Dodaj do ulubionych

Zamyślenia

02.11.13, 12:53
Zarówno uroczystość Wszystkich Świętych jak i Dzień Zaduszny są dniami w trakcie których bardzo czesto mamy mozliwość ponownie odpowiedzieć sobie na wiele pytań zasadniczych. Dlaczego umieramy, dlaczego przezywamy ból po stracie naszych najbliższych? Czy śmierć jest czymś ostatecznym?
Zadziwiające jest jak bardzo świadomość zarówno grzechu jak i smierci jest wypychana na zewnątrz, przypominanie zarówno o cierpieniu, chorobie jak i o śmierci jest, można powiedzieć, wręcz "politycznie niepoprawne". W zamian za to stawia się codzienne życie i nieustanną pogoń za zdobyczami cywilizacji jak symbol gwarancji tego co najlepsze - wręcz celu zycia. Codzienność staje się zyciem wiecznym - więc żyjmy tak jakby dzisiejszy dzien był naszą wiecznością. Nastepny dzień otwiera przed nami nową wieczność.
Wystarczy tylko uswiadomić sobie jak zarówno szpitale, przytułki, hospicja a także cmentarze sa spychane na obrzeża miast, a wręcz poza jego granice. Współczesny człowiek nie chce miec przed sobą obrazu cierpienia i przemijania. Nastąpiła wręcz moda na ukrywanie cierpienia i śmierci, a co za tym idzie sprzeciw wobec obecności krzyża w przestrzeni publicznej.
Dlaczego? - bo krzyż zmusza do odpowiedzi na pytanie - czym jest śmierć. Wcale mnie nie dziwi popularność Halloween - bo tego typu maskarady maja jedynie za cel banalizację problemu śmierci, za pomocą niewybrednego żartu, przebieranek nastepuje oswojenie z problemem odejścia. Tylko że to nie jest szukanie odpowiedzi - to jest raczej oszukiwanie samego siebie.
Aby chcieć naprawdę zmierzyć się z tego typu pytaniami, trzeba jednak mieć w sobie bardzo dużo pokory i odwagi. Stajemy nieustannie wobec pokusy tak dobrze opisanej w Ks. Rodzaju:
" otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło" - jak łatwo ulec tej pokusie i skorzystać z prawa wolności i stwierdzić - oto ja człowiek, wiem wszystko, jest tylko to, co jest teraz.
Można powiedzieć że portret człowieka współczesnego został doskonale opisany przez Jezusa w przypowieści o bogaczu , który spodziewa się wspaniałych zbiorów i planuje przebudowę spichrzów dla osiągnięcia jeszcze większych zysków - zapomina jednak o drobnym szczególe - o możliwości śmierci. - Łk 12,16-21.
Taką postawę bardzo dobrze opisał papież Benedykt XVI:

"Jest doświadczeniem wszystkich epok to, że ze względu na grzeszną strukturę człowieka pogaństwo ma ciągle do niego dostęp i się w nim odradza. Potwierdza się prawda o grzechu pierworodnym. Ciągle na nowo człowiek odpada od wiary, chce być znowu tylko sam, staje się poganinem w najgłębszym sensie tego słowa.
Ale też ciągle na nowo ukazuje sie w człowieku Boża obecność. To jest to zmaganie, które przenika całą historię. Jak powiedział św. Augustyn: Historia świata jest walką pomiędzy dwoma rodzajami miłości: miłością do siebie samego - aż do zniszczenia świata i milością do innych - aż do rezygnacji z siebie samego.". - Światłość świata", s. 70.

Niemożliwość odnalezienie sensu zarówno naszego cierpienia jak śmierci powoduje że tak łatwo ulec wyobrażeniu złudnej wolności i braku odpowiedzialności za swoje życie i czyny. Nic wieć dziwnego że Nietzsche w "Zmierzchu bogów" stwierdził, że "pojęcie Boga było dotąd wielką przeszkodą dla istnienia". Dlaczego? - gdyż zmusza nas do szukania winy w sobie, uswiadomienia sobie jej znaczenia a nastepnie wyznania i zadośćuczynienia. A przecież o ileż łatwiej jest powiedzieć jak Adam:
"Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem" - Rdz 3,12. To nie ja jestem winny - to ktoś inny.
Jeżeli więc śmierć nie jest naszym kresem, i istnieje coś dalej - to co będzie ze mną? -
Jedynie chrześcijaństwo daje pozytywną odpowiedź na tak postawione pytanie i nie ucieka przed udzieleniem tej ostatecznej odpowiedzi. Ale udzielając jej stawia także wymagania. Nie jest bowiem możliwa wiara w Jezusa Chrystusa - bez świadomości ludzkich ułomności. Całkiem inaczej postępują jednak zwolennicy sekularyzacji, poprzez spychanie doświadczenia religijnego i traktowanie jego jako bardzo subiektywnej i jedynie opcjonalnej wizji rzeczywistości. Jednoczesnie sami nie potrafiąc udzielić odpowiedzi na podstawowe pytania związane z sensem zarówno życia i śmierci spychają istnienie grzechu i zła do sfery prywatnej, emocjonalnej nie podlegającej obiektywnemu rozstrzygnięciu. Jednocześnie ocenę postępowania moralnego jest jakby wyłączona z sfery prywatnej i przeznaczona do oceny publicznej i to przez instytucje publiczne które - teoretycznie - odpowiadają tylko przed społeczeństwem.
Jednym słowem - to nie ja mam znaleźć odpowiedź na dręczące mnie pytania, ale zostanie to zrobione przez innych. Jednocześnie spychając całkowicie realną możliwośc smierci na bliżej niesprecyzowana przyszłość.
Dobrze że ciągle obecna jest w naszej tradycji pamięć o zmarłych i że są ciągle obecne w świadomości zbiorowej te dwa dni które jednak zmuszają nas do myślenia, do zastanowienia się nad sobą i przyszłością, a także nad nieuchronnością odejścia.
Dla chrześcijanina nie jest to smutna i ostateczna perspektywa, a wrecz odwrotnie - chrześcijanin ma bowiem swiadomość że bez Objawienia - poprzez zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa - milości Boga do każdego człowieka, cierpienie i śmierć byłyby jedynymi słowami, przy pomocy których mozna by opisać ostatnie chwile ludzkiego życia.
Sens życia i śmierci można zrozumieć jedynie w kontekście prawdziwego, gdyż historycznego wydarzenia, jakim była śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. To zmartwychwstanie zwłaszcza dla dzisiejszego społeczeństwa ujawnia swoje znaczenie, gdy coraz bardziej usilnie rozpowszechniane jest przekonanie o "bezużytecznosci" religii przy jednoczesnym ukrywaniu faktu śmierci -i to w znaczeniu nie tylko fizycznym, ale także i moralnym.
To właśnie dający się uchwycic historycznie fakt Zmartwychwstania pozwala wyraźnie powiedzieć że towarzyszące człowiekowi od zarania dziejów "pragnienie nieśmiertelności" nie ogranicza się do "pragnienia dostatniego i wygodnego zycia" Że "tu i teraz" nie jest tym samym co "wieczność".

Śmierć i przemijanie ma sens gdyż "Ja jestem Zmartwychwstanie i Życie. Każdy kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki" - J 11,25.

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka