cumhail 08.11.04, 19:29 Witam. Piszę pracę licencjacką - wstępny temat to "Obyczaje kulinarne w PRL-u." Jeżeli mozesz mi w jakis sposób pomóc - źródla, linki, porady - napisz. Z góry dziękuje!!! Mail: cumhail.maro@op.pl Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
zzdorka Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 12.11.04, 11:11 Co do pracy to nie pomoge. Ale swietny temat do dyskusji. Mam sporo wspomnien kulinarnych. Czasami jak dzis robie cos do jedzonka, zastanawiam sie jak moja mam radzila sobie nie majactak wielu rzeczy, po ktore ja obecnie moge po prostu wyskoczyc. Co pamieta najbardziej? Imprezy. A na nasiadowkach przy kartach pamietam oczywiscie: bigos pomidory z cebulka salatka jarzynowa barszcz z krokietami ryba po grecku kanapki z jajkiem i jakas wedlina [opcja bogatsza] jajka w sosie majonezowym no i jakiekolwiek ciasto - ale musialo byc koniecznie Jak sobie cos jeszcze przypomne to dodam. Pamietam, ze nie bylo prawie nigdy warzyw i owocow. Salatka tylko jarzynowa. I wlasciwie nigdy nie bylo niczego innego. Odpowiedz Link
deadeasy Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 18.11.04, 16:41 Pamietam jak rodzice chodzili na imprezy do "przyszywanych" cioci i wujka. Sledzie w oleju, krojone pomidory z cebula, ciete ogory kiszone i "czysta" do tego. Czasem stol zastawiony krojonymi wedlinami + niesmiertelna salatka warzywna i maslo prosto z lodowki. Odpowiedz Link
bja74 Re: Z imprez to jeszcze wspominam wiejską 27.01.05, 13:40 i kompot do popicia.... grzybki, sliwki i dynia (rarytas) w occie - oczywiście domowej roboty - no i bimberek:) Na co dzień - parówki tylko takie grube, jajka na miękko, mleko z manną, galarety z nóżek i chleb z dżemem:) I nieśmiertelna herbata z cukrem. Ach i rozpustą były dla mnie wówczas wedzone kurczaki oraz słodka galaretka w bloku (kilka kolorów przeplatane biala pianką) Odpowiedz Link
mary.austin Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 30.01.05, 09:13 Wszelkie napoje podawane w paskudnych szklankach na spodku, ewentualnie szklanki te umieszczano w "koszyczku". Odpowiedz Link
corokia Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 07.12.05, 17:36 Eee tam niedawno zatrzymałam sie w takim małym zajezdzie pod Warszawą (niestety nie pamiętam nazwy) i wiecie co ,podali mi kawę w szklance na szklanym spodku :DD Dostałam ataku smiechu ,ze mezowi wstyd było . Po 5 minutach wyszlismy płacząc oboje ze śmiechu , a właścicielka tak dziwnie zerkała na nas.. Odpowiedz Link
zoraz Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 30.01.05, 16:37 w barze widelec + łyżka do kiełbaski, kotleta etc. bo noża to napewno ukradną, a szczytem wysublimowania kulinarnego był mielony /często ze sporym wsadem warzywnym/ pod wszelkimi możliwyni nazwami /stek, rumsztyk, bryzol i inne takie/. Nie wiem czy na temat ale kto i kiedy wymyślił nazwę "literatka" ? Poza tym "za komuny" kieliszki do alkoholi "cięższych" straciły stopki. Czyżby pozostałość po kulturze stakańca, która przetoczyła się przez Polskę? Odpowiedz Link
robin02 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 01.08.05, 15:25 zupa owocowa znaczy kompot z makaronem. I do zupy chleb się jadło. Parówki to był rarytas. Galaretka z owaocami latem to byla wyzera Odpowiedz Link
dupekzoledny Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 02.08.05, 22:49 oj,dzieci,dzieci,nie znacie smaku schabowego i golonki z tamtych czasów. nprawde nie wiecie że zyjecie. to było robione ze ŚWINEK nie z amerykańskich wynalazków. świnka na schabiowy czy golonkę ma ważyć ponadc 130 kg a nie tak jak te dzisiejsze 80-90.kg. Odpowiedz Link
kaaarooll Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 14.02.08, 18:14 wcale niekoniecznie...moi rodzice jak kupowali swiniaka to nigdy za duzego (czyli takiego 130kg) bo byl po prostu za tlusty i wtedy ten schabowy nie specjalnie byl dobry. tyle jesli chodzi o moje doswiadczenia w tym temacie. Odpowiedz Link
jolunia01 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 25.11.06, 18:35 robin02 napisał: > zupa owocowa znaczy kompot z makaronem. > I do zupy chleb się jadło. Do owocowej? Pfuj. A moja mama robiła owocową przecieraną i podprawianą śmietaną, więc kompotu to nie przypominało. No i najczęściej był do tej zupy groszek ptysiowy, czasem grzanki. Odpowiedz Link
eeela Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 17.02.08, 12:54 > zupa owocowa znaczy kompot z makaronem. Ojejku, jak ja tego nienawidzilam :-) Nie przeczytalam jeszcze watku do konca, wiec nie wiem, czy ktos wspomnial o szkolnej przerwie na bulke z mlekiem? Cale zycie nie trawilam mleka, powoduje u mnie wymioty (przepraszam za obscenicznosc). Ile ja sie musialam za kazdym razem nakombinowac, zeby zjesc bulke, a nie musiec pic mleka! Jeszcze zawsze mialo w sobie wstretne kawalki kozucha plywajace :-( Odpowiedz Link
bzdura24 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 02.08.05, 23:04 LITERATKA!!! Wlasnie sobie przypomnialam, za zawsze pilysmy z siostra u babci na wsi ( czyli na swieta i wakacje) oranzade w literatkach... nigdy sie nie zastanawialam nad ta nazwa... ale rzeczywiscie, nie bardzo zrozumiala :) pamietam tez, ze ktoregos roku przyjechalismy do rodziny ojca, do wroclawia... i pierwszy raz spotkalam sie z chuda odmiana parowki... zjadalam ten rarytas kilogramami. mialam tez ¨szczescie¨, bo moja Mama pracowala w rzezni wiec zasmakowalam w latach posuchy i nerek i konskich kabanosow i wszelkich dobr miesnych.. teraz jestem vege wiec nic mi po tym, ale smak PRLu pozostanie smakiem PRLu :P kozmoz! ¨poczatek milosci to czas udawania, ze wszystko co ludzkie jest nam obce...¨ Odpowiedz Link
bzdura24 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 02.08.05, 23:07 aha, jesli chodzi Ci o cos konkretnego, no sluze pomoca... z pomoca mojej mamy :) jesli chcesz, pisz na priv. pozdr. Odpowiedz Link
eeela Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 17.02.08, 12:57 zawsze pilysmy z siostra u babci > na wsi ( czyli na swieta i wakacje) oranzade w literatkach... Ja pamietam oranzade w plastikowych woreczkach. Dostawalo sie do tego rurke, ktora nalezalo woreczek przedziurawic. Wymagalo to nie lada sprytu, zeby zrobic to tak, coby drogocennego plynu nie uronic :-) Odpowiedz Link
luccio1 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 08.10.06, 20:40 zoraz napisała: > Nie wiem czy na temat ale kto i kiedy wymyślił nazwę "literatka" ? Jest to pozostałość po czasach zaboru austriackiego (pierwotnie był to "Liter- Achtel", czyli 1/8 litra). Odpowiedz Link
sherman-doberman Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 14.11.06, 19:51 Nie, mam komplet kieliszków i szklanek do wszystkiego z fińskiego kryształu kupiony w Szwecji przed ponad 20 laty. Są w nim dwa rodzaje kieliszków do wódek: ze stopką i bez stopki. Pewnie zależy od rodzaju alkoholu. Odpowiedz Link
heidiklum Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 02.08.05, 23:02 Tez podziwiam moich staruszkow, ze radzili sobie w takich porabanych czasach. A typowe kulinaria? W niedziele: kakao i kanapki z zoltym serem Grube parowki=serdelki Wsrod marynat do mies: gruszki. Kompot do obiadu Jajka faszerowane Spaghetti z kielbasa Wyroby wedliniarskie - wlasnej roboty ze spekulanckich swinek, albo, zdarzalo sie tez i z dzika. Ladowane w ponczoche i wedzone. Wino domowe Wszelkie przetwory skladowane w piwnicy: dzemy, galaretki, kompoty Odpowiedz Link
cereusfoto Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 03.08.05, 15:18 Wow, ale frykasy! I pomyśleć, że to w takich czasach. I ja jako dziecko chadzałam oczywiście do różnych cioć, wujków, kuzynów, babć. Obowiązkowo: grzybki marynowane, jajka w majonezie, kiszone ogórki, galarta z nóżek, tort, gorzałka w niezbędnej ilości ( oczywiście dorośli ), herbata w nieodzownych drucianych koszyczach ( były jeszcze kiedyś takie szklanki tzw. żaroodporne z plastikowymi koszyczakmi "na wcisk", które często pękały - szkalnki oczywiscie ), wędlinka itp. Odpowiedz Link
wpatka Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 03.08.05, 16:19 Piszecie o smaych rarytasach, a mnie sie od razu przypomina... Lata 70te, kolonie letnie w Goleniowie i bardzo PRLowski, bardzo mlody kucharz wojskowy (z jakiegos miedzyzakladowego przydzialu), ktorego nauczyli jakiejs tam tabeli kalori i teori odzywiania. Skutek: do zupy mlecznej na sniadanie wkrajal nam marchewke, zeby sie wlasnie te kalorie i mineraly zgadzaly... fuj... No wlasnie, zupa mleczna.... :( Odpowiedz Link
triskell Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 04.08.05, 13:16 wpatka napisała: > No wlasnie, zupa mleczna.... :( U nas w przedszkolu zupa mleczna była bardzo często. Nalewała ją Pani Lodzia, która jakieś taki duże usta miała, więc wśród dzieci panowała przekonanie, że te banieczki na powierzchni zupy, to dlatego, że Pani Lodzia napluła. I nikt nie chciał tej zupy jeść. Z przedszkola pamiętam też zmuszanie dzieci do jedzenia produktów, których nienawidzą. Od zawsze nie cierpiałam cebuli, ale od czasów przedszkola, kiedy to wciskano we mnie śledzie z cebulą, mam również uraz do śledzi. Odpowiedz Link
cereusfoto Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 05.08.05, 09:48 Wracając do przedszkolnej stołówki: pierwszy ( i ostatni ) raz w życiu jadłam papkę ze szpinaku z jakiem sadzonym i ziemniakami ( fujjj ), ale gorszym był deser : grysik zastygły z zimna polany sokiem owocowym; do tej pory mam odruch wymiotny na samą myśl.... Odpowiedz Link
el_capricho Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 16.02.08, 15:50 cereusfoto napisała: > deser : grysik zastygły z zimna polany sokiem owocowym; do tej pory mam odruch > wymiotny na samą myśl.... rany boskie... pamiętam. rzeczywiście, nie istniała gorsza tortura kulinarna... Odpowiedz Link
eeela Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 17.02.08, 13:01 > papkę ze szpinaku z jakiem sadzonym i ziemniakami ( fujjj ), Tez pamietam te kompozycje, byla dosc popularna. Do szpinaku przedszkolna i szkolna stolowka zrazily mnie na dlugie lata. Dopiero na studiach (mlodam, liceum i studia to juz III RP) jedna moja przyjaciolka zaprosila mnie na domowe rogaliki nadziewane szpinakiem - i odkrylam, ze to jest, cholera, dobre zarcie :-) Odpowiedz Link
mallina Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 12.10.06, 03:34 triskell napisała: > wpatka napisała: > > No wlasnie, zupa mleczna.... :( > > U nas w przedszkolu zupa mleczna była bardzo często. Nalewała ją Pani Lodzia, > która jakieś taki duże usta miała, u mnie w przedszkolu tez byla pani Lodzia!:-)nie pamietam jakie miala usta, ale wiem ze miala czarne wlosy i zawsze duze wisiory na szyi Odpowiedz Link
wpatka Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 04.08.05, 17:32 a propos zupy mlecznej, to mi sie jeszcze kawa zbozowa przypomniala... Odpowiedz Link
kopytko55 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 04.08.05, 18:00 No dzieciaki ale wedlina z tamtych czasów nie ma dziś sobie równej. Kiełbasy krakowska sucha, żywiecka, piwna, dębicka,jałowcowa i jeszcze pare. Golonke w knajpie jak się zamówiło to była golonka a nie jakas padlina. Z dań rodzinno- przyjeciowych nikt nie wspomniał o flaczkach, roladach róznych, tatarze z sardynką i korniszonem,całej gamy krokietów, placków wegierskich. Kto lubi ryby pamięta gastronomię rybną / nad morzem /. To dzisiejsze jest smakowo nieporównywalne. A mleczne bary żywiły całe pokolenia studentów za przysłowiowe 3 zł / ruskie pierogi, gryczana z podwójnym tłuszczem plus kefir, pomidorowa, ryż na słodko /. Skacowany student po sniadanku wiedeńskim inaczej zaczynał patrzec na świat. Odpowiedz Link
jarkoni Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 05.08.05, 11:02 Oj tak tak...Bary mleczne, komu to Panie przeszkadzało, istnieją jeszcze? Pomijając fakt, że popołudniu widok zeschniętych budyniów w miseczkach nie był zbyt apetyczny, to żarcie było very ok...Zupy mniam, panuje stereotyp, że bary mleczne to była głównie gryczana z tłuszczem albo kopytka...A ja pamiętam rewelacyjne pierogi z kapustą i grzybami, albo mielone+ziemniaczki+smażone buraczki...Rewelacja... A co do imprez rodzinnych to u moich rodziców szlagierem był pieczony kurczak (pieczony osobiście przez Mamę w piekarniku) i pieczarki smażone na masełku.. Co do masła to trauma, bo na początku lat 80-tych machałem słoikiem ze śmietaną aż powstanie trochę masła? Ktoś jeszcze tak robił? A pamięta ktoś wyroby "czekoladopodobne"? (nazwa autentyczna)..Pozdrawiam Odpowiedz Link
corokia Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 07.12.05, 17:26 istnieją istnieją jeszcze bary... Koło mojego bloku jest bar ,jest od zawsze :) Chodziłam do baru z bratem na nalesniki lub leniwe albo na kotleta jajecznego i do tego kisiel :D, Byłam tam nawet niedawno ,bo mojej córce zachciało sie nalesników, za dwa nalesniki z serem zapłaciłam 2,50 + 80 gr opakowanie. w tym moim barze zawsze pełno ludzi... i chyba jest to jeden z 2 lub 3 barów w Gdyni,odnowony ,wymalowany, ładne stoliczki bla bla bla Odpowiedz Link
betii0 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 06.08.05, 20:17 tak jak sobie przypomnę żurek w restauracji w Częstochowie to mnie mdli Odpowiedz Link
dankarol Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 08.08.05, 01:06 Och zapomnieliście jeszcze o knajpowym bigosie na winie (przegląd tygodnia) Odpowiedz Link
mister1 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 08.08.05, 08:49 polowa lat 70-tych. Restauracja nad Solina. Jedyna potrawa - zurek z proszku. W bialej serwecie dziury.Na campingu przez tydzien zylismy na jajkach i pomidorach kupowanych od chlopow. W sklepie w Lesku polki zapelnione..."Martini". Odpowiedz Link
neurosis Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 08.08.05, 09:32 chleb z musztarda - jeszcze i teraz od czasu do czasu podjadam do wyzej wymienionych moge dodac: - niesmiertelny paprykarz szczecinski - konserwa turystyczna - orenzada w proszku - ocet! Odpowiedz Link
gasza11 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 08.08.05, 18:28 Dodam do tego wiejską kiełbasę z ćwikłą, wędzony boczek z musztardą i galaretę z nóżek z octem. Wszystko to popite oranżadą lub club-colą. To ostatnie miała dawać namiastkę coca-coli. Niektórzy nadal gustują w takim jedzeniu. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
mrpayne Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 08.08.05, 19:28 w domu z jedzeniem to jeszcze uszlo , ale za to w przedszkolu to nie zapomne - na podwieczorek do wyboru: woda z cukrem, chleb z maslem + jablko. smacznego. pamietam za to, ze pod koniec edukacji przedszkolnej zaczelismy dostawac raz na jakis czas rozne ciastka Bahlsena, pierniczki nadziewane, markizy - jakies dary z nrf chyba. w podstawowce - zarcia w brod, sniadania, obiady, kto mial lekcje do popoludnia to jeszcze sie zalapywal na pozostalosci ze sniadania i obiadu, nie to co teraz. Odpowiedz Link
eandrys Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 08.08.05, 21:50 w domu jedzenie było calkiem ok.. za to w przedszkolu- lata 80/83 zapamietalam flaki (minelo jakies 20 lat zanim sie ponownie do nich przekonalam), zapach scierki z przedszkolnej kuchni i obowiazkowy tran (ble..). Z milych rzeczy- pod koniec prlu kupilam na wycieczce do Warszawy pierwszy jogurt- nie wiedzialam co to jest:) ale smak byl boski... Odpowiedz Link
123juw Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 22.08.05, 17:44 Pewnego czasu w knajpach trzeba było kupić danie do czystej w przeciwnym razie nie dostawało się trunku "lorneta z meduzą" to nic innego jak 2*50ml wódeczki plus nóżki na zimno.Było wiele nazw ja pamiętam knajpę już nieistniejącą o magicznej nazwie KOSMOS przy pl.Wilsona lubiłem tam chodzić stary walił setę a ja zawsze jadłem tatara wyborne danie dodam że pani kelnerka znała nas i przynosiła nam zawsze świerze jak również nieśmiertelną fasolkę po bretońsku.Jak coś mi się przypomni to napiszę pozdro Tomek'74 Odpowiedz Link
magdalenawu Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 16.08.05, 17:36 Oraz jakże nie zapomniane z darów mleko w proszku i okropnie pomarańczowy żółty ser, ale pamiętam że był nawet smaczny! A torciki wedlowskie, to także był smak PRL-u. HA, a ziemniaki smażone w plasterkach z ogromna ilością cebuli, popijanie pysznym mlekiem prosto z lodówki!! Mniam, mniam..... Odpowiedz Link
neeki Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 22.08.05, 18:40 ja pamietam twarozek robiony z mleka w butelce ktorego sie pic nie dalo. no i ze trzeba bylo to mleko przegotowywac. i lody w opakowaniach jak serki homogenizowane. a tez slone maslo ktore zakonnice dawaly na lekcjach religii. i smietanke do kawy ktora wyjadalysmy z siostra lyzkami, wujek nam przysylam z hameryki. czekolade Oliwia bodajze na ktora trzeba bylo miec kartki. wode z sokiem malinowym z saturatorow. i lody prosto z takiej banki na odpuscie u babci na wsi. ze sie czlowiek od tego nie pochorowal to az dziwne ;) Odpowiedz Link
luccio1 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 22.08.05, 20:10 Rok 1986. Głuszyca w Kotlinie Kłodzkiej. Koło 9 wieczorem, wszystkie sklepy pozamykane - prócz jednego: monopolu (nazajutrz było 22 lipca). Obok sklepu hasło: "X Zjazd PZPR. Ojczyzna to wielki zbiorowy Obowiązek" (w tem sposób Norwid pouczał, że "wielkim zbiorowym obowiązkiem" jest realizowanie uchwał zjazdu). Odpowiedz Link
agatkar1 Re: "Opium w rosole" M. Musierowicz 24.08.05, 13:54 Można było kupić kisiel w salaterce w barze "Barbórka"... taki zimny kisiel... Jakżesz to można było sprzedawać takie zimne... ale chodziłam na takowy z koleżankami... Odpowiedz Link
szpinakk Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 18.09.05, 21:55 moje ulubione kotlety ze szkolnej stołówki- mortadela smażona -co to było za cudo !!! a w domu pamietam ciastka z płatków owsianych z czekoladą - palce lizać Odpowiedz Link
eeela Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 17.02.08, 13:06 Formowane w kuleczki? Do dzisiaj je robie :-) Odpowiedz Link
woman-in-love "wałówka" 22.04.08, 17:12 Zabieranie ze sobą ogromnej ilości żarcia w każdą podróż. Jadąc za granicę - ze względu na obsesyjna oszczędność "dewiz". ( na marginesie - dlaczego zachodnie pieniądze nazwano dewizami?) Na terenie kraju - ze względu na słabe zaopatrzenie - nawet jadąc do domu wczasowego trzeba było taskać ze sobą "wałówkę". Kto miał rodzinę na wsi - dostawał regularnie wałówkę -którą odpracowywał np. przy żniwach. Odpowiedz Link
mister1 w stolowce szkolnej 20.09.05, 11:37 bulka ( za 50 groszy) tzw dupka z maslem i zwyczajna kielbasa ( kosztowalo te cudo 2 zlote). Jak marnie bylo z wedlinami, to z powidlami sliwkowymi. Odpowiedz Link
999s Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 04.12.05, 21:35 serek homogenizowany w takim prostokątnym opakowaniu,za ten szajs co funduje teraz danone przydałoby się 68 lat łagru. Odpowiedz Link
luccio1 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 08.10.06, 20:45 > serek homogenizowany w takim prostokątnym opakowaniu,za ten szajs co funduje > teraz danone przydałoby się 68 lat łagru. Po takim serku w r. 1986 złapałem salmonellę. Odpowiedz Link
daria45-net Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 09.03.08, 08:49 Marmolada wieloowocowa /wstretna/ wielki blok odkryty marmolady stal na ladzie i z niego pani sklepowa odkrawala na wage rozne kawalki. A pamietacie mleko nalewane z banki po ktore chodzilo sie z kanka? Pani nalewala takim metalowym skopkiem. Nie bylo chude , tluste tylko poprostu mleko. Odpowiedz Link
wandap1 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 05.12.05, 19:59 Ze względu na wszechobecne braki trzeba było wymyślać np:Dostepny byl obrzydliwy paszt mazowiecki/puszka/Dodawalo siędo niego dużo podsmażonej cebuli,pieprzu,pieczarek/okresowo/i robiło się krokiety do barszczu. najmilej wspominan imprezy z okresu stanu wojennego/calonocne ze względu na godzinę policyjną/Teraz ,gdyby ktoś mi kazal robic np. buły na parze nadziewane kapysta i grzybami to bym popukała się w głowę.Ponieważ w ramach RWPG mieliśmy dużo papryki z węgier,to robiło sę paprykę faszerowaną ryżem i np.kiłbasa zwyczjną,czy grzybami z jajem na twardo,lub leczo z parówkami, czy moretadelą. Pamiętam nieśmiertelne sałatki jarzynowe w wielu wariantach:ziemniaki, ogórek ,seler lub surowy por,marchew jajka,tarty żółty ser, groszek.No i ruskie małosolne śledzie korzenne,kupowane w pancernych puszkach po 1kg każda,te śledzie podawało się z tartym jabłkiem.koprem, cebulą i śmietaną cukrem i kwaskiem cytrynowym, bo cytryny były tylko na święta.Ze względu na brak czegokolwiek robiło się przetwory np:marynowany agrest/pycha/, winogrona,śliwki, dynię żeby coś zapełnialo stół.Do tej pory robie naleśniki z trójskładnikowym nadzieniem-biały ser z utartym z cukrem i wanilia jajkiem, druga warstwa-starte na wiórki jabłko z cynamonem i cukrem,trzecia warstwa- dżem lub powidła,całość zwinięta w rulon i zapieczona w piekarniku.No i niezapomniany smak gruzińskich herbat,coś pomiędzy ścierą a rozpuszczalnikiem.W Odpowiedz Link
shachar Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 30.04.06, 19:48 trzeba bylo miec taki mebel na pol kuchni, zamrazarke. Odpowiedz Link
la-perla Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 01.05.06, 11:26 U nas zamrazarki nie było, ale u dziadków tak i to jeszcze jaka, a w środku same smakołyki. Co pamietam z tamtych czasów: - mięso, w dodatku wyroby własne, rodzice hodowali świnkę / na przemian z kurczakami, potem znajomy fachowiec ją nam ubijał i mielismy mięso, kiełbasy etc pierwsza klasa, nie zapomne marynowanych przez mamę boczków, szynek i wędzarni u sąsiada (za przysługe dostawał wałówkę, którą zawsze ja zanosiłam). Tak było całe lata 80. -chleb z musztardą - wtedy przysmak, dziś patrzeć na to nie mogę. -ziemniaki pieczone w plasterkach- mniam mniam, -sałatka jarzynowa - nieśmiertelna, kultowe danie przyjęciowe, nie ma świąt lub przyjęcia w naszej rodzinie bez tej sałatki. Odpowiedz Link
tamsin Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 02.05.06, 15:54 u nas zamrazalka byla, ale w piwnicy. w zwiazku z tym drzwi do piwnicy musialy zostac wymienione na cos bardziej "mocnego" z trzema zamkami, a i tak ktos nam sie wlamal i ukradl pol swiniaka z zamrazalki. Odpowiedz Link
daria45-net Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 09.03.08, 09:05 blok czekoladowy z kawalkamu herbatnikow w srodku i blok orzechowy z orzeszkami w srodku - pycha. Bloki te to byla dosc twarda masa uformowana tak jak czasem chalwa na wage. Odpowiedz Link
fettinia blok czekoladowy:) 09.03.08, 15:28 fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,55143202,55143202.html a jednak powraca sie czasem do starych smakow:) Odpowiedz Link
meduza7 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 28.06.06, 12:58 A moja mama gdzieś tak w połowie lat 80-tych powiedziała, że właśnie znalazła świetny przepis na coś, czego jeszcze nie jedliśmy - i upiekła nam pizzę. To była taka typowa "pizza po polsku" - na grubym cieście, w prostokątnej blasze, jako farsz pieczarki smażone z cebulką - wyłącznie, innej wersji nie było. Przez dlugie lata byłam przekonana, że tak właśnie powinna wyglądać prawdziwa pizza i bardzo się zdziwiłam, jak pierwszy raz poszłam do pizzerii... A pizza mamy po dziś dzień pojawia się u nas regularnie, przeważnie jako danie bezmięsne na piątek. Odpowiedz Link
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 19.11.06, 22:25 > A moja mama gdzieś tak w połowie lat 80-tych powiedziała, że właśnie znalazła > świetny przepis na coś, czego jeszcze nie jedliśmy - i upiekła nam pizzę. Ooo, to u mnie było tak samo! Przepis był od znajomej mamy. Ciasto podkładowe było jak gdyby krucho-drożdżowe i szczerze mówiąc, smakowało mi to lepiej niż prawdziwa pizza. Pizza zresztą była tak nieznana, że mama przez długi czas mówiła na nią: "pica". → → → → → → → → → → Odkryjmy Białoruś! odkryjmybialorus.blox.pl Odpowiedz Link
darekzal Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 28.08.06, 21:13 Witam A kto pamięta połowę lat 70 i pojawienie się pepsi i coca-coli w sklepach ( chyba 5 zł za 0,25 l ). Podobnież Polska była jedynym krajem na świecie w którym można było sprzedawać ciepłą colę :). Odpowiedz Link
tamsin Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 29.08.06, 01:02 pamietam, ze pepsi byla za 7 zlotych co bylo zawrotna cena w porownaniu do zwyklej orenzady. kaucja za butelke to chyba bylo nastpne 5 zl, taki przysmak byl tylko od swieta. Aha, juz nie w czasach PRL-u ale w 1996 roku bylam we Wroclawiu na pepsi i byla podana rowniez na 'cieplo' bez kostek lodu, na szczescie z zaplecza ktore bylo chlodniejsze :-) Odpowiedz Link
lustroo Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 29.08.06, 08:41 Niektóre obyczaje chyba zostały :) Byłam w maju tego roku w Lidzbarku Warmińskim. W barze na stole stała "solniczka" :D był to słoiczek po jakim jedzonku dla dzieci gerber, bo miał taką przykrywkę, a w tym wieczku ktoś porobił otworki, chyba, gwoździem :D niesamowite :) Odpowiedz Link
maary5 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 29.08.06, 09:48 Wczoraj w telewizji mignął mi jakis bar,chyba w W-wie(?)stylizowany na czasy PRL,w nawiazaniu chyba do filmu "MIS",którego cd kręcą,choć nie tak drastyczny (poprzykręcane do stołu talerze,sztućce na łańcuchu,"przemiła" obsługa,itp. Odpowiedz Link
andulka7 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 29.08.06, 11:20 lustroo napisała: > > Byłam w maju tego roku w Lidzbarku Warmińskim. Też tam byłam, bar cudny, jak żywcem przeniesiony z PRL, razem zapachami, zastawą stołową i panią bufetową :))) Ale i tak powiew nowego: słoik był po Gerberze, a nie po dżemie truskawkowym na przykład. I podawali frytki, a nie tłuczone katrofle :DDD Swoją drogą, w Lidzbarku nie ma chyba żadnej przyzwoicie wyglądającej żarłodajni do której bez wstydu możnaby zaprowadzić turystów... Odpowiedz Link
lustroo Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 30.08.06, 11:07 Co Ty chcesz, nie było kompotu do picia tylko Tymbarki :D Odpowiedz Link
andulka7 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 30.08.06, 14:25 lustroo napisała: > Co Ty chcesz, nie było kompotu do picia tylko Tymbarki :D Najważniejsze, że udało nam się przeżyć po tym gastronomicznym epizodzie w wycieczce do Lidzbarka, hehe Odpowiedz Link
horpyna4 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 30.08.06, 14:39 No fakt, tyle lat po PRL-u mamy już wydelikacone żołądki. A nie wiem, czy wiecie o takiej ciekawostce: kłopotach trawiennych zachodnich turystów w PRL. Znam to od osoby parającej się przewodnictwem. Otóż Amerykanie zawsze dostawali po naszej gastronomii potężnej sraczki. Nawet w najlepszych hotelach. Nie z powodu tłustego żarcia, tylko przez obce ich organizmom bakterie. Coś podobnego spotykało zresztą naszych turystów np. w Indiach. Odpowiedz Link
mister1 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 30.08.06, 19:25 mnie niegdys wykonczyl tatar zjedzony w hotelu "Forum" ( druga polowa lat 70- tych), niestety, nierozwaznie nie popilem go wodka. Odpowiedz Link
andulka7 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 30.08.06, 19:30 A ja mam głęboko zakorzeniony PRL-owski zwyczaj wewnętrznego odkażania żołądka przed jedzeniem knajpiano-wczasowo-bufetowym. Choć właściwsze byłoby stwierdzenie "robienie podkładu". Jak go zwał, tak go zwał, skutkuje :DDD Odpowiedz Link
horpyna4 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 30.08.06, 20:17 No tak. Znowu się okazuje, że życie w PRL było szkołą przetrwania... Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 18.10.06, 17:08 No ba! To była (i jest do dzisiaj w niektórych knajpach) podstawa!!! Ja poza domem nie wezmę do pyska tatara ani żadnej innej salmonellogennej garmażerki, jeśli nie zamawiam wódki. Odpowiedz Link
luccio1 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 08.10.06, 20:49 > > Byłam w maju tego roku w Lidzbarku Warmińskim. > > Też tam byłam, bar cudny, jak żywcem przeniesiony z PRL, razem zapachami, > zastawą stołową i panią bufetową :))) > Ale i tak powiew nowego: słoik był po Gerberze, a nie po dżemie truskawkowym na > > przykład. I podawali frytki, a nie tłuczone katrofle :DDD > Swoją drogą, w Lidzbarku nie ma chyba żadnej przyzwoicie wyglądającej > żarłodajni do której bez wstydu możnaby zaprowadzić turystów... Można, jak najbardziej - jeśli się uprze, że chce jeść w "ein typisch polnisches Lokal". Odpowiedz Link
quba Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 20.12.07, 19:02 andulka7 napisała: Swoją drogą, w Lidzbarku nie ma chyba żadnej przyzwoicie wyglądającej > żarłodajni do której bez wstydu możnaby zaprowadzić turystów... no jesli chesz turystow zaprosic do zarlodajni - to zapros ich gdziekolwiek a nie narzekaj ze nie masz gdzie ich zaprosic, bo wlasnie mozesz - wszędzie ! Odpowiedz Link
daria45-net Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 09.03.08, 09:09 darekzal napisał: > Witam > A kto pamięta połowę lat 70 i pojawienie się pepsi i coca-coli w sklepach ( > chyba 5 zł za 0,25 l ). Podobnież Polska była jedynym krajem na świecie w który > m > można było sprzedawać ciepłą colę :). A toc sprzedaja w samym sercu USA w New Yorku , ciepla coca-cole. Mozna kupic z lodowki ale jest odrobine drozsza , albo ze skrzynki na podlodze ciepla.Tansza. Odpowiedz Link
zigzaur Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 21.01.09, 08:21 W Zakopanem chyba pod Gubałówką sprzedawano pepsi-colę grzańca. Odpowiedz Link
aamg Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 09.10.06, 13:55 A "seta i galareta"? lub w wersji filmowej "lornetka i meduza" (to już dwie setki)? Czyli wiadomo, co plus zrzynki z mięs różnych z marchewką, marchewką, marchewką i pietruszką zalane żelatyną, które przed spożyciem należało zalać octem (kryzys cytrynowy)? Odpowiedz Link
horpyna4 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 09.10.06, 14:28 Z zakąsek to jeszcze był "inwalida", kto pamięta? Odpowiedz Link
aamg Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 10.10.06, 08:12 W wersji gawędziarskiej "inwalida ze Wschodu"? ;D Odpowiedz Link
meduza7 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 10.10.06, 11:20 młodsze pokolenie, w lokalach niebywałe, prosi o wyjaśnienia Odpowiedz Link
la_dolce_vita Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 10.10.06, 18:40 Warszawa, ul Swietokrzyska, Hortex, 1-sze pietro - Ambrozja (wielki puchar - lody, bita smietana, galaretka w kawalkach i owoce z puszki) mleko kondensowane w tubkach Odpowiedz Link
horpyna4 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 10.10.06, 20:04 Wyjaśnienie dla młodzieży: Tatar z jednym jajkiem. Odpowiedz Link
meduza7 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 13.10.06, 22:05 oj, rzeczywiście inwalida. Bardzo mu współczuję. Odpowiedz Link
sherman-doberman Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 10.10.06, 23:16 wydaje mi się, że chyba należało by podzielić okres na wczesny PRL, średni PRL i późny PRL. Wczesny. to mała stabilizacja, gdzie jeszcze były prawdziwe wędliny, syfony w zielonych budkach, rodzynki w czekoladzie i kolorowe marcepany w pryatnych budkach. średni, to okres pierwszych braków, podwyżki cen produktów mięsnych i takowych zniknicie z rynku. Sklepy mięsne dla mas i komercyjne, gdzie też tylko z trudem można było coś dostać, ale okresowo bywała nawet polędwica. Okreś późny, to okres kartkowy: wczesny, kiedy na karki coś można było kupić, póóniejszy, kiedy nawet tego już nie było. I z tego okresu datowała się instytucja baby z mięsem, czyli z cielęciną, przychodzącej do pracy. Takie baby przychodziły do każdej instytucji. I miały wyłącznie cielęcine, bo z nielegalnego uboju nieegalnych, niekontraktowanych cieląt. Drogą. Przychodziły tak ze trzy miesiące, Potem znikały, Apotem znowu przychodziły, tylko cielęcina była droższa. Przy bramach miast czuwało dzielne MO, zwalczające czarny rynek mięsem. Sprawa jasna! Nie da się ukry-, że wobec niemożności kupienia czegokolwiek, żyłam głównie cielęciną, na którą mimo minimalnych kupowanych ilości, nie mogłam z czasem patrzeć. W mojej pamięci zachował się też bazar na Polnej w Warszawie, gdzie panowała wszelka obfitość warzyw i owoców oraz towarów egzotycznych, gdzie zakupy robił panie ambasadorowe z kierowcami limuzyn. I ceny były to tego poziomu dostosowane. Ale już w latach 70tych bywało tam avocado, nie wspominając o takich prymitywnych rzeczach jak banany, ananasy w puszce oraz soki owocowe.Pamiętam też, że delegacje z NRD po pośpiesznych konsultacjach, zasuiwały hurmem na polną, aby dokonać zakupów warzyw i owoców. Pierwszy raz w życiu jadłam banana, jak miałam 18 lat na przyjęciu o zamożnej światowej koleżanki. Zaznaczam, że pochodziłam z rodziny dobrze sytuowanej, ale skazanej na rynek krajowy. Z okresu kartkowego pamiętam dziwolągi. Wszystkim było za mało kartkowego masła i cukru. Z reguły wymieniłam z koleżankami w pracy moje kartki na cukier i masło na kartki na ryż, którego nikt nie kupował. I w okresie PRL wszystko kupowało się na kilogramy. Wzbudzałam zdziwienie i chichoty, kiedy kupowałam pół bułki wrocławskiej i dwa pomidory. Dżemy niskocurkowe, a innych nie jadałam, bo nie znoszę przesłodzonych, uchodziły za jedzenie dla biedaków i ich kupowanie też wywoływało dziwne spojrzenia. Kupowania wędliny w ogóle zaniechałam, po sprzedawczynie krojące tasakiem wielkie połcie, odmawiały krojenia czegokolwiek w plasterki i sprzedaży takowych. Odpowiedz Link
aak42 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 12.10.06, 08:01 był jeszcze taki wynalazek, który nazywał się "sok pomarańczowy" produkowany w domu z marchewki. przepisu nie pamietam. Smak miał podobno taki jak z pomaranczy Odpowiedz Link
astria1 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 13.10.06, 14:43 pamiętam smak polo-cocty :) a jeszcze smak wody sodowej z takich szklanych syfonów które wymieniało się w sklepie. Jeszcze do tego saturatory tzw. "gruzliczanki" :)) jak sobie wspomnę jak wtedy pan w białym fartuchu opukiwał szybko kolejne szklaneczki by obsłużyć stojącą kolejkę spragnionych :))) Z pózniejszych czasów pamietam jedno obrzydlistwo jak kiełbasa martadela a`la kotlet schabowy, z przedszkola surówkę z marchewki o dziwo dziś moja ulubiona ale wtedy tamta była jakaś wodnista :) Odpowiedz Link
tamsin osiedlowe meliny.. 13.10.06, 17:52 Kazde przyzwoite osiedle w czasach PRL-u dysponowalo taka instytucja. Wszyscy wiedzieli gdzie mozna zakupic butelke czegos mocnego "po godzinach". U nas na osiedlu cos takiego prowadzila pani Kaluzna, nawet dzieciaki wiedzialy, ze u Kaluznej mozna i spiritus dostac i to na dodatek o dowolnej porze dnia i nocy. Odpowiedz Link
aiczka Re: osiedlowe meliny.. 21.02.08, 16:51 A w mojej okolicy przetrwał taki punkt ^_^. Niedawno ktoś pomylił adresy i musiałam go rozczarowac, że to nie u mnie ^_^. Odpowiedz Link
horpyna4 Re: Obyczaje kulinarne w PRL-u. 07.12.06, 17:41 Z domowych wynalazków była jedna bardzo dobra rzecz, likier cacao choix w wersji uproszczonej. Zalewało się wódką w słoju cukierki kukułki, zakręcało szczelnie, a po pewnym czasie, jak całość miała konsystencję gęstawego płynu, przelewało do butelek, ewentualnie wlewało do eleganckiej karafki. Było to bardzo dobre, zresztą co tu mogło być złe... a kukułki jeszcze bywają w sprzedaży, chyba narobiłam sobie apetytu... Odpowiedz Link
mister1 hoetl "FORUM" Warszawa 13.11.06, 09:37 Druga polowa lat 70-tych - restauracja hotelu "Forum" w tamtych czasach czesto nocowalem w tym hotelu (stosunkowo niedawno byl zbudowany przez Szwedow) - jako dwupaszportowiec placilem tam grosze i bez kwitow wymiany.Wspanialy Stroganoff przyrzadzany przez kelnera przy stoliku czy kosztujace grosze przepyszne pierogi podawane jako przystawki.Cichy szum klimatyzacji, uprzejma i szybka obsluga - a wszystko w cenach snackbaru na zachodzie... Odpowiedz Link