Miałam dotąd tremę przed organizowaniem przyjęć. Dziś w półtorej godziny pojechałam do sklepów i nakryłam do stołu. Była zimna płyta, jaja, śledzie i sałatka ( z wczoraj), ciasto. Wszystko elegancko. Jestem z siebie dumna.

A propos mojego wątku o wspomnieniach: muszę to wspomnienie chodować w swojej głowie. Pozdro.