14.02.16, 18:20

Nie daję już rady. Wewnątrz jestem wielkim kłębkiem lęków. Większość to obawy irracjonalne.
W marcu wizyta u dochtora...pewnie będę się wtedy czuła lepiej i pominę tą część samopoczucia, bo jak marudzić z uśmiechem na twarzy( zazwyczaj podczas wizyty mam lekką górkę, nawet jeżeli dzień wcześniej zalewam się łzami).
No to sobie pomarudziłam.
Obserwuj wątek
    • rainbow_73 Re: Maruda 15.02.16, 08:18
      Nie marudzisz. Podzielenie się dokuczliwymi objawami przynosi choćby chwilową ulgę, a lęki są niezwykle przykre. Życzę poprawy samopoczucia smile
    • za_mszowe Re: Maruda 15.02.16, 12:19
      Wiekszosc aktywnie uczestniczacych w tym forum żali się,kiedy tego potrzebuje smile . Jezeli uwazasz,ze Twoj nastroj podczas wizyty nie oddaje calosci samopoczucia z ostatnich kilku miesiecy pomiedzy kokejnymi spotkaniami,to moze prowadz jakies zapiski,wykresy,etc.
    • dzedlajga Re: Maruda 15.02.16, 20:36
      Tak sobie myślę i myślę, co by tu sensownego napisać.

      Zastanawiałaś się kiedyś dlaczego w czasie wizyty czujesz się lepiej czy wręcz masz małą górkę? Bo jeśli jest to coś stałego, mimo, że między wizytami czujesz się różnie, to ja bym przynajmniej porozmawiała o tym z lekarzem. Dla mnie to wygląda trochę, przepraszam za wyrażenie "syndrom zadowolonej dziewczynki". Mamy być grzeczne, nie narzekać i zawsze uśmiechać się, więc w sytuacji, kiedy w zasadzie powinnaś ponarzekać, tym bardziej, że masz na co, włącza się ta zadowolona i szczęśliwa dziewczynka. Jak dla mnie temat do przepracowania.

      A na wizytę bez względu na nastrój przygotowałabym sobie listę problemów czy trudności które masz na codzień i powiedziała, że dziś akurat czujesz się dobrze, ale od ostatniej wizyty czułaś się tak i tak. Lub tak jak radzi Zamszowe, zrób sobie zapiski codziennie lub co tydzień, gdzie będziesz opisywać swoje samopoczucie - wystarczą hasła. Wtedy lekarz będzie miał rozeznanie jak to naprawdę wygląda.
      • 39.a Re: Maruda 19.02.16, 20:08
        Trudno mi odpowiadać za Sensi, ale poczułam sprzeciw przy tej "ułożonej dziewczynce".
        Bo mam podobnie. Nastrój podczas wizyty jest zwykle wyższy niż zwykle. Z różnych
        względów. Poinformowałam o tym lekarza.
        • dzedlajga Re: Maruda 19.02.16, 20:53
          Przepraszam, to tylko jakaś hipoteza, która wcale nie musi być prawdziwa. Pierwsze co mi przyszło do głowy. Ale często jest tak, że jako dzieci ciągle słyszymy takie teksty, że mamy być grzeczne (głownie dziewczynki ale chłopcy też) Nie znaczy to, że jako dorośli jesteśmy nadal grzecznymi dziećmi, tylko myślę, że w pewnych sytuacjach mogą zupełnie podświadomie "wyskakiwać" jakieś rzeczy. Szalenie częste jest, że np złoszcząc się uśmiechamy się, co daje kompletnie sprzeczny komunikat dla rozmówcy. Przecież nikt nie chce się śmiać jak jest zły, ale ten uśmiech pojawia się całkiem bezwiednie. I trzeba mocno popracować nad sobą, żeby to zmienić. Ale przede wszystkim należy sobie to uświadomić, bo na ogół nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. I tak sobie myślę, że podobnie może być z tym dobrym nastrojem, który ma zamaskować fakt, że jest nam źle i chciałybyśmy ponarzekać

          W każdym razie, jeśli tak by się zdarzyło raz czy dwa, ale jeśli jest to reguła, to ja bym się temu przyjrzała, bo wydaje mi się, że nasz organizm próbuje nam coś w ten sposób powiedzieć.

          Jeszcze raz powtórzę. Grzeczna dziewczynka to ta z dzieciństwa. A przynajmniej ta, od której tego wymagano. Chyba zbyt dużego skrótu myślowego użyłam
          • 39.a Re: Maruda 19.02.16, 21:22

            Doskonale rozumiem, co masz na myśli.
            Ale myślę, że przyczyna, którą podałaś nie musi być jedyną.
            • dzedlajga Re: Maruda 19.02.16, 21:28
              Ale ja nie powiedziałam, że to jedyna możliwa przyczyna, choć fakt, nie powiedziałam, że może ich być więcej. "pierwsze co mi przyszło do głowy"

              A co do buntu na hasło "grzeczna dziewczynka" to dodam, że właśnie tydzień temu byłam na warsztatach prowadzonych metodą pracy z ciałem Alexandra Lowena i przyznam, że jak usłyszałam hasło, że teraz mamy sobie mówić "bądź grzeczną dziewczynką" to też się we mnie zagotowało.
    • sensi47 Re: Maruda 21.02.16, 22:06
      "Syndrom zadowolonej dziewczynki"-coś w tym jest. Ale to chyba nie wychowanie. Rozpatrywałabym to raczej w kwestii "mogłoby być gorzej". Przecież jakoś tam funkcjonuję w społeczeństwie, daję radę udawać,że nic mi nie jest. Ludzie postrzegają mnie jako silną jednostkę. Lęki żyją we mnie. Teraz mam już świadomość ich irracjonalności. Za dużo po prostu analizuję i szukam drugiego dna.
      Lekarzowi napomykam, że je mam dodając jednocześnie, że da się z tym żyć. Przypominam sobie stany,kiedy mnie paraliżowały, dochodziło do urojeń. A mam bardzo bujną wyobraźnię wink
      Strasznie boję się jakiś zmian w lekach, bo za dnia muszę być przytomna.
      Syndrom zadowolonej dziewczynki- po porodzie nie chciałam być odwieziona na salę, bo mogę sama na nogach. Już taka jestem. Zle mi z tym jak muszę okazać słabość. Na forum, anonimowo łatwiej. Zaufanym osobom też-wtedy mogę dokładnie opowiedzieć jaka sytuacja mnie przeraziła.
      PS. Dziękuję za podpowiedzi z notatkami. Pobudzeniu podczas wizyty nie wiem czemu zawdzięczam.

      • dzedlajga Re: Maruda 22.02.16, 14:56
        A może to nie do końca zadowolona dziewczynka tylko silna dziewczynka. Może ktoś w domu był wiecznie płaczący i narzekający, może faktycznie bardzo chory. Dziecko wtedy przejmuje rolę dorosłego i/lub opiekuna i na swój sposób próbuje zapanować nad sytuacją. Jest silne i nie daje sobie prawa do słabości. No bo co by było gdyby jeszcze i ono było słabe. A tak ma poczucie, że jest lepiej. Bo jakby jeszcze ono zaczęło narzekać to by było jeszcze gorzej - tak jak piszesz: "mogło by być gorzej"

        W systemie rodzinnym jest tak, że są jakieś role do obsadzenia. Choćby rodzic/opiekun i dziecko. I jeśli opiekunowie zajmują rolę dziecka, to wtedy dziecko wypełnia tą lukę. Jeśli rodzice są skrajnie nieodpowiedzialni, to wtedy jedno z dzieci staje się nadmiernie odpowiedzialne. Jeśli w domu nie ma radości to jedno dziecko może zająć rozbawianiem całej rodziny i ciągle rozrabiać i robić żarty domownikom a także poza domem.

        W zdrowych domach każdy robi wszystkiego po trochu i jest ok. Ale podstawą jest to, że jest wyraźny podział na dzieci i dorosłych. Gdzie rodzic jest tym silniejszym, odpowiedzialnym dającym oparcie. Oczywiście może też okazać słabość czy smutek ale nie może to być dominujące w jego zachowaniu. A dziecko ma prawo być radosne, ma prawo mieć problemy i prosić o pomoc w ich rozwiązaniu. Dziecko nie jest wyśmiewane i ma zaufanie do rodziców. I wtedy jest wszystko ok. Ogólnie każdy ma prawo do wszystkich emocji ale to rodzice są odpowiedzialnymi opiekunami a dzieci rosną na silnych, ale nie nadmiernie silnych ludzi.

        Dlatego mnie osobiście przeraża jak widzę takie odpowiedzialne i nad wiek dojrzałe dziecko. Bo wiem, że ono dźwiga nadmierny ciężar na swoich barkach. Nie chodzi o to, że ma być "głupawe" i całkiem nieodpowiedzialne. Ale w granicach należnych swojemu wiekowi.
        • sensi47 Re: Maruda 22.02.16, 20:05
          Zadowolona czy silna-chyba wiem o co Ci chodzi.
          Nie przeszłam żadnej terapii, ale mam świadomość tego, iż wydarzenia z dzieciństwa rzutują na nasze późniejsze życie.
          Boję się, bo kiedyś ktoś nadużył moje zaufanie, etc.
          Choroba jest dziedziczna, ale musi być bodziec(u mnie stres )żeby ją uaktywnił. Tak to widzę.
          U mnie rolę silnej dziewczynki przejęła córka (miała 6lat kiedy mialam pierwszy rzut choroby).
          • annaod Re: Maruda 01.03.16, 16:32
            To nie musi być syndrom grzecznej dziewczynki. To może być nieuświadomiona radość, że czas u lekarza jest MOIM czasem. Wiara/wiedza, że ktoś wysłucha ze zrozumieniem, że da wsparcie. To trochę tak jak z imprezą urodzinową - to czas dla jubilata i jest tym podekscytowany (zwłaszcza, jako dziecko).

            Wszyscy po doświadczeniu terapeutycznym wiemy, jak ogromny wpływ ma nasze dzieciństwo - role w domu/otoczeniu - na schematy którym się poddajemy. Ale to też nie wyjaśnia wszystkiegosmile

            • dzedlajga Re: Maruda 01.03.16, 19:37
              W marcu wizyta u dochtora...pewnie będę się wtedy czuła lepiej i pominę tą część samopoczucia, bo jak marudzić z uśmiechem na twarzy

              Wygląda na to, że Sensi jednak nie narzeka u lekarza
              • annaod Re: Maruda 01.03.16, 19:44
                ja nie mam na myśli marudzenia, tylko podświadomą radość z konsultacjismile
                • 39.a Re: Maruda 01.03.16, 20:07
                  O to to. "Pomogą mi kuźwa wreszcie".
                  • dzedlajga Re: Maruda 02.03.16, 17:50
                    Kurde, to ja jakaś dziwna jestem. Jeśli przez dłuższy czas niewiele się zmienia i lekarz nie ma pomysłu to ja wychodzę z założenia, że jak sobie sama czegoś nie wymyślę, to lekarz niewiele mi pomoże. I sama sobie ustawiam leki od dawna, a lekarz tylko grzecznie wypisuje mi recepty. Jak dotąd zawsze zgadzał się na propozycje nowych leków. Dawkowanie też sama ustalam wg. tego jak się czuję. I przyznam, że od jakiegoś czasu czuję się dość dobrze. I nawet rzadko robię jakieś modyfikacje.

                    W każdym razie wizyta u lekarza mnie nie uskrzydla. Ale rozumiem, że kogoś może...
                    • 39.a Re: Maruda 02.03.16, 18:53
                      Zocha-Samocha? smile

                      Kiedyś pomógł mi fakt zauroczenia nowym lekarzem. Ale to jego wina! Nie komplementuje się pacjentki! Ostatnio, jak pisałam, pelna dezorientacja. Jak mawiają starzy górale, sam fakt pójścia do specjalisty może być leczący, jakkolwiek nie uzdrawia.
                      U mnie jeszcze działa mechanizm "odwalę to i będę mieć z czapki", co daje podniesienie
                      nastroju przed i ulgę go. Czasem funduję sobie też inne atrakcje w ramach wyjścia do lekarza.
                      Kilka pieczeni na jednym ogniu.
                      Poddaj się kiedyś leczeniu, nie lecz się sama wink
                      • dzedlajga Re: Maruda 02.03.16, 19:05
                        Jak się poddaję leczeniu to mi wciskają depakinę lub abilify po których mogłabym nie wstawać z łóżka. Bardzo dziękuję. To ja już wolę sobie sama wszystko poustawiać, lekarz tylko zatwierdza moją decyzję i w końcu wróciłam do żywych po wielu latach spania.
                        • za_mszowe Re: Maruda 02.03.16, 23:26
                          Jakie nowe leki wprowadzilas sobie zipelnie samodzielnie? wink
                          • dzedlajga Re: Maruda 03.03.16, 03:39
                            no tak zupełnie samodzielnie to nie, recepty nadal lekarz wypisuje. Ale korzystając z wiedzy forumowej poprosiłam o lamotryginę i to był strzał w dziesiątkę
                            • za_mszowe Re: Maruda 04.03.16, 12:28
                              E,to nie ma sie czym chwalic, myslalam ze dobierasz sobie sama antydepresanty, ew calosc "koktajlu" od podstaw
                              • ergo_pl Re: Maruda 04.03.16, 14:01
                                Dziedlajga, to ja podobnie. Psychia powiedziala wszelkie wskazowki sa mile widziane. Abilify tez sama wymyslilam na uspokojenie, a zombi po tym. Jeszcze chce sprobowac te kwetiapine i topiramat. No i sa ze 3 antydepr., ktorych nie bralam, ale nie stac mnie na nie. No i druga rzecz, nie wiem, czy w ogole jak ta reszta by podzialaly. Biore 300 wenla i 300 lamo, i nic. Jak siedzialam w syfie, tak siedze. Cztery koszmarne lata, przedtem chociaz nocami mialam sily.
                              • dzedlajga Re: Maruda 04.03.16, 14:13
                                Wiesz, z antydepem (wenla) to lekarz od razu strzelił w 10, więc nie było czego zmieniać. Co prawda próbowałam, bo ciągle było nie tak, ale na każdym innym było jeszcze gorzej. Dopiero lamo mnie ostatecznie postawiło na nogi
                                • za_mszowe Re: Maruda 04.03.16, 17:50
                                  To u mnie jak jest gorzej pomimo antydepa, to lekarka zmienia na drugi z dwu,ktore w 13letniej historii leczenia jako tako w ogole zadzialaly (mam czeste przesiadki paroksetyna/escitalopram). Trudno mnie ustawic na stalych dawkach wszystkich lekow "na cale zycie" i dawke kwetiapiny moge sobie zwiekszyc lub zmniejszyc minimalnie(o 25 lub 12,5 mg) za telefonicznym potwierdzeniem. Lamo 200mam na stalym poziomie od 5 lat.

                                  Mialam rok bez antydepresantu(powód: wszczepili mi implant zeba-duzy% odrzucen wszczepu wsrod pacjentow na SSRI) i zle wspominam tamten czas.
                                  • ergo_pl Re: Maruda 04.03.16, 22:59
                                    W listopadzie wpadlam na pomysl, zeby sprobowac drugi raz w zyciu fluoksetyny, koszmar, ryczalam godzinami, zeby przestac, bralam lorafen. Wrocilam do wenla, blokuje mi jedynie ryczenie, ale nie daje sil.
                                    Zamszowe, napisalas o paroksetynie, ja po niej dostalam manii, moze warto mimo to sprobowac?
                                    • 39.a Re: Maruda 05.03.16, 01:53
                                      Jeśli to duży epizod depresyjny to może zasugeruj setralinę?
                                      Oprócz kwetiapiny, faktycznie się sprawdza.
                                      • ergo_pl Re: Maruda 05.03.16, 02:44
                                        Sertralina nie dziala
                                    • za_mszowe Re: Maruda 05.03.16, 08:42
                                      Podstawa to w miare bezpiecznie ustalone dawki stabilizatorow nastroju,mam kwetiapine+lamo.
                                      • ergo_pl Re: Maruda 06.03.16, 03:22
                                        Jestem w czarnej doopie, potrzebuje czegos, co wyzwoli hipo.
                                        • rainbow_73 Re: Maruda 06.03.16, 08:55
                                          Wiosna tuż tuż. Mnie zawsze słońce podnosi samopoczucie o parę kresek. Życzę tego i Tobie.
                                          • sensi47 Re: Maruda 08.03.16, 11:46
                                            Skorzystałam co nieco z Waszych rad. Pomarudziłam u dochtora. Mała zmiana (oby dobra) na Kwetaplex XR.
                                            Ślę wszystkim serdeczne pozdrowienia z kończącego się kilkudniowego wypadu, na którym mialam się zrelaksować. Prawie się udało...
                                            • sensi47 Re: Maruda 23.08.16, 20:32
                                              KwetaplexXR -najpierw2opakowania a'300mg,teraz od miesiąca200mg.
                                              Jakiś miesiąc temu angina ropna i antybiotyk.
                                              Od początku brania Kwetaplexu of czasu do czasu mam dziwne odczucia. Teraz jakby się nasiliły. Czuję się jakbym miała za chwilę zemdleć, czuję niepokój, tętno przyśpieszone.Do tego kaszel-to akurat tłumaczę sobie fajkami.
                                              • sensi47 Re: Maruda 23.08.16, 20:44
                                                (tamto poszło przypadkowo).
                                                Psychicznie czuję się stabilna,tylko te somatyczne zawirowania.
                                                Ale do sedna.
                                                Miał ktoś coś takiego po tym leku?
                                                W poniedziałek wizyta u dr.
                                                Biorę jeszcze Trittico CR50mg,wszystko na noc.
                                                • 39.a Re: Maruda 24.08.16, 01:16
                                                  Moje wrażenia: po wzięciu K. na noc należałoby się już wygodnie ułożyć i spróbować zasnąć. Jak będziesz łazić po domu - może tańczyć podłoga. Tak, też miałam wrażenie jakiegoś niepokoju. RZUCIĆ FAJKI!
                                                  • inwalidka Re: Maruda 24.08.16, 08:22
                                                    Ja po wszystkich lekach nowej generacji umieralam i okropne zawroty głowy pomagaly stare leki trójpierścieniowe np. amitrypilina a teraz miansec no i xanax
                                                  • sensi47 Re: Maruda 24.08.16, 10:35
                                                    Bezpośrednio po zażyciu idę spać.Godziny różne, bo jestem nocnym markiem. Mnie raczej chodzi o zjawisko występujące w ciągu dnia. Może przez to,że lek uwalnia na raty?
                                                    Po Ketrelu(który brałam kilka lat) takich sensacji nie miałam.
                                                    Nie chciałabym rezygnować z obecnego, bo dawno nie czułam się tak stabilna psychicznie.
                                                    Fajki-oj tam,oj tam wink Niedługo odstawię smile Siła wyższa wink
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • inwalidka Re: Maruda 24.08.16, 11:01
                                                    Ja tez pale i próbuje odstawić ale to trudne robię teraz tak - pale co 2 godziny przez miesiąc potem co 3 godz itd tam mi powiedzial lekarz i udaje sie
                                                  • sensi47 Re: Maruda 24.08.16, 11:28
                                                    Tak się u mnie składa od lat, że używam pół na pół roku. Śmieszne i żałosne jest to, że po tych kilku miesiącach abstynencji nikotynowej(siła wyższa wink ,nie mam żadnych z tym problemów ) wracam do nałogu, kiedy siła wyższa znika.
                                                    Najdłuższy okres abstynencji fajkowej 2lata.
                                                  • inwalidka Re: Maruda 24.08.16, 12:52
                                                    Oj to dlugo u mnie 2 miesiące 😒
                                                  • sensi47 Re: Maruda 24.08.16, 13:00
                                                    Widać siły wyższej nie ma wink
                                                  • 39.a Re: Maruda 24.08.16, 14:19
                                                    Podobno są pacjenci, którzy są tak przywiązani do jednego leku, że na tę samą substancję chem. o innej nazwie handlowej źle reagują.
                                                    Poproś lekarza o powrót do Ketrelu.

                                                    (podobnie "lubiłam" Efectin w ślicznym, kolorowym pudełku. a 120 zet eł... brrr, ale cena)
                                                  • sensi47 Re: Maruda 24.08.16, 15:16
                                                    Tyle tylko,że ostatnimi czasy Ketrel już słabo dzisiałał,pisałam o tym pod koniec lutego.
                                                    Dzisiaj jest ok.Może te huśtawki pogodowe/cisnieniowe to powodują?Własne ciśnienie mam w normie, ale nigdy jeszcze nie mierzyłam kiedy się tak dziwnie czuję.
                                                    Wiem,wiem...cały czas się noszę z zamiarem zrobienia podstawowych badań(morf,cukier,próby wątrobowe,cholesterol,tsh,mocz) i z takim pakietem iść do lekarza, niech mnie kieruje na bardziej szczegółowe badania-o ile coś będzie nie tak.....Na razie tylko planuję smile
                                                    PS.Mnie baaardzo podoba się Trittico- ma taki śliczny słonecznik na opakowaniu big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka