        tatuś nie wróci dziś do domu, że może przyjdzie za tydzień. Nie mogę sobie z
        tym poradzić....???????!!!!!!!!
        Nasz związek umarl, to jedno jest pewne, tylko czy mogę skazywać mojego synka
        na życie w takim wymiarze???!!!
        On tak bardzo nas kocha, często bierze nas obydwoje za ręce i chce abyśmy się
        wszyscy razem bawili, wyglupiali, czytali..... jak ja mogę go tego
        pozbawić!!!!???
        boli jak cholera

        Pewnie mi odpowiecie (jeśli w ogóle) żebym zmienila forum bo to nie ta tematyka
        i żebym poszla do psychologa albo przestala się nad sobą użalać

        Coż to jest mój dramat sama muszę go przeżyć,
        chcę tylko pogadać
        • your_and Re: Dobro dziecka czy rozwód???????? 18.02.06, 09:34
          > On tak bardzo nas kocha, często bierze nas obydwoje za ręce i chce abyśmy się
          > wszyscy razem bawili, wyglupiali, czytali..... jak ja mogę go tego
          > pozbawić!!!!???

          Jak wy się wzajemnie nie kochacie tylko robicie tego pozory dla dziecka to jak
          pisał niegdyś A. Samson najgorszy możliwy toksyczny układ. Po za tym chyba
          lepiej żeby miało rodziców odzielnie niż razem nienawidzących się.
          Jak chesz pomóc dziecku spróbuj najpierw pomóc swemu zwiazkowi (poprzez
          psychoterapię?) bo jak pisze guru psychoterapeutów Hellinger, udany zwiazek
          kochajacych sie rodziców, nawet koszem zabranego dziecku czasu, to najwieksze
          źródło szcześcia dziecka i inwestycja w jego późniejsze satysakcjonujace relacje
          w dorosłym życiu.

          A tak przy okazji to czy masz świadomośc że to że synek stał sie taki ważny w
          twoim życiu i determinuje decyzje jest standartowym powodem że związek podzedł
          na dalszy plan i sie sypie?
          Na niektórych szkołach rodzenia każą cieżarnym powiesić kartkę nad łożeczkiem:
          "mój mąż jest dla mnie najważniejszy, mam do na całe życie, a dziecko tylko na
          18 lat" żeby małżeństwo nie poszło w diabły...
          • iga115 Re: Dobro dziecka czy rozwód???????? 20.02.06, 00:28
            your_and masz w życiu codziennym do czynienia z psychologią lub czymś
            pokrewnym? twoje uwagi są bardzo ciekawe, jesteś kobietą czy facetem?

            A tak poza tym to ja doskonale zdaję sobie sprawę, że dziecko kiedyś dorośnie,
            odejdzie, a my zostaniemy <na dobre i na zle". Tylko w moim przypadku jest
            więcej tego zlego, i nie chodz tylko o sex. Byl czas kiedy próbowalam to
            wszystko posklejać, naprawić ale ile można walczyć z wiatrakami? I dopiero od
            momentu stwierdzenia, że już nie ma o co walczyć skoncentrowalam się wylącznie
            na dziecku.

            Mój dylemat polega na tym, że ja wiem że już nie będziemy zgodnym malżeństwem,
            ale nie mogę się zdobyć na rozstanie ze względu na synka. Przynajmniej na razie
            Przecież nie można cale życie oszukiwać
            • iga115 Re: Dobro dziecka czy rozwód???????? 20.02.06, 00:33
              your_and już wiem że jesteś facetem,
              twoja wiedza to autopsja, zawód czy hobby?

              Pozdrawiam
              • your_and Re: Dobro dziecka czy rozwód???????? 20.02.06, 17:54
                Trochę autopsji, a teraz to już trochę bardziej hobby :-)
                Pozdrawiam
                • iga115 Re: Dobro dziecka czy rozwód???????? 20.02.06, 22:46
                  czyli już jesteś po wszystkim
                  Zwycięzca czy zwyciężony?

                  Pozdrawiam
            • glamourous Re: Dobro dziecka czy rozwód???????? 20.02.06, 21:48
              iga115 napisała:

              >Mój dylemat polega na tym, że ja wiem że już nie będziemy zgodnym malżeństwem,
              > ale nie mogę się zdobyć na rozstanie ze względu na synka. Przynajmniej na razie
              > Przecież nie można cale życie oszukiwać

              Im dziecko mniejsze, tym mniej przezywa rozstanie rodzicow; Skoro juz teraz
              jestes taka pewna, ze z tej maki juz chleba nie bedzie, to za kilka lat
              cisnienie frustracji bedzie tak wielkie, ze zwiazek sie predzej czy pozniej z
              hukiem rozleci. I wlasnie dla dobra dziecka lepiej, zeby to sie stalo "predzej"
              niz "pozniej". Uwierz mi, ze trzylatkowi latwiej wytlumaczyc ze tata juz z nami
              nie mieszka i przyjdzie dopiero za tydzien, niz osmiolatkowi. Maluszek niewiele
              jeszcze rozumie, wiec szybko zaakceptuje taka sytuacje jako naturalna i po pol
              roku nie bedzie juz pamietal ze kiedykolwiek bylo inaczej. Co innego dziecko w
              wieku szkolnym - dla niego rozstanie rodzicow to problem, z ktorym nigdy moze
              sobie nie poradzic!
              • iga115 Re: Dobro dziecka czy rozwód???????? 20.02.06, 23:00
                Najglupsze w tym wszystkim jest to, że ja z tego również zdaję sobie sprawę, że
                jeżeli już bym się zdobyla na ten krok to oczywiśce dla dziecka lepiej gdyby to
                mialo mijsce teraz, tylko ten cholerny, paraliżujący strach..........
                Kurde jak ja sobie z tym do diabala poradzę?????!!!!!?????!!!!

                Czy życie nie może być latwiejsze i prostsze, dlaczego ludzie sami sobie
                fundują takie bajoro??? Zwierzęta chyba mają latwiej, tam przynajmniej toczy
                się tylko walka o przetrwanie, brrrrrrrrr

                A swoją drogą dziękuję za cenne wskazówki, dobrze jest z kimś pogadać
        • iberia30 Re: Dobro dziecka czy rozwód???????? 20.02.06, 21:16
          iga....nie Ty pierwsza nie ostatnia masz taki problem, naprawde bardzo Ci
          wspolczuje, ale sprobuj choc przez chwile sie zastanowic, jakie beda
          konsekwencje, jesli nadal bedziesz tkwic w beznadziejnym malzenstwie?Jaki
          przyklad dasz dziecku?Chcesz by Twoj synek dorastal w zaklamaniu?Zeby
          codziennoscia byly ciche dni albo permanentne awantury?
          Iga, jesli nie potrafisz sobie z ta sytuacja poradzic-co jest jak najbardziej
          naturalne i wiele osob bedacych w takiej sytuacji-to zwroc sie o pomoc do
          fachowca.
          Synkowi sprobuj wytlumaczyc, ze mamusia z tatusiem juz sie nie lubia i dlatego
          tatus z Wami nie mieszka, ale nadal Go kocha.
          Trzymaj sie dzielnie-bo masz dla kogo,pozdrawiam.
    • arabica2 Re: Dobro dziecka czy rozwód???????? 17.02.06, 15:12
      jesli nie mozna uratowac malzenstwa, jesli nie ma innego wyjscia byc moze
      rozwod, pytanie czy byla jakakolwiek proba...
      Trzeba pamietac jaki dla dziecka to bedzie cios, wiec ta decyzja jest zbyt
      wazna, zeby ja pochopnie podejmowac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka