01.04.04, 21:21
Hej,
temat przypuszczalnie dotyczy głównie katolików, chociaż pewnie protestanci
też mają podobny sakrament, ale różniący sie formą smile. Spytam tak - czy
lubicie się spowiadać, czy macie rzeczywiscie po takiej "operacji" poczucie
oczyszczenia i ulgi, czy raczej zażenowania i poczucie, że nie odbyło to się
tak, jak powinno?
Szczerze mówiąc nie przepadam za masową spowiedzią wielkanocną - taki trochę
McDonald - szybko, dużo i byle jak, tak naprawdę osoba w konfesjonale jest
zbyt zmęczona, żeby naprawdę słuchać, spowiadający się czesto klepią
nieprzemyślane dziecinne formułki. Trzeba naprawdę poszukać odpowiedniego
miejsca, żeby cos konstruktywnego z tego wyszło.
Co o tym sądzicie?
Monika
Obserwuj wątek
    • orvokki Re: Spowiedź 01.04.04, 21:40
      Szczerze powiem, że spowiedź stanowiła i stanowi dla mnie jeden z większych
      problemów.
      Dla mnie zawsze był to gwałt na psychice i zamiast oczyszczenia czułam się
      gorzej, mimo że kilka razy byłam na spowiedzi osobistej (tzn. w formie rozmowy,
      a nie klęczenia w konfesjonale)u naprawdę mądrego człowieka. Kilka razy też
      nacięłam się straszliwie i było bardziej nieprzyjemnie niż zazwyczaj sad.

      Teraz do spowiedzi nie chodzę już od kilku lat, jest to jeden z powodów dla
      których nie deklaruję się jako katoliczka. Nie wierzę w taką formę sakramentu
      pokuty.

      Z historyjek, które najbardziej mną wstrząsnęły: jednej znajomej ksiądz
      udzielając rozgrzeszenia udzielił też porady, żeby z takimi problemami nie
      chodziła przypadkiem do księdza Kowalskiego (nazwisko zmyślone), bo on za to
      nie udziela rozgrzeszenia. Dla mnie taka sytuacja, w której fakt, czy dostanę
      rozgrzeszenie czy nie, zależy od humoru i postępowości księdza to skandal.

      Problem dla mnie jest trudny o tyle, że nie chodząc do spowiedzi nie
      przystępuję również do Eucharystii sad((.
      Nie bardzo w tej chwili widzę jakąś drogę dla siebie...
    • dusk-till-dawn Re: Spowiedź 02.04.04, 08:00
      1) U protestantów I Reformacji [Luteran] jest spowiedz powszechna, tj. wg formulki spowiedz przed calym kosciolem, bez wyznawania grzechow, na glos.
      2) U protestantów II Reformacji [odrodzeniowych] nie ma spowiedzi -w rozumieniu wyznawania grzechow osobie 3ciej- w ogole. Ludzie "spowiadaja sie" Bogu i tym, wobec ktorych zgrzeszyli.
      3) Tak - to typowy McDonalds: 30 konfesjonalow w jednym kosciele i kazdy spowiadany w 1 minute z czego 45s to formulka, 10s to nauczanie, 5s to gesty. Wszyscy dostaja ta sama pokute "tasmowo", nie ma czasu na zastanawianie sie nad tym co ludzie mowia, bo o 18:00 jest kolacja u proboszcza, a tam indyk w galarecie, wegorze i hektolitry wina wink mszalnego tongue_out.
      4) To co pamietam z jednej ze spowiedzi w KK to ksiadz, ktory wyszedl z konfesjonalu i naplul jednej kobiecie na twarz, po czym wyrzucil ja z kosciola. Jak sie okazalo [z mojej z nia rozmowy zaraz po incydencie] zostala uwiedziona i wykorzystana seksualnie przez x. Franciszka P... i ma z nim dziecko. Sprawa byla glosna w '92 roku. Co ciekawsze x. Franek dalej pracuje w parafii, a o babce sluch zaginal. Oh, co sie w tym swiecie nie dzieje...
      • magdalenkad Re: Spowiedź 02.04.04, 10:53
        Hi Dusk!

        SLuchaj, ja tak troche nie na temat... wiesz, czytam Twoje posty i czesto, w
        duchu, sie z ich trescia zgadzam /patrzpowyzej/. Mysle sobie jednak, ze sama
        bym czegos takiego nie napisala. Jestes chrzescijanka, wiec Pismo jest dla
        Ciebie najwyzszym autorytetem. Popatrz, to co ma nas wyrozniac w swiecie, to
        milosc. A milosc przeciez wyraza sie przez akceptacje, nie wchodzenie w czyjes
        zycie z butami. Nie sadze, aby jakis katolik po przeczytaniu takich odpoweidzi
        zostal "przyciagniety" do Boga... uwazam, ze to, co przyciaga to milosc i nasze
        zmieniane, uswiecane zycie.
        Prosze, nie atakuj. Wtedy ludzie czuja sie nieakceptowani, nie tedy droga.
        Popatrz, na tresc powyzszego mejla mozna odpowiedziec o swoich doswiadczeniach:
        mnie wyznanie grzechu Bogu bardzo pomaga - i opisac, dlaczego. Prosze, nie
        wysmiewaj przekonan innych smile. Tez mialam taki etap, ze w kazdej rozmowie
        probowalam pokazac, ze ten kosciol ma takie i takie problemy. Ale to nie zmieni
        zycia innych ludzi.

        Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie, magdalenka i tymus (chwilowo spiacy smile, mam
        czas, zeby cos napisac!)

        ps zapraszam na priva magda@NOSPAM.wizja.net /nospam usun/
      • mika74 Re: Spowiedź aaaaaa 02.04.04, 12:45
        dusk-till-dawn napisał:

        > 1) U protestantów I Reformacji [Luteran] jest spowiedz powszechna, tj. wg
        formu
        > lki spowiedz przed calym kosciolem, bez wyznawania grzechow, na glos.
        > 2) U protestantów II Reformacji [odrodzeniowych] nie ma spowiedzi -w
        rozumieniu
        > wyznawania grzechow osobie 3ciej- w ogole. Ludzie "spowiadaja sie" Bogu i
        tym,
        > wobec ktorych zgrzeszyli.
        > 3) Tak - to typowy McDonalds: 30 konfesjonalow w jednym kosciele i kazdy
        spowia
        > dany w 1 minute z czego 45s to formulka, 10s to nauczanie, 5s to gesty.
        Wszyscy
        > dostaja ta sama pokute "tasmowo", nie ma czasu na zastanawianie sie nad tym
        co
        > ludzie mowia, bo o 18:00 jest kolacja u proboszcza, a tam indyk w galarecie,
        w
        > egorze i hektolitry wina wink mszalnego tongue_out.
        > 4) To co pamietam z jednej ze spowiedzi w KK to ksiadz, ktory wyszedl z
        konfesj
        > onalu i naplul jednej kobiecie na twarz, po czym wyrzucil ja z kosciola. Jak
        si
        > e okazalo [z mojej z nia rozmowy zaraz po incydencie] zostala uwiedziona i
        wyko
        > rzystana seksualnie przez x. Franciszka P... i ma z nim dziecko. Sprawa byla
        gl
        > osna w '92 roku. Co ciekawsze x. Franek dalej pracuje w parafii, a o babce
        sluc
        > h zaginal.

        Jak to sluch zaginął? Nie zaginął! :Babka została spalona na stosie, dziecko
        pocwiartowane i rzucone na pozarcie dzikim zwierzetom. Ksiadz potajemnie
        sprzedał majatek tej kobiety i wyjechała na Bahama. Tam stworzył sobie mały
        harem utrzymywany przez miejsowego biskupa.Miejscowego biskupa odwiedzaja
        często ufoludki, które nie sa zielone ,a pomarańczowe...aaaaaa...
        Gdzies to juz czytałam, chyba w "NIE".
    • isma Re: Spowiedź 02.04.04, 10:55
      Mamomoniko, pelna zgoda.
      Generalnie, to mysle, ze w sensie ludzkim tym rzadzi - jak wszystkim w zyciu -
      zasada proporcjonalnosci osobistego zaangazowania do uzyskanych rezultatow.

      Jesli ktos przystepuje do spowiedzi byle jak, w ostatniej chwili (juz dawno
      zalecano rezygnacje ze spowiadania podczas niedzielnych Mszy sw - niestety
      praktyka nadal jest inna), pod presja czasu i otoczenia - to nie powinien
      spodziewac sie glebi duchowego przezycia. To nie jest zabawa z ksiedzem w
      dzieciola (puk-puk i zalatwione).
      Sakrament, w ktorym dziala Chrystus, musi byc godnie przyjmowany, tyle.

      Mam stalego spowiednika. Chetnie polecam sensownych spowiednikow innym. Nie
      wiem, czy lubie sie spowiadac, ale chce to robic i tego potrzebuje, o, tak
      powiem. Przy czym nie jest to psychologiczna potrzeba "wyplakania sie w
      mankiet", bo przyjaciol, w tym psychoterapeutow wink)) posiadam w nadmiarze.

      Ps. Krzysiu, mnie sie wlosy nie jeza, bo nie umieja czytac wink)). A bohaterowie
      takich jezacych wlos historii czesto-gesto sa sami sobie winni.
      --
      Is.
      foto.onet.pl/albumy/album.html?id=18623&grupa=7&kat=0&a=isma2
      foto.onet.pl/albumy/album.html?id=11392&grupa=7&kat=0&a=isma
      • addria Re: Spowiedź - mam pytanie 02.04.04, 11:06
        Ja mam takie pytanie i tylko pytanie, proszę mnie źle nie zrozumieć, bo po
        prostu nie wiem dokładnie jak to jest.
        Protestanci zarzucają katolikom, że wierzą w to, że to ksiądz odpuszcza
        grzechy, podczas gdy według nich odpuścić je może tylko Bóg. Czy jest tak
        właśnie, czy może spowiedz w KK, ma jakieś inne znaczenie? Jak to jest
        dokładnie?
        Acha, ja znam cytaty z Biblii, które katolicy wykorzystują jako argument za
        spowiedzią, ale mnie chodzi o jakąś szerszą interpretację aktu spowiedzi w KK
        (jej znaczenia, celowości itp) i dlaczego występuje ona w takiej właśnie
        formie, w jakiej występuje.
        Może Sion, Isma albo Mika mogłyby coś na ten temat napisać...?
        Pozdrawiam,
        --
        addria
        • isma Re: Spowiedź - mam pytanie 02.04.04, 11:22
          Niech teolodzy pisza obficiej. Rys historyczny, dlaczego tak, a nie inaczej, to
          nie moja dzialka. Ja Ci powiem jako prosty (acz, jak powiadam, skundlony)
          katolik.

          Co do zasady w sakramencie niczego nie "robi" ksiadz (przykladowo: sakramentu
          malzenstwa "udzielaja" sobie malzonkowie, ochrzcic moze kazdy - generalnie
          kaplan potwierdza sakrament powaga Kosciola).
          Rowniez w sakramencie pokuty niczego nie odpuszcza ksiadz, tylko Chrystus,
          czego zreszta stosowna formula wyglaszana w konfesjonale dowodzi...

          Osobiscie uwazam, ze sensowny spowiednik jest wazny nie ze wzgledu na
          odpuszczenie grzechow - to, jesli spowiedz jest wazna, w sensie szczerego i
          sumiennego dopelnienia jes warunkow, dokona sie nawet w obecnosci stuletniego a
          przygluchego proboszcza - ale ze wzgledu na okazje do formowania sumienia,
          kierownictwa duchowego i raczej "praktycznych" aspektow zycia
          chrzescijanskiego.
          --
          Is.
          foto.onet.pl/albumy/album.html?id=18623&grupa=7&kat=0&a=isma2
          foto.onet.pl/albumy/album.html?id=11392&grupa=7&kat=0&a=isma
        • sion2 Re: katechizm Kk 02.04.04, 13:09
          Addroia nie mam juz siły smile) pisac długich wyciągów z kk (może ktoś inny?)
          Jeśli masz katechizm Kk ten z lat 90 to tam jest pięknie wszystko opisane,
          bazując na Biblii, ale też ją komnetując i to nie tylko jeden fragment

          dodam tylko, że między kat. a protet w tej dziedzienie to zaczyna sie od
          kompletnie różnej teologii usprawiedliwienia i tu bardzo trudno o zgodę, bo
          naprawdę jest różnica KOLOSALNA i spory o sakrament spowiedzi tu mają źródło,
          nie mozna o tym zapominać, nie chodzi tu tylko o interpretację jednego cytatu z
          Biblii
          także przepychanki nic nie pomogą, bo to byłony tylko walka o gałęzie bez
          sięgnięcia do korzeni smile))

          Trzymaj się. Kasia.
        • kulinka3 Re: Spowiedź - mam pytanie 02.04.04, 22:58
          addria napisała:
          > Protestanci zarzucają katolikom, że wierzą w to, że to ksiądz odpuszcza
          > grzechy, podczas gdy według nich odpuścić je może tylko Bóg. Czy jest tak
          > właśnie, czy może spowiedz w KK, ma jakieś inne znaczenie? Jak to jest
          > dokładnie?
          Tylko Bóg przebacza, odpuszcza grzechy.Ale moc przebaczania została udzielona
          przez Chrystusa - ludziom ( tekstów nie przytaczam , bo znasz).Możemy się
          zapytać dlaczego Chrystus wybrał taką okrężną drogę wiodącą przez innego
          człowieka.
          Zacytuję Ci pewien fragment, który jest dla mnie bardzo czytelny.
          "Niewątpliwie chce się w ten sposób(okrężny)dobitniej wskazać człowiekowi,że
          nie ma żadnej"prywatnej" drogi do zbawienia,że nikt nie jest w stanie zbawić
          sam siebie.Wobec grzechu człowiek nie ma żadnej własnej mocy.Dlatego też kapłan
          nie może udzielić rozgrzeszenia sam sobie(przecież jakby odpuszczał grzechy to
          odpuścił by sam sobie)- także i on zdany jest na kogoś drugiego, kto ma
          odpowiednie upoważnienie"...
          Nie wiem skąd te wątpliwości( z całą życzliwością), bo wyczytałam gdzieś
          fragment z Małego Katechizmu Lutra, który pisał o tym,że spowiedź łączy w sobie
          2 elementy mi.jest tam mowa o absolucji lub odpuszczeniu grzechów od
          spowiednika tak samo jak od samego Boga! Czy ten katechizm Was obowiązuje czy
          nie i czy rzeczywiście jest tam taki zapis, bo już skołowana jestem?
          Pozdrawiam


      • mamamonika Re: Spowiedź 02.04.04, 11:11
        Zastanawiam sie generalnie nad samą zasadą i sensem organizowania takich
        masowych "spędów" jak właśnie spowiedź wielkanocna. Nie bardzo mam pomysł, jak
        to zrobić inaczej, często własnie podczas rekolekcji parafialnych wiele osób ma
        jedyny kontakt z tym sakramentem w ciągu roku. Ale jakość tego spotkania -
        pożal się Boże. Znam kilka osób (i zreszta tutaj tez padły takie wypowiedzi),
        które trafiwszy "za kratkami" na nieodpowiednią, albo bardzo powierzchownie
        całą rzecz traktującą osobę na długie lata przestawały korzystać z tego
        sakramentu (a co za tym idzie, z Eucharystii też). Zgadzam się, że można
        znaleźć super miejsca i mądrych ludzi, ale naprawdę zastanawiam się, czy ta
        masowość przedwielkanocna naprawdę wychodzi na zdrowie.
        Monika
        • sion2 Re: masowy spęd 02.04.04, 11:42
          Masowy spęd do spowiedzi wiąże się z przykazaniem kościelnym, wyrażającym
          troskę o nasze zbawienie, aby przynajmniej raz w roku przystapić do sakramentu
          pokuty oraz w czasie wielkanocnym przyjąć Komunię sw. Kto nie chce spełnić tych
          wymogów -tak mininmalnych- nie chce przyjąć Ciała Jezusa choc raz w roku - to
          trudno powiedzieć coś o jego wierze w Boga i zwiazku z Kościołem.
          Nie rozumiem Cię moniko, bo trochę wygląda to tak, jakbys swoją niechęć do
          spowuedzi usprawiedliwiała ... tłumem wokół konfesjonałów przed Wielkanocą.
          Jeżeli jest mnóstwo ludzi chodzacych do spowiedzi raz w roku i wszyscy pojawia
          się w tym samym czasie w kościele to co mają zrobić księża według ciebie?
          Jeżeli komuś zalezy na porządnej spowiedzi, na duchowej rozmowie to dlaczego
          czeka cały rok i wysuwa żądania w najbardziej "gorącym" okresie spowiedzi?
          To jakieś nieporozumienie - masz cały rok zeby godnie i z uwaga spowiadac się -
          nie musi to byc Wielkanoc!
          A Kościól dba o dobro duchowe swoich dzieci, bo Jezus powiedział, że spozywanie
          Jego Ciała i picie Jego krwi daje życie wieczne - dlatego wymaga, aby kazdy kto
          chce być zbawiony przyjął Jego Ciało przynajmniej z okazji Swięta
          Zmartwychwstania.
          Pozdrawiam. Kasia.
          • mamamonika Re: masowy spęd 02.04.04, 11:51
            Kasiu, źle mnie zrozumiałaś. Nie mam niechęci do spowiedzi, tylko zastanawiam
            się, czy taki właśnie masowy i pospieszny sposób organizacji tego bardzo
            osobistego sakramentu jest naprawdę właściwy. Zgadzam się w 100%, że jeśli się
            do zagadnienia podejdzie w sposób bardziej "elitarny", tzn znajdzie sobie
            spowiednika, dużo czasu, porządnie do niego przygotuje, to jest on dużym
            przeżyciem. Myslę, że nawet większej dojrzałości duchowej wymaga przeżycie go
            dobrze podczas rekolekcji parafialnych (tak jak pisała Isma, sakrament działa,
            nawet jak proboszcz jest głuchy wink) niż w dobrym towarzystwie wymagajacego i
            doswiadczonego spowiednika, który potrafi przez niego przeprowadzić. Tyle, że
            naprawdę wiele osób nie doświadcza prawdziwej spowiedzi - od małego bawią
            sie "w dzięcioła" i uważają sprawę za załatwioną. A reakcje zmęczonych masówą
            księży wiele osób mocno ranią.
            Krytyka nie zawsze oznacza negację i niechęć.
            Monika
            • sion2 Re: a wiec się zgadzamy 02.04.04, 11:57
              jak ktoś przychodzi do kościoła przejety swoją winą, smutny, ze zranił miłość
              Boga i prgnacy żalować za grzechy i Gi przepraszać to chyba ani mu w głowie
              żądania i roszczenia wobec zmęczonego księdza zeby "odpowiednio go potraktował".

              Taki dowcip: przychodzi pani hrabina do spowiedzi a ksiazd pyta "czym pani
              hrabina zechciała łaskawie obrazić Pana Boga?"

              Widziałam wiele razy księży wychodzących po 5 godzinach z konfesjonału. Jeden
              prawie zemdlał i musiał natychmiast wyjść na dwór. To tak fjnie siedzieć 5
              godzin w małej klatce, uwaznie słuchając wszystkich i nie mogąc nikogo niczym
              urazić...
              • mamamonika Re: a wiec się zgadzamy 02.04.04, 12:02
                Właśnie o "zagadnienia organizacyjne" mi chodziło, nie o sam sakrament i
                zwyczajne ludzkie zmęczenie. Nie wiem, co mozna by z tym zrobić, ale mam
                wrażenie, że coś by było warto (w skali ogólnej, nie organizowania sobie dobrej
                spowiedzi na własna rękę)
                Monika
            • kulinka3 Re: masowy spęd 02.04.04, 13:25
              Monika,
              a może warto o spowiedzi, szczególnie tej wielkanocnej, pomyśleć trochę
              wcześniej niż w czasie triduum? U nas w te dni księża spowiadają do 2 w nocy,
              by każdy zdążył.Myślę,że jeżeli komuś zależy to znajdzie i dobrego spowiednika
              i odpowiedni czas.
              Nie chcę usprawiedliwiać księży, którzy spowiadanie traktują jak dopust Boży,
              ale zastanawiam się czy sami ich do tego nie doprowadzamy.Naszym mizernym
              przygotowaniem,letniością i traktowaniem sakramentu jak usługi...
              Mamy wielkie wymagania wobec księży i to dobrze, ale czy sami tak poważnie i na
              serio podchodzimy do warunków spowiedzi (rachunek sumienia, żal za
              grzechy,postanowienie poprawy).
              Myślę sobie,że gdyby księża mieli jako penitentów ludzi poważnie traktujących
              ten sakrament, szybko by się zmienili.
              Pozdrawiam i życzę wielu łask płynących z tego sakramentu
      • sion2 Re: Spowiedź 02.04.04, 11:33
        Ja jestem we wspólnocie gdzie każdy kto chce ma stałego spowiednika z tej
        wspólnoty. Zanim miałam stałego spowiednika to miałam różne przezycia związane
        ze spowiedzią. Było dla mnie oczywiste nie utozsamiać humorów księdza z
        ważnoscią/niewąznością tego sakramentu. Wydaje mi się to zatrzymywaniem się na
        zewnętrznych znakach bez wiary w to, że to Chrystus przebacza a nie ksiadz.
        Kiedy szłam do spowiedzi z wiarą i przede wszystkim skruchą czyli żalem że
        zranilam miłość Jezusa do mnie to zawsze doświadczyłam głębokiego duchowego
        pokoju. Było to w 100% niezalezne od usmiechu księdza...
        Biblijnie bazujemy na J 20, 22-23 "Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuściecie
        grzechy są im odpuszczone, a którym zatrzymacie są im zatrzymane" To słowa
        Jezusa do apostołów.
        Oczywiście są różne formy nawracania się i spowiedź konieczna jest przy grzechu
        ciężkim czyli kiedy nastąpiło swiadome i dobrowolne wykroczenie mające materię
        ciężką (np,złamanie przykaznia Bożego). Grzechy lekkie gładzi żal za grzechy,
        modlitwa do Boga i Komunia św.

        Kazdemu mającemu problemy ze spowiedzią polacam wytrwałe, zakorzenione w
        modlitwie szukanie stałego spowiednika. Jest w KK coś takiego jak kierownictwo
        duchowe - kiedy jakiś kapłan bardzo mi "pasuje", doświadczam dzialania Boga
        przy słuchaniu się jego rad to proszę go o bycie moim kierownikiem. jesli on
        się godzi to Bóg daje jeszcze więcej łask jego posłudze. Przy czym nie jest
        tak, że słuchanie się rad kapłana zwalnia mnie z rozeznawnia w sumieniu tego co
        on mówi.

        Co do rewelacji dusk till to podziwiam odwagę sumienia ludzi, którzy jej
        wierzą...Czy naprawdę nie widzicie tego, że jej celem jest zniechęcic jak
        nawięcej ludzi do KK i zasiać zamęt i nieufność? Nie wiem czy przypadkiem nie
        szuka usprawiedliwienia w sumieniu dla swojego odejścia z KK dlatego podaje
        ciagle takie rewelacje. A wyglada to tak, jakby uczestniczyla w jakiś
        spotkaniach mających na celu pranie mózgu... aby indoktrynować innych. I nazywa
        to chrześcijaństwem.
      • alex05012000 Re: Isma- dzięcioł jest super!!! /spowiedź 02.04.04, 12:00
        nie wytrzymałam i musiałam napisać, dzięcioł i puk-puk jest suuuuper! uśmiałam
        sie do łez... a na poważnie jest to jedna, z niewielu zresztą rzeczy, która mi
        w KK zawadza.... spowiadam się kiedy nie mam wyjścia... przy okazji
        uroczystości typu ślub (własny), chrzest córki (własnej), no, następnie będzie
        pewnie jej komunia.... mój całkowicie negatywny stosunek do spowiedzi wynika
        zapewne z postawy księży, na których trafiłam w młodości, kiedy się jeszcze
        spowiadałam - zero porady czy wsparcia, na stwierdzenie, że miałam zamiar
        odebrać sobie życie padła odpowiedź proszę zmówić 3 modlitwy x.... chciałabym
        porozmawiać z sensownym księdzem i żeby ta spowiedź była też sensowna i dała mi
        odpowiedź na duchowe pytania i rozterki, chyba, że nie od tego jest spowiedź....
        w związku z powyższym mam prośbę do Ismy, o ile jesteś z Warszawy, o ułatwienie
        kontaktu z sensownym spowiednikiem.... może mnie przekona, że sakrament pokuty
        i spowiedzi jest pięknym i wniosłym przeżyciem a nie jakimś teatrem z kiepskimi
        aktorami.... a swoję drogę to ja w dalszym ciągu nie bardzo rozumiem czemu
        między Bogiem a mną, grzesznikiem, wyznajacym winy, według sumienia własnego,
        musi stać jakiś pośrednik, który najczęściej nie ma pojęcia o codziennym życiu
        jakie jest udziałem współczesnej żony-matkipolki w naszym kraju .....
        pozdrawiam serdecznie - maria
        • isma Re: Agencja posrednictwa spowiedniczego ;-))) 02.04.04, 12:17
          Alex, czy Wyscie sie zmowili? A, nie, przepraszam, sama sie podlozylam z tym
          polecaniem sensownych spowiednikow wink))
          Powaznie, to nie jestem z Warszawy, ale z racji swojego filojezuityzmu
          rzeczywiscie znam paru sensownych ludzi w tej firmie, w Krakowie, Warszawie i
          innych miastach (jako, ze firma jest miedzynarodowa mafia, od biedy by i w
          eksporcie sie znalezli).

          Wiec, Alex, napisze na priv, z tym, ze nie biore odpowiedzialnosci za anielska
          cierpliwosc tudziez dyspozycyjnosc ww. osob w okresie przedwielkanocnym. Z
          racji opisanych wyzej przez Monike, fizycznej niewydolnosci powiazanej z
          niechecia do "odwalania" rzeczy byle jak, po prostu.

          Natomiast co do Twojego pytania o posrednictwo, to bardziej duchowe, nie
          teleadresowe, to ja to rozumiem - i nie jest to tylko kwestia jezyka - nie w
          ten sposob, ze kaplan stoi "miedzy" mna a Bogiem, ale tak, ze stoi "obok",
          towarzyszy mi jak doswiadczony przewodnik. Przynajmniej Towarzysze wink))
          Jezusowi tak staraja sie czynic.

          A co do rozterek matek-polek, to ja sie prywatnie staram mojego spowiednika
          edukowac w tej materii wink)). Mniemam, ze jest to obustronnie po ludzku
          korzystne, chociaz tak naprawde Bogu w sakramencie niepotrzebne.
          --
          Is.
          foto.onet.pl/albumy/album.html?id=18623&grupa=7&kat=0&a=isma2
          foto.onet.pl/albumy/album.html?id=11392&grupa=7&kat=0&a=isma
          • alex05012000 Re: do Agencji pośrednictwa spowiedniczego- dzięki 02.04.04, 12:37
            Ismo, bardzo dziękuję i polecam się, polecam, ... i nie chodzi mi o przyszły
            tydzień, bo po pierwsze muszę się do tego przedsięwzięcia dobrze przygotować, a
            po drugie w poniedziałek wybieram się na zabieg operacyjny, więc nie sądzę abym
            w przedświątecznym czasie ruszyła się gdziekolwiek z domu .... tak więc czekam
            i podaję adres e-mailowy: poniatowska-bylina@wp.pl - nie ten w gazecie, bo
            przyznaję się nie umiem tego w ogóle obsługiwać! - maria
            p.s. no, dobrze, ale na jakiej podstawie odpuści mi lub nie moje grzechy???? ma
            jakiś poradnik grzechów z podziałem na odpuszczane i nie...
            • sion2 Re: do Agencji pośrednictwa spowiedniczego- dzięk 02.04.04, 13:01
              To się bardzo rzadko zdarza, zeby ksiadz nie odpuscił komus grzechów. NIe ma
              grzechów "nie do odpuszczenia", istotna jest tylko postawa spowiadającego się.
              Warunkiem do uzyskania odpuszczenia grzechów jest żal za nie, jeżeli kapłan
              widzi, ze ktoś absolutnie nie żałuje to w sumieniu nie może mu udzielić
              rozgrzeszenia..Bo czasami ludzie idą np, pod przymusem do spowiedzi, bo babcie
              ręce załamuje, ze wnusio lata u Komunii nie był. I wnusio idzie do konfesjonału
              zeby mieć święty spokój, a nie zeby Jezusa przeprosić i nie może dostać
              rozgrzeszenia bo nie załuje...
              Jest też parę grzechów co do których odpuszczanie trzeba mieć zezwolenie
              biskupa, ale to są naprawdę ciężkie sprawy...
              Trzymnaj sie ciepło!
            • isma Re: Agencja poleca lektury 19.04.04, 16:42
              Agencja informuje Alex, ze wyekspediowala mail do niej.

              Ponadto Agencja poleca lekture: ks. Jozef Tischner, Pomoc w rachunku sumienia,
              wydana przez Znak. Nabycie tego dzielka za 3 zlp. ma tez te zalete, ze w
              calosci owa zawrotna kwota wink)) wspomaga Stowarzyszenie Pomocy Obywatelskiej
              im. Anny Fiszerowej, prowadzace w mojej dzielnicy apteke lekow-darow dla
              najubozszych.

              --
              Is.
              foto.onet.pl/albumy/album.html?id=18623&grupa=7&kat=0&a=isma2
              foto.onet.pl/albumy/album.html?id=11392&grupa=7&kat=0&a=isma
    • mamalgosia Re: Spowiedź 02.04.04, 12:08
      Myślę, że nikomu nie sprawia przyjemności przyznawanie się do własnych
      grzechów. Ale też nikt nie powiedział, ze spowiedź ma byc przyjemnością. To już
      jakaś forma pokuty
      • orvokki Re: Spowiedź 02.04.04, 12:54
        Przebija tu z paru wypowiedzi osób związanych z KK coś takiego, że skoro
        spowiedź nie spełnia swojej funcji czy budzi jakieś wątpliwości, to dlatego, że
        ktoś podszedł do sprawy lekceważąco, na chybcika, nie zadał sobie trudu
        znalezienia dobrego kierownika duchowego etc. Przez wiele lat starałam się
        traktować spowiedź nie jako czytanie grzechów z kartki, ale jako również jako
        rozmowę o swoich wątpliwościach, o tym co mnie od Boga oddala i tak dalej.
        Różnie bywało z dorośnięciem do takiej formy spowiedzi u księży, powiem
        szczerze. Chociaż winna jestem wiele dominikanom smileNie widzę u siebie grzechu
        braku starań. A jednak zawsze było to dla mnie coś głęboko przeciwnego mojej
        naturze, upokarzającego, coś po czym czułam się brudna właśnie... Tu nie chodzi
        o to, że była to drobna przykrość czy że spowiedź ma być przyjemnością
        (ciasteczka, herbatka i "czym pani hrabina była łaskawa...?". Pójście do kogoś
        i powiedzenie mu "źle się wobec Ciebie zachowałam, przepraszam, chcę Ci to
        wynagrodzić" też nie jest przyjemnością, wymaga stoczenia wewnętrznej walki,
        ale jakoś mimo wszystko nigdy nie odbierała tego aż tak strasznie...
        Co do tego, że tak naprawdę to Jezus udziela rozgrzeszenia - fajnie, tyle że
        najwyraźniej niektórzy księża zrobią wszystko, byle go nie usłyszeć. Skoro z
        takiego samego grzechu jeden ksiądz rozgrzesza, a inny nie? Skoro jeden jest w
        stanie zrozumieć czyjeś wołanie o pomoc (np. wyznanie myśli samobójczych,
        zażywania narkotyków), a drugi na to wygania z konfesjonału i Kościoła? Jezus
        jest miłosierny, z ludżmi bywa róźnie...
    • darcia73 Re: Spowiedź 02.04.04, 12:41
      SpowieDź dla mnie jest wyznawaniem grzechów. Nie jest sakramentem w katolickim
      pojęciu. W moim duchowym życiu roznie bywa. Raz jest super a raz jestem
      w "ciemnej dolinie". Wyznaję grzechy przy każdej modlitwie, staram się robić to
      sumiennie i rozmawiać o tym z Moim Panem, aby stanąć przed Nim czysta. Lubię
      modlić się za Dawidem "stwórz serce czyste we mnie (...). Niestety jestem tylko
      grzesznym człwoiekiem, ale dzięki krwi Jezusa, moje grzechy idą w niepamięć.
      I to mi się podoba w protestantyzmie: wolność w Bogu, brak sztywnych wiezów,
      które krepują duchowość. Jestem odpowiedzialna przed Bogiem za swoje życie i
      tylko przed Nim odpowiadam.
      --
      moj adres: daruncia@wp.pl / na "gazetowy" nic nie dochodzi sad
      • mika74 Re: Spowiedź-u mnie i nie tylko 02.04.04, 14:13
        Hejsmile
        W czasie każdej mszy św., w czasie modlitwy pokutnej, naszej osobistej
        przebaczane sa nam grzechy lekkie. Jednak grzechy ciązkie bardzo oddalają nas
        od Boga, zrywaja kontakt z Nim. Oczywiście mozna samemu w duszy wyznac
        grzechy,ale jest tu pewne niebezpieczeństwo. Nikt nie jest sędzia w swojej
        sprawie, nie jestesmy do siebie obiektywni, chetnie sami przed soba sie
        usprawiedliwiamy. Czesto to co wydaje nam sie grzechem ( np. poczucie winy,
        mysli ,że Bóg mi jeszcze nie przebaczył, stany uczuciowe, pokusy) mylimy z
        grzechami i trudniej jest z tym zyc. Moga to być nawet jakies zranienia
        psychiczne albo cechy naszego chrakteru. Natomiast wielu ludzi nie widzi
        grzechu w związkach przedmałżeńskich, zdradach(niekoniecznie fizycznych),nie
        widzi po prostu ,ze ulagaja subtelnie niektórym pokusom. I ci letni
        chrześcijanie, którzy czasem, nie maja "poczucia grzechu", i ci bardziej
        zaangażowani, którzy sa narażeni na wieksze ataki szatana. Jezus był bardzo
        kuszony.Kobieta przy studni majaca kolejnego "męża", nie wiedzi grzechu,zyje w
        nim, dopiero Jezus wypowiada przez nia jej grzech, odkrywa jej sekret, to co ma
        w sercu :"ten, z którym zyjesz nie jest twoim mężem".Jezus powołuje apostołów
        do odpuszczania w Jego imieniu grzechów po swoim zmartwychwastaniu w
        wieczerniku. jest to specjalne postalaniictwo,charyzmat(może byc u niektórych
        większy lub mniejszy u niektórych zupełnie zaniedbany,ale jest).
        Protestanci nie wierza tu w sukcesje apostolską-powołanie mieli tylko pierwsi
        uczniowie Jezusa(patrzcie w dziejach Apostolskich) i kropka.
        cdn..
        • mika74 Re: Spowiedź-u mnie i nie tylko 02.04.04, 14:53
          Forma spowiedzi ewoluowała w czasie wieków, rózna była tez jej częstotliwośc.
          Koscioł dojrzewał do formy,a własciwie odkrywał formę, która obowiazuje dzis-
          forma indywidualna przed jednym prezbiterem.
          Czy ona mi sie podoba? Jakie ma owoce?
          Spowiadam sie od czasów mojego nawrócenia. Trafiałam na róznych spowiedników,
          spowiadajacych krócej i dłużej, zbyt szorstkich i zbyt łagodnych(!). W miare
          upływajacego czasu zauwazyłam ,że im bliżej jestem Boga ty,m mnie zwracam uwagę
          na kapłana ,na forme spowiedzi, czas i imijesce, okoliczności i to co mi
          mówi ,a bardziej na dzialajaca wtedy łaske Bożą, na przygarniecie mnie Boga z
          miłością i przebaczeniem.
          Potem wyjechałam na rekolekcje ignacjańskie i tam medytowaliśmy scenę bibliją
          spotkania syna marnotrawnego Z MIŁOSIERNYM ojcem. Od tej pory bardzo przezywam
          spowiedx, jest ona prawdziwym spotkaniem mnie-grzesznika,le przede wszystkim
          dziecka, syna z miłością i miłosierdziem ojca. Duzo też modlę się za
          spowiednika, u którego się spowiadam, modle sie o Ducha św. i dla niego i dla
          mnie.
          Teraz mam stałego spowiednika (od kilku lat), który mnie zna. zna moje słbości,
          grzechy, z kórymi walczę, a także moje zranienia. Potrafi oddzielic to co jest
          u mnie zranieniem, poczuciem winy, od sedna sprawy. Widze jaka wielka łaską
          obdarza go Bóg podczas mojej spowiedzi, czasem słysze rzeczy ,którym nikomu nie
          mówiłam, ale on to wie. Mój spowiednik to bardzo zasłuchany w Boga człowiek,
          bardzo rozmodlony. Troche za mnie zbyt łagodny, po prostu świety człowieksmile)))
          Takiego trzeba po prostu sobie wymodlić, wyprosic u Boga. Chodzic do spowiedzi
          i patrzeć, który ma dla mnie akurat ten specjalnmy charyzmat, który mnie
          rozumie i potrafi moje pokrzywione drogi ustawic w świetle Boga.
          Ale poza tym: spowiedz to nie psychoterapia. Niektórzy po prostu potrzebuja
          pomocy psychologa lub psychitry,a nie tpo to siedzi spowiednik w
          konfesjonale.Przebaczenie grzechów to nie psychoanaliza. Dlatego księża czasem
          jak widza jakiś problem psychiczny odsyłaja do specjalisty z psychologii.
          Więc jak ktoś chce dobrze się spowiedac powinien wyszukac sobie kogoś "dla
          siebie", modlic się za niego i regularnie korzystać ze spowiedzi.
          Myslę ,że moja droga do Boga jest bardziej prosta, światła dzieki spowiedzi do
          Boga ale przy kapłanie.
          Znam wielu protestantów, którzy sami wyznają sobie grzechy,ale nie widza bardzo
          duzych błedów, wprost grzechów cięzkich u siebie usprawiedliwaijąc sie przed
          soba. Mysle ,że to trudniejsza droga.I bardziej niebezpieczna.
          Ale kazdy ma prawo byc wolnym w swoich wyborach.
          Przedstawiłam po prostu moje zdanie i moje zycie.
          Pozdrawiam i zycze pelnych łask Świąt Wielkiej Nocy.
          Mika
    • piotrsko Re: Spowiedź 02.04.04, 13:42
      Gdy chodzi o spowiedź trzeba powiedzieć, że jest ona tylko elementem sakramentu
      pokuty. W centrum stoi nawrócenie ( pokuta = nawrócenie ). Kwestia samopoczucia
      po spowiedzi jest sprawą wtórną i nie jest najważniejsza. Formy sprawowania
      tego sakramentu w historii Kościoła były różne. Czasem akcentowano bardziej
      wyznanie grzechów, innym razem ekspiację itp. To co najważniejsze to
      nawrócenie. Bo co mi po spowiedzi jeśli się nie nawracam ?

      Jest prawdą ( zaznaczam, że jestem katolikiem ), że w pierwszych wiekach
      Kościoła w zasadzie nie praktykowano spowiedzi. Św. Augustyn np. nigdy nie
      korzystał z tego sakramentu. To nie odbiera jedak mocy temu sakramentowi. Żeby
      to zrozumieć trzeba zobaczyć trochę historii.

      W pierwszych wiekach nie było pokuty po chrzcie bo był bardzo solidny
      katechumenat przed chrztem. Chrzest dawano jako pieczęć, ze katechumen
      przeszedł poważne nawrócenie. Z tego powodu niektórzy nawet obawiali się chrztu
      i odkłądali go jak najpóźniej. Z tego powodu np. cesarz Konstantyn ochrzcił się
      dopiero przed śmiercią. Nie znaczy to jednak, że nie wierzył w Chrystusa
      wcześniej.

      Sakrament pokuty powstał na fali prześladowań, kiedy niektórzy chrześcijanie
      zapierali się wiary z obawy przed śmiercią. Były dwa poglądy: 1) należy przyjać
      ich na powrót do Kościoła, 2 ) nie mają już żadnych szans aby się nawrócić.

      Kościół uznał, że można ich przyjać na nowo o ile przejdą drogę nawrócenia -
      niejako ponowny katechumenat. Tak zrodził się stan pokutników, którzy mieli
      takie prawa jak katechumeni.

      Potem tę praktykę rozszerzono na najpoważniejsze grzechy: oprócz apostazji,
      także cudzołóstwo i zabójstwo.Jeśli ktoś popełnił taki grzech nie musiał się
      oczywiście spowiadać, ale z uwagi na charakter grzechu wszyscy o nim wiedzieli -
      stawał się publiczny.

      Wtedy Kosciół wyłączął taką osobę ze wspólnoty. Bo wspólnota miała być znakiem
      dla świata, a taki brat, który zgrzeszył niweczył ten znak. Taki cel miała
      ekskomunika. Wygladłao to miniej wiecej tak, że biskup wobec całej wspólnoty
      nakładał na tego brata szatę pokutną i posypywał mu głowę popiołem ( stad
      tradycja środy popielcowej ), a potem odprowadzał do drzwi Kościoła.

      Przez okres pokuty pokutnik mógł słuchać Słowa, ale nie uczestniczył w
      Eucharystii. Potem był na nowo przyjmowany do wspólnoty, ale dopiero gdy jego
      gwarant ( taki quasi - ojciec chrzestny ) potwierdził, że ten człowiek sie
      nawrócił. Czasem nawet rozpytywano jego znajomych czy coś się w jego życiu
      zmieniło.

      Potem - zwykle w Wielki Czwartek - biskup przyjmował w imieniu wspólnoty tego
      brata na nowo. Wychodził przed drzwi Kościoła, dawał mu pocałunek pokoju i
      wprowadzał uroczyście do srodak; było wielkie święto.

      Tak ten brat doswiadczał odpuszczenia grzechów. Dawała mu je wspólnota ( w jej
      imieniu biskup ) Koscioła, a przez nią sam Chrystus, który żyje w Kosciele.
      Kosciół jest jego Ciałem, a On głową.

      Potem gdy całe narody wchodziły do Koscioła ta praktyka ewoluowała. Nie było
      możliwe stosowanie jej gdy wspólnoty ( parafie ) stawały się duże i z małych
      wspólnot rosły na potężne skupiska chrześcijan.

      Z tego powodu zaczeto praktykować spowiedź bardziej indywidualną. Ten kto
      zgrzeszył przychodził do biskupa ( prezbitera ) wyznawał grzech i prosił o
      pokutę. Stąd wyrastała w d u ż y m skrócie praktyyka dzisiejszej formuły
      spowiedzi.

      Druga osoba przy spowiedzi jest ważna, bo grzech zawsze ma wymiar społeczny (
      nie tylko relacja do Boga ale i do człowieka ). Prezbiter ( ksiadz ) w
      spowiedzi reprezentuje Kosciół jako wspólnotę wiernych. Kościół jest
      przedłużeniem obecnosci Chrystusa w swiecie - stąd Chrsytus odpuszcza grzechy
      poprzez Swój Kościół.

      Ponieważ grzech nie jest sprawą indywidualną także dzisiaj Kościół zaleca aby
      sakrament pokuty sprawować w formie liturgii pokutnej, a więc nie
      indywidualnie, chociaż w praktyce jeszcze do tego daleko.

      To tyle. Piotr.



    • monika.od.werki Re: Spowiedź 02.04.04, 14:29
      Nie moge powiedziec, abym lubila sie spowiadacsmile.

      Kiedys w ogole bardzo balam sie spowiedzi, juz nawet kilka dni wczesniej serce
      kolatalo mi na sama myslsmile.. no i juz nie mowiac o samym dniu, gdy mialam
      przystapic - stres niemal jak przed egzaminemsmile.

      Ale jakos z biegiem lat, szczegolnie tych ostatnich, zmienilo sie troche moje
      spojrzenie na spowiedz jako taka. Jest ona dla mnie teraz czyms ogromnie
      waznym, i zupelnie nie wyobrazam sobie 'wzrastania w wierze' BEZ spowoiedzi..
      Przede wszytskim, tak, jak juz pisala Isma, jest ona dla mnie niezbedna dla
      ksztaltowania sumienia, dla ogolnie pojetego wzrostu duchowego. Kosztuje mnie,
      owszem, bo musze jak gdyby przed kims sie 'obnazyc' ze swoim JA, z problemami,
      upadkami, niedoskonalosciami.. to nie moze byc latwe, nie lezy w naszej
      ludzkiej naturzesmile. Ale jesli tylko przestane sie skupiac na ksiedzu-
      posredniku, a skupie sie na Jezusie i Jego ogromnej Milosci i Milosierdziu..
      jest mi duzo latwiej. Ksiadz moze mi pomoc, ale nie musi. Ksieza, jak to
      ludzie, SA rozni. Ale dla mnie liczy sie fakt, ze staje PRZED JEZUSEM, chowam
      swoj wstyd do kieszeni... a On przeciez i tak WIE, JAKA jestem, duzo lepiej niz
      ja sama!!
      Przystepowanie do spowiedzi to z jednej strony 'cwiczenie' duchowe, a z drugiej
      Sakrament. I jesli szczerze zaluje i PRAGNE poprawy.. Jego Laska naprawde
      dziala: czuje sie od razu silniejsza wewnetrznie i z odwaga, na nowo, ide
      stawiac czola swojej codziennosci...

      I chwala niech za to bedzie Panusmile!!

      Pozdr,
      Monika
    • isma Re: Spowiedź - ciekawe! 02.04.04, 14:52
      Zauwazcie: osoby, jak to nazwala Orvokki "zwiazane z KK" podkreslaja
      fakt "wspanialomyslnosci" Sakramentu Pokuty, tego, ze formula o odpuszczeniu
      grzechow nastepuje latwo ("za latwo" nawet, tak tez rozumiem troche pierwszy
      post Mamymoniki), a nawet, ze towazysza temu uczucoia pozytywne, budowanie
      wiary, nawet cos w rodzaju radosci (a na pewno nadziei zwiazanej z tym, ze
      milosierdzie Boze jest niezmierzone)!

      --
      Is.
      foto.onet.pl/albumy/album.html?id=18623&grupa=7&kat=0&a=isma2
      foto.onet.pl/albumy/album.html?id=11392&grupa=7&kat=0&a=isma
    • orvokki Re: Spowiedź 02.04.04, 20:53
      Wywiad b. ciekawy.

      No ale co, jak na przykład protestańci się nie spowiadają, to nie rosną w
      wierze? A codzienny rachunek sumienia, modlitwa i tak dalej? Czy uważacie, że
      to w żadnym razie nie może zastąpić spowiedzi?

      Mnie nie chodziło tak bardzo o surowość/łagodność spowiedników, jak o to, że to
      jest takie bardzo względne. Twierdzi się, że spowiedź jest spotkaniem z
      Jezusem, a dla mnie jest przede wszystkim spotkaniem z księdzem... mniej lub
      bardziej rozgarniętym, mniej lub bardziej miłosiernym, mniej lub bardziej
      otwartym, zmęczonym etc. etc...
      • carla7 Re: Spowiedź 03.04.04, 18:36
        Do mnie przemawia jednak argument, że ktoś z zewnątrz przy spowiedzi (w dodatku
        obdarzony Łaską) pomaga lepiej kształtować sumienie.Codzienny rachunek sumienia,
        modlitwa (jeśli rzeczywiście są częste) mogą czasowo zastąpić spowiedź.
        Ale co z ludźmi, którzy się mało modlą a o rachunku sumienia dawno zapomnieli?
        Z drugiej strony, ludzie żyjący na co dzień wg. Dekalogu, prawie święci (wierzę,
        że tacy istnieją) z czego się spowiadają?
        • orvokki Re: Spowiedź 03.04.04, 20:26
          " Ale co z ludźmi, którzy się mało modlą a o rachunku sumienia dawno
          zapomnieli?"

          Tacy to nawet jak do konfesjonału trafią, to i tak poza odklepaniem paru
          formułek i standartowych grzeszków nic z siebie nie wyduszą...

          "Z drugiej strony, ludzie żyjący na co dzień wg. Dekalogu, prawie święci (wierzę
          > ,
          > że tacy istnieją) z czego się spowiadają?"
          Albo z bardzo drobnych rzeczy, bo nawet takie potrafią zobaczyć, albo... takich
          ludzi bardziej zły kusi, więc pewnie nie ustrzegą się poważnych walk
          wewnętrznych i dylematów.
    • mader1 Re: Spowiedź 02.04.04, 22:18
      Spowiedz... trudna sprawa.
      Spowiadam sie, oczywiscie. Musze przyznac,ze nie mam stalego spowiednika-
      przewodnika duchowego. Spowiadam sie w parafii. I moge wskazac, jak tu
      ( to juz kolejna parafia w moim zyciu) wybieram sobie spowiednikow. W
      wypadku, gdy chodzi sie co najmniej co niedziela do Kosciola, a
      jeszcze jest to spore miasto, ma sie do wyboru paru ksiezy. Juz po
      sposobie prowadzenia mszy , po nawet krotkich kontaktach, wiadomo, kto
      moze sie nadawac na spowiednika.To juz moja 5 parafia, ale w kazdej
      chociaz jednego takiego ksiedza znajdowalam.Czasem oczywiscie okazuje sie,
      ze sie pomylilam, ale... nie zniechecam sie tak szybko. Nie
      przystepuje do spowiedzi, gdy najwiekszy tlum. Na przyklad na mszy w
      tygodniu mniej jest penitentow i latwiej o spokojna spowiedz.Lubie
      konfesjonal jako miejsce spowiedzi. Czasem, z koniecznosci, ide do
      spowiedzi do "nie swojego" ksiedza. Raz trafil sie niemily komentarz,
      chyba nie do konca zasluzony - najpierw bardzo mnie ta
      niesprawiedliwosc zabolala. Potem potraktowalam to jako mala lekcje
      pokory smile
      Spowiedz wysluchana przez konkretnego czlowieka bardzo mi sluzy. Grzechy
      powiedziane glosno, nazwane wprost... jakos sie wtedy je inaczej czuje.
      Czasem czlowiek jest dla siebie zbyt lagodny, ale niekiedy zbyt surowy.
      Za kazdym razem robiac rachunek sumienia, postanawiajac poprawe, wyznajac
      swoje grzechy i wreszcie slyszac slowa odpuszczenia,czuje glebokie
      wzruszenie. To, ze Jezus mi wybacza, ze mi tak mocno ufa, wierzy
      mi... to ogromna radosc.
    • mama_kasia Re: Spowiedź 04.04.04, 20:10
      To jeszcze ja dorzucę parę słów o spowiedzi. W mojej parafii
      nie ma spowiedzi w czasie mszy. Jest przed mszą. Nie ma więc
      nakładania się sakramentów. W czasie rekolekcji, czy to
      adwentowych, czy wielkanocnych, mamy tzw. celebrację sakramentu
      pokuty i pojednania. Jest wtedy czytanie Słowa Bożego, jest
      homilia i spowiedź osobista (w tym czasie pozostali wierni
      nie wychodzą z kościoła, ale modlą się za tych, którzy się
      spowiadają). Nie ma wtedy indywidualnej nauki księdza.
      Na koniec jest uwielbienie i uroczyste błogosławieństwo.
      Spowiedź dla mnie jest radosnym spotkaniem z Jezusem, który
      przebacza mi moje grzech. Nie napomina, nie krzyczy, ale
      obdarza Swoją Miłością.
      I tak spowiadam się od kilku lat, bo oprócz takich liturgii
      w czasie rekolekcji mam taką liturgię raz w miesiącu we
      wspólnocie.
      Kasia
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka