jawnogrzesznicy

25.09.08, 15:11
No i padło w wątku obok takie oto słowo: jawnogrzesznica.

Co ono oznacza?
Wiemy, że grzechem przeci V przykazaniu jest szkodzenie sobie na
zdrowiu - czy więc facet palący papierosa na przystanku tramwajowym
jest jawnogrzesznikiem?

A czy skrytogrzesznik jest lepszy?
    • kann2 Re: jawnogrzesznicy 25.09.08, 15:15
      Myślę, że jawnogrzesznik(-nica) to taki(-a) grzesznik(-nica), który(-
      a) się własnych grzechów nie wstydzi.
      • mamalgosia Re: jawnogrzesznicy 25.09.08, 15:19
        No to w takim razie o nikim nie można powiedzieć tak z całą
        pewnością, prawda?
        Ale etymologia mi jakoś nie bardzo pasuje. To raczej bezwstydnik
        • verdana Re: jawnogrzesznicy 25.09.08, 15:27
          Jawnogrzesznicy moga być powodem zgoszenia - grzesza sobie, a tu ani
          grom z jasnego nieba, ani nawet utrata pracy, czy ogólne potepienie
          ich nie spotyka. Więc mogą być groźni o tyle, ze stanowia przyklad,
          ze grzeszyć i żyć nadal w spoleczeństwie mozna.
          "Skrytogrzesznicy" dają dobry przyklad innym. Ale gdy ich grzech
          wyjdzie na światlo dzienne, szkody sa nieporównywalne.
          • mamalgosia Re: jawnogrzesznicy 25.09.08, 15:32
            No więc prawda jest taka - w Twoim odczuciu - że skrytogrzesznik
            gorszy?

            Jeszcze mi się tu nasuwa słowo "przyzwoitość". Że jak już grzeszę (a
            grzeszę, jestem i skryto i jawnogrzesznicą), to byłoby dobrze, żeby
            nikt inny nie widział, bo się zgorszy. Ale jak do tego dojdzie
            pycha - no bo jak nikt nie widzi grzechu, to niech myśli, że
            bezgrzeszny? Czyli obłuda?
            Ale fajny mam temat do przemyśleń - zaraz jedziemy na tańce - czekam
            wtdey 45 minut pod salą, jak nic o tym dziś będziesmile

    • luccio1 Re: jawnogrzesznicy 25.09.08, 15:26
      Pojęcie było "od zawsze" związane z VI przykazaniem.
      Oznacza w pierwszej kolejności kogoś żyjącego jawnie z osobą płci przeciwnej -
      bez sformalizowania tego związku, czyli w konkubinacie.
      • mamalgosia Re: jawnogrzesznicy 25.09.08, 15:33
        Ale dlaczego? Dlaczego to VI przykazanie takie ważne?

        I chyba jednak tak nie jest. Spotkałam się z
        okresleniem "jawnogrzesznik" w stosunku do osoby popierającej aborcję
    • mader1 Re: jawnogrzesznicy 25.09.08, 15:37
      A co na to Pismo św.
      Łk 7,36-50
      i tam
      " a oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne..."

      W " Słowniku osób Nowego Testament:" Łukasz opisał zachowanie się
      Jawnogrzesznicy wobec Jezusa, zaproszonego na ucztę. Była ona albo żona kogoś,
      kto nie zachowywał przykazań i dlatego w oczach faryzeuszów uchodził za
      grzesznika, albo- co bardziej prawdopodobne- była prostytutką Nie ma podstaw do
      identyfikowania jej z Marią Magdaleną czy Marią z Betanii, siostrą Łazarza.
      Jezus odpuścił jej grzechy. Zachowanie Jawnogrzesznicy podczas uczty u
      faryzeusza Szymona było wyrazem jej wdzięczności za łaskę odpuszczenia grzechów"
      (opr. Czesław Bosak OP)
      • mamalgosia Re: jawnogrzesznicy 25.09.08, 18:46
        Mader, to wyjasnienie w jedną strone działające. Taka kobieta jest
        jawnogrzesznicą, ale to nie znaczy, że TYLKO ona
        • mader1 wychodzi mi na to... 25.09.08, 19:06
          że jak odcedzę jawno i skrytogrzeszników z mojego otoczenia, uwzględnię to, że
          ktoś kto uznaje mnie za jawno lub skrytogrzesznicę, nie będzie chciał się ze mną
          zadawać, będę jadała sama, nawet bez dzieci i męża, no bo oni też dobrze wiedzą,
          że grzeszę sad
          Nie, nie będę się zastanawiała nad tym...
          • mamalgosia Re: wychodzi mi na to... 25.09.08, 20:58
            otóż i to, droga mader.
            Bo w niczym gorsze nie jest grzeszenie przeciwko 6 przykazaniu od
            grzeszenia przeciwko pozostałym.
            Po ostatniej spowiedzi WSZYSTKIE grzechy które wyznałam miałam na
            nowo na swoim koncie już wieczorem tego samego dnia.
            Jak to dobrze, że ja tak mało jem, jak nikt nie będzie chciał
            siedzieć ze mną przy stole, to mnie to aż tak bardzo nie ubodziesmile
            • neafilipowa Re: wychodzi mi na to... 26.09.08, 10:02
              Mamałgosiu, bardzo się wzbogaciłam umysłowo dyskusją prowadzoną przez koryfeuszy forum, ale co do Twojego niezbyt częstego pożywiania się - apeluję : dbaj o nadwerężone zdrowie i posilaj się rzetelnie smile
              • mamalgosia Re: wychodzi mi na to... 26.09.08, 13:35
                eee, nienajedzony człowiek czuje i ma się lepiejsmile

                Podoba mi się Twój nicksmile
                • neafilipowa Re: wychodzi mi na to... 29.09.08, 13:22
                  Za pochwałę nicka dziekuję, to dla mojego syna - i nowej mnie. A co do nienajadania się - w niedzielę usłyszałam : mamusiu,ale te ruskie to z masełkiem i śmietaną będą lepsze.
                  A w tygodniu to zrób koperkową z lanymi kluskami. Czy ślinka Ci nie cieknie smile
    • a_weasley Znaczenie etymologiczne, znaczenie realne 25.09.08, 15:52
      mamalgosia napisała:

      > takie oto słowo: jawnogrzesznica.

      > Co ono oznacza?

      Etymologicznie - osobę (w tej formie kobietę, a jawnogrzesznik nie istnieje z
      powodów, które wyłuszczę za chwilę) jawnie grzeszącą.
      Znaczenie realne jest węższe i oznacza osobę, która w celu osiągnięcia korzyści
      majątkowej publicznie umożliwia innym osobom grzeszenie z nią przeciwko VI
      przykazaniu.
      Dlatego nie ma słowa "jawnogrzesznik" - jest to, a zwłaszcza wtedy był, zawód
      bardzo sfeminizowany.

      > A czy skrytogrzesznik jest lepszy?

      Powiadają, że hipokryzja jest hołdem występku dla cnoty. Grzeszę, ale zdaję
      sobie sprawę, że czynię źle, zwłaszcza zaś nie domagam się akceptacji dla tego,
      co czynię, uznania tego za normę, tępienia "nietolerancji" przejawiającej się w
      nazywaniu tego grzechu po imieniu itp.
      • minerwamcg Re: Znaczenie etymologiczne, znaczenie realne 25.09.08, 16:08
        Skrytogrzesznik kojarzy mi się z kimś, kto podpisał współpracę z UB.
        Robił tajnie rzeczy bardzo złe, nie dlatego tajnie, że się wstydził,
        tylko dlatego, że na tym one polegały. I tak, ma rację nasza
        Przedmówczyni! W przypadku księdza czy innej postaci powszechnie
        szanowanej jak taka sprawa się rypła... Było wielkie zgorszenie.
    • kann2 A gdzie w ogóle w Biblii pada takie słowo? 25.09.08, 16:04
      Może w Wujkowym tłumaczeniu, bo w Tysiąclatce nie znajduję.
      • a_weasley A musi w Biblii? 25.09.08, 16:29
        OIW, nie pada w ogóle. W każdym razie nie w Brytyjce ani w Gdańskiej. Słowo jest
        z języka okołobiblijnego. Tak samo jak nie ma w Biblii słów "rozmnożenie chleba"
        ani "dobry łotr".
      • mamalgosia Re: A gdzie w ogóle w Biblii pada takie słowo? 25.09.08, 18:47
        ale ja w ogóle nie o Biblii.

        Chyba że to do mader
    • kann2 Peccatores manifesti 25.09.08, 16:32
      Prawo kościelne "jawnogrzeszników" określa "publicznymi
      grzesznikami". Nie zacieśnia ich jedynie do tych, którzy otwarcie
      występują przeciwko VI przykazaniu, ale o tych, którzy
      demonstracyjnie sprzeciwiają się nauce Kościoła.

      O takich "publicznych grzesznikach" mówi kan. 1184, że nie mogą
      otrzymać katolickiego pogrzebu, jeśli nie dali oznak pokuty i
      katolicki pochówek groziłby zgorszeniem.

      Natomiast kan. 915 mówi, iż do Komunii świętej nie wolno dopuścić
      osób, które z uporem trwają w jawnym grzechu ciężkim. Myślę, że tu
      nie chodzi o "jawnogrzeszników", gdyż brak elementu ostentacji. Ktoś
      może z uporem pozostawac w grzechu, ale niekoniecznie czynią
      to "demonstracyjnie", czyli w sposób prowokacyjny. Podobnie stanowi
      kan. 1007 - Nie wolno udzielać namaszczenia chorych tym, którzy
      uparcie trwają w jawnym grzechu ciężkim.
      • minerwamcg Re: Peccatores manifesti 25.09.08, 17:09
        No, pewnie. Jeżeli ktoś jest zatwardziałym grzesznikiem i ani na
        łożu śmierci nie chce się nawrócić, to na ogół nawet nie życzy sobie
        księdza oglądać, a co dopiero przyjmowac namaszczenie chorych.
        Logiczne.
        • kann2 Re: Peccatores manifesti 25.09.08, 23:07
          Myślę, że chodzi tu bardziej o sytuacje, w ktorych wzywa się księdza
          do chorego, gdy ten jest nieświadomy, nie może wyrazić swej woli, a
          ksiądz udziela sakramentu warunkowo albo opierając się na
          domniemaniu, że gdyby dana osoba mogła poprosić, to by to uczyniła.
          W przypadku zatwardziałych nie można ustanawiać takiego domniemania.
      • mamalgosia Re: Peccatores manifesti 25.09.08, 18:48
        kann2 napisał:

        > Prawo kościelne "jawnogrzeszników" określa "publicznymi
        > grzesznikami". Nie zacieśnia ich jedynie do tych, którzy otwarcie
        > występują przeciwko VI przykazaniu, ale o tych, którzy
        > demonstracyjnie sprzeciwiają się nauce Kościoła.
        O, widzisz. To już bliższe mojej intuicji.

        Ale dlaczego tylko nauce Kościoła? To nie może być Żyd
        jawnogrzesznik?


        • minerwamcg Re: Peccatores manifesti 25.09.08, 19:33
          Może. Ba! Biblijna jawnogrzesznica nawet prawie na pewno była
          Żydówką smile))

          Tyle, że o ile żyd jawnie łamie któreś z Dziesięciu Przykazań, jest
          jawnogrzesznikiem i dla swoich, i dla nas. A kiedy np. łamie jakiś
          żydowski post czy zakaz, jest jawnogrzesznikiem tylko dla swoich.
          Aczkolwiek gdybym zobaczyła brodatego faceta z pejsami i w chałacie,
          publicznie wyżerającego zawartość puszki "Wieprzowina w sosie
          własnym", też byłabym zgorszona. Bo wiem, że im nie wolno - gdybym
          nie wiedziała, zgorszenia by nie było.
          • verdana Re: Peccatores manifesti 25.09.08, 22:46
            Tak, przed wojna pewna dziewczynka , ktorą rodzice poslali z
            asymilowanego domu do hebrajskiej szoy nie mogla zrozumiec bojkotu,
            z jakim spotkała się od pirwszego dnia.
            A ona po prostu poszla do bufetu i kupila bułke z poledwica i kakao
            na drugie śniadanie. Dziecko trzeba było ze szkoly odebrać...
            • minerwamcg Re: Peccatores manifesti 25.09.08, 23:40
              Albo się asymiluje, albo posyła dziecko do hebrajskiej szkoły. A jak
              już sie koniecznie próbuje zjeść to ciastko i mieć je w dalszym
              ciągu, to się dziecku mówi, czego nie powinno robić w takim miejscu.

              Generalnie jednak pejsów i chałatu Żydzi asymilowani nie noszą. Albo
              rybki, albo akwarium - nie można być ortodoksyjnym i jeść
              wieprzowiny.
              • mamalgosia albo rybki albo akwarium 26.09.08, 09:28
                Zupełnie nie rozumiem tego powiedzenia. Po co mi rybki, które nie
                mają w czym pływać? A puste akwarium - po co?
                I rybki, i akwarium - wtedy to ma sens
                • minerwamcg Re: albo rybki albo akwarium 26.09.08, 10:46
                  To taka dowcipa, metamorfoza jest smile Niestety, na forum nie ma
                  opcji "wężykiem, wężykiem" smile))
                  • mamalgosia Re: albo rybki albo akwarium 26.09.08, 13:36
                    znam to powiedzonko i to aż za bardzo, ciągle je słyszę. Brrr. A ono
                    takie nonsensowne przecież jest
                    • minerwamcg Re: albo rybki albo akwarium 26.09.08, 17:47
                      Niektórzy lubią nonsens... ja na przykład bardzo.
                      • mamalgosia Re: albo rybki albo akwarium 26.09.08, 21:55
                        Ja czasami też. Ale nie lubię tego pana, który lubi to powiedzenie.
                        Taka jest prawda ("nie lubię" jest w tym przypadku eufemizmem)
              • verdana Re: Peccatores manifesti 26.09.08, 13:43
                A nie - bo tu lkurat, o ile pamiętam, trzeba było zabrac dziecko z
                polskiego gimnazjum, gdzie było przesladowane. A rodzice pewnie sami
                nie mieli pojecia, czego się nie robi...
                • minerwamcg Re: Peccatores manifesti 26.09.08, 17:46
                  Zaraz, zaraz - hebrajska szkoła, czy polskie gimnazjum? W polskim
                  gimnazjum raczej ostracyzmu za spożywanie "mleka z mięsem" by nie
                  było. Więc coś się historia kupy nie trzyma.
                  • isma Re: Peccatores manifesti 26.09.08, 18:30
                    Nieee, ja to rozumiem tak, ze do hebrajskiej szkoly dziecko zostalo
                    przeniesione po tym, jak - mimo ze asymilowane - doswiadczylo
                    nietolerancji w polskim gimnazjum.
                    Czyli nastapilo tzw. leczenie dzumy cholera.
                    • minerwamcg Re: Peccatores manifesti 27.09.08, 12:01
                      A, to co innego. Ale tym bardziej wówczas należało temuż dziecku
                      wyjaśnić, jak się ma w nowej szkole zachowywać, bo że hebrajska
                      szkoła będzie wymagała innego zachowania niż polskie gimnazjum,
                      można się było spodziewać nawet nie będąc specjalnie mądrym. A Żydzi
                      to w końcu mądry naród smile
                      A rodzice choćby nie wiem jak zasymilowani, nie wierzę, żeby nie
                      znali zasady niełączenia "mleka z mięsem". O tym wiedzieli nawet
                      goje i to mający z Żydami niewielki kontakt, np. moja babcia.

                      Tak czy owak, sytuacja zasymilowanego Żyda łatwa nie była nigdy. Dla
                      Polaków dalej był obcy, dla swoich był grzesznikiem, który porzuca
                      obyczaje ojców. Pół biedy, jeśli między Polakami mógł wtopić się w
                      tłum, gorzej jeśli nie...
        • kann2 Re: Peccatores manifesti 25.09.08, 23:11
          mamalgosia napisała:

          >Ale dlaczego tylko nauce Kościoła? To nie może być Żyd
          > jawnogrzesznik?
          >
          Pewnie może, ale nie podpada pod prawo kanoniczne i
          kategorię "peccatores manifesti".
      • isma Re: Peccatores manifesti 25.09.08, 18:55
        Zaraz, zaraz. Ja wprawdzie uprzednio nie sprawdzalam, jak brzmialby ten kanon po
        lacinie (gdybym wiedziala, to bym pewnie tak nie napisala!) ;-P, no ale przeciez
        wlasnie... tlumacza: "z uporem trwaja w JAWNYM grzechu ciezkim". Jawnym, czyli
        ten element ostentacji jest? Czy chodzi o "jawnym" w sensie: "znanym (=
        pewnym/wyraznym/oczywistym?) temu, kto ma dopuscic do Komunii sw."?

        To czym "peccatores manifesti" z kan. 1184 roznia sie od uporczywie trwajacych
        "in manifesto peccato" z kan. 915? Poza, ekhm, stanem skupienia, skoro juz o
        cmentarzach sobie rozmawiamy ;-P?
        • kann2 Re: Peccatores manifesti 25.09.08, 23:34
          Rzeczywiście, oba sformułowania są bardzo podobne, ale jakaś różnica
          być musi, bo osoby rozwiedzione, żyjące w nowych związkach w
          sytuacji nieuregulowanego małżeństwa, nie mogą być dopuszczone do
          Komunii świętej, jeśli ich sytuacja jest znana, natomiast te same
          osoby nie będą pozbawione pogrzebu kościelnego.

          www.kuria.lomza.pl/index.php?wiad=464
          Formuła „jak również innych osób trwających z uporem w jawnym
          grzechu ciężkim” jest jasna i musi być rozumiana w sposób, który nie
          zniekształci jej sensu i tym samym nie uniemożliwi jej stosowania.
          Wymienione w niej trzy warunki są następujące:
          a) grzech ciężki, rozumiany w sensie obiektywnym, ponieważ szafarz
          komunii nie jest w stanie ocenią winy subiektywnej;
          b) uporczywe trwanie w grzechu, co oznacza obiektywną sytuację
          grzechu, która trwa w czasie i której wierny nie zamierza położyć
          kresu; nie są przy tym potrzebne inne warunki (postawa jawnego
          sprzeciwu, uprzednie napomnienie itp.), aby sytuacja ta ujawniła się
          jako poważna nieprawidłowość w życiu Kościoła;
          c) jawny charakter sytuacji trwania w grzechu ciężkim.


          A o pogrzebie:

          www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kdwiary/zbior/t_1_16.html

          Liczne Konferencje Episkopatu i wielu Ordynariuszy miejsca zapytało
          Świętą Kongregację Nauki Wiary, czy uległa złagodzeniu obecna
          praktyka pogrzebu kościelnego tych wiernych, którzy w chwili śmierci
          znajdują się w sytuacji nieuregulowanego małżeństwa.

          Wnioski i refleksje w tej sprawie, po uważnym przestudiowaniu przez
          Kongregację, zostały poddane analizie na zebraniu plenarnym
          Kongregacji w 1972 r.

          Na zebraniu tym Ojcowie zdecydowali, za aprobatą Ojca Świętego, że
          należy ułatwić celebrację pogrzebu kościelnego wiernych katolików,
          która była zabroniona w Kan. 1240.

          Uchylając ten kanon w takiej mierze, w jakiej jest to konieczne,
          możliwie szybko zostanie ogłoszony nowy przepis, w którym nie będzie
          już zabroniona celebracja pogrzebu religijnego tych wiernym, którzy
          przed śmiercią znajdowaliby się w sytuacji umożliwiającej ujawnienie
          grzechu, zachowali łączność z Kościołem i dali jakieś oznaki pokuty,
          byle uniknąć zgorszenia innych wiernych.

          • isma Re: Peccatores manifesti 25.09.08, 23:46
            kann2 napisał:

            > Rzeczywiście, oba sformułowania są bardzo podobne, ale jakaś różnica
            > być musi,

            Niewatpliwie. Jest jakies niezbywalne napiecie. Pytanie, z czego wynika.


            > Na zebraniu tym Ojcowie zdecydowali, za aprobatą Ojca Świętego, że
            > należy ułatwić celebrację pogrzebu kościelnego wiernych katolików,
            > która była zabroniona w Kan. 1240.
            >
            > Uchylając ten kanon w takiej mierze, w jakiej jest to konieczne,
            > możliwie szybko zostanie ogłoszony nowy przepis,

            "Mozliwie szybko" w Kosciele to oczywscie nie musi byc w najblizszej
            dziesieciolatce... Ale zostal w koncu ogloszony wink))?

            w którym nie będzie
            > już zabroniona celebracja pogrzebu religijnego tych wiernym, którzy
            > przed śmiercią znajdowaliby się w sytuacji umożliwiającej ujawnienie
            > grzechu,


            zachowali łączność z Kościołem i dali jakieś oznaki pokuty,

            Aaa. "Dali jakies oznaki pokuty". No to nie tak znowu "uporczywie" trwali?
            Ale jak nie dali, to wychodzi, ze tez nie wolno?

            PS. Nie, juz nie dzisiaj. Ja jestem ogolnie menconca, ale nie AZ TAK. Zwlaszcza,
            ze to by sie moglo skonczyc smiercia wink)).
            • kann2 Re: Peccatores manifesti 25.09.08, 23:58
              No, w cztery miesiące się uwinęli. Ale per excessum przy tym nie
              zgrzeszyli:

              www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kdwiary/zbior/t_1_18.html
              • isma Re: Peccatores manifesti 26.09.08, 00:02
                A nie, ja mialam na mysli nowy kodeks wink)).
            • mamalgosia JAKIEŚ oznaki pokuty 26.09.08, 09:29
              Bardzo mi sie podoba to wyrażenie. Tylko nie mam pojęcia, na czym by
              miało polegać.
              • kann2 Re: JAKIEŚ oznaki pokuty 26.09.08, 11:46
                Znakiem pokuty może być np. spowiedź przed śmiercią, prośba o
                kapłana (choćby nie zdążył przybyć), modlitwa, akt strzelisty,
                przeżegnanie się, ucałowanie krzyża, przeproszenie za dane
                zgorszenie, czy też jakiekolwiek inne zewnętrzne akty żalu i chęci
                pojednania się z Bogiem.
                • mamalgosia Re: JAKIEŚ oznaki pokuty 26.09.08, 13:37
                  ach, rozumiem, ale to są formy pokuty PO ustaniu grzechu, tak? Tzn
                  nie chodzi o to, że żyję z trzecim mężem nosząc jednocześnie wór
                  pokutny?
                  • kann2 Re: JAKIEŚ oznaki pokuty 26.09.08, 14:31
                    To są oznaki pokuty okazane przed śmiercią.
    • anndelumester Re: jawnogrzesznicy 25.09.08, 23:09
      > A czy skrytogrzesznik jest lepszy?
      Wybierając wink chyba wolałabym kolegowac sie ze owym
      jawnogrzesznikiem.
      Jasna postawa, jasne przesłanie.
      Natomiast bardziej mnie żenuje moralnosc deklaratywna idąca w parze
      z drobnymi lub większymi świnstwami/oszustwami etc. I tez uważam, ze
      taka postawa jest bardziej destruktywna dla otoczenia.
      • mamalgosia Re: jawnogrzesznicy 26.09.08, 09:33
        Własnie niekoniecznie postawa skrytogrzesznika jest gorsza dla
        otoczenia. I Ty i verdana mówicie, że jak taki skrywany grzech potem
        wyjdzie na jaw, to robi wiele szkód. Ale wtdey skrytogrzesznik staje
        sie jawnogrzesznikiemsmile Chyba jednak grzeszenie w ukryciu jest
        moralnie lepsze - ja tak to odbieram. Nie chodzi mi o zakłamanie,
        tylko o elementy przyzwoitości. Kiedyś na wycieczce szkolnej chłopcy
        pili wódkę. Pani nauczycielka wchodziłą do pokoju, to puste butelki
        ukrywali i udawali, że śpią. Szczere to nie jest, ale zdarzyło mi
        się, że tacy pijący chłopcy turlali butelkami po podłodze, a jak
        przyszłam, to mnie jeszcze chcieli poczęstować.
        • anndelumester Re: jawnogrzesznicy 26.09.08, 11:42

          mamalgosia napisała:

          > Właśnie niekoniecznie postawa skrytogrzesznika jest gorsza dla
          > otoczenia. I Ty i verdana mówicie, że jak taki skrywany grzech
          potem
          > wyjdzie na jaw, to robi wiele szkód.
          A nie robi?
          Dla mnie tu jest podstawowa kwestia kapitału zaufania!
          Ja jakoś nie mogę powiedzieć, że hipokryzja czyli grzeszenie sobie
          bo nikt nie widzi a na zewnątrz manifestowanie słusznych zasad
          jest "lepsze", a na pewno nie jest juz dla mnie przyzwoite ...bo co?
          czego oczy nie widza tego sercu nie żal? No chyba ze mówimy tu o
          wersji kołtuńskiej „przyzwoitości’.
          Dla mnie chowanie butelek i udawanie że się ich nie widzi niestety w
          efekcie prowadzi do zachowań typu tłumaczeniu dziecku , ze uchlany
          facet/tatuś /wujek „się źle czuje” czy do prowadzenia po pijaku (bo
          wszak nikt nie widział).

          Albo się jest moralnie /etycznie spójnym , albo nie. To jak z tą
          rybą nie może być częściowo nieświeża.
          • mamalgosia Re: jawnogrzesznicy 26.09.08, 13:38
            nie nie. Zupełnie innym torem myślimy. Zgadzam się ze wszystkim co
            napisałaś. ja tylko mówiłam o jakichs "resztkach przyzwoitości". Że
            skoro grzech już i tak zaistniał, to może lepiej jednak nie obnosić
            się z nim?
            • anndelumester Re: jawnogrzesznicy 26.09.08, 14:02
              OK ja też już rozumiem smile

              ale nie wyobrażam sobie obnoszenia się z grzechem świadomie (tzn.
              według metody: swiadomie przynależe do wspolnoty, uznaję ze coś jest
              grzeszne w mojej wspolnocie , robie to z pełna świadomoscią i
              jeszcze, funkcjonując w tej wspolnocie, się z tym świadomie afiszuję
              i co... )...to juz jakas dewiacja musi być.
    • magdalaena1977 Re: jawnogrzesznicy 26.09.08, 01:09
      Dla mnie jawnogrzesznica to dziwne określenie na prostytutkę.

      Ale przecież wszyscy jesteśmy takimi skrytogrzesznikami i Kościół to toleruje
      przez tajemnicę spowiedzi. Bo skrytogrzesznik krzywdzi tylko Boga, siebie może
      rodzinę, jawny grzesznik jeszcze sieje zgorszenie.
      np. para narzeczonych, która generalnie popiera VI przykazania, ale co jakiś
      czas "ulega hormonom" i upada - kontra para, która mieszka bez ślubu i nie kryje
      się z tym.
      • mamalgosia Re: jawnogrzesznicy 26.09.08, 09:34
        magdalaena1977 napisała:

        > Dla mnie jawnogrzesznica to dziwne określenie na prostytutkę.
        Dla mnie też tak było, ale wycofuję sie z tego. Prostytutką sie nie
        czuję, a jawnogrzesznicą - owszemsmile

        > Ale przecież wszyscy jesteśmy takimi skrytogrzesznikami i Kościół
        to toleruje
        > przez tajemnicę spowiedzi. Bo skrytogrzesznik krzywdzi tylko Boga,
        siebie może
        > rodzinę, jawny grzesznik jeszcze sieje zgorszenie.
        Tak, myślę, że o to chodzi


      • nordynka1 Re: jawnogrzesznicy 26.09.08, 10:36
        > Ale przecież wszyscy jesteśmy takimi skrytogrzesznikami i Kościół
        to toleruje
        > przez tajemnicę spowiedzi.

        Magdaleno, Dobra Nowina to wiadomość o tym ze grzech nie niesie już
        dla nas smierci
        Kosciół nie toleruje naszej grzeszności, jestem w Kościele bo jestem
        grzeszna
        prościej rzecz ujmując grzech jest jednym ze stałych elementów
        chrześcijańskiego zycia, takoż zobaczenie go i uznanie,
        • magdalaena1977 Re: jawnogrzesznicy 26.09.08, 15:10
          może źle się wyraziłam - chodziło mi o to, że tak statystycznie raczej grzeszymy
          po cichu - "nie odmówiłem modlitwy", "pokłóciłem się z żoną". I Kościoł
          akceptuje naszą prywatność w tym względzie bo o tej nieodmówionej modlitwie
          musimy powiedzieć tylko księdzu na spowiedzi, a nie żonie, matce itp.
          A gdyby ktoś przyszedł do pracy i opowiadał "nie byłem wczoraj w kościele, bo mi
          się nie chciało", to chyba gorsze, prawda ?
          • mamalgosia Re: jawnogrzesznicy 26.09.08, 21:56
            właśnie: gorsze? Przyznał się, być moze zawstydził
Pełna wersja