Hej,
temat przypuszczalnie dotyczy głównie katolików, chociaż pewnie protestanci
też mają podobny sakrament, ale różniący sie formą

. Spytam tak - czy
lubicie się spowiadać, czy macie rzeczywiscie po takiej "operacji" poczucie
oczyszczenia i ulgi, czy raczej zażenowania i poczucie, że nie odbyło to się
tak, jak powinno?
Szczerze mówiąc nie przepadam za masową spowiedzią wielkanocną - taki trochę
McDonald - szybko, dużo i byle jak, tak naprawdę osoba w konfesjonale jest
zbyt zmęczona, żeby naprawdę słuchać, spowiadający się czesto klepią
nieprzemyślane dziecinne formułki. Trzeba naprawdę poszukać odpowiedniego
miejsca, żeby cos konstruktywnego z tego wyszło.
Co o tym sądzicie?
Monika