Dodaj do ulubionych

Bomba w życiorysie

25.01.12, 06:11

Kto ma tak,że jego zaklady pracy zostały zmiecione przez przemiany spoleczno-polityczno-gangsterskie.
Pierwszy mój zaklad pracy----przemysl włokienniczy---6ooo ludzi nie isnieje--gruzy
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Bomba w życiorysie 25.01.12, 08:34
      Niektóre zakłady i stanowiska pracy zostały zmiecione przez nowości technologiczne, a nie przez politykę lub inne układy. Miałam znajomego zecera, na szczęście załapał się już na emeryturę.
      Telewizorów z kineskopami też się już nie produkuje. I wielu innych rzeczy, o których jeszcze nie tak dawno myślano, że będą zawsze potrzebne.
      • klara551 Re: Bomba w życiorysie 25.01.12, 17:09
        Nie ma też maszynistek w każdej firmie,nie wyświetlarni,fotografów ,punktów repasacyjnych,szewców co buty naprawiali. Nie ma oranżady,piwa w butelkach z wielokrotnym zamknięciem produkowanych w każdej mieścinie. Nie ma pań roznoszących po domach nabiał i mięso.Nie ma wielu zakładów bo ich produkty okazały się nie potrzebne. W większości polskich domów króluje zastawa z nietłukącego szkła,więc produkcja porcelany,porcelitu padła. Nie kupujemy kryształów,nie wieszamy na ścianach talerzy z Włocławka,mat ze słomy. Nie robimy na drutach swetrów,nie szyjemy same. Wszystko to jest teraz nie potrzebne,więc nikt tego nie produkuje. Zamiast zespołu na weselu czy zabawie jest jeden facet ze sprzętem więc instrumentaliści zanikają.
        • voxave Re: Bomba w życiorysie 25.01.12, 18:14
          O, przepraszam jest w moim miasteczku szewc i ma duzo klientow.
        • matylda1001 Re: Bomba w życiorysie 25.01.12, 20:19
          klara551 napisała:

          >Nie robimy na drutach swetrów<

          Robimy, robimy... moze nie zarobkowo, ale za to z prawdziwą przyjemnością, bo nie dusi nas koniecznośc:)
          • yoma Re: Bomba w życiorysie 27.01.12, 17:13
            Ja robię szydełkiem, liczę się? :)
            • voxave Re: Bomba w życiorysie 27.01.12, 19:25
              Yomcia---liczysz sie jak diabli:)))
              • matylda1001 Re: Bomba w życiorysie 28.01.12, 00:57
                No jasne, że sie liczysz, a jak Voxave, np. haftuje, to we trzy możemy juz reaktywowac Koło Gospodyń Wiejskich;)
                • voxave Re: Bomba w życiorysie 28.01.12, 05:20
                  Mati----jasne że haftuję---ale juz nie praktykuję albowiem mam cos z cieśnią i boli mnie nandgarstek i dłoń jak dłużej ściskam w palcach igłę.Pisac dłużej tez nie moge, ale teraz jest dobrodziejstwo stukanie palcami w klawiatur,e:)
        • artjomka Re: Bomba w życiorysie 25.01.12, 20:38
          klara551 napisała:

          > Nie ma też maszynistek w każdej firmie,............

          Racja!
          Nie ma juz dzielnej dziatwy szkolnej chodzacej dziennie 500 metrow - a moze wiecej - do szkoly i nie bojacych sie, ze zabola ich nozki. Nie ma rodzicow, ktorzy uwierzyli swym dzieciom, ze sa w stanie przejsc na zielonym swietle dwa razy - w drodze do szkoly (raz z Kosciuszki na Plac Miarki, a potem przez Kochanowskiego na Jagiellonska). Nie ma juz Palacu Mlodziezy na Mikolowskiej. To znaczy Palac stoi, ale duch jego gdzies sie zapodzial. Nie ma zbierania znaczkow pocztowych - o etykietach zapalczanych nie wspomne. Nie ma kolegow, z ktorymi robilo sie rozne - w sumie niegrozne - wariactwa. Nie ma przymusu chodzenia do Filharmonii czy muzeow - jak sie udalo po drodze zwiac bylo ok, a jak nie, to siedzialo sie na koncertach, ktore pozwolily mi teraz rozeznawac sie w muzyce i sztuce.
          A moze ja sie totalnie myle??
          Pozdrowienia
          • momas Re: takco do dzieci.... 26.01.12, 09:11
            Ostatnio robilam porzadek w ksiazkach z dziecinstwa i odswiezylam lekture kilku z nich:)
            Udarzyla mnie ksiazka Majka z Siwego Brzegu i jej obowiazki domowe. No ciekawe.... jak teraz to by wyglądalo :)
            Zeby nie bylo - dla mnie opisane w ksiazce sytuacje sa calkiem normalne. Ale ja starozytna jestem.
            • ewa9717 Re: takco do dzieci.... 26.01.12, 09:40
              A może przypomnij, jakie to były? I wiesz, chyba wątek na ten temat załóż, moze być ciekawy ;)
              • momas Re: takco do dzieci.... 26.01.12, 09:59
                Majka byla uczennica pierwszej klasy. Obowiazki gospodarcze typu- karmienie i zaganianie kur,zaganianie krowy to normalne. Prace polowe. Pomoc w przygotowaniu obiadu i inne... No takie normalne,jak dla mnie:)

                Jako typowy mieszczuch,bez rodziny na wsi - strasznie jej zazdroscilam :D

                a tu,jak ksiazka wglada...
                lubimyczytac.pl/ksiazka/100249/majka-z-siwego-brzegu
        • asdaa Re: Bomba w życiorysie 25.01.12, 20:47
          u mnie, w prawie 300 tys. mieście nie ma naprawy parasoli :(
          • voxave Re: Bomba w życiorysie 26.01.12, 04:14
            Zamiast naprawiać parasol, mozna kupić za 10 zł nowy chiński.
            • matylda1001 Re: Bomba w życiorysie 26.01.12, 12:15
              voxave napisała:

              > Zamiast naprawiać parasol, mozna kupić za 10 zł nowy chiński.<

              Można ale to jednorazówka. Tak sobie mysle, że z piekła nie wyjdą Ci, którzy zrujnowali polski przemysł, sprowadzając chińskie badziewie i kalesony bez gwarancji, ale za to prosto z Francji (do grzebalni)
              • klara551 Re: Bomba w życiorysie 26.01.12, 13:21
                To chyba wylądujemy tam wszyscy bo po upadku PRL zachłysnęliśmy się kolorowym tanim zagranicznym badziewiem. A przemysł nasz rodzimy? Jak nie ma zbytu,to nie ma produkcji.Wszyscy po trosze przyczyniliśmy się do jego upadku. Tzw elektronika AGD,,obuwie,ciuchy, zabawki a nawet czosnek. Ten nie kiełkujący bialutki.
                • matylda1001 Re: Bomba w życiorysie 26.01.12, 14:01
                  Byłby zbyt bo produkowalismy sporo fajnych rzeczy. Nawet byłby eksport. Gdyby nie zaczęli sprowadzac chińskiego smiecia i starych łachów, przemysł musiałby produkować, bo w naszym klimacie z gołą pupą biegac sie nie da. Ludzie zarabialiby w tych fabrykach i stac ich byłoby na kupowanie wyrobów innych gałęzi przemysłu. To, ze jak dzieci, zachłysnęliśmy sie tanimi błyskotkami, to sprawa wtórna.
                • tymon99 Re: Bomba w życiorysie 27.01.12, 12:08
                  polski (ściślej: małopolski) czosnek ma się dobrze. jest w całości eksportowany do niemiec.
              • asdaa Re: Bomba w życiorysie 26.01.12, 15:56
                Zamiast naprawiać parasol, mozna kupić za 10 zł nowy chiński.<
                >
                > Można ale to jednorazówka.

                właśnie
                chodziło mi o dokupienie drobnego "ustrojstwa" do solidnej ulubionej parasolki, nie znalazłam :(
          • mnop2 Re: Bomba w życiorysie 27.01.12, 10:08
            i nie ma już cerowania pończoch...
        • tymon99 Re: Bomba w życiorysie 27.01.12, 12:11
          klara551 napisała:

          > Nie ma oranżady,piwa w butelkach z wielokrotnym zamknięciem

          ani tabliczek PIWA BRAK
          • asdaa Re: Bomba w życiorysie 27.01.12, 14:17
            tymon99 napisał:

            > klara551 napisała:
            >
            > > Nie ma oranżady,piwa w butelkach z wielokrotnym zamknięciem
            >
            > ani tabliczek PIWA BRAK

            a PIWO TYLKO DO KONSUMPCJI?
            • klara551 Re: Bomba w życiorysie 27.01.12, 14:38
              Jakoś za tymi tabliczkami nie tęsknię. A przy okazji przypomniało mi się jak wyglądało mycie kufli w dworcowych bufetach/wspomnienia rajdowe/. Był to zmywak jednokomorowy napełniony wodą w którym bufetowa jednym zgrabnym ruchem ręki płukała 4 kufle. A piwo do konsumpcji? Oczywiście konsumpcja to był podsuszony śledź w oleju lub tzw śledź po japońsku czyli na sałatce jarzynowej i gotowanym jajkiem. .
              • matylda1001 Re: Bomba w życiorysie 27.01.12, 14:48
                klara551 napisała:

                > Jakoś za tymi tabliczkami nie tęsknię.<

                Teraz są juz inne, np:

                ,, Kredyt umarł, kryzys żyje. Kto nie płaci, ten nie pije,,
              • ewa9717 Re: Bomba w życiorysie 27.01.12, 18:39
                Konsumpcja podpiwna bywała i bardziej symboliczna: do każdego kufelka taki batonik podeschłego żółtego sera ;)
                • kapitan_marchewa Re: Bomba w życiorysie 27.01.12, 19:15
                  Albo pół jajka z podeschłym majonezem :-)
                  • voxave Re: Bomba w życiorysie 27.01.12, 19:25
                    Kapitan-----co za smakołyki ...:)
                    • matylda1001 Re: Bomba w życiorysie 28.01.12, 01:12
                      Mój mąż juz ze 25 lat wspomina, jak to bedac w delegacji na drugim koncu Polski, wstapil do miejscowej knajpy liczac na cos do jedzenia. Trafił na fajną scenke. Jakis mocno napity gość trzymając sie stolika, ze łzami w oczach błagał bufetową, żeby dala mu piwo bez ,,porcji,, bo on przeciez nie swinia, i tyle tych ,,porcji,, nie jest w stanie zjeść:)
                      • tamsin Re: Bomba w życiorysie 28.01.12, 03:58
                        a ja do tej pory wspominam, jak w liceum zrobilismy sobie wycieczke pod namioty chyba kolo Jelcza wyladawalismy. Na miejscu poszlismy do jedynej knajpy w jakies malutkiej miescinie, knajpa okazala sie zwykla mordownia, przy wejsciu powitaly nas oklaski konsumentow, zaraz potem pojawila sie kelnerka, do picia bylo albo piwo albo wodka, nic innego nie podawali. Nawet zakasek nie bylo.
                        • horpyna4 Re: Bomba w życiorysie 28.01.12, 08:02
                          To mi przypomniało szkolną wycieczkę, podczas której nocowałyśmy (-łyśmy, bo liceum było żeńskie) w koszarach w Fordonie. Już samo to było ciekawe, ale jak chciałyśmy się czegoś napić w miejscowym bufecie, to wybór był, nie powiem... albo piwo, albo oranżada "sztucznie barwiona, sztucznie słodzona". Wyobrażacie sobie ten tłumek schlanych piwem szesnastolatek? W życiu nie było nam tak wesoło, chichotałyśmy przez dobre kilka godzin.
                          • bokertov1947 Re: Bomba w życiorysie 28.01.12, 17:25
                            Czytajac Twoje alkoholowe "wspomnienia", przypomnialo mi sie podobna bomba w zyciorysie.
                            W czasach, kiedy butelka J23 na czterech byla szczytem szczescia - no to tak w wieku poczatku liceum - bylismy na obozie. Przy ognisku "obalilem" cala butelke wina marki Wino - po czym ponoc (tak twierdzili koledzy, ktorzy do dzisiaj - jak sie spotykamy - mi to wspominaja) zaczalem dosc skladnie i bez bledu mowic po lacinie (klasycznej). Fakt, ze uczono nas w tym czasie tegoz jezyka - ale abym go tak dobrze opanowal - do dzisiaj nie. Po wygloszeniu dosc dlugiej kwestii, padlem i przespalem przy ognisku do rana. Ze nic z tego nie pamietam do dzisiaj - nie potrzebuje podkreslac.
                            Podobnych eksperymentow nie robilem juz wiecej, ze wzgledu na alkoholowstret.
                            Pozdrowienia z Tel Avivu!
                        • klara551 Re: Bomba w życiorysie 30.01.12, 01:24
                          A to moje wspomnienie ze szkolnej wycieczki. Jedliśmy w Krakowie w barze z neonem w kształcie krowy. Zamówiliśmy pierogi ruskie i dostaliśmy je na półmisku na stolik 4 osobowy. Zanim usiedliśmy dosiadł się nazwijmy to pan inaczej pachnący napluł na półmisek i zaczął wciągać pierogi w tempie I kosmicznej. Podobnie było kilka lat później w barze na dworcu centralnym w Warszawie/kto ten bar i restaurację pamięta?/. W restauracji wszystko było letnie,bo kuchnia była w podziemiach i w windzie jedzenie stygło a w barze dookoła sali był przenośnik taśmowy na brudne naczynia. A teraz? Byłam w Centrum Kopernika i ze zgrozą patrzyłam jak małolaty jedzą w bufecie obiad w cenie knajpy 3 gwiazdkowej a menu jak z baru szybkiej obsługi. Dlaczego rodzice tyle płacą za takie wyjazdy. Taniej by było w pizzerii i dzieciaki miały by frajdę . Pięknie widać na tym przykładzie,że organizatorom wycieczki za myślenie nie płacą. Za moich młodych lat każdy grosz wycieczkowy liczyliśmy 3razy,bo tylko niektórzy mieli zamożnych rodziców.
                          • matylda1001 Re: Bomba w życiorysie 30.01.12, 18:30
                            klara551 napisała:

                            >Podobnie było kilka lat później w barze na dworcu centralnym w Warszawie/kto ten bar i restaurację pamięta?<

                            Pamietam, byl na antresoli, nad kasami, i tez miał swojego ,,pierogojada,, ;) Taki duuuży facet, chyba nigdy się nie golił, a śmierdział!!! jak, za przeproszeniem, skunks. Zawsze były obok niego wolne miejsca. Teraz to juz nawet nie wiem jak tam jest, bo z 15 lat pociągiem nie jechałam, to i na dworcu nie bywam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka