Dodaj do ulubionych

No i cudu nie było

04.06.09, 13:37
Byłam u utytłowanego endokrynologa. Czar prysł: moja domniemana
niedoczynnośc tarczycy nie istnieje. Zatem objawy choroby nie pasują
do hypotyreozy i dawka hormonów nie wybawi mnie z depresji i
wszystkich innych objawów, tak pasujących do tarczycy. Poziomy
hormonów tuż nad kreską- ale są, przeciwciał nie ma, tylko usg
fatalne. P doktor opisała moje liczne guzki potoczyście nie
odzywając się do mnie ani słowem. Endokrynolog przyłóżył głowicę i
stwiedził dwa większe guzki wymagające punkcji (za dwa tygodnie). No
i teraz mam myślenie o raku tarczycy.Sąsiedzi naszego forum miewają
takie rozpoznania i to chyba nie tak rzadko.uncertain
Obserwuj wątek
    • dzedlajga Re: No i cudu nie było 04.06.09, 14:35
      o raku zapomnij!!!!
      wystepuje tak rzadko, a guzki mamy prawie wszyscy, ja tez mam, ale malutki i sie
      nim w ogole nie przejmuje. Zapomnij o tytulowanych lekarzach (nie tylko endo) bo
      oni sa od pisania ksiazek a nie leczenia ludzi. Jesli jestes z wawy i chcesz to
      moge Ci odstapic wizyte u dr Stefanowskiej, ja do niej nie bede chodzic, bo mi
      teraz jest potrzebny lekarz, ktory mi da recepte i takiego mam wiec szkoda mi
      kasy na prywatne wizyty. Natomiast mozesz poprobowac jeszcze z dieta, jesli
      hormony mimo wszystko masz "w normie" to tak sobie kombinuje, ze moze to co
      napisala tlenek-gipsu (chyba) w watku co jesc o l-tyrozynie rano moze pomoc. W
      koncu tarczyca potrzebuje l-tyrozyny do produkcji hormonu i wazne jest zeby go
      dostarczyc rano, bo wlasnie rano tarczyca wyrzuca hormony. Jak nie ma z czego
      ich zrobic, to nie robi. Juz nie pamietam czy dopisalam sie o jajku, ale jajko
      tez zawiera l-tyrozyne, czego nie ma w cytowanym fragmencie. Tak wiec rano jajko
      z warzywami (dla tarczycy i dla mozgu) a wieczorem serek z bulka /chlebem lub
      banan co kto woli. Jeszcze pracuje nad tym co w srodku dnia wink naprawde czuje
      sie o wiele lepiej, nawet inni zauwazaja ze lepiej wygladam
      • drugikoniecswiata Re: No i cudu nie było 04.06.09, 15:56
        dzedlajga, jeśli dr Stefanowska jest mądrym i dobrym endo który potrafi spojrzeć
        na człowieka całościowo (tarczyca vs. psyche vs. gin), to ja chętnie przejmę
        twoją wizytę smile)

        bo z tego co kojarzę (może źle), obecna_xyz z Warszawy chyba nie jest?

        jeszcze pytania techniczne:
        - Ile ta przyjemność kosztuje?
        - Rozumiem, że usg rozsądnie by było zrobić sobie przed i pójść do niej z
        wynikiem + badania, prawda?
        - Ona pracuje gdzieś państwowo też? Dałaby mi skierowanie na przeciwciała z NFZ
        (wcale nie takie tanie...)?
        • dzedlajga Re: No i cudu nie było 04.06.09, 20:23
          o dr Stefanowskiej tylko slyszalam wiele dobrego na forum, dlatego chcialam do
          niej isc. Na oczy jej nie widzialam, wiec nie moge od siebie powiedziec jak
          traktuje pacjenta. Podobno nieco mrukliwa, ale jak ja o cos zapytac, to bardzo
          szczegolowo odpowiada.

          przyjemnosc kosztuje 130zl
          usg i badania - jak najbardziej dobrze miec, bo bez tego, to troche szkoda tej
          stowy na wizyte (bez wynikow nie postawi diagnozy)
          nie mam pojecia gdzie pracuje, znalazlam ja tylko tutaj

          www.multimed.pl/lekarze.php#Endokrynolog
          wizyta jest dopiero w lipcu, wiec jak chcesz to jeszcze mozesz podpytac na hashimoto
          • drugikoniecswiata Re: No i cudu nie było 05.06.09, 22:32
            Hm, a do niej tak ciężko się dostać, że aż chcesz odstępować wizytę? Kiedy się
            zapisywałaś? I jak myślisz - czy nie wystarczy, jak do niej pójdę z USG, TSHx2,
            FT3 i FT4 na początek? Bo te przeciwciała to co najmniej drugie 130.
            • dzedlajga Re: No i cudu nie było 06.06.09, 09:07
              zapisywalam sie pod koniec marca chyba i najblizszy termin byl na 10 lipca
              (dupny system zapisow) w Alfie np. zapisuja na tydzien naprzod i nie ma
              problemow zeby sie dostac do kogokolwiek
        • jekaterina111 Re: No i cudu nie było 26.06.13, 20:45
          Witam, ja również uważam, że dr Stefanowska jest wybitnym lekarzem, jestem teraz do niej zapisana na 18.07.2013 r. na godz. 15.40 (Atrium Enel -Med Warszawa) niestety w związku z badaniami, które Pani Doktor mi zleciła będę mogła wybrać się do niej dopiero w sierpniu, jeżeli jest ktoś z Warszawy kto chciałby się wymienić na terminy byłabym zobowiązana. mój mail to kate2004@wp.pl
    • drugikoniecswiata Re: No i cudu nie było 04.06.09, 16:07
      obecna_xyz napisała:

      > Byłam u utytłowanego endokrynologa.
      > Czar prysł: moja domniemana niedoczynnośc tarczycy
      > nie istnieje. Zatem objawy choroby nie pasują do
      > hypotyreozy i dawka hormonów nie wybawi mnie
      > z depresji i wszystkich innych objawów,
      > tak pasujących do tarczycy. Poziomy
      > hormonów tuż nad kreską- ale są,

      Ehhh, tytuł twojego posta doskonale oddaje moje uczucia po odebraniu wyników
      powtórzonego TSH. Zdążyłam już w tę niedoczynność uwierzyć, już jej byłam prawie
      pewna... hehe. teraz jedyne co mi się nie zgadza w myśl forumowej ideologii to
      proporcje ft3: ft4. Bo nawet TSH było łaskawe wrócić do właściwego poziomu i
      znad kreski zejść do środka skali...

      > przeciwciał nie ma, tylko usg fatalne.

      tego jeszcze nie sprawdziłam, planuję usg, przeciwciał chyba na razie nie ma
      sensu robić (jak myślisz, dzedlajgo? ubiku?) - a tanie nie są.

      > P doktor opisała moje liczne guzki potoczyście nie
      > odzywając się do mnie ani słowem. Endokrynolog przyłóżył
      > głowicę i stwiedził dwa większe guzki wymagające punkcji
      > (za dwa tygodnie). No i teraz mam myślenie o raku tarczycy.

      Spokooooojnie. Rozumiem, że się boisz, pewnie każdy tak by zareagował na same
      słowa guz+punkcja. Ale proponuję wyjście logiczne - zacznij o nim myśleć, jak
      się dowiesz że go masz, bo tak sobie tylko wątrobę psujesz, i to z dużym
      prawdopodobieństwem, że na próżno. Nie warto, szkoda wątroby, żołądka i Bóg wie
      czego jeszcze.

      > Sąsiedzi naszego forum miewają takie rozpoznania
      > i to chyba nie tak rzadko.uncertain

      Forum nie odzwierciedla naturalnej dystrybucji raka w populacji - trafiają na
      nie ludzie, którzy z jakichś powodów z tarczycą mają problem, i w dodatku nie są
      zadowoleni z leczenia. to wycinek ludzkości, moim zdaniem za mało miarodajny,
      żeby nakręcać strach. tak jak na forum chad nie ma reprezentatywnej "próbki"
      chadowców - bo ci, którzy zostali od razu prawidłowo zdiagnozowani, dobrali
      cukierki i wszystko im gra w większości nie tracą czasu na siedzenie na forum wink))

      Tak czy siak, łączę się w bólu nad straconym złudzeniem, że tyroksyna wybawi z
      depresji. I trzymam kciuki za badania. Dobrze będzie! Trzymaj się tej
      perspektywy, może nie do końca świata, ale przynajmniej do czasu, póki nie okaże
      się, że masz _konkretne_ przesłanki do tego, by ją zmienić. Nie tyle z powodu
      wiary w pozytywne myślenie, a z sympatii i szacunku dla własnej wątroby i
      żołądka właśnie. Tako myślę ja. Howgh.
      • dzedlajga Re: No i cudu nie było 04.06.09, 21:04
        jak TSH zeszlo do srodka, czyli jest ok 2 to wg niektorych lekarzy jest to gorna
        granica, czyli jestes na granicy niedoczynnosci. Tak naprawde powinno byc ok. 1.
        Poza tym, TSH potrafi byc mocno zafalszowane, przez wiele roznych rzeczy, na co
        lekarze na ogol nie zwracaja uwagi. A wystarczy wczesna ciaza o ktorej akurat
        nic nie wiesz i TSH spada duuuuzo ponizej normy i co wtedy, leczymy nadczynnosc?
        Bzdura. Po prostu lozysko przejmuje obowiazki przysadki i dlatego TSH spada. A
        odstawienie hormonow w ciazy.... ups. To oczywiscie chyba najdrastyczniejszy
        przyklad, ale powodow zafalszowanego TSH jest wiecej. No ale TSH jest najtansze,
        wiec lekarze twierdza, ze najbardziej wiarygodne.

        Zrob koniecznie to USG - choc juz sama nie wiem

        U Ciebie ft3 - 100%
        ft4 - 43%
        niedoczynnosc, juz o tym pisalam

        jesli nie masz problemow z cholesterolem sprobuj przez jakis czas jesc na
        sniadanie jajko najlepiej gotowane. Moze teraz juz przeginam z ta dieta znowu,
        ale podoba mi sie pomysl, zeby rano jesc cos z l-tyrozyna, bo wlasnie rano
        tarczyca wytwarza hormony. I jesli wtedy dostanie surowiec, to moze sama z
        siebie zacznie wytwarzac ich wiecej. Ja dopiero zaczelam. Mimo, ze naprawde
        czuje poprawe w samopoczuciu, to jeszcze nie wiem jak to sie przelozy na
        hormony. I podoba mi sie, ze jak przesadzilam z bananami i serem na noc, to sie
        zaczelam osuwac, tak ze jednorazowo wzielam sobie odrobinke antydepa. Dzis bylo
        jajko, troche miesa i jest lepiej. Nie wiem, czy to wystarczy. Moje TSH bylo juz
        8, ale Twoje nie jest jeszcze tragiczne, wiec moze dieta "dla mozgu" troche
        pomoze i tarczycy.

        Pomysl, czego jesz najwiecej, ja uwielbiam bialy ser i przez ostatnie lata
        jadlam ok 3kg tygodniowo. Mysle, ze sobie tym nie pomoglam. Ale zaczelam
        zmniejszac i mleko i ser juz kilka miesiecy temu (dalam przekonac sie Mamie, ze
        to moze jednak za duzo, a teraz rozumiem co w nim mi szkodzilo)

        Na razie nie zasypiam po sniadaniu, za to wieczorem bez tabletki na sen. A
        raczej zamiast tabletki wcinam ser wlasnie lub banana. Z mniej waznych
        ciekawostek znikaja mi since pod oczami, z ktorymi przez co najmniej 30 lat
        zdazylam sie juz zaprzyjaznic. (znajoma zauwazyla, ze lepiej wygladam, wiec sie
        sobie przyjrzalam)
        • drugikoniecswiata Re: No i cudu nie było 04.06.09, 23:58
          Co do fałszowania wyników tsh - co jak co, ale wczesna ciąża i ciąża jakakolwiek
          w tej chwili musiałaby świadczyć o tym, że jestem wiatropylna. Niestety sad(
          Choć, swoją drogą, w listopadzie i grudniu nie było to niemożliwe. No ale to w
          drugą stronę zafałszowuje. A co jeszcze może fałszować te wyniki?

          Dieta.... eh, dieta. To nie jest moja mocna strona. Ponieważ nigdy nie miałam
          problemu pt. tycie, a raczej problem odwrotny - nie mam pojęcia co jem, jem to,
          co mi wpadnie w ręce i na co mam ochotę. to nie najlepsza dieta chyba, choć dość
          nieźle wychodzę na tym, że najzwyczajniej w świecie _nie_lubię_ chipsów, frytek,
          coli, snickersów i gumy do żucia smile)

          No ale poza tym jem byle co albo nie jem, zwłaszcza jak mam doła, w ramach
          bojkotu (totalny brak apetytu + jadłowstręt), oraz jak mam górkę, bo wtedy nie
          mam na to czasu. Co znaczy że nie jem przez 80% czasu. Tja....

          Wtedy, gdy jem, nie jem mięsa - będzie już ze 7 lat? Czasem, od wielkiego
          dzwonu, jakąś wędlinę w kanapce, żeby nie robić przykrości cioci itd. Albo jak
          nic innego nie ma w bufecie a ja akurat mam fantazję na umieranie z głodu. No
          więc nie mięso. Nie lubię też niestety przetworzonej soi (kotlety, mleko,
          parówki, tofu...), więc też jej nie jem. Co siłą rzeczy skazuje mnie na nabiał w
          dużych ilościach. Co jest nie tak z tym nabiałem?

          Ostatnio intensywnie karmię się mieszanką studencką i suszonymi owocami (banany,
          jabłko). Oliwę z oliwek uwielbiam od zawsze i używam gdzie się da - jedyny olej
          w kuchni. Z tego co wnioskuję po innych wątkach, te nieliczne (bo aż dwa!) fakty
          mogę uznać za pozytywy w obrazie mojej cholernej diety, lub raczej jej braku.....

          Już od dawna myślę, że przydałaby mi się wizyta u dobrego dietetyka i solidny
          wykład na temat żywienia. Może wtedy po pierwsze udałoby mi się wrócić do
          niedoścignionej wagi 45 kg z czasów przeddepresyjnych (na seronilu schudłam do
          37, obecnie oscyluję wciąż między 42-43 i więcej ani rusz; po drugie - czułabym
          się lepiej i nie miała doła, albo miała więcej siły, żeby z dołem walczyć.

          Więc jeśli masz na to energię i przestrzeń, to może być na forum, czemu nie wink
          w sumie mamy nowe technologie itp itd wink)) Na dobry początek przeczytam jeszcze
          raz wątek o orzechach. Ale powiedz, o co chodzi z tym nabiałem, bo to mnie
          zaciekawiło.
          • dzedlajga Re: No i cudu nie było 05.06.09, 13:23
            dobra, na razie odpuscmy Twojej tarczycy, bo jej sie normalnie zloty medal
            nalezy, za to, ze cos jej sie udaje zrobic, z tego co jej dostarczasz. Drugi
            medal dla mozgu. Ze jeszcze np. w spiaczke nie postanowil sobie zapasc. Reszcie
            organow tez sie pewnie medal nalezy, tyle ze o nich akurat nic nie wiem smile

            No, jeszcze pisalas o sprawach gin. Dopoki tarczyca nie wroci na wlasciwe tory,
            to mozesz sobie odpuscic sprawy ginekologiczne, chyba, ze dzieje sie cos
            naprawde powaznego. W razie co mam dobra, sprawdzona gin-endo. Ja od zawsze mam
            nieregularny okres, miesiac temu bylam na progesteronie, wiec oczywiscie
            pojawilo sie 28 dni. Jednak w tym miesiacu postanowilam, ze najpierw ustawie
            tarczyce i jak dalej bedzie cos nie tak, to wtedy wroce do progesteronu
            (niedobry jest i troche nienajlepiej go toleruje). I na razie ciiiicho sza o
            tym, ale znow bylo 28 dni. Jeszcze to o niczym nie swiadcy, bo w ciagu ostatnich
            7 lat pięć razy taki wyczyn mi sie udal. Zobaczymy co bedzie teraz.

            na poczatek sprobuj przeczytac ten artykul, fragment tej pracy zamiescila
            tlenek-gipsu w watku "co jesc"

            www.open-mind.pl/Ideas/Lebio.php
            co nie tak z nabialem? Mleko, ser bialy, banany i pestki slonecznika (nie wiem
            co jeszcze ale moze uda mi sie dowiedziec) zawieraja l-tryptofan. Ten aminokwas
            jest niezbedny do produkcji serotoniny, ktorej jak wiemy osoby w depresji maja w
            nadmiarze i lekami probuja ten nadmiar usunac. Nie znaczy to, ze nalezy te
            produkty usunac calkiem z diety, tylko spozywac wieczorem, najlepiej z
            weglowodanami (u mnie wersja ser+bułka ze slonecznikiem LUB banan).

            Dobra ale zacznijmy od rana
            jajko (l-tyrozyna) dzis w wersji z pomidorem, pomieszalam wszystko i zjadlam.
            Odczekalam jakis czas (ok. godziny), bo wazne, zeby do mozgu wraz z l-tyrozyna
            nie dotarly zadne wegle, i dopiero potem zjadlam pol bulki razowej bez zadnych
            ziaren z plasterkiem wlasnorecznie upieczonego schabu (znow l-tyrozyna) i
            pomidorem (coby sie zapchac, bo jednak po jajku z pomidorem to jeszcze glodna bylam)

            na obiad bedzie pomidorowa na wywarze z warzyw z brazowym ryzem i lyzeczka oliwy
            z oliwek wlewanej wprost do talerza (tak, za duzo chyba tych pomidorow, ale jak
            na razie tylko pomidorowa mi wychodzi i lubie. Poza tym akurat u mnie to chyba
            jednak na poczatek nie najgorszy wybor, bo czerwone warzywa zawieraja duzo
            potasu, ktory wplywa na obnizenie tętna, a to u mnie zasuwa, wiec poczekam, az
            sie uspokoi bez lekow)

            na kolacje jeszcze nie wiem, albo banan, albo ta bulka (1/2) ze slonecznikiem i
            serem.

            pomiedzy beda owoce, moze jablko, kilka gronek winogron, oczywiscie orzechy
            wloskie, wczoraj byly mandarynki. No i sok pomaranczowy na zmiane z grapefruitowym.

            Teraz najciekawsze: do picia

            udalo mi sie odstawic kawe i herbate, nie powiem, ze od razu ale od kilku dni
            nie pije i po sniadaniu nie czuje sie spiaca i mimo tego, ze zawsze lubilam
            kawe, to jednak odstawilam, bo jednak niezdrowo pobudza i chyba przyczyniala sie
            do klopotow z zasypianiem.

            co pije? wode przegotowana z cytryna i miodem - w ciagu dnia wielokwiatowym, na
            noc lipowym bo troche uspokaja. Plus soki. Szklanka dziennie mniej wiecej.

            A jakbym byla bardzo padnieta po poludniu, to zjem jeszcze troszke schabiku
            (troche za suchy wyszedl, ale jak na pierwszy raz to jestem z siebie dumna)

            3 biale smierci
            cukier rafinowany
            sol
            maka

            cukier odstawilam z dnia na dzien zastepujac miodem
            sol - zawsze malo solilam, teraz juz prawie nic nie sole, poza zupa, do ktorej
            na wielki gar wrzucam jedna kostke rosolowa (bede nad tym jeszcze pracowac)
            maka - jak widac wcinam bulki, tyle ze nie pszenne (podobno najgorsze jest maka
            pszenna)

            moja zasada nr 1 - obralam sobie kierunek w ktorym chce zdazac, i jesli uda mi
            sie wykombinowac co czym moge zastapic albo jak co pozmieniac to wprowadzam
            kolejne zmiany. Np kawe i herbate udalo mi sie naprawde odstawic dopiero po
            wprowadzeniu l-tyrozyny rano (jeszcze raz DZIEKI TLENEK-GIPSU), a srodki
            nasenne po przesunieciu sera z rana na wieczor.

            no i w koncu staram sie jesc nisko przetworzone produkty

            frytek, coli itp w zasadzie nigdy nie jadlam, no moze poza jakimis wyjatkowymi
            akcjami, ale to rzadziej niz raz w roku smile


            Kurcze, jak to sobie wszystko spisalam, to wyszlo mi, ze mimo iz prawie co dzien
            jem to samo, to jednak mi sie ta dieta baaaardzo urozmaicila. No i naprawde
            widze roznice w samopoczuciu
            • 36.a Re: No i cudu nie było 05.06.09, 22:04
              I tak oto zwykłą i przyjemną czynność jaka jest jedzenie można sprowadzić do śmieszności i absurdu.

              Smakuje Ci to co jesz?

              jajko/a jem intuicyjnie juz od dawna na śniadanie...

              I:

              "do produkcji serotoniny, ktorej jak wiemy osoby w depresji maja
              w nadmiarze i lekami probuja ten nadmiar usunac"

              ??

              • drugikoniecswiata Re: No i cudu nie było 05.06.09, 23:01
                > I tak oto zwykłą i przyjemną czynność jaka jest jedzenie
                > można sprowadzić do śmieszności i absurdu.

                Kwestia priorytetów, każdy ma swoje, nie?

                > Smakuje Ci to co jesz?

                To pytanie też mi się ciśnie na usta.

                > "do produkcji serotoniny, ktorej jak wiemy osoby w depresji maja
                > w nadmiarze i lekami probuja ten nadmiar usunac"
                >
                > ??

                Ja też się zdziwiłam na to dictum. Wydawało mi się, że problemem w depresji nie
                jest nadmiar serotoniny, a jej niedostateczne wychwytywanie (SSRI=inhibitory
                wychwytu zwrotnego serotoniny). Rozumiem, że kombinujesz tak, że jeśli i tak
                jest kłopot z wychwytywaniem, to jak będzie więcej serotoniny, to będzie większy
                kłopot. Dobrze rozumiem? Ja nie mam pewności, czy ten wniosek faktycznie wynika
                z przesłanek - moja logika raczej mówi, że jeśli wychwyt serotoniny jest ok, to
                sobie poradzi z każdą jej ilością, a jeśli nie, to sobie nie poradzi. W sensie,
                że można ją lepiej bądź gorzej przechwycać, i to nie zależy od ilości. Zapytam o
                to świrologa przy następnej okazji, zaciekawiło mnie w sumie.

                Ann, a ty co myślisz, poza tym, że też się zdziwiłaś?
                • drugikoniecswiata Re: No i cudu nie było 05.06.09, 23:11
                  > > "do produkcji serotoniny, ktorej jak wiemy osoby w depresji maja
                  > > w nadmiarze i lekami probuja ten nadmiar usunac"
                  > >
                  > > ??
                  >
                  > Ja też się zdziwiłam na to dictum.
                  > Wydawało mi się, że problemem w depresji nie
                  > jest nadmiar serotoniny, a jej niedostateczne wychwytywanie

                  W sensie, że ogólnie chodzi o to, żeby mózgowi dostarczyć serotoniny, a nie ją z
                  niego wyeliminować!!! Leki wychwycają serotoninę, żeby poszła do mózgu, a nie do
                  siku... tak dotychczas sądziłam wink

                  wikipedia: Selektywne inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny (ang. Selective
                  Serotonin Reuptake Inhibitor - SSRI, ATC: N 06 AB) – grupa psychoanaleptycznych
                  leków antydepresyjnych. Powodują ZWIĘKSZENIE STĘŻENIA neuroprzekaźnika
                  serotoniny (5-hydroksytryptaminy) w przestrzeni międzysynaptycznej poprzez
                  hamowanie jego wychwytu zwrotnego.

                  PS W ogóle przyszło mi teraz do głowy, że może problem w depresji nie jest z
                  samym _wychwytem_ serotoniny, tylko z tym, że ona się niedostatecznie
                  syntetyzuje czy inaczej nie robi tego co powinna? hm, może dostanę jakiegoś
                  Nobla za to odkrycie?
                  • dzedlajga Re: No i cudu nie było 06.06.09, 09:09
                    no dobra, ja caly czas nie bardzo kapowalam o co chodzi z ta serotonina, jakby
                    co bede Cie wspomagac w dazeniu do Nobla wink
                • dzedlajga Re: No i cudu nie było 06.06.09, 21:07
                  jeśli wychwyt serotoniny jest ok, to
                  > sobie poradzi z każdą jej ilością, a jeśli nie, to sobie nie poradzi. W sensie,
                  > że można ją lepiej bądź gorzej przechwycać, i to nie zależy od ilości.

                  ale to mi sie nie zgadza z tym, ze na depresje najczesciej choruja ci, ktorzy
                  jedza zbyt duzo bialka a konkretnie nabialu. To znaczy, ze jednak maja za duzo
                  serotoniny. Fakt, to nie leki maja go usunac. To robi sam orgnizm broniac sie
                  przed mania, usuwajac serotnine na leb na szyje. Bo widac nasz organizm zgadza
                  sie ze mna, ze mania jest gorsza od depresji (mozecie sie oczywiscie nie
                  zgodzic). Pewnie dlatego stosowanie antydepow czasem prowadzi do manii, bo za
                  duzo tej serotoniny przechwycaja do mozgu. Dlatego mysle, ze rozsadne
                  dostarczanie produktow, ktore powoduja "produkcje" serotoniny (mleko, ser bialy,
                  slonecznik, banan) i o odpowiedniej porze (czyli zgodnie z tym co napisal Piotr
                  Lasoń a co jako pierwsza tu zacytowala tlenek-gipsu WIECZOREM to organizm majac
                  serotoniny tyle ile trzeba nie bedzie probowal jej usuwac, bo bedzie mial tyle
                  ile trzeba.

                  Za to rano wystarczy sie pobudzic l-tyrozyna. I tu mam maly problem, bo wpadam w
                  nadczynnosc i chyba odstawie hormony. Bo takiego tetna i bolu glowy jak mialam
                  dzis, to juz dawno nie mialam. I jedyne wytlumaczenie jakie widze, to takie, ze
                  mi hormony tarczycy wywindowaly pod sufit. Bo co jak co, ale juz na poczatku
                  roku sie przekonalam, ze moja tarczyca jednka potrafi przerabiac l-tyrozyne na
                  tyroksyne czyli hormon. Tylko jak jej (l-tyrozyny) dostawala o wiele za malo, to
                  z czego miala cos zrobic. Z pustego i Salomon nie naleje.
              • dzedlajga Re: No i cudu nie było 06.06.09, 20:47
                > Smakuje Ci to co jesz?

                nie wiem, co mialoby mi nie smakowac, moze chodzi Ci o brak soli

                nigdy jej nie lubilam, jeszcze jak bylam mala i na pikninku mama serwowala
                ogorki, to najpierw scieralam tyle soli ile sie dalo, reszte zlizywalam (ohyda)
                i dopiero moglam z czysta przyjemnoscia zjesc ogorka.
                • 36.a nie, nie to 06.06.09, 22:47
                  też niemal nie solę

                  ostrożnie napiszę, że jajko jest jajko jest jajko smile nie żadna l-tyrozyna wink nie bierz mnie poważnie smile
                  • dzedlajga Re: nie, nie to 07.06.09, 12:09
                    dobra, ja na razie koncze watek, odezwe sie za kilka miesiecy, jak bede miala
                    cos mierzalnego do powiedzenia. Bo rzeczywiscie, samopoczucie mozna uznac za
                    efekt placebo, znikajace since pod oczami za zbieg okolicznosci (choc ciekawym
                    jest, ze takie okolicznosci przez 36 lat nie chcialy zaistniec) ale jak bede
                    miala konkretne wyniki, to wtedy napisze cos wiecej - na to jednak trzeba poczekac

                    ps. jajko jest jajko ale zawiera mase fajnych rzeczy w tym l-tyrozyne, ktora
                    jest wazna i dla mozgu i dla tarczycy smile i cos mi sie obilo o uszy, ze watroba
                    tez cos robi z l-tyrozyna wlasnie smile
            • drugikoniecswiata Re: No i cudu nie było 05.06.09, 22:56
              > dobra, na razie odpuscmy Twojej tarczycy,
              > bo jej sie normalnie zloty medal nalezy, za to,
              > ze cos jej sie udaje zrobic, z tego co jej dostarczasz.
              > Drugi medal dla mozgu. Ze jeszcze np. w spiaczke
              > nie postanowil sobie zapasc.

              No, w zasadzie, to trudno odmówić Ci racji smile))
              Ale to nie jest tak, że jem tylko nabiał, mieszankę studencką i czekoladę, o
              której wspomnieć zapomniałam. Generalnie staram się jeść warzywa, w tym fasolę i
              soczewicę, jak już soi nie jadam, a, i falafele, czyli cieciorkę. Ryż tylko
              brązowy, podobnie makaron, i ciemny chleb (dlaczego chleb bez ziaren jest wg
              ciebie lepszy?). Zasadniczy problem polega na tym, że ja przeważnie nie jem.

              > Reszcie organow tez sie pewnie medal nalezy,
              > tyle ze o nich akurat nic nie wiem smile

              Pewnie tak. Ale ja też niewiele wiem. W mojej rodzinie lekarzy raczej się
              unikało, mój lekarz pierwszego kontaktu to siostra przez telefon. Więc
              zwyczajnie nie mam nawyku przyglądania się sobie pod kątem chorób. Nie miałam,
              do czasu tej p.... depresji.

              > No, jeszcze pisalas o sprawach gin.
              > Dopoki tarczyca nie wroci na wlasciwe tory,
              > to mozesz sobie odpuscic sprawy ginekologiczne,
              > chyba, ze dzieje sie cos naprawde powaznego.

              Nic, poza tym że w każdym miesiącu mam tydzień wyjęty z życiorysu. PMS tragiczny
              (dół nie do opanowania), w ogóle druga faza cyklu nieciekawa. i pierwsze dwa dni
              bolesne jak cholera. Paracetamol i jego pochodne nie działają, ketonalem
              rozwaliłam żołądek, ibuprofenu nie chcę jeść. Zostaje nospa, jak łykam po dwie,
              to boli trochę mniej. Wolałabym bardziej komfortową formę kobiecości, ale bez
              piguł anty. Poza tym tragiczna cera, uporczywy trądzik młodzieńczy w czasach gdy
              młodość dawno już passe. Szukam gin-endo, który zrozumie tę fanaberię (że nie
              chcę piguł) i w dodatku połączy zależność gin-endo-psyche.

              > W razie co mam dobra, sprawdzona gin-endo.

              Poproszę. A gin-endo nie ogarnia tarczycy? Do tego musi być inny endo? Który z
              kolei nie ogarnia gin? I żaden z nich nie obsługuje psyche, tak jak psychiatra
              nie obsługuje hormonów? Kurde, dlaczego człowiek w zachodniej medycynie musi być
              tak makabrycznie pokawałkowany???

              > z oliwek wlewanej wprost do talerza
              > (tak, za duzo chyba tych pomidorow, ale jak na razie tylko
              > pomidorowa mi wychodzi i lubie. Poza tym akurat u mnie to
              > chyba jednak na poczatek nie najgorszy wybor,
              > bo czerwone warzywa zawieraja duzo potasu,

              Ale czemu za dużo? Pomidory pyszne są, a teraz sezon na nie. Nie mów mi że
              szkodzą, bo latem jem je jak jabłka. 1-2 kg tygodniowo jak nic.

              Co do zup, szczerze polecam kupny produkt pt. "Zupy babci Zosi". To są gotowce,
              ale wyłącznie z suszu warzywnego, bez konserwantów, bez glutaminianu sodu i
              innych polepszaczy. Jak do nich dorzucisz coś jeszcze (przecier pomidorowy,
              oliwę, ziemniaczki, itd), to w ogóle są pyszne. Wrzucasz do garnka, gotujesz 15
              minut i jest. Naprawdę rewelacja i bardzo smaczne.

              > Teraz najciekawsze: do picia
              > udalo mi sie odstawic kawe i herbate,

              A co one robią złego poza pobudzeniem? Z herbaty nie zrezygnuję, no way. Ciężkie
              uzależnienie i uwielbiam nad życie. Pieprzę to że pobudza, jak psychologicznie
              mnie uspokaja... Jak mam manię, to staram się pić melisę albo miętę. Ale na
              żadną ciepłą wodę nikt mnie nie namówi smile)

              > Plus soki. Szklanka dziennie mniej wiecej.

              Myślisz, że soki z kartonu faktycznie mają dużo witamin? Kupujesz zawsze sok
              100%? Czy mówiąc soki masz na myśli marwitki itp?

              > 3 biale smierci
              > cukier rafinowany
              > sol

              Hehe, a mi już 3 psychiatrów widząc niskie wyniki sodu kazało więcej solić smile))
              I to oczywiście ja musiałam rozszyfrować, że obniżenie stężenia sodu we krwi
              figuruje na ulotce od efectinu (wenlafaksyna) jako jeden z objawów ubocznych. No
              bo skąd lekarz ma to wiedzieć. Czyta ulotki, czy co?

              > maka

              Dlaczego mąka jest zła??

              > sol - zawsze malo solilam, teraz juz prawie nic nie sole,

              Jesz jajka bez soli?????????????

              > poza zupa, do ktorej na wielki gar wrzucam jedna kostke rosolowa (bede nad tym
              jeszcze pracowac)

              no, ja myślę wink) glutaminian sodu, glutaminian sodu... wywar z warzyw lepszy
              jest, a jeśli kupisz suszone, to równie prosty w użyciu co kostka. nie wymaga
              dużo pracy.

              > moja zasada nr 1 - obralam sobie kierunek
              > w ktorym chce zdazac, i jesli uda mi sie wykombinowac
              > co czym moge zastapic albo jak co pozmieniac to wprowadzam
              > kolejne zmiany.

              No, ja znam siebie na tyle, że wiem, że takim sposobem nie dam rady.
              Zdecydowanie muszę małymi kroczkami. Naprawdę masz tyle samozaparcia, że udaje
              ci się wytrwać w jakiejś rewolucji dłużej niż powiedzmy miesiąc? Jeśli tak, to
              zazdroszczę. Szczerze.

              > No i naprawde widze roznice w samopoczuciu

              A to w sumie najważniejsze, jeśli samopoczucie cenisz sobie bardziej, niż
              przyjemność czerpaną z jedzenia tego, na co masz ochotę. Niezależnie od tego,
              czy pomaga zmiana diety, czy placebo smile))

              (to też w odniesieniu do postu 36.a - kwestia priorytetów, każdy ma inne, nie?
              nie mówię, że w pełni podzielam priorytety dzedlajgi, ale i nie dyskutuję z
              nimi, ino dopytuję z ciekawości i braku wiedzy)
              • dzedlajga Re: No i cudu nie było 06.06.09, 09:38
                chodzi o to, zeby nie jesc slonecznika rano i w ciagu dnia, wieczorem jak
                najbardziej, inne ziarna - nie wiem, dynia dobra na robaki smile


                >>Zasadniczy problem polega na tym, że ja przeważnie nie jem. <<

                no i to jest rzeczywisty problem

                zobacz, jak Ci swirolog zapisal tabletki to lykasz sumiennie, jak mysle. A czym
                jest wg Ciebie jedzenie. Przeciez to jest dostarczanie do organizmu wszystkiego
                co on potrzebuje a czego sam wyprodukowac nie umie, a co z kolei sluzy mu do
                produkowania tego co umie. Tylko jak nie dostanie surowca, to nic nie
                wyprodukuje. To taka nasza podreczna fabryka.

                Ja wlasnie wczoraj wpadlam na to, ze jak sie w styczniu nazarlam tyrozyny w
                postaci leku na odchudzanie to hormony mialam pod sufit. Czyli jednak moja
                tarczyca potrafi. Tylko dotad nie bardzo miala z czego. Nie wiem jeszcze jak sie
                to wszystko ma do przeciwcial, ale mam ich nie tak znow duzo, wiec moze jedzac
                naturalny selen w postaci jajek, same sobie pojda. Zobaczymy. Eksperyment trwa.

                wrzuce Ci po poludniu namiary do tej mojej gin-endo na skrzynke razem z miejscem
                gdzie robilam usg - moim zdaniem, opis byl dosc dokladny i babeczka zna sie na tym.

                Czy gin-endo polaczy wszysto z tarczyca? Nie wiem, badz co badz, to ona
                powiedziala mi jakie badania mam zrobic jak jej pokazalam moje tsh. Ale cos mi
                sie widzi, ze endo-tyreolog tez musi zarobic i solidarnosc zawodowa jej moze nie
                pozwolic, bo wiedze, to ona chyba ma niezla. Mozesz probowac. Przyjmuje w Alfie
                (120)

                tez mi sie marzy czasem taki lekarz, ktory ogarnie czlowieka calosciowo, ale
                marzenia marzeniami i postanowilam sobie sama to wszystko do kupy poskladac.

                no dobra z sokami przylapalas mnie, tzn kupuje 100%, ale jednak na 100% to nie
                mam zaufania co do tego co w nim jest... taki juz niedowiarek ze mnie. No ale
                nie moge wszystkiego zrobic sama, bo juz wtedy to bede tylko w kuchni siedziec,
                a jeszcze mam pare innych rzeczy w zyciu do zalatwienia.

                herbata, wczoraj sie zlamalam i wypilam jedna wink

                ja nie mowie, ze masz natychmiast odstawic, ani ze w ogole odstawic, mowie, ze
                ja odstawilam, i udaje mi czuc sie dobrze bez pobudzaczy. Nic na sile,

                ja bym powiedziala, ze to nie rewolucja, tylko ewolucja, dlatego mam nadzieje,
                ze uda mi sie wytrwac. Poza tym jak zjadlam ciastko (z glodu, bo nie mieli nic
                lepszego tam gdzie bylam) to wieczorem mialam lekka zgage. To jest dobra
                motywacja. Nigdy przedtem po ciastku nie mialam zgagi (no chyba ze zzarlam tone)
                widac organizm przyzwyczaja sie szybko do dobrego i broni sie przed zlym jak moze smile

                no i na szczescie wszystko co jem naprawde mi smakuje, inaczej nie dalabym rady.
                To jest najwazniejsze. Zeby zaczac jesc bardziej swiadomie, ale nic na sile. Bo
                musi smakowac. Inaczej nikt nie wytrwa. A poniewaz mi smakuje i raczej nie
                chodze glodna, to mysle, ze uda mi sie wytrwac. Bo w sumie czemu nie??

                nie wiem dlaczego maka zla, ale juz dawno slyszalam o 3 bialych smierciach.
                Kiedys moze jeszcze doczytam o tym, na razie jem pieczywo bo nie chce mi sie na
                razie kombinowac, czy w ogole mozna je czyms zastapic, nic na sile smile

                nie wiem czy placebo byloby w stanie zmienic nocnego marka w skowronka - wstaje
                coraz wczesniej (bez przesady) choc ostatnio zbyt wczesnie padam na twarz, wiec
                sadze, ze jeszcze cos jest nie tak. Bede glowkowac dalej
          • dzedlajga Re: No i cudu nie było 05.06.09, 13:27
            a jak masz jadlowstret, tez kiedys mialam, to trzeba zmuszac sie, zeby jesc
            cokolwiek. W koncu jadlowstret przejdzie. Widzialas samochod, ktory by pojechal
            bez paliwa???

            a jak masz manie, to nie wiem, przypomnienia w telefonie, zeby pamietac cos
            zjesc. Bez tego mozesz zapomniec o dobrym samopoczuciu.
    • dzedlajga Re: No i cudu nie było 05.06.09, 13:41
      jeszcze dwa slowa o Twoich guzkach. Jesli lekarz kazal zrobic biopsje, tzn, ze
      sa owyzej 1cm i wtedy standardowo sie robi biopsje, zeby wykluczyc raka.
      WYKLUCZYC. Jak poczytasz dokladniej forum o tarczycy, to okaze sie, ze
      rzeczywiscie guzki ma baaardzo wiele osob, ale watkow o raku jest naprawde
      niewiele. Ja od 3 miesiecy pamietam JEDEN. Rozumiem Cie, bo sama jak sie
      dowiedzialam, ze mam guzek, to tez panikowalam, ze rak, ale przestalam o tym
      myslec. Za rok nastepne usg i zobaczymy co wyjdzie. Jak rosnie, to biopsja, a
      jak nie to niech sobie bedzie.
      A tak czy inaczej przyjrzalabym sie diecie, wydaje mi sie, ze to tu jest zrodlo
      wielu naszych problemow. Moich na pewno.

      wiesz co wpisz te swoje wyniki gdzies, bo z tego co piszesz to raz rozumiem, ze
      ponad norme a raz ze ledwo w normie. Wpisz wszystko z normami, to chociaz
      bedziesz wiedziala, co na to wiedza forumowa.
      • dzedlajga Re: No i cudu nie było 05.06.09, 13:41
        to oczywiscie do obecnej smile
    • rumpa Re: No i cudu nie było 07.06.09, 11:34
      Daruj sobie utytułowanych endo, nie napiszę co o nich myslę bo mi
      wytną posta...
      Ja poszłam do kardiologa i i przy okazji babka obejrzała moje wyniki
      - wyszłam z tyroksyną przy tsh poniżej 1 a pozostałych hormonach w
      granicy 40%.
      I z witaminami w zastrzykach.
      Odżyłam!!!
      Babka jest wśród polecanych lekarzy z Warszawy na forum Hasimoto, ma
      też moje rekomendacje.
      Stefanowska niestety dała mi tylko witaminę PP po której pękała mi
      głowa z bólu.

      Poziomy
      > hormonów tuż nad kreską- ale są, przeciwciał nie ma, tylko usg
      > fatalne.

      przeciwciała raz są raz nie ma i ich ilość nie świadczy o tempie
      destrukcji tarczycy - niedawno czytałam artykuł o najnowszych
      badanich

      co do ilości hormonów nad kreską - to są wartości statystyczne i
      jedyne co mówią to to że większość osób z takimi wartościami czuje
      się dobrze - tylko tyle i nic więcej.
      • rumpa Re: No i cudu nie było 07.06.09, 11:37
        mnie pomógł 9 lekarz czy 10, nie liczylam, połowa z tego to były
        utytułowane głąby, nóż mi sie otwiera w kieszeni jak sobie o nich
        myślę, jedno żałuję że ich nazwisk podać nie można, bo jednak taka
        pomyłka sporo kosztuje. Poszło ponad 2000zeta zanim znalazł się jeden
        przytomny...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka