01.10.12, 10:59
Hej zabbo

zauwazylam ze w kwestii "wagowej" jestesmy na jednym poziomie. Czy Ty stosujesz jakas diete czy nic? tyjesz po olaznepinie? Ja nawet nie wiem od czego tyje biore 600 kweitapiny i ostatnio dodali mi 300 depakiny. Boje sie przytyc wiecej. jak jest u Ciebie? Pytam bo moglybysmy sie wzajemnie wspierac wtedy jest razniej smile
Pozdrowka
Obserwuj wątek
    • dr.zabba Re: do zabby 02.10.12, 21:45
      Madau!
      Chętnie stanę z Toba w zawody wink
      Nie próbowałam innych diet poza jedną: przestań żreć! I kiedy mi się już udało jej przestrzegać uzyskiwałam wspaniałe rezultaty - 12 kg/4 m-ce. Nigdy dotąd nie ważyłam tyle, co dzisiaj. Winny jest na pewno alkohol, bo przez ostatni rok ocieram się o granicę alkoholizmu, by nie rzec: spełniam kryteria alkoholiczki. Aczkolwiek ostatnio czynię żarliwe postanowienia, by odbić się od dna. Zarówno wagowego, jak i alkoholowego. Przebywam teraz tydzień poza domem (wtajemniczeni wiedzą, że w Lublinie) i moje próby ascezy wyglądaja obiecująco. (to ma być taki wyraźny punkt rozpoczęcia diety - wyjazd).
      Czy tyję po olanzapinie? Też nie wiem. Jem też lit i wenlafaksynę. I jeszcze bupropion, ale on jeden chyba powstrzymuje mnie przed zajedzeniem się na śmierć.
      • dr.zabba cuiseur vapeur 02.10.12, 21:51
        Madau, co "cuiseur vapeur" znaczy oprócz urządzenia do gotowania na parze? Znaczy coś? (ktoś mi wpisał taki komentarz i nie wiem, czy to żart?)
        • madau Re: cuiseur vapeur 03.10.12, 08:07
          hej zabciu

          Nie mam pojecia co to znaczy w innym kontekscie niz urzadzenie do gotowania na parze. pewno jakis zart.
          Ja robilam wczoraj badania i krzywa cukrowa wyszla mi za wysoka. lekarz powioedzial zebym nie jadla slodkiego i tym mnie pograzyl. ja tez nigdy tyle nie wazylam, tez lubie sie napic piwa ( nie codziennie) Boje sie tej depakiny bo czuje jak brzuch mi rosnie, serio!
          • madau Re: cuiseur vapeur 04.10.12, 13:24
            zabciu i jak dzisiaj? jakies deko w dol? ja schudlam pol kilograma po diecie "mniej zrec" czyli od poniedzialku. jakiez to mile kiedy waga sie usmiecha smile
            • dr.zabba Re: cuiseur vapeur 07.10.12, 11:49
              W czasie pobytu w Lublinie jadłam naprawdę mało. Miałam nadzieję, że po powrocie będzie chociaż kilogramek, a może nawet dwa kilogramki... w dół. A tu nic. Waga jaka była, taka jest. Wiem jednak ze swoich poprzednich doświadczeń z odchudzaniem, że na początku przechodzi się fazę, którą nazywam "indukcją": waga stoi w miejscu, ale organizm przestawia się już na inny metabolizm. Grunt to przeczekać dzielnie. Aż do cudownego dnia, kiedy masa zacznie spadać.

              Trudno jest mi tu w domu utrzymać się w diecie. W czasie wyjazdu kupowałam po prostu 3 bułki i musiały starczyć na kolację, śniadanie i obiad. W domu jest pełna lodówka, dużo sklepów niedaleko.
              Dochodzi stres, nie wszystko układa się dokładnie tak jak bym chciała. sad
              • madau Re: cuiseur vapeur 08.10.12, 16:23
                ja w ten weekend prowadzilam warsztaty literackie w Marsylii. Ze wzgledu na ilsc wegetarian byly danie bezmiesne. Duzo energii tracilam bo mowilam duzo, rysowalam, porownywalam etc, robilismy tez dlugie spacery w posesji pewnego bylego ksiedza ( prawie ze na wsi, pieknie pachnialy drzewa i kwiaty), jadlam wiec malo i bez miesa. Ale jak sie zobaczylam na zdieciach to szczena mi opadla. MUSZE zrzucic przynajmniej 20 kilo, stosuje diete MZ ( mniej zrec), odstawilam alko. Bylam najgrubsza ze wszystkich uczestnikow i gdyby nie to, ze mialam prowadzic zajecia, schowalabym sie do mysiej dziury. Waga ani nie drgenla. moze mam tak jak Ty, ustabilizowalo sie a potem kilosy bede leciec czego i Tobie serdecznie zycze smile
                • dr.zabba Boże, Boże! 09.10.12, 22:22
                  Boże, Boże! Żarłam dzisiaj jak świnia, piłam alko, wstyyyyyyd!
                  • madau Re: Boże, Boże! 10.10.12, 08:47
                    spoko smile ja tez sie wczoraj pokusilam na male piwo. Bo u nas jeszcze upaly a zimne piwko w upaly jest najlepsze. waga wciaz stoi, ani drgnela chociaz wczoraj malo jadlam ( jedna kromka z zoltym serem i zupa na kolacje)
                    No nic musimy walczyc Zabciu. uda nam sie, zobaczysz smile
    • dr.zabba Re: do zabby 19.10.12, 18:42
      Hej, madau!
      Jak u Ciebie?
      Ja mam zamiar jutro zobaczyć na wadze upragnioną liczbę 93. (suwaczek w stopce jest nieaktualny chwilowo). Kiedy tylko mi się udaje, kontynuuję dietę ŻPP (żryj połowę połowy).
      • madau Re: do zabby 20.10.12, 09:21
        hej zabciu
        ja mam dzis stanac na wadze i zobaczyc 89 ale chyba za bardzo marze. Bedzie 91 jak na moje oko czyli schudlam tylko 1 kilo. No ale moze to sie ustabilizuje. jem malo. jak juz jem to wymiotuje. Wczoraj bylam na sushi i nic mi nie podchodzilo.
        No i winko. Do kazdego posilku, niestety
        • dr.zabba Re: do zabby 20.10.12, 09:29
          Madau,
          i jak? Ja mam 94,1, ale nie ustaję w nadziei. Jestem teraz po operacji ręki, nie chodzę do pracy, mogę jeść w przemyślany sposób. Jutro będzie 93. (może być 93,9 - ale zawsze to będzie 93).
          Martwię się, że wymiotujesz. Wywołujesz wymioty? To szkodliwe dla przełyku, zębów - i psychiki. Madau, martwię.
          • madau Re: do zabby 20.10.12, 09:59
            Tak zabciu, prowokuje wymioty jak za "duzo" zjem ale prawie zawsze robi sie mi niedobrze po posilku. Dzisiejsza waga 89, wlasnie sie wazylam. No ale to normalne ze spada kiedy ja prawie nic nie jem a jak zjem to zwymiotuje. Wiem ze zle robiee ale organizm tak juz moj zaczal sie przestawiac.
            Do tego biore leki wiec sniadania nie jem ( zeby lekow nie zwymiotowac) i wieczorem tez biore leki z lekkim posilkiem, na arzie mi sie udaje. No i spie duzo, nie wiem czy to dawka kwetiapiny ( 600) czy imovane ale spie.
            Zycze Ci zeby waga drgnela zabciu kiss
            • dr.zabba Re: do zabby 20.10.12, 10:07
              Gratuluję osiągnięcia zamierzonej wagi! Jesteś mi wzorem i czynnikiem mobilizującym smile
              Ja próbuję pójść na kompromis między ograniczeniem kalorii a ogromną przyjemnością, jaką czerpię w swoim życiu z jedzenia. Dziś gotuję "chudą" zupę fasolową.
    • dr.zabba udało się 22.10.12, 13:36
      Udało się, Madziu!
      Ważę od dwóch dni upragnione 93 kg. Teraz trochę wysiłku żeby utrzymać wagę, a potem wolnym krokiem do 91 big_grin
      Jak u Ciebie, trzymasz się?
      • madau Re: udało się 22.10.12, 17:04
        jejku zabciu ale sie ciesze! Ja troche przez problemy w zwiazku mam mase adrenaliny i moze dlatego chudne. nadal 89 co mnie bardzo cieszy. I spodnie 46 juz lekko spadaja, czuje to smile
        • dr.zabba Re: udało się 22.10.12, 19:33
          Współczuję bardzo problemów. Trzymam kciuki, żeby było dobrze. W razie czego @.
          Ja niestety jestem "zajadaczem problemów" i ostatnim "związkowym" zgrzytom i przeprowadzce do nowego domu zawdzięczam obecną wagę.
          • madau Re: udało się 23.10.12, 08:44
            nie jest za dobrze. odseparowywuje sie od partnera i jest ciezko. Juz chyba nawet znalazlam nowe mieszaknie. Wiec ciagle rycze i malo jem. Ilz waza lzy?
            • dr.zabba Re: udało się 23.10.12, 09:36
              Oh, madau!
              To takie trudne! Pamiętam zdjęcia na Twoim blogu...
              Uważaj na siebie bardzo! Cholernie trudny masz czas, a nasze demony nigdy nie śpią.
              Chciałabym móc Cię przytulić.
              kiss



              • madau Re: udało się 23.10.12, 12:08
                Juz przytulilas zabciu kiss
                uwazam na demony, mam reke na puslie odnosnie malej kawalerki gdzie moglabym mieszkac i dopuki tego nie sfinalizuuje bede w stresie. Lyknelam sobie lampke czerwonego dla odwagi. Bo plakac juz nie moge
                • madau Re: udało się 26.10.12, 10:04
                  no, juz mam swoja mala kawalerke oplacona. W poniedzialek dostane klucze. Wciaz na adrenalinie wiec wciaz mi sie waga utzymuje na 89. odstawilam alko, czuje ze brzuch mi troche spada. Tam gdzie bede mieszkala trzeba isc pod gorke ( na dole ogrody na gorze rezydencja), spale mase kalorii.
                  n arzie trzymam kciuki za Ciebie i za mnie smile
                  • dr.zabba Re: udało się 29.10.12, 08:05
                    Witaj! Jeśli dobrze zrozumiałam, dziś Twoje pierwsze chwile w nowym mieszkaniu. Życzę wszystkiego najlepszego!
                    W Gdańsku mróz, dziś rano wszystko białe od szronu. Dzieci pierwszy raz w tym sezonie poszły w zimowych butach. Eh, idzie zima!
                    Czekam na liczbę 92 na swojej wadze - wygląda na to, że jej nadejście jest bliskie smile.
                    • dzedlajga Re: udało się 29.10.12, 15:19
                      dr.zabba napisała:

                      Dzieci pierwszy raz w tym s
                      > ezonie poszły w zimowych butach. Eh, idzie zima!


                      Hi, hi. Ja jeszcze w sobotę rano na spacerze z psem byłam w sandałkach wink Kupiłam latem takie trekkingowe.

                      Mniej więcej takie
                      www.cerrotorre.pl/product-pol-1827-Sandaly-trekkingowe-KEEN-Arroyo-.html
                      tylko sporo tańsze. I jak wkładałam do nich ciepłe skarpetki to dopóki było sucho mogłam chodzić. Ale ja mam ostatnio gorące stopy, a jak mi się spocą to robią mi się odparzenia i jest niefajnie. W południe już było tyle śniegu i padało na tyle solidnie, że założyłam zabudowane za kostkę.

                      Ale zima idzie - to fakt.
                      • madau Re: udało się 29.10.12, 16:16
                        ja u mnie na lazurowym nadal w sandalkach latem smile I bez kurtki, dzis 21 stopni smile
                        • dzedlajga Re: udało się 29.10.12, 16:33
                          Też fajnie. Chociaż pies jest zachwycony tym białym czymś na ziemi oraz padającym z nieba. A jak pięknie piłka się po tym ślizga...
                          No i jak się odpowiednio ubrać... dwie godziny dziś spędziliśmy w lesie i było super. No i w końcu jestem zachwycona, że przypadkiem kupiłam 15 lat temu mieszkanie obok lasu. Przypadkiem, bo kryterium wyboru tego właśnie mieszkania była cena, która w tym miejscu dała się przeliczyć na 2 pokoje zamiast jednego. No i to, że nie jest bezpośrednio obok głównej drogi, więc jest spokojnie.
                          • madau Re: udało się 30.10.12, 09:04
                            Fajnie masz w tym lesie smile. Moja kotka w ogole chyba nie pamieta sniegu ( a jezdzilam z nia zima do Polski) ale teraz sie wygrzewa na sloncu chociaz powoli robi sobie "norki" pod kocem. U Was pewnie pialo i puchato.
                            Troche Wam zazdroszcze tego sniegu... pierwszy snieg, wszystko biale...
                            • dzedlajga Re: udało się 30.10.12, 09:47
                              Dość szybko topnieje, bo temperatura w dzień na plusie. Ale rzeczywiście jest ładnie. Później wrzucę zdjęcia dwóch bałwanów, które zrobiłam chyba w niedzielę. Oczywiście ja zrobiłam zdjęcia, autor bałwanów - nieznany wink
                              • madau Re: udało się 31.10.12, 09:01
                                ciekawa jestem tych balwanow smile
                                A u mnier na liczniku 88 kilo, jestem przeszczesliwa.
    • dzedlajga Re: do zabby 31.10.12, 09:26
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/aa/qg/jluk/OaYABBN0MEE0bTaylB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/aa/qg/jluk/17JfK9qEg82GBdz95B.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/aa/qg/jluk/YqjUUBAcuR3NHBNg8B.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/aa/qg/jluk/j6M3NNczZeFA9YkCOB.jpg
      • madau Re: do zabby 31.10.12, 10:13
        jejku cudnie! jak mi brakuje sniegu tutaj...
        A piesek Twoj?
        • dzedlajga Re: do zabby 31.10.12, 11:37
          Jak najbardziej mój. Dyzio Benjamin. Dyzio to imię schroniskowe, Benjamin - nadane przeze mnie. Zwany też: Benji, Benek, Benedykt a nawet Benisław. Przeukochany gryzoń i niszczyciel. Z braku dostępu do szaf innych miejsc, które zostały skutecznie pozamykane wczoraj po prostu ściągnął firankę z okna. Nie wiem jak długo to jeszcze potrwa (ma 10 miesięcy), ale czasem mam instynkty mordercze w stosunku do niego.

          Choć z drugiej strony nauczyłam go przechodzić przez ulicę i praktycznie w ogóle nie używamy smyczy, chyba, że wyruszamy gdzieś dalej, poza dobrze znany teren, albo wiem, że będę szła do jakiegoś sklepu i wtedy muszę go jakoś przywiązać.
          • madau Re: do zabby 31.10.12, 11:40
            Ale fajnie. ja jestem kociara i mam kotke ale bylam wychowywana w domu gdzie byl pies ( wyjatkowo lagodny doberman) i mysle zee gdyby nie moja choroba ( zle sie czuje za kazdym razem kiedy mam wyjsc z domu) to bym sobie szczeniaczka sprawila. Ale niestety jest tak a nie inaczej, na razie w domu rzadzi kotka smile
            • dzedlajga Re: do zabby 31.10.12, 13:35
              Też zawsze miałam kicury. Ostatni był Tiger, którego musiałam uśpić w czerwcu i dokładnie tydzień później pojawił się Benek. Nie to, żebym Cię namawiała na psiaka, ale to dzięki niemu mam siłę i ochotę wstać z łóżka. Teraz dodatkowo mam w końcu dobrze ustawione leki. Stety - niestety pod koniec sierpnia trafiłam na całą dobę, ale dobrali mi rispolept a z moim lekarzem wynegocjowałam lamo i jest naprawdę świetnie. A dodatkowym bonusem jest fantastyczna dziewczyna, którą tam poznałam. Jeszcze nigdy z nikim nie miałam tak dobrego kontaktu jak z nią. Na serio żałuję, że jedna z nas nie jest facetem, bo byśmy sobie fajne życie ułożyły razem. Ale przyjaźń też jest fantastyczna.
              • madau Re: do zabby 31.10.12, 16:24
                Dobrze ze masz ustawione leki. To najwazniejsze ze super dzialaja smile
                ja niestety caly czas jestem pod metoda "prob i bledow". Wprowadzono mi rispolept po ktorym zle sie czulam, zmienili na loxapine ale dostawalam swira potem odstawili loxapine i podali 900 kwetiapiny, poczym wyladowalam w szpitalu.
                Kwetiapine bardzo dobrze znosze ale ostatnio mialam jazdy i dali mi depakine chrono. teraz jestem na kwetiapinie 600 i 100 loxapiny. Spie po tym dobrze wink
          • beatrix-kiddo Re: do zabby 31.10.12, 15:03
            Cudny psiaczek! Jestem pewna, że za jakiś czas będziesz z łezką w oku wspominać jego rozrabianie, ja też miałam wiele razy ochotę udusić mojego cockera, jak był mały (szkodnik straszny), a teraz wspominam to z rozrzewnieniem smile
            • dzedlajga Re: do zabby 31.10.12, 17:14
              Wiesz Beatrix, to jest tak, że z jednej strony się wkurzam a z drugiej to ze śmiechem opowiadam, że skoro już wszystko pozabezpieczane to on i tak poradzi sobie, żeby coś spsocić, jak choćby te firanki. I jeśli nie jestem świadkiem psocenia, to mogę okazać niezadowolenie przy wejściu, ale nie bardzo mogę go skarcić, bo przecież on i tak niewiele z tego zrozumie. Ale jak przed chwilą wchodząc do pokoju zobaczyłam go na stole to dostał taką burę, że aż przestał merdać ogonem i chyba coś z tego zrozumiał. Teraz zajął się tym co zostało z plastikowego wieszaka i na razie jest spokój.

              Ja nawet nie potrafię się gniewać na niego za to, że coś zniszczy. Może nie przemyślałam sobie tego jakoś szczegółowo biorąc go do domu, że może okazać się niszczycielem, ale to tylko pies w dodatku młodziutki (10 miesięcy, miał 6 jak go wzięłam) i trudno mieć do niego pretensje, że psoci. W dodatku wiem, że robi to z tęsknoty, albo żeby zwrócić na siebie uwagę, bo jak przez wakacje byliśmy 100% czasu razem, z czego większość na dworze, to nie zniszczył absolutnie niczego. To takie dziecko na 4 łapach. A tak naprawdę to mój książę na 4 łapach, bo to on mnie obudził z 9-cio letniego snu. I nawet gdyby zniszczył wszystko w domu (dobrze, że nie umie jeszcze czytać wink) to i tak będę go kochać, bo podarował mi nowe życie.
              • beatrix-kiddo Re: do zabby 04.11.12, 16:27
                Przepięknie piszesz.
                Pogłaskaj "dzieciaka na 4 łapach", tym mocniej, że przeczytałam w innym wątku o babejszy. Brr, biedak.
                A tak a propos kleszczy, spróbuj może Advantix, ja od kilku lat stosuję u mojego Froda i nie mamy żadnych kłopotów z kleszczami. To takie kropelki, które się wkrapla na skórę na karku i nad ogonem.
                • madau Re: do zabby 20.11.12, 12:50
                  I jak tam Zabciu waga? ja znow przytylam 1 kilo bo sie obzeram przeciwdepresyjna czekolada wink. A tak na powaznie to wcale u mnie nie wesolo. kompensuje samotnosc zarciem. Musze sama wychodzic do sklepu dosc oddalonego i tam kupuje gotowe potrawy albo konserwy. Szybko i migiem bo swiat mi sie kolysze. Kiedys zakupy robil moj B. i zawsze przynosil jakies warzywa, owoce. teraz jestem sama i spadlo mi to na kark. Nie obejdzie sie bez xanaxu i tranxene a i tak migiem latam po tym supermarkeciku. Dzis kupilam sobie platki i bede jesc z jogurtem. Musze schudnac bo za miesiac bede w Polsce a tam mi nie oszczedzaja przykrych wrazen typu "jak ty wygladasz", "ale jestes gruba" itp.
                  damy rade?
                  • eydur8791 Re: do zabby 20.11.12, 19:42
                    Widzę, że to mocno sfeminizowany tematsmile Ja mam pytanie do Żabby a propos wskaźników odnoszących się do wagi: (nie wiem tylko czy to Twoja dziedzinasmile) a mianowicie wskaźnika BMI i procentowej zawartości tłuszczu w organizmie: jak bardzo są one miarodajne i przydatne do samodzielnego określenia czy ma się problem z wagą?
                    A tak w ogóle wszystkim życzę utrzymywania rozsądnej (ani za małej ani za dużej) wagismile
                    • dr.zabba Re: do zabby 20.11.12, 21:08
                      BMI jest uznanym w świecie medycznym wskażnikiem prawidłowej masy ciała. Prawidłowej, czyli dającej istotne prawdopodobieństwo dożycia sędziwych lat w zdrowiu. Jako prognostyk używa się też tzw wskaźnik pas-biodra, będący stosunkiem obwodów ww.
                      Zawartość tłuszczu w organizmie jest wartościa szacunkową, jest w przybliżeniu prawdopodobna. Niektórzy są przywiązani do znaczenia takich pomiarów wykonywanych np przez specjalne wagi osobowe. Ja uważam, że jest to pomiar przybliżony z baardzo dużym marginesem błędu.
                  • dr.zabba Re: do zabby 20.11.12, 20:28
                    Jeden kilogram to jeszcze nie tragedia - tyle może wahać się waga między rano a wieczór - nie przejmuj się! To "w granicach błędu pomiaru". Wiem doskonale, że czekolada jest świetnym antydepresantem, oj wiem! Przytuuuuulam mocno! Mnie dopadają listopadowe lęki zwłaszcza, że przez jakiś czas odstawiłam olanzapinę, żeby lepiej chudnąć. Od dwóch dni biorę ją jednak z powrotem, bo niepokój i niemożność "odpoczęcia" były już bardzo trudne. Dobrze, że biorę znów, bo dziś musiałam spędzić z teściową dzień na oddziale ratunkowym nieswojego szpitala, bo miała problemy z sercem. Gdyby nie neuroleptyk, chodziłabym po ścianach, a tak byłam spokojna jak wagon tybetańskich mnichów.
                    Od początku naszej "akcji odchudzeniowej" straciłam 4 kg - waże teraz 91 kg.
                    Przytulam mocno, trzymaj się! Wiem, że dasz radę.
                    Wyślę Ci na gazetową@ mój email, którego używam - gdyby był ci potrzebny może. Bo gazetowej to nawet nie sprawdzam...
                    kiss
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka