Dodaj do ulubionych

Rozkojarzenie...

IP: *.chello.pl 15.02.07, 16:33
Za mna polowa jazd. Czasami jest naparwde fajnie, coraz lepiej czuje sie za kierownica, samochod prowadze pewnie i nie mam problemu przy jezdzie znanymi trasami (czyli od osrodka do tras egz. ;)) Jezdzimy po coraz bardziej skomplikowanych drogach, z reguly sama nie wpadne jak takie cos przejechac (tu rondko, tu agraweczka), ale za 2 razem jest OK. Problem polega na tym, ze nie widze znakow, nie wiem kto ma pierwszenstwo (bo nie widzialam znaku), widzac znak "ustap pierwszenstwa" zatrzymuje sie choc mam zielone swiatlo, raz stanelam na srodku skrzyzowania bo nie wiedzialam czy moge jechac, innym razem wpadlam w panike, ze mnie tramwaj rozjedzie i zablokowalam ruch, choc tramwaj stal na przystanku ;) Masakra. Generalnie jak wybije sie z rytmu tym, ze popelniam tyle bledow na drodze przestaje panowac nad autem, szarpie, gasnie mi, jade na "1" choc dawno powinnam wrzucic "3". Najsmieszniejsze jest to, ze najlepiej jechalo mi sie za 1 razem (1 raz za kolkiem) z poczuciem, ze duzo sie nauczylam, i ze calkiem sobie radze w wielkim miescie na zakorkowanej drodze. Teraz nigdy nie wiem, jak mi sie bedzie jezdzilo-czasem popelnie 2-3 bledy przez cala jazde innym razem czuje sie jak ostatni pirat drogowy :( Caly czas jezdze w podobnych warunkach (to samo auto, instruktor i pora). Ja chyba najzwyczaniej nie umiem sie skupic na drodze... :(

Mial ktos podobny problem?
Obserwuj wątek
    • Gość: Megi Re: Rozkojarzenie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 16:56
      Mialam dokladnie to samo! Brałam juz dodatkowe jazdy, ciagle u tych samych
      insturktorów, w tej samej szkole. Taka monotonia powodowała, że przestałam czuć
      jakikolwiek postęp moich umiejętnosci. Potem zaczęłam brać jazdy w innej szkole
      i to pomogło. Wiadomo, z "obcymi" bardziej się starałam i skupiałam. Poza tym,
      inne samochody, inne spojrzenie insturktorów na różne elementy jazdy. Już potem
      nie wróciłam do starej szkoły.
      • Gość: . Re: Rozkojarzenie... IP: *.chello.pl 15.02.07, 17:10
        Tylko, ze ja mojej szkoly za nic nie zmienie! :) Bardzo dobrze mi sie jezdzi z moim instruktorem, trafilam chyba na najlepszego w tej szkole, teraz wlasnie zamierzam wziac 2-3 jazdy z innym, bo chce tez pojezdzic rano. Postepy widze, tylko co z tego, ze umiem wiecej, kiedy wysypuje sie na najbardziej podstawowych rzeczach...

        Wiem, ze ostatnio przyszlam na jazde strzasznie zagoniona, ledwo na nia zdazylam, bylo mi duszno i goraco, wiec w sumie nie dziwne, ze nie moglam sie skupic. Z drugiej strony w zyciu przytrafiaja nam sie rozne rzeczy, nie powinno mnie to az tak wybyjac z rytmu, nawet jesli za mna dopiero (az?) polowa szkolenia.
        • Gość: mała Re: Rozkojarzenie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 18:49
          Na jazdach przedewszystkim skupienie oraz myślenie przedewszystkim
          myślenie nic nie poradze tylko muśleć,myśleć
          • Gość: (;--)) Re: Rozkojarzenie... IP: *.aster.pl 17.02.07, 16:04
            A jak ktoś ni epotrafi/
    • mroofcia Re: Rozkojarzenie... 15.02.07, 19:17
      Ja na jazdach miałam to samo :-) Niby wszystko super, czasem tak super
      że przestawałam myśleć i dup - właśnie wtedy zawsze robiłam jakieś
      głupoty.
      Dlatego na egzaminie wiedziałam, że w takiej sytuacji mogę najprawdopodobniej
      polec i jedyne, o czy myślałam to żeby się maksymalnie skupić i zwracać uwagę
      na wszystko, co potrzebne. Starałam się olać cały egzamin, egzaminatora i
      wszystko inne, a skupić się jedynie na prowadzeniu. No i zdałam za 1 razem,
      a egzaminator stwierdził, że widzi, że dobrze czuję się za kierownicą (hehe ;-))
      Także - każdemu zdarza się moment rozkojarzenia, ważne żeby na egzaminie
      maksymalnie się skupić :-)

      Powodzenia!!
      • bandria Re: Rozkojarzenie... 15.02.07, 19:54
        mroofcia napisała:

        > Także - każdemu zdarza się moment rozkojarzenia, ważne żeby na egzaminie
        > maksymalnie się skupić :-)

        Nie tylko na egzaminie. Później także. Zwłaszcza później. Na egzaminie jak coś
        źle zrobisz, to chociaż egzaminator zareaguje. Jak jedziesz sama, to nikogo
        takiego nie ma. Wtedy dopiero trzeba być skupionym.
        • mroofcia Re: Rozkojarzenie... 15.02.07, 20:13
          Ano to oczywiste.
          Jednak my tu głównie o egzaminach, a raczej mało o praktyce
          (co swoją drogą też ciekawe ;-)).
    • Gość: linia frontu:/ Re: Rozkojarzenie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 20:08
      Podobnie, podobno szybko się dekoncentruję:/, wiecznie gasnące autko, jedynka,
      zamiast dwójki, kiedy samochód jeszcze-się-toczy, najgorsze jest wyjeżdżanie i
      zmiana pasa ruchu, Instruktor już mi mówi: "Weź się, kobieto, ogarnij
      trochę!!!!", albo, zamiast jedynki - wsteczny, a to o światełkach zapomnę, a to
      na ciągłą najadę, jeżdżę, jak pierdoła, ot i tyle. Na tramwaje też reaguję, jak
      na przybysza z obcej planety, o rondach nie wspomnę, zamiast dwójki wrzucam
      czwórkę, szyby nie umiem umyć (ja tak mogę jeszcze przez najbliższe 30 stron),
      ogólnie do d. Więc wyluzuj, nie tylko Ty tak masz, gorsi są:).
      • Gość: anka Re: Rozkojarzenie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.07, 19:59
        Jak tak was czytam, to widzę, że ja sobie naprawdę dobrze radzę. Jakoś od
        prawie samego początku nie mam tych problemów.Jeśli już to z samym samochodem -
        ze znakami, światłami, w ogóle ruchem dookoła nie. Faktycznie wydaje mi się, że
        ważne jest tu maksymalne skupienie się a z tym nigdy nie miałam problemu.
        • Gość: lf Re: Rozkojarzenie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.07, 20:40
          :D No, to się przynajmniej na coś przydamy. Zawsze coś:)))
          • Gość: magda Re: Rozkojarzenie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.07, 22:00
            No to się teraz dowartościowałam :) a myślałam, że jestem najbardziej
            rozkojarzoną kobietą za kółkiem ;))) pozdrawiam!
            • Gość: ... Re: Rozkojarzenie... IP: 195.116.125.* 18.02.07, 15:18
              Gość portalu: magda napisał(a):

              > No to się teraz dowartościowałam :) a myślałam, że jestem najbardziej
              > rozkojarzoną kobietą za kółkiem ;))) pozdrawiam!

              Hmm to ja jeszcze na pocieszenie zgnębionych i dowartościowanie innych, i na
              poparcie tezy o stereotypie kobiety za kółkiem dodam jeszcze, że ja owszem
              bardzo często znaki widzę (oczywiście nie w 100 % niestety) ale co z tego skoro
              nie wiem czemu (no właśnie to chyba to rozkojarzenie), ale kiedy mijam dany znak
              to juz w momencie mijania go nie pamiętam co tam na nim było- efekt podjeżdzam
              ostatnio na skrzyżowanie, komiczna sytuacja (a mówią, że takie się nie
              zdarzają)- na skrzyżowaniu 4 auta, każde przyjechalo z innej strony, w tym dwie
              eLki (w jednej ja), a ja za chol.re nie pamiętam, jaki znak tam byl 5 sekund
              temu, no więc się zatrzymuje, bardzo powoli wrzucam jedynkę i myślę w panice no
              niech się ktoś ruszy, czego stoicie, no a potem tylko lekko poirytowane "no
              jedź!" instruktora z fotela obok no i już wiem, że chyba miałam pierszeństwo (to
              dlatego tak dziwnie na mnie patrzyli jak stałam;) i ruszam choć za skrby świata
              się nie przyznam, że nie miałam pojęcia kto tam ma pierszeńśtwo i dlaczego skoro
              skręcałąm w lewo ten z naprzeciwka mnie przepuszczał....:/ Ufff...niech ktoś
              założy wątek "co najgłupszego zrobiłaś/łeś w eLce" to dopiero będzie się z czego
              pośmiać. Pozdrawiam rozkojarzonych:)
              • Gość: kacha Re: Rozkojarzenie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.07, 10:37
                Mam rade dla Ciebie i innych, ktorzy podobnie jak ty boja sie pytać. Pytajcie,
                pytajcie i jeszcze raz pytajcie!!!! jezeli nie wiesz dlaczego mialas pierwszen
                stwo bo np. nie zapamietalas znakow, zapytaj instruktora. On od tego jest!!
                Wierzcie mi lepiej podczas nauki niz pozniej na egzaminie:)Nie wstydz sie
                instruktora to jego praca. Ja tez mialam podobne problemy i ustalilam z
                instruktorem ze jak czegos nie wiem to pytam a po pewnym czasie bylo ok. Dobra
                rada z wlasnego doswiadczenia jest tez taka: Zaproponujcie instruktorowi, że
                bedzie was przepytywal ze znakow np. "jaki znak minelismy przed chwila"? To
                moze byc stresujace dla was ale to bardzo dobra metoda zeby zmusic kursanta do
                lepszej koncentracji. U mnie podzialalo:) Pozdrawiam wszystkich rozkojarzonych:)
              • Gość: fizjolog Re: Rozkojarzenie... IP: *.aster.pl 22.02.07, 11:15
                Proszę pić dużo Red Bull'a w mix'cie z lecytyną. Poprawa murowana, Jeżeli nie
                zadziała, proszę dać znać, polecę inną mixturę.
                • Gość: k. Re: Rozkojarzenie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.07, 12:13
                  ja miałam beznadziejnego instruktora. Miał spore wymagania na początku kursu.
                  Np. kazał mi ruszyc z ręcznego a wczesniej nie pokazywał jak to sie robi albo
                  nie tłumaczył tylko krzyczał że powinnam to wiedziec. Zachowywał sie jakby to
                  był egzamin a nie kurs.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka