lodzistik
08.05.09, 08:44
wczoraj miałem kolizje, ktoś próbował mnie wyprzedzic na uliczce osiedlowej na skrzyżowaniu i progu zwalniającym (zaraz za skrzyżowaniem był założony), za progiem stał samochód na poboczu po przeciwnej stronie połową na jezdni. Gościu musiał wjechać na mój tor i delikatnie mnie obtarł. Zadzwoniłem na policje bo według niego to była moja wina, podczas zgloszania tamten zadzwonił do znajomego policjanta z pytaniem czy jest na służbie bo ma kolizje i żeby podjechał. Policja przyjechała po godzinie i dziwnym trafem miałem wrażenie że pan władza mnie w ogóle nie słuchał, podobno ja im zajechałem droge żeby we mnie wjechali... nie przyjąłem mandaty i bede miał sprawe w sądzie gorckim. Czy to że ktoś próbował mnie wyprzedzić na skrzyżowaniu i w miejscu gdzie jest próg zwalniający jest mniejszym przewinieniem niż to że niepozwoliłem się wyprzedzic??
ja juz zgłupiałem