Dodaj do ulubionych

starość nie radość

14.04.05, 11:50
'czcij ojca swego i matke swoja'.... aż 'nadejdą dni gdy ciebie opaszą i
powiodą gdzie nie chcesz' (cyt. z pamieci)

staruszkowie nie moga dluzej o siebie zadbac, potrzebuja pomocy
choroba nazywa sie starość
jedno chodzi o laskach, za moment bedzie leżące, drugie z demencja umysłową,
choć to nie alzheimer to nagle obierki lądują w lodówce

pielęgnierka, lekarz ija na alarm, raz sugeruja szpital, a raz 'pensjonat
pogodnej starośc' z tekstem 'ale niech sie państwo pospieszą, bo nadchodzi
okres urlopowy i może nie byc miejsc' (dotąd słyszałam o hotelach dla psów,
ale różne są sytuacje...)

choroba nazywa się starość, w rozkaładzie na czynniki pierwsze to i serce i
reumatyzm, ale to...tak jest w pewnym wieku.

rodzina sie podzieliła, rodzina pracuje, studiuje i nie jest zbyt liczna żeby
dyżury...a czas nie jest z gumy, a małego odebrać i zawiść do szkoły
muzycznej na popołudnie...kto poda basen, zagrzeje jedzenie...
zabrać do 'dzieci' nierealne (lokum)

ingerować w staruszków, zesłać do 'pensjonatu' z fachową opieką
nie chca to oczywiste
chca sami 'dokad dadza rade'
magiczne słowa-'dokad dadza rade'
gdzie jest granica?
pozwolic staruszkom na takie fanaberie
zostawić 'bez opieki'

A w tle właśnie umierał Papież. Pięknie umierał. Wsród bliskich.
'A myśmy się spodziewali' Ja się spodziewałam...już widzę że za bardzo.
Obserwuj wątek
    • darcia73 Re: starość nie radość 14.04.05, 12:41
      chciałabym aby kazdy staruszek (ale nie tylko, kazdy człwoiek) mogł umierać
      godnie wsrod bliskich mu osób, z czystym sumieniem, z bozym przebaczeniem
      grzechów
    • pawlinka Re: starość nie radość 14.04.05, 13:12
      Inne powiedzenie: starzec jest jak dziecko. Myślę coraz częściej jednak z
      wielkim smutkiem, że to nie chodzi o "wesołe jest życie staruszka", ale jak
      bliscy opiekunowie starych i niedołężnych rodziców widzą w nich tylko ciało,
      niesprawność, "układ pokarmowo-wydalniczy" (przepraszam za dosadność, ale to
      mnie boli, tak bardzo boli). Umysł i osobowość, o tym nie mówią.
      Samboraga: czytasz w moich myślachsmile dla mnie temat bardzo "na czasie".
      • pawlinka Re: starość nie radość 14.04.05, 13:23
        i jeszcze opowieść:
        "Drewniany talerz
        Pewna starsza pani mieszkała za miastem wraz z córką i wnuczkiem. Mijały lata,
        a jej ręce stawały się coraz słabsze i słabsze, podobnie jak jej wzrok i słuch.
        Bardzo chciała być użyteczna, ale choroby i starość spowodowały, że miała
        niezręczne i niepewne ruchy. Tak więc babunia tłukła naczynia, gubiła sztućce,
        rozlewała wodę i potrawy.
        Pewnego dnia jej córka, rozdrażniona tym, że matka zbiła jeszcze jeden cenny
        talerz, posłała chłopca, by kupił drewniany talerz dla babci. Chłopiec ociągał
        się, ponieważ wiedział, że to upokorzyłoby jego babunię. Głucha na jego wywody
        matka zmusiła go do posłuszeństwa. Ale chłopiec wrócił do domu nie z jednym,
        lecz z dwoma drewnianymi talerzami.
        - Przecież ci mówiłam, żebyś kupił jeden! - zgromiła go matka. -Czy nie
        zrozumiałeś?
        - Owszem - odrzekł chłopiec - ale drugi kupiłem dla ciebie, kiedy będziesz
        stara".
        • sylwiksylwik Re: starość nie radość 14.04.05, 13:40
          Trudny temat........
          Starosc moich rodzicow - na razie przyszlosc - przeraza mnie.
          Jestem jedynaczka, mam dziecko, na razie jedno ale bede chciala miec wiecej.
          Moi rodzice mieszkaja w malym miasteczku, w ktorym hospicjum, dom starcow, dom
          "spokojnej starosci" to hanba dla dziecka ktore pozwolilo zeby rodzic tam byl.
          Niedawno umieral moj dziadek, opiekowaly sie nim mama i jej trzy siostry - na
          zmiane. Przez pare miesiecy ktos musial byc przy nim praktycznie ciagle trzymac
          za reke uspokajac. Mama twierdzila ze nawet jakby nie miala rodzenstwa to nigdy
          by nie oddala swojego ojca do "umieralni" jak nazwala wszystkie "te" instytucje.
          Mowi ze zwolnila by sie z pracy. Ja wiem ze nie dalaby wtedy rady fizycznie i
          finansowo (renta dziadka ledwo starczala na lekarstwa).
          Mowila wtedy do mnie z wyrzutem ze ja to napewno bym sie nia nie zajmowala ze
          bym ja oddala do osrodka i... i niala w oczach smutek, zal, pretensje...
          Smutno.
        • samboraga Re: starość nie radość 15.04.05, 08:35
          Pawlinko, tak z zabiegania nie dopisałam wczorajsmile, a to piękne z tym
          talerzem....
    • mader1 Re: starość nie radość 14.04.05, 14:06
      dogadac sie, jakby bylo dobrze....
      jakos polaczyc sily " to ja w srode " - " a ja dwie godzinki w
      sobote".To chyba najwieksza radosc dla rodzicow, ze tak solidarnie -
      wnuczek, Hania, corka... ba - ale jak to zrobic ? Jedno obrazone, drugie
      zajete, trzecie wyjezdza...
      Moze zostawic jeszcze staruszkow u siebie, zamowic dodatkowo pania z
      opieki spolecznej - to nie jest tak drogo,jak prywatna opiekunka. Wtedy
      bedzie lzej. Kazdy miesiac to duzo.
      Chorowaly moje babcie - w przypadku jednej bylo to dobre odejscie. Z
      druga rodzina sobie nie poradzila.
    • samboraga Re: starość nie radość 14.04.05, 15:15
      no własnie, trudna to sprawasad

      stanęło na dochodzącej pani z opieki albo prywatnie - jeszcze do ustalenia
      kompromisem mogłaby być zamiana ich mieszkania na jakies bliżej reszty, bo na
      razie niby to samo miasto ale 20 km, w obie strony 40, a korki...
      i tu włączyły się autorytety rodzinne, że to rozwiązanie tyczasowe a potrzebne
      jest ostateczne (brr, ale mi się napisało...) to znaczy takie z opieką do
      końca...
      oni nie chca
      nawet na argument co bedzie jak to juz nie obierki w lodowce ale pokrojenie
      nozem własnej ręki bo sie myslało że to chleb..

      trudne to, trudne
      problem mam i taki że aż do bólu ich rozumiem, bo sama nienawidziłam miesięcy w
      szpitalu i okresów pełnej zależności od innych
      no-po prostu to trudne, trudne
      • mader1 Re: starość nie radość 15.04.05, 08:51
        tymczasowe.... jak ich pobyt tutaj. Moze warto sie o nie jednak pokusic. I
        o pania z opieki.
        Wiem jedno -jedna osoba sobie z tym nie poradzi -chocby najlepsza.

        Myslalam sobie o sobie. Chcialabym, zeby mogli sie mna opiekowac wszyscy
        bliscy, na zmiane. Ale na pewno nie chcialabym, by jedno dziecko meczylo
        sie ze mna wiele miesiecy, lat.Zeby calkiem dezorganizowalo mu to zycie.
        Nie chcialabym odbierac mu tego,co mu dalam.
      • pawlinka Re: starość nie radość 15.04.05, 13:59
        Samborago!!!
        Jak ja Cię doskonale rozumiem! Przeżywamy ten sam moment chyba, padają te same
        słowa prawie, pomysłów,dobrych pomysłów brak, zamiast tego: brak siły,
        niecierpliwość...Wszystko staje się problemem, wszystko dezorganizuje życie
        nagle...
        A ja nie mogę zapomnieć słów Justyny Dąbrowskiej, która ma taki "kontrakt" z
        dziećmi: "skoro ja was nie oddałam do domu dziecka, o wy mnie nie oddacie do
        domu starców"...
        starość nie radość, młodość nie wieczność...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka